Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.01.2016 w Odpowiedzi
-
Pierwsza produkcja (z dwóch) filmowa z pobytu na Skicircus. Moją intencją było przekazać nie tylko walory estetyczne ośrodka, nie tylko jazdę na nartach ale również opowiedzieć pewną romantyczną historię :happy: Czy mi się udało? Oceńcie sami. Proponuję ustawić film w najwyższej możliwej rozdzielczości i zbuforować przed wyświetleniem. [video=youtube;0zy_sJToVZk]12 punktów
-
Jaworki - Homole (koło Szczawnicy)Fajnie i tanio. Do tego ogólnodostępny gigant z pomiarem czasu. Czynne 2 trasy, a w zasadzie trzy - bo jeszcze taki mały orczyk. Trochę śniegu zgromadzone "na zapas" i teraz trwa budowa snowparku (w zeszłym roku był całkiem fajny).Warunki naprawdę dobre, miejscami wychodził lód, ale to zrozumiałe. Wczoraj temperatura koło zera. Przez dłuższą chwilę padał śnieg i spadło go kilka centymetrów.[ATTACH]26567[/ATTACH][ATTACH]26568[/ATTACH][ATTACH]26569[/ATTACH]Zdjęcia niestety zrobiłem tylko na górze, czyli nie uchwyciłem stromego...Jedyny minus ośrodka, to archaiczne krzesła.Dziś uderzamy na Palenice w Szczawnicy. Od 7:30 siedzę w oknie i w sumie niewiele widzę, bo taka mgła. Ale przynajmniej padać przestało, więc można iść!A to jeszcze pamiątka z Jaworek:[ATTACH]26570[/ATTACH]Wysłane z mojego LT22i przy użyciu Tapatalka9 punktów
-
Małe Skrzyczne po raz drugiPogoda niestety jaka jest każdy widzi, dlatego trzeba korzystać póki wszystko nie spłynie. A płynie dosłownie, co najlepiej widać na szczyrkowskich ulicach :sorrow: Boję się o stan pokrywy w Czyrnej, więc parkuje pod Golgotą i w efekcie ten dzień narciarski kosztuje mnie całe 10 zł. Podchodzę "czwórką", na której zresztą jest już sporo przetrać, ubrany w bieliznę termoaktywną i softshell co jest ubiorem zbyt ciepłym, ale nie za bardzo jest co ściągnąć :stupid: Powyżej Hali wieje już jednak wiatr i jest mglisto, później mgła się rozwiewa i zaczyna kropić. Skręcam w "trójkę i dochodząc do grzbietu odbijam od razu w prawo w kierunku Małego. Na szczycie odklejam foki, przepinam wiązania i na dół, tym razem zjazd bardzo przyjemny i smakuje o wiele lepiej gdy pracuje się na niego dwie godziny :biggrin: Wyprawa bardzo udana :happy:, tylko warunki takie jakie powinny być za dwa miesiące. Obawiam się, że zapowiadany halny i brak ochłodzenia na horyzoncie dość szybko uniemożliwi foczenie poza naśnieżonym trasami, nawet powyżej 1000 m n.p.m. :frustrating:I jeszcze taki apel do narciarzy (ostatnio popularny na forum :tongue:), nie patrzcie się jak na kosmitę, tylko spróbujcie tego sportu, na prawdę warto :biggrin:Pozdrawiam :wink:8 punktów
-
Dziś Schladming, a w weekend: Sobota 30.01. 10:15 Maribor - Gigant kobiet, 1. przejazd (45min) E2 11:00 Garmisch Partenkirchen - Zjazd mężczyzn (120min) E2 13:00 Maribor - Gigant kobiet, 2. przejazd (60min) E2 Niedziela 31.01. 09:30 Maribor - Slalom kobiet, 1. przejazd (60min) E2 10:30 Garmisch Partenkirchen - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (60min) E2 12:45 Maribor - Slalom kobiet, 2. przejazd (45min) 13:30 Garmisch Partenkirchen - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (60min)7 punktów
-
Tak się zastanawiałem właśnie,ile można o tych kijkach pisać... :biggrin: Leitner,kup sobie po prostu zwykle kijki,to koszt ok 50 zl i na stok. Podglądnij starych wyjadacz,bądź filmiki na YouTube i do dzieła! :cheerful:5 punktów
-
Rano czeka na nas nagroda, błękitne niebo, bezwietrznie, temperatura na lekkim minusie. Wybór pada na Hochzillertal. Centralna część ośrodka to ok. 2 km trasy, które można pokonywać w różnorakich konfiguracjach, troszkę podobne do siebie, obsługiwane przez bardzo szybkie i wydajne 6 i 8- osobowe krzesła. Warunki na trasie po wcześniejszych opadach bardzo miękkie, ale jazda bardzo fajna, dosyć dużo ludzi. Na koniec jazdy w tej części ośrodka robimy czarnego Stefana Eberhartera do stacji pośredniej gondolki. Rewelacja, stałe nachylenie, zero ludzi, można by na tej trasie zostać już do samego końca a im tak by się nie znudziła. Natomiast dolna część czerwonej trasy już znacznie mniej ciekawa i z gorszymi warunkami.Przenosimy się teraz wyciągami w stronę Hochfugen. Tu dłuższą chwilę zabawiamy na trasach 1, 2 i 3 przy gondolce Zillertal Shuttle. Poezja. Kwintesencja narciarstwa sztruksowego. Czarna trasa nr 4 niestety w trakcie naszego pobytu jeszcze nie przygotowana i zamknięta.Następne w kolejce czekają trasy we wszystkich kombinacjach i odcieniach przy gondolce 8 er Jet. Tu z całego ośrodka najmniej ludzi, trasy zdecydowanie twardsze, szybsze, położone w cieniu. Szkoda że mamy tak mało czasu na eksplorowanie tego terenu.Dzień rewelacyjny, troszkę tylko zasiedzieliśmy się w centralnej części a tu im dalej tym lepiej.Z ciekawostek skiroute do Aschau widzieliśmy z okna sypialni, oficjalnie zamknięty, ale ostro naśnieżali i narciarze też byli widoczni.4 punkty
-
Z prognoz pogody wiemy iż na niedzielę zapowiadają spory opad, i istotnie przez noc spadło dobre kilkanaście centymetrów śniegu a w ciągu dnia systematycznie dosypywało białego puchu. Widoczność nieszczególna do tego fatalny kontrast. Głód narciarstwa jednak zwycięża i zaczynamy dzień od Ahornu. Góra do 6-osobowej kanapy jeszcze jako tako, dół już jednak na ściankach w fatalnym stanie. Fajna trasa z dużym potencjałem, ale niestety nie w takich warunkach lub przy takim naszym poziomie umiejętności. Szkoda bo z innych relacji wynika, iż na tej trasie zabawa może być przednia przy małej ilości narciarzy. Potem wjazd nową Penkenbahn (robi wrażenie) i zaczynamy właściwy ośrodek od lewej strony. Tu trafiamy na okno pogodowe, kontrast się polepsza i wychodzi nieśmiało słońce. Robimy naprzemiennie zjazdy do Finkenbergbahn i szybkiego 6-osobowego krzesła Katzemnoos z hajcungiem. Następnie przemieszczamy się przez środkową najbardziej zaludnioną i moim zdaniem najmniej ciekawą część ośrodka na Horberg. Tu fajna jest niebieska 11 i czerwona 10. Pogoda znowu kaprysi i po wjeździe dużym wagonem na Rastkogel w kompletnej mgle zjeżdżamy pod gondolę Rastkogelbahn i tam przedwcześnie kończymy pierwszy dzień nartowania. Pozostaje duży niedosyt głównie spowodowany pogodą, trasy również na razie nie powalają.4 punkty
-
Kotelnica Białczańska 25.01Witam wszystkich;)Tyle razy już przeglądałem relacje z polskich i słowackich stoków, że stwierdziłem że pasuje w końcu dać też coś od siebie ;pA więc Kotelnica: rano od 9:00 warunki świetne, równo, twardo ale bez lodu. Do 11:00 niewiele ludzi, potem już niestety jak to w Białce. Choć nawet o 14:00 dało się jeszcze pojeździć bez czekania po wciąż niezniszczonej trasie ( ludzie są wygodni i woleli czekać w kolejkach do krzesełek gdy pareset metrów dalej, zero czekania do orczyków "FIS-owskich" )Ale niestety odwilż już na całego. Rano było jeszcze -3, bez opadów, przed 11:00 zaczęło dość mocno sypać, niestety z biegiem czasu, ok 13:00 śnieg zaczął przechodzić w deszcz ze śniegiem i sam deszcz. Także przed 15:00 podjęliśmy decyzję o ewakuacji;) Trasa FIS - cały dzień bardzo dobre warunki, ludzi do krzesełka zaczęło mocno przybywać przed 12:00, ale orczyki jak wspomniałem bez kolejek. Trasy 6 i 6a - rano genialne. Ale niestety wytrzymały jak zwykle, czyli max 1h. Tłumy ludzi ześlizgujących się do Pasieki i dalej do nowych kolei nie pomagają zachować tych tras w dobrej kondycji...Trasy pod Pasieka Express - zdecydowanie najbardziej zatłoczone i zbyt płaskie - nie ma tam co szukać, w szczególności że po południu do wyciągu czekało się już ponad 10min"Nowe" trasy pod nowymi kolejami - o 13:00 ciągle w dobrym stanie, jednak kolejki do wyciągów już delikatnie mówiąc spore;) Co ciekawe, do tegorocznej kolei "Remiaszów" zawsze trochę dłużej czekania niż do położonej tuż obok "Jankulakowski". Ogólnie wyjazd udany, dobrze spędzone ostatnie chwile zimy w tym miesiącu:)4 punkty
-
Dziś jadąc do pracy słuchałem radia. Ktoś z Konfederacji Pracodawców (chyba) wypowiadał się na temat tworzenia i obowiązywania różnorakich aktów prawnych. Powiedział on, że w zeszłym roku wydano tyle aktów, że aby prowadzący własny biznes był z nimi na bieżąco, musiałby poświęcić 3,5 godz dziennie dla ich poznania!!! Do tego dochodzą oczywiście mniej obfite poprzednie lata. Na koniec stwierdził, że biurokracja rozwija się w naszym kraju w niesamowitym tempie. To rak toczący nas i nasze możliwości. Ze swojego podwórka dam przykład. Aby dostać dofinansowanie do projektu z perspektywy 2014-2020 trzeba złożyć wniosek. Nabór wniosków rozpoczął się 30.11.2015!!!! - 23 miesiące opóznienia! Wniosek wymaga załączników. Niektóre są zupełnie nowe. Organy które zobowiązane są do ich wydawania zaskoczone są, że inwestor składa wniosek o jego wydanie!!!! Jest już prawie koniec stycznia 2016 r!!!! Pierwszy nabór kończy się 29.01.2016!!! Co tu dodać? Ano chyba tyle, że 2 lata przespane! Bogaty inwestor. Zauważcie, że od czasów transformacji, władza zawsze pragnęła bogatych inwestorów. Wręcz łasiła się do nich dając ulgi i inne profity. Nas sprzedawano jako dobrą, wykształconą i tanią siłę roboczą. Jakie tego skuteki? To niech pozostanie do oceny przez każdego z nas. (Tu proszę o analizę danych choćby Eurostatu i zastanowienie się dlaczego uchodźcy szerokim łukiem omijają Polskę). Proszę też przypomnieć sobie o Białce Tatrzańskiej. Sądzę, że w przypadku Pilska i rozbudowy infrastruktury, odczuwamy skutki tego o czy między innymi piszę powyżej. Szkoda aby takie tereny marnowały się zamiast przynosić kasę i radość. Wielka szkoda.3 punkty
-
no jakoś pan elektryk mocno sprytny był , wymienił licznik i poszedł.. Marmolada ..pogoda bardzo dobra , ale lekkie chmurki wysoko były..niemniej widok naprawdę jak w himalajach.. na górze byliśmy o 10.10 więc dość wcześnie, trochę pooglądaliśmy , trochę fotek i jedziemy dół.. no i tu zaczęły się lekkie schodki..troszkę te chmurki , trochę jakieś onieśmielenie ta wyskościa , trochę chyba dawało znać inne ciśnienie , nie zjeżdżało sie łatwo , były już lekkie muldy , wszyscy dość ostrożnie , ostrzeżenia o rozważnej jeździe , to wszystko dało jakiś taki mało komfortowy efekt , zjeżdżamy bardzo ostrożnie , narty nie idą jak trzeba..fakt ze te ścianki są dość strome , nie wiem czy nie zasługują na miano lekkich czarnych , tylko kto by tu wtedy przejechał pewnie.. jedziemy , uda zaczynają dawać o sobie znać czego na czarnych nie miałem , no i na trzeciej ściance na dole leży zakrwawiony pan , podjeżdżamy , już był ktoś przy nim , nie wglądał dobrze , raczej nie złamanie tylko uderzenie głową..nie wiem..ale człowiek robi się jeszcze bardziej spiety..to nie była przyjemność na jaką liczyliśmy.. . może to jeszcze nie ten poziom umiejętności ? ale nie widziałem tam chojraków raczej..dopiero na płaskiej dolnej części niebieskiej szaleli.., i tu tez niestety policja kogoś już opatrywała , na niebieskiej płaskiej trasie w okolicy przejazdu przez ulicę od strony Arabby to potwierdza moja opnie ze trzeba być czujnym jak ważka do samego końca..w tamtym roku leżał człowiek na płaskim odcinku 50m od stacji na Bufaure.. mam nadzieję że mi sie to nigdy nie przytrafi.. no ten pan na tej ściance marmoaldy sobie trochę poleżał , helikopter zabrał go dopiero jak wjechaliśmy drugi raz , a sam zjazd zajął nam 33min jak pamiętam.. decyzje o drugim wjeździe podjęliśmy sam nie wiem dlaczego..ale pojechaliśmy , dalej w zasadzie zero kolejki na dole . ale teraz na spokojnie poszliśmy najpierw na taras widoków , wejście na niego trochę zabiera tchu a więc jednak wysokość daje znać o sobie , potem kapliczka , jeszcze trochę fotek i jedziemy w dół. no w tej chwili muldy juz solidne na całym "stoku" , sporo ludzi , trzeba być naprawdę ostrożnym , przyjemność - taka sobie , w zasadzie żadna. mamy lekko dość , jedziemy na drugą stronę krzesełkiem w kierunku Arabby , mieliśmy sobie trche tam pojeździć , zrobiło sie ciepło. na górze krzesłka trochę wytchnienia , idziemy na herbatę do knajpy , potem zaglądamy na górę Padona w kierunku Arabby..muldy..było koło 14 , stwierdzam ze szkoda mi zdrowia , wracamy do hotelu..Arabba została na przyszły raz a szkoda bo sa tam podobno fajne czarne , ale po takim dniu nie dałbym chyba rady , pewnie za słabym jestem jeszcze narciarzem , no i wiek też robi swoje..:smile: podsumowanie - kolega mi mówił , niema po co jechać.. - no nie ,dla samych widoków trzeba to raz zobaczyć.. , ale , jeżeli coś mogę doradzić , trzeba być tam rano , raz zjechać a następny raz zdjąć narty i wjechać sobie spokojnie na widoczki , kapliczkę jak ktos lubi :wink:, muzeum , taras widokowy.. ja bym tak w tej chwili zrobił.. no i jak ktoś słabo jeździ to nie wiem czy jest się sens szarpać , może lepiej poczekać sezon jak sie trochę człowiek poduczy.. aa..zapomniałem .. przy słabej , śnieżnej pogodzie sie nie wybierajcie , bez dobrych opon i łańcuchów po opadach śniegu również.. szczególne jak się zjeżdża do Malga jest stromo , uwaga na hamulce , ja się zagapiłem / mam automat / nie przełączyłem na sport żeby mi szybciej hamował biegami a jeszcze się z mercedesem troszkę pogoniłem i na dole na parkingu smród był jak cholera z tarcz , dobrze ze się górka skończyła..:biggrin: 5. dzień - Buffaure-Ciampac - nooo..po stresiku z marmoladą coś by sie przydało pojeździć znowu dla przyjemności..jedziemy na Ciampac , naszą ulubioną czarną. wjeżdżamy od strony Pozzy , na rozgrzewkę robimy raz czerwona pod gondole , potem od razu na Vulcano :laughing: , raz , drugi raz..ooo dobrze.. , Vulcano to jest taka dość lekka czarna w sumie , jak ktoś nie jeździł jeszcze po czarnych to na początek jest jak w sam raz.. potem lecimy na druga stronę do Alby , cos tam powtarzamy po drodze ale warunki /jak na włochy / troszke słabe..po prostu prawie wszędzie leży snieg z armatek i chyba to powoduje muldzenie. ale nie jest źle.. zaczynamy czochranie Ciampaca :laughing:...raz , drugi..kolanko lekko się odezwało , ale jest świetnie , koło 13 z kawałkiem robimy przerwę , i zaraz z powrotem ..jeszcze dwa razy w dół..ooo..tego mi było potrzeba po wczorajszym dniu..nie ma to jak zjazd z przyjemnością z czarnej dobrej trasy.. wracam do Pozz , jeszcze 2 raz Vulcano i na koniec zjazd czerwoną na parking. będzie sie dobrze spało dzisiaj.. 6. dzień - Alpe Cermis jeszcze raz.. w związku z tym ze mieszkaliśmy blisko stoku , że były tam czarne Olimpie , ze była tam Prafiori na ostatni dzień wybraliśmy Cermis.. no i jeszcze z tego powodu ponieważ zdecydowałem że jeździmy do 13 a potem wracamy do hotelu i do domu. tak samo zrobiłem w tamtym roku i było ok , na rano byłem w lublinie . no i jeszcze te korki w austrii , no i zapowiadane opady śniegu koło innsbruka i wiednia.. . w sumie wyjechaliśmy punkt 14 a o 3,45 byłem w domu . korek w austrii tylko pół godziny , nie wiem co sie działo w sobote , może ktoś napisze.. wracając na Cermis - pusto - od 8.40 do 10 zjeżdżamy raz za razem po Prafiori , jest nas może z 10 osób , do 11 przybyło jeszcze z 15 , luzik , potem 2 razy czarna olimpia i na koniec raz obydwie...uff..to było dobre zakończenie szczęśliwego jeżdżenia.. to tyle , miałem pisac w skrócie a jakoś tego sporo wyszło.. mam nadzieję że za rok tu wrócę , ułożę jakiś nowy plan z nowymi miejscami gdzie jeszcze nie jeździliśmy , Arabba , Carezza może.. muszę jakieś nart bardziej "sportowe" wypożyczyć , widzę jak niektórzy jeżdżą , staram sie ale nie wychodzi , może to wina nart..:biggrin: może jakiegoś instruktora ..jestem w zasadzie samoukiem.. , może jakąś instruktorkę wezmę..:wink: jeżeli moje wynurzenia się komuś przydadzą to sie ciesze , ja tez dużo szukałem info zanim zacząłem sie dalej wybierać.. jakby coś to pytajcie.. pozdrawiam..3 punkty
-
Zachęcony forumowymi relacjami od zeszłego roku planowałem chociaż spróbować skiturów, udało się skompletować sprzęt tzn narty z wiązaniami turowymi (dzięki Tomek:wink:) oraz foki. Buty oraz kijki bez zmian. Na próbę wybieram podejście na Małe Skrzyczne. Nie śpieszę się jakoś specjalnie i ok. 11 wyruszam z Czyrnej w Szczyrku trasą nr 3 w kierunku Hali i od razu czuję lekkie zdziwienie czując ruchomą piętę, ale szybko się do tego można przyzwyczaić :biggrin: Śniegu raczej średnia ilość, nawet ratrak przejechał, ale zjazd nie stanowi większego problemu, mimo tego że trasa jest zamknięta. Po jakimś czasie (dłuższym niż przewidywałem, jednak ponad 5 kg... na jednej nodzę da się odczuć :tongue:) docieram na Halę i zmierzam od razu na szczyt, mijając armatki naśnieżające górną część "dwójki" Mniejsze nachylenie oraz piękne widoki sprawiają, że idzie się bardzo przyjemnie. Widząc z daleka pracujące ratraki przechodzę pod trasę wyciągu i po niecałych dwóch godzinach spokojnego tempa i przerw na robienie zdjęć docieram na Małe Skrzyczne. Co jeszcze warte zauważenie, na prawdę dużo ludzi przemieszcza się pomiędzy ośrodkami zjeżdżając ze Skrzycznego w stronę Soliska. W planie był już zjazd, ale opuszczenie takiego miejsca w taką pogodę byłoby grzechem więc postanawiam zaliczyć jeszcze Skrzyczne. Po drodze przerwa w chatce, herbata z termosu, śnieg, słońce, góry, cisza - czego chcięc więcej? : Spacer grzbietem jest chyba najprzyjemniejszą częścią wyprawy, może nawet bardziej od późniejszego zjazdu :stupid: Czas już niestety odpiąc foki, co czynie dość niepewnie przez brak wprawy, przepięcie wiązań i jazda na dół. Wychodzi jednak trochę kamieni, trasa dość płaska więc jadę raczej powoli "trójką" do Hali i później "polankami" na parking. Teraz dopiero czuję zmęczenie w nogach i każdy skręt zmiękcza moje nogi jeszcze bardziej :biggrin:2 punkty
-
Dawno nie byłem na najlepszej górce w okolicy,więc trzeba było ponownie zawitać.Zapowiedzi pogody dawały szanse na całkiem przyjemne szusowanie... Jak to jest?Wstaje nieco przed siódmą do pracy i się zwlec nie mogę.Przychodzi sobota,budzik naparza o 4.30 i staje równo na nogi... Wyjazd z domu o 5.45.Trasa przebiega bez przygód,choć czujnik ciśnienia w oponach mi się zaświecił,a zapasowego koła nie miałem,to jednak na strachu się skończyło.Drogi w pełni przejezdne,co nie znaczy czarne.nieco ślizgawicy przed granicą - to już norma - i oczywiście za Zubercem,w górach.Tam w wyższych partiach nie mogą lać solanki,więc sypią jedynie drobny żwirek.Dla mnie wystarczy,ale takie lodowisko nie jednego może nieco zniechęcić.Więc jak ktoś nie czuje się zbyt pewnie w takich warunkach,niech weźmie łańcuchy,bądź pojedzie inną trasą. Na miejsce dotarłem tak w sam raz,czyli 7.20.Postanowiłem zaparkować na Biela Put,ale sporo aut tam podążało.Parking pod kasami już zapełniony,ten pośredni zamknięty - czemu? Nie wiem. Pozostaje parkować na 1 i drałować po schodach - czemu tu jakiej gondoli nie postawią?Mają rozmach,więc? Mimo sporego mrozu,jakby go nie czuć.Jasiek zmierzył -18,a zapowiadali nad ranem nawet -24!Poubierałem się i na dobre mi wyszło.Ani przez chwilę nie czułem dyskomfortu termicznego.Jakiż to komfort mieć całosezonówkę!Człek się ubrał i tak po prostu idzie na stok.Przez chwilę miałem wątpliwości,bo mnie wpuścić bramki nie chciały,ale szybko wyszło szydło z worka (:eek:) i okazało się,że mam dwa skipassy w rękawie.Nie pierwszy raz. Na początek wspinam się krzesłem na Biela Put i Biedronką,żeby ominąć krzesło "wygwizdów".Widać od razu,że warun zacny!Ale dopiero pod Funitelem wygląda to najlepiej. Na pierwszy ogień biorę trasę,którą jeszcze nigdy nie jechałem,choć tu już bywałem parę razy,tj. nr 12.Trasa super zrobiona,ale taka nietypowa - dużo pagórków,rozpędzić się nie da,bo można wysoko wyskoczyć... Później kolejne czerwone i sama przyjemność! Wszędzie równo,ale dość betonowo... Chwilę później spotkaliśmy się z Jaśkiem i dalej śmigamy razem.Na początku zaliczamy północne stoki.Testujemy trasę nr 1 pod gondolą,ale niestety tu sporo lodu,bo śnieg zwyczajnie wywiało... Za to ratraki przygotowują trasę na Puchar Świata. Niestety dość szybo zaczęły tworzyć się kolejki,ale znaleźliśmy na to sposób.Podobnie jak w Alpach,są przejścia dla "singli" - lepiej tak,niż stać 10 minut. Frekwencja dopisała,co nas nie cieszy,ale nie ma co się dołować. Funitel i dalej na czarnulkę 33a.Warunki jeszcze spoko,ale oblężenie trasy znaczne,co uniemożliwia czerpania pełni przyjemności.2 punkty
-
2 punkty
-
Z racji znikomego doświadczenia nie mogę fachowo doradzić, ale podzielę się chociaż obserwacjami. Ostatnio było własnie -5, mialem na sobie bielizne termo, cienki polar i kamizelkę softshell. Przy podchodzeniu było w miarę ok, ale do zjazdu czy odpoczynku trzeba było ubrać kurtkę. Dzisiaj przy +5 wypadałoby ubrać tylko podkoszulek :biggrin: Myślę jednak że jest to sprawa indywidualna dla każdego i trzeba do tego po prostu dojść metodą prób i błędów. Na pewno zawsze trzeba mieć coś w plecaku do zarzucenia na wierzch, a przy podejściu jest cieplej niż można się spodziewać - tyle na razie odkryłem :wink: Na sprzęcie się nie znam, więc lepiej niech się wypowie ktoś z większym stażem:happy:2 punkty
-
2 punkty
-
Znalazłem w internecie Leki 115cm za 30zł. Mam nadzieję, że będą ok. Rejestracja przeszła, ale zawieszenie będzie kosztować 10 par kijków :wink:2 punkty
-
1. Inteligencja 2. Poczucie humoru 3. Znajomość tematów narciarskich (szeroko rozumiana) Wady: Jeśli Go poznam oko w oko, to może znajdę jakieś wady? Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
aha..no i zapomniałem , miesiąc temu otworzyli nowe połączenie z Alby , czyli dołu Ciampaca , na Belveder i dalej..jak ktoś lubi jeździć między ośrodkami to w sam raz dla niego.. mają rozmach skubańcy..2 punkty
-
Cześć Żadnych wyjadaczy bo będzie tylko bałagan. Na razie: Cześć Zerknij na filmik: Nie mamy tu do czynienia z idealna jazdą ale jest to świetny przykład co osoba początkująca powinna robić z kijkami. Sposób trzymania i używania (tak, tak niby nic nie robi a jednak cały czas stabilizuje sylwetkę) kijów przez dziewczynkę na filmie jest modelowy. Kije trzymane w lekko ugiętych rękach, skośnie, talerzyki za tyłami wiązań. Kije używane oszczędnie ale ruchy krótkie nie destabilizujące sylwetki. Pozycja jest swobodna ręce luźno. Naucz się tak jechać jak ta dziewczynka i nie kombinuj nic innego na razie. Pozdrowienia serdeczne2 punkty
-
Nieco w cieniu genialnej jazdy Svindala i Kristoffersena pozostaje fakt, ze Hirscher ma tak naprawdę najlepszy sezon w karierze, w gs póki co dominuje, a w slalomie przegrywa tylko z Henrikiem, w poprzednich sezonach w gigancie i Ligety i Pinturault walczyli z nim skuteczniej, w slalomie w zeszłym roku wygrywali zawody i Horoszyłow i Neureuther i Gross i Hargin, a w tym roku mamy stabilną pierwszą dwójkę. Walka o generalkę może być jeszcze ciekawa, jeżeli Kristoffersen zacznie wygrywać giganty,a Hirscher będzie przyjeżdzał dalej niż drugi w slalomie, ale patrząc na dotychczasową walkę sznasa na to jest niewielka, ale za rok na Henrika może nie byc mocnych w gs również.2 punkty
-
Po poprzedniej wizycie w Kamieńsku uknułem sobie, że owszem mogę tu jeszcze przyjechać po weekendzie ale dopiero jak otworzą całą szerokość górki. Miałem wybrać jakiś słoneczny dzień, ale nadchodząca odwilż nie dała wyboru, więc o 7 pobudka i w drogę na górkę. Po drodze deszczowo, więc to zwiastowało.. ciekawe warunki . Ale dojeżdżając widać, że na górce biało, żaden brud spod śniegu nie wystaje, więc powinno być w miarę OK: Przy kasie takie info, chociaż ostrzegają a nie jak kiedyś w SON : Już idąc pod krzesło czuć, że warunki mimo deszczu są ciekawe, w nocy przymarzło i zrobiła się dość twarda skorupa na wierzchu: Jak widać mało kto tutaj przybywa by ruszyć pierwszym krzesłem do góry: Ale to nic złego, sam przyjeżdżam tutaj tylko na poranne 2-3 godziny, a potem robi się tłoczno a ja w tym czasie jestem już po nartach . Co do jazdy, chyba najlepszy dzień tutaj w tym sezonie, nocny deszczyk został zmrożony i zrobiło się przyjemnie twardo, jedyne co przeszkadzało to momentami rzęsisty deszcz, ale wycieraczek do gogli jeszcze nikt nie opatentował . I jeszcze jeden strzał z góry stoku, sztruksik nawet o 10:45 :wink:. Podsumowując, fajnie było się wybrać nawet tutaj, przed nadchodzącą odwilżą. Niech zima wraca, bo mimo natłoku pracy dobrze byłoby się wybrać do Szczyrku, tylko niech otworzą Czyrną . Pozdrowienia wszystkim!2 punkty
-
Czekać grzecznie, w przyszły poniedziałek:stupid: A tymczasem2 punkty
-
Godzina 11,30 oglądam 40 raz Gwiezdne Wojny, schodzi młody i pyta co jemy. Moje dziewczyny w pracy, myślę... i szybka decyzja. Zjemy w Korbielowie. No to na obiad: Wyciągamy się na samą górę, na szczycie mleko, prawie jak w Alpach o czym pisał Marboru . Ciężko będzie nic nie widać. No to fruuu przez Buczynkę na kanapę: Na dole szybki obiad, szkoda czasu na jedzenie. W miarę upływu czasu na trasie coraz mniej ludzi. Po 16.00 cała szerokość dla nas: I jeszcze raz dla niedowiarków:https://youtu.be/0whYRpRsv5wKanapa na Buczynce się kręci, ratraki pracują pełną parą, lada dzień pewnie otworzą.2 punkty
-
cz.3 Męczyliśmy południe do 14,kiedy to Jasiek musiał wracać.Ja zostałem.Robię kolejny zjazd,na orczyk i... stoimy!Na szczęście są dwa.Skoro zaczyna coś szwankować,to ja też stąd spadam,bo czasu do końca jazdy niewiele.zaliczyłem jeszcze dolny fragment "Panoramy",ale tam niestety sporo luźnych kamieni.Wcześniej od jakiegoś sympatycznego pana dowiedzieliśmy się,że górny odcinek też w kiepskiej kondycji,więc zrezygnowaliśmy z tej wątpliwej przyjemności. Łorcyk,krzesło,gondola i na północ - na koniec przetestowałem górny odcinek trasy 1 i niebieskie 5 i 14.Wszędzie to samo - sporo lodu,twardo,czasem jakieś kopce.Ale to wszystko nie przeszkadza,bo to część przyjemności z jazdy,choć może brzmi głupio.Najgorsze są powroty ludzi do parkingów.Jak te tłumy ruszyły,zrobiło się tak gęsto,że najlepiej byłoby ściągnąć narty i przepychać się bokiem... Ostatni raz coś takiego spotkało mnie chyba podczas zjazdu z Hoch Zillertal. Czas ucieka,a tu nie ma co robić,więc kierunek "Grand Jet".Niebieska bublina,pomarańczowa,lodowa ścianka,tak jak na tym zdjęciu z Kitzbuchel i jestem na Biela Put.Szybko cisnę pod gondolkę i jak się okazało,w ostatniej chwili.Wejście 15.28. :biggrin: Trza zaliczyć wszystkie trasy,przynajmniej te otwarte i możliwe do jazdy.Warunki podobne jak wszędzie - na płaskim nieźle,na ściance lodowisko.No właśnie,lód... Ten lód miał piękny,niebieski kolor,jak alpejski... : Kiedy zjechałem na dół,gondolek na linie już nie było.Słowacy szybciutko pochowali zabawki.A jeszcze fotkę chciałem zrobić... Jazda skończona,więc poszedłem jeszcze zajrzeć do sklepu sportowego na Biela Put.Tak mnie ciekawiło,czy znajdę tam coś interesującego,oraz jakie ceny?Z zewnątrz wydaje się,że wybór produktów spory,ale po wejściu do środka małe rozczarowanie.Może wśród rękawic,czy gogli jest w czym wybierać,ale np. Kurtek czy spodni wiele nie ma.Za to mieli całkiem sporą ofertę kijów tej farmaceutycznej firmy... :wink: Ceny?Kurtka Icepeak, 10 000/10 000, 99 ojro - całkiem spoko.Nie wiem,czy u nas nie jest droższa.Rękawiczki po ok 30 ojro. Wspomniane wcześniej kije, w okolicach 100 ojro. Podczas powrotu do auta,taki widok: Pod maską V8. Czas ruszać w drogę powrotną.Ledwie wyjechałem,a już stoję.Korek na całego!Dodatkowo wyjazd utrudniają różnej maści skibusy,tarasując przejazd.Sam dojazd do Liptowskiego Mikulasia zajął jakieś pół godziny.Tak to jest,kiedy chce się jeździć do samego końca.Mimo wszystko bardzo udany dzień.Chyba muszę dogadać się z szefem i będę tam jeździł w tygodniu. Więcej zdjęc wstawiłem do Galerii Skionline Pozdrawiam, Johnny2 punkty
-
cz.2 Czas na południe.Jak wcześnie wspomniałem,zaczynamy od czarnulki 33a.Niestety tu warunki ciągle nie do końca dobre,o czym Jasiek przekonał się osobiście.Na szczęście bez jakiejkolwiek kontuzji,ucierpiały jedynie narty... Dalej ciśniemy na czerwoną 31.Tutaj warun zacny!Mimo oblężenia,warunki nie ulegały pogorszeniu. Podobnie sytuacja wyglądała na trasach przy orczykach poniżej,czyli na 31a i 36.Tutaj jest zdecydowanie najlepiej,więc tu pozostajemy. Co ciekawe,raz te kolejki były,innym razem znikały.Chyba pora obiadowa? Też zrobiliśmy pit stop,ale przed "szarańczom".Później bary pełne,za to stoki jakby puste - da się pojeździć. Jutro reszta... :wink:2 punkty
-
Cześć Apel słuszny ale byłby o wiele bardziej prawdziwy gdyby był kierowany do wszystkich użytkowników stoków. Opisana historia niestety dowodzi 100% winy kolegi. Deskarz siedział za przełamaniem i jeżeli usiadł tam tak sobie popełnił błąd, nie usprawiedliwia to jednak braku zachowania ostrożności przez kolegę. Na miejscu deskarza mogło być przecież podnoszące się po upadku dziecko NA NARTACH. Co wtedy? Pozdrowienia2 punkty
-
Ogólnie jestem mega zadowolony z debiutu, bałem się trochę jak to będzie w butach zjazdowych, ale pomijając ich wagę (przy okazji niezły trening:biggrin:) podchodziło się bardzo wygodnie. Jeżeli ktoś lubi góry, śnieg i narty na pewno powinien spróbować skiturów. :wink: Tylko ostrzegam, jeżeli się komuś spodoba to prawdopodobnie będzie to nałóg, z którego ciężko wyjść :laughing:Na koniec jeszcze kilka zdjęć, które potrafi stworzyć mój aparat, ja tylko włączam tę funkcję :stupid: Zachęcam do pisania w tym temacie także innych relacji :wink:Pozdrawiam :smile:2 punkty
-
Fajnie też jak osoby czytające pamiętają, że forum ma taką miłą ikonkę "dziękuję". :wink:2 punkty
-
Ostatnio dosyć poważnie uszkodziłem górną powierzchnie narty (szatę graficzną, jak zwał tak zwał). Grzebnąłem trochę w temacie i najczęściej polecane specyfiki na tego typu uszkodzenia to kofix lub...szpachla samochodowa :stupid: Tak się składa, że mam w rodzinie blacharza / lakiernika...szybka wycieczka do niego po odrobinę szpachli i oto efekt końcowy: Efekt mnie zadowala całkowicie. POLECAM! Uwaga! Krawędź jest nienaruszona!1 punkt
-
Witam, Po kilkunastu latach jazdy na nartach oraz wraz z rosnącą popularnością snowboardu mam do Was drodzy koledzy jednej deski apel ... NIE ROZSIADUJCIE SIĘ NA STOKACH NARCIARSKICH, ZWŁASZCZA NA ICH ŚRODKU CZY ZA USKOKAMI STOKÓW !!! Obserwujemy na stokach grupki snowboardzistów, którzy "spotykają" się na stokach - najczęściej na ich środku - i o czymś tam debatują. Wydaje się to dość logiczne, że jadąc na narty ze znajomymi chcemy wymienić jakieś doświadczenie lub po prostu się pośmiać - jednak bardzo niebezpieczne. Możecie powiedzieć, że narciarze też się zatrzymują - tak, ale w większości przypadków, jeśli nie jest to wynikiem upadku stoją,Wy natomiast z reguły siedzicie i jesteście NIEWIDOCZNI. Jako przykład chciałbym przytoczyć sytuację, która wydarzyła się na Zagroniu w Istebnej (stok łatwy, małe prędkości) dwa sezony temu, gdzie mój kolega wychodząc z niewielkiego uskoku uderzył centralnie w siedzącego na stoku snowboardzistę. Na szczęście obu snowboardzista akurat wstawał i w wyniku uderzania miał złamaną "jedynie" miednicę - mój kolega kilka żeber plus ogólne potłuczenia - gdyby do uderzenia doszło w czasie, gdy snowboardzista siedział w najgorszym wypadku mógłby zginąć - uderzenie najprawdopodobniej nastąpiłoby w głowę lub odcinek szyjny kręgosłupa - dodam, że nie miał kasku !!! Mam nadzieję, że dla bezpieczeństwa Nas wszystkich ten apel coś przyniesie. Moloo1 punkt
-
Witam wszystkich użytkowników forum. W przeciągu 8 dni (4-11.02.2012) zwiedziłem większość Sella Rondy, Cortina d'Ampezzo (2 dni), Kronplatz / Plan de Corones (1 dzień). Nie jestem długo na forum, ale zdążyłem zaobserwować kilka problemów z korzystaniem z informacji tu zamieszczanych. Wynikają one głównie z bardzo subiektywnego podejścia, dlatego od razu zamieszczę podstawowe informacje: - interesują mnie tylko trasy wymagające, staram się unikać tras niebieskich i tak też wybieram ośrodki, - interesują mnie dobrze przygotowane trasy (pierwszy na stoku, doceniam dobre posługiwanie się ratrakami), możliwości poza trasami + snowparki (lubię half-pipe i duże hopy, ale wyczynem jest dla mnie ich przelecenie niż robienie „ewolucji”), - mało zwracam uwagę na aprss-ski i w ogóle nie wybieram ośrodków kierując się tym kryterium. W tych tematach służę informacjami jeśli poniższa relacja nie będzie wyczerpująca. Do rzeczy: DOJAZD (wyjazd z Warszawy) Kwestia wyjątkowo subiektywna, jeśli nie stosujesz się specjalnie do ograniczeń prędkości, potrafisz wyprzedzać samochody i twój załadowany samochód tobie na to pozwala wybierz drogę przez Katowice, Ostrawa i dalej… Jeśli wolisz bezpieczniejszą drogę i nie zasypiasz za kierownicą lub masz dobrych zmienników kieruj się przez Niemcy. Wyjeżdżałem w piątek i w obawie przed korkami na Katowickiej (okazało się nieuzasadnionymi) wybrałem drogę na Łódź i Niemcy (14h), a wracałem przez Czechy (13,5h). Jak się okazało ciężko odrobić 150 km różnicy i benzyny również mniej spaliłem przez Czechy. Opłaty są podobne: 16 EUR za Czechy i chyba 60 za autostradę do Niemiec. Mam dość ciężką nogę, znajomym wychodziły czasy w okolicach 15,5h. OŚROKI Sella Ronda dla wymagających narciarzy może wydać się nudna. Oprócz Arraby gdzie są dwie rzeczywiście czarne trasy i dwie wymagające czerwone + jedna na Marmoladzie (gdzie jednak trzeba się przebijać około 45 min. nudnymi trasami i nieosłoniętymi krzesłami). Dojazd z Alta Badia czerwonymi trasami i przez snow-park był bardzo przyjemny. Po drugiej stronie Arraby jeszcze jedna czarna, dość krótka (1,08 km), ale niestety nie ma wyciągu przez miasto więc trzeba 300m z nartami na plecach zasuwać. Alta Badia ma ciekawą czarną i czerwoną do La Villa + czerwona do San Cassiano, reszta nuda, trasy niebieskie w okolicach mało atrakcyjnych dla oka. A jeszcze trasa Valleon czarna, ciekawa, ale krótka (1,27km), natomiast widok na szczycie robi niesamowite wrażenie. Największe rozczarowanie to Val Gardena, niby 3 czarne długie trasy, ale równie dobrze można by je określić jako czerwone, dużo wypłaszczeń. A ośrodek taki popularny. Val di Fassa poznałem z słabo ponieważ duża jego część jest poza Sella Rondą, o czym nie znalazłem wcześniej informacji i trzeba dojeżdżać ski-busami. Tylko z Sella Rondy zjechał tam na Alta-Ciampac, gdzie jest trasa czarna (2,3km), ale z wieloma wypłaszczeniami, bliżej jej do czerwonej. Reszta z punktu widzenia mapy nudna. Ponieważ Arraba to za mało wybraliśmy się do Cortina d'Ampezzo. To jest ośrodek marzenie, ale nie dla początkujących narciarzy. Mało łatwych tras natomiast ogrom trudnych, o równym nachyleniu, w niesamowitym krajobrazie. Jedyny mankament to fakt, iż większość wyciągów stanowią krzesła bez kapsuł, co przy mroźnych i wietrznych dniach wymaga samozaparcia. Niesamowitą sprawą jest druga część Cortiny (niestety trzeba wsiąść w samochód i 2km przejechać ) gdzie są skumulowane 3 czarne piękne trasy i dwie czerwone (reszta dalej położonych tras, z dodatkową czarną, już szału nie robi, ale widoki piękne). Nie tylko ukształtowanie tras jest wyjątkowe, ale fakt, iż po jeżdżeniu od 8:30 do 13:30 po stronie gdzie są trasy FISowskie, przejechaliśmy na opisaną właśnie drugą stronę, gdzie praktycznie nie było ludzi. O 14:00 godzinie jeździłem po sztruksie, a tego jeszcze nigdzie nie spotkałem. Drugi minus to dojazd z Alta Badia (Colfosco) 40km przez przełęcz na wysokości ponad 2000m, gdzie na drodze sporo śniegu. Kronplatz / Plan de Corones to wspaniały ośrodek, do którego z Alta Badia (Colfosco) jest tylko 19km (nie przebijając się przez góry), ponieważ w San Martino In Badia można się wbić w wyciąg i prawie samymi czarnymi trasami dojechać na szczyt Kronplatz. Dużo czarnych tras (2 ponad 5km długości te oczywiście z wypłaszczeniami). Góra mało osłonięta od wiatru, ale bez stresu są szybkie gondole. Mankamentem jest mała ilość śniegu, choć wszystkie trasy przygotowane, to głownie ze sztucznego śniegu. Powoduje to, że trasy po południu zamieniają się w lodowisko i zainwestowałem w ostrzenie (15 EUR), które około 14:00 i tak nie pozwalało już na wiele. Nachylenie stoków jest naprawdę imponujące. W San Martino In Badia mogą rozpoczynać przygodę w tym regionie tylko dobrzy narciarze ponieważ jedyna trasa która tam prowadzi ma naprawdę strome zbocza. Trasy wymagające również z powodu bardzo dużego zróżnicowania pochylenia na samej trasie, nietylko pionowego ale również poprzecznego. Ciężko przechodzić ze skrętu w skręt w równomiernym tępie. SNOW-PARKI i freeride Te aspekty zeszły na drugi plan z powodu dużej ilości tras do zwiedzania i mrozu około -20oC. Także śniegu było tyle, aby przygotować trasy. W jeden dzień kiedy mocniej sypnęło można było opuścić trasy, ale nie są to moim zdaniem ośrodki, gdzie w łatwy sposób można się udać dalej poza wyznaczone obszary, może poza Arrabą i Cortiną. Nawet po opadzie 20 cm dodatkowego śniegu nie udało się przykryć dużej części kamieni, a część przykrytych odznaczyła się na moich nartach. W każdym z wymienionych ośrodków poza Cortiną był przygotowany snow-park, ale bez szału. „Standard-”, ponieważ najczęściej 2 hopy w rzędzie (równolegle mniejsze i większe) + ciekawe, ale nie bardzo wymagające reile (z obserwacji sam nie korzystam). Nigdzie nie przygotowali half-pipe. INFORMACJE OGÓLNE Bardzo polecam zainstalowanie sobie programu (link poniżej), gdzie można obejrzeć wszystkie ośrodki, trasy, miejscowości… w 3D. Niesamowita sprawa. http://www.dolomitisuperski.com/pl-PL/3d_skimappl.html Mankament stanowią włoskie wyciągi – lubują się w gondolach bez miejsc siedzących lub takich gdzie można co najwyżej oprzeć tyłek, a jak są krzesła to najczęściej bez kapsuł. Inny denerwujący aspekt to słaba informacja, zarówno na trasach jak i w dojeździe do ośrodków (straciliśmy około 20 min. żeby znaleźć wyciągi w Cortinie, w San Martino In Badia też nie było oznaczeń na szczęście wyciąg bardziej widoczny). Sella Ronda jest ogromnym terenem narciarskim, ale warto wybrać się w dwa pozostałe opisane miejsca. Nie byłem jeszcze w Moenie (Travelli), o której słyszałem wiele dobrego – od Colfosco było około 50km. Co za dużo to nie zdrowo. PS. Po prawie tygodniu od powrotu muszę dopisać, że teraz najchętniej wróciłbym do Cortiny na jej drugą stronę, tę mniej popularną - szerokie o równym nachyleniu idealnej długości, szczególnie już na zmęczone nogi.1 punkt
-
Wyjazd z Katowic ok. 4 rano w sobotę. Droga tradycyjnie na Ostravę, Mikulov, za Salzburgiem nawigacja prowadzi nas objazdem ze względu na korek na autostradzie w pobliżu przejścia granicznego. Dalej już bez problemu. Przy dolnej stacji gondoli w Kaltenbach jesteśmy ok 13, zakupujemy karnety 6-dniowe (bodajże były już ważne od soboty od godziny 13, to informacja gdyby ktoś chciał pojeździć jeszcze przez parę godzin w dniu przyjazdu) i udajemy się do apartamentu mieszczącego się w Aschau. Lokalizacja apartamentu ok. 450 m od dworca kolejki zillertalbahn na lekkim wzniesieniu, przystanki skibusów na zillertal arenę i hochzillertal trochę bliżej. Także lokalizacja dla nas dogodna, gdyż było założenie aby przez cały pobyt nie ruszać samochodu. cdn.1 punkt
-
Johny, nie zgadzam się z Tobą zupełnie ale odpisze potem. Tutaj 7:40 rano - lece pozjeżdżać! Pzdr! ;-) Nelis http://nakreche.com1 punkt
-
Wygląda na to, że w tym sezonie niezależnie od tego jakie są wyniki pierwszego przejazdu, kolejność na mecie musi być zachowana. Drugi kolejny slalom, gdzie ani Henrik, ani Marcel nie byli na podium po pierwszym, a kończą jak zwykle, szkoda mi dzisiaj Felixa, bo jechał na spokojnie drugie, a może nawet pierwsze miejsce.1 punkt
-
Spokojnie jak się pali to z racji wykonywanej mojej pracy ogarnę temat , a Ty będziesz mógł się na spokojnie delektować jazdą i podejściami1 punkt
-
Żebym mógł pisać o zaletach to SB musiałby być długonogą czarnulką.: Ale niestety nie jest,w związku z tym jakie może mieć dla mnie zalety.:crazy::applause:1 punkt
-
.. zidentyfikuj, co jest fajne. Wjazd krzesłem? Wjazd gondolką? Oglądanie widoków? Pościg za tatą, mamą, bratem? Podskakiwanie na hopkach, wjechanie w puch, podniesienie jednej nogi, sięgnięcie ręką do śniegu, rzucanie śnieżkami w trakcie jazdy .. Nie "ucz" narty na jazdach tylko jeździj dbając o fajny wzorzec i dużą dawkę zabawy. Możliwie długie, możliwie szerokie proste odcinki plus urozmaicenie jak znajdziesz możliwość wjechania na jakiś "placyk zabaw". Korzystaj z terenu - dla 3,5 latki to co nazywasz jazdą na nartach powinno być przemieszczaniem się z nartami na nogach a "cel" (dla Ciebie - nauka jazdy) powinien być zakryty czymś, co dla Młodej jest dużo ciekawsze. W samej jeździe - bez lęku przed prostymi nartami, po co non stop orać pługiem, przy pierwszych skrętach i tak się pojawi. Pozdrawiam, M.1 punkt
-
Cześć Myślę, że przy dobrej indoktrynacji etap wstępny jesteśmy w stanie opanować w domu. Ideałem absolutnie osiągalnym jest, że dziecko, które pierwszy raz wychodzi na stok wie jak się ubieramy co jest do czego i jak to się stosuje. Chodzić na nartach można w domu po dywanie tak samo jak na śniegu. W domu można tez pokazać pozycję zjazdową pozycję w skręcie, nauczyć manewrowania długa stopą, pokazać na czym polega slalom, jak się trzyma kijki (choć zaczynają dzieci jeździć raczej bez ale wprowadzamy je najszybciej jak się da) Podsumowując poprze indoktrynację osiągamy to, że wychodząc na stok nasze dziecko wie już wszystko i nie może się doczekać jak to wprowadzi w życie. Osobiście jestem zwolennikiem jeżdżenia praktycznie od razu na normalnych stokach ograniczając do minimum walkę na tzw. oślich łączkach. Chodzi przede wszystkim o to, że mały narciarz od razu czuje się dorosłe i pewnie, wie że nie jest traktowany jak maluszek i to mu imponuje i stymuluje do dalszych działań. Oczywiście rady te pracuje w wypadku rodziców, którzy sami jeżdżą na nartach (jeżdżą a nie zsuwają się ) bo podstawą jest aby uczony i uczący byli na nartach i razem jeździli. Indoktrynacja tez razem a dlaczego nie? Jeżeli dziecko stoi pewnie na nartach umie się na nich obrócić, ustawić je w pozycji płużnej z niej wyjść, to właściwie możemy już jechać na górę. Naukę zaczynamy od razu od jazdy skrętami łączonymi, to musi być zasada, że na nartach skręcamy rytmicznie a nie jeździmy prosto wpojona na początku. Najlepsze efekty daje jazda pługiem tyłem rytmicznymi skrętami. Dziecko jedzie wyrównanym przez nas śladem, możemy prowadzić mu narty trzymając je za dzioby, tak aby przekazywać do nóżek sposób ułożenia nogi w każdej fazie skrętu (wygodne nie jest ale daje efekty najlepsze). Nigdy nie wozimy dziecka między nogami, nie trzymamy za rękę z boku, nie stosujemy smyczy i innych okropieństw. Gdy dziecko będzie już popranie układać narty w skrętach pługiem próbujemy czy będzie w stanie zapanować samodzielnie nad prędkością i kierunkiem. Cały czas jazda pługiem przed dzieckiem , możemy podtrzymywać je za rączki ale raczej na zasadzie lekkiego odepchnięcia a nie kurczowego trzymania. Dziecko jak najszybciej musi poczuć i zrozumieć, że to ono steruje nartami i że one zrobią to co chce jak wykona odpowiednie ruchy. Gdy wyczujemy, że ta chwila się zbliża możemy próbować wyjeżdżać ze śladu który zakładamy cały czas pilnując aby jazda była łączonymi skrętami z kontrolą prędkości. Pamiętajmy, że to początki więc musimy być gotowi do natychmiastowej reakcji i pomocy nawet wtedy gdy wydaje nam się, że już jedzie samodzielnie i nie ma problemu. Myślę, że przy dobrym prowadzeniu i zaangażowaniu można nauczyć takiego dobrze zindoktrynowanego obywatela w ciągu dwóch trzech dni samodzielnej jazdy. Oczywistym jest, że nic na siłę, że trzeba ilość wysiłku i długość cyklu dostosować do młodzieży, że trzeba się wsłuchać w to co dziecko mówi i jak reaguję - to jest jasne. Pisałem raczej o stronie technicznej. Każde dziecko jest inne i trzeba modyfikować swoje zachowania w zależności od zachowania dziecka ale schemat jest dobry bo sprawdzony. Podstawową sprawą w nauce jazdy dzieci jest wzorzec czyli osoba, która z dzieckiem jeździ. Musi jeździć bardzo dobrze i dokładnie technicznie i taktycznie, każdy element jest ważny, od odpowiedniego zapięcia butów i trzymania kijków, poprzez dobór toru jazdy, techniki do warunków i stoku po miejsce zatrzymania się i podjęcie decyzji o skończeniu jazdy bo... np jest dużo ludzi i niebezpiecznie. To jest podstawa! Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Cześć Ja bym się tym w ogóle nie martwił. Dzieci tak mają na początku. Bardziej skupiłbym się na jeździe po łuku. W każdym razie jak potrafi w ten sposób kontrolować prędkość na trudnych trasach to jest bliżej niż dalej i chyba tak trzymać! sama dołoży kijek nie będziesz wiedział kiedy nawet. Pozdrowienia serdeczne Poz1 punkt
-
1 punkt
-
Pani Jullka lat 10 daje rade na stromym, to jest akurat czerwona 1 na Jaworzynie. Ale podobnie było na FISie na skrzycznym, jakiś filmik odgrzebie i wrzuce Nie uważasz że za bardzo macha rekami w nieokreślone strony :biggrin:?1 punkt
-
SB nie z tych co się migają. On woli dolewać oliwy do ognia i grzać się przy tym.:crazy:1 punkt
-
1 punkt
-
Zieleniec cd.Witam dzisiejszy 3 i ostatni dzień ślizgania w Zieleńcu, pogoda jak i warunki nie rozpieszczały nas:sorrow:, padał deszcz a o warunkach opowiedzą ładnie fotki:stupid: :stupid::stupid:Cóż mogę napisać o Zieleńcu, nic dobrego; trasy krótkie, słabo przygotowane, jeździ sporo "goryli" bez kijków( bez urazy ), byłem ,zobaczyłem i raczej więcej się tu nie pokażę:stupid:. Mieszkamy w Dusznikach i jedyny pozytyw takiego rozwiązania jest ta fotka - podane w fajnej knajpce poniżej naszej kwaterki i do tego pyszne:tongue:I jeszcze coś takiego- tutejszy oddział ZUS-u:eek::wink:, pozdrawiam i do zobaczenia w LUTYM:tongue:1 punkt
-
Czarny GrońO 7.30 może 5 aut na parkingu, warunki bardzo dobre, jazda od 8 do 10 cały czas bez kolejek, u góry dość silny wiatr na szczęście przy zjeździe w plecy , ok. 9 doszły do tego lekkie opady śniegu. Dziś chyba ostatni dzień gdzie można jeszcze w miarę szybko pojeździć bo znowu nadchodzi odwilż. Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje ..1 punkt
-
O wypożyczalnie się nie martw, jest ich tam kilka blisko stoku. Kiedyś skorzystałem z usług jednej wypożyczalni i byłem zadowolony. Jedna tylko rzecz mnie nie zadowoliła - cena. Swego czasu jak jeździłem ze znajomymi na Słowację, to sprzęt wypożyczaliśmy w Białce Tatrzańskiej, bo tam wypożyczenie kompletu narty + buty + kijki kosztuje 30 - 35 zł za dobę, a w Lomnicy za same narty trzeba dać ponad 20 euro.1 punkt
-
Puchar Świata 15/16 Czy to aby nadal jest narciarstwo alpejskie ??? Na takiej trasie holenderscy panczeniści mogą trenować Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk1 punkt
-
702.2. Bieg zjazdowy charakteryzuje sześć elementów: technika, odwaga, prędkość, ryzyko, kondycja fizyczna i rozwaga (...) 702.3 Trasa powinna normalnie mieć szerokość około 30 metrów. Inspektor dokonujący homologacji decyduje, czy szerokość jest wystarczająca. Inspektor może nakazać poszerzenie trasy. Inspektor może również pozwolić na szerokość mniejszą niż 30 metrów w zależności od linii i ukształtowania terenu o ile obszar przed i za zwężeniem na to pozwala (...) [Tłumaczenie nieudolne własne , źródło : ICR 2015] .. dlaczego Wengen bądź Kitz miałyby nie dostać homologacji? M.1 punkt
-
Prognoza pogody wygląda tak http://www.yr.no/place/Slovakia/Pre%C5%A1ov/Tatransk%C3%A1_Lomnica/long.html1 punkt
-
Sympatyczny niedźwiadek-iglo Trasy prowadzące do gondoli,do dolnej stacji Po czterech godzinach jazdy,przyszła pora na lancz:confused:: Znalazłem miłe schronisko gdzie podawali pyszną lazanię prawie na dwie osoby. Po południu pogoda poprawiła:biggrin: się leżaki czekały i niech czekają,trza jeździć:biggrin:1 punkt







