Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.03.2015 w Odpowiedzi
-
Dzień trzeci - "Open Space" cz 2. Kolejne deski testowane przez nas - to Scotty. Po za tym, że to solidna narta, to nic więcej dobrego napisać się nie da... Nordica? Genialna narta, która zaczarowała Piotra, a ja chciałbym ją mieć - najlepsza z szerokich łopat (trzecia z czterech najlepszych). Polskie Nobile... mnie rozczarowały... Piotr twierdzi, że warunki, które były na stoku - nie dla nich. Za banerem, w oddali Człowiek, z którym się witaliśmy przed zjazdami... Elany...najsłabsze z szerokich dech. Blizzardy - bez wyrazu... Visty - śliczne, fajne ale bez szału. Line Stick Day... całkiem poprawna - przy większych prędkościach tracąca stabilność... to chyba deska do Parku. Piotr odpuścił trzy ostatnie deski i skończył testy... ...ja katowałem dalej mimo tego, że zostałem praktycznie już sam na stoku. Większość desek była już pakowana na ratrak. Kolejny? Genialny Volant (ta narta zrobiła na nas największe wrażenie) - rano, gdy jeździł na niej Piotr...to latał!!! Jak dla mnie charakterystyka tych nart jest genialna: Nasze, moje oceny są subiektywne i przy wyborze nart, proszę się nimi nie kierować z uwagi na to, że obydwaj z Piotrem jesteśmy totalnymi amatorami w jeździe na nartach.12 punktów
-
Dzień trzeci - "Open Space" cz 3. Nim udaliśmy się na lunch i ocenę estetyczną designu nowych nart...udało mi się zaliczyć jeszcze "Wilki" - niestety zarówno mnie jak i Piotra... rozczarowały. Po pysznym jedzonku, ocenialiśmy największe ślicznotki na sezon 2015/2016. Gigantki - wszystkie niesamowite! (sorry za jakość fotki z zaparowanego aparatu): Równie śliczne SLki... Podwójny JC - na folderze WorldSkitestu i na żywo :biggrin: Piotr z Volantem, za którego dałby się pokroić. Ja chciałbym takie... Jeśli chodzi o Slalomówki - najładniejsze już mam :tongue: ale chciałbym jeszcze te... Foto z organizatorem testów: Rozmowy nad bajeczną techniką... I powrót do hotelu na śnieżnym języku... Dzisiejsze - 44 dzień na nartach w sezonie, Endo: DYSTANS 52.84 km CZAS TRWANIA 6g:50m:18s MAKS. PRĘDKOŚĆ 60.0 km/h KALORIE 3620 kcal ŁĄCZNIE W GÓRĘ 7653 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 7580 m Jutro po śniadaniu będzie jeszcze jazda na deskach, a po nartach powrót do Polski. Co jak na stoku?, tym razem bez "pracy" przekażę po powrocie. pozdrawiam marboru10 punktów
-
Dzień trzeci - "Open Space" cz 1. Wczoraj wieczorem mieliśmy możliwość wyboru grupy nart, które chcieliśmy przetestować... ...wybraliśmy "Open Space". Jak poniżej zobaczycie, to bardzo ciekawe deski. Ta grupa nart nie była objęta "czarno taśmową tajemnicą", więc dla wielu z Was, będzie ciekawa zarówno moja jak i Piotra ocena. W sumie to razem wytypowaliśmy topową 4kę z 14stki. Dzisiaj na stoku meldujemy się 8:30, choć testy mamy zaplanowane na 10tą. Pogoda jak Jacek wspomniał: deszcz, śnieg, mgła, ciepło. Piotr przed pierwszym zjazdem: Rozgrzewkowo, robimy dwa razy, wariant zjazdu pod gondolą z Scheffau - ta trasa jest długości ok 5km i świetnie urozmaicona. Przed dziesiątą stawiamy się na miejscu testów, gdzie dowiadujemy się, że testy z godziny 7:30 zostały odwołane ze względu na panujące warunki pogodowe. O 10siątej mają zacząć "robotę" obie grupy. Niektórzy jak widać na poniższej fotce nie mogą się doczekać... Krótkie przywitanie...z Panem Fritzem Stroblem - Mistrz Olimpijski, Podwójny Mistrz Świata i w drogę... Na początek Salomony: Narta super do takich warunków - to jedna z czterech, które nam się spodobały. Aura drugiego dnia WorldSkitestu 2015: Druga - narta (podobno dla snobów) Ingigo z "dziurą, szparą" na całej długości przodu narty. W jeździe - nic specjalnego. Trzeci był Rosoł. Dla mnie beznadziejny, dla Piotra nawet ok. Stajnia Fischer - dla mnie tylko w długim skręcie mająca zalety, dla Piotra trudna do ogarnięcia - nie podpasowała. K2 - które dla nas obydwóch była pozytywnym zaskoczeniem na plus - do druga deska z tych, które wytypowaliśmy do najlepszej 4ki. cdn10 punktów
-
10 punktów
-
I po testach. Na koniec pamiątkowe zdjęcie ekipy skionline.pl z Gerhardem - organizatorem testu.9 punktów
-
WorldSkitest 2015 Dzisiaj ja z Agnieszką testowaliśmy grupę All Mountain, Piotrek z Mariuszem poszli w Open Space. Pogoda dostosowała się do naszych nart. Na dole deszcz na górze śnieg. Warunki prawie idealne gdyby nie mgła. Trasę nam pomalowali jak na zjeździe do PS .7 punktów
-
No cóż, mamy jednego kompa więc relację pisze Mariusz - bo to jego komp :smile::Co mógłbym dodać? Ano że dzisiaj warunki były diametralnie inne niż wczoraj.Z rana jeszcze dość twardo ale jak zaczęliśmy test o 10 to zaczął się lekki dramat.Widoczność bliska zeru, na górze śnieg na dole deszcz.Łatwo sobie wyobrazić jaki to miało wpływ na wyniki testu.Szczególnie, że w grupie OpenSpace były narty od praktycznie slalomki do szerokich łopat.Nie mniej jakoś daliśmy radę. Mariusz wszystkie 14 par a ja 12.Co do naszych sugestii odnośnie testowanych nart zalecam jednak testy, gdyż w tej grupie można się zdziwić.Tutaj wlepię jak wygląda taki zwyczajny dzień testera (wczoraj): Pozdrawiam wszystkich serdecznie6 punktów
-
Kocham wiosnę! Cieplutko,dużo słońca i teraz wreszcie można pojeździć w najlepszych stacjach w regionie bez stania w kolejkach i po pustych trasach.Do tego niższe ceny karnetów.Bardzo dobrze,że ludzie pochowali już narty i się włóczą po hipermarketach.To mój ulubiony czas na narty!Spójrzmy: Dziś miałem wolny ranek,więc oczywistym było,że dziś pojadę na narty.Ale żeby nie było tak pięknie,to najpierw musiałem dostosować się do mojej Żony,dzięki czemu nie było mowy,żebym stawił się pod stokiem o równej ósmej.Tak po prawdzie,to mi się wstawać wcześniej też nie chciało.Tak więc dotarłem pod Skrzyczne tuż przed 10 rano,bez trudu znajduję miejsce parkingowe na chodniku,niedaleko wyciągu.Jest niesamowicie ciepło! już żałowałem,że nie wziąłem krótkich spodenek i podkoszulka... Zbieram się i do kasy.Tu oczywiście równie pusto - nie ma jak wiosna!Biorę 4 godzinki za 48 zł i na krzesełko. Myślałem,że będę musiał wsiadać bez nart,a tu zaskoczenie! Ubieram narty i do góry. Po drodze kombinuję,czy by się nie dało zjechać na sam dół na nartach.Doszedłem do wniosku,że dałoby się,ale do ostatniej polany,a później z buta. czas na selfie: Po opuszczeniu starego krzesełka,zaczynam się czuć niemal jak w Tyrolu.Żadnego łażenia,podchodzenia,tylko taśma podwozi do następnej części wyciągu.Sama następna część to już inna bajka,czyli świeżutkie Bublinki.Kolejki do kolejki również jak w Alpach,nie da się ukryć. Do tego pogoda pod psem... Szybko docieram na górę i w pierwszej kolejności kierują się na Kaskadę.Czemu tu?Bo najwygodniej się na nią rusza.Warunki już o tej porze niestety dość trudne - głęboko rozmiękły śnieg - ale jak na razie to nie przeszkadza.Mogłem wziąć Armady,dziś zdecydowanie lepiej by się jeździło.Ale Fischerki też dobrze sobie radzą w takich warunkach.Zupełnie jak typowe narty All Mountain.Podoba mi się!Przy okazji dostrzegam,że kaskadę nieco poszerzyli na tym newralgicznym zakręcie,gdzie zawsze większość miała problem.Powoli do przodu! Ku mojemu zaskoczeniu,u góry otwarte są wszystkie 3 trasy,tj.Ondraszek,Kaskada i FIS,ale ten ostatni jedynie do grzebienia.Według moich obserwacji dałoby się nim jeździć dalej,ale COS pościągał już orczyki.Tak więc na drugi ogień idzie czarnulka. Tutaj warunki dobre,a właściwie najlepsze spośród wszystkich dostępnych tras. Można całkiem fajnie zapierniczać. Też miękko,ale jakby nie tak grząsko,jak na początku Kaskady. Zapewne rzuciły się w oczy te tłumy... Trza się było przeciskać...5 punktów
-
cz.3 - powrót na dół Szczęście dopisało i pogoda zaczęła się psuć,kiedy ja skonsumowałem posiłek po nartach na Jaworzynie.Żeby nie tracić uczucia,że jakoby jestem w Tyrolu,od razu zamawiam podwójną porcje placków ziemniaczanych,żeby wielkość porcji odpowiadała tej alpejskiej. :wink: I tak w istocie było.Również tutaj pusto i na bieżąco wszystko dostępne. Czas wracać. Ja,choć rodziły się różne pomysły,wsiadam na krzesełko i jadę. Jakież było moje zdziwienie,kiedy w połowie drogi słyszę niemal za plecami szuranie nart! Rozglądam się i nic nie widzę.Patrzę jeszcze raz i... za drzewami dwóch gości coś kombinuje.Śniegu mało,ale sam z rana widziałem możliwość dojechania aż do ostatniej polany.Goście podążają niemal tak jak sobie to wykombinowałem. I się udało! Nie wiem ile struktury nanieśli,ale chyba nie najgorzej. :applause: Również zabudowa,kiedy ograniczymy się do patrzenia w jeden punkt,może przypominać te lepsze miejsca... :stupid: Super udany dzień!Szkoda,że jutro ma przyjść deszcz,może bym powtórzył.5 punktów
-
WitamZainspirowany artykułami o Sella Ronda a zwłaszcza opisem z relacji „w stronę Cortiny” postanowiliśmy wraz z grupą forumnowiczów odwiedzić opisane miejsca. Fakt autor artykułu nie koloryzował , wrażenia wspaniałe a zwłaszcza Cinque Torri , mała stacja z trochę starszą infrastrukturą ale warunki, widoki i klimat „nie do podrobienia” i co najistotniejsze „pusto” nie wspomnę że widok z Lagazuoi po wyjeździe wagonikiem – rajski !!!. Co do warunków: niestety ranek po dość mroźnych nocach obfituje w trasy bardzo „betoniaste” które na stokach południowych bardzo szybko zamieniają się w ciężki „cukier” natomiast stoki północne od godz 10.00 aż do zamknięcia ośrodków (16.30) są wyśmienite. Na nartach jeździliśmy w Alta Badii,Alta Pusterii, Cortinie w dniach 15-20 Marca i wszędzie było tak samo. Znaleźliśmy bardzo wygodne i tanie apartamenty w Dobbiaco – polecam, jak będą zainteresowani podam adres. A tak a propos wielkie dzięki za tego typu relacje, prośba do moderatora : może w przyszłym sezonie wzorem opisu Selli znajdzie się podobna relacja z Doliny Aosty ? Załączam parę fotek i pozdrawiam Wszystkich, a byłbym zapomniał, Veneziano to chyba w tym sezonie hit !jasiek4 punkty
-
4 punkty
-
Dzisiaj prawdopodobnie zakończyłem sezon w SON-ie. O 7 rano w Bielsku było już 10 stopni (niestety wiał halny) więc nie spodziewałem się super warunków. Faktycznie, na początku jazdy tylko lekko zmrożone i w słońcu puszcza błyskawicznie. Jeżdżę niecałą godzinę na Julianach i przenoszę się na Halę przez Golgotę, która jest już całkiem miękka. Trochę przeraża mnie widok dołu siódemki - tam bez ochłodzenia jazda wkrótce się skończy i w efekcie odetnie cała górę. Pod pierwszym orczykiem z Soliska przejazd na "słowo honoru", panowie coś tam podsypują i wożą śnieg na taczkach, ale jest źle. Siódemka do Suchego w miarę ok, czwórka z przetarciami i trudnym dojazdem do wyciągu. Z Małego warunki najlepsze, ale na starcie orczyka z Hali wody po kostki jak nie więcej :eek: Tam jazda w cukrze, ale całkiem przyjemna. Narciarzy bardzo mało i ciężko było kogoś spotkać na trasie, zastanawiam się czy w ogóle im się zwraca na prąd i paliwo to ratraków :biggrin:Do weekendu powinno wytrzymać... Niby ma przyjść ochłodzenie (o 14 w BB 20 stopni) ale niestety razem z deszczem więc może już spłynąć. A, i jeszcze widziałem jak wywozili skuterami jakichś oficjeli z teczkami na Halę Skrzyczeńską, więc prawdopodobnie trwają uzgodnienia czy coś... PS Właśnie doczytałem na ich stronie, że od jutra czynna tylko Golgota i Juliany, a planowy termin zakończenia sezonu to 6 kwiecień w zależności od warunków. Zdążyłem na ostatnią chwilę :proud:4 punkty
-
http://deser.pl/deser/12,88223,17658751,Zjezdzal_z_Matterhornu__kiedy_zeszla_lawina__Chcial.html#BoxVidImg3 punkty
-
W Zillu też pogoda beznadziejna. Góra lekki śnieg, dół deszcz i mało co było widać. Śnieg ciężki okropnie. Przydały by się te wasze szerokie klepy. Szkoda, że w takich warunkach musicie pracować. Pozdrowienia!3 punkty
-
o ile mój kulawy angielski pozwolił mi zrozumieć to co powiedział zaraz po zjeździe , to gość faktycznie nie miał pojęcia co się dzieje za jego plecami :smile: ja bym mu dał mimo wszystko takie forumowe "7" , znaczy się jeździ tak jak ja :biggrin:3 punkty
-
3 punkty
-
to jest prawdziwy Vintage Ski Slope:prowadzona w Kanadzie samodzielnie przez 83-latka (!) stacja narciarska z kilkoma trasami, bez jakiejkolwiek nowoczesnej techniki o elektronice nie wspominając - to jest autentyczne od A do Z i niesamowite, nie żadna atrapa,tutaj reportaż ze zdjęciami http://www.outsideonline.com/photo-galleries/outdoor-adventure/skiing-and-snowboarding/The-83-Year-Old-Who-Operates-a-Ski-Hill-By-Himself.html- warto zobaczyć !3 punkty
-
cz.2 FIS super,ale trzeba sprawdzić ostatnią trasę - Ondraszek.Rzadko nim jeżdżę,bo to raczej imitacja trasy.Ale kiedy jest pusto,można się pokusić. Już na wstępie miłe zaskoczenie: wszędzie gdzie cień,a tego sporo,twardo i szybko! Można się rozpędzić.Uważać należy jedynie na odsłonięte miejsca,bo się można nieźle zdziwić i w najlepszym przypadku Splasch zaliczyć. Do dwóch trzecich długości jest dobrze,gorzej dalej... Niestety ostatni odcinek koło krzesełka płynie szybciej niż króliki się mnożą. Wpadam na prędkości,a tam śniegu nie widzę! Jakoś to objechałem,ale tu byłem raz,a właściwie dwa razy: pierwszy i ostatni. Skoro tak,to pozostają dwie trasy,które katuję na przemian.Początkowo faworytem jest kaskada,bo jest fajna ścianka na początku i co ciekawe,są tam ciągle miejsca ze sztruksem i to zmrożonym! Wszyscy objeżdżają łatwiejszą częścią,tj. lewą (patrząc od góry),to ja prawą.Później niestety Kaskada u góry staje się nadmiernie męcząca,bo tam mocno słońce operuję i jedzie się niemal w wodzie.Kolejny Splasch? Podobnie wygląda coraz więcej części tejże trasy,ale to nie dziwi.Dziś należało jechać na Plażową Osadę i pojeździć na łopatach w kąpielówkach. Cóż,przeszło koło nosa,ale jest jeszcze kwiecień... Przy okazji widoczki. Spojrzenie na Kaskadę: Jeszcze "Bublinki" - ładnie się prezentują.3 punkty
-
Dziś znów wolny poranek,więc trzeba było to właściwie wykorzystać.Początkowo myślałem,żeby pojechać do SON i "dokończyć" relację ze Szczyrku,ale z powodu pracy i innych takich,wybrałem Soszów. Podobnie jak poprzednio,nie miałem szans być z samego rana,więc na miejscu pojawiłem się ok. 10.30 rano.Tu ciekawostka: Soszów rusza o 7.30! Dobrze kombinują,przynajmniej jest trochę jazdy po twardym. Ale to nie dla mnie,ja muszę się zadowolić tym co jest przed południem.Dlatego wziąłem Armady. Najpierw jednak do kasy. Już po drodze,im bliżej Wisły,tym więcej czarnych chmur. To ograniczyło moje plany co do czasu jazdy,więc tylko 3 godzinki. Mam nadzieję,że nie lunie... Jeszcze nie ruszyłem,a już mi się robi ciepło,choć jestem cienko ubrany. Ale póki co,muszę wyjechać na górę i sprawdzić trasy. Pierwsze spojrzenie z krzesełka: Na pierwszy rzut oka trasy wyglądają dobrze,zwłaszcza biorąc pod uwagę temperatury.Przetarć brak.Kiedy dojeżdżam do góry,jestem miło zaskoczony,bo orczyk na szczyt też chodzi. Od razu wciągam się na szczyt. Zielona chyba już nieprzejezdna,choć trochę śniegu tam jeszcze widać.Ruszam więc na niebieską. Mimo podejrzanych kolorów,tu i ówdzie,warunki bardzo fajne! Co lepsze,wszyscy jeżdżą wyłącznie prawą stroną (patrząc od góry),a lewa całkowicie nie tknięta. Ludziska pozostawili na tyle duże połacie śniegu,że za każdym razem,kiedy tu śmigam,robię całkiem nowy szlaczek,zazwyczaj nie przecinając nawet swojego poprzedniego.Prawie jak freeride,tylko w pućtrze.Jak się później okaże,to zdecydowanie najfajniejsze miejsce do jazdy,aż do połączenia z niższymi trasami. Pierwsza trasa zaliczona,czas sprawdzić czerwoną obok krzesełka. Nie da się zrobić opcji zielono-czerwonej z samej góry,więc od razu ruszam spod krzesełka. Początek nieco rozryty,ale bez większych pułapek i tak do ścianki.Sama ścianka wręcz bardzo pozytywnie zaskakuje! Jakby za bardzo odwilży nie było.To drugie miejsce co mi się spodobało.Zielonej opcji objazdu ścianki nie sprawdzałem,bo później musiałbym się nieco odpychać kijkami,ale śniegu tam nie brakowało. Pozostało sprawdzić niebieską spod krzesełka.Czarna zamknięta,ale miałem nadzieję,że ostało się jeszcze trochę śniegu.Najpierw jednak start niebieską i... tu znowu w większości nie ruszony śnieg! Znów zaznaczam swój ślad i mogę sobie później popatrzyć.Ale tak naprawdę,ze względu na ciężki śnieg, przyjemność kończy się po pierwszej ściance. Po kilku zjazdach robi mi się aż za ciepło,bo oprócz wysokiej temperatury,wyszło na dłużej słoneczko.Skoro tak,to trzeba to odpowiednio wykorzystać! Na takie dni zawsze czekam niecierpliwie,choć wtedy robi się żal,że sezon zbliża się do końca. W zeszłym roku,przez kontuzje,zostało mi to zabrane,więc teraz musiałem... Aura pozwoliła mi na taką jazdę ok. godziny,później przyszły ciemne chmury i zrobiło się chłodniej.Niestety musiałem się nieco ubrać,ale to nie zmienia faktu,że jazda była przyjemna.Do tego czynnych większość tras powoduję brak znudzenia.Szkoda,ale dziś najchętniej pojeździłbym cały dzionek,ale i tak fajnie,że w ogóle mi było dane.Tuż przed upływem 3 godzin zaczęło kropić.Tak niewiele,ale jednak.Chmury straszyły coraz bardziej,więc może i dobrze,że to koniec?2 punkty
-
Ja też miałem okazję w takich warunkach testować K2 i Majesty . Moje spostrzeżenia są takie . Jak narta ma duży rocker i jest jeszcze na dodatek dosyć miękka , zwłaszcza dzioby , to jazda na nich w mokrym ,ciężkim , rozjeżdżonym śniegu niekoniecznie musi być lekka łatwa i przyjemna . Dużo chyba też zależy od wagi narciarza . Jak ktoś lekki , pewnie będzie mu się lepiej jeździć na takiej narcie . Cięższemu polecam narty sztywniejsze . Dla przykładu : jeździłem na K2 Annex 108 (tegoroczny model ) i Pinnacle 105 ( model na 2015/2016 ) . Annexy twardsze i dla mnie były OK , Pinnacle miększe i już jakoś nie mogłem się do nich przekonać . Inna sprawa to adaptacja swojej jazdy do nart szerszych pod butem i dużo mniej sztywnych od gigantek . To trochę inna jazda :smile:2 punkty
-
2 punkty
-
Johny o ile dobrze widzę jesteś pięknie wydepilowany.:tongue: Nic nie wyłazi z nogawek.:angel:2 punkty
-
Biorąc pod uwagę 10 osobowe sypialnie i specyficzne,potwierdzone "naukowo" działanie fasoli, odradzam jako dnie na kolację.:smile:2 punkty
-
Dzień drugi - pierwsze testy. Cz. 2 Po lunchu wycieczka w stronę Sol. Widoczek: Na stokach miękko i cukier - cóż, zmieniła się pogoda i jest bardzo ciepło. Bar lodowy w drodze na Hochesalve. Pierwsza gondola zaliczona: Najlepiej trzymająca trasa - czarna 42. Druga gondola: Gulasz, zupa? Kościółek na szczycie: Zachwycająca panorama... Morda: ...i rzut oka na Kościół z innej perspektywy - gdzieś w tle Kitz: Pierwszy dzień super! Endo: DYSTANS 72.81 km CZAS TRWANIA 8g:48m:17s MAKS. PRĘDKOŚĆ 59.5 km/h KALORIE 4660 kcal MIN WYSOKOŚĆ 711 m MAKS. WYSOKOŚĆ 1843 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 9095 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 10040 m Pozdrawiamy z Piotrem, który aktywnie pomaga mi w pisaniu relacji :smile: marboru2 punkty
-
Dzień drugi - pierwsze testy. Cz. 1 Przed chwilką wróciliśmy do hotelu po całym dniu jazdy :smile: Pobudka była wcześnie i z samego rana, ok 7 zbiórka pod dolną stacją gondoli. Oczywiście gotowi do startu byliśmy pierwsi a naszą grupę opóźniała niniejsza dwójka :biggrin: Ranek przywitał nas słońcem i ładną pogodą. W nocy, nad ranem musiał być spory mróz ponieważ sztruks jest twardy, a nawet bardzo twardy. Nim przystąpiliśmy do testów - mogliśmy przyjrzeć się jak to wszystko wygląda od strony organizacyjnej. Narty ładnie poukładane w rzędach, pozaklejane czarną taśmą i ponumerowane. Krótka zbiórka, rozdanie pierwszych kart służących do oceny desek pod względem: 1. Długi skręt. 2. Krótki skręt. 3. Trzymanie krawędzi. 4. Stabilność. 5. Ogólna ocena. Pierwsze dostaję 303, a Piotr 302 - testujemy oczywiście grupę Allround. W teście uczestniczy 10 marek: 1. Salomon. 2. Atomic. 3. Nordica. 4. Elan. 5. K2. 6. Dynastar. 7. Rossignol. 8. Blizzard. 9. Fishery. 10. Volkli. Pierwsze: 303, 304, 305...fatalne. Narty "klapią", nie trzymają i jadę jak łamaga. Masakra. Oceny najwyższa 6, najniższa 2. 306, 308...ok. Najlepsza 310 i 301. Co co za marki? Cóż - po testach opublikujemy jak oceniliśmy poszczególne deski. Szczerze? Nic mnie nie przekonuje aż tak bardzo, nie ma narty porównywalnej do tej, na której jeżdżę oprócz 310. Wg mnie wygrywa właśnie ona wygrywa test. I zasługuje na większość not 10. Z samego rana warunki - super twardo...raczej nie dla tej grupy sprzętu. Coś co nieco dokucza - przy każdorazowej zmianie nart - serwis. Czasami trzeba było sporo czekać po oddaniu karteczki z wynikiem zjeżdżonej pary. Piotr w "stajni": Miska się cieszy - przeżycie mega. Różnica w sprzęcie - ogromna. Po 11 zjazdach - pierwsza narta jest jeżdżona raz jeszcze, na końcu - przyszła kolej na fotkę grupową i kilka zdjęć z Gwiazdami... ...w aparacie u JC. Druga grupa i tym razem jeździ Jacek - my za nim z kamerami...cóż - będzie piękny edit złożony po powrocie. Po przejechaniu trasy 61 ponad 21 razy - przyszła pora na obiadek.2 punkty
-
Dziś jeździłem w Białce, warunki już o 10-tej takie sobie, na górze jeszcze ok, na dole cukier, ale w sumie nie dziwne, temperatura 12 stopni swoje zrobiła, poza tym od rana lampa, piękna wiosenna pogoda, ptaszki ćwierkały, kwiecie kwitnie ? Mimo to dzień udany, dało się pośmigać wyjeżdżonymi korytarzami twardymi jak skała ? Ludzi mało, jazda non stop.2 punkty
-
Sam jestem starym bykiem z 4-ką w wieku, mimo dość małego stażu narciarskiego podług niektórych starych wyg forumowych? Jest spoko, rozumiem Wasze argumenty, część przyjmuję z pokorą, z częścią się nie zgadzam, a złośliwości są niepotrzebne. Dyskutujmy na pewnym poziomie, bez niepotrzebnych "oskarżeń"?1 punkt
-
Każdy myślę ma tu trochę racji. Uczę dziecko że jak się włącza do ruchu ma patrzeć w górę stoku czy ktoś nie jedzie, to samo jak jeździliśmy w Austrii i trzeba było jadąc niebieską przetrawersować kilka razy czerwoną. Zawsze było zatrzymanie, ocena sytuacji i dopiero jazda dalej. Niestety nie można wszystkich dzieci wrzucać do jednego wora, moje młode jest mniejsze niż statystyczny sześciolatek i bardziej wątłe bo jest totalnym niejadkiem i orczyk jest dla niego na tym etapie zbyt wymagający. Wzrostem też nie grzeszy więc muszę mu pomagać na kanapie. Jedyne co to że może i chce jeździć i robi to chętnie, ale wymaga pomocy. Nawet instruktor mu pomagał na kanapie więc coś jest na rzeczy. Nie ma co uogólniać, sytuacje są różne. A co do taktyki to niech Mitek tłumaczy, w końcu od Niego wyszedł temat taktyki i techniki jazdy.1 punkt
-
A o jakiej taktyce nie ma pojęcia ta większość użytkowników stoku? Odnoszę wrażenie po wpisach,że wszyscy mogą korzystać z stoków narciarskich ale rodziny mają upust !!! inni mają stosować się do zasad , a oni ulgi... Zasady powinny obowiązywać wszystkich, nie tylko zjeżdzających z góry, ale również tych po zatrzymaniu na stoku i obowiązkowo spoglądających do góry, czy czasami nie utrudnię albo wprowadzę kolizyjny tor jazdy/pkt 5 FIS /-ba 85 % wypadków narciarskich.. Zauważyłem,że faktycznie mniejsze niebezpieczeństwo dla dzieci uczących się jazdy na nartach to nauka pod opieką profesjonalnych instruktorów, niż opiekunów prawnych... I po drugie rezygnacja z oślich łączek , bo tam są talerzyki ledwo poruszające się do góry, co zniechęca do jazdy rodziców , a nie dzieci... Lepiej wybrać krzesło,a później walka i uwagi do wszystkich... Nikt nie jest bez winy:wink:1 punkt
-
Gratuluję:smile: w końcu Choć obawiam się że mógłbym narobić Ci wstydu na dzień dzisiejszy ośką :tongue:1 punkt
-
Cześć Ostatnio miałem okazję pojeździć na różnych nartach Majesty. Warunki typowo wiosenne, rozgrzebany śnieg itd. Wydawałoby się, ze powinny iść idealnie a tu zonk. Każda z nart na której jeździłem była w porównaniu z gigantką (komórkowa wąska nie jakaś zabawowa) na której jeżdżę zazwyczaj po prostu gówniana. Czuło się nierówności narty szły niepewnie. Sam byłem zaskoczony. Kładę to na karb dwóch rzeczy: wszystkie narty do testów były krótkie - najdłuższe 185cm. Wszystkie również były stosunkowo lekki - lekkie wiązania, bez płyty itd. W każdym razie były to narty na takie warunki zdecydowanie gorsze od komórkowego giganta. Pozdrowienia1 punkt
-
Cześć Nie jeżdziłem I jestem pewien,że niestety jeżdził nie będę. Ale co do koncentracji-zachowując oczywiście odpowiednie proporcje-to porównywałem to do swoich ekstremalnych(dla mnie) zjazdów na rowererze górskim przy których brak koncetracji na podłożu może mieć opłakane skutki I o ile pamiętam nie jestem w takich sytuacjach zupełnie zamknięty na czynniki zewnętrzne.W tym miejscu pewnie należy postawić pytanie o różnicę w poziomie-umiejętności- koncentracji amatora w stosunku do profi.I o faktycznie jest to jeden z wielu czynników różniących profesjonalistę w danej dziedzinie od nawet zaawansowanego amatora. pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Najważniejsze że cali jesteście :smile: Uważajcie jutro na siebie. Ps.Mariusz daj jutro trochę Piotrowi poprowadzić w drodze powrotnej :applause:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Tak właśnie jest i jest to złe. Niestety przy obecnej manierze nauczania jazdy na nartach obliczonej na szybki efekt jest to praktycznie niewykonalne. Prawidłowe nauczania jazdy jest procesem, który trwa długo ale już w trakcie 6 dniowego obozu na przykład jesteś w stanie w miarę kompleksowo przekazać w trakcie nauki techniki sporo kwestii taktycznych - trzeba tylko na nie zwracać uwagę. Nie jest to zresztą trudne i zapewniam, że dobrze uczone przez 3-4 sezony 6 letnie dziecko umie lepiej jeździć taktycznie i technicznie niż większość narciarzy. Niestety obecnie bierze się instruktora na dwie godziny i jak się już stoi na nartach to się stwierdza, że się umie i jazda. Jeżdżę na nartach około 45 lat a około 25 lat uczę z czego jakieś 15 uczyłem intensywnie i do tej pory nie umiem a gość umie po dwóch godzinach... Pozdrowienia1 punkt
-
Ty, po postach Mitka , zaczynasz kumać o co biega, analizujesz Swoje zachowanie , idziesz mentalnie w dobrym kierunku. Podczas jazdy na nartach , jest tyle zmiennych parametrów ,które powodują ,że pewnie ponad 90 % bezpieczeństwa ,zależy od nas naszych decyzji,umiejętności / nie tylko technicznych/ a nie od otoczenia.1 punkt
-
Cześć Rusin czy Białka to autostrada??? Moim zdaniem to placyk do ćwiczeń ale mogę się mylić. Natomiast częściowo zgadzam się z wymowa twojej wypowiedzi. bardzo wiele osób tak robi i prezentuje takie podejście - niekoniecznie Michał. Polega to na tym (podobnie ja w innych aspektach sportowych i w ogóle w życiu), że gotowe standardy zachowań próbują modyfikować czy tez zmieniać ludzie nie mający pojęcia o całości. Na nartach przybiera to taka formę, że osoba jeżdżąca dwa czy trzy lata próbuje uczyć osobę która jeździ lat 30 co może a czego nie na stoku choć tak naprawdę ta pierwsza nie ma pojęcia o co chodzi i ilu rzeczy sama musi się nauczyć by w ogóle mówić o bezpieczeństwie. Z tym się zgadzam. Pozdrowienia Cześć Głupoty ludzkiej nie wyplenisz Aklimie. Staram się zwracać uwagę i czasami działa. Nagminną rzeczą ostatnio jest uczenie jeżdżenia przez osoby, które same tego nie umieją. Z pewnością nie raz widziałeś prowadzonego na szelkach malucha przez tatę czy mamusię, którzy są na etapie skrętu przez zamach d....ą, uczenie drugiej osoby gdy samemu ledwo się na nartach stoi jest słabym pomysłem. Pzdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Ja to wiem doskonale, mnie głowa trzyma:-) Nieskromnie powiem, że ciało mam w bardzo dobrej kondycji, trenuję siłowo 3 razy w tygodniu + 2 razy cardio. Miesiąc przed nartami dużo bosu, ćwiczeń core. Co z tego jak lęk jakiś pozostaje.1 punkt
-
Uwaga! Powder Alarm dla Tatr! Wstępna prognoza mówi że w piątek i sobotę może spaść 20-30cm śniegu... a w przyszłym tygodniu od poniedziałku do piątku od 50-80cm! Jeżeli tak się stanie to możemy mieć pokrywę śnieżną sięgającą 2,5m po świetach! : oczywiście od kilku dni prognoza zmienia się jak w kalejdoskopie1 punkt
-
Jestem ZA!!! Tylko MOSTOSTAL musi zapuścić siwą brodę i dożyć tam swoich dni prowadząc taki skansen.:applause:1 punkt
-
Już po testach. Było super. Pogoda dopisała. Rano, w trakcie testów pierwszej grupy, twardo i mroźno, pózniej coraz bardziej miękko. Mariusz i Paweł testowali narty All Round, ja Performace. Śmiechu było dużo, bo często nie byliśmy w stanie rozpoznać brandów które testowaliśmy. Mi najbardziej dzisiaj odpowiadały narty 702. Dobre trzymanie, pewny długi skręt i zabawa w krótkim. Jake to narty były? Sprawdziłem już po testach i byłem bardzo zaskoczony. 702!1 punkt
-
Potwierdzam też widzę Solnogród. Żeby było śmieszniej, to niby jest polskie tłumaczenie nazwy Salzburg. Google maps w ramach spolszaczania mapy część nazw podaje po polsku, ale część nie. Pierwsze z brzegu Munchen, to Monachium, Wien jest jako Wiedeń, francuskie Mulhouse to Miluza, ale już np. Akwizgran, jest jako Aachen. Tak więc coś są niekonsekwentni w tym spolszczaniu, a wydaje mi się że spolszczenie nazwy Salzburg do rzadko używanego Solnogród, jest chyba pozbawione sensu. Ale w sumie to nie moja działka, więc może się nie znam.1 punkt
-
Dzień pierwszy - część 2. Po austriackiej stronie charakterystyczna zabudowa: Prawie jak w dolinie strążyskiej :wink: tylko wyżej... Pierwszy wyciąg nad drogą: Tylko gdzie on prowadzi - na Górę bez śniegu? W oddali charakterystyczny szczyt w Kitz... Po jego północnej stronie ośrodek narciarski St. Johann - dół już spłynął i jest wyłączony. Po kilkunastu minutach docieramy na miejsce, do Scheffau. Widok jest mi znany z zeszłorocznych nart, Hotelik lux! położony po drugiej strony ulicy zeszłorocznego apartamentu. Widoczek na charakterystyczny masyw: Do stacji dolnej gondoli mamy rzut beretem. Widoczek z balkonu: I zbliżenie na stok na dole - wytopiony ale śniegu znacznie więcej niż rok temu o tej samej porze. Chwila przy kąpie, chwila odpoczynku i parę chwil zostało do wieczora i jutrzejszych testów. Pewnie z samego rana pobudka i do boju na stok. Zapewne JC zacznie pracę tuż po świcie...a my, zamierzamy mu towarzyszyć od samego rana. Jutro CD. Pozdrawiamy razem z Piotrem_67 marboru1 punkt
-
WoldSkitest 2015 - relacja online. Melduję, że jesteśmy już na miejscu. Narty w narciarni, a my już zakwaterowani czekamy na JC i przyjazd "Szefa" :smile: Droga bardzo fajna, bez przygód. Za sprawą Jacka ponownie drogą przez Czechy... ...do Austrii. Pierwsze szczyty na trasie: Temperatura prawie jak w lato +18. Pojechaliśmy przez Lofer. Pierwsze niemieckie wzgórza na szczytach ośnieżone: Germańskie miasteczko i kościółek z drogi: Piękna widokowo trasa z kilkoma wodospadzikami: Trochę wody z bliska... Po chwili odpoczynku - dalej w trasę. W stronę Skiweltu. Za oknami coraz ładniej, coraz bardziej alpejsko u góry, coraz bardziej wiosennie na dole.1 punkt
-
Było było... To kadry z filmików które wysupłałem z PKFu. Pierwsze zdjęcie to rok 1989 i Julianny. Wyciąg już po modernizacji (podwójny) ale na pierwszym planie dynda orczyk Swoboda, pierwszej generacji, ze zwalniaczem olejowym (kołek z boku bębna) oraz drewnianą kotwicą. Jakby ktoś gdzieś przypadkiem taki bęben zobaczył bądź znalazł to ozłocę. Do dziś zachował się prawdopodobnie tylko jeden wyciąg na świecie który ma takie orczyki. To oryginalna Swoboda z 1966r obsługująca stok Damu Paradize na górze Gaizinkalns na Łotwie. a tu film o stoku sprzed dosłownie kilku dni. Czarno na białym - ta stara Swobod wzciąż żyje! Muszę tam pojechać na łowy..;-)[video=youtube;m5x-lXv5IzY] Takie orczyki były stosowane we wczesnych konstrukcjach KWK/Swoboda.Tu "długi górnik" z Czyrnej jeszcze przed modernizacją (kadr z kroniki PKF): Druga fotka to kadr z filmiku z pierwszego dnia użytkowania GMD Muller na Kondrackiej kopie w Zakopanem. Na pierwszym planie orczyk Muller'a pierwszej generacji.1 punkt
-
…od strony praktycznej Witam, Przepraszam, że od naszej rozmowy upłynęło trochę czasu… zima, ferie, Eurosport, itd. Z zainteresowaniem przeglądam wątek dotyczący wygrzewania nart. Takie emocje?? No, no… Moje zdanie jest następujące: 1/ Wygrzewanie wpływa świetnie zarówno na właściwości jezdne nart, jak i na konserwację. Zdecydowanie warto i da się to odczuć. 2/ Po rozmowach z ekspertami dowiedziałem się, że (jak zwykle) nie ma reguły wśród zawodników. Wielu wygrzewa, ale nic nie zastąpi żelazka. Pod warunkiem, że smarujemy po każdym dniu - to daje najlepsze efekty. Mało kto z amatorów tak robi. Dlatego zalecam wygrzanie dwa razy w sezonie. 3/ Nie wiem skąd się wzięła w tym wątku struktura? Moim zdaniem nic nie ma do rzeczy. Ślizg wpije smar niezależnie od struktury. Cała tajemnica (nie taka znów wielka) to: rodzaj smaru i czas. Temperatura w komorze to około 65 stopni. Dlatego używać trzeba specjalnego smaru, który roztopi się w takich warunkach. Wygrzewamy minimum 12 godzin i 6 (!) godzin łagodnie studzimy. Tyle. Na początku zaskoczony byłem, że na naprawdę grubo posmarowanych nartach po wyjęciu z wygrzewarki znajdywałem suche miejsca. Tak wiele smaru penetruje wgłąb ślizgu.1 punkt







