Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
01.04.2016 - 01.04.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.04.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
6 punktów
-
Właśnie skończyłem filmik z ostatniego wyjazdu Do Szpindlerowego Młyna. To jedno z moich ulubionych miejsc. W miarę blisko, dobry dojazd, tania miejscówka u znajomego i zawsze dobre warunki. W sam raz na 2 lub 3 dniowy wypad narciarski. Karnet w sezonie nie należy do najtańszych, ale działa gopass i wychodzi trochę taniej. Nasz wyjazd, to dwa dni w Szpindlerowym (Medvědín i Svatý Petr), a trzeciego dnia Cerna Hora. W tym roku w obu tych ośrodkach nowe 6 osobowe kanapy i nowe trasy. Jednym słowem jest gdzie jeździć. Polecam.5 punktów
-
Temat Francji, widzę że jest mało popularny na tym forum. Sam też jakoś nigdy wcześniej się na francuskie stoki nie zapuszczałem. Ale w tym roku (2016) tak się złożyło, że pierwszy mój wyjazd do Francji był akurat do Val Thorens. Byłem tam akurat w połowie marca. Na 6 dni jazdy tylko 1 dzień był słaby - mocno wiał wiatr (wg stacji meteo w porywach nawet do 100km/h), w nocy dodatkowo spadł śnieg, więc była jedna wielka kurzawa. Poza tym jednym słabym dniem ogólnie była piękna lampa. Polecam rozszerzyć karnet na całe 3 doliny - jak przykładowo w Val Thorens jest zimno, wystarczy przejechać na nartach do sąsiedniego Méribel, gdzie jest już bardzo przyjemnie. Ogólnie trasy są wszędzie. Ludzi miliard, ale tras jest więcej niż ludzi - po prostu gubią się na tych setkach kilometrów tras i nie tylko, bo sporo ludzi ciśnie poza trasami... Cały dzień do godz.17 można było cisnąć na krawędziach, więc to o czymś świadczy. Skleiłem filmik z wyjazdu - do zobaczenia poniżej: [video=youtube;hotbqfDHMgk]4 punkty
-
Dzień drugi WST - cz.2 W części drugiej zamieszczę kilka fotografii ośrodka, po którym się dzisiaj rekreacyjnie poruszaliśmy. Z pewnością, po powrocie z Polski postaram się napisać coś więcej na jego temat. Widok z Tschaneck 2030 m npm. Z klimatem: Jedna z czerwonych tras w środkowej części Katschberghohe: Niebieska trasa numer 2 - doskonała dla dzieci i uczących się: Przejazdówka pomiędzy dwiema częściami ośrodka. Po prawej nasz hotel. Widok z krzesła na czarną 3: Górna i najbardziej pochylona część tej trasy: Przygodnie napotkany narciarz z Polski... Widok w stronę Aineck Czarna 3 w całej okazałości: ...widok z Aineck na Taury Piękna Karyntia w pełnej krasie: Ponieważ nie chcę zaśmiecać wątka z WST - pełną relację postaram się napisać po powrocie do domu. Pozdrawiam marboru4 punkty
-
Dzień drugi WST - cz.1 Niestety, zarówno w nocy jak i o świcie - nawet najmniejszego mrozu. Zaczęliśmy z samego rana, jadąc na miejsce docelowe WST, we mgle. JC i Johnny testowali GS ja High Performance. Zaczynam od narty 705 itd., itd... Pod koniec testu wyszło słoneczko i zrobiło się bardzo ciepło. Na trasie miękko i wodniście. Widok na WST z ekologicznej toalety... ...na drugą połowę trasy numer 12, na której odbywała się impreza. Stacja dolna orczyka + wytopiony przez ciepło sztruks. Śnieg to ciężka kasza. Ekipa Skionline "po robocie". Dobra... koniec fotek i smęcenia - kilka słów o nartach, które testowałem. HP, to dosyć szeroka kategoria desek. Jakie to są narty? Z reguły, to górna półka cenowa nart, topowe w danej kategorii, bądź takie, których nie można jednoznacznie przypiąć do jakiejś grupy nart, nowości, nowe technologie. Wśród testowanych przeze mnie, były zarówno takie o charakterystyce slalomowej jak i AM, czy GS. Kilka z nich naprawdę mnie pozytywnie zaskoczyło. Zaskoczyło również w tym sensie, że narta przy dojeździe do wyciągu wydawała się nijaka, a później na trasie testu gdy nabrałem prędkości pokazała charakter i była super ciekawa w prowadzeniu. Czterech producentów przedstawiło bardzo dobrą propozycję. Najbardziej spodobały mi się dwie pary - jedna o "stylu" coś pomiędzy SL a GS oraz jedna narta wyraźnie GSowska. Te oceniłem najwyżej. Trafiła się w HP również bardzo fajna deska o charakterystyce SL oraz AM. Mam wrażenie, że producenci starają się przygotować naprawdę bardzo ciekawą propozycję dla zaawansowanych amatorów, która wyraźnie nawiązuje do sportowego charakteru narty - z pewnością, jest to również oferta dla osób poszukujących rozwiązań uniwersalnych i nie szablonowych. Fajnie, bo dotychczasowa propozycja AM mam wrażenie nie do końca wypełniała wszystkie potrzeby bardziej wymagających narciarzy. Podsumowując - byłem pozytywnie zaskoczony czterema parami nart, które wyraźnie się wyróżniały na tle innych z grupy, która nie wydawała mi się ciekawa jako całość. Wśród tych mniej czarujących moje doznania, nie było wyraźnie słabej propozycji. Może producenci czytali Skionline.pl, forum z wątkiem z WST 2016 i moją jednoznacznie czarno białą opinię? hahaha wątpię - ale odniosłem wrażenie, że stawka się wyrównała. Gdybym miał podzielić te 10 par nart wg oceny, to: 4 pary bardzo dobre, 4 dobre, a dwie słabe. Bardzo słabych - 0. Biorąc pod uwagę bardzo subiektywną opinię - pewnie każdy z Was inaczej by podszedł do takiego testu - mogę śmiało napisać, że kategoria HP była bardzo interesująca. W każdym bądź razie - idzie ku lepszemu. Szkoda tylko, że w tym roku nie było do testowania kategorii SL, która mnie osobiście najbardziej interesuje. To na razie tyle, co mogę napisać w temacie. Z pewnością szczegółowa moja ocena, najbardziej ciekawych nart, pojawi się w momencie kiedy będę mógł o tym pisać. Obiecuję, że tą czwórkę opiszę szczegółowo. Pytanie jak moja ocena wypadłaby, w zgoła innych warunkach. Zimowych a nie wodnych? Myślę, że podobnie. Ja po prostu lubię twardsze deski bez względów na to po czym jadą. Po godzinie dziesiątej zrywamy się z imprezy kończąc ją oficjalnie. Zaczynamy jazdę rekreacyjną. Kilka zjazdów i możemy ponownie rozkoszować się pysznym, włoskim jedzeniem... w sumie jesteśmy nie tak daleko Włoch.3 punkty
-
Dziś rozpoczęła się budowa gondoli w GON - Gniewiński Ośrodek Narciarski. Gdzieś tam już na tym forum pisałem o tym co i jak. Dodatkowo na następny sezon będzie kanapa 4 os wyprzęgana wzdłuż rur spustowych w elektrowni w Nadolu oraz jakiś równoległy orczyk czy talerzyk plus babylift. Wreszcie nie trzeba będzie w góry jeździć! Stok ma 1200m długości. Przewyższenie jakieś 120m. Nieźle jak na Pomorze! Orczyki już stoją. Kolega dziś tam był i pstryknął. Więcej zdjęć później, na razie jedno które mi wysłał mmsem.2 punkty
-
Dzisiaj cieplny dramat na Chopoku. W nocy nie zmrozilo. Aktualnie Biela Put 17stopni, szczyt Chopoka 7stopni!!! Do tego bardzo mocny i bardzo ciepły wiatr w gornych partiach. Kałuże po wyjsciu z górnej stacji... Zimo wracaj! Wysłane z mojego GT-I9300 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Tak,jest czarna.Niestety mnie nie urzekła,choć źle jej nie oceniłem.Może jakbym dostał ją na dłużej... :wink: Macie rację.Mój pech,że na początku,jak było twardo,dostałem szerokie dechy,a na sam koniec,jak już "puściło" SL i GS...Być może ten Scott byłby bardziej przyjazny.Dodam tutaj jeszcze,że sam posiadam dwie pary łopat i obie w tych warunkach zdecydowanie lepiej jadą! tak więc nie do końca warunki zdecydowały.Dziś testowałem GS - jak wspomniał wcześniej Mariusz.Warunki są jakie są i nie ma co narzekać.Rano mgła i od razu miękko.Być może moje typy byłyby inne,gdyby było twardo,ale jedno wrażenie raczej by się nie zmieniło - te dechy są bardzo do siebie zbliżone.Jedna para,jak dla mnie,była wyraźnie bardziej miękka,ale to nie znaczy,że całkiem do bani.Mam swoje typy,ale wiecie... nie wolno mi. Moja to była 105 i 107,jeśli dobrze pamiętam. Pierwsza,którą testowałem,była jak moje Progressory. Czułem się,jakbym jechał na swojej narcie. Następna wyraźnie twardsza i od razu mi się bardziej spodobała. No ale później było jeszcze trochę... Pewnie gdyby było twardo,tooo... ale po co gdybać?2 punkty
-
Ekipa w pracy, czujne oko JC kontroluje postęp prac... ...należy się spodziewać wysypu relacji, opisów i zdjęć :biggrin:2 punkty
-
2 punkty
-
1 punkt
-
Bądź w Kuźnicach przed 7.00,a wejdziesz do pierwszej gondoli... :wink: Dyscyplina to podstawa! :1 punkt
-
1 punkt
-
Niestety nie! A ni w Stemaga a ni w żaden inny wyciąg na długim stoku. Syndrom Byrcyna... choć już od kilku lat było że się dogadali. Jest tam trzech właścicieli. 2 jest za ale trzeci to "boniek". No to inwestycja leży i kwiczy.1 punkt
-
1 punkt
-
aktualne warunki Dziś planowy dzień przerwy w jezdzeniu. O 9 było 11 stopni na Biela put, bez mrozu w nocy na dole. W ciągu dnia pogoda się zmieniła, o 16 bylo tylko 6 stopni a teraz o 19 jest ok. 0 na Biela Put. Zapowiada się mróz w nocy. Jutro będzie rano więc twardo a nawet lodowo! Dziś na parkingach bylo dużo więcej aut niż w poprzednie dni, do hoteli przyjeżdżają też nowi goście, W tym nawet autokary! sporo osób chcę chyba zakończyć jazdę w ten weekend. Byłem zobaczyć 13 po południu, jest wciąż przejezdna więc jutro też będzie. Startuje jutro o 8.30 z Biela Lut!1 punkt
-
Jak masz za dużo kasy... :> Okolice Kasprowego są często obstawione przez smutnych panów ze straży parkowej. wysłane z tostera1 punkt
-
1 punkt
-
Niektórzy to mają w życiu z górki ... a ja nie:eek: Tak poważnie, to pliz pisz ludziom poważnie :eek: było już sporo wątków o tym. Ja mam i miałem problemy z doborem butów więc wiem jaki to ból. over and out1 punkt
-
Fischer Vacuum Fit... Nie wpadłem na to, żeby kupić buty formowalne i ich nie formować :1 punkt
-
Ja się przymierzam na 1 dniowy wyjazd. Czy to będzie sobota czy niedziela to jeszcze nie wiem. Będę jechał z BB przez Żywiec, Korbielów.1 punkt
-
1 punkt
-
WorldSkitest 2016 Juz po testach GS. Warunki były dość trudne - mgła i mokry śnieg. Trasa równa od rana. Z czasem widoczność się poprawiła i wyszło słońce.1 punkt
-
Cześć, byłem wczoraj na Chopoku. Na dzień dobry dół – Biela Put - już wygląda kolorowo, ale jest równo bez przetarć i kamieni. Ale to godzina 8:30. Jedziemy na szczyt. Słonko świeci, widoczność rewelacyjna tylko mocno wieje – na szczycie temp 0, ale odczuwalna dużo niższa . Z krzesła i gondoli wszystko wygląda fajnie. I tak jest w rzeczywistości – cała 1 od samej góry do Priehyba super – twardo, może niezbyt równo (podbija narty), ale jest ok. Po dwóch zjazdach jedziemy na południe – ok. 9:20. Tam już jest dość miękko. Najpierw Panorama – piękne widoki – potem 32, jest równo, ale na dole już zaczyna być miękko, potem kilka zjazdów 31, ale tam już jest bardzo miękko, muldy, odsypy, trzeba mieć mocne nogi, żeby z tym powalczyć. O 10:30 decydujemy się na powrót na północ – 1 bajka, trochę puściło, góra zrobiła się miękka na twardym podłożu – rewelka, ludzi mało można poszaleć. Ze względu na bardzo mocny wiatr nie robią się muldy, w tym roku jeszcze nie jeździłem w takich warunkach – jest po prostu bosko. Koło 12:00 przerwa na jedzenie i browar w słoneczku i wracamy na stok – niestety pogoda się pogorszyła i szczyt w chmurach – jeszcze coś widać, ale już nie ma takiej frajdy na samej górze jak była. Decydujemy się na pojeżdżenie na dole. Na początek krótka 2 – mimo tego, że jest już ciepło i miękko warun super – mało kto tam jeździ i jest w miarę równo. Przed 13 decydujemy się zjechać na Zahrady – najpierw 1 od Priehyby do krzesła, potem 5 i 11. Jest strasznie miękko, muldy, odsypy, śnieg ciężki trzeba mieć bardzo mocne nogi, żeby coś z jazdy uczknąć – ale dajemy jakoś radę, nogi już nie te więc coraz więcej przerw, ale jeździmy. Zaczyna padać mrzawka. Na koniec – 14:30 – decydujemy się jeszcze na jeden wyjazd na szczyt – którego już wcale nie widać. Warun ogólnie bardzo dobry, cały czas miękko z twardym podłożem, mocny wiatr nie pozwala na tworzenie się muld. Ale widoczność spada praktycznie do zera – do Lukowa nic nie widać. Wracamy do samochodu – krótka 2 jest ok., ale 13 zjazd do Biela Put to już narty wodne Ogólnie wyjazd bardzo udany, chyba najlepszy w tym roku. Jazda tylko rano i maksymalnie do 12 – 13 i tylko góra Północ. Niżej też można się fajnie pobawić, ale trzeba mieć mega mocne nogi. Nie jest to na pewno wyjazd na rodzinne jeżdżenie (ktoś pytał) czy ewentualna naukę.1 punkt
-
Dzień 4 - Wołowa Kotlinka (Wołowy Grzbiet i Wołowcowa Przełęcz) No cóż i tym o to sposobem docieramy do ostatniego dnia naszej fantastycznej 4dniówki :-). Trzeba przyznać, że mieliśmy na prawdę niezłego farta, że trzy poprzednie dni były z tak kapitalną pogodą i prawie cały czas była lampa. Ostatniego dnia znowu wychodzimy ok 9 ze schroniska, ale tego ranka jakieś takie pustki. Standardowo robimy check detektorów, oczywiście wcześniej przy pakowaniu sprawdzaliśmy jeszcze funkcję Check Group i problemy z ustawieniem jej na detektorach Kamila i Wieśka. Tym sposobem wychodząc z schroniska wszyscy już mieli ustawione detektory na nadawanie, ja ustawiłem się parę metrów z przodu, przełączyłem detektor na check group, wystawiłem rękę do przodu i pokazałem chłopakom, że mogą kolejno przechodzić. Najpierw Kamil, beep... beep detektor zaczął pokazywać coraz mniejsza wartość, aż Kamil zbliżył się na 1,1m. Drugi Wiesiek, beep... beep detektor coraz bliżej, wartości lecą w dół i znowu na ok 1,2m. Ostatni Mariusz pro forma, ale nie ma beep... beep, chociaż stoi obok mnie, zerkam na mój detektor i myślę sobie, że może mi się już funkcja check group wyłączyła , Mariusz potwierdza, że przełączał detektor na nadawanie. Ale u mnie funkcja check group dalej włączona, więc Mariusz jeszcze raz wyłącza detektor i włącza, dioda u niego mignęła, a u mnie pojawia się beep... beep i wartość 1,2m - jest! Tym o to sposobem jeden nieaktywny detektor został wyłapany. Celowo się rozpisuje niby o tak błahej sprawie, aby uczulić i zwrócić uwagę. To tylko sprzęt elektroniczny i nie można pomijać żadnego etapu, nawet jeżeli wydaje nam się to nudne i że przecież każdy o sobie pamięta :-) Ruszamy szlakiem jak na Rysy, aż do Żabego Plesa, śnieg ze ścieżki w lesie został w nocy wywiany do gołego lodu lub trawy, co włącza pierwsza lampkę ostrzegawczą :-) Wiatr w lesie nie jest bardzo mocny, jedynie przeszkadzają porywy. Dodatkowo delikatnie sypie, ale to co leci z nieba to delikatne twarde zlodowaciałe kulki. Widać, że padający śnieg jest przewiany, więc pojawia się potwierdzenie tego co wcześniej zauważyliśmy. Dochodzimy do najstromszego fragmentu z podejścia doliną. Tutaj również widać, że śnieg jest mocno wywiany, zakładamy harszle i powoli zakosami pniemy się do góry. Podmuchy wiatru wzmagają się, w pewnym momencie wieje tak mocno, że zatrzymuje się i zapieram na kijkach. Mariusz, który był przede mną z 15-20m niknie mi z oczu, po kilkunastu sekundach pojawia się jego postać. Łapię szybko za aparat i pstrykam fotkę.. Po około 1,5h docieramy do stawów. Szlak na Rysy... pusto, ale grupa ok 5os, Słowaków idzie na próg Wołowej kotlinki. Zastanawiamy się czy podejść od tej strony co oni, czy uderzyć bardziej z prawej, więc kawałek podchodzimy w stronę stawów, ale ostatecznie odbijamy tak jak oni. Wiatr co jakiś czas mocniej wieje, a zmrożony śnieg kłuje po twarzy niczym akupunktura. Podchodzimy jeszcze kawałek, Słowacy robią postój na ok 1950m, wygląda tak jakby się szykowali do zjazdu i rezygnowali z wycieczki. Podchodzimy bliżej i jest dylemat czy iść z lewej czy z prawej... tutaj i tutaj stromo (ok 35-38st). Mariusz decyduje się wrócić do schroniska i poczekać na nas. Ja idę w prawo robiąc dłuższy trawers dochodzę prawie na przełączkę/grzędę, zatrzymując się na wypłaszczeniu przy kamieniu. Mówię chłopakom, żeby uważali przy trawersie bo jest trochę nawianego śniegu, niby nie dużo, ale lepiej przejść ten fragment pojedynczo. W tym momencie grupa Słowaków, przytracza narty i ruszają jeden za drugim gęsiego stokiem do góry, bez odstępów! Niby stoję przy kamieniu, ale teren nade mną jest jeszcze stromy tz. wypłaszacza się (strefa naprężeń), a to wcale nie oznacza super bezpiecznego miejsca. Więc podchodzę jeszcze jednym krótkim zakosem do góry na grzędę i stamtąd obserwuję Kamila i Wieśka. Wiatr w porywach staje się coraz mocniejszy, dociera do mnie Kamil i rozmawiamy o swoich spostrzeżeniach. Wiatr z kierunku N i NE powoduje, że w tych warunkach powinniśmy odpuścić sobie Wołowy Grzbiet, więc proponuje podejść wyżej, aby przejść próg kotlinki i zobaczyć jak wyglądają warunki w stronę Wołowcowej Przełęczy. Zostaje nam jeszcze mozolne robienie zakosów na grzędzie, co nie jest łatwym zadaniem, bo sporo skał, śnieg jest albo wywiany, albo nawiany niezwiązany więc warstwa 10-20cm się obsypuje. W końcu powoli docieramy do Wołowej Kotlinki, gdzie rzucają się nam w oczy nasze dwa cele, Wołowcowa Przełęcz, która jeszcze jest całkiem dobrze widoczna i Wołowy Grzbiet, gdzie wystają tylko dolne skały (nie widać przełączek) Jeszcze raz rozmawiamy z Kamilem o warunkach i ustalamy, że definitywnie odpuszczamy Wołowy Grzbiet, ale spróbujemy podejść na Wołowcową Przełęcz bo jak coś to tam raczej będzie wywiane. Jednak czekając na Wieśka, który ma problem z fokami, wiatr coraz bardziej zmaga się na sile, momentami trzeba kucnąć więc w porywach będzie max 70-80km/h (przy okazji mam małą przygodę z uciekającym kaskiem, muszę za nim biec na nartach z fokami i harszlami bez kijków :-P, ale na szczęście zlatuje do Wołowej Kotlinki kilkadziesiąt metrów niżej, a nie przez próg do Żabiego Plesa). Po chwili dociera Wieśiek, przedstawiamy mu plan, ale w tym momencie Wołowcowa Przełęcz niknie nam w chmurach i spada widoczność. Chmury z każdą minutą obniżają wysokość wpływając do doliny, a wiatr jeszcze mocniej wieje. Przy każdym szkwale przytrzymujemy swoje rzeczy. Spoglądamy na nasz cel, którego nie widać, potem na siebie i pada decyzja, że odpuszczamy. Znowu trzeba schować swoje męskie ego i dumę :-), 3dni lampy, ale góry musiały się przypomnieć... kto tutaj jest tylko gościem, a kto gospodarzem. Szybki przepak i zjeżdżamy... byleby tylko przestało wiać. Podjeżdżamy na skraj progu i ustalamy że zjeżdżamy pojedynczo, bardziej z prawej strony, aby nie jechać przy skałach Wiesiek na koniec spogląda na linię zjazdu, cóż spodziewaliśmy się więcej szreni, lub sprasowanego śniego... a tutaj zjazd był całkiem przyjemny, chociaż bardzo czujny bo w kilku miejscach jednak nawiane. Dalej szukamy zjazdów między kosówkami, aby nie wracać bo betonowych śladach podejścia. I o dziwo udaje się znaleźć wśród kosówek i mikrożlebików trochę nawianego śniegu, który jest bardzo przyjemny Docieramy do schroniska, przepak do plecaków szybki obiad i powoli żegnamy się z wspaniałą Doliną Mięguszowiecką. Tym razem chcemy sprawdzić zjazd asfaltem więc wracamy niebieskim szlakiem Udało się zjechać ok 4,5km :-) I jak "prawdziwi freerajderzy" kolejne 1,5km wracamy tak jak to "u nas" się śmiga... czyli z buta :-) Mapa trasy: https://www.endomondo.com/routes/695849463 To koniec tej wspaniałej dla nas przygody. Mam nadzieję, że tak jak ja kiedyś znajdywałem inspirację czytając cudze relacje, które spowodowały u mnie obranie właśnie takiej "drogi narciarskiej". To, być może ta relacja spowoduje, że ktoś... kiedyś... powie, że chcę coś podobnego przeżyć. I jeżeli Ty jesteś tą osobą, ale z jakiegoś powodu się wahasz... to jedyne co mogę Ci napisać to Just do it! :-) Dziękuję również chłopakom, Kamilowi, Wieśkowi i Mariuszowi za świetne towarzystwo i wspólnie spędzony czas :-) Pozdrawiam :-) Tomek1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Jeszcze raz wrzucam, tym razem vimeo. Pozdrawiam [video=vimeo;160389083]https://vimeo.com/160389083 https://vimeo.com/1603890831 punkt
-
Panowie po co ta spinka... Przeczytaj jeszcze raz co Jasiek napisał wyżej...bo ja zrozumiałem że WZF na Chopoku to spotkanie dosyć późno i dla tych co nie boją się jechać w ciężkim śniegu, kamolach, trawie i resztkach co po śniegu zostało- nie każdy lubi takie warunki.A słownie trochę to niefortunnie zabrzmiało, ale nic tam nie pisał o niedouczonych narciarzach więc po co takie zwroty... Pozdr.Torres P.S-nie jestem adwokatem Jaśka :tongue::biggrin: ani nie chcę nim być - on da sobie radę sam....tak tylko chciałem napisać jak ja to odczytałem.. O widzę że mnie trochę uprzedzili... przedmówcy ale nie zmienia to mojego toku myślenia:wink: P.S2-Przemo- sprawdzę jutro naocznie jak będzie źle...:tongue: to do Gliwic nie mam daleko :biggrin:1 punkt







