Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      31

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      7 223


  3. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 888


  4. Mati1981

    Mati1981

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      354


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 17.04.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. cz.1Ponieważ chciałem mieć dobre info co się dzieje na Chopoku,od wieczoru śledziłem temperatury w poszczególnych miejscach.Co ciekawe,jeszcze przed północą na górze temperatura spadła do -1 st,ale już po 4 rano było +2.Nie spodziewałem się betonu...Podobnie jak zawsze,pobudka po 4 rano i wyjazd ok. 5. Drogi suche,deszczu nie było.Przełęcz za Zubercem sucha,śniegu tym bardziej nie ma. Warun jest to i tempo jazdy lepsze - nieco ponad 2 godziny.Mam czas w sam raz,żeby się ogarnąć,przebrać i być pierwszym przy bramkach "startowych".Od razu czuć jak jest ciepło.Lekka kurtka i tylko koszulka pod tym,a mi ciągle gorąco.Dopiero na krześle "wygwizdów" jest w sam raz.Pierwsze kroki,a raczej szusy,wykonałem na trasie pod Funitelem,tj. 1a,1b,1c. Betonu nie było nawet przy szczycie,praktycznie wszędzie od razu nieco miękko.Ale przynajmniej pierwszy przejazd bardzo przyjemny. Następnie spróbowałem czarnulki nr 7,czyli Majstrovskiej,zgodnie z instrukcjami Torresa.Są spore przetopy,ale ratrak zrobił taki fajny pasek,na którym całkiem fajny warun. Przejezdna bez problemu,ale z czasem trzeba bardziej uważać,bo zaczynają wyłazić minerały,zwłaszcza na dojeździe do niej i w części nie ratrakowanej. Tak po za tym miodzio! Dziś nawet non stop chodziło krzesło,więc nie trzeba było czekać na Biedronkę. Tylko to tempo jazdy... Sprawdziłem też Majovą - tutaj nawet dość twardo.To znaczy na wierzchu trochę miękkiego,a pod tym lód! Tutaj równo i się to trzymało. No ale jeździć przy Biedronie? Żeby ten odcinek był dłuższy... Dziś mocno wiało,więc mocno się wahałem,czy uderzać na południe.Ale gondola chodziła... W końcu się zdecydowałem i z drugiej strony wyszedłem,żeby ominąć początek z minerałami.Niestety był komunikat o złych warunkach i jeździe na własną odpowiedzialność.Ale Torres mówił,że nie jest źle... Po wyjściu od razu mnóstwo śniegu.Dobrze się zapowiadało.Jedynie nieco mgła przeszkadzała,bo przez szczyt przechadzały się małe obłoki.Ale to tylko przez pierwsze 100 metrów. Później już dobra widoczność,słoneczko i całkiem niezłe warunki narciarskie.Śniegu sporo,ale w niektórych miejscach można było dostrzec przetopy.Za to ludzi praktycznie zero,trasa częściowo wyratrakowana i do tego się trzymała.
    8 punktów
  2. Dzisiaj w końcu udało mi się zaliczyć :smile:, prawie rzutem na taśmę , bo śniegu w Tatrach coraz mniej :frown:: , jeden z moich celów na ten sezon , czyli Salatin (2047 m n.p.m. ) w Tatrach Zachodnich .Pogoda dopisała , chociaż na górze trochę wiało . Ekipa składała się z pięciu chłopa : Rafał ( Nurek) , drugi Rafał , Filip , Bartek i moja skromna osoba . Kilka fotek z dziś :
    7 punktów
  3. kwietniowa SzyndzielniaNiestety w najbliższej okolicy śniegu już nie ma. Tak więc rowery wciągają nas coraz bardziej.Wczoraj zaliczyliśmy 2 razy Kozią Górę, a dzisiaj Szyndzielnię.Na Szyndzielnię postanowiliśmy wyjechać innym szlakiem jak zawsze czyli żółtym z Wapienicy.Coś po drodze pochrzaniliśmy i wylądowaliśmy na drodze służącej do zwożenia drzew. Około 300 metrowa ścianka dała nam mocno w kość. Jazda nie była możliwa. Za to było pchanie, pchanie, pchanie. Marcin nieco marudził, ale dał radę. Ja też miałem ochotę ponarzekać, ale przed synami oficjalnie dawałem radę.Po jakims czasie dołączyliśmy do żóltego szlaku i tutaj nawierzchnia i stromość były juz bardziej cywilizowane.Za to po mozolnej wspinaczce i krótkim odpoczynku czekała nas nagroda czyli zjazd do Wapienicy. Część trasy czyli tzw "dziabary" to ostre i strome serpentyny między drzewami. Można na nich nieźle "wyglebić". Dla doświadczonych raiderów to pestka, ale mój instynkt przeżycia nakazał mi 2 razy zejść z roweru.Po "dziabarach" zjazd na Cyberniok i trasą prawie downhillową do Wapienicy.Ubranko Marcina po zjeździe wyglądało na nieco pochlapane.
    6 punktów
  4. cz.2Czarnulka 33a miodzio i na tym koniec.Jeszcze trzeba dojechać do gondoli i tu zaczyna się droga przez mękę,labo inaczej - kombinowanie.Niestety trawers miejscami mocno wytopiony,a na zwężkach jeszcze skitourowcy przeszkadzali. Mimo to jakoś się dało i to bez strat.Ostatnie dwa przejazdy musiałem w jednym miejscu przeskakiwać małą przerwę... Mimo niedogodności,jeździło mi się tu najfajniej.W gondoli byłem zazwyczaj sam.Skoro tu dotarłem,to oczywiście był browar na Kosodrevinie. Niestety trasa 32 już zbyt mocno wytopiona,nawet ja tak mówię.W kilku miejscach przerwy w pokrywie i wystają kamienie.Nie było szansa.natomiast jak ktoś chce,mógł próbować Panoramę,bo tam jeszcze nie najgorzej,tylko nudno - widziałem paru "łebków" jak mocno kijami pracowali. Na południu spędziłem czas do... południa.Miałem wrażenie,że wiatr się wzmagał,do tego więcej czarnych chmur.W prognozach było coś o burzach! Uznałem,że czas wracać na północ i trasę nr 1 abc. Niestety ta już po trzecim przejeździe z rana była mocno zdegradowana,więc nic fajnego spotkać mnie tam nie mogło.Fale morskie jak podczas sztormu stulecia,wszędzie głęboko rozmiękły śnieg,a w niektórych miejscach zaczęły wyłazić pogromcy ślizgów.Do tego zmęczone nogi po katowaniu czarnulki w nie najlepszych warunkach.Nie poddałem się i walczyłem do samego końca! Mało komu się chciało,bo często jechałem sam Funitelem,co nie często się zdarza.Znów przetestowałem czarnulkę nr 7 i czerwoną Majovą. Czarnulka w miarę dobra,Majova ciągle nieźle trzymała! To jakiś ewenement! Jednak głównie walczyłem ze sztormem... Pod koniec,pomiędzy muldami już się woda pokazywała.Coraz więcej kamyczków itp.Trzeba było uważać.Ostatni przejazd uważny i do samego dołu. Majova ciągle w zadziwiająco dobrej kondycji,jak na +15 st.,ale dalej już kiepsko... Kiepsko,bo tylko małe czapki śniegu.Mimo wszystko trochę jazdy,trochę dreptania i dotarłem do dołu.Przecież krzesłem w dół nie pojadę... :stupid: Wyszło,że dziś według Endomondo zrobiłem 102 km,a bez wyciągów,według Gopassa 60 km. Całkiem nieźle,biorąc pod uwagę warunki. Te 60 km to chyba nawet mój rekord tutaj.Na samym końcu zostałem rozpoznany - ciekawe czemu? :wink: Rozpoznał mnie Tomasz GOPR-owiec,z którym już raz się spotkaliśmy.Chyba też tu na Chopoku,ale nie wiem czy mnie pamięć nie myli.Śledzi nasze forum i to dość uważnie. JC pewnie wie o kim mowa. Serdecznie pozdrawiam,również sympatyczną Małżonkę! :angel: Może jutro gdzieś się spotkamy na stoku? :wink: Do zaliczenia 500 km - King of Mountain - pozostało mi ledwie 30,więc jutro już na lajcie. Tylko jakiś deszcz zapowiadają... :redface:Pozdrawiam.
    6 punktów
  5. Tak się zastanawiam czy nie mam jakiejś fobii wagowej - potrafię wymienić w gramach wagę każdego elementu plecaka i właściwie bez przerwy szukam lepszych (czytaj lżejszych) produktów. Na pocieszenie powiem, że nie jestem sam i ludzi z tym samym "problemem" jest całkiem sporo. Skąd się to bierze? Kiedyś przeczytałem, że począwszy od 10 kg każdy kilogram więcej w plecaku odbiera 10% sprawności narciarskiej. Doskonale się to zgadza z moimi odczuciami - plecaka do 7 kg praktycznie nie czuję, za to grzmot od 14 kg w każdym skręcie przypomina o sobie odbierając fun z jazdy. O ile przy chodzeniu ciężkiego plecaka się nie czuje, to jak napisałem, w jeździe jest inaczej. Proponuję przyjąć, że dla komfortowej jazdy 10% wagi ciała jest bardzo Ok a 20% granicą dobrej jazdy. Wyznacza to w moim przypadku przedział 7-14 kg. W przypadku jednodniowych tur w polskich górach problem nie występuje, nawet parodniowe tury też pozwalają łatwo zmieścić się w podanym limicie. Zdecydowanie gorzej jest przy wielodniowych turach w Alpach na lodowcach. Pomijając sprzęt wspinaczkowy trzeba też być przygotowanym na niższe temperatury i kibel. Wtedy zaczynam liczyć każdy gram. Moje paroletnie doświadczenia są takie - jeśli nie chcesz dwa razy wydawać kasy to od początku warto kupować i wybierać bardzo przemyślane rozwiązania. Chciałbym abyśmy w tym wątku zajęli się "wyposażeniem" plecaka skiturowego (oczywiście plecakiem też) pod kątem optymalizacji wagi. Wbrew pozorom część rzeczy jest trudno zdobywalna i trzeba się nieraz ostro naszukać. A jeśli się chce kupić je w dobrej cenie to praktycznie jest to zabawa, którą trzeba się zajmować (w tle) cały czas. Zapraszam wszystkich do podzielenia się swoimi patentami. Wstępna lista tematów: - narty i wiązania - w którą stronę iść - plecak, dlaczego nikt nie produkuje sensownych plecaków - ciuchologia - jak zestawić wszystkie warstwy - sprzęt wspinaczkowy - jak zejść do kilograma i mieć wszystko - różne "nic nie znaczące" drobiazgi wypełniające plecak Pozdro Wiesiek
    5 punktów
  6. Przedostatki na ChopokuDzień drugi i ponowna wczesna pobudka.W nocy w okolicach B-B chyba popadało,bo drogi mokre,ale oczywiście to bez znaczenia.Zapomniałem wczoraj dodać,że ruszyły remonty w okolicach Oravskiej Polhory. Dokładnie to od granicy z PL zerwali asfalt do granicy miasta,czy raczej wsi.Dalej w jednym miejscu zwężka i ruch wahadłowy.Trochę to opóźnia jazdę.Tak po za tym ok. Na miejsce dotarłem dokładnie jak wczoraj,czyli znów sporo czasu. Pogoda podobna,nawet widać szczyt,ale wczoraj też tak to wyglądało... Za to już na dole ostro wieje. Mam dylemat co do ubioru,bo postanowiłem odziać się minimalnie,tj. podkoszulek i lekki Softshel,ale przy tym wietrze? Zaryzykowałem,bo nie lubię sauny na nartach.Miałem też problem z kaskiem,bo po wczorajszym dniu mi nie wysechł... Długa jazda na Chopok to niewątpliwa wada tego miejsca,ale ma też czasem swoje zalety.Ustawiłem gornek pod nawiew,puściłem ciepełko i po blisko 3 godzinach po problemie. Ruszam więc na pierwsze krzesło i dalej na Biedronę,bo miałem obawy o krzesło "wygwizdów".Wstrzeliłem się idealnie i dalej jako jeden z pierwszych jechałem już Funitelem na szczyt. Wiatr ostro szarpał gondolą,ale ta ponoć odporna,czego nie można powiedzieć o wspomnianym wcześniej krzesełku na Lukovą. Widziałem,że co chwila stawało,więc zrezygnowałem z czarnulki "Mistrzowskiej".Później całkiem go wyłączyli. Za to trasa 1 abc od szczytu do Lukovej z rana twarda! Dokładnie od Lukovej w dół od razu miękko i szybko puszczała.Alternatywy za bardzo nie miałem,więc katowałem tą opcję non stop.Oczywiście jest jeszcze czarnulka 33a,ale ze względu na bardzo silny wiatr chwilowo zrezygnowałem.Mimo wysokiej temperatury,trasy/trasa 1 dość dobrze się trzymała i to długi czas.Nie chciało mi się zatrzymywać.Jedyny problem to ostatnia ścianka i dojazd do Funitela - szybko puszczała i sporo minerałów na całej szerokości. Miałem wrażenie,że wiatr ciągle się wzmaga.Był na tyle silny,że przy dolnej stacji Funitela ciężko było się poruszać,nie mówiąc o poskładaniu szerokich nart. Ale na browar dotarłem! Ubiór okazał się być trafionym,bo nawet teraz bywało mi zdecydowanie za ciepło.Od razu przeszły myśli o krótkich gaciach. :wink: Chwila przerwy po dolną stacją Funitela,bo na obecną chwilę strach było jechać na południe i dotrzymać tradycji i od razu wyszła wada tego rozwiązania - dają tylko małe piwo... Przy okazji fotki. Browar chyba poskutkował,bo szczyt zaczął się odsłaniać i były widoczki.Co ciekawe,wiatr zelżał i nawet krzesło "wygwizdów" ponownie włączyli.Zacząłem się zastanawiać,czy by jednak coś sobie nie urozmaicić.Ale najpierw fotki i jedzonko w... Rotundzie.Raz się szarpnąłem i wziąłem Wyprażony Syr z frytkami + napój.Cena? Prawie 13 ojro! W Alpach jest taniej! Ale raz poszalałem. Swoją drogą porcja alpejska,a sam ser bardzo dobry. Co ciekawe,kiedyś zamówiłem same frytki,to jakoś poskąpili...
    5 punktów
  7. Widzę że wątek o rowerach ostro ruszył do przodu. I fajnie! Ja dziś ponownie pokręciłem, po wczorajszej samotnej jeździe, tym razem w grupie 11 osobowej! Zbiórka 6:00 w Straconce, więc musiałam się szybko gramolić, czułem sie prawie jakbym wstawał na jakiś wyjazd narciarski... Docieram na miejsce jako ostatni, ale punktualnie! Ruszamy więc w kierunku pierwszego podjazdu czyli Przegibka. Gadu, gadu i jesteśmy na szczycie. Ruch na drodze zerowy co bardzo cieszy. I tak jedziemy dalej, trochę tego dziś wyszło, bo zaliczyliśmy jeszcze Kocierz, Żar i ponownie Przegibek. W sumie wyszło około 90 km i 2000 w pionie. Udało mi sie rozłożyć siły równomiernie na cały dystans, także nie zaliczyłem zgonu, a najcięższe podjazdy jechałem poprostu swoim tempem. Serdecznie pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    5 punktów
  8. Lubomir - Beskid Makowski 904 m npm Cz. 1Do dzisiaj, drugą, najbliższą Górą z Korony, której jeszcze nie zrobiliśmy był Lubomir - Beskid Makowski, wysokość 904 m npm.Ponieważ jest to tylko trzy i pół godziny samochodem od naszego domu - postanowiliśmy zrobić go w ciągu jednego dnia i popołudnia.Najprościej z centrum Polski jechać siódemką, potem zakopianką i w miejscowości Pcim kierować się na schronisko Kudłacze szlakiem czarnym.Od schroniska najlepiej przejść na wygodny i szeroki czerwony.Cała trasa na Lubomir jest prosta i bardzo łatwa. Trudności nie ma żadnych a zdobycie Lubomira, to "niedzielny" spacerek.Ponieważ trafiliśmy dzisiaj przepiękną pogodę chciałem się z Wami podzielić widokami ze szlaku.Przy dobrej widoczności, takiej jak dzisiaj panorama z podejścia jest imponująca... Na horyzoncie Tatry Po kilku chwilach docieramy do terenu schroniska Kudłacze Na daszku można znaleźć mapy z okolicznymi oznaczeniami szlaków: Asortyment Schroniska, to tradycyjnie: kwaśnica, bigos, kiełbaska, parówki, naleśniki, kawa, herbata......nocleg 30zł. Nocleg w namiocie - koszt 10zł - teren dosyć rozległy. Piękna drewniana zabudowa... Szlak na szczyt wiedzie przepięknym lasem. Wiosna... Skrzyżowanie Po kilku kilometrach docieramy do punktu widokowego...
    5 punktów
  9. Lubomir - Beskid Makowski 904 m npm Cz. 2...i tutaj popełniamy sesję zdjęciową.Widok w stronę Krakowa jest imponujący. GoPro w akcji... Mały statyw i takie udogodnienie - cała ekipa razem a fotki się same cpykają - kolor nieba dzisiaj był oszałamiający. Magia... Wracamy na szlak......a na szklaku taka oto niespodzianka: Po kilku chwilach zdobywamy Lubomir! Wysokość nie jest oszałamiająca ale za to kolejna przygoda w górach...może nie za wysokich - wspaniała! Z czego znany jest Lubomir? Z jednego z najlepszych Obserwatoriów Astronomicznych w Polsce. Już przed wojną (w starym zniszczonym przez Niemców budynku) dwóch Polaków odkryło na niebie dwie komety.Obserwatorium na Lubomirze jest jedynym obserwatorium w Polsce, które jest stale udostępnione zwiedzającym. Wieczorami (w okresie wiosennym i jesiennym) odbywają się pokazy nieba.W okresie letnim pierwsze wejście na zwiedzanie jest o godzinie 14stej (koszt 2 zł) - niestety my jesteśmy na górze godzinę wcześniej, więc nie czekamy i spadamy na dół.Wokół budynku znajdują się tablice przybliżające odwiedzającym tajniki i podstawy astronomii. Dzisiejsza wycieczka - dzięki słonecznej pogodzie i temperaturze +25 była niezwykle udana.Szlak polecam każdemu, a zwłaszcza piechurom z dziećmi.Schronisko na Kudłaczach, Obserwatorium Astronomiczne, to bardzo ciekawe i klimatyczne miejsca. pozdrawiam marboru
    4 punkty
  10. Wczoraj i dziś wziąłem Armady - są podobne wielkością do tych "śmiertelnych"... :)A dziś warun podobny,ale mocniej wieje.Południe na razie odpuszczam.Krzeslo " wygwizdow" zatrzymali.Więc dziś browar pod Funitelem.No i znów sloneeeczko! : :biggrin:
    4 punkty
  11. Wycieczka do OświęcimiaJa też odbyłem wycieczkę,ale wczoraj po pracy.Miał być wypad nad Sołę na Bielany - to moje ulubione miejsce - a dojechałem do Oświęcimia... Wyszło 75 km. Tak czasem bywa. :wink: Trochę szutrów,trochę bocznych asfaltów i ścieżek rowerowych,bo w Oświęcimiu jest ich sporo! Dobra!Czas spać,bo jutro narciarska robota czeka! :wink: :biggrin:
    4 punkty
  12. Od pewnego czasu moją i Pauli ambicją jest zdobycie wszystkich szczytów zaliczanych do Korony Gór Polski. Jest ich 28 - abstrahując od kontrowersji związanych z poniższą listą - zamierzamy zgodnie z nią zaliczyć wszystko. Jak na razie do dzisiaj zaliczonych mieliśmy 9 sztuk... (Śnieżka i Skrzyczne zaliczone na wyciągach pomijam...trzeba je zdobyć z buta). ...dzisiaj odhaczyliśmy 10siąty, ale nim przejdę do relacji z dzisiaj, poniższa lista i linki relacji na Skionline.pl, które zamieściłem z tych zdobytych już przez nas gór. Kolejne fotki i krótkie sprawozdania z wypraw będę zamieszczaj już u siebie w kąciku, w niniejszym temacie. 1 Rysy (wierzchołek graniczny) Tatry 2499 m 2 Babia Góra (wierzchołek graniczny) Beskid Żywiecki 1725 m 3 Śnieżka (wierzchołek graniczny) Karkonosze 1602 m 4 Śnieżnik (wierzchołek graniczny) Masyw Śnieżnika 1425 m 5 Tarnica Bieszczady 1346 m 6 Turbacz Gorce 1310 m 7 Radziejowa Beskid Sądecki 1262 m 8 Skrzyczne Beskid Śląski 1257 m 9 Mogielica Beskid Wyspowy 1171 m 10 Wysoka Kopa Góry Izerskie 1126 m 11 Rudawiec (wierzchołek graniczny) Góry Bialskie 1112 m 12 Orlica (wierzchołek graniczny) Góry Orlickie 1084 m 13 Wysoka (Wysokie Skałki) (wierzchołek graniczny) Pieniny 1050 m 14 Wielka Sowa Góry Sowie 1015 m 15 Lackowa (wierzchołek graniczny) Beskid Niski 997 m 16 Kowadło (wierzchołek graniczny) Góry Złote 989 m 17 Jagodna Góry Bystrzyckie 977 m 18 Skalnik Rudawy Janowickie 945 m 19 Waligóra Góry Kamienne 936 m 20 Czupel Beskid Mały 933 m 21 Szczeliniec Wielki Góry Stołowe 919 m 22 Lubomir Beskid Makowski 904 m 23 Biskupia Kopa (wierzchołek graniczny) Góry Opawskie 889 m 24 Chełmiec Góry Wałbrzyskie 851 m 25 Kłodzka Góra Góry Bardzkie 765 m 26 Skopiec Góry Kaczawskie 724 m 27 Ślęża Masyw Ślęży 718 m 28 Łysica Góry Świętokrzyskie 612 m
    3 punkty
  13. cz.2Pojadłem,wiatr zelżał,może więc na południe? Gondolka chodzi,sporadycznie ktoś tam rusza. Dobra! Ja też! Szkoda tylko,że foki zostawiłem w aucie... Ruszam,choć pełen obaw o dojazd do gondoli.Wczoraj nie wyglądało to dobrze,to co będzie dziś? Czarnulka ciągle fajna,choć się zawęża. Ale ogólnie śniegu tam sporo,muld praktycznie nie ma,choć nie powiedziałbym,że jest równo. Niestety na tym przyjemność się kończy. Dalej są już przerwy w pokrywie i najlepiej to przedreptać. Jednak nie wszyscy przejmują się sprzętem. Są tacy co z rozpędu biorą owe przerwy... Rozpęd i tylko słychać: "hhh hhh hhhh"... Minerały oszlifowane jak diamenty. :tongue: Ja wolę wolniej i nie zniszczyć sprzętu. Panorama zamknięta całkowicie. Ze względu na ekspresowe wytapianie śniegu i ogólnie trudny dojazd do gondoli,zrezygnowałem.Choć szkoda,bo tam czarnulka niemal na wyłączność była.Ale też czas mnie poganiał,bo chciałem o przyzwoitej porze dotrzeć do domu.No to nie ma wyjścia,trzeba zjechać do samego dołu.Trasa 1abc trzyma się nieźle,jak na panujące warunki,ale jej końcówka już na całej szerokości płynie i wszędzie mnóstwo minerałów! Trzeba dobrze obmyślić strategię przejazdu,zanim się ruszy. Jak się przyjrzeć,to nawet przy górze śniegu ubywa... Ale dalej miła niespodzianka! Majova jeszcze równa i do tego czuć twardy podkład! Po godzinie 15,przy takich temperaturach,to ewenement! No ale wbrew pozorom ona też się zawęża... Po drodze jeszcze krzesło na Biel Put i już przy samochodzie. Ale tu ciepło! Włożyłem krótkie gacie i zacząłem się zastanawiać,czy by jeden przejazd zrobić... Ale ten czas!Może jeszcze widoczki,zanim przejdę do powrotu: Powrót.Szybko się pozbierałem i w drogę! Wyjazd z Demanowskiej bez problemu,nie ma korków,bo kto teraz szusuję? Jak zawsze wokół Liptovskiego sporo samochodów,ale już kawałek dalej wszyscy gdzieś znikają... Czemu piszę o powrocie,jak zwyczajnie nie poświęcam temu czasu? Policja! Policja i polowanie... Jak już opuścimy Liptovski Mikulaś i po drodze jakąś wioskę,to jest takie miejsce,gdzie jest "ZONA 40",a kawałek dalej 30 km/h. Dobra dusza mrugnęła i to wyraźnie - Słowak też człowiek i ich zdrowie! Skoro tak trzeba,tak jechałem i... nic nie widać,jadę,dalej nic,aż w końcu na górce,za krzaczkiem, stali i z jakiegoś urządzenia celowali... :eek: Normalnie człowiek nie ma szans - trafiony,oskubany! Lepiej odpuścić,zwłaszcza w niedzielę! Kiedy dojechałem do tej słynnej długiej wiochy,szok! Cały sznurek samochodów,jakby wszyscy z Zakopanego wracali po świętach.Do tego ta kanaliza... Chyba nie doceniłem powrotów! Mimo wszystko poszło dość sprawnie i nawet Policji nie było. Oczywiście przede wszystkim po stronie słowackiej... :wink:Plany wykonany! Łącznie 516 km.,według Gopass. Dziś miało być na lajcie i tak było.Dobry,narciarski dzień!Plan wykonany,ale ciekawe ile jeszcze pociągną? Gdzie będzie majówka??? Mam nadzieję,że to nie koniec,choć już marnie wyglądała trasa od góry do dołu... Ponoć jutro ochłodzenie i tego się trzymajmy!!! :
    3 punkty
  14. Skrzyczne, Skrzycznem ale na Czupel beze mnie nie wyjdziesz. Szlak prowadzi z mojej miejscowości a po drodze jest stary upuszczony przez diabła kamień zwany Diabelską Skałą. Legenda głosi, że kto na niego wejdzie zniknie w niewyjaśnionych okolicznościach, zwłaszcza pikne dziouchy. Ja mam na debła patent, Filipa upilnowałem więc i was przypilnuję:
    3 punkty
  15. Cześć Na Lubomir przez Kudłacze jest też fajny,widokowy czerwony szlak z Myślenic.Super trasa rowerowa. Leniwi w okresie letnim mogą wyjechać sobie kolejką na Chełm...a potem już po płaskim:biggrin: Z Krakowa tylko pół godzinki.. pozdrawiam
    2 punkty
  16. Niby już końcówka sezonu narciarskiego, lecz jazda nadal możliwa. Przedstawiam krótką relacje z wyjazdu na narty do Austrii :smile: Kierunek - Schlitters - mała miejscowość oddalona zaledwie kilkanaście kilometrów od Zillertal Areny. Wyjeżdżając nie byliśmy nastawieni bardzo optymistycznie, ponieważ na ten tydzień zapowiadano ocieplenie i niestety tak też było. Na szczęście nic nie zdołało ostudzić naszego zapału :laughing: Przez cały tydzień temperatura rzadko kiedy spadała poniżej zera, dlatego w cieplejsze dni udawaliśmy się do ośrodków narciarskich położonych jak najwyżej. Jeśli chodzi o ilość śniegu to szału nie było, dlatego też nie wszystkie trasy były otwarte. Warunki zmieniały się co chwile. Od mokrego śniegu z widzialnością 10 metrów do przepięknych, nieco zmrożonych i słonecznych tras. I tak praktycznie przez cały tydzień. Odwiedziliśmy takie ośrodki jak: Zillertal Arena, Hochfügen, Mayrhofen oraz lodowiec Hintertux. Każdy z nich jest godny polecenia i jeśli ktoś miał okazję tam pojeździć to chyba nie był w stanie na cokolwiek narzekać Osobiście najbardziej podobało mi się na lodowcu. Nic nie jest w stanie przebić tak pięknych widoków. Lecz jeśli chodzi o trasy to najbardziej zróżnicowane, gdzie każdy mógł znaleźć coś dla siebie, były w Mayrhofen. Między innymi tam znajduje się słynne "Harakiri". Już sam wjazd gondolą może nam zafundować niezłe emocje Wyjazd uważam za udany i już nie mogę się doczekać następnych dni sezonu narciarskiego spędzonego w Alpach. Na koniec chciałbym zachęcić do obejrzenia krótkiego filmiku z wyjazdu: [video=youtube;DMOsisRrXJo] Pozdrawiam
    2 punkty
  17. No to dziś trochę z rana pokręciłem, pogoda nawet łaskawa to i widoczki fajne. Ostatki białego na Skrzycznem... Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  18. No widzę, że ludzie zastanawiają się czy niedźwiedzie żyją w Japonii. Żyją i to całkiem spore - odmiana nazywa się Higaru. Nieprawdopodobne jest to, że brunatny niedźwiedź gonił ją tyle czasu. Niedźwiedzie brunatne atakują ludzi raczej tylko w samoobronie. We wszystkich przewodnikach na Alasce czy w Japonii jest napisane, by przy samotnych wędrówkach albo skiturach nieść ze sobą gwizdek, często klaskać i krzyczeć tak, by niedźwiedź miał czas spokojnie zejść nam z drogi i nie poczuł się zaskoczony. Zupełnie inaczej ma się sprawa z niedźwiedziami polarnymi - ale to już zupełnie inna historia... Na Spitsbergenie jeździłem z mauserem na plecach... :-)
    2 punkty
  19. Z braku śniegu i nie tylko zacząłem sklejać zaległy materiał filmowy, bez większego natchnienia więc może to rożnie wyjść. Poniżej film z Szatana i Grani Baszt. [video=youtube;YXP2Zh6esL8] pozdrawiam Rafał
    2 punkty
  20. Eddie "The Eagle" to legenda olimpijska... nie trzeba go przedstawiać. Wczoraj ukazał się z nim filmik - nie byle jaki :eek: Eddie ma swój World Rekord!!! Jaki? Spójrzcie na filmik. [video=youtube;mG8IN_xtIRo]
    1 punkt
  21. Johny ta miejscowka to staly punkt pomiaru, leca z trojnoga rozstawionego w polu. Ostatnio nawet dwustronnie najpierw mnie mierzyl pozniej biegiem sie obracal i walil w auto od serpentyn... przez metalowy plot:stupid: jest jeszcze kilka takich miejsc pisalem o tym juz pare razy. Z milych rzeczy norwedzy pokazuja intensywne opady sniegu nawet na dole od niedzieli za tydzien co z tego wyjdzie zobaczymy. Narazie jestem dobrej mysli na weekend moze nawet z poniedzialkiem:)
    1 punkt
  22. Jesteś przeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee MISTRZ............. musimy razem jechac w grudniu na Chopok.........wpadne do CIEBIE wkrotce na rowerze .. ja dziś wejscie pieszo lasem na ZAR a potem powrot droga na rowerze
    1 punkt
  23. tych szczytów jest mnóstwo . w samych Beskidach zapomniales o PILSKU 1575 czy ZAr 761 BArania Gora ,a gdzie cale TATRY ..
    1 punkt
  24. Jakoś przegapiłem ten wątek : Mogielica...moje prawie rodzinne strony,jestem na tej górze 2-3 razy w roku i zawsze zachwycam się widokami.Auto można zostawić na przełęczy Rydza-Śmigłego,a stąd tylko 2 godzinki zielonym szlakiem na szczyt.Rowerem bez problemu.Są również trasy skiturowe...ale ostatnio bieda ze śniegiem : Pozdrawiam
    1 punkt
  25. Ja zdobylem wszystkie w 2014 roku. Jak bedziecie isc na skapiec i wysoka kope daj znac powiem ci jak znalezc szczyt
    1 punkt
  26. Raki przegląd lekkich konstrukcji, wszystko alu. Grivel Air Tech Light O-Matic - Automat, Antibott Waga wg producenta: 590g Grivel Air Tech Light New-Matic - Półautomat, Antibott Waga wg producenta: 590g Waga zmierzona: 660g Camp XLC 390 FAST - Automat, Antibott opcjonalny Waga wg producenta: 390g Camp Race 290 - Tył na TLT, Antibott opcjonalny Waga wg producenta: 290g I nowość Petzl Leopard LLF - Automat, Antibott będzie chyba opcjonalny Waga wg producenta: 330g Mario
    1 punkt
  27. Teraz multitool. Urządzenia te to jedne z ulubionych gadżetów facetów. Do wyboru do koloru tyle tylko, że od 120-300 g. Czy jest urządzenie zminiaturyzowane ale jeszcze solidne i poręczne?Znalazłem coś takiego - 60 g, solidna firma. Wygląda na zabawkę ale do doraźnych napraw jak najbardziej się nadaje. Do pooglądania w zestawie jest pęseta (odkryłem ją dopiero po pewnym czasie)PozdroWiesiek
    1 punkt
  28. Na początek... klapki. W części schronisk jest różne (często bardzo aromatyczne) obuwie schroniskowe. Ale nie zawsze. Jeśli nie chcemy więc chodzić w skarpetkach pod prysznic czy do jadalni to trzeba coś mieć. Zapomniałem dodać we wstępie, że oprócz wagi w plecaku równie cenne jest miejsce (bo można zabrać zawsze mniejszy, lżejszy i wygodniejszy). Na zdjęciach poniżej (pochodzących ze strony e-pamir.pl) zupełnie niezwykłe rozwiązanie A tutaj recenzjahttp://paker.pl/sandaly-lizard-roll-up-superlekkie-kompaktowe-finezyjne-test/PozdroWiesiek
    1 punkt
  29. Eddie w UK cieszy się bardzo wielką estymą; nie mniejszą niż Małysz w Polsce (o którym z kolei tutaj nikt nie słyszał :wink: ). Film pewnie jeszcze podniesie poziom uznania. Zwłaszcza u młodszych ludzi. Super koleś Kto z nas nie bił rekordów skoków na sankach. My sobie trochę odpuściliśmy, gdy kumpel skończył ze szczebelkami wbitymi w du... :crazy: :laughing: No dobra, to nie było śmieszne :sad: OK, było! On płakał z bólu, my ze śmiechu :sorrow: :crazy:
    1 punkt
  30. Johnny 60 km no ... nie wiem co napisać - Brawo Ty :applause: No mnie zostało do 500 km tylko 8 km ale przez dwa sezony :tongue: Gdyby nie to że wczoraj w pracy i dzisiaj poniekąd też to pewnie byśmy zostali i pojeździli z Tobą ale wtedy już byś tych 60 km nie zrobił :biggrin: Od wtorku/środy ochłodzenie :smile: jest plan uderzyć na czwartek, piątek to może jeszcze się spotkamy(nart jeszcze nie chowam-chociaż dzisiaj odkurzę rower) Pozdr.Torres P.S-zdjęcie trawersu rewelka...
    1 punkt
  31. marboru na rynku sporo się zmienia, dochodzą nowi producenci (Atomic, Lange, Fischer, Salomon, Scott itp). Więc i starzy wyjadacze (Dynafit, Scarpa, La Sportiva) muszą nadganiać Jak już wspomniałeś o Alienie, to warto jeszcze podać jak wygląda sytuacja u konkurencji: Scarpa Alien 3.0 - 580g La Sportiva Strator - 550g Dynafit DNA - 510g PG Race 400 - 500g to są wagi butów podejściowych (np. Salewa MTN) Przy okazji spadają wagi innych butów i tak dosyć ciekawe modele: Dynafit DY.N.A. Evo - 750g (do ścigania się) Dynafit PDG - 830g (jeden z lżejszych i ciekawszych butów skiturówych dla ambitnego amatora) Ale także te ciężkie wyglądają coraz lepiej bo np. 4 klamrowy podobno pancerny but z systemem wiązania botka - BOA: Dynafit Khion - 1530g W ciągu najbliższych 2-3 lata może jeszcze sporo się zmienić , z korzyścią dla użytkowników Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
  32. Pierwsze 4 dychy na rozruch - okolice Wilcznej.Jakoś w tym roku ciężko mi było się zmobilizować, by wreszcie ruszyć się na rower.Poza "serwisowymi" 10km nie jeździłem nic - do dzisiaj.Mimo tego, że pogoda zmienna - raz słońce, raz deszcz udało się wyrwać za miasto.Pola, lasy Mazowsza są piękne.Niecałe 3km od domu i mam już swój klimat... Tradycyjne foto przy pierwszej, większej "przestrzeni". Początek sezonu rowerowego, to również obowiązkowa wizyta w drewnianym kościółku w Bardzicach. Nie tylko sama świątynia jest drewniana - drewniane są wszystkie bramy prowadzące do niej, kilka znajdujących się rzeźb oraz dzwonnica. Kilka kilometrów po asfalcie i dojeżdżamy do naszej ulubionej, przeciwpożarowej, leśnej drogi w stronę Wilcznej. Zero ludzi, spokój i tylko odgłos naszych opon na żwirze oraz ptaków gdzieś pośród drzew... Leśny klimacik: Droga w stronę Wilcznej - na początku dosyć stromy podjazd, jak na mazowieckie warunki a potem kilku kilometrowy, kręty zjazd.To był bardzo dobry pomysł z tymi dzisiejszymi rowerami :happy: Mazowiecka wieś w pełnej krasie... Wiosna Pierwsze 4 dychy zaliczone :angel:
    1 punkt
  33. Pozdro z Chopok A browar gdzie? :wink: :biggrin:
    1 punkt
  34. Piękna pogoda = rower. Wymyśliłem sobie wycieczkę z BB przez Górki Wielkie, Ustroń, Wisłę, Szczyrk do BB. Było super, tylko żeby nie ten ból d.... . Ale jest szansa, że za 500 km zniknie! Warunki do jazdy były bardzo dobre. Trasa sucha, na drodze przez Salmopol ruch umiarkowany. Pogoda odpowiednia.
    1 punkt
  35. W sąsiednim wątku było sporo o Katschbergu (czyli Ainecku). Poniżej będzie inna odsłona tego miejsca choć raczej z naciskiem na inne osrodki z Lungau W tym sezonie jeździliśmy na karnecie salzburskim, jednym z powodów był Krippenstein - miał być przy każdej możliwej okazji... Rzeczywistość niejako podwójnie zweryfikowała nasze plany - okazało się, że bez 4 m sumarycznego opadu to znaczna część tego pięknego obszaru jest niedostępna a dwa to... konkurencja. Jak cokolwiek spadnie to stada wygłodniałych sępów freeridowych (i skiturowych) potrafią rozryć cały ten obszar dosłownie przez minuty a nie godziny. Zmieniło to trochę nasze myślenie o przywyciągowej zabawie - ważne jest aby potencjał przytrasowy nie był skorelowany z popularnością wsród miłośników tej rozrywki. Wbrew pozorom jest trochę takich miejsc i w tym sezonie zajmujemy się ich inwentaryzacją. Salzburgerland nie daje (chyba) takich możliwości jak Tyrol, choć w tym wyjątkowo na razie kiepskim sezonie sporo jeździliśmy w linii lasu bo tam było zdecydowanie najlepiej. Jednym z najlepszych pod względem przywyciągowej eksploracji regionów na karnecie SSSC jest maleńkie Lungo. To jak na Salzburgerland wysoko położone stacje. Odwiedziliśmy je na przełomie lutego i marca Pierwsze dwa dni raczej bez historii - beton poza przy małej ilości śniegu nie zachęcał do offpistowych zboczeń. Poniedziałek przywitał nas deszczem, w tym dniu mieliśmy w planach Grosseck-Speiereck, który jest niezwykle interesującym freeridowo miejscem. Przy dobrym opadzie można zjechać z 2411 m n.p.m do dolnych stacji w St Michael i Mautendorfie (ok 1100 m npm). Na to oczywiście nie było cienia szansy bo na dole po prostu wiosna. Ale z Speierecka są piękne zjazdy do dolnej stacji kanapy. Aby dzień był udany musiały być spełnione dwa warunki - pobielone drzewa gdzieś od 1500 m n.p.m powinny zwiastować solidny opad śniegu wyżej no i kanapa musiała chodzić. Na górze jest nieźle - śniegu spadło sporo ale kanapa zwinięta... My z Arkiem jeździmy więc pod krzesełkiem a Juras... skibusem na Aineck (co jest bliziutko). Warunek drugi zostaje spełniony po godzinie - rusza kanapa, Trzeci - fajnie by było aby było coś widać już nie - na górze jest mleko totalne. Odcina nam to zjazdy żlebami do środka kotlinki (obawiamy się, że jest tam zbyt skalisto) ale pole między gondolką a czarnymi trasami jest nasze. W międzyczasie Na Ainecku jest zdecydowanie lepiej I Juras ma całą górę do wyłącznej dyspozycji. Gdzieś koło pierwszej u nas też się przejaśnia i możemy obejrzeć sobie nasze ślady W międzyczasie mocno podnosi się temperatura śnieg robi się ciężki..Później kapryśny Speiereck znów grzęźnie w chmurze i dopiero jadąc do auta możemy podziwiać takie obrazki. Zgodnie uznajemy dzień za bardzo udany i ostrzymy sobie na wtorkową odsłonę. Po dyskusji postanawiamy postawić na Fanningberg - to bardzo ciekawy ośrodek - dwie kanapy i orczyk. Ale z dolnej jest około 6 wariantów tras! Rzecz w Europie rzadko spotykana. Z górnej za to otwiera się spory obszar do freeridowania gdzieś ze 300 m w lewo i sporo więcej w prawo. Na początku zagospodarowujemy wszystkie żleby na lewo (przy wjeździe) od wyciągu. To są fałszywki - niech ewentualne sępy stracą tu trochę czasu zanim odkryją prawdziwe eldorado. Jakkolwiek w centralnej części są ślady po wczorajszych gościach to śnieg jest bardzo przyjazny. W sukurs przychodzi pogoda i po efektownych przecierkach Robi się po prostu cudownie, drzewa pokryte śniegiem i szadzią CDN
    1 punkt
  36. CDN Obok nie ruszona biała kołderka. Zaczynam cierpieć, że nie chciało mi się zabrać aparatu i muszę używać jakiejś fotopodobnej namiastki z komórki Szybko odkrywamy nieskażone stopą (narciarską) dziewicze tereny i znaczymy je Jest tak bajkowo, że trudno czasem się nie zatrzymać Jednak narty są ważniejsze od obrazków, poganiamy Arka i w drogę Wyraźnie przyspieszamy, udaje nam się dojść do cyklu 11 min (z wjazdem kanapą), i ryjemy, ryjemy, fedrujemy to białe złoto i trudno uwierzyć ale po paru godzinach już cały obszar z grubsza udaje nam się rozjeździć. Pogoda też ma swoje zdanie i chyba też uważa, że pora kończyć. Więc jeszcze ostatni trawers na prawą część Tako było. Pozdro Wiesiek pees - foty wspólnym wysiłkiem komórek (trzech co je mamy)
    1 punkt
  37. Szrenica - koniec sezonu zjazdowego Niedziela, ostatni dzień na Szrenicy przed zamknięciem wyciągów. Można powiedzieć, że warunki wspaniałe jak w święta, tylko jedno małe ale. Pogoda śliczna, słoneczko i ciepło, wiało tylko na górze. Narciarzy mało, śniegu jeszcze pod dostatkiem, choć na trasie trzeba wytężać wzrok i szukać przeszkód, wystające skały, kamienie i przetarcia. A gdzie ale. Brakło tylko jednego małego elementu by było idealnie, nocnego przymrozku. Po półtorej godzinie trasy zrobiły się bardzo miękkie i warunki były już dużo trudniejsze. Mnie ucieszyło, że ostatni dzień sezonu, a na trasach tyle dzieci. Na Świątecznym Kamieniu, pod opieką trenerów dzieci sporo już umiejące, ćwiczą na długich i krótkich tyczkach slalom. Widać profesionalne przygotowanie całej grupy. Hala Szrenicka była dzisiaj (niedziela) mekką maluchów, którzy pod opieką instruktorów bawili się na śniegu, ale także bardzo ładnie zjeżdżały. Dzieci było naprawdę dużo. Cieszy to bardzo, bo narciarstwo widać, że na Szrenicy się rozwija prawidłowo od podstaw i najmłodszych lat, będą z tego efekty, mam nadzieję. Ale sezon niestety zbliża się do końca. Udało mi się ustrzelić aparatem MichalR zanim się poznaliśmy Na nartach (poza oczywiście skiturami) można jeszcze pozjeżdżać w Czechach, między innymi w takich miejscowościach jak - Harrachov, Spindleruv Mlyn (Svaty Petr), Pec czy Praded. Pozdrawiam serdecznie. PS I do zobaczenia na WZF Kasprowy Wierch
    1 punkt
  38. W niedzielę rozpocząłem sezon rowerowy. Na razie tylko 18km, bo nie było kiedy więcej robić, ale fajnie jest popatrzeć, jak świat budzi się po kilku miesiącach jesiennej szarugi.[ATTACH]31210[/ATTACH]
    1 punkt
  39. Ufff 9 godzin montażu i jest kolejny filmik z ostatniej weekendowej wyprawy w Beskid Wyspowy - Mogielnica 1171 m npm. Sporo w nim ujęć drogi - powinien być przydatny dla tych, którzy wybierają się tam rowerem. Miłego oglądania. Wersja z Vimeo dużo lepszej jakości: [video=vimeo;145425243] https://vimeo.com/145425243 Wersja z YT: [video=youtube;UZ6zb-xyXrA]
    1 punkt
  40. Mogielica 1171 m npm. Beskid Wyspowy. Kolejnym szczytem na mojej drodze w zdobywaniu Korony Polski w zeszłą niedzielę była Mogielica. Wysokość 1171 m npm, pasmo: Beskid Wyspowy. Wypad był szybki. Pobudka 5 rano - zakopianka i prosto do Jurkowa. Tutaj zostawiliśmy auto w centrum miasteczka, po czym udaliśmy się w stronę szlaku papiewskiego i Przełęczy Rydza-Śmigłego - powrót: szlak niebieski w stronę miejscowości gdzie został samochód. Łącznie zrobiliśmy ponad 18 km szlaku, a całe wędrowanie trwało ok 5 godzin (cały szlak spokojnie można zrobić rowerem górskim). Poniżej kilka zdjęć z wypadu. Beskid Wyspowy w jesiennych barwach: Mogielica w przepięknych kolorach jesieni. Na szczycie - wszystkie źródła, które przeglądałem mówią, że szczyt ma wysokość 1171 metrów...a na samej Górze? Tabliczka mówi, że jest 100 cm mniej. GPS pokazał mi wysokość z tabliczki. Tuż przed szczytem - w tle taras widokowy i cel naszej wędrówki. Cel: Krajobraz I z tarasu widokowego: Krajobraz II Krajobraz III Krzyż papiewski Pejzaż Zdobywcy: Beskid Wyspowy jest piękny: pozdrawiam serdecznie marboru
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...