Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
24.02.2016 - 24.02.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 24.02.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Dziś poranny Mosorny Groń. Warun na pierwszy zjazd rewelacja, puch, puch, puch ok 10 cm. Dawno w takim puszku nie jeździłem. Kolejne zjazdy fajne choć już nie tak piekne jak ten pierwszy...po 2 godzinach trochę muld i lodu ale ogólnie bardzo fajne nartowanie![ATTACH]28832[/ATTACH][ATTACH]28833[/ATTACH][ATTACH]28834[/ATTACH][ATTACH]28835[/ATTACH][ATTACH]28836[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Zapierające dech w piersiach widoki? Niekoniecznie.Prześliczna , malownicza miejscowość? Niekoniecznie.Wysokie góry, długie i szerokie trasy? Niekoniecznie.Nowoczesna infrastruktura wyciągowa? Niekoniecznie.Wielki snowpark, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie? Niekoniecznie.Czy wobec tego należy tam w ogóle jechać? KONIECZNIE!Krótka relacja z wyjazdu do Zlodo Alto – CIVETTA SKI.CIVETTA to całkiem spory ośrodek narciarski, który obejmuje cztery miejscowości:Alleghe, Selva di Cadore, Palafavera i Zoldo. Nie będę opisywał samego resortu, bo to znajdziecie tutaj: opis na skipnline.pl oraz na stronie ośrodka: http://www.dolomitisuperski.com/en/ski-area/civettaMiałem przyjemność stacjonować w miasteczku Zoldo (konkretnie Zoldo Alto), czyli niewielkiej miejscowości, niewyróżniającej się niczym szczególnym. Bez wątpienia znajduje się tam wszystko, co jest potrzebne. Jest sklep ogólnospożywczy z dużą ilością asortymentu (taka 3 razy większa żabka), dwie albo trzy pizzerie, sklep z pamiątkami, piwiarnia, dwa bankomaty i dwa kościółki. Tyle. Pozwolę sobie na małą dygresję na wstępie. Mieszkaliśmy w hotelu Mae na obrzeżach Zoldo. Pierwsze wrażenie nie było zbyt optymistyczne… Żeby to ująć delikatnie- z zewnątrz hotel nie wyglądał zbyt pewnie… W środku już nieco lepiej. Okazało się jednak, że jest fenomenalnym miejscem. Rodzina z Toskanii rzuciła dotychczasowe życie, przyjechała w góry i kupiła hotel. Państwo mają dwóch synów – Lorenzo (3 lata) i Gabriela (8 lat), który jeździ w miejscowym klubie. Całkiem spory hotel prowadzą we dwoje. Do pomocy zatrudniają dwie panie. Codziennie od 7:30 śniadanie – szwedzki stół. Później właściciel Mercedesem Vito wozi gości do oddalonej o około półtora kilometra stacji narciarskiej (o umówionej godzinie czeka pod dolną stacją gondoli, żeby przywieźć gości do hotelu). Później ubiera białe ubranko i zostaje kucharzem. To, czego dokonuje w kuchni zasługuje na osobny artykuł. Jednak co kucharz z Toskanii, to kucharz z Toskanii ;-) A wieczorem siadają na zmianę z małżonką w hotelowym barze i … siedzą dopóki ostatni gość nie opuści lobby. Napisałem o tym, bo jak długo jeżdżę na różne obozy, tak jeszcze nigdy nie byłem w tak klimatycznym hotelu. Mógłbym tam pojechać prywatnie.Co do samego ośrodka, to jak już zapewne zdążyliście się zorientować, że widoki są naprawdę ładne, jak to w dolomitach, ale z pewnością większe wrażenie wywarły na mnie te, które ukazują się po wyjechaniu na Tiefenbach Glacier, Hochjoch czy Passo del Tonale. Trasy nie są specjalnie długie – owszem, jest jakaś jedna mająca 3 km, ale to bardziej nartostrada niż trasa, po prostu się nią człowiek przemieszcza. Snowpark? Malutki. Wyciągi? Większość ma już swoje lata, głównie kanapy i krzesła. 3 gondole i trzeba przyznać, że akurat one są w dobrej kondycji. Wobec tego, co mnie urzekło? Przygotowanie tras. Codziennie świetnie przygotowane trasy. Ilość ludzi. Pomimo wysokiego sezonu jazda bez kolejek. Całkowity ich brak!!! 3-minutowa kolejka robiła się tylko w jednym miejscu – na wysokości 1847 m. Pewnie dlatego, że tam włączali się narciarze jadący z Selva di Cadore oraz wszyscy ci, którzy mieszkali w trzech pozostałych miejscowościach, a chcieli wyciągnąć się na najwyższy punkt ośrodka (2100 m). Na nasze szczęście Zoldo jest usytuowane lekko z boku i niewiele osób chciało się zapuszczać w te stronę – dla nas rewelacja. Z Zoldo można się było wyciągnąć gondolą na 1764 m – skąd w każdą stronę odchodziły trasy - w sumie 12 (bo dwie nie były uruchomione) lub wybrać podróż krzesłem w stronę Palafavery, żeby przesiąść się na kolejne krzesło i móc korzystać z 33 tras. Osobiście polecam te trasy w Zoldo + te zlokalizowane w koloicach Palafavery. Pozostałe to raczej powinno się traktować wycieczkowo - przy ładnej pogodzie, żeby pooglądać widoki i wrócić do świecącego pustkami Zoldo. Warto podkreślić, że w każdy czwartek, piątek i sobotę w Zoldo można jeździć od 19:30 do 22:30. Ludzi sporo. Co prawda na wagonik trzeba czekać maksymalnie minutę do półtorej (jeśli się chce całą bandą wsiąść), ale na trasie już trzeba uważać, bo w porównaniu z porankiem, to jest szarańcza (ale absolutnie na trasie nie ma większej ilości narciarzy niż w standardową sobotę na Złotym Groniu). Na nocnym jeżdżeniu mamy do dyspozycji dwie trasy – czarną (nic specjalnego, może jedna fajna ścianka na dole) i nieco dłuższą czerwoną, która już jest nieco fajniejsza. Co ciekawe, oświetlenie jest fenomenalne! Czułem się, jak na pucharze świata w Schladming :-) Po raz pierwszy tak fajnie jeździło mi się przy sztucznym świetle. Po prostu, było widno jak w dzień. Jeśli chodzi o trasy, to nie należą do specjalnie trudnych. Kolor czarny może trochę na wyrost. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że cały ośrodek w okolicach Zoldo to takie solidne czerwone + dwie niebieskie. Przy górnej stacji gondoli znajduje się nieduży wyciąg dla dzieci (a kawałek dalej zaczyna się niebieska trasa, którą dzieciaki już po pierwszym dniu nauki mogą zjechać na sam dół, do dolnej stacji gondoli) oraz cały taki kompleks dla dzieci z dmuchanymi zjeżdżalniami, trampolinami, itd. Na uwagę zasługują też dwie rzeczy. Po pierwsze, jak to we Włoszech, zarówno na wyciągach, jak i w restauracjach bardzo sympatyczna obsługa. Po drugie, na trasach co kawałek usytuowane są bardzo przyjemne knajpy. To taki trochę Szczyrkowski Ośrodek Narciarski, tylko w nieco lepszym wydaniu :stupid:Myślę, że spokojnie mógłbym tam wrócić. Dla osób, które wybierają się na rodzinny wyjazd, a nie wszyscy członkowie rodziny są zaprawionymi w bojach ścigantami, ośrodek do rozważenia, bo każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. I ten brak ludzi… Pelmo 3168 m widziane z pozycji ulicy Pelmo widziane z górnej stacji gondoli Civetta 3218 m Civetta8 punktów
-
Mapka, o którą prosił Hextor.Nie zaznaczyłem tylko rodzajów kolei. Gondola 10-osobowa to ta kolej z prawej strony z Czyrnej (z parkingu Kowalskiego). Kanapy 6-osobowe to Czyrna - Hala Skrzyczeńska, Hala Skrzyczeńska - grzbiet między Skrzycznem a Małym S. (okolice chatki), Solisko - Hala S. i Solisko - Wierch Pośredni. 8-osobowa na Julianach. Czarne to koleje, a brązowe to orczyki. Niebieski spray oznacza nowe trasy.7 punktów
-
Wstawiam plan na 2 tyg. bo wyjeżdżam. Piątek 26.02. 09:15 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 15:00 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (45min) Sobota 27.02. 10:15 Soldeu , Andora - Supergigant kobiet (90min) 12:00 Hinterstoder, Austria - Supergigant mężczyzn (75min) E2 Niedziela 28.02. 09:15 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 10:30 Soldeu , Andora - Superkombinacja kobiet, supergigant (75min) 12:30 Hinterstoder, Austria - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (60min) E2 13:30 Soldeu , Andora - Slalom kobiet do kombinacji (60min) E2 Piątek 04.03. 09:45 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 12:45 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (75min) Sobota 05.03. 09:15 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 1. przejazd (75min) 10:30 Jasna, Słowacja - Gigant kobiet, 1. przejazd (60min) 13:00 Kranjska Gora, Słowenia - Gigant mężczyzn, 2. przejazd (30min) 13:30 Jasna, Słowacja - Gigant kobiet, 2. przejazd (60min) Niedziela 06.03. 09:15 Kranjska Gora, Słowenia - Slalom mężczyzn, 1. przejazd (75min) 10:30 Jasna, Słowacja - Slalom kobiet, 1. przejazd (60min) 12:15 Kranjska Gora, Słowenia - Slalom mężczyzn, 2. przejazd (75min) 13:30 Jasna, Słowacja - Slalom kobiet, 2. przejazd (60min) E2 Odnośnie LV - widzę, że Kolega Dodo ma problem z Nią. Ja też do kilku zawodników mam "uraz", ale tylko dlatego że byli niezbyt przyjemni w 4 oczy... o samej LV można dużo mówić, ale fakt faktem - jest wielką zawodniczką i zapisze się w historii narciarstwa jako piękna dziewczyna, miła dla kibiców (co potwierdzam) i super-zawodniczka...czy komuś się to podoba czy nie. Tak będą o Niej pisać.6 punktów
-
Paweł wybrał się na skiturach na Rycerzową. Jego relacje możecie przeczytać tutaj6 punktów
-
Śnieżnickie tury 2016-02-14Relacja trochę historyczna, bo sprzed tygodnia, ale może komuś się przyda info o wypożyczalni w Sudetach.W niedzielę wybraliśmy się z Kamilem do Dolnej Moravy na foczenie. Moim głównym celem było pożyczenie nart z oprzyrządowaniem kłowym i sprawdzenie jak mi leży taki sprzęt i jak się mają w praktyce moje buty. W Dolne Moravie jest centrum testowe Skitour pod nazwą Rock Art. Mają na składzie głównie sprzęt Dynafita (narty, wiązania, buty) oraz trochę Dynastara (narty). To co mnie najbardziej cieszyło, to szeroki wybór nart z wiązaniami kłowymi. Narty zdarzają się z wiązaniem Speed Turn albo z najnowszym modelem Radical ST 2.0. I właśnie to ostatnie udało mi się wypożyczyć i było to posadzone na narcie Seven Summit w długości 172cm, czyli dokładnie tyle ile celowałem. Niewiele wcześniej byłem na zjazdówkach w Dolnej Moravie i dzwoniłem do Rock Art kilka razy w środku tygodnia i nikt nie odbierał telefonu. Udałem się też rano w godzinach otwarcia (8:00 do 9:30) i nic, karteczka w stylu “CHWILOWO ZAMKNIĘTE”. W końcu zadziałał kontakt przez Fejsa, ale już z Wrocławia! Zaczeliśmy się dogadywać po angielsku. Pan obiecał że w weekend będzie na pewno otwarte, oczywiście trzeba się stawić nie później niż 9:30, a życzenie było “the sooner the better”. Wspólnie z Kamilem stawiliśmy się więc chyba nawet przed 9:00 w wypożyczalni. Na żywo Pan okazał się bardzo miłym specjalistą Dynafita, zapytał z ciekawością o moje buty, wybraliśmy narty, spisano dokumenty, zostawiłem kaucje i poszliśmy asfaltem do trasy narciarskiej. Z informacji z wypożyczalni wynikało że poza trasą w wyższych partiach jest góra 30-40 cm śniegu i w zasadzie poruszanie ogranicza się do tras narciarskich i ścieżek turystycznych, gdzie jest bardziej równo. W planach więc wejście trasą na grzbiet i przejście w kierunku Śnieżnika. Tuż przed naszym przybyciem spadło kilka centrymetrów świeżego śniegu i warunki wchodzenia były bardzo przyjemne. Skiturowcy na trasie zjazdowej są mile widziani, są wyznaczone różne oficjalne ścieżki do chodzenia. Wchodzliśmy trasą czerwoną w kierunku chaty Slamenka. W górnej części było zachmurzenie i z rozpędu weszliśmy na szczyt Slamnik. Trasa czerwona miała bardzo przyjemny wygląd i ja miałem wielką ochotę przetestować jak najszybciej sprzęt na zjeździe. Więc skomplikowana jeszcze dla mnie przepinka, czyli zdjęcie fok, przełączenie wiązań na zjazd, pozapinanie butów, zmiana wysokości kijków, założenie gogli, dobranie drugiej kurtki i fru na dół do baru. Zjazd niezmiernie przyjemny po samodzielnym wejściu. W chacie wymieniliśmy płyny i ruszyliśmy na fokach znów na szczyt Slamnika. Po Slamniku poszliśmy dalej falowanym grzbietem. Odległość do Snieżnika jednak jest dość spora i nie udało nam się zmieścić w czasie. Ustalone było z centrum, że ja o 16:00 muszę zwrócić sprzęt. Mimo że do Śnieżnika została nam tylko godzina, to przy Strbrnicka Peak zawróciliśmy. Kilka fotek z grzbietu. Na koniec testów zjechaliśmy sobie czarną trasą. Warunki były zaskakująco mokre, w ciągu dnia niżej musiał padać deszcz, bo trasa była bardzo grząska z dużymi odsypami. Natomiast na grzbiecie masywu w ciągu dnia nic nie padało. Pożegnanie ze Śnieżnikiem w oddali. Teraz jeśli chodzi o sprzęt. Warte notki są wiązania Dynafit Radical ST 2.0, które mogłem potestować. Jest to model, który w tym sezonie wszedł do sprzedaży (w sensie wersji drugiej). Wiązania (poza drobnymi mankementami) są rewelacyjne, działa to pewnie i stabilnie. Nie mam już obaw do technologii TLT, przynajmniej jak na moje potrzeby skiturowe. Narty Seven Summit są raczej miękkie, w tych warunkach sprawowały się więc dobrze.Po oddaniu sprzętu do wypożyczalni mieliśmy w planach jeszcze raz wejść po trasie na górę i zjechać na czołówkach. W bagażniku mieliśmy wąskie narty (70mm pod butem) ze Speedami od Wujota, generalnie sprzęt bardzo lekki i była okazja aby to porównać z kompletem wypożyczanym. Przeszliśmy gdzieś połowę czerwonej trasy i foka u Kamila przestała się trzymać (kilka razy w ciągu tego dnia już kleiliśmy) i musieliśmy zakończyć foczenie, zjechaliśmy w dół i pakowanie do auta.Wg danych GPS zrobiliśmy 1050m przewyższenia oraz 19km śladu i zjazdów.Kilka faktów jeszcze:Centrum testowe znajduje się na wysokości krzesła Snieżka ale nie bezpośrednio przy tym krześle, lecz poniżej (przy tej głównej drodze) na samym dole doliny, w pobliżu duży bezpłatny parking (jest znak o opłacie, ale nikt nie kasuje).Do wypożyczenia sprzętu potrzebne są dwa dokumenty (do spisania) oraz kaucja 8000 koron (mi się udało znegocjować do 4000, bo więcej nie mieliśmy :-).Link do wypożyczalni: http://www.ski-alp.cz/ http://www.horskyvudce.cz/dynafit-skialp-test-centrum/Kontakt na fejsie: https://www.facebook.com/skitourdolnimorava/Trasy skitour http://www.horskyvudce.cz/dynafit-skialp-test-centrum/skialp-tury-pro-vas/5 punktów
-
Właśnie odebrałem ciekawe foki firmy Fischer dedykowane do moich nart Fischer Ranger 98. Długo na nie czekałem. Foki są wyjątkowe i bardzo jestem ciekawy jak sprawdzą się w górach. Są mniej elastyczne niż klasyczne foki. Inaczej się je... składa. Nie można ich razem sklejać. Nie chłoną wilgoci. Dają większy poślizg w trakcie marszu.4 punkty
-
A tu macie filmik jak jeżdżą dzieciaki które wcześniej zaczynały :smile: https://www.facebook.com/sportingclub.madonnadicampiglio/videos/526663657515058/?fref=nf Filmik nawet mnie lekko zmroził. :wink: Potem nie dziwmy się, że Włosi odnoszą sukcesy w narciarstwie alpejskim. Pozdrawiam PS: teraz doczytałem - "Lucifero" ma 8 lat4 punkty
-
A to krzesłem roweru nie wwieziesz? To jak oni to robią na Mosornym? A tak bez żartów: Gondola wcale nie przyśpiesza sezonu. Podzielenie "trasy" na większą ilość krzeseł jest w naszych warunkach lepszym rozwiązaniem gdyż wydłuża sezon. Dolne wwozi do "pośredniej" a wyżej już można się kręcić. Moim zdaniem taki błąd zrobili na Velkaraca z tym telemixem z Lalików. Tam aż prosiło się to podzielić, a tak przy słabych warunkach nie masz dojazdu do dolnej stacji i du...pa :smile: Ja osobiście zresztą wolę krzesła niż gondolę, bo nie muszę ściągać desek. Pozdrawiam4 punkty
-
Dziś rewelacja. Panowie z ratraków pokazali, że można. Pomimo niewielkiego opadu (max 15cm) i fatalnego podłoża, przygotowali stoki powyżej Szczawin w sposób perfekcyjny. Równo jak stół, twardo, ale nie betonowo, świeży opad doskonale związany z podłożem. Jeśli do tego dodać małą frekwencję (między 8:30, a 11:30 ani razu nie czekaliśmy do bramek, a później max. min.) można ujeździć się do prawdziwego bólu. Patrząc na prognozy do niedzieli będzie tylko lepiej.4 punkty
-
Jako że udało mi się upolować promocyjny bilet do Monachium, postanowiłem ostatni weekend spędzić mocno narciarsko. Wylot w sobotę o 6.15 z Wrocławia, wynajem auta, niestety trafiłem na korek na autostradzie, więc dojazd trochę się przedłużył, ale już 11:30 jechałem gondolką Fleckalmbahn na górę.Bardzo fajne warunki śniegowe do samego dołu, o dziwo jak na środek lutego bardzo mało ludzi. Po południu zaczął padać śnieg i padał do późnego wieczora.Nocowałem w Kirchberg i tam całe miasteczko zasypane. W nocy śnieg przerodził się w ulewę i nad ranem wszystko płynęło. Niemiła niespodzianka spotkała mnie po przyjeździe na parking, bo gondolka Fleckalmbahn nieczynna z powodu wiatru. W związku z tym pojechałem do Kitzbuehel pod Hahnenkamm i tu druga niemiła niespodzianka - parking pod wyciągiem płatny (7,50 euro). Wyciąg jednak działał, więc zdecydowałem się zostać i parę minut po 8:30 jechałem gondolką na górę. Warunki były dość osobliwe - dużo świeżego śniegu na który spadło dużo deszczu - w związku z tym śnieg kleił się do nart. Podobno było 7 stopni na plusie. Deszcz jeszcze trochę kropił ale szybko przestał. Rano część wyciągów była zamknięta, ale mniej więcej o 10 otwarte było już wszystko z wyjątkiem Fleckalmbahn. Po południu zrobiły się muldy, ale trochę się chyba ochłodziło i śnieg nabrał rozsądniejszej konsystencji. Jeździłem do końca dnia, powrót na lotnisko bez korka (2h), przylot do Wrocławia o 23:00.Sam ośrodek bardzo fajny (byłem pierwszy raz) - jest gdzie jeździć, sporo szerokich i stromych tras, jakaś rekordowa liczba 8-osobowych krzeseł, ogólnie polecam.Parę zdjęć: jedna z wielu czarnych tras ktoś lepi bałwana widok na Kitzbuehel "extreme skiroute" nie jest aż tak strasznie extreme jakiś widoczek3 punkty
-
panie zegarek zlamales noge - wspołczuje...i chcesz kase 100 tys. zł powiedzmy. NIe podales przyczyny... nie podales kto był sprawcą ,a chcesz informacji gdzie zdobyc duża kasę . Ubezpieczenie posiada taka tabele i tak kciuk np 5 % stawki sumy ubezpieczenia palec 2.. noga prawa , noga lewa kończyna gorna i t o wszystko sa cyferki i procenty z twej polisy na 10 000 czy wiekszej . TWoj pozim bólu nie ma tu znaczenia. Jezeli ktos cie uderzył to jeszcze masz prawo od niego odszkodowanie. NIe podajesz przyczyny wiec moge myslec ze ty BRAK KONDYCJI ,ze ty nadwaga ze ty za trudna trasa. i stad URAZ.. POLISA zalezy od dlugości twego leczenia od kosztów rehabilitacji ... a ty nic nie podajesz jaki to stopien złamania .. najpierw sie wylecz.. wróc do zdrowia a potem szukaj kasy. Mialem uraz barku od deskarza ,nie podal danych. Dostałem kase z PZu Zywiec ,wrocilem do zdrowia i dalej narty..podczas duzego wiatru odczuwam bóle w barku a ty nie pytasz o rehabiliacje tylko o większa kase ..3 punkty
-
Poranek na Hali Miziowej. Nasypało 10cm świeżutkiego śniegu :angel::applause:3 punkty
-
Po wczorajszych wodnych nartach w Witowie dziś jeździłem na Mosornym Groniu w Zawoi. Byłem na otwarciu i nawet przez pierwsze cztery zjazdy warunki były ok i można było mieć z jazdy satysfakcję. Potem niestety coraz trudniej, zwłaszcza początek i koniec trasy i tam już walka...[ATTACH]28545[/ATTACH][ATTACH]28546[/ATTACH][ATTACH]28547[/ATTACH][ATTACH]28548[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
3 punkty
-
Golgota musi zostać taka jaka jest (ewentualnie poszerzona). Nazwa zobowiązuje :wink:2 punkty
-
... a u nas wygrodzenie 200m stoku wzbudza oburzenie innych użytkowników stoku - tych samych, których później oburza brak wyników w dyscyplinach alpejskich .. Spokojnie znalazł byś w Polsce sporo dzieciaków, które w nie gorszym stylu by ten zabawowy DH przejechały - tyle, że jak kiedyś wspomniałem przy innej dyskusji statystyczny narciarz rzadko widuje je na stoku. Problem (w sensie ucieczki alpejskiej czołówki) zaczyna się w grupach nieco starszych, to temat na osobny wątek. Żartobliwie - Włosi przykładają jak widać większą wagę do jazdy niż wyglądu, może dlatego kolana dłużej wytrzymują .. Pozdrawiam i dziękuję za podrzucenie ciekawego materiału, M.2 punkty
-
Tam nawet jedna to przerost formy nad treścią. Zamiast gondoli szybka szóstka np. w ilości sztuk dwie. Zamiast gondoli pieniądze przeznaczyć na nasnieżanie porządne co by można było zjechać do samego dołu, a nie z powrotem gondolą w dół. Wysłane z mojego SM-G900F przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Cześć Byłem tam parę razy i jest to dla mnie najfajniejszy rejon w Dolomitach (a znam całe) poprzez jego kameralność. Potwierdzam to co pisał Roch o trasie w Zoldo. Jest to najlepsza nocna trasa na jakiej maiłem okazje jeździć. Miałem okazje jeździć tam jak trasa była zamknięta z pomiarami prędkości przy okazji jakichś testów nart sportowych. Bajka. Pozdrowienia serdeczne2 punkty
-
Za oknem 5 cm świeżutkiego puchu, lekko zmrożone auto, ok -2. Z tego co wiem tak ma być przez najbliższe 3 dni. Powinno udać się naciągnąć jeszcze tę białą kołdrę na posiniaczone beskidzkie stoki.2 punkty
-
Filmik pierwszy, 2:30 - gość już nie żyje...ale po chwili jednak żyje :eek: :applause: Musiałem nalać sobie kielicha :stupid:2 punkty
-
Ja tam wolę jak wygrywają Czeszki lub Słowaczki (sąsiedzi), bo dopóki, Katarzyna Wąsek nie zacznie wygrywać to im kibicuję.2 punkty
-
2 punkty
-
Ja mieszkałam tu: http://schönauer-hof.at/ Generalnie to jest agroturystyka, apartament baaardzo przyjemny. Gospodarze bardzo mili, produkują własne wędliny, sery i alko. Startowaliśmy spod domu przez łączkę na nartach i lądowaliśmy w dolnej części trasy 80 - ja akurat lubię tak mieszkać ale nie wszyscy tak mają. Na zakupy i tak trzeba dojeżdżać autkiem do Hermagor. Nie pamiętam czy pisałam relację z Nassfeld czy nie... nie mogę znaleźć galerii fotek... hmm... coś się popsuło na forum...2 punkty
-
Jeśli chodzi o koszty - wiadomo, nie jest to najtańszy sposób pojechania w Alpy, ale pozwala na spędzenie 2 dni na nartach bez konieczności brania jakiegokolwiek dnia urlopu. Wynajem auta na lotnisku kosztował 70 euro za 2 dni. Do tego paliwo jakieś 20 euro wyszło. Bilet lotniczy kosztował 450zł (jest to cena na którą trzeba polować i rezerwować z wyprzedzeniem). W cenie biletu był tylko bagaż podręczny, więc swój wziąłem tylko kask. Narty i buty wypożyczałem na miejscu - koszt 63 euro pod wyciągiem (być może gdzieś indziej byłoby taniej, ale mi zależało na czasie). Do tego karnet i jeden nocleg. Aha - i nie sprawdzałem kosztu przewożenia nart samolotem (nie mam swoich nart), więc być może jest to tańsza opcja niż wypożyczanie na miejscu (wiem, że na pewno można przewozić, natomiast nie wiem ile to kosztuje).1 punkt
-
Wypatrzyłem sobie nawet trudniejszą nartę: **Obecne ważę 76 przy wzroście 178. Cel na lato, maksymalnie wzmocnić nogi i nabrać masy w okolice 80 kg. Jeśli mi się to uda to biorę na jesień 186, jeśli nie 181. Żeby nie było OT, zobaczymy czy, ogarne nartę z promieniem 25m. Zdecydowanie one same jechać nie będą. **źródło: http://treninginatyczkach.pl/1 punkt
-
Również na niej jeździłem (wprawdzie lat temu wiele), ale mi wydawało się, że lepiej oświetlony jest Aloch w Pozza di Fassa1 punkt
-
Oglądam właśnie slalom w Sztokholmie... i zastanawiam się ile czasu zajmie panu Domańskiemu połapanie się że do drugiego przejazdu zawodnicy/zawodniczki startują z opóźnieniem/stratą z pierwszego..:shocked: pozdr.Torres1 punkt
-
1 punkt
-
Czadowy zjazd, dzielnie majdasz nóżkami :biggrin::applause: Podobny , aczkolwiek krótszy zjazd zaliczyłem na Obereggen, któraś czarna, ale nie pamiętam która niestety Świetny filmik !1 punkt
-
Haha Epickie Piotrze :biggrin: O tym właśnie pisałem w innym temacie. Co się dzieje podczas upadku na takiej trasie :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
Temat rzeka , ale tak w skrócie , na podstawie własnych doświadczeń : AM z ukierunkowaniem na przywyciągowy FR to mniej więcej 85-90mm pod butem . FR które dadzą radę i na trasie i poza , a zwłaszcza w głębszym śniegu, to coś z przedziału 90-105mm. Powyżej 105 to już raczej typowo na powder day . Długość dla Ciebie to przedział 185-195 cm . Musisz sobie jednak uświadomić , że nie ma nart idealnych do wszystkiego , czyli zawsze coś za coś . Również , wbrew pozorom , narty same nie jeżdżą , więc im lepsza technika własna , tym lepiej dla nas samych :smile: . Np na takich muldach najlepiej sprawują się narty wąskie , słabo taliowane , niezbyt sztywne i nie za długie , ale kto takie narty teraz kupuje poza zawodnikami , którzy jeżdżą na muldach ? Po prostu trzeba sobie radzić na tym , co mamy w danej chwili przypięte do nóg i tyle :smile: .1 punkt
-
Kiczera ma dość trudną trasę,jak dla początkujących. Chyba najłatwiejsze są Klepki,bo jest fajne krzesełko i szeroka,łatwa trasa.Następnie Nowa Osada z dłuższą trasą,ale końcówka może sprawić nieco trudności początkującemu. Cieńków - to zależy o której trasie mówimy. Soszowa raczej nie polecam,bo tam te trasy raczej trudne,a niebieska wąska. Może być też Zagroń w Istebnej,albo Zwardoń-Ski i Mały Rachowiec. Siglany łatwe,ale trasa krótka i jest tylko talerzyk. Edit: Teraz zauważyłem,że trasa na Zagroniu sprawiała kłopot. Można spróbować na sąsiednim Złotym Groniu,ale to podobne ośrodki.1 punkt
-
Artix dzięki za dobre słowa, ale... Mitek, dwa dni temu pisałem Ci, żebyś schował ego do kieszeni. Dzisiaj to ja je muszą schować (głęboko) i uderzyć się w pierś. Przejrzałem kilka, kilkanaście twoich wpisów, tematów, jak zwał tak zwał. Nie znalazłem w nich ani chamstwa, ani snobizmu. Czasami delikatną ironię. Co więcej ironia ta była najczęściej kierowana do osób, które były zbyt pewne swoich umiejętności. Nie znam Cię Mitku, nie wiem czy to prawda co piszesz o doświadczeniu instruktorskim, czy ilości posiadanych par nart (tak to mi utkwiło w głowie , ale co by nie mówić każdy swój wywód podpierasz konkretami. Potrafisz zadziałać na nerwy bardzo i temu nie zaprzeczam, ale może bierze się to stąd, że "burzysz" wielu osobom (w tym mnie) wyimaginowany obraz narciarstwa. Kiedy zaczynałem przygodę z forum oceniłem się na 8 :stupid: Teraz niby mam wpisane 7, ale nie wiem czy dałbym sobie 6. Ostatnio jak jakiś "frajer" 2 godziny jeździłem na oślej łączce i ćwiczyłem różne elementy (ofensywną sylwetkę, równoległe prowadzenie kolan, układ dośrodkowy itp.) Pisząc tego posta, chciałem chociaż napisać, że nie zgadzam się z Twoimi tezami dot. małej roli nart w sposobie jazdy...Już chciałem pisać, że w przypadku śmigu może i masz rację, ale w jeździe na krawędziach nie ma szans żeby nie poznać na jakich nartach ktoś jedzie. Wtedy przypomniałem sobie jak jeżdżą alpejczycy na nartach R35... Ilu z nas zrobiło by tak ciasny skręt nawet na narcie R13 ? To samo tutaj: - pan w 1:48 na slalomce R11,5 - ten sam pan w 1:28 na narcie o profilu GS R18 Uwaga przeklinają! Tak jak ten gość z neveitalia chcę jeździć za maks 5 sezonów. Baa, będę tak jeździł za 5 sezonów. Pewnie niektórzy pomyślą, że jestem jak chorągiewka na wietrze, nie. Po prostu spojrzałem na całą sytuację obiektywnie. Słowo pisane ma to do siebie, że może być odebrane w dwojaki sposób. Założę się, że gdyby ta dyskusja miała miejsce w barze to byśmy mieli sporo radochy z wymieniania poglądów. Myliłem się parę sezonów temu co do swojej jazdy, życie pokaże czy również pomyliłem się kilka postów wyżej jeśli chodzi o osobę Mitka. Tak czy inaczej, Mitek przepraszam za oczernianie i użycie w kontekście Twojej osoby takich słów jak chamski czy snobistyczny. Zwracam honor. Ps. Nie kłóćmy się w ogóle Peace! Pss. Nie paliłem fajki pokoju.1 punkt
-
Intencje pewnie masz dobre, ale daj sobie spokój bo materia pogodowa, w której chcesz się poruszać jest niestety zbyt uznaniowa. Nadużywasz słowa "oszustwo", oszustwo to czyn zabroniony gdzie muszą zaistnieć konkretne znamiona, aby można mówić o popełnieniu tego czynu (to tak w skrócie). Ten czyn, który próbujesz wykazać może zostać zakwalifikowany jedynie jako nieuczciwa praktyka rynkowa. Wstępna kwalifikacja byłaby z art. 4 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym: "Praktyka rynkowa stosowana przez przedsiębiorców wobec konsumentów jest nieuczciwa, jeżeli jest sprzeczna z dobrymi obyczajami i w istotny sposób zniekształca lub może zniekształcić zachowanie rynkowe przeciętnego konsumenta przed zawarciem umowy dotyczącej produktu, w trakcie jej zawierania lub po jej zawarciu". To tyle w kwestii kwalifikacji prawnej. 1) Teraz załóżmy nawet, że uda Ci się wykazać, że właściciele ośrodków "podrasowywują" prognozy pogody, to już sama materia prognozowania pogody jest tak niepewna, że nie ma tu nigdy 100% pewności, a do tego zawsze mogą podnieść, że ich prognoza na stronie to np "miks informacji uzyskanych z obserwatorium na Kasprowym plus info od górala Jędrka". Ponadto każdy przeciętny konsument ma też świadomość niepewności prognoz pogody więc nie jest to główny wyznacznik przy wyborze stacji narciarskiej, a co za tym idzie zawarcia umowy. Zatem zarzut wprowadzania w błąd co do pogody nie ma żadnych szans powodzenia. 2) Co innego wprowadzanie w błąd w zakresie podawania informacji o deklarowanej długości tras, a faktycznej ich długości. Taka informacja jak najbardziej może wprowadzać w błąd i znacząco wypływać na decyzję przeciętnego konsumenta o wyborze danego ośrodka, a co za tym idzie zawarcia umowy. Moja rada taka, żebyś poszedł w kierunku obliczania i porównania deklarowanej przez właścicieli ośrodków długości tras do tego co jest faktycznie udostępniane, tu można realnie zwalczać takie praktyki, a prognozowanie pogody pozostaw innym z tego forum, a mamy tu kilku specjalistów, którym wychodzi to całkiem nieźle.:happy:1 punkt
-
1 punkt
-
.. do 9 latka to już strach startować .. 5-6 latki : tu można jeszcze zawalczyć Obywatelka na zdjęciu lat 5,5 ... Zdjęcie ze strony frajda.zakopane.pl Pozdrawiam, M.1 punkt
-
Piątek 19.02. 10:15 Chamonix - Zjazd mężczyzn do kombinacji (90min) 11:45 La Thuile - Zjazd kobiet (120min) 13:45 Chamonix - Slalom mężczyzn do kombinacji (75min) Sobota 20.02. 10:30 La Thuile - Zjazd kobiet (105min) 12:15 Chamonix - Zjazd mężczyzn (75min) E2 Niedziela 21.02. 11:00 La Thuile - Supergigant kobiet (90min) E2 Wtorek 23.02 16:45 Sztokholm - Slalom równoległy (90min)1 punkt
-
Cześć. Ja sam słabo jeżdżę i nie jestem pewien, czy mam prawo się wypowiadać, ale odnośnie To moim skromnym zdaniem bardziej właśnie Ty tak pojechałeś, jak krytykujesz - objechałeś instruktora w taki sposób, że Ty się zmieściłeś, ale zaryzykowałeś, że "twoje" dziecko będzie na kolizyjnym z instruktorem i "jego" dzieckiem. Instruktor zauważył Twoją córkę i całkiem słusznie dokręcił, żeby ją przepuścić i nie stwarzać zagrożenia. A że Twoja córka nie pojechała dalej za Tobą tylko też dokręciła, to w efekcie zatrzymali się wszyscy w trójkę. Nie widzę chwili, w której instruktor próbowałby przeciąć tor Twojej córki i "się zmieścić", czy jakoś inaczej ryzykował. Jak dla mnie instruktor postąpił prawidłowo. Jeśli ktoś miałby powiedzieć sorry, to wg mnie raczej Ty. Z ciekawości - co wg Ciebie instruktor miał zrobić innego w tej sytuacji, w jakiej go postawiłeś po wyprzedzeniu? Pozdrawiam serdecznie, Olek1 punkt
-
Niestety trzeba by być głupcem, żeby wierzyć w zdobycie małej kryształowej kuli za slalom przez Shiffrin. Zostało do zdobycia maksymalnie 300 pkt. Jeśli wygra 3 razy (co jest możliwe), będzie miała 600 pkt. Ale Hansdotter nie może w 3 slalomach uzbierać więcej jak 55 pkt. Do tej pory ukończyła wszystkie slalomy. Zdobycie mniej niż 55 pkt przez Fridę moim zdaniem jest awykonalne. Jest jeszcze Velez Zuzulova i Strachova. Choć te ostatnie dwie być może wyprzedzi. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Góry Stołowe - niekończąca się opowieść Byłam w górach stołowych i bardzo polecam. Są to góry dla każdego a w razie deszcowej pogody okolice zapewniaja inne atrakcje poza górami: kopalnie, zamki...Jedyne co mogę zasugerowac to warto mieć samóchód, bo z dojazdem autobusami/busami cięzko, przynajmniej yte kilka lat temu było cięzko.1 punkt
-
Dzień szósty - dzień ostatni. Część I. No i przyszedł dzień ostatni przygody z nartami w Tyrolu. Po pięciu słonecznych, ten w zeszły piątek okazał się fatalny. Opady śniegu, mgła i nisko stojące chmury. Opuszczamy kwaterę z nadzieją, że może u góry jest lepiej, że może będziemy jeździć ponad chmurami i odnajdziemy jasność naszej gwiazdy. Nastroje wśród innych narciarzy prawdopodobnie były nie najlepsze, bo na starcie ok 8:20 przed bramką gondoli było tylu oczekujących: Jedziemy pierwszym wagonikiem. To co za szybami przypomina rozlane, białe mleko. Miny mamy nie tęgie gdy stajemy na trasie pierwszego zjazdu. Błędniki świrują i czasami trudno rozpoznać gdzie góra, gdzie dół - nic nie widać. Jeździmy na miękkich nogach, wolno i asekuracyjnie wyczuwając instynktownie nierówności pod nimi. Miejscami jest nieco lepiej i właśnie wtedy staram się zrobić jakąś fotkę, na której coś widać. Nie wiem jak to zrobił?...ale w tak słabej widoczności dostrzega nas z krzesła miraz, który dogania naszą ekipę na trasie 70. Jesteśmy zaskoczeni. Bardzo miło zaskoczeni, bo zaraz po nim dociera do nas cała jego ekipa. Fajnie! Postanawiamy zjechać z najwyższego punktu w ośrodku na sam dół pod "mercedesową" gondolę. Na tą trasę decyduję się tylko ja i Paula - koledzy rezygnują z jazdy i opuszczają w wagoniku Idapl - jadą pakować się z powrotem na kwaterę, umawiamy się, że przyjadą po nas po godzinie 16stej. Początek tego jak policzył Mirek 11km zjazdu zaczynamy od fragmentu trasy czarnej 13. Łapię tutaj miraza na zdjęciu w akcji. Ostrożnie śmigamy na dół i gdzieś w połowie trasy 1a nagle najeżdża mnie z tyłu jakiś gamoń. Wypina mi się narta, a ja próbuję się ratować przez chwilę jadąc na jednej nodze - kończy się glebą, na szczęście niegroźną. Koleś pojechał dalej i nawet się nie zatrzymał... Bez komentarza. Wciągamy się w górę i jeździmy razem. Z kolegą Mirka wymieniamy się na narty - oddaję swojego Salomona, a biorę Atomica GS 170cm. Dziwnie mi się jeździ na początku, potrzebuję chwilę by się przyzwyczaić. Najpierw 7ka, potem 4ka i na końcu najfajniej mi się na niej jedzie na 5tce. Pusty stok, dociążam dobrze nartę i jadę długim skrętem z dużą prędkością. Super... ...ale jednak wolę nartę z krótszym promieniem skrętu i częstsze ruchy. Wracamy na Idapl. Przed krótką przerwą postanawiamy nakręcić filmik... ...i w trakcie zaliczam glebę - łapię troszkę miękkiego śniegu i po chwili jestem śnieżną kulą. Odpinają się obydwie narty i kończy się wszystko na śmiechu. Cóż - trzeba mieć trochę pokory dla swoich lichych jeszcze umiejętności. Podnoszę się i robię fotkę przy poduszeczce przy której bawiła się Wróżka z Bratem. Postanawiamy coś zjeść, najpierw w centralnej knajpie w tej części ośrodka...ale chodź to olbrzym i konglomerat - nie ma miejsca. Przenosimy się do knajpki przy wyciągu C2. Wita nas taki oto narciarz: Zjadamy pizzę, pijemy toast za spotkanie - gadamy troszkę o kamerach i GoPro...no i Mirek mnie skutecznie zachęcił... Dzisiaj zamówiłem taką zabaweczkę dla siebie - zdecydowałem się na model 4 Silver. Kończymy przerwę i jeździmy dalej. To tu, to tam...raz widząc, raz nie... Powoli dopada nas nostalgia związana z opuszczeniem Ischgl.1 punkt
-
Po tym wyjeździe stwierdziłem, że kluczem udanego wyjazdu w Alpy, czy Dolomity jest pogoda ok i warunki, a nie ośrodek. W małym Kappl dwie trasy dla nas były również boskie. Stacje narciarskie tam, są zazwyczaj, bardzo mocno rozbudowane i w każdej znajdzie się kawałek stoku, który przypadnie nam do gustu... ...cóż z tego, że Ischgl jest wyśmienity pod względem tras, terenów pozatrasowych, że infrastruktura jest wypasiona jeśli nie ma dobrej aury do uprawiania narciarstwa? Dokładnie przekonałem się o tym w ostatnim dniu pobytu (relacja wieczorem).1 punkt
-
Dzień piąty – rekordowe Ischgl. Część III. Końcówka jest płaska i przebiega wśród drzew. By dojechać do gondoli A2... Docieramy do trasy 1a skąd doskonale widać dalszą część doliny w stronę Mathon. A na wprost Ischgl i dolną stację jednej z najnowocześniejszych kolejek jakimi jechałem – wagoniki ala Mercedes. Tłuczemy kilometry i zataczamy koło wracając na szwajcarską stronę i ulubione trasy z początku dnia. Czasami trzeba „płacić gapowe” i wyciągiem jedzie się samemu... Przerwa tego dnia jest w restauracji na Alp Trida Sattel na wysokości 2488m npm z pięknym tarasem... ...obok opisywanej już i fotografowanej „bogatej”, kolejnej gondoli. Przerwa jest krótka i „dobijamy” się znowu w okolicach trasy 76. Widok powyżej tej trasy: Zbliża się godzina 16 więc uciekamy w stronę Idalpdo trasy 1. Pośród wracających na dół rzesz narciarzy, można się zatrzymać i „zdjąć” taki widoczek... Kończymy ten intensywny dzień. Rekordowy dzień wg Endomondo: DYSTANS 114.69 km CZAS TRWANIA 7g:51m:30s MAX PRĘDKOŚĆ 90.3 km/h KALORIE 4159 kcal MIN WYSOKOŚĆ 1345 m MAX WYSOKOŚĆ 2886 m ŁĄCZNIE W GÓRĘ 12724 m ŁĄCZNIE W DÓŁ 12707 m CDN1 punkt
-
Hahaha Mirku w Twoim profilu umiejętności wpisane na 4 to olbrzymia skromność, dobrze o tym wiemy obydwaj. ...a co do Szymona - dzielny twardziel. Czekam na Twoją produkcję filmową z wyjazdu. Pozdrawiamy Was wszystkich.1 punkt
-
Dzień czwarty – eksploracja czarnych, drugie WZF Skionline. Część III. Sweetfocia z przytulnego krzesełka: Po dotarciu na koniec wyciągu – zaliczamy czerwony wariant 4ki i zaczynamy się kierować na miejsce spotkania z mirazem i chłopakami – mamy lekkie opóźnienie, więc wysyłam smesy o naszym spóźnieniu. Do knajpki przy trasie 66 docieramy po jakimś czasie. Opóźnienie się pogłębia ponieważ trasa, tuż przy miejscu spotkania przez kilka minut jest zablokowana przez wypadek i lądowanie helikoptera. Służby bardzo sprawnie blokują narciarzy, zajmują się poszkodowanym i po kilku minutach „puszczają” ruch jedną stroną zjazdu. Sprzęcik mają niczego sobie: Po dotarciu na miejsce licznik Endomondo wskazuje nam tego dnia już ok 70km na nartach – dobre tempo. Zdzwaniam się z mirazem i po zamówieniu i spożyciu jedzonka udaje nam się wreszcie spotkać. Poznajemy jego żonę, syna i znajomego. Bardzo miła rozmowa kończy się na trasie 76 wspólnym nartowaniem. Bella też tam była...hahaha – nie dosyć, że przy trasie są skały przypominające Dolomity, to też włoskie słówka... Robimy parę zjazdów i wspólną fotkę: To krótkie i bardzo miłe spotkanie kończy się przynajmniej z naszej strony niedosytem... ...i to pewnie dlatego los jeszcze sprawi, że będziemy mieli okazję ponartować wspólnie razem w dalszej części Silvretta adventures. Mirku – super, że się spotkaliśmy i poznaliśmy. Jesteście nie tylko wszyscy super narciarzami ale przede wszystkim bardzo ciepłymi i miłymi ludźmi. Dzięki. Wracamy na narciarski szlak. Pojawiamy się przy piętrowej gondoli L1 i możemy poobserwować trening giganta...ależ te dzieciaki świetnie jeżdżą! Kolejny narciarski, wspaniały dzień się kończy... W jego końcówce zaliczamy jeszcze takie oto dzieło artystyczne: ...jak myślicie, co przedstawia rzeźba? My wspólnie mamy różne wersje – ciekawe jaką Wy będziecie mieli? Zjazd na dół długą 1dynką. Slalom między ludzikami, odpięcie nart...i wykrzacza się Endomondo przy zapisywaniu danych – przed tym technicznym psikusem telefonu dostrzegam dystans przebyty w górach tego dnia: równe 114km w 8 godzin i 6 minut. GPS zczytuje ostatnie dane w knajpce przy trasie 66 – jak tam będziecie uważajcie na tą anomalię, bo Endo w tym miejscu, tego dnia zostaje odcięte również expatowi. Cudowny czwarty dzień się skończył. CDN1 punkt
-
Dzień trzeci, kolejny słoneczny w Ischgl - część III. Zaliczamy trasy 30, 31, które łączą się na dole: Tu z moją „drugą połówką” robimy sobie kilka romantycznych fotek na tle skałek przypominających nam Dolomity... ...po czym zaliczamy polubioną przez Wróżkę, czarną 35. Po ostrzejszym początku, jest trochę ostrzej...a potem szeroko i fajnie nachylony stok. Narciarzy tutaj niewielu a warunki są doskonałe nawet w drugiej części dnia. Obiecujemy sobie wrócić tu i przećwiczyć tę trasę jeszcze...tym czasem 32ką udajemy się w dalszą podróż i zaliczanie zjazdów. Przedzieramy się z powrotem do Szwajcarii – na lunch jesteśmy umówieni na tarasie knajpy przy wypasionej, dwupiętrowej kolejce L1, którą podróżowaliśmy dzień wcześniej. Do końca dnia jeździmy u Swisów. Zaliczamy wyciąg M1 i trasę 76, która przypadła nam do gustu...a przypadła dlatego, że jej położenie również przypomina nam klimat ulubionych naszych Dolomitów. Czas mija nam szybko. Takie dni jak tamten wspomina się zawsze z tęsknotą. Doskonały dzień na nartach w cudownym miejscu. W drodze powrotnej do Ischgl zaliczamy jeszcze wyciąg M2 i trasę 66 oraz 68, po czym ponownie się nim wciągamy... ...i udajemy w stronę Idapl. Endomondo tego dnia wskazało nam przebyty dystans ok 91km. Tego, drugiego dnia, nie udało się nam spotkać, na kolejnym kameralnym wzf forumowym Skionline z mirazem – ale udało nam się to uczynić dnia następnego. PS. Idealist – nie wiedziałem, że jesteś w Ischgl w tym samym czasie co my – szkoda, miło byłoby Cię poznać. CDN1 punkt
-
Dzień trzeci, kolejny słoneczny w Ischgl - część I. Kolejny narciarski dzień w Ischgl zaczynamy ponownie na darmowym parkingu w okolicy kolejki A1. Wstające słoneczko maluje nad miejscowością, na chmurach ciekawe kolory, jest mróz i w dolnych partiach ośrodka armaty intensywnie produkują śnieg. Idalp tego dnia od góry do dołu pokryty idealnym sztruksem...i tak jakby troszeczkę jaśniej tego dnia w tym miejscu. Na niebie ciekawe kształty... ...czyżby jakaś trąba powietrzna? Przedostajemy się na szwajcarską stronę, ponownie ku jaśniejszej stronie gór. Zaliczamy na początek bardzo ciekawą trasę numer 62a. Docieramy ponownie do głównego miejsca nartowania w Szwajcarii. Niby taki olbrzymi ośrodek a narciarzy? Zobaczcie poniżej ilu można spotkać z rana: Trasy tylko czekają by ich idealne przygotowanie skazić krawędziami desek. Bez żadnych zahamowań robimy to raz po raz zaliczając poszczególne zjazdy i „ścieżki”. Między innymi obydwa warianty czerwonej 67. Po rozgrzaniu mięśni postanawiamy się przedostać z powrotem na stronę austriacką – kierujemy się ku Piz Val Gronda 2812m npm i jednej z najnowocześniejszych, tutejszych wyciągów E5. Po drodze mijamy charakterystyczny szczyt przy najbardziej nachylonej trasie 14c, 14a (70% - ale o tym będzie dalej w relacji). Przemieszczamy się czerwoną trasą 15, która jest w zasadzie wąską i bardzo długą przejazdówką: Zaliczamy kilka zjazdów i po chwili siedzimy w olbrzymim wagonie a potem na szczycie Góry, która jest celem naszej podróży. Z Piz Val Gronda rozpościera się przepiękny widok na Piz Tasna 3179m npm oraz Fluchthorn 3398m npm. Poniżej ten pierwszy: Wieje i jest tutaj naprawdę wietrznie. Trasę 42 raz zawiewa śniegiem, raz wywiewa z niej białe... ...odczucie chłodu jest silne. W dół podąża się tutaj raczej stadnie. Olbrzymia kabina wywozi dziesiątki narciarzy, a oni jakby się umówili i ruszają wszyscy naraz. Ja wolę poczekać i zjechać sobie w pełnym luzie i komforcie mając tę czerwoną trasę wyłącznie dla siebie.1 punkt
-
Dzień pierwszy w Ischgl - szwajcarska strona Słońca. Część III Ktoś kiedyś gdyby mnie zapytał jaki krajobraz chciałbym, by wisiał na mojej ścianie w salonie...to z pewnością taki jak poniżej: zaśnieżone szczyty gór, potok, w oddali gondola, urokliwe domostwa... ...niesamowita cisza, klimat i miejsce, do którego wciąż chce się wracać. Dziwicie się zatem jurkowi, który w Ischgl spędza tak wiele swoich narciarskich dni? Ja – absolutnie! Przechodzimy przez parking i ulicę, wjeżdżamy windą do dolnej stacji piętrowej kolejki gondolowej L1 i wracamy na narciarskie stoki szwajcarskiej strony skąpanej w Słońcu. Expat: Centrlane miejsce i skrzyżowania tras oraz wyciągów: Jest tego trochę...a jakość tras – pierwsza klasa. Nasze ulubione: 65a, 67, 76. Na fotce poniżej 65a: I prowadzące do niej krzesełko: Świetna jazda, świetne towarzystwo – czego chcieć więcej? Innych tras? Ok – nie ma problemu. Przejeżdżamy ponownie na trasy austriackie. Jurek prezentuje nam 1a super 5tkę i bardzo przyzwoitą 4kę. Jeździmy z obydwóch tras 4 i 5 do stacji pośredniej A3. Tutaj, po prawie całym dniu na nartach rozstajemy się z forumowym Kolegą. Czy nie jest to coś niesamowitego, że miejsce takie jak Skionline potrafi łączyć, pozwala poznawać bardzo ciekawych ludzi? Ludzi, który są otwarci, uśmiechnięci i pełni pasji...narciarskiej pasji. Jurku – dziękuję w swoim i współtowarzyszy za towarzystwo, wspólne chwile poświęcony czas – jesteś nie tylko doskonałym narciarzem...ale zwyczajnie jest z Ciebie super Gość! Dziękujemy i do zobaczenia. Jedna z wielu śniegowych rzeźb w Ischgl: „Wróżkowy” „drogowskaz”... Kasia jest zresztą tematem naszych rozmów, ciepłych słów i wspólnie uzgodnionych forumowych pozdrowień ode mnie i od Jurka. Pozdrawiamy. Dzień pierwszy w Ischgl kończymy pod tą samą kolejką gdzie zaczynaliśmy. W tym dniu udało się zrobić na nartach (wg Endomondo) blisko 89km. Takie dni jak tamten, chciałoby się, by trwały w nieskończoność. CDN1 punkt







