Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
27.02.2016 - 27.02.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.02.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
BiałkaCześć, Z samego rana coś mnie naszło na nartowanie. Czasu nie dużo, ale trochę ruchu zawsze cieszy. Cel - Białka. O 7.30 w Nowym Targu było -12C. W Białce godzinę później już tylko -2C. Jeździłem 2 godziny po wszystkich trasach i złego słowa na przygotowanie nie mogę powiedzieć. Twardo, równo i szybko. Poniżej parę zdjęć. Pozdrawiam.22 punktów
-
Słoneczne PilskoDzisiaj, a właściwie wczoraj wybór padł na Pilsko.Słońce, mróz i jakaś tam dostawa białego sprzed kilku dni skusiły nas (mnie, JaroW i Górala z bratem).Na parkingu przed 8 godz. sporo aut, ale jak zobaczyliśmy, że z prawie z każdego wychodzą skiturowcy to nam ulżyło.Okazało się, że na górze będą zawody skiturowe dookoła szczytu.Po wyjeździe na Szczawiny końcówka trasy z Miziowej wyglądała zachęcająco. Wyjechaliśmy na Miziową i widząc, ze orczyk na szczyt jeszcze nie działa więc zaliczamy czerwoną do Szczawin.Niby ładnie wyratrakowana, ale z powodu małej ilości śniegu ratrak nie zagłębiał się i powierzchnia była lekko pofalowana.Niestety zdarzały się poletka z leżącymi luźno minerałami, ale do ominięcia. Poz tym dość twardo i raczej bez lodu. Po jednym zjeździe przenosimy się na orczyk pod szczytem. Tu warunki podobne jak na czerwonej do Szczawin, kamyczków tylko trochę na dole przed orczykiem. Następnie przenosimy się na trase przy talerzyku i tu zostajemy najdłużej. Warunki po obu stronach wyciągu znakomite. Naturalny ubity śnieg, piękny sztruks, zero minerałów. Szkoda, że traska taka krótka. Po 10 godz. miłe spotkanie z Góralem i jego bratem przy kiełbasce na Szczawinach.Szkoda tylko, że w sumie w takim małym gronie.Posileni wracamy na trasy przy talerzyku, gdzie nadal są bardzo dobre warunki.Jeżdżąc przyglądamy się skiturowcom i pstrykamy fotki. Po 11 godz. decydujemy się na Kamienną, ale nie jedziemy przez Buczynkę bojąc sie o nasz sprzęt.Zjeżdżamy krzesłem, potem 300 m niżej autem i zaliczamy 3 zjazdy w Kamiennej.Warunki całkiem dobre, ludzi mało. Na trasie po prawej jadąc do góry trochę minerałów, ale niegroźnych. Dzień narciarsko całkiem udany.Koledzy dzięki za spotkanie i wspólne narty20 punktów
-
Powolna agonia zimy... Wczoraj i dzisiaj w nocy pojawiły się drobne przymrozki, więc co było robić skoro wyjazd w Beskidy nie doszedł do skutku? Na narty! Gdzie? W świętokrzyskim i lubelskim działa ostatni ośrodek narciarski - Szwajcaria Bałtowska....więc, jeśli się nie ma lepiej - trzeba się cieszyć, tym co się ma. Pobudka o świcie - jest nieźle, kałuże na drodze przed domem zamarznięte, na szybach auta biały szron. Pakujemy się, zabieramy Expata po drodze i we trójkę razem z Paulą gnamy na otwarcie. Termometr w samochodzie wskazuje -1. Na miejscu jesteśmy 8:50...minutę po nas przyjeżdża Bumer - parkuje obok, witamy się serdecznie i podążamy do kasy. Piękna Kamienna, z której pobierana jest woda do naśnieżania tras. Do końca lutego w ośrodku funkcjonuje promocja i karnety kosztują mniej o 50%. Bierzemy te 2 godzinne za 20 złotych. Trzech forumowiczy w kolejce po karnety - od lewej: Marboru, Expat, Bumer. Już z daleka widać, że stoki są wygłaskane, a ratrakowi odwalił sporo dobrej roboty zważywszy, że śniegu jak na lekarstwo. To lubimy najbardziej... Karnety w kieszenie i na górę: Łagodna trasa numer 2 maksymalnie zwężona w górnej części - widać, że ubytek pokrywy śnieżnej jest duży: Jedynka rano trzyma ok - u góry, twardo i dobrze, na dole miękko - czuć pod nartami nocną produkcję świeżego śniegu...a ten jest jakiś, taki tępy... Nie wiem, czy to pech? - pierwszy zjazd i zaliczam dosyć poważny upadek. Wypina mi się narta i ląduję przy sporej prędkości, w miejscu nieszczęśliwego upadku Pauli sprzed roku, prosto na twarz. Uderzenie jest dosyć silne w brzuch i klatkę piersiową - aż odbiera dech w płucach. Cóż? Taki jest skutek jeśli się robi fotki w trakcie jazdy. Twarz delikatnie zadrapana i poranione ręce przez ostry i twardy śnieg (nie zdążyłem założyć rękawiczek tak się do jazdy śpieszyłem). Człowiek chyba całe życie będzie uczył się pokory...choć z perspektywy czasu, wydaje mi się, że wypięcie narty spowodowane było niedbałym zapięciem buta w wiązanie. W każdym bądź razie, gleba poważna - na szczęście druga narta i kije leki powypinały się elegancko i poza silnym stłuczeniem człowiek żyje. Po tym pechowym upadku, przenosimy się pod krzesło, gdzie jeździmy w zasadzie do końca dzisiejszego narciarskiego dnia. Łącznik pomiędzy trasami przy orczykach a głównym zjazdem jest w stanie agonalnym... Najdłuższa i najłagodniejsza trasa w ośrodku - nie działa już. Pod krzesłem jest ok - śniegu jeszcze trochę jest, trochę również przybyło dzisiaj w nocy - tu również pracowały armaty. Niestety powierzchnia przez tę nową produkcję - jest tępa. Narty wyraźnie zwalniają w nasypanych miejscach i trzeba się pilnować, by nie wyskoczyć z butów. Przez godzinę czasu jazdę mamy w fajnych warunkach - później zaczyna robić się cieplej i miękko. Śnieg w mocnych promieniach słońca staje się cukrem, a w wielu miejscach występuje w postaci brązowej, są też - zwłaszcza na obrzeżach tras przetarcia. Bałtów przetrwał tylko i wyłącznie dlatego - że naprodukował całą olbrzymią masę śniegu na snow-park, który już przestał istnieć. Te góry śniegu ratraki rozprowadziły po całości głównych tras. Kończymy jazdę odwiedzając jeszcze kilka razy stok, na którym zaliczyłem upadek. Później kawa w Zapiecku we wspólnym gronie i koniec porannego szusowania. Podsumowując - rano gdy przymroziło zrobiło się pięknie i zimowo. Śniegu jest jeszcze trochę...ale wydaje mi się, że ostatni bastion narciarstwa w świętokrzyskim nie wytrzyma dłużej niż tydzień - pewnie niedługo i tu zostanie odtrąbiony koniec sezonu... ...ale póki co? To jutro z samego rana będzie repeta. A może zima powróci? pozdrawiam marboru17 punktów
-
Zieleniec i KarpaczTym razem spróbowałem remiksu - dwa w jednym. Moja ekipa podzieliła się na dwie grupy. Pierwsza czyli ja, pojechałem do Zieleńca. Druga grupa, czyli Ania z rodziną i przyjaciółmi pojechała do Karpacza zdobywać Śnieżkę i okoliczne górki. Nocleg mieliśmy zarezerwowany w schronisku Strzecha Akademicka. Działo się to w ubiegłą sobotę i niedzielę. Pogoda w Zieleńcu była przyzwoita, lekkie zachmurzenie i temperatura od -2 do 1 stopni. Śniegu jednak nie było dużo. Bardzo dużo przetarć i kamieni. Wybrałem Zieleniec z uwagi na zawody, które miały się tam odbyć. Po zawodach miałem dołączyć do Karpacza i też pochodzić po Karkonoszach. Zawody na stoku Mieszko lekko opóźnione. Trasa łatwa i krótka. Zamiast oczekiwanego giganta, został ustawiony prawie slalom, oczywiście jak to zwykle ja, slalomek nie wziąłem, ale na szczęście miałem jakieś uniwersalne narty i nie musiałem zjeżdżać na gigantkach. Jakoś Zieleniec kojarzy mi się zawsze z tym Kościołem, a kiedyś jeszcze ze schroniskiem Pod Orlicą , choć obecnie wydaje mi się, że chyli się ku upadkowi (obym się mylił) Trzy kolejne zdjęcia, to miejsce, gdzie przed 40-u laty "ścigałem" się w dziecięcych zawodach i udało mi się stanąć na podium. Po ponad 40 latach prawie w tym samym miejscu znowu na podium. Miło było spiąć to czasową klamrą. Tego żółtego domku przed laty nie było, płot wymienili, ale lasek pozostał ten sam chyba. Wymienili oczywiście wyrwirączkę na talerzyk i wydłużyli wyciąg do drogi, a kiedyś kończył się przy obecnym żółtym domu. Kiedyś wyglądało to miejsce tak: Niestety warunki narciarskie generalnie bardzo słabe, ja w Zieleńcu o tej porze roku nie pamiętam, żeby było tak mało śniegu, pod malutką warstwą śniegu czysty lód. Widać to dokładnie w miejscach po tyczkach, te ciemne plamy po skrętach są mocno oblodzone. Jak się warunki narciarskie nie poprawią to tym sezonie w Polsce nie pojeżdżę. Mam nadzieję, że cos jedna się zmieni na lepsze. Został jeszcze marzec i kwiecień. No, ale pora dołączyć do reszty grupy. Jestem mocno spóźniony. Jadę z Zieleńca do Karpacza przez Nachod i Trutnov , bo bliżej i melduję się na parkingu pod Wangiem około piątej. Trochę późno, ale jeszcze 2-2.5 godziny i powinienem być w cieplutkim schronisku. Śnieżki nie mam szans zaliczyć.:sorrow:. Trasa do Strzechy okazuje się trochę trudniejsza niż zwykle, bo strasznie wieje i śnieży. Widoczność słaba, ale mam czołówkę i pnę się do góry. Po drodze turystów mało, 2 schodziło na dół. Spotkałem za to dzika, ale nie był mną zainteresowany (nie dziwię mu się). Nie chciał się ustawić do fotki. Bardzo fajnie szło się w samotności i ciemności, muszę to jeszcze kiedyś powtórzyć (i to nie raz). Bardziej cieszę się z tego marszu jak zawodów.:stupid: Wreszcie przed 20 docieram do Strzechy Akademickiej. Załapuję się jeszcze na ciepłą pomidorową za 11 zł, bo bar czynny do 20. Nocleg w pokoju 6 osobowym bez łazienki to 30 plus dodatkowo pościel 7zł. Pokoje jak w PRL, ale najważniejsze, że ciepło. Nowe okna, reszta stara - łóżka piętrowe. Na sali przy barze fajny klimat i z zewnątrz też schronisko wygląda ładnie. Jak się wspomoże czymś organizm to i pokoje zaczynają się podobać. O 22 z minutami odpływam w ramiona Morfeusza.Pozdrawiam serdecznie.17 punktów
-
14 punktów
-
Ostatni bastion na nizinach - Szwajcaria Bałtowska Mróz w lutym na nizinach? Tak...w tym roku był może dwa, trzy razy... Ostatni dzisiaj w nocy. Cóż? Taka zima. Skutek? Wszystkie ośrodki narciarskie w lubelskim i świętokrzyskim padły i zakończyły sezon. Wszystkie...poza Bałtowem. Szwajcaria okazała się ostatnim bastionem zimy dla narciarzy nizinnych. Jak to możliwe? W okresie styczniowych mrozów ośrodek naprodukował mnóstwo śniegu i z całych jej zwałów, gór zrobił snowpark. Gdy mróz się skończył całe te zapasy zostały zużyte do ratowania funkcjonowania ośrodka. Snowpark zniknął ale za to trasy śmigają cały czas. Jak było dzisiaj? Z samego rana -1. Miłe towarzystwo: Marboru, Paula, Expat i Bumer. A górki i trasy wyglądały tak: Na całość relacji, wraz z opisem pięknej, dzisiejszej mojej gleby zapraszam do kącika marboru pod linkiem: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20877-Szwajcaria-Bałtowska?p=234299&viewfull=1#post234299 pozdrawiam Mariusz13 punktów
-
Zima nie rozpieszcza,a ostatnie roztopy sporo szkód na czyniły.Przez kilka dni Skolnity nie było czynne,ale ostatnie przymrozki i lekki opad poprawiły sytuację,więc póki się da,trza było grupon wykorzystać.Pobudka wcześnie rano i ciśniemy do Wisły.Tej zimy już tradycyjnie nie ma sensu pisać o drogach,bo warunki do jazdy bardzo dobre.Korków brak. Szybko docieramy do Wisły,która wita nas mrozem sześciostopniowym mrozem i tradycyjnie parkujemy pod skocznią. Skibusik kursuję non stop,więc szybko docieramy na górę.Tam od razu dostrzega mnie syn Andy-w - Marek.Podobnie jak ja,będzie uczył swoją drugą połówkę jazdy na nartach.Znaczy się moja coś tam umie,ale przez długą przerwę jakby zaczyna od nowa.Ruszamy na krzesełko i do góry.Już podczas wyjazdu widać,że przynajmniej z rana będzie dobrze.Jeździ jeszcze ratrak. Faktycznie,jest dobrze choć widać,że śniegu za wiele nie mają.Sypali z armat ostatnimi nocami i udało się choć zrobić wystarczającą warstwę śniegu.Niestety im później,tym więcej wyłaziło na wierzch.Przy górnej stacji kolei zbierali na bieżąco,ale na trasie już z tym gorzej.Tak do ok 12 jeszcze całkiem nieźle,później już trza było uważać po czym się jedzie.Szybko wylazło sporo lodu,a po bokach spore odsypy.Tu i ówdzie luźne kamyczki,a w po 14 miejscami nieciekawe kolory i przetopy.jednak przy takiej frekwencji,dało się bezpiecznie pojeździć do końca,co w naszym przypadku oznaczało godzinę przed tuż 15. Warunki do jazdy średnie,ale słoneczko sporo nadrobiło i do domu wracaliśmy w dobrych humorach.Obawiam się,że jeśli jutro faktycznie będzie cieplej,to szybko zakończą sezon.Pozdrawiam,Johnny8 punktów
-
Witajcie znów, ja dziś zadowolony zbytnio nie jestem, poza oczywiście radości ze spotkania na Szczawinach z Andy-w i Jaro-W. Jako, że skupiliśmy się na najdłuższej trasie do Szczawin która szybko się degradowała i wciąż wyłaziły nowe kamory jazda stawała się ciągłym omijaniem tych przeszkód. Oczywiście mocno chrupało pod nartami. Chwila spędzona z chłopakami na kopcu to zgoła odmienne, przyjemne warunki ale znów czas oczekiwania na wyjazd i próba rozpędzenia się na trasie bezskuteczna z powodu szybkiego dojazdu do dolnej stacji zepchnął nas z powrotem na Szczawiny.I tak przeleciały 4 godzinki po których pewnie udać się trzeba będzie z nartami na rehabilitację. Jutro czas poszukać większej ilości śniegu, niż tu: Marboru, nie masz co żałować. Jeśli warunki się nie zmienią, trzeba myśleć już o innych miejscówkach. Jako, że nienasyceni jesteśmy nartoholizmem, szukać ukojenia będziemy chyba w takiej kolejności: Chopok, Kasprowy. Myślcie.7 punktów
-
Idąc przy kołach ciernych, okrąża się samo sedno kolejki czyli napęd i napinanie.Silnik napędowy jest czerwony:Drugi silnik, który chłodzi ten pierwszy (tzw. wentylator) jest niebieskiNapęd wraz z kołem linowym można przesuwać do przodu jak i do tyłu. Jest to konieczne przy konserwacji kolejki i przy zmianach temperatur (lina się skraca lub wydłuża)."Linijka" pokazuje, w jakiej odległości (od maksymalnego położenia z przodu) znajduje się koło linowe.Hydrauliczne napinanie kolejki.[ATTACH]29042[/ATTACH] [ATTACH]29043[/ATTACH]I dochodzimy do miejsca, w którym krzesełka wjeżdżają na stację [ATTACH]29044[/ATTACH] [ATTACH]29044[/ATTACH] [ATTACH]29045[/ATTACH]6 punktów
-
Pod podłogą widać krążki, które "przekazują" linę z koła linowego na trasę. Podczas jazd testowych lub konserwacyjnych można (w razie konieczności) pociągnąć za czerwoną linkę - kolej staje niemal natychmiast. Dochodzimy do miejsca, w którym krzesełka skręcają w lewo - prosto na trasę kolejki. Tuż przed przyspieszeniem krzesełek następuje kontrola czy jadą w równych odległościach. Kontrola jest przeprowadzana przez spacer (czyt. spejser od ang. space - przestrzeń). A tutaj jest skrzyżowanie. Z prawej dojeżdżają krzesełka z pasażerami, a prosto prowadzi droga do garażu. cdn. za kilka godzin5 punktów
-
Jak pewnie wiecie, będąc w Szczyrku, udało mi się zwiedzić dolną stację kolejki krzesełkowej CD4C Leitnera na Skrzyczne. Marzyłem o tym od kilku lat. Rok temu prawie udało mi się tam wejść, ale przez opady śniegu spóźniłem się nieco i nie było możliwości. 2 tygodnie później udało mi się zwiedzić garaż Leitnera na Lućkach pod Chopokiem. W końcu w tym roku zwiedziłem wszystkie pomieszczenia dolnej stacji - sterówkę, garaż i urządzenia dolnej stacji tzw. "serce" kolejki :angel: Niestety sporo zapomniałem, więc wrzucam jedynie zdjęcia z bardzo krótkimi opisami. Sterówka Przyciski do uruchomienia kolejki i jej zatrzymania: Komputer z czytnikiem czujników: wiatru i temperatury. Czujniki znajdują się na trzeciej i ostatniej podporze. Od wiatru powyżej 65km/h kolejka stoi. Potem weszliśmy (z Panem z obsługi) do garażu. To urządzenie służy do wymiany ogumienia krążków linowych. Jest sporo rodzajów krążków, więc za każdym razem trzeba dostosować to do średnicy krążka. [ATTACH]29023[/ATTACH] Potem weszliśmy na górę dolnej stacji :applause:: Schodki są bardzo strome, więc w butach narciarskich nie wchodziło się łatwo. Po wgramoleniu na górę ukazał się taki widok. No to od początku. Tutaj widać koła cierne, które przesuwają kanapy na dolnej stacji. Napęd kół ciernych5 punktów
-
Pomysłowość niektórych ludzi mnie powala... :applause: Po co kupować karnety?Po co toury?Cytując klasyka:"Przecież można inaczej..." :wink: [video=youtube;pTmHYBKeVVw]4 punkty
-
Co ciekawe, na treningu Chrapek jadąc razem z francuzami (dokładnie po Pinturault) na około minutowym przejeździe traci 1,2 sek - 1,5 sek. Oczywiście treningu z zawodami porównać nie można, niemniej jednak widać u niego potencjał. Tak sobie myślę - może to lekka nadinterpretacja - że gdyby miał lepszy numer startowy, to z taką jazdą łapałby się do 30-stki. Ogólnie jego przejazd w tych zawodach był przeciętny. Specjalnie błędów nie popełnił jakichś kardynalnych, ale nie było też ognia. W dole trochę przycisnął - wystarczy popatrzeć na międzyczasy (na ostatnim wykręcił chyba 35 czas). Niemniej jednak bardziej ciekawią mnie dzisiejsze zawody! Kilka dni temu Adam wygrał FIS-y w Super G (23 pkt), a dzień później był drugi (25 pkt), dzięki temu dość mocno się przesunął w rankingu i - o ile się nie mylę, a chyba się nie mylę - w tej chwili ma najlepsze punkty spośród Polaków w Super G (oczywiście SG nieoficjalnie, bo nie było jeszcze publikacji najnowszych list FIS) i w GS. Jest to o tyle ciekawy przypadek, że Adam nieczęsto trenuje SG. Wszystko wskazuje na to, że chłopak ma do tego predyspozycje większe niż do GS czy SL. Ale jest to jego świadomy wybór. Nie daleko szukać, starsza siostra Adama - Karolina Chrapek - specjalizowała się przecież w konkurencjach szybkościowych i wychodziło jej to naprawę dobrze (podium w Nor-Am Cup czy 17 miejsce w Sochi w SC). Niestety ograniczony budżet nie pozwala na swobodne trenowanie konkurencji szybkościowych. Nie w Europie. Slalom czy giganta można ustawić praktycznie wszędzie. Super G w Polsce? Tylko na Skrzycznym. Zimą w Europie można potrenować Super G, co do tego nie ma wątpliwości. Oczywiście, jest to trudniejsze do zorganizowania niż np. GS, ale do zrobienia. Problem zaczyna się latem. Jedna trasa w Szwajcarii, co do której można mieć pewność, że przez całe lato będzie można tam pojeździć. Ale - jak nie trudno zgadnąć - jest naturalny kandydat w postaci jednego z europejskich teamów, który wynajmuje sobie tę trase na cały sezon. Zostaje Chile lub Nowa Zelandia, a to się znowu wiąże z potężnymi nakładami finansowymi... Dziś Adam zadebiutuje w Pucharze Świata w konkurencji szybkościowej. Bardzo mocno trzymam za niego kciuki! A z ciekawostek - bezpośrednio przed Adamem Chrapkiem startuje ... Adam Zampa, więc mały "pojedynek" tych dwóch Panów może nam sporo pokazać4 punkty
-
Dzisiaj sprawdzam warun w Wiśle. Cieńków - warunki dobre, na ściance u góry mogą pojawić się przetarcia Klepki - warunki bardzo dobre Nowa Osada - warunki dobre. W kilku miejscach pojawiają się przetopy. Duży ruch. Stożek - twardo, bardzo twardo - bez kolejek4 punkty
-
Zapierające dech w piersiach widoki? Niekoniecznie.Prześliczna , malownicza miejscowość? Niekoniecznie.Wysokie góry, długie i szerokie trasy? Niekoniecznie.Nowoczesna infrastruktura wyciągowa? Niekoniecznie.Wielki snowpark, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie? Niekoniecznie.Czy wobec tego należy tam w ogóle jechać? KONIECZNIE!Krótka relacja z wyjazdu do Zlodo Alto – CIVETTA SKI.CIVETTA to całkiem spory ośrodek narciarski, który obejmuje cztery miejscowości:Alleghe, Selva di Cadore, Palafavera i Zoldo. Nie będę opisywał samego resortu, bo to znajdziecie tutaj: opis na skipnline.pl oraz na stronie ośrodka: http://www.dolomitisuperski.com/en/ski-area/civettaMiałem przyjemność stacjonować w miasteczku Zoldo (konkretnie Zoldo Alto), czyli niewielkiej miejscowości, niewyróżniającej się niczym szczególnym. Bez wątpienia znajduje się tam wszystko, co jest potrzebne. Jest sklep ogólnospożywczy z dużą ilością asortymentu (taka 3 razy większa żabka), dwie albo trzy pizzerie, sklep z pamiątkami, piwiarnia, dwa bankomaty i dwa kościółki. Tyle. Pozwolę sobie na małą dygresję na wstępie. Mieszkaliśmy w hotelu Mae na obrzeżach Zoldo. Pierwsze wrażenie nie było zbyt optymistyczne… Żeby to ująć delikatnie- z zewnątrz hotel nie wyglądał zbyt pewnie… W środku już nieco lepiej. Okazało się jednak, że jest fenomenalnym miejscem. Rodzina z Toskanii rzuciła dotychczasowe życie, przyjechała w góry i kupiła hotel. Państwo mają dwóch synów – Lorenzo (3 lata) i Gabriela (8 lat), który jeździ w miejscowym klubie. Całkiem spory hotel prowadzą we dwoje. Do pomocy zatrudniają dwie panie. Codziennie od 7:30 śniadanie – szwedzki stół. Później właściciel Mercedesem Vito wozi gości do oddalonej o około półtora kilometra stacji narciarskiej (o umówionej godzinie czeka pod dolną stacją gondoli, żeby przywieźć gości do hotelu). Później ubiera białe ubranko i zostaje kucharzem. To, czego dokonuje w kuchni zasługuje na osobny artykuł. Jednak co kucharz z Toskanii, to kucharz z Toskanii ;-) A wieczorem siadają na zmianę z małżonką w hotelowym barze i … siedzą dopóki ostatni gość nie opuści lobby. Napisałem o tym, bo jak długo jeżdżę na różne obozy, tak jeszcze nigdy nie byłem w tak klimatycznym hotelu. Mógłbym tam pojechać prywatnie.Co do samego ośrodka, to jak już zapewne zdążyliście się zorientować, że widoki są naprawdę ładne, jak to w dolomitach, ale z pewnością większe wrażenie wywarły na mnie te, które ukazują się po wyjechaniu na Tiefenbach Glacier, Hochjoch czy Passo del Tonale. Trasy nie są specjalnie długie – owszem, jest jakaś jedna mająca 3 km, ale to bardziej nartostrada niż trasa, po prostu się nią człowiek przemieszcza. Snowpark? Malutki. Wyciągi? Większość ma już swoje lata, głównie kanapy i krzesła. 3 gondole i trzeba przyznać, że akurat one są w dobrej kondycji. Wobec tego, co mnie urzekło? Przygotowanie tras. Codziennie świetnie przygotowane trasy. Ilość ludzi. Pomimo wysokiego sezonu jazda bez kolejek. Całkowity ich brak!!! 3-minutowa kolejka robiła się tylko w jednym miejscu – na wysokości 1847 m. Pewnie dlatego, że tam włączali się narciarze jadący z Selva di Cadore oraz wszyscy ci, którzy mieszkali w trzech pozostałych miejscowościach, a chcieli wyciągnąć się na najwyższy punkt ośrodka (2100 m). Na nasze szczęście Zoldo jest usytuowane lekko z boku i niewiele osób chciało się zapuszczać w te stronę – dla nas rewelacja. Z Zoldo można się było wyciągnąć gondolą na 1764 m – skąd w każdą stronę odchodziły trasy - w sumie 12 (bo dwie nie były uruchomione) lub wybrać podróż krzesłem w stronę Palafavery, żeby przesiąść się na kolejne krzesło i móc korzystać z 33 tras. Osobiście polecam te trasy w Zoldo + te zlokalizowane w koloicach Palafavery. Pozostałe to raczej powinno się traktować wycieczkowo - przy ładnej pogodzie, żeby pooglądać widoki i wrócić do świecącego pustkami Zoldo. Warto podkreślić, że w każdy czwartek, piątek i sobotę w Zoldo można jeździć od 19:30 do 22:30. Ludzi sporo. Co prawda na wagonik trzeba czekać maksymalnie minutę do półtorej (jeśli się chce całą bandą wsiąść), ale na trasie już trzeba uważać, bo w porównaniu z porankiem, to jest szarańcza (ale absolutnie na trasie nie ma większej ilości narciarzy niż w standardową sobotę na Złotym Groniu). Na nocnym jeżdżeniu mamy do dyspozycji dwie trasy – czarną (nic specjalnego, może jedna fajna ścianka na dole) i nieco dłuższą czerwoną, która już jest nieco fajniejsza. Co ciekawe, oświetlenie jest fenomenalne! Czułem się, jak na pucharze świata w Schladming :-) Po raz pierwszy tak fajnie jeździło mi się przy sztucznym świetle. Po prostu, było widno jak w dzień. Jeśli chodzi o trasy, to nie należą do specjalnie trudnych. Kolor czarny może trochę na wyrost. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że cały ośrodek w okolicach Zoldo to takie solidne czerwone + dwie niebieskie. Przy górnej stacji gondoli znajduje się nieduży wyciąg dla dzieci (a kawałek dalej zaczyna się niebieska trasa, którą dzieciaki już po pierwszym dniu nauki mogą zjechać na sam dół, do dolnej stacji gondoli) oraz cały taki kompleks dla dzieci z dmuchanymi zjeżdżalniami, trampolinami, itd. Na uwagę zasługują też dwie rzeczy. Po pierwsze, jak to we Włoszech, zarówno na wyciągach, jak i w restauracjach bardzo sympatyczna obsługa. Po drugie, na trasach co kawałek usytuowane są bardzo przyjemne knajpy. To taki trochę Szczyrkowski Ośrodek Narciarski, tylko w nieco lepszym wydaniu :stupid:Myślę, że spokojnie mógłbym tam wrócić. Dla osób, które wybierają się na rodzinny wyjazd, a nie wszyscy członkowie rodziny są zaprawionymi w bojach ścigantami, ośrodek do rozważenia, bo każdy powinien znaleźć tu coś dla siebie. I ten brak ludzi… Pelmo 3168 m widziane z pozycji ulicy Pelmo widziane z górnej stacji gondoli Civetta 3218 m Civetta3 punkty
-
Start ukończony. Strata do lidera poniżej 5 sek. BIP poprawiony o 16 pozycji - jak dla mnie ok.Porównanie z Zampą oczywiście na korzyść Słowaka, ale poza środkową częścią tasy, gdzie Polak chyba na jakieś poziomki pojechał :stupid:, pozostałe międzyczasy wyglądają nieźle. Daję okejkę za taki debiut w SG3 punkty
-
3 punkty
-
26 lutego CZARNY GRON na parkingu duzo aut...na trasie mnóstwo ludzi . doszło do jednej stluczki ktora widzialem - na stromym zjezdzie z 1 kanapy dwaj narciarze i facet z bólem barku ... WARUNKI wspaniałe .swiezy puch. piekne slońce . cudowny widok chmur. Na stoku rownież znakomity SIATKARZ z KET ..3 punkty
-
Wisła Skolnity teraz Warunki na 3plus :raz miękko, raz twardo , na dole wyłażą brązowe placki, troche minerałów, ale da sie ominac, lepiej nie hamować po zewnętrznej na ostatnim zakręcie przed dolna stacją. W zasadzie koło 10 zaczął wyłazić lód i coraz więcej minerałów, stok rozmiękł co dla mnie poprawiło przyjemność z jazdy Rano śnieżyli Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk3 punkty
-
TRAGEDIA NA NARTACH - jest to kopia artykułu >> cytuję GO tutaj ku przestrodze Tragedia w Monte Bondone: 16-letni uczeń trzeciej klasy Gimnazjum Katolickiego Towarzystwa Kulturalnego w Bielsku-Białej zginął tragicznie podczas obozu narciarskiego zorganizowanego przez szkołę we włoskiej miejscowości Monte Bondone. Do koszmarnego wypadku doszło na oczach wstrząśniętych kolegów chłopaka, w chwili, gdy chciał zrobić pamiątkowe zdjęcie. Beata Markowicz podkreśla stanowczo, że obóz narciarski został zorganizowany z zachowaniem wszelkich obowiązujących w tym względzie przepisów. Wyjazd, w którym uczestniczyło trzydzieścioro uczniów i troje opiekunów, w tym kierownik obozu, zgłoszono w bielskiej delegaturze Śląskiego Kuratorium Oświaty, które wyraziło zgodę na jego zorganizowanie. Piątek był przedostatnim dniem obozu we Włoszech. W sobotę 27 lutego grupa miała wracać do Bielska-Białej. reklama Marek Wójtowicz, wicedyrektor Gimnazjum Katolickiego Towarzystwa Kulturalnego przyznaje, że był to trzeci lub czwarty wyjazd zimowy dla młodzieży. - Te wyjazdy zawsze organizowaliśmy w okresie zimowym w okolicach ferii. Jeździliśmy do Włoch. W tym roku uczniowie pojechali do Monte Bondone. Wyjazd miał miejsce 19 lutego, młodzież miała wracać 28 lutego – wyjaśnia. Przyznaje, że z informacji posiadanych przez szkołę 16-letni uczeń po zakończeniu zajęć narciarskich stanął gdzieś z boku, poślizgnął się i spadł ze stoku albo w przepaść - tu pojawiają się znaki zapytania. W wyniku doznanych obrażeń zmarł. - O robionym przez niego zdjęciu nic nie wiemy. To włoskie informacje – zaznacza. Marek Wójtowicz dodaje, że to ekstremalna sytuacja, z jaką muszą zmierzyć się i uczniowie, i nauczyciele. - Podejmujemy rożne działania począwszy od działań natury duchowej, bo jesteśmy szkołą katolicką. W sobotę jest odprawiana msza święta w intencji ucznia oraz jego rodziców. Pierwszy kontakt psychologiem młodzież miała we Włoszech. Od poniedziałku taką opieką obejmiemy ich w szkole – dodaje. - Musimy się z tym zmierzyć. Nie ma możliwości wycofania się. Na tym polega społeczność szkolna, relacje i wspólnota, że nawet w tak trudnych sytuacjach jesteśmy razem z uczniami i rodzicami – zaznacza wicedyrektor. Termin sprowadzenia ciała zmarłego gimnazjalisty do Polski, jak również termin i miejsce pochówku zostaną ustalone i podane do wiadomości, kiedy tylko czynności podjęte w związku ze zdarzeniem na to pozwolą. W sobotę 27 lutego o godz. 16.00 w kościele Opatrzności Bożej w Bielsku-Białej zostanie odprawiona Msza św. o spokój duszy zmarłego ucznia a także o umocnienie i pociechę dla jego bliskich oraz kolegów. O śmierci 16-latka z Polski donoszą włoskie media: Chłopiec przebywał na wycieczce szkolnej. Poszedł z przyjaciółmi na górną część trasy 3. Zbliżył się do urwiska z aparatem. W pewnym momencie ominął bariery bezpieczeństwa, aby dotrzeć do punktu widokowego, a ze względu na zamarznięty śnieg pośliznął się. Ciało chłopca odzyskano po akcji ratowniczej z użyciem helikoptera, wyposażonego we wciągarkę. Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/bielsko-biala/a/tragedia-w-monte-bondone-16letni-uczen-z-bielskabialej-runal-w-przepasc-zginal-na-oczach-kolegow,9443251/2/2 punkty
-
Szczęśliwie dotarłem po 12 godz. jazdy do "Zillertal". Info dla tych którzy "dotankowują" na ostatniej stacji BP w PL, w tzw Zgorzelcu. Litr oleju 4,35 zł - 1 euro = 4,65 zł. Droga do Monachium pełny luz, dopiero przy wyjeździe spowolnienia, bez postojów ale wolno. Lepiej zatankować dużo wcześniej jeśli nie chce się spędzić co najmniej pól godziny do dystrybutora Droga powrotna to ewidentne stanie! PSCiekawostka:) Jak ktoś zgubi drugą część od winiety to może tu ją znajdzie Tylko nie zabierać mojej Jutro postaram się coś zamieścić ale już w innym dziale2 punkty
-
Przepraszam bardzo za zamieszanie, ale nie wynika to z mojej winy! Pobieram dane bezpośrednio ze strony FIS, a oni podali dzisiaj następujące dane - start o 10:30 BEGIN:VEVENT CREATED:20160226T050224Z LAST-MODIFIED:20160226T050224Z DTSTAMP:20160227T082423Z UID:82749 DTSTART;TZID=Europe/Zurich:20160227T103000 DTEND;TZID=Europe/Zurich:20160227T143000 DESCRIPTION:Category: WC \nGender: L\nDiscipline: SG\nRun 1 cet: 10:30\nResult/Startlist: http://data.fis-ski.com/dynamic/results.html?seasoncode=2016§orcode=AL&raceid=82749&pageid=4704\nOrganisation: \nFAE\nAvd. Dr Mitjavila 17, Bloc 2, 1e-1ª\nAD500 Andorra la Vella\nAND\nPhone: +376 823689\nFax: +376 825531\nE-mail:[email protected]\nWeb: http://www.fae.ad SUMMARY:Soldeu- El Tarter (AND) AL WC L SG LOCATION:Soldeu- El Tarter CATEGORIES:FIS-calendar-al-WC TRANSP:TRANSPARENT X-MICROSOFT-CDO-BUSYSTATUS:FREE END:VEVENT2 punkty
-
Jedna z Politechnik wykonywała badania wód termalnych w Beskidach i stwierdzono występowanie solanek na dużej głębokości. Tych samych, z których korzystają Słowacy. Żyła biegnie poprzez Jaworze koło Bielska, gdzie przecież kuracjusze w BZLWR Jaworze korzystają z dwóch bardzo starych odwiertów. Za nowe trzeba zapłacić około 25 mln zł i nie ma inwestora. Ta sama żyła wybijała jeszcze 35 lat temu w Soli k/Zwardonia skąd pochodzę a gdzie po 12 godzinach jazdy na tym właśnie skoku z wypływającą gorącą wodą (choć ja tego nie pamiętam) na wyrwirączce (mieli wtedy oświetlenie trasy) można było napić się herbaty w barze "Solanka" nazwanym z powodu solanek. Dalej poprzez Zwardoń biegnie na Słowację a oni już wiedzą jak z niej korzystać. Basen w Leśnej choć ma wodę o temperaturze 38 stopni nie korzysta z żadnych odwiertów ani żaden w okolicy, tylko na terenie BLZWR Jaworze. Były plany wierceń w Jeleśni i Pewli ale nie ma chętnych na inwestowanie. To tak podobnie jak z infrastrukturą narciarską po drugiej stronie przełęczy salmopolskiej (chciałem nawiązać do tematu wątku).2 punkty
-
Pusty Szczyrk mimo ferii.Zdjęcia z soboty i dzisiejsze.Skrzyczne dzisiaj, ze szczytu czynna tylko trasa Fis i mimo małego ruchu prawie jak w Białce, bo całe towarzystwo Ondraszkowe szalało na Fis do grzebienia.Nie wyobrażam co będzie się tam działo w niedzielę.Bardzo fajnie można zjechać ze szczytu aż na dół dolin do nowego orczyka który chyba chodzi na pół gwizdka ( na Słowacji to zapier..) Dzisiaj nawet do kasy brak kolejki. Czerwona przejezdna (oficjalnie zamknięta), ale trzeba sobie znaleźć swój tor jazdy i uważać na minerały oraz podchodzących skiturowców2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
W Polsce nie ma już wyciągów orczykowych (klasycznych z bębnem i kotwicą) o załamanej trasie. Był z resztą tylko jeden, na Soszowie. Górny odcinek tego wyciągu zachował się do dziś, dolny zamieniono na kanapę. Jest to zmota ZnPPW z Leitnerowskimi podporami bramowymi i orczykami Swoboda MkII na ramie Mostostalu. Nie wiem kiedy go zbudowali, nie mam żadnych zdjęć załamania trasy ale wiem od przyjaciół Królika, że załamanie trasy składało się z 3 kół przewojowych - dwóch postawionych piętrowo i jednego zwrotnego jak na poniższych fotkach: O, tutaj jest fotka takiego załamania jakie było na Soszowie i w tę samą stronę:2 punkty
-
Na Stozku sie raczej znajdzicie, znajac zycie was dwoch to bedzie dosc duzy procent w frekwencji:)1 punkt
-
W wyższych partiach Chopoka zapowiadają kolejne DUŻE dostawy śniegu, jak tak dalej pójdzie to będzie najlepszy marzec od kilku lat:) Od 01.03 Norwedzy przewidują nawet na dole spore opady. Tylko żeby to słońce zdążyło wyjść. Zapomniałem napisać że ostatnio co jadę od Korbielowa przez Zuberec, mijam po 3-4 patrole radarowe. W czwartek stali w Namestovie na 30ce:eek:, później w tej osadzie przy jeziorze ( pozdrawiam biedaka z niebieskiej mazdy z Mysłowic), dalej w Zuberecu, i oczywiście w Liptovskim. MIEJCIE SIĘ NA BACZNOŚCI.1 punkt
-
Jak widzę, pora na większe górki Maćku zacząć patrzeć...oby tylko zima całkiem i wszędzie nie znikła. Szkoda, że nie ponartowaliśmy jakoś wspólnie, ale niedługo to nadrobimy Dzięki za relację i pozdrowienia dla Izy dzielnej narciarki.1 punkt
-
To najlepiej zrobisz jak zainwestujesz w szkolenia tego typu, weekendowe lub tygodniowe,1 punkt
-
Cześć To, że chcesz wyglądać jak zawodnik i próbujesz naśladować taka jazdę zawodnika z Ciebie nie uczyni a -wierz mi - u zorientowanych wywoła tylko uśmiech politowania. Zacznijmy od początku. Już po pozycji w pługu widać, że masz tendencje do odchylenia. W momencie rozpoczęcia jazdy pochylasz się aby zrównoważyć zbyt przesunięty do tyłu środek ciężkości. Prosta będąca przedłużeniem goleni i prosta będąca przedłużeniem linii tułowia (patrząc z boku) powinny być równoległe. U Ciebie golenie są stosunkowo proste za to tułów jest bardzo pochylony. Dążenie do tego by ręka była jak najbliżej śniegu, jeszcze pogłębia ten błąd. Zacznij od właściwej pozycji. Pozdrowienia1 punkt
-
Wydaje mi się, że u panów już po walce o dużą kulę. Nikt Marcelowi w tym sezonie nie podskoczy. A obawiam się, że i przyszły sezon znowu będzie jego. Zaczął masę punktów zdobywać w s-g. Ostatnio superkombinacji też coraz więcej, w których również jest w czołówce. I te trochę punktów co traci w slalomie z nawiązką odrabia w sg i sc. Ja w chwili obecnej (jak i na przyszły sezon) nie widzę dla niego konkurencji, niestety. Kristoffersen w slalomie i gigancie, to za mało, już prędzej Pinturault w pełni formy może mu zagrozić. Chyba, że pozmieniają coś z ilością poszczególnych konkurencji. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
Cześć Hmmm. Przyłożę się w poniedziałek. Pytanie pierwsze: Po co się tak pochylasz i tak nisko wieziesz ręce? Stok jest dość płaski więc i pozycja powinna być swoboda i naturalna. Pozdrowienia1 punkt
-
Jaki Masz cel narciarski?, dążysz do jakiejś konkretnej jazdy?, (płynna, sportowa?), mógłbyś pokazać nam jazdę na nartach 176 cm, wzwyż.1 punkt
-
Źle, przynajmniej na zdjęciach, to te trasy nie wyglądały. Dobrze, że Ci się nic nie stało, choć czasem taki pierdołowaty upadek może niezłą krzywdę zrobić.1 punkt
-
Udało się dzisiaj nakręcić dwa filmy. Słotwiny Arena. Warunki nie były idealne, w kilku miejscach trochę świeżego / kopnego śniegu z armatek. Będę bardzo wdzięczny za każdą uwagę, krytykę czy opinię. Na płaskim: https://drive.google.com/file/d/0B0djcWJLWhpLYWtfTXJqeDluelk/view Na "stromym" https://drive.google.com/file/d/0B0djcWJLWhpLR0lndVNzOXNabTg/view Gdyby były jakieś problemy z odtwarzaniem to dajcie znać, wrzucę na YT. U mnie działa, ale brat u siebie nie może ich odtworzyć. M.1 punkt
-
Krótki klip z niesamowitymi efektami wizualnymi :happy: Noc, zorza, góry...spójrzcie. [video=vimeo;156102252]https://vimeo.com/156102252 https://vimeo.com/1561022521 punkt
-
Wiesz... jak przeczyta to co napisałeś, to gwarantuję Ci, że dalej nie będzie wiedział o co chodzi!1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Zgadzam się co do Rossignol 88. Nie jestem fanem tego typu nart (jako grupy, nie tej konkretnej) ale miałem okazje się przejechać i było bez zarzutu. Zaznaczam, że warunki były dobre śnieg miękki do puszystego tam gdzie głębiej. jak na twardym nie wiem - nie wypowiadam się. Oczywiście, tradycyjnie biorąc pod uwagę parametry kolegi i przeznaczenie deski polecam najdłuższą. Pozdrowienia1 punkt
-
wszystkie fajne i , można powiedzieć , że to ten sam segment , więc ja bym miał problem które wybrać . Myślę jednak , że żadna z nich Cię nie zawiedzie1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć Byłem tam parę razy i jest to dla mnie najfajniejszy rejon w Dolomitach (a znam całe) poprzez jego kameralność. Potwierdzam to co pisał Roch o trasie w Zoldo. Jest to najlepsza nocna trasa na jakiej maiłem okazje jeździć. Miałem okazje jeździć tam jak trasa była zamknięta z pomiarami prędkości przy okazji jakichś testów nart sportowych. Bajka. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Ja byłem w Soelden i Kranjskiej Górze-mimo obaw nie było problemu z widocznością trasy i dostępem-tam warto jechać na P Ś...1 punkt
-
Z tego co wiem, to parę osób z forum było na zawodach live, a w zasadzie to wydawało mi się że Ty też bywałeś na zawodach... Ja byłam w Kitz, Flachau i Spindleruv. Do Hinterstoder się nie wybieram - będę w tym czasie na nartach w Zillertal, ale jak masz jakieś konkretne pytania to może w czymś pomogę.1 punkt
-
Temat rzeka , ale tak w skrócie , na podstawie własnych doświadczeń : AM z ukierunkowaniem na przywyciągowy FR to mniej więcej 85-90mm pod butem . FR które dadzą radę i na trasie i poza , a zwłaszcza w głębszym śniegu, to coś z przedziału 90-105mm. Powyżej 105 to już raczej typowo na powder day . Długość dla Ciebie to przedział 185-195 cm . Musisz sobie jednak uświadomić , że nie ma nart idealnych do wszystkiego , czyli zawsze coś za coś . Również , wbrew pozorom , narty same nie jeżdżą , więc im lepsza technika własna , tym lepiej dla nas samych :smile: . Np na takich muldach najlepiej sprawują się narty wąskie , słabo taliowane , niezbyt sztywne i nie za długie , ale kto takie narty teraz kupuje poza zawodnikami , którzy jeżdżą na muldach ? Po prostu trzeba sobie radzić na tym , co mamy w danej chwili przypięte do nóg i tyle :smile: .1 punkt
-
Obertauern 15.02.2016Obertauern to największy ośrodek w naszym regionie więc postanowiliśmy od niego zacząć i być może w ostatni dzień zakończyć.Znajomy mówił mi kiedyś, że bardzo często są tam chmury nawet jak w okolicy słonecznie.Dzisiaj od rana zbyt ładnie to nie było 25 km od Obertauern gdzie mamy kwaterę. Poranek przywitał nas kilkucentymetrowym opadem nocnym, lekkim mrozem i wysoką podstawą chmur. Na parkingu jesteśmy o 9 godz. Pierwszy wyjazd na 2200 m, a na górze zamglenie i 10 cm świeżego śniegu po nocnym opadzie. Z biegiem czasu zamglenie schodziło coraz niżej i pojawiła się marznąca mżawka na przemian z drobnym śniegiem.I taka pogoda panowała do 15.30 kiedy to zakończyliśmy tą nierówną walkę z aurą.Mgła i marznąca mżawka na goglach spowodowały, że jazda była trudna i dzisiaj mało było chwil gdzie mieliśmy satysfakcję z nart.Trasy dość szybko się lekko pofałdowały, odsypów w zasadzie nie było, ale brak widoczności nie dawał możliwości reakcji na to co pod nartami.Obertauern to naprawdę duży ósrodek na wysokości od 1600 do ponad 2300 m npm i gdzie jest 26 wyciągów i 100 km tras. Ale ja dzisiaj nie znalazłem dla siebie trasy która stałaby się moją ulubioną. Podejrzewam, że przy słonecznej pogodzie odbiór ośrodka byłby inny o 180 stopni. A oto najnowsza kolekcja sportowa proponowana przez lokalny Intersport1 punkt
-
Bałtów +11 Kolejny dzień w Bałtowie. Planowany był w zasadzie od dawna - spotkanie z Przyjacielem na stoku, testowanie nart, wskazówki dla nieźle dającego sobie radę jak się okazało początkującego - tzw lajtowy dzień w wiosennej temperaturze +11. W ośrodku jestem późno, bo dopiero o 11:30. Ludzi, tutaj pełne zaskoczenie - setki zwolenników białego szaleństwa, mnóstwo dzieci, instruktorów, rodziców - kolorowy galimatias. Ferie mazowieckie i wszyscy szukają odrobinę zimy. Zjechali pokaźną grupą z różnych zakątków kraju wnioskując po tablicach rejestracyjnych aut znajdujących się na pełnym parkingu. Dzisiaj wziąłem obydwie pary swoich nart - stare AllM Aero X i X Race Salomona. Karnety kupujemy w promocyjnej cenie taniego poniedziałku za 17,50 zł za dwie godziny. Parkujemy przed nowiutkim Gościńcem Bałtowskim gdzie jak się później okaże można świetnie zjeść. Po wjechaniu na górę okazało się, że stado tutejszych lam wyszło poskubać trawkę...i nie straszne im tabuny narciarzy... Ponieważ Przyjaciel jest początkującym jeździmy spokojniutko na początku najłagodniejszą trasą w ośrodku. Śnieg jest miękki, ciężki a na górce sporo odsypów i w niektórych miejscach fragmenty lodu. Zdecydowanie wolę cukier sypki i zmrożony od ciężkiego i mokrego. Najłagodniejsza trasa jest idealna dla adeptów narciarstwa - szeroka i płaska. A jak taki adept, w szczególności młodociany znudzi się jazdą może wprost ze stoku, na nartach zjechać do Świętego Mikołaja. Kumpel na początku jeździ na SLkach - ja wracam do swojej starej narty AllM. W takich warunkach zdecydowanie lepiej mi się jeździ na lżejszej i łatwiejszej narcie. Ludzi jest sporo przy wyciągach, ale ruch i kolejka raczej idzie na bieżąco - trochę irytujące jest wyłączanie orczyków co chwila...ma to niestety związek z częstymi upadkami dzieci i początkujących narciarzy na trasie orczyka. Trasa numer 1. Po godzinie przenosimy się pod krzesło. Na chwilę nawet wychodzi słoneczko. Bardziej płaska część wygląda nawet nieźle... ...nieźle wygląda również prawa strona "ścianki" - po lewej grząskie odsypy. Raz, po raz łapie mi jedną z Xrejsek. Podsumowując: warunki dzisiaj były dosyć trudne. Brak porannego przymrozka, późna pora przyjazdu i zorany stok - spora ilość narciarzy, grząski i mokry śnieg. Czegoż było się spodziewać skoro termometr po przyjeździe pokazywał temperaturę +11. Kto nie lubi takich warunków...ja się do takich zaliczam...niech poczeka do porannych przymrozków i koniecznie na narty wybiera się z samego rana - w innym przypadku trochę szkoda czasu i pieniędzy. Pozytyw tego wyjazdu - wizyta w nowiutkim Gościńcu Bałtowskim i obiad... ...a na desce bałtowskiej: żeberka, golonka, pierś z kurczaka, kiełbaska, warzywka, ziemniaczki, sałatki... Deska dla dwojga nie do przejedzenia przez dwóch głodnych facetów. Jedzonko przygotowane pycha! Polecam. PS. Obsługa - rewelacja. pozdrawiam marboru1 punkt
-
Kolejny raz w Szwajcarii Po wczorajszej wieczornej jeździe, napisaniu relacji noc była dla mnie krótka... http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20877-Szwajcaria-Ba%C5%82towska?p=231369#post231369 ...bo rano zaplanowana kolejna wizyta w Bałtowie. Jeśli chce się pojeździć po pustych stokach, w dobrych warunkach – trzeba wstawać skoro świt... ...a świt dzisiaj był piękny. Niesamowicie ubarwione niebo a woda na ulicy zamarznięta – czyli w nocy, nad ranem znowu był przymrozek. Na miejscu w Szwajcarii jesteśmy 20 minut przed otwarciem. Jest czas na przebranie się i kilka fotek. Rzeka Kamienna – to stąd ośrodek czerpie wodę do naśnieżania górek. Jak widać stan wody o ostatnich opadach jest podwyższony, nurt bystry... ...może by tak na kajak kiedyś tu przyjechać? Koniecznie trzeba to zrobić. Kolejna miniatura na fotce, na forum – zgadnie ktoś jaki zamek przedstawia poniższa makieta? Foto dla mysiauek'a. Po wczorajszym lenistwie i zaniedbaniu – przed kupnem karnetu mamy czas na krótką pięciominutową rozgrzewkę. Kilka przysiadów, rozciąganie, parę wymachów kończynami dolnymi, górnymi i można przystąpić do jazdy. W nowych cenach karnet dwugodzinny w weekend kosztuje 40zł. Pięć złotych taniej...zawsze na jakieś piwo zostanie. Klasyczne fotki z Bałtowa... trasa numer 1. Cukier zbity, równo przygładzony przez ratrak – z samego rana dosyć twardo. Trasa numer 2: Ok 9 rano na „oślej łączce” jeszcze bez gwaru, jeszcze bez adeptów narciarstwa. Krzesło rusza kilka minut po orczykach... ...a na fotce tutejsze atrakcje: widok na nową inwestycję i zajazd, ptaszarnię z mini zoo (lama się na foto załapała) oraz rollercoaster. Wczoraj na pierwszą jazdę w ośrodku zaprosiłem kumpla – był zachwycony ośrodkiem. Infrastrukturą, trasami, panującym tu porządkiem, wyciągami... ...nie zdążyłem mu pokazać tutejszej gondoli... hahaha Ponownie foto – classic Trasa numer 1 – widok z góry: Trasa numer 3: Jazda jest szybka. Ubity cukier nie jest mokry a zmrożony. Trasy trzymają ok godziny w porządku – później niestety jest jak wczoraj, czyli tak jak na wiosnę – śnieg zamienia się w miliardy sypkich kryształków. Robią się odsypy i przy ostrzejszej jeździe człowiek grzęźnie, przy skręcie zahacza butami o stok. Przy jednym z takich manewrów kładzie mnie na bok i zaliczam glebę – klamry w dolnej części lewego, wewnętrznego buta zostają po odpinane. Szybko się podnoszę – całe zdarzenie, to kilka sekund – wstaję jednym ruchem poprawiam buda i jadę dalej... Przenosimy się na trasę numer 4 – pod krzesło. Słońce powolutku wstaje a my zauważamy, że na ściance – bez używania gogli tracimy kontrast widzenia...normalnie tak jak w wyższych górach, człowiek nie wie po czym jedzie. Mija pół godziny i wszystko wraca do normy. Przez cały pobyt w ośrodku – ludzi umiarkowana ilość i jazda na wyciągach odbywa się bez zbędnych opóźnień. Kończymy kolejny bardzo dobry dzień na nartach. Wracamy do domu a auto pokazuje, że z temperatury +2 zrobiło się +6, ciepło. Jutro przed godziną 8 rano – na otwarcie stawiamy się z expatem w Stacji Kazimierz. Czy ktoś jest chętny na małe WZF? Wybiera się ktoś? Pozdrawiam marboru1 punkt







