Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      19

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      1 563


  3. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      2 318


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      16 752


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.12.2013 uwzględniając wszystkie działy

  1. Jaworzyna Krynicka rozpoczęcie sezonu 2013/2014 Od zeszłego tygodnia kusiło mnie by rozpocząć swój sezon narciarski 2013/2014, no i się stało. Kilka szybkich telefonów pod koniec tygodnia i zapadła decyzja. Niedziela, wyjazd o 5 rano - kierunek Jaworzyna Krynicka. Spodnie, kurtka, rękawice, kask wszystko zabrane... ...nie, nie wszystko. Powrót do domu po stabilizator. Z tego wszystkiego całkiem zapomniałem, że w to lato niestety miałem poważny problem z kolanem. Skręcone trzy razy... Nim nastąpił dzień dzisiejszy, całe cztery miesiące, po miesiącu od feralnego ostatniego razu trwał trening. Najpierw rower i przejechane 600km z ryzykiem...a potem delikatne ćwiczenia domowe. Cóż - noga niestety nie jest sprawna w 100%. Może w 70%. Raz kozie śmierć... Pod Jaworzyną Krynicką jesteśmy, na dwa samochody o godzinie 9:30. Parking - 10zł. Pierwsze spojrzenie na stok i wiemy, że jest ok. Mimo słabej widoczności ośrodek działa. Szybkie przebranie i jesteśmy przy kasach. Karnet od godziny 9, do godziny 15 kosztuje 50zł. Kaucja za plastik 15zł. Ośrodek został uruchomiony w sobotę - w ten weekend promocja. Ludzi przy gondoli niewielu. Wsiadamy bez tłoku i w górę. Działają dwa wyciągi. Główny oraz orczyk przy trasie numer 3. Temperatura u góry: Zapinam narty i przystępuje do rozgrzewki. Na początek 30 przysiadów, potem rozciąganie i wyginanie kolan na boki. Czuję się mało komfortowo, nie tylko zważywszy na stan fizyczny, ale również psychiczny. Zwyczajnie - boję się. Na stoku jest twardo, a śniegu odpowiednia ilość. Widoczność u góry, podobna jak na dole. Jadę... ...a raczej się ześlizguję... Kolano bardzo niepewnie prowadzi lewą nartę. Próba hamowania i niestety delikatny ból. Zatrzymuję się przy karczmie wytracając prędkość prawą nogą. Czuję się mocno niepewnie, a strach powoduje, że odłączam się od grupy znajomych i postanawiam się mocniej rozgrzać. Ćwiczę...a inni patrzą się na mnie dziwnie...a przecież, to nic dziwnego. Lecę dalej. Bardzo niepewnie i asekuracyjnie. Kończę pierwszy zjazd pod orczykiem, na razie nie pozwalam sobie na jazdę do samego dołu. Muszę się przestać bać, a mięśnie muszą pracować na 100% gdy kolano sprawne na 70. Płaski kawałek po którym zjechałem jest przygotowany idealnie. Jest równo i szeroko. Śniegu pod dostatkiem, zero przetarć i lodu. Drugi raz pewniej, trzeci raz lepiej, czwarty - pewny. Czuję się mocno rozgrzany, kolano jakby dostało powera. Nawet lewa strona zaczyna hamować... Jadę do dołu. Przystaję w połowie popatrzeć i do dalszej jazdy przystępuję z kolejną falą strachu. Bardziej stromy odcinek, to dużo większe obciążenie na nogę. Pierwszy fragment pokonuję dosyć pewnie. Krawędzie mocno trzymają, nabieram prędkości. Stop...intuicyjnie, to prawa noga hamuje przed ostatnim najtrudniejszym fragmentem trasy. Zsuwam się przy dolnej stacji ale docieram bezpiecznie. Przy kolejce robi się mała kolejka, 3 minuty i wracam katować górny kawałek trasy - cała 1dynka to jednak za wcześnie. Przy orczyku w lesie sporo naturalnego śniegu: Na płaskim szusuje mi się super. Mija strach a noga coraz pewniejsza. Zjeżdżamy już w grupie kilka razy, po czym kolejny raz cała trasa do dołu. Wychodzi nieco słonka: A my postanawiamy coś odmienić...
    11 punktów
  2. No i się zaczęło:biggrin:Koledzy zapodali, że fajne warunki więc dzisiaj padło na Pilsko.Pod kasą o 8.00 zakup karnetu na 4h i sru do góry.Tym razem orczyki już pracowały:smile:Pogoda niestety trochę się od wczoraj zmieniła.Było mgliście i praktycznie brak słońca.Od Kopca do Hali Miziowej lekkie mleko, poniżej na szczęście widoczność dobra.Warunki na czynnych trasach jak wspominali koledzy naprawdę dobre.W mojej ocenie 4+ (moja skala 1-6).Było twardo i do 12.00 śnieg nie puścił.Na trasie 5 brak przetarć i zero minerałów od Kopca do Szczawin.Tu parę fotek: Ludzi o dziwo było bardzo mało:biggrin: co widać na fotkach z tras.Praktycznie około 11.00 do orczyka ze Szczawin stało z 10 osób.Rozpoczęcie sezonu bardzo udane.Myślę że jedno z lepszych.Na koniec krótki filmik:[video=youtube;uN9JgaFLR2c] Pozdrawiam
    11 punktów
  3. Oravska LesnaDzisiaj padło na Oravską Lesną (tam gdzie utopiłem poprzednie auto).Pogoda niestety taka jak na zdjęciach, niewielki mróz, duża wilgotność, lekki wiaterek co w sumie dawało odczucie nieprzyjemnego chłodu.Pierwsze wejście na bramki 9.08 i do 9.40 byliśmy jedynymi użytkownikami kanapy i stoków.Później przez nast. godzinę doszło może z 10 osób.Natępnie przenieśliśmy się na Kohutik i znowu przez pół godziny sami. Później doszło może z 6 ludzi, ale szybko się im znudziło i jeźdźilismy znowu sami czyli we dwóch.Niestety po wczorajszym dniu trasy nie były ratrakowane, stężały w nocy od mrozu i jeździło się średnio.Otwarta była jedna z dwóch tras wzdłuż kanapy (druga częściowo) i jedna czerwona wzdłuż talerzyka na Kohutiku (druga częściowo czyli od połowy).W sumie dzień narciarsko średnio udany (po wczorajszych Rohaczach to mało co może zadowolić), ale ważne, że był ruch na powietrzu, a nie siedzenie przed TV lub chodzenie po galeriach handlowych.
    10 punktów
  4. Może będę monotematyczny, ale znowu zaliczyliśmy Rohace.Na tej stacji jeszcze nigdy nie zawiedliśmy się.Przyjazd na parking 8.45. Widok sporej ilości aut i 2 autokarów nie napawał optymizmem, ale jak się później okazało ilość ludzi na stokach była umiarkowana. Kolejek do wyciagów nie było wcale lub stało się 2-3 minuty aby odsapnąć.Klub narciarski z Nowego Sącza (aż dziw, że ich tu przywiało) ustawił sobie bramki do giganta i można było z przyjemnością popatrzeć jak zasuwają między tyczkami.Warunki dzisiaj były miodne. Lekki mrozik przechodzący do +2 w słońcu. Ubity naturalny śnieg na dobrym sztucznym podkładzie. Zero lodu i zero minerałów.Czynne wszystkie trasy. Nie będę się już rozpoisywał, zdjęcia mówią wszystko.
    7 punktów
  5. Wierchomla Ponieważ nigdy w życiu nie byłem w Wierchomli, to śladem oficjalnego początku sezonu postanowiłem odwiedzić to miejsce. Pół godzinna jazda autem, to również wytchnienie dla nóg. Podróż się przedłuża - nawigacja podprowadza nas nie do tej doliny co trzeba...a tu mimo, że na jednej z wypożyczalni widzę kilka znajomych Skionlinowych log, to krzesło niestety nie działa :frown:: Jak to? Myślałem, że znak naszego narciarskiego portalu jest wszechmocny :wink: Jesteśmy na miejscu. Tu parking jest tańszy niż w Krynicy - 7zł. Podchodzimy do kasy, i tu też promocja. Karnet 3 godzinny kosztuje 25zł. Kaucja to samo, co we wcześniej odwiedzonym ośrodku: 15zł. Pierwszy rzut oka na stok. Śniegu jakby więcej, narciarzy niewielu. Temperatura jaka jest wskazywana na stacji dolnej: 0 stopni. Krzesełko czteroosobowe jest tu bardzo wolne, dolny fragment trasy jest już rozjeżdżony. Widoczność podobna do tej na Jaworzynie, śniegu naturalnego poza trasami jakby mniej. W karczmie na stoku - pustki: Armaty na pozostałych, nieczynnych trasach pracują całą parą. Jak to jest możliwe skoro temperatura nie wskazywała na dole mrozu? Gdyby pogoda była ładna, widoki z tego szczytu byłyby przepiękne: Jak dobrze pójdzie to za kilka dni powinny w ośrodku być uruchomione wszystkie trasy: Na szczycie okolicznościowa fotka ekipy: ...i jazda. Trasa w przeważającej części jest płaska. Po środku ma delikatny "próg" i w końcówce również. Jest raczej wąsko i nierówno. Nie czuję się komfortowo ze swoją sprawnością tutaj. Tym bardziej, że sporo świeżego śniegu z armatek, który wyraźnie przytrzymuje narty. Jeżdżę ostrożnie, dosyć szybko zjeżdżając. Minus - wolne krzesełko... ...jakoś dziwnie mi się tu jeździ, mało ciekawie. Może gdyby otwarte były pozostałe trasy, byłoby ciekawiej? Z całą pewnością. Czas minął nieubłaganie szybko. Do domu spory kawałek jazdy autem. Ostatni zjazd: ...i po godzinie 16 odjazd. Podsumowując: - najważniejsze, z nogą po solidnej rozgrzewce nie jest tak źle. Może jakoś dam radę do końca sezonu podtrzymując dalsze ćwiczenia i wspomaganie farmakologiczne? - stabilizatory - to pożyteczne wynalazki. - bardzo miłe zaskoczenie dobrymi warunkami na stokach. - balansowanie na krawędzi ryzyka, tym razem nie poskutkowało niczym złym. Co dalej? Trening. Przemyślany i raczej łagodne wchodzenie w sezon narciarski 2013/2014. pozdrawiam marboru
    6 punktów
  6. W imieniu naszej uroczej koleżanki Kasi, przekazuję wszystkim buziaki i pozdrowienia z St. Anton: :smile: Jak widać na załączonym obrazku słoneczka jej nie brakuje! :applause: Gorzej z warunkami.. są.. mierne.. śnieg z kamieniami.. W Stuben: cyt. "tragedia, zero sztucznego naśnieżania, wolne niewyprzęgane krzesła i śnieg zmieszany ze żwirkiem.."Takie informacje od Wróżki Kasi przekazuję :smile:
    5 punktów
  7. RohaceWitam!Zachecony wczesniejszymi relacjami wyruszylem na Rohace.Po malych problemach dotarlismy o 9.30 pod stok.Troszke zdegustowany sporo iloscia aut i stale dojezdzajacych klientow wyjechalem i... Bosko!Temperatura -1 do 0, wiatr slaby, kolejki max na 20sec, trasy swietnie przygotowane.Troszke na koniec wyszly chmury, to doslownie tuz przed zamknieciem stacji.Miejsce polecam- bezplatny parking, dobre ceny w knajpce i samych wyciagow.Po polskich przygodach takie rzeczy robia wrazenie.Pod koniec pojawily sie tez (sporadycznie, ale jednak) mineraly- rzecz normalna w tym okresie.W sobote planuje nastepny wypad do naszych sasiadow i tutaj moje pytanie do Was.Co polecanie w tych rejonach?Duzo nie wymagam i bede bardzo wdzieczny za pomoc.Pozdrawiam.
    3 punkty
  8. Tak. Jak dobrze pójdzie, to w styczniu już pojeździmy
    3 punkty
  9. Właśnie rozpoczęli naśnieżanie tras przy nowym krześle. Mój optymizm wzrósł. Widać, że Panie z Jontka miały dobre informacje o terminach odbiorów technicznych.
    3 punkty
  10. Wrzucam film z treningu w Moso w Alta Pusteria. Trafiliśmy idealnie, 6 dni słońca bez chmurki, lekki mrozik, zero ludzi, bomba! [video=youtube;ysrMBiT8X-M] jako ciekawostka, log gps z pulsem z jednego przejazdu po gigancie: http://www.movescount.com/moves/move22524893
    2 punkty
  11. GOPR miał ćwiczenia ale o dziewczynie na czarnej nie słyszałem/widziałem. Ogólnie warun świetny! to było moje chyba najlepsze rozpoczęcie sezonu Do tego ten kto wyszedł na Pilsko miał przepiękne widoki! Do tej pory Pilsko przywitało mnie zawsze mgłą i słabą widocznościa a tutaj takie zaskoczenie! Fotki postaram się wrzucić wieczorem ;D Pozdro Tomek
    2 punkty
  12. Temat został wyjaśniony z M_N! Więc proszę nie kontynuować off topu! Definitywny koniec polityki i wycieczek politycznych. Na wymiociny jest duuuużo innych stron, którym zależy tylko na klikach i odsłonach.
    2 punkty
  13. Forum narciarskie powinno być apolityczne. Nawiązywanie prawie w każdym poście i dowolnym temacie do swoich frustracji politycznych i społecznych, chęci bądź niechęci do osób publicznych jest nieznośne i nie zaakceptowania na dłuższą metę. Wyobraźcie sobie , że każdy i w każdym poście wstawia aluzję do którejkolwiek z partii, ryżych premierów, ruskich gajowych, niskiego wzrostu prezesów, antków z urojeniami, zachłannych mleczajów czy pedofilów w sukienkach. To prosta droga do śmierci forum tematycznego o tak wspaniałym hobby jakim jest narciarstwo i jego otoczenie. Niech kolega B. ( i parę innych osób) będzie nadal członkiem forum skionline a nie forum frustracji politycznych. Ceniłem Bumera za jego fachowe wypowiedzi dotyczące narciarstwa i związane z jego pracą, w wielu sprawach się z nim zgadzam, natomiast z powodu natrętnych aluzji politycznych treści jego listów od pewnego czasu nie widzę, chyba że w cytatach. Jeszcze raz napiszę : Forum narciarskie a nie frustracji politycznych .
    2 punkty
  14. Stożek 11.12.13Pojechałem dzisiaj na Stożek i nie żałuję tej decyzji bo udanie zacząłem sezon. W Wiśle Głębce byłem o 10.10 i tam już czekał skibus ,który zawiózł mnie do stacji. W pociągu przez telefon ,,zamówiłem'' go u szefa stacji Stożek Witolda Pruskiego. . Koszt dzisiejszego nartowania:40 zł karnet 2-godzinny plus 15 zł trzy pojedyncze wyjazdy krzesełkiem plus 20 zł wypożyczenie nart =70 zł. (najdłuższe narty jakie mają w wypożyczalni ,,aż''168cm!). O 15:00 powrót do domu tym razem autobusami (dwie przesiadki) w warunkach czyli mogłem odespać wczesną pobudkę dzisiaj.Warunki dzisiaj na Stożku. Pogoda mglista i pochmurna (a liczyłem na dwie godziny słoneczne) , temperatura 0 stopni C, około 25 cm zlodowaciałego śniegu (efekt poniedziałkowego deszczu i późniejszego mrozu we wtorek). Warunki na trasie niebieskiej (nartostrada) oceniam na 4 : twardo, kilka niewielkich przetarć na zakrętach. Na tej trasie można fajnie pojeździć w tej stacji, raczej tylko na niej. Trasa czerwona dużo miejsc zalodzonych oznaczonych tyczkami i każdego narciarza osobiście ostrzegał pan Witek o tych miejscach. Zjechałem nią 4 razy i raz nieźle pier.... . Ta trasa według mnie na trzy. Na tych dwóch trasach kilkanaście cm ubitego śniegu . Nie ma wiele przetarć ,trochę trawy u góry (blisko górnej stacji) wystaje ,ale lodu na czerwonej ,,trochę’’ jest. Trasa czarna zamknięta. Efektu niwelacji trawersu z powodu zalodzenia na czerwonej trasie nie dało się sprawdzić . Krajobrazowo stacja przez to nie ucierpiała . Jeździło nas około 8-10 osób. Szef stacji interesuje się osobiście każdym narciarzem za co w mojej opinii dużo zyskuje. Kilka fotek z dzisiejszego wyjazdu.
    2 punkty
  15. Ochodzita ruszyła:
    1 punkt
  16. Fajna jazda. Miło popatrzeć. Powodzenia w zawodach w sezonie!
    1 punkt
  17. Pojeżdziłem 4 godz od 8,50 kiedy odpalona pomę przy parkingu.Warunki śniegowe b.dobre,pogoda do 10 .30 też,póżniej pełne zachmurzenia ale z dobrą widocznością i bez opadu.Temp. od -3 do 0. Pani w kasie na moje pytanie odnośnie możliwości płacenia kartą odpowiedziała,że mogę w złotówkach.A więc Andy miałeś rację,sama karta mogłaby nie wystarczyć.
    1 punkt
  18. Jazda na Chopok Byłem 14-12-2013 trasy na szczycie kompletnie nie przygotowane ( polecam wypożyczenie nart lub deski bo naprawde szkoda sprzetu ) same kamienie !!! Prawda jest taka ze im nizej tym lepiej , ale płacic trzeba za "jazde" na całej górce.Co jest bardzo irytujące! Na dzień dzisiejszy szkoda paliwa na Chopok choc bardzo lubie ta górke. Pozdrawiam
    1 punkt
  19. W Hiszpanii autostrady "autopista" sa PLATNE! bezplatne sa dorgi szybkiego ruchu "autovia" i tylko taka jest roznica pomiedzy nimi:wink: zawsze przed zjazdem lub wjazdem na droge platna jest info ze dana droga bedzia za jakis czas platna i ze pobierane sa oplaty najczesciej oznaczenia dla autostrady (platnej) jest AP- dla autovia A-, choc w Kataloni maja tez oznaczenia C- ( w obu przypadkach ) Wiec do La Molina jest autovia:wink: i jest ona bezplatna:wink:
    1 punkt
  20. Ten stok do nauki przy wyciągu dywanowym wyglądał dziś tak: A główny, 500 metrowy stok, wyglądał niestety tak :sad: A co najgorsze, to patrząc na pogodę i prognozy, to mam wrażenie, że do Świąt, albo i nawet do końca roku nie wystartuje żaden z większych wyciągów w świętokrzyskim :sad:Ale obym się mylił.
    1 punkt
  21. Sezon narciarski 2013/14 wystartował w świętokrzyskim. Sezon zimowy 2013/14 w regionie świętokrzyskim oficjalnie rozpoczęty :happy: Dziś w Kielcach na Stadionie ruszył pierwszy tej zimy wyciąg narciarski w całym regionie świętokrzyskim. Przez problemy z pogodą ruszył co prawda tylko wyciąg dywanowy, bo jedynie udało się naśnieżyć stok do nauki, a głodni śniegu i jazdy na nartach nie mogliśmy tego przegapić i z Bartkiem oczywiście musieliśmy rozpocząć sezon. A żeby było jeszcze fajniej i śmieszniej, to Bartek był pierwszym narciarzem jeżdżącym tej zimy po świętokrzyskich stokach :crazy: Generalnie chwała gospodarzom, że chociaż tyle dali zrobić i choć śniegu na stoku jest niewiele, są przetarcia, to jednak da się jeździć bez szkód dla nart, choć wchodzenie na taśmę i zjazd z niej nie należy do przyjemności. Ale jest to super posunięcie, bo przynajmniej dzieci mogą stawiać pierwsze czy kolejne kroki na nartach :applause: I co ciekawe, dziś na rozpoczęcie od 10 do 12 korzystanie z wyciągu i stoku było za darmo, a o 10:20 kiedy przyjechaliśmy, byliśmy pierwszymi narciarzami :shocked: Potem dołączyło dwóch chłopaków na snowboardach i instruktor uczący dziecko. I tyle, tylko tyle.
    1 punkt
  22. TEST - gogle Uvex downhill 2000 polavision pro Gogle, które testowałem przez ostatnie tygodnie - Downhill 2000 polavision pro mają szyby, które w końcu łączą obydwie, wyżej wymienione cechy - skutecznie eliminują przykre, kłujące w oczy refleksy zmieniając je w łagodne promienie światła oraz dopasowują stopień przyciemnienia w zależności od natężenia promieni UV i aktualnych warunków pogodowych. TEST - gogle Uvex downhill 2000 polavision pro
    1 punkt
  23. Małżeństwo puściło się czarną i kobietka wpadła na dziurę i rączka złamana.
    1 punkt
  24. Karnety sprzedawane od 8,00 ważne od pierwszego odbicia. Na krześle 8,10 a na Szczawinach orczyki czynne od 9,00. Całe szczęście że obsługa orczyka zdjęła rogalki bo chyba doszłoby do lińczu. Z tym że widoki na górze i warunki wynagrodziły tą godzinkę straty. Za tydzień chyba też Pilsko. A może Skrzyczne dośnieżą.
    1 punkt
  25. Napiszę szczegółowy tekst o wyjeździe,a teraz "na szybko" - samolot do Barcelony lub Girony. Na miejscu najlepiej wypożyczyć samochód! Tygodniowy koszt 70 euro. Jeżeli będzie kilka osób to wyjdzie taniej niż pociąg, którym można dojechać do La Moliny. Z lotniska do La Moliny jest ok 150 km i autostrada jest bezpłatna (w Hiszpanii są autostrady płatne i bezpłatne). Paliwo tanie ok 1,20 Euro. Samochód jest o tyle dobry rozwiązaniem, że możemy z La Moliny ruszyć się jeszcze do dwóch stacji oddalonych o ok. 1 godziny jazdy. Polecam także zaplanować sobie zwiedzanie Barcelony.
    1 punkt
  26. Dla rozluźnienia atmosfery związanej ze sztucznym naśnieżaniem na Kasprowym...łyk historii. Fragmenty tekstu napisanego w 1961 roku, na 25-lecie kolejki, przez Janusza Flacha, pracującego w tamtych latach w dziale technicznym Polskich Kolei Linowych. Inżynier Janusz Flach był przez kilkanaście lat pracownikiem PKL, których dyrekcja i biura mieściły się w budynku przy ul. Kościuszki. Poza pracą zawodową, którą wykonywał sumiennie, jego pasją było taternictwo i jaskinie. Był odkrywcą i eksploratorem Ptasiej Studni i Lodowej Mułowej. Każdy wolny od pracy dzień spędzał w Tatrach. Publikował też artykuły w czasopismach górskich i fachowych. Na jubileusz 25-lecia kolejki linowej na Kasprowy Wierch napisał dość obszerny artykuł, który chciał opublikować w „Przekroju” – nie wiadomo, z jakich powodów, tekst nie ukazał się. Budowa i pierwsze lata kolejki Po prostu wierzyć się nie chce, że naszej kochanej kolejce linowej na Kasprowy Wierch – ciągle nowej, pięknej i bardzo atrakcyjnej – mija 25 lat. Niejeden pomyśli sobie: to już ćwierć wieku, a ja tylko raz w życiu jechałem srebrnym wagonikiem nad skalnymi przepaściami, starając się powagą lub żartem ukryć uczucie strachu, które niejednemu pasażerowi kazało się odsunąć od okien w głąb wagonika. Niewielu już pamięta boje o kolejkę na najsławniejszy dziś w kraju szczyt – Kasprowy Wierch. Dyskusje poszły w zapomnienie, a pozostało dzieło ludzkich rąk i ono chwali mistrzów. Budowniczowie rozpoczęli roboty jesienią 1935 roku. Do budowy drogi z Kuźnic na Myślenickie Turnie przystąpiono we wrześniu, a w październiku wykonano wykopy – przeważnie w skale – pod 3 budynki i 6 wież podporowych, natomiast w grudniu i styczniu wykonywano najbardziej odpowiedzialne roboty murarskie, betonowanie i montaż konstrukcji. By na szczycie Kasprowego można było prowadzić prace w okresie pełnej zimy, zbudowano tam olbrzymią szopę „cieplak”, w którym wybudowano cały budynek stacji górnej. Pracę w trudnych warunkach terenowych i pogodowych prowadzono równocześnie we wszystkich punktach budowy. W lutym 1936 roku kończono montaż napędów i lin na trasie, gdyż termin uruchomienia kolejki na dolnym odcinku ustalono na 25 lutego. Jednak próbna jazda wykazała, że wagon nie mieścił się w peronie stacji Myślenickie Turnie. Przyczyną była wystająca skała – kuto ją w dzień i noc, a gdy to nie dawało spodziewanego efektu, skałę „po cichu” wysadzono. Ostatecznie pierwsza jazda z Kuźnic na Myślenickie Turnie odbyła się 26 lutego, a na całej trasie, aż na Kasprowy Wierch – 15 marca. W ten sposób została zbudowana w ciągu 6 zimowych miesięcy jedna z największych kolei linowych, która w tym czasie pod względem długości trasy była trzecią, a pod względem różnicy poziomów – piątą pasażerską kolejką linową na świecie. W pierwszych latach konduktorzy i obsługa ubrani byli w białe, a następnie jasno-szare obcisłe mundury z granatowymi wyłogami i granatowe spodnie „pumpy”. Getry, czapka ze złotymi galonami i rękawiczki – wszystko w białym kolorze – dopełniały paradnego stroju. Ruch pasażerski w okresie przedwojennym był stosunkowo duży, biorąc pod uwagę koszt przejazdu – 8 zł w obie strony i brak zaufania do urządzeń kolejki. Narciarze korzystali z 75-procentowej zniżki. Często spotykało się w poczekalni kolejki panów ubranych w wytworne futra, dźwigających narty małych rozmiarów. To byli pasażerowie specjalnych pociągów o nazwie: „Narty – Dancing – Bridge”, korzystający w związku z wiezionym sprzętem z 50-procentowej zniżki. Gdy wpuszczający na peron konduktor zauważył, że pasażer ma same tylko narty, pytał zdziwiony: – Jak pan będzie zjeżdżał, skoro pan nie wziął z sobą kijków? – Na co mi kijki – odpowiada „narciarz”. – Ja jestem skoczek. Po całonocnym „skakaniu” w dzień narty stawały się bezużyteczne. Również z okresu przedwojennego pochodzą rozmowy o jakichś spodniach do spuszczania pasażerów. Spodnie takie są ostatnią deską ratunku, gdy wagonik zatrzyma się nad przepaścią i trzeba pasażerów ewakuować. Otóż takie spodnie są w każdym wagoniku wraz z linką steelonową i urządzeniem hamulcowym. Jak podają kroniki Kasprowego Wierchu, urządzenie to było w użyciu w 1936 roku, gdy lina napędna została zarzucona na nośną, unieruchamiając dolny odcinek kolei. Opróżnienia wagonów przy pomocy tych spodni dokonano w szybkim tempie, zapewniając pasażerom 100% emocji i bezpieczeństwa. Okupacja i okres powojenny Wojna szczęśliwie ominęła urządzenia kolejki, dawne kierownictwo i część załogi ukryła się, większość jednak pozostała. Kierownictwo na kolejce objął Niemiec, który nakazał zdjąć ze ściany budynku i odesłać na złom wykutego w brązie orła, przywiezionego tu z polskiego pawilonu wystawy paryskiej, jak również tablicy z przekrojami lin nośnych, umieszczonych na ścianie stacji w Kuźnicach przez polską firmę, która wykonała te liny. Gdy załoga dowiedziała się o tym, w nocy zdjęto orła i tablicę, chowając ją w szybach ciężarów napinających. W ten sposób uratowano symbole polskości kolejki linowej, które po wyzwoleniu zawisły znowu na swym dawnym miejscu. Jeszcze jedno wydarzenie zapadło w pamięć załodze z okresu okupacji. Do wagonika na górnym odcinku trasy wsiadł wysokiej rangi oficer niemiecki, żywo interesując się wszystkim. Pytał nawet konduktora, ile zarabia i jaki ma przydział chleba. Gdy konduktor powiedział, że 300 gramów – przyjął to z niedowierzaniem. Tak rozmawiając, dojechali na Kasprowy. Oficer, oddając honory salutującym mu żołnierzom, wyszedł z wagonika, ale po chwili coś sobie przypomniał. Gmerając w portmonetce wyjął z niej 20 fenigów i wręczył konduktorowi, który z oburzeniem wyrzucił monetę w przepaść. Jak się okazało, był to „pieniądz historyczny”, otrzymał go bowiem od samego Hansa Franka, gubernatora GG. W styczniu 1945 roku niemieckie kierownictwo kolejki pośpiesznie uciekło, a załoga została. Wspólnym wysiłkiem udało się jej uchronić urządzenia od rabunku i zniszczenia. Nie udało się od razu uruchomić kolejki, ponieważ elektrownia zakopiańska była zniszczona i dopiero w ostatnich dniach marca mogła ruszyć. Trzeba było remontować budynki, bo Niemcy o nie niedbali, brakowało też części zamiennych, więc wybudowano warsztat mechaniczny, a potem stolarski. Ruch pasażerski wzrastał, w 1948 roku powiększono hall na stacji dolnej w Kuźnicach, a w następnym roku poszerzono poczekalnię na Kasprowym Wierchu. Jednak najważniejszym wyzwaniem, wykonanym samodzielnie, bez udziału zagranicznych fachowców, była wymiana lin napinających na górnym odcinku. Najpierw trzeba było zakotwiczyć liny nośne, potem podnieść olbrzymie bloki betonowe o wadze 45,5 tony. Załoga pracowała dniem i nocą i po kilku dobach zadanie zostało wykonane. Liny nośne wyprodukowane w Sosnowcu, po których jeżdżą wagoniki, nie były jeszcze wymieniane, chociaż ich okres gwarancji wynosił 12 lat. Od 10 lat są skrupulatnie badane specjalnym aparatem elektromagnetycznym i nie wykazują prawie żadnego zużywania się. Wiatr wrogiem kolejki Często pracownicy kolejki wspominają wydarzenie, które miało miejsce na wiosnę 1949 roku. Przed południem była ładna pogoda, toteż pasażerowie nie spieszyli się ze zjeżdżaniem w dół. Zebrało się ich na Kasprowym ok. 300 osób. W samo południe wyjechał również na Kasprowy sam premier z ambasadorem Francji i licznymi gośćmi. Godzinę później zaczął wiać silny wiatr, którego prędkość wzrastała. Kolejka została zatrzymana, a pasażerowie na stacji górnej czekali. Premier na pożyczonych nartach zjechał przez Halę Gąsienicową do Kuźnic. Po południu ok. 100 osób, które miały lepsze obuwie, zdecydowało się pod opieką pracowników kolejki zejść pieszo przez Gąsienicową do Kuźnic, a pozostali w górnej stacji szukali miejsca na stołach, ławach i na podłodze, żeby przeczekać do rana. Brakowało wody, 3 osoby zachorowały, a lekarza nie było. Następnego dnia pracownicy kolejki zorganizowali drugą grupę pasażerów, którą również sprowadzili w dół. Dopiero w południe wiatr osłabł na tyle, że można było pozostałych zwieźć kolejką. Były też wypadki śmiertelne Ciężka i niebezpieczna praca na kolejce linowej pochłonęła również ludzkie istnienia. W grudniu 1939 roku, w czasie przeglądu podpór, konserwator Bryja, jadąc na nartach z Kasprowego do V podpory, został porwany przez lawinę śnieżną w żlebie, który odtąd nazywa się Żlebem Bryi. Drugi wypadek zdarzył się w 1942 roku, kiedy to konduktor Roszek, posłyszawszy nieregularną pracę rolek wagonowych, wyszedł na dach wagonika, skąd strąciła go podpora, którą właśnie wagonik mijał. W podobnych okolicznościach zginął już po wojnie konduktor Gazda, a w roku 1956, przy wymianie liny, konduktor Miller. Z wypadkami tymi pracownicy kolejki łączą niewytłumaczone do dziś zjawisko „grania lin” między Myślenickimi Turniami a Kasprowym. Nieraz w bezwietrzne zimowe noce mieszkańcy stacji na Myślenickich Turniach odczuwają, że budynek zaczyna lekko drgać, równocześnie słychać wysokie tony wydawane przez drgające liny nośne. Skąd to się bierze – nie wiadomo. Pracownicy mówią, że to dusze konduktorów, którzy zginęli, nie opuściwszy jeszcze kolejki. Na zorganizowanej konferencji w sprawie lin nośnych była szeroko dyskutowana przyczyna nocnych drgań lin, niestety, żaden z kilkunastu rzeczoznawców nie potrafił tego zjawiska wytłumaczyć. Istotną sprawą zdrowotną jest szkodliwy wpływ zmiany ciśnienia, jakiemu podlegają konduktorzy jeżdżący cały dzień w obydwie strony. Osłabieniu pracy serca i innym chorobom uległo już 15 pracowników kolejki, którzy potem musieli szukać pracy na kolejkach niżej położonych lub w ogóle zrezygnować z pracy konduktora. Ciągłe przebywanie nad przepaścią, codzienne wychodzenie w celu dokonania konserwacji na oślizgłe wieże podporowe, wysokie na ponad 20 metrów, w różnych warunkach pogodowych, nie są zadaniem łatwym. O co pytają pasażerowie Dowcipy kolejkowe są tak stare, jak sama kolejka, niestety, tylko nieliczne nadają się do powtórzenia. Kolejkarze bronią się od ciągłych i tych samych pytań pasażerów: – A co to? – A jak to się nazywa? – A co będzie, jak się lina urwie? Itp. Bardzo często pasażerów intrygują tramwajowe uchwyty, wiszące w wagonie kolejki – pytają konduktora o ich przydatność. Zagadnięty konduktor z całą powagą stara się przekonać uciszony wagon, że pasażerowie mają się trzymać uchwytów w przypadku wypadnięcia podłogi w wagoniku. Innych znowu interesują szyby wykonane z nietłukącego się organicznego szkła i pytają konduktora, dlaczego to nie jest zwykłe szkło, na co otrzymują zwięzłą odpowiedź, że to zabezpiecza pasażerów od pokaleczenia się, gdyby wagon się urwał i spadł w przepaść. Gdy pytania się mnożą, a cierpliwość konduktora jest na wyczerpaniu – konduktor, wybałuszywszy oczy na sąsiedni szczyt, krzyczy: – O, kozica! – Gdzie? – pytają wszyscy zgodnym chórem. – O, tam, pod tą turniczką! I potem ma już spokój aż do końcowej stacji. 8 maja – święto Kasprowego Obsługa kolejki jest jedną z nielicznych w kraju, która pomimo różnych kolei losu tworzy zgrany zespół. Siłą ludzi Kasprowego jest ich przywiązanie do swego zawodu, do Tatr, do wiatru, do śniegu. Były okresy dobrej koniunktury, ale były również takie, kiedy pracownikom nie wypłacano zarobków. Przez cały ten okres tylko nieliczni zrezygnowali z pracy z własnej woli. Z kilkunastoosobowej załogi 1936 roku do dziś pracuje na kolejce trzech: kierownik kolejki Wojciech Trybus, rzemieślnik Franciszek Ochli i maszynista Stanisław Ćwikła. Ponaddwudziestoletni staż ma 4 pracowników, a więcej niż 15 lat – dwunastu. Nic dziwnego, że ludzie Kasprowego są zżyci z sobą, że potrafią zwalczać wspólnie największe trudności, lubią się też razem pobawić. Źródło: Tygodnik Podhalański
    1 punkt
  27. Nie wiem czy do śmiechu, ale na pewno na wesoło + dobre narciarki http://vimeo.com/81588216
    1 punkt
  28. Czy mamy inne zdanie? Chyba nie do końca. Ja na polskie Góry patrzę przede wszystkim z punktu widzenia narciarza. Nie turysty, nie ekologa. Z mojego punktu widzenia, czysto zdrowo rozsądkowego (tak myślę), świat idzie do przodu i zmiany są nieodzowną częścią naszej egzystencji. Kasprowy Wierch ma w tej chwili bardzo fajną dużą gondolę, ok krzesło na Gąsienicowej, relikt na Goryczkowej...i kilka miejsc do postawienia dodatkowych wyciągów. Więc dlaczego nie? Dlaczego z tego Ośrodka nie można byłoby zrobić Ośrodka z prawdziwego zdarzenia, chociażby takiego, który ma sztuczne naśnieżanie? Zawsze byłem osobą, z poglądami takimi, że przyroda dla człowieka a nie na odwrót. Być może to poglądy kontrowersyjne, cóż takie mam... ...bo czy to źle, że marzy mi się chociać mikroskopijna namiastka warunków alpejskich w Polsce? No i czy nie byłoby super gdyby w polskich Tatrach był chociaż jeden teren narciarski na miarę chociażby słowackiego Chopoka? A sam Kasprowy? Wolałbym gdyby się rozwijał, a nie był reliktem epoki, która dawno minęła.
    1 punkt
  29. Cześć Taka troszkę miotanina. Nie widać tu tego co jest najważniejsze czyli sterowania skrętem, które powinno byc widoczne nawet w skręcie krótkim typu śmigowego. Warunki są bardzo łatwe więc takie przerzucanie nart daje efekt ale niewiele mówi o możliwościach i umiejętnościach zawodnika. Ręce zbyt nisko, pozycja lekko odchylona. No i buty przewoź raczej lekko zapięte - lepiej się układają i klamry ani cholewki się nie niszczą. Pozdrowienia
    1 punkt
  30. 1 punkt
  31. hehe - jakbym siebie slyszal 10 lat temu. Bedac studentem zapakowalem sie ze swoja owczesna dziewczyna i pojechalem na poczatku lutego do Schladming... wiec Twoj plan brzmi znajomo ;-) Pojechalismy kompletnie w ciemno uznajac, ze 2 osoby musza cos znalezc. I dodam, ze znalazly, choc nie bylo to calkiem proste. My przekimalismy sie po drodze u znajomych we Wiedniu wiec dojechalismy na miejsce okolo 10-tej lub 11tej i od razu udalismy sie do Tourismus Buro - Schladming. Te biura przewaznie super funkcjonuja. Powiedzielismy, ze nie mamy wielkich wymagan i zeby bylo sensownie cenowo. Wykonali troche telefonow - nie powiem. Zwlaszcza, ze to byl pierwszy dzien ferii wiedenskich, wiec Pani na poczatku jak jej powiedzialem ze nie mamy nic zarezerowane i tak przyjechalismy pareset km zrobila troche wielkie oczy. Ale w 30 minut znalezli dla nas apartamencik u bauera. Bylo calkiem fajnie i niedrogo. Troche poza Schladming - wiec oczywiscie autkiem trzeba bylo dojezdzac, ale generalnie bylismy bardzo zadowoleni. Do zapachu krowek tez sie mozna przyzwyczaic. Reasumujac - da sie - nawet w szczycie sezonu. Polecam przyjazd przedpoludniem i wizyte w biurze informacji turystycznej. Jak chcesz byc bardziej na sicher, to przed samym wyjazdem do nich zadzwon i niech juz czegos szukaja. No ale gdzie wtedy duch przygody ;-) Tutaj namiary: http://www.schladming-dachstein.at/de/naturpark-soelktaeler/naturpark-a-z/tourismusverband-schladming-rohrmoos_l1361
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...