Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
15.02.2015 - 15.02.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.02.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
Pojechałem do Szpindla na mistrzostwa czech masters, byłem jedynym polakiem. Zawody były jak zwykle na Stohu, czyli super sportowym stoku gdzie regularnie trenuje czeska kadra. Stok przygotowany GENIALNIE, twardy beton, równy jak stół w szerz i wzdłuż. Dwa przejazdy dobrego, długiego giganta. Super organizacja, czesi na takie zawody nawet sok z gumi-jagód rozpylili. Wygrana grupa wiekowa i 3 czas w generalce po super walce. Do tego luźna jazda "od lasu do lasu" po pustym, stromym, IDEALNYM stoku. Całodzienny skipass zawodniczy 300czk, parek w rohliku 25czk. Przy tych wrażeniach nawet 330km w obie strony z Wrocławia nie robi problemu. ciekawostka: Tam koło tego niebieskiego śladu stała tyczka i przejechało ok 100 zawodników w pierwszym przejeździe, a na betonie nie pozostał nawet ślad! tak wygląda dobrze przygotowany stok pod zawody:10 punktów
-
9 punktów
-
Wczoraj zawitałem na Pilsko. Ano pogoda od paru dni przepiękna, kusiło mnie znowu jak pierun, to aż grzechem byłoby tam nie pojechać. Budzik nastawiłem na 6:10, ale z przyzwyczajenia pobudka o 4:45, więc o 8:40 jestem na parkingu w Korbielowie. Przejazd bezproblemowy – żadnych korków, tym razem auto odpaliło: Pomimo tej godziny parking przy schodach na Strugach oraz zjazdówka od niego już pełne a pan z obsługi z każdą sekundą schodzi coraz to niżej wskazując miejsca do zaparkowania po bokach. Biorę sprzęt i idę do kasy – a tu ładna kolejka nawet z zawijasem – na szczęście wczoraj w przeciwieństwie do sytuacji sprzed 2 tygodni otwarte zostały dwa okienka, więc 15 minut z zegarkiem w ręku i w końcu mam karnet. Na dole przepiękna pogoda. Wjazd orczykiem na Miziową – i tu zmiana warunków – duje jak pierun – prognozy nie zapowiadały takiego wiatru a tu zawieje, zadymki i mocne porywiste podmuchy, które śniegiem zawiewają po stokach. Nawet na Szczawinach stojąc później w kolejce do orczyka dmucha tak, że trzeba z wiatrem powalczyć. Wjeżdżam ostatnim orczykiem i na górze przepiękny widok – słońce i ani jednej chmurki. Trasa 5 jak stół – jest równo, śnieg zmrożony – jedzie się przepięknie – jedynie przed schroniskiem przed górką ostrzeżenie – uwaga: kamienie – ale bardziej na jej środku wywiane placki do trawy, kamorców jeszcze póki co nie zauważyłem. Dalsza część 5ki tak samo – równo, śnieg zmrożony, szybko – po prostu: przepięknie. Co do orczyków – jedynie przy bramkach na Szczawinach trochę lodu, a pod orczykami – były małe nierówności, ale beż żadnej tragedii, panowie z obsługi w ciągu dnia podjeżdżali i podsypywali łopatami – bez żadnych przebojów - na pewno nie była to taka masakra, jak z 2-3 lata temu na lodowych wertepach w SONie przy Bieńkuli. Widać, że pod orczykiem ze Szczawin na Miziową jechał ratrak, bo po bokach pozostały ślady sztruksu. Z biegiem czasu na Szczawinach zaczęły robić się kolejki do lewego orczyka. Raz podjechałem do prawego, ale że nie chciało mi się potem dreptać wokół schroniska to zauważyłem, że przy lewym orczyku ludzie idą bardziej do drugiej bramki z prawej strony, ponieważ obok porobiły się bardziej oblodzone nierówności - ale jak się wchodziło nartami bokiem, to z podjazdu drepcząc w ten sposób od razu z pół kolejki przechodziło się do przodu a ci do prawego kołowrotka stali sobie i stali. Na Miziowej od ok. 10 kolejki aż do wylotu z orczyka przy schronisku – i ten widok mnie na kamerkach od 2 dni przerażał – ale bez problemów – zajmowało to maksymalnie 10 minut. Wjeżdżając na Miziową widzę co jakiś czas śmiałków, którzy pchają się na 7-kę. W odróżnieniu od tych, którym to bardzo dobrze wychodzi, zsuwają się oni jak Ci kamikadze przewracając się co jakiś czas. No cóż – sami chcieli. Po godz. 12 niemiła sytuacja – zaraz za schroniskiem na zjeździe ktoś wjechał w 10-latka – ten leży i nie może się podnieść, bo narzeka na żebra. Ojciec chłopca powiedział, że ktoś już pojechał na dół po pomoc, ale proszę, żeby narty ustawił w krzyżyk i wolę zadzwonić na GOPR - w sumie pierwszy raz to robiłem - łączenia , wybierania i przełączania trochę jest, w tym wiejącym wietrze pan po drugiej stronie słuchawki słabo mnie słyszy, ale na szczęście podjechał już ktoś (chyba z obsługi, bo GOPRowcy i ich skuter to nie był) oraz zjawili się panowie Policjanty, którzy dziś też patrolowali stoki, tak więc odjechałem i mam nadzieję, że chłopak jest cały i za niedługo będzie znowu śmigał, czego mu z całego serca życzyłem. Pogoda miała być przepiękna i temp. na plusie, więc plan miałem taki, że jeżdżę tak długo, aż stoki puszczą – wówczas koniec jazdy i przejdę się na szczyt, bo już tam 2 lata na zimowych widokach nie byłem. Ale gdzie tam – o dziwo – stoki w ogóle nie puszczały – może to zasługa tego wiejącego wiatru, który ciągle nawiewał zmrożonego śniegu, przypominało mi to lodoszreń, zwłaszcza z rana, a w ciągu dnia po bokach, zwłaszcza orczyków ze Szczawin i Miziowej widać było zlodzone, świecące się grube warstwy śniegu. Tak czy inaczej – cały czas było bardziej twardo - z upływającym czasem żadnych narastających muld, jak to miało miejsce 2 tygodnie temu. Jedynie po południu – na 5-tce poniżej schroniska na samym środku – zaczęła robić się wywiana, odkryta plama, dalej trochę więcej lodu pojawiło się w paru miejscach na środkowej części stoku ale i tak do godz. może 13-14 było fajnie i jeździło się naprawdę przyjemnie i bez problemów. Tak mi się fajnie wczoraj śmigało, że w końcu nie poszedłem na ten szczyt. Po prostu szkoda było mi tych warunków. Później, już tak w okolicach godziny 15 wiatr znowu przybrał bardziej mocne podmuchy (w ciągu dnia też wiało, ale już nie tak ekstremalnie jak rano, gdzie czasem trzeba było powalczyć, żeby zrobić krok w kolejce do przodu) a na 5 ze szczytu do Miziowej zaczęły pojawiać się małe kamorki – zwłaszcza na górce zaraz po pierwszym skręcie. Wywiana plama na stromiźnie przed schroniskiem i tuż zaraz za nim uległa powiększeniu, dalej też pojawiło się trochę więcej lodu i może parę kamorców, ale i tak przy tej pogodzie i tej liczbie zjeżdżających ludzi byłem zdziwiony, że stok tak długo wytrzymał i się w miarę dobrze prezentował. Tym razem na odwrót – górny odcinek 5-ki w późniejszej porze jakoś mniej przypadał mi do gustu – może kwestia większej ekspozycji i mocniej zawiewającego od szczytu wiatru, który miał co tam robić- natomiast dolny odcinek do Szczawin – lepszy (o dziwo – nawet na tych 2 „ściankach” o tej porze nie tak zryty – po bokach jeszcze całkiem dużo naturalnego śniegu i spokojnie szło jeździć). Po 15 z bólem serca zaczynam powoli żegnać się z Miziową, kawa, ostatnie widoki i ok. 16 zjeżdżam dla odpoczynku nóg kanapą na Strugi. Zjazd ze Strug do parkingu obok schodów bez szkód dla nart (czuć, że dopadało śniegu, bo jeszcze 2 tygodnie temu leniwie zjeżdżając zamiast iść słyszałem właśnie w tym miejscu pod nartami chrup-chrup). Nie idę do auta tylko kieruje się na Solisko – tam ludzie już jeżdżą. Zjeżdżając na Strugi słyszałem odgłos jeżdżących już ratraków – myślałem – będzie znowu pięknie. Ale już na kanapie widzę, że coś jest nie tak – czyżby te ratraki tylko wjeżdżały w dalszą trasę??? - godz. 16:40 a góra już oblodzona i przydarta z ciemnym lekko odcieniem, stok też jakoś niezbyt równy – zjeżdżam najpierw z prawej strony – no to nie jest ta bajka, co 2 tygodnie temu. Teraz stok na dole oficjalnie jest przedzielony taśmami na 2 części – drugi zjazd tym razem po przeciwnej, szerszej stronie – yyyyy – coś mi to nie pasuje. Nogi też już mają w dużej mierze dość – nie mam ochoty jeździć tak dalej - podjeżdżam do kasy, odsprzedaję karnet za 50 zł i postanawiam zakończyć dzień (bynajmniej w Korbielowie). Po całym dniu postanowiłem jak zwykle na spokojnie porządnie coś pojeść- podjeżdżam do karczmy na ciepłą kwaśnicę – a tu full – nawet nie ma jak wjechać, a tym bardziej zaparkować – no cóż – dobrze, że zakupiłem sobie chociaż zapas oscypków, to będę miał co gryźć w aucie, ponieważ w tej sytuacji w głowie zrodził mi się już kolejny plan. Zawsze po górach jestem full naładowany – taka pozytywna energia do działania - tak więc szybko kieruje się w swoje strony i tak jak obiecałem – korzystając z tego, że jestem ubrany i ze sprzętem w samochodzie – biorę swoją chrześnicę i postanawiam zabrać ją do „Beuthen Arena”, żeby pokazać jej pierwsze kroki na stoku. Zanim po nią podjechałem i zapakowałem, zrobiło się już późno – ale jako, że ferie jej się kończą, u nas na dolinach odwilż i nie wiadomo, jak długo będzie jeszcze z tym śniegiem - postanawiam nie odpuszczać. Mamy ostatnie 40 minut, szybko wypożyczamy sprzęt i lecimy na oślą łączkę. Na oślej łączce śnieg głównie sztuczny, na górze jedynie niewielkie placki lodu, ale cała łączka bez żadnych przetrać i beż zagrożeń dla młodych adeptów. Tu wyciąg już nie działa – no cóż – zostałem więc koniem wyciągowym - ale i tak warto było. Wytłumaczyłem jej, co to pług, a więc walczyła aż popługowała, parę zjazdów (przy moim kapiącym czole:P) zrobiła, chwyciła hamowanie, nawet 2 razy nieświadomie sama skręciła, gleby ani jednej nie zaliczyła – tak więc jak na pierwsze koty-za płoty - mogłem być dumny:D:D:D. Lecimy szybko oddać sprzęt, bo jest już po 21, ale ja nie chce tej okazji odpuścić, więc biorę sobie szybko 3 zjazdy i postanawiam tą wisieńką na torcie zakończyć dzień. Stok króciutki – chyba ma ok. 300 m, na górze jedynie niewielkie muldy, ale bez tragedii, dalej już całkiem miło, tak więc talerzyk – krótki śmig, talerzyk – krótki śmig – tak 3 razy i po 22 odstawiam moją chrześnicę do domu. Dzień pełen pozytywnych wrażeń, ale dzisiaj po południu zmorzyło mnie jednak na odespanie, a po drzemce od razu wziąłem się za pisanie, tak więc nie pozostaje mi nic teraz, jak wkleić jeszcze trochę zdjęć i zakończyć narciarskie podsumowanie weekendu:)7 punktów
-
WitamMiałem jechać na Kubińską Holę. Miałem, dobre słowo. Wybór jednak padł na Orava Snow, Orawska Leśna. Pobudka 6.00, z łóżka zwlokłem się jakiś 20 minut później. Szybko pytanie do córki, czy jedzie ze mną, w odpowiedzi usłyszałem coś o szaleństwie z mojej strony, syn za to raczył odpowiedzieć, NIE. Odpalam laptopa, przegląd gruponów, zakup Orava Snow, wydruk w portfel i w drogę. Wyjazd 7.00, na miejscu o 9.30. Temperatura -8,50 °C. Ludzi mało, parking zaczyna się pomału zapełniać. W kasie ( bez kolejki ) szybka wymiana gruponu na karnet, przebieranko i na wyciąg. Krzesełko nie wyprzęgane, z taśma rozbiegową, w swoim tempie sunie na górę. U góry, już z wyciągu widać, że trasy przygotowane perfekcyjnie. Pierwszy zjazd niebieską ( na prawo od wyciągu patrząc w górę ) potwierdza wcześniejsze obserwację. Trasa SUPER, równo, twardo, szybko. O ile można mówić o szybkości na tej niebieskiej. Jeszcze dwa razy na górę, zjazd niebieską, i rozgrzewkę mam za sobą. Za czwartym razem zjazd w lewo, na "czerwoną", tzn. tą bardziej stromą. I to samo! Trasa przygotowana SUPER, twardo, równo, nic tylko zasuwać. Mrozik trzyma dalej. Po paru zjazdach tą czerwoną nie skręcam w lewo w połowie trasy na krzesełko, tylko prosto. Na cel obieram wyciąg talerzykowy który prowadzi na górkę obok. Tam już jest trochę bardziej wymagająco. Trasy czerwone i jeden kawałek czarny. I znowu szok. Ale z tych pozytywnych. Godzina około 12.00 a tam sztruks I to samo, równo, szybko, rewelacyjnie. Parę wjazdów i zjazdów i powrót na krzesełko. Nogi domagają się odpoczynku. Godzina około 13.00. Nie wiem jaka temperatura, nie znalazłem termometru. Nie mniej jednak stok nada trzyma, warunki absolutnie rewelacyjne. Godzina 14.00. Mam dość, pora się zwijać do domu. Nie wiem ile razy zjechałem, po piętnastu wjazdach krzesełkiem przestałem liczyć. Na nartkach podjeżdżam sobie pod samochód, żadnych spacerów w butach narciarski :biggrin:. Przebieranko w „cywilne” ubranie, zdanie karnetu i do domu. O godzinie 14.15 termometr w samochodzie pokazuje +4,5°C.Podsumowanie:Orava Snow, kolejny bardzo udany wyjazd do tego ośrodka. Według mnie, jeden z najlepszych ośrodków na Słowacji, jak i w Polsce dla judzi jak ja, lubujących się w jeździe rekreacyjnej, nie lubiących tłoku. Ośrodek idealny dla zaczynających przygodę z nartami lub tymi co pierwsze kroki maję już za sobą. Dla trochę bardziej ambitnych wyciąg talerzykowy i kilka trochę trudniejszym tras do wyboru. Mówiąc krótko, każdy znajdzie coś dla siebie. Nie wiem czy to patriotycznie, ale jak sobie przypomnę którykolwiek z Polskich ośrodek, to robi się trochę słabo. U nas tłok, ścisk, przewaga ośrodków typu jeden wyciąg + trasa zjazdowa wzdłuż tegoż wyciągu. Nuda. Co do warunków, to nie wiem czy któryś z naszych można porównać? Oczywiście zdaje sobie sprawę z faktu, że o stanie tras decyduje ilość narciarzy. I to jest właśnie wielki plus tego ośrodka. Mało ludzi, brak kolejek, trasy trzymają do samego końca. Jak tylko czas pozwoli, w tym roku jeszcze raz musze „zaliczyć” ten ośrodek.Poniżej kilka zdjęć. Co rzuca się w oczy, brak ludzi :applause: Piękna pogoda, pełne słońce calutki dzień. Ani nawet małe chmurki nie stwierdzono. I do tego brak wiatru. Takie warunki o godzinie 13.30 PozdrawiamJacek6 punktów
-
Dzisiaj przeżyłem najgorszy dzień w życiu... Moja druga połówka miała bardzo poważny wypadek na stoku... Dopiero wróciłem ze szpitala i cieszę się, że jest wszystko w miarę ok. Jak to się stało? Byliśmy od rana z Bumerem w Bałtowie - po dwóch godzinach jazdy pod krzesłem, w trakcie trwającego dnia zaczęło przybywać ludzi - postanowiliśmy przenieść się pod orczyk...w zasadzie, to ja stwierdziłem, że na głównej trasie jest zbyt dużo narciarzy i jest niebeziecznie... Zjazd - ja z Andrzejem dłuższą, płaską trasą, Paula ostrzejszą krótszą. Jeden skręt widzę ich obydwoje...drugi skręt... widzę Paulę leżącą na stoku - bez nart, kije wyrzucone...a ona leży i się nie podnosi. Byłem przy niej po kilku sekundach... ...myślałem, że to nic groźnego... A ona dziwnie wygięta, w konwulsjach, nieprzytomna...z buzi ślina i drgawki coraz większe... Szybko położyłem ją na bok, sprawdziłem czy oddycha, czy ma puls... Krzyknąłem do Andrzeja, by dzwonił po pogotowie... Dalej, to chyba on będzie potrafił lepiej to opisać? Myślałem, że złamała kręgosłup...że za chwilę umrze mi na rękach... To co wówczas przeżyłem - to najgorsze chwile w moim życiu. Bezsilność, rozpacz...? Wszystko co najgorsze - na raz. Po chwili zjawiła się przytomna dziewczyna, która zaczęła mi pomagać, potem pomoc medyczna, pracownicy Szwajcarii Bałtowskiej... Wydarzenia zaczęły, czas zaczął, płynąć tak szybko... Na szczęście - po 15-20 minutach pojawił się ambulans z ratownikami medycznymi i lekarzem. Paula częściowo odzyskała przytomność - nic nie złamała, nic sobie nie zrobiła z innymi częściami ciała. Impet upadku przyjęła głowa. Z rozmów potem, była to prawdopodobnie skroń, prawa strona czoła - na kasku zero oznak upadku, uderzenia. W sumie tylko przypuszczamy, że tak się wydarzyło? Bo nie widziałem, i pewności nie mam. Po chwili karetka odjechała spod stoku, a my z Bumerem za nią... ...w szpitalu ostrowieckim dosyć szybko, tomograf - i uffff wygląda na to, że wszystko jest ok. Skończyło się dramatycznymi wydarzeniami na śniegu... ...a dla Pauli wstrząśnieniem mózgu i pewnie kilkoma dniami w szpitalu. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok. Emocje chyba dopiero teraz, gdy to piszę, trochę mnie puściły - trałma i stan mojej kochanej połóweczki, bezsilność i myśli, że ją stracę...kogoś najbliższego mi w życiu, "na rękach"... Nigdy więcej nie chcę przeżywać czegoś takiego. Jak doszło do wypadku? Niestety wina mojej narciarki - najechała na końcówki nart Bumera, straciła równowagę, narty...poleciała w górę, spadła na głowę... Nie dostosowała prędkości, zagapiła się, zamyśliła? Ona nic nie pamięta oprócz tego, że najeżdża na Andrzeja... Nawet nie wiecie jak się cieszę, że dramatyczne wydarzenia tego dnia znalazły pozytywne zakończenie... ...i tak, jazda wieczorem w piątek - super, wczoraj w Parchatce - super!...dzisiaj w piękny, słoneczny dzień - dramat. A wczoraj w nocy składałem testowy, GoProwy filmik z Nią w roli głównej - Walentynkowy...i patrzyłem sobie jak sobie fajnie śmiga. [video=youtube;S9OVFiBfrnY]https://www.youtube.com/watch?v=S9OVFiBfrnY [video=vimeo;119654867] Paula... ...pewnie to czytasz teraz, ze szpitala, albo może przeczytasz gdy się obudzisz - bo wiesz, że ten wątek musiał powstać... Kocham Cię Skarbie.5 punktów
-
5 punktów
-
Szwajcaria Bałtowska Kilka fotek... ...dramatyczne wydarzenia tego dnia, tutaj: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20025-Walentynka...i-dramat-na-stoku...?p=212639&viewfull=1#post212639 Andrzej - dziękuję za pomoc, którą nam okazałeś dzisiejszego dnia :applause:4 punkty
-
Słoneczna Parchatka Po wczorajszym wieczornym nartowaniu w Tumlinie, dla odmiany dzisiaj wypad w lubelskie - do Parchatki. Dlatego w to miejsce, bo zostało ono polecone przeze mnie Koleżance z Warszawy, która chciała sobie zrobić weekendowy wypad w celu odnalezienia chwili ciszy i spokoju - przy okazji pojeździć na desce. Karczma w tym miejscu oferuje noclegi, a sama miejscówka jest z daleka od cywilizacji - na uboczu, idealna na reset i naładowanie akumulatorów. Jedziemy z Radomia, w stałym trzyosobowym składzie z moją drugą połówką i expatem. Podróż jest z przygodami... ...przed Zwoleniem łapie mnie Policja... 96km/h to trochę za dużo... Ponieważ są Walentynki, to udaje się mojej Pięknej wytargować pouczenie i symboliczną karę dla mnie: 50zł i 2pkt. Nie jest źle... Docieramy na miejsce dopiero ok 11...dalej po drodze blokady rolników...i protesty - traktory jakimi przyjechali - potwory...podobno najtańszy taki wypasiony ciągnik kosztuje 500tsd zł. Z samego rana przymroziło na biało...kałuże zamarznięte... Temperatura u celu naszej podróży +2. Kupujemy karnety... ...i cieszymy się, że mimo weekendu zero kolejek do wyciągów. W świętokrzyskim ferie i pewnie trochę odmienna sytuacja? W Kazimierzu z pewnością dużo więcej narciarzy. Witamy się z Koleżanką, zamieniamy kilka słów i na górę jeździć. Start: W tym sezonie byłem już w Parchatce - w deszcz i wieczorem...dzisiaj jest inaczej - Słońce, pięknie - stok twardy i szybki, czynne obydwie tutejsze trasy. Warunki na "niebieskiej", szerszej i łagodniejszej wyglądały tak: Przybyło zabawek snowparkowych... Przez cały pobyt GoPro kręci filmik, za filmikiem...ale będę miał składania... Wczorajsza noc w Tumlinie i dzisiejsze Słoneczko w Parchatce. Jazda jest wspaniała...a ja żałuję, że nie założyłem dzisiaj cieniutkiej kurteczki, bo w temperatura wyraźnie rośnie. Czyżby niedawno były tutaj jakieś zawody? U góry ustawiony start...na dole: Kursują dzisiaj obydwa wyciągi orczykowe. Testujemy mało uczęszczaną, tutejszą, "czerwoną" trasę. Początek jest płaski i po łące - w odróżnieniu do zeszłego roku - górna stacja dłuższego talerzyka został nieco podniesiona. Jedziemy... Zakręcamy o 90 stopni i docieramy do wąskiej "ścianki"... Jest bardzo szybko i twardo - fajnie. Jeździmy raz jedną, raz drugą trasą. Bawię się kamerą, bawią się też inni. Podskoki, zakręty, krótka jazda, hamowanie i przed siebie jechanie - w kółeczko. Współtowarzyszom nie podoba się wąska trasa... ...mi się podoba! To dynamiczna trasa. Kończymy jazdę wspólnymi pogaduchami w karczmie... ...niestety kierowca piwa pić nie może - pije colę. Kolejny, 35 dzień na deskach mija w super sympatycznej atmosferze. Ja z kamerą na kasku wyglądam jak jakiś Teletubiś hahaha DYSTANS 22.16 km MAKS. PRĘDKOŚĆ 72.2 km/h KALORIE 1852 kcal MIN WYSOKOŚĆ 43 m MAKS. WYSOKOŚĆ 254 m Nie nudzę dłużej, biorę się za produkcję filmową. pozdrawiam marboru4 punkty
-
cz.2 - test czerwonej No to ruszam. Początek nieco oblodzony,poniżej gródki lodu,ale równo i da się pojechać. Ponieważ ostrzegali,to jadę uważnie. Widać było kilka minerałów na starcie, później dobrze, następnie przy końcu brązowe plamy i tam mnóstwo kamieni,ale tylko miejscowo. Bardzo łatwe do ominięcia i tylko na krótkim fragmencie. Szczerze,to zazwyczaj na trasach do Czyrnej jest ich sporo więcej... :tongue: Chwalę to,że nie piszą bajek,przynajmniej jak ktoś ma nowe narty,ma ostrzeżenie. Mimo tego,po za dwoma odcinkami,warun dobry! A jak wygląda sama trasa? Mi przypomina fragment pewnej lubianej przeze mnie trasy na Kronplatz,tej najdłuższej. Nieco się wije,nie ma zbyt stromo,ale da się pojechać. Co ciekawe,w środkowej części jest zdecydowanie szersza od niebieskiej. Jej trudność nie jest wielka - początek średnia ścianka,w sam raz do nabrania prędkości,później dość płasko,ale nawet dość szeroko i na koniec mała ścianka. Mi się ona podoba! Krótka,ale ma fajny przebieg, taki "powiew świeżości" we Wiśle. Skolnity nie za bardzo da się porównać do którejkolwiek stacji narciarskiej we Wiśle. : Inne moje odczucie,to nasłonecznienie - najfajniej jest tak od rana do ok 13 godz. Później słońce częściowo chowa się za drzewami i w niewielkiej ilości dociera do stoku. Pod tym względem czerwona trasa jest zdecydowanie lepsze od niebieskiej. My jeździliśmy do nieco po 14. Wtedy na trasach więcej cienia niż słońca,ale ciągle opalamy się na krzesełku. Pod koniec jazdy niebieska trasa dość zdegradowana,sporo lodu,a po bokach,a zwłaszcza przy dole kopny,mokry śnieg. Temperatura na plusie,ale nie wiem ile. Ilość ludzi przez cały pobyt tak w sam raz,a momentami pustki. Jednak widać,że frekwencja dużo większa niż jeszcze podczas mojej ostatniej wizyty. W weekend mogą się pojawić niewielkie kolejki. W knajpkach też ruch umiarkowany,przynajmniej jak myśmy się posilali. Za to wszędzie bardzo miła i pomocna obsługa. Bardzo dobrze się tam czuję i pewnie jeszcze nie raz zawitam,bądź zawitamy. Tu jeszcze spojrzenie z knajpki na górze na wyciąg. Baaardzo udany dzień! Żeby tak zawsze pogoda dopisywała i żeby tak całkiem tą czerwoną otwarli! :applause: PS.Nowy wyciąg,a podnoszony pałąk skrzypi jakby 10 lat tego nikt nie smarował...4 punkty
-
Brawo JB Grange :applause::applause::applause: dochodził po kontuzji czołówkę , dochodził i doszedł :smile:3 punkty
-
PasiekiW sobotę córka wróciła z zimowiska i oznajmiła mi, że w niedzielę rano chce jechać na szkółkę :eek:Zgarniamy po drodze koleżankę mojej pociechy i odstawiam obydwie młode damy pod autokar. Parę minut przed ósmą jestem już na A1 i pędzę w kierunku Wisły. W Żorach tradycyjna niedzielna kontrola trzeźwości. Wesoły policjant żartueje, że "muszą porawić statystyki" :wink:Reszta podróży bez przygód, ruch umiarkowany. Po drodze pstrykam fotki mijanych stacji narciarskich. Parking na Skolnity pełny. Stacja zyskuje popularność, frekwencja się zwiększa. Szkoda :tongue:Melduję się na Pasiekach przed 9. Pierwszy raz odwiedzam tą stację. Do dyspozycji mamy karnet czasowy od 9 do 11, a po tej godzinie do wieczora tylko karnety punktowe. Nie ma bramek w zamian za nie jest pan z dziurkaczem :biggrin: Teraz parę słów o warunkach. Na początku jest mega twardo. Niestety jest też nierówno, a na trasie walają się bryły lodu, od niewielkich do takich wielkości pięści. Oj chyba pan ratrakowy śpieszył się na walentynki :tongue:Naszczęście jest ciepło i grudki lodu znikają błyskawicznie :happy: Po 10 pojawiają się szkółki w tym i mój "koczkodan". Pierwszy raz nie narzekała, że jest jej zimno :eek: Ilość ludzi sytematycznie rośnie, jednak cały czas na stoku jest luźno.Wyjeżdżamy z Pasiek po 14, podczas ostatnich zjazdów nie zauważam by stok był nadmiernie zdegradowany.Podsumowując. Stok do nauki z nachyleniem podobnym jak Siglany, jednak o innej od nich charakterystyce. Na plus napewno niska frekwencja. Minus za nienajlepsze przygotowanie trasy. Powrót masakra. Odcinek od Pasiek do Skolnity w godzinę. No cóż tego można się było spodziewać :3 punkty
-
3 punkty
-
Stwierdzenie że na Goryczkowej nie ma szans na wyprzęganą nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Technologicznie jest to osiągalne bez kłopotów. Liczne nadbudowy konstrukcyjne są stosowane w Alpach umożliwiając budowę kolei wyprzęganych prawie wszędzie. Wątpliwość może stanowić natomiast kwestia zastosowania osłon (bublin! :biggrin:). Ze względu na wiatr osłony mogłyby zbyt często powodować wyłączenia wyciągu. W Alpach są często stoki, gdzie stosuje się celowo krzesła wyprzęgane bez osłon aby zniwelować wpływ wiatru. Budowa na Kasprowym nowych krzeseł niewyprzęganych (np. wymiana goryczkowej na niewyprzęganą 4-osobowa) nie ma sensu i lepiej wówczas żeby pozostała ta stara 2. Przynajmniej ludzi mniej na trasie...3 punkty
-
Chłopie, wyluzuj... Jaka nieufność? Jaka zazdrość? Jacy hejterzy? Zadajesz głupie pytanie czy ktoś ma w Polsce do sprzedania skipass na St. Anton (a dlaczego ktoś miałby mieć?) i do tego spodziewasz się że ma 4 sztuki 6-dniowe! I jesteś zdziwiony lekką szyderą? Idź grzecznie do kasy na miejscu jak każdy normalny narciarz, kup, a po powrocie opowiedz jak było i czy warto jechać, zamiast obrażać ludzi. Pozdrawiam.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
Duje Panie, duje...:tongue: [video=youtube;T2dnzxo5RBk] [video=youtube;8Kv54pm0egw]2 punkty
-
Gubałówka story No to chyba prędko tam narciarzy nie będzie... http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3748905,nie-ma-szans-na-otwarcie-gubalowki-rodzina-byrcynow-oszukala-wszystkich,id,t.html?cookie=1 Byrcyn zagrał w 3 karty (tj. koperty) ? :stupid:2 punkty
-
2 punkty
-
A ja się cieszę że druga była Szwedka , trzecia Czeszka , czwarta Słowaczka a np dwudziesta czwarta Brytyjka (43 nr startowy ) . I co ? da się prezesie od skoczków panie Tajner i cała reszta fachowców od polskiego narciarstwa alpejskiego ???2 punkty
-
Pilsko dzisiaj. Dzisiejszy filmik z wyjazdu na Pilsko. Wyjazd z Bielska 6,30, na miejscu 7,30. Wyjazd na górę po ósmej. Do dziesiątej jazda praktyczne na okrągło. Później coraz więcej ludzi i kolejki. Po 11 odwrót. Pogoda wspaniała, słońce, wietrznie, rano mroźno, w południe powyżej zera. Po dwunastej zakończyliśmy jazdę. Filmik z dzisiaj: [video=youtube_share;UywTfRiixcI] Pozdrawiam JaroW2 punkty
-
No brzmi to ludzko i z nadzieją dla innych na sprawiedliwa opatrzność losu :smile:1 punkt
-
1 punkt
-
Swego czasu nocowałem w Bacówce na Rycerzowej,czy jakoś tak... To niewielki budynek,a weszło tam chyba ze 150 osób! Ostatni nocowali na schodach... :biggrin: Wszystkie pomieszczenia,bez wyjątku,były wyłożone matami,materacami itp. Klimat był niesamowity... Damy radę! :cheerful:1 punkt
-
Właśnie filmik się zgrał na YouTube. Załączam [video=youtube_share;M3b2HUS1zmg]1 punkt
-
Chopok-północ 15.02 W sumie mógłbym opisać dzisiejszy dzień na Chopoku kilkoma słowami, ale na forum nie można przeklinać, więc napiszę trochę dłużej :wink: Temperatura od -4*C do +3*C. Cały dzień pełna lampa. Wiatr powyżej Rovnej Holi umiarkowany i silny-porowisty powodujący zamiecie, ale tylko do 13:30. Potem wszystko ucichło... Trasa 1b i 1a : Lodowisko z puchem Twardo, ale warunki dostateczne. Przetarcia do lodu i kamieni. Przy zakręcie wywróciłem się i nadciągnąłem sobie ścięgno. Całe szczęście, że było już po 15 - zjeżdżałem na obiad, więc za dużo do przejechania nie miałem. Na tym lodzie narciarze wywalali się co chwila. Trochę dziwne uczucie, jak jedziesz, a tu co chwila przed tobą PAC! i gleba :stupid: Jednak wiatr zrobił swoje... Trasa 1 : Warunki bardzo dobre, twardy podkład gdzieniegdzie wystawał. Trasa 2 i 2a : Warunki bardzo dobre. Na 2, jak to na czerwonej, pojawiały się muldy, ale małe. Trasa powoli zaczęła puszczać, ale nie do takiego stopnia, żeby było miękko. Trasa 5 : Muldy pojawiły się dosyć szybko. Po 15:30 były już góry i doliny :shocked: Przez kontuzję nie jeździłem tam za szybko - 45km/h zamiast 55. Trasa 7 : Warunki dobre/bardzo dobre. Niestety doszło do wypadku. Parapeciarz zderzył się z narciarką. Leżała na wpół przytomna, ale nie mogła się ruszyć - pewnie kręgosłup był uszkodzony. Ratownicy szybko przyjechali i kilkanaście minut przy niej stali, a później ją zabrali. Trasa 7a, 10 i 10a : Warunki bardzo dobre, ale na 10a już przed 9:30 pojawiły się lód. Trasa 11: Bardzo dobre warunki Trasa 11a (górny FIS) : TRAGEDIA A NIE TRASA!!! Lodowisko z kamiennymi niespodziankami :angry: Na szczęście tylko raz tamtędy jechałem. Trasa 12 : Lód pojawił się już o 10. Kamieni nie było, ale na ściankach twardy podkład. Trasa 13 : Warunki bardzo dobre, ludzi o dziwo mało (jak byłem o 9:30 było świetnie Trasa 14 : Warunki bardzo dobre. W lesie też :biggrin: Polecam! :smile: Trawers 41, 42, 43, 44 i 45 : Warunki bardzo dobre, bez przetarć. iSKI TRACKER pokazał 46km - dzisiaj mniej, bo bez południa.1 punkt
-
Marboru, życzę aby Twoja druga połówka jak najszybciej wróciła na stok,zapominając o tym zdarzeniu. Niestety nasze stoki coraz bardziej zatłoczone,coraz bardzie niebezpieczne... Całe szczęście ze wszystko dobrze się skończyło. Pozdrawiam.1 punkt
-
Od razu przypomniał mi się wypadek Schumachera... :eek: :frown:: Mariusz,ogromne współczucia!!! Mam nadzieję,że tylko na strachu się skończy i Paula szybko wróci do zdrowia.1 punkt
-
Aż strach to czytać! Życzę szybkiego powrotu do zdrowia oraz na stok.1 punkt
-
Nie musisz się zgadzać.:happy: Jednak nie zaprzeczysz, że to najbardziej naturalna, najstarsza konkurencja, od której wszystko się zaczęło.:applause: Zjazd to jest formuła 1, najsłynniejsze trasy, najbardziej znani zawodnicy, o których krążą legendy. Sport dla prawdziwych kozaków.:applause: Slalom to rajdy, niszowa dyscyplina, w której startują Ci, którzy na zjazd z takich ( jeszcze nie są gotowi), czy innych ( nie mają predyspozycji) powodów nie mogą sobie pozwolić. U nas po wojnie, slalom został wyniesiony na piedestał, bo tylko w nim mieliśmy jakieś sukcesy, i możliwość treningu w kraju. W krajach zaawansowanych narciarsko to ostatnia konkurencja o której marzą następcy mistrzów.1 punkt
-
Współczuję chwil grozy, a zarazem pocieszające jest to ze skończyło się bez poważniejszych urazów. Powrotu do zdrowia życzę!1 punkt
-
Uffff-tyle dobrze, że nic więcej się nie stało. Niechaj szybko wraca do zdrowia. A śmiga pięknie:smile:1 punkt
-
No to teraz, kiedy nieco ochłonąłeś, należy Ci się kielich za Jej zdrowie. Zasłużyłes. Będzie ok..1 punkt
-
Mariusz, współczuję Tobie i Twojej Żonie. Przekaż jej życzenia szybkiego powrotu do zdrowia. Jestem przekonany, że wszystko będzie dobrze. Gdybyś potrzebował jakiejś pomocy to daj znać. Pozdrawiam.1 punkt
-
Ski Amade super jest i basta! :wink: Ja będąc w tym regionie nie mogłem sobie odmówić wizyty w Obertauern bo to rzut kamieniem, a ośrodek moim zdaniem rewelacyjny. Samo Obertauern oczywiście do Ski Amade się nie zalicza ale jest bardzo blisko zlokalizowane. Nie żałuję ani jednej minuty tam spędzonej. Ale to wymaga oczywiście poszerzonego karnetu (Salzburg Super Ski Card). Zresztą żeby zjeździć całe Ski Amade potrzeba kilku wypraw w ten region. Tak więc wszystko przed Tobą. :1 punkt
-
Właśnie wróciłem z Flachau z pierwszego wyjazdu do ski amade. Na pewno chętnie tam wrócę, bo jest co robić :happy: Flachau i okolice czyli Wagrain, Alpendorf, Flachauwinkl+Zauchensee to kapitalne miejsce do turystyki narciarskiej. A do tego 2 trasy z PŚ - łatwa we Flachau i b.ciekawa w Zauchensee ( proponuję pokonać ją 2-3 razy i obejrzeć film z przejazdu jakiegoś zawodnika - mordka sama się śmieje ) Ale największe wrażenie zrobiła na mnie karuzela w Schladming. Każda z 4 gór oferuje kapitalne, długie, szerokie i połączone trasy - prawdopodobnie dzięki temu na stokach nie było tak tłoczno jak we Flachau. Biorąc pod uwagę odległość ( to jest jednak bliziutko w porównaniu do Italii ) teren narciarski, nowoczesną infrastrukturę to baardzo chętnie tam wrócę. Mieszkałem w apartamencie Alpin Apart - polecam 760e za 4 os - basen do dyspozycji, budynek nowy, niecałe 2km do wyciągów, przystanek obok apartamentowca. ps Pytanie do stałych bywalców regionu: co tam jeszcze koniecznie trzeba odwiedzić ?1 punkt
-
Sarkazmu nijakiego w tym nie było. Tylko Twoje pytanie zawierało sugestię, że na nartach można się nudzić jeśli jakieś tam konkretne warunki nie zostaną spełnione. A ja warunki mam tylko dwa: śnieg (konieczny :wink: ) i przypięte narty! Jeśli to wszystko jest okraszone kilometrami tras, słońcem, widokami itd to super! A jeśli nie to .... też super! Baw się dobrze w Adamello Ski! :1 punkt
-
No i co ?! Miśka tak pięknie zwyciężyła, o tu cisza ?!?!:eek: Drżałem na ostatnim pomiarze, ale dosłownie włączyła nitro na samej końcówce, niesamowity to był widok :smile: Jakoś tam mam z Nią, że bardzo mi to estetycznie pasuje jak Ona wygrywa :biggrin:1 punkt
-
Góralu podziwiam Cię za desperację i jazdę w takich warunkach. A TMR powinien się wstydzić i oddać Tobie i zapewne wielu innym narciarzom kasę za naprawę nart i skipass. Otwarcie tras w takim stanie to maksymalna nieodpowiedzialność i chciwość. Żenada. Wiecie zapewne z innego wątku skąd wróciłem i tam śniegu naturalnego nie jest więcej niż u nas po ostatnich opadach, ale przez 5 dni nie widziałem ani jednego minerałka i narty są w stanie idealnym bez ani jednej rysy po stronie ślizgu. Mam nadzieję, że doczekamy tego w Szczyrku.1 punkt
-
Johnny ok postaram się po krótce opisać ale jak masz coś konkretnego to pytaj Na I dniach byłem tak że o 18 wyjechaliśmy z Jaworzna i przed 21 byliśmy na parkingu w Palenicy, więc o czołówkach poszliśmy do schroniska w Roztoce (ok 30min lajtowego spacerku), rano mieliśmy wyjść bardzo wczas, ale jak to zawsze bywa, tutaj zaspaliśmy (wieczorem siedzieliśmy i "dyskutowaliśmy", tak długo że nas głowa rano bolała ), rano ciężko się wyzbierać i tak jakoś chyba o 9 ze schroniska wystartowaliśmy (a szkolenie zaczynało się chyba od 8:30 ), ja szedłem na ciężkich skiturach kolega miał zjazdówki przytroczone do plecaka ale to chłopak który ma chyba przeszczepione płuca od dinozaura bo nie ważne czym mu załadujesz plecak i co do niego dotroczysz on i tak będzie zapychał z przodu i Cię poganiał a Ty nawet jak na lekko to zostajesz przy nim w tyle )))) nie mniej jednak ja "zamykałem tyły" i co 15min robiłem 3min postoju no tak początki były ciężkie i jakoś doczłapałem przez Roztokę do D5S na chyba 11:30 hehehe więc szybkie szkolenia lawinowe na 3 polach (o dziwo udało się jeszcze załapać), wieczorem wykłady/prelekcje i znowu impreza tym razem dosiadli się Słowacy ze swoimi medycznymi ziołowymi miksturami )))))) nocleg na jadalni o dziwo nawet luźno. Rano znowu głowa bolała na zawody nie zostawaliśmy więc spakowaliśmy się i o 10 pojechaliśmy w dół do auta... Najciekawszy był zjazd z Nizniej Kopy (nachylenie ok 33-34stopnie), a potem "rynna" Doliną Roztoki to były akrobacje )) potem pojechaliśmy jeszcze na narty do Korbielowa... gdzie kupiśmy karnet 2h ja wyjechałem raz... i zachciało mi się "freerajdu" tak mi się spodobał zjazd że nie zauważyłem jak trasa odbija w prawo na Buczynkę a ja pojechałem w Dolinę w dół wpakowałem się gdzieś na drogę z małymi "wiatrołomami" i jak wróciłem jakoś z buta do ośrodka (zapadałem się po jaja) to mineły prawie 2h II Dni już opisywałem to przekleję linka: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19130-II-Dni-Skiturowo-Lawinowe-D5S Nie było chętnych więc wybraliśmy się trudniejszym wariantem --------------------------------------------------------------------------------------------------- A teraz konkretniej: - fajnie być tam już w piątek wieczorem - dojść można trudniejszym wariantem przez Zawrat (męcząca i trudniejsza trasa), lub "lajtowo" standardowo przez Dolinę Roztoki - polecam jednak drugi wariant , wtedy auto zostawiasz w Palenicy Białczańskiej i masz 30min spacerkiem do Wodogrzmotów Mickiewicza i odbijasz w prawo do D5S przez Dolinę Roztoki tak idziesz ok 1h-1,5h pod próg, a potem ok 30min do schroniska, najważniejsze nie idzie się przez Siklawę zielonym bo jest zimą zamknięty tylko czarnym a potem jego wariantem zimowym omijając Niznią Kopę z lewej strony (zdjęcie w załączniku), jeżeli będą bardzo bardzo twarde warunki to raki mogą być konieczne, ale w piątek i sobotę raczej będzie bardzo dużo osób tamtędy szło. Przy 3 lawinowej trzeba uważać bo teren na progu ma ok 30-35stopni nachylenia. - jedzenie: każdy żywi się tak jak lubi i tak jak go stać.... jest do dyspozycji kuchnia turystyczna w pełni wyposażona. Ja zawsze biorę suchy prowiant na śniadania i kolację, a obiady kupuję na miejscu. Kolega bierze zawsze całe wyżywienie - śpiwór: w sumie to lepiej mieć niż nie mieć, szczególnie jak wyląduje się na glebie - noclegi: nie wiem jak będzie z pokojami ja czekam na odpowiedz czy jest coś wolnego chciałem zarezerwować pokój 8 lub 10 osób (na razie mam 4 chętnych i 2 osoby w rezerwie co się zastanawiają) jak będę miał coś wolnego to dam znać a jak nie to zawsze w pokoju znajdzie się miejsce na glebie... lepsze to niż na glebie na korytarzu - alkohol: piwo jest, mocniejsze trunki trzeba samemu wtargać : P - szkolenia: poziom podstawowy, najczęściej uczestniczą w nim osoby które nigdy nie miały do czynienia z lawinami, skiturami, turystyką zimową wysokogórską. Często są to narciarze zjazdowi lub turyści. Sporo osób które miały pierwszy raz sprzęt skiturowy na nogach, nie wiedzą że wiązania są "uchylne" i po co są te "foki" (jedna Pani cały staw przeczłapała w zapiętych wiązaniach do "zjazdu"), wycieczki raczej krótkie ok 2h, raczej po płaskim w okół stawów, tak żeby zapoznać "z czym to się je". - nagrody: dużo : ) chociaż jak na razie nic nie wygrałem Ja będę chciał się wybrać w piątek ok 5-6 z Jaworzna i pewnie powrót w niedzielę ok 14 ze schroniska.1 punkt
-
Filmik Wyszło jak wyszło,ale chyba widać co trzeba. Można ustawić full HD. [video=youtube;Al35VF12sYM] PS. I znów siedzę w robocie i "piszę" relację,a tu taka pogoooda... :sorrow:1 punkt
-
Lagazuoi Ski Tour w Południowym Tyrolu Lagazuoi Ski Tour w Południowym Tyrolu - wycieczka narciarska z Alta Badia na szczyt Lagazuoi 2778 m oraz zjazd, uznawaną za jedną z najładniej położonych w Alpach, trasą o długości 8,5km. Zapraszam do galerii zdjęć1 punkt
-
1 punkt
-
...ciąg dalszy, albo kolejny element kampanii: http://www.se.pl/wydarzenia/politycy/andrzej-duda-ratowal-kolege-na-stoku_528874.html Czyżby ktoś w sztabie kandydata policzył ile osób w kraju jeździ na nartach i doszedł do wniosku że warto powalczyć o elektorat? Swoją drogą fajne zawody w których można jeździć w czapeczkach z pomponem, a trasa nie jest zabezpieczona przed osobami postronnymi.1 punkt
-
Jest bajecznie. Dzisiaj słońce i chmury poniżej kotłów. Tylko tpnowcy się pojawili i strasznie ganiają i straszą mandatami. Kolega już dwa razy płacił, ja dzisiaj dwa upomnienia. Ręce opadają. Ale warun boski. Jak nie dosypie albo nie zawieje to do piątku trudno będzie jednak znaleźć miejsce na założenie własnego śladu.1 punkt
-
kasprowy full świeżego śnieguNa Kasprowym pada i pada i pada. Świeżego śniegu jest po pachy (dosłownie!) tylko prawie nic nie widać bo chmura jest nisko i cały czas sypie. Ale na dole po stronie Goryczkowej widoczność jest OK i jest całkiem zabawnie: Niestety trzeba mieć zapał bo opad natychmiast zamarza a wyżej wiatr nieustannie nakłada na ubranie kolejne warstwy lodu. Kurtka (i cała reszta) po kilku godzinach jazdy zamieniła się w lodową zbroję Puch po 15.00 też już zamienił się szreń i pod koniec dnia warunki zrobiły się średnie. Ponoć ma poświecić w najbliższym czasie - wtedy będzie bajka:)1 punkt
-
No i przeleciało... Czeka się, czeka, jedzie i prawie od razu trzeba wracać :frown::. Paganella drugi raz z rzędu mnie nie zawiodła. Pogoda generalnie w porządku - 3 dni słoneczne, jeden pół na pół i dwa z opadami śniegu. Szczególnie w czwartek mocno sypnęło (Dembus skorzysta z dodatkowych centymetrów :wink:- pozdrawiam). Niestety, w związku ze sporymi opadami w piątek trasy siłą rzeczy nieprzygotowane (choć dzieci mówią, że nie ma jak jazda po muldach :biggrin:.Ludzi sporo (szczególnie niedzielę tłoczno), ale bez tragedii. Na stokach dominują dwie nacje - Włosi i Polacy. Widać, że Włochom zależy na turystach z Polski-w tym roku wydali nawet mapki z polskim opisem. Do tego w kilku knajpach menu po polsku, choć z błędami. Miłe ...:smile:Poniżej kilka zdjęć jak wyglądają stoki dla tych co to nie wylegują się w łóżkach :wink:1 punkt
-
Mitek oczywiście narciarsko (technicznie) nie czuję się lepiej, zresztą jest sporo osób na forum którzy jeżdzą pozatrasowo dużo lepiej i mają większe doświadczenie a nawet Ci którzy jeżdzą na trasie mają dużo lepszą technikę i pewnie poradziliby sobie dużo lepiej. ALe... no właśnie ale psychicznie oczywiście człowiek czuje się dużo lepszy, przełamując pewne bariery. To tak jak narciarz trasowy jezdzi po niebieskich i idzie na pierwszą czerwoną... potem czarną potem czerwona po betonie, czerwona z muldami i tak dalej.. to za każdym razem czuje się bardziej dowartościowany psychicznie, technika przychodzi dopiero później. Tutaj sam fakt zjazdów o nachyleniu 40st w różnych śniegach, czasami wąsko, w nocy, majestat gór robi swoje. Co do imprezy to zapomniałem dodać że w niedzielę rano o 9 w jadalni była odprawa przed zawodami z podziałem na: - mężczyźni prof. - kobiety prof. - mężczyźni amat. - kobiety amat. W przyszłym roku chyba wystartuje bo w grupach amatorskich startują nawet osoby które mają pierwszy raz skitury na nogach Aaaa w sobotę na skitury1 i skitury2(wycieczka) można było wypożyczyć cały sprzęt skiturowy za darmo w schronisku dzięki sponsorowi Tatratrade. I żeby nie było samych plusów to ukradli mi mapę którą dostałem za darmo Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Ok to lecimy dalej czyli sobota :)Pobudka po 7... na jajecznice trzeba było poczekać 20min. Od godz. 8 ustawiaja sie kolejki do zapisow na kursy. My spokojnie dojadamy i o 8:40 wychodzimy takze ustawic sie w kolejce. Zjawiaja sie Panie organizatorki i tak kolejno dostajemy: mape, odblask na ramie/nogawke, napój oshee. Docieramy do stoliczka dostając kartkę z numerkiem który będzie brał później udział w losowaniu nagród oraz jest jednoczesnie przepustką aby otrzymać darmową szarlotkę z herbatą . Można zapisać się na:1. Lawinowe ABC (podstawy)2. Pole lawinowe 1 (szukanie detektorem i sondowanie)3. Pole lawinowe 2 (j.w.)4. Pole lawinowe 3 (kopanie łopatą)5. Pole lawinowe 4 (głębokie zasypania)6. Skitury 1 (podstawy czyli co to są skitury, jak się poruszamy, jak zapiąć foki, jak zjechać na fokach, jak iść zakosami)7. Skitury 2 (wycieczka w stronę Zawratu teoretycznie do poziomu Kołowej Czuby)8. Stacja TPN9. Stacja TOPR (ratownictwo itp)10. Turystyka zimowa 1 (podstawy czekan i raki)11. Turystyka zimowa 2 (baaaardzo rozbudowana wersja Maćka Ciesielskiego niby wykład a jednoczesnie dyskusja rewelacja )Każdy blok trwa ok. 30min wiec ciezko obskoczyć wszystko, skitury2 ok 2h, a blok Maćka niby 1h ale wsumie siedziałem tam chyba z 2h i nic sie praktycznie nie powtarzało :)I tak od 9 do 14 zleciało.... losowanie nagród i zrobiła sie 15 niestety znowu nic nie wygrałem . Obiad z małym co nieco a o 16 rozpoczynaja sie wykłady (TPN, Klaudi Tasz, TPN, TOPR, FILM). Wykład Klaudi Tasz rewelacja tajniki skialpinizmu... masakra kobieta z taka lekkoscia opowiadała o zjazdach gdzie mi mrozi krew w żyłach gdybym miał teraz zjechać (oczywiście wiadomo doświadczenie robi swoje). Przy okazji dowiadujemy się jak skręciła kolano a kolega z TPN przymyka oko na kilka zdjęć ze zjazdów . O 20 po kolacji i kolejnym małym co nieco powoli szykuje się do spania aby rano moc byc wyspanym przed powrotem, bo w planach jest zjazd z Koziego Wierchu i Zawratu. Tej nocy jest jeszcze ciaśniej ale o 22 udaje mi się położyć... niestety znowu zostaje obudzony 3 krotnie ale o dziwo tym razem nie dostałem ani razu z buta o 2:30 krzyki kobiety ktora chyba pobiła się z siostrą ))). Poranek o 7:30 niestety o tej mielismy wyruszyć.... poranna kąpiel, śniadanie i robi się 9 na jadalni odprawa... z ciekawości zostajemy. I tak wyruszamy przed 10. Przy okazji dołącza do nas nieznajoma Ania która chciała się przejść. Dochodzimy do Szerokiego Żlebu i tutaj zakańczam trasę na nartach dalej już z buta z nartami przy plecaku. Śnieg się zapada idziemy grzędą ale porządnie przytyka. Końcówka żlebu stroma do tego spory obsuw u wylotu. Dochodzimy do ok połowy i o 11:30 szykujemy się do zjazdu.. niestety koleżanka Ania bez obciążenia pognała do góry i nie zdąrzyliśmy się pożegnać . Patrząc na pieszego który robi "dupozjazd" i ciągnie za sobą zsuw decydujemy się na zjazd żlebem obok.. bliżej do Zawratu . Śnieg mokry deszcz zrobił swoje kilka trawersów aby sprawdzić jak duże zsuwy... albo trzeba przejechać na raz szybko albo co kilka skrętów "ucieczka" w bok. Śnieg tworzy "strumyczki" w dół stoku... a na dole widać już że trochę się go obsuneło. Zjezdzamy na doł Tomek2 robi foki obsuwów i jedziemy dalej tym razem na wypłaszczeniu trzeba się rozpędzić ale za to można założyć długi ślad ehh bardzo przyjemnie. Docieramy do szlaku przy odbiciu na Kozią Przełęcz. Krótki postój i ruszamy na Zawrat. Ze względu na małą ilość śniegu decydujemy się na wariant letni trawersując zbocza Kołowej Czuby i Małego Koziego Wierchu. Na południowej stronie śnieg bardzo miękki deszcz też zrobił swoje na stromych trawersach narty sie kilku krotnie osuwajac raz praktycznie 2-3m w doł. Ale o 15:15 udaje sie dostać na samą górę i jesteśmy na Zawracie . Ale nie ma co się teraz cieszyć będzie można na dole... tym bardziej że od Hali Gąsienicowej spora mgła widoczność bardzo spadła ale też nie jest najgorzej bo ok 30-40m do połowy żlebu. Kilka osób zeszło piechotą, 4 skiturowców zjechało przed nami. My zapieliśmy narty pożegnaliśmy się z 3 turystami i w doł. Śnieg dużo przyjemniejszy niż na południowej stronie. Tak przyjemnie że można lecieć rytmicznie kilka skrętów ale nogi od razu czuć. Zjezdzamy nad Zmarzły Staw i spoglądamy na naszą trzecią S2 na tym wyjeździe (gdybym miał ocenić w kolejności to Karb, Zawrat, Kozi). Teraz z progu Zmarzłego stromo w dół do tego kamienisto trzeba się momentami obsuwać albo mocno manewrować i na końcu przyjmujemy pozycję Jędrka Dobrowolskiego aby dojechać jak najdalej nad Czarnym Stawem Gąsienicowym . Z Czarnego Stawu wzdłuż szlaku letniego trawersując zbocza Małego Kościelca mijamy turystów pieszych i dojezdzamy prawie do Murowańca. Zastanawiamy się czy drałować przez Boczań piechotą czy wyjść na Kasprowy i zjechać przez Goryczkową, ale dowiadujemy się że tam też jest dużo chodzenia na piechotę. Decyzja idziemy do Murowańca uzupełnić termosy coś zjeść i schodzimy. Postój oczywiście zrobił się dłuższy i tak po o 18:15 wyruszamy na piechotę znowu z przytroczonymi nartami do plecaków. Widoki na Skupniów Upłazie piękne... i znowu wracamy jako ostatni tak jak w piątek. O 20 lądujemy w Kuźnicach obowiązkowy postuj na ławeczce bo plecy, ramiona, biodra i nogi dają w kość. Przerwa 10min i lecimy dalej do auta. I tak zakończyliśmy chyba mój najlepszy weekend zimowy było wszystko: wiedza, widoki, adrenalina, super zjazdy i przede wszystkim.. góry! o tak! Także alternatywna wersja drogi do D5S przez Roztokę mogę uznać za naprawdę udaną :)PozdrawiamTomek1 punkt
-
Ok w takim razie krótka relacja na szybko bez zdjęć No więc w tamtym roku wybraliśmy się na szkolenie Doliną Roztoki ze sprzętem zjazdowym przytroczonym do plecaków 2 Tomków pognało na górę a w dół przy 2,4m pokrywie śniegu zjezdzalismy przez próg z Niznej Kopy i potem "rynną" do Wodogrzmotów. W tym roku "Tomek 1" vel MajorSki zaproponował "Tomkowi 2" aby nie robić tej samej trasy . Wiec plan był taki aby trochę wiecej pochodzić i pozjezdzać. Czyli wyjście z Kuźnic przez Murowaniec, dalej na Zawrat i zjazd do D5S. Tak tez sie stało wyruszylismy w piątek jednak małe opóznienie sprawiło że na miejscu bylismy ok 12. Przy wypakowywaniu rzeczy z auta Tomek2 stojac w trampkach zauwazyl ze nie przepakował butów turystycznych ze swojego auta do mojego . Pierwsza mysl... jedziemy na Palenice Bialczanska idzie w trampkach a pod prog bedzie wchodzil w butach zjazdowych . Ale wyszla opcja 2 kupic tanie buty turystyczne i tak o godz. 13 wrocilismy z butami pod auto szybkie przepakowywanie i o 13:40 dotarlismy do Kuźnic, po drodze stwierdzajac ze te plecaki z nartami są cholernie ciężkie . Szybka analiza i wychodzi ze na Zawracie to w najlepszym wypadku bedziemy o 19:10. Zmiana decyzji i wjezdzamy kolejka szybko grania na Beskid przepiecie i zjazd w doł na dole ja zapinam foki a Tomek2 przytracza narty do plecaka i idziemy w stronę Karbu przez Stawy Gąsienicowe. Mijając Zielony Staw leca pierwsze lawiny ze Skrajnej Turni... w miedzy czasie nadchodzi mgła która przykrywa Kościelec, w ciągu następnych 30min ze Skrajnej Turni spada 7 lawin z hukiem lecąc w stronę stawu nie są to duże lawiny ale huk i zsuwy robią wrażenie. Szybka analiza sytuacji i decydujemy sie podejść na Karb i tam ocenimy co dalej. Po drodze na Karb Tomek2 docenia zalety skiturów gdyz ja sunę spokojnie na nartach a on zapada się po kolana a czasami i po jaja w takiej sytuacji skiturowiec idzie praktycznie 3 razy szybciej cały urok poruszania sie zimą po górach na nartach. Na Karbie szybka przepinka i zjazd nad Czarny Staw. Zjazd na początku lekko się osuwając ze względu na szerokość 1,8m na poczatku szybkie krotkie skręty potem gdy robi sie szerzej mozna trochę wolniej i dłużej. Tomek2 zachwyca się zjazdem i mowi że to było genialne i chyba się wkręcił pomimo początkowej adrenaliny później zjazd dotarczył dużo przyjemności a to tylko była trasa wyceniana na S2 dla wprawnych skiturowców takie "przedszkole", a my się jaramy . Szybka przepinka i lecimy do góry w Stronę Zmarzmłego Stawu a z tamtąd wychodzimy na Zawrat jako ostatni. o 19:45 jesteśmy na górze... ale oznacza to ze zjazd w stronę D5S będzie o czołówkach . Zapinamy sie do zjazdu ubieramy czołówki i w doł na szczęście była wytyczona trasa o puchar PKL wiec trochę ułatwiło to nam zjazd w dolnym odcinku miedzy kamieniami. Niestety trzeba było bardzo uważać na wystające kamienie przez co dopiero ok 21:30 dotarlismy do schroniska nie ukrywam wykończeni.... siadamy w schronisku jemy w miedzy czasie spiewają solenizantowi 100lat chyba 4 razy solenizant chcąc się zrehabilitować ma gest i stawia wszystkim piwo! oj tak po takim zmęczeniu zimne piwko to było to . O 23 próbujemy znaleźć miejsce do spania... niestety prawie wszystko zajęte a na jadalni nie chcieliśmy się rozkładać. Znaleźliśmy wkońcu trochę miejsca na korytarzu rozkładamy się i próbujemy zasnąć co po mimo zmęczenia nie jest łatwo w nocy 3 razy zostajemy wybudzeni gdy dostajemy kopniaka w rękę lub jesteśmy nadepnięci no cóż impreza zrobiła swoje i wracający w nocy szli zygzakiem jakby łapali sygnał z detektora lawinowego o czym będzie po południu w drugiej cześci .... Pozdrawiam Tomek1 punkt







