Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      4 153


  3. marek_kapica

    marek_kapica

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      450


  4. FerraEnzo

    FerraEnzo

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      868


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.12.2016 w Odpowiedzi

  1. Wisła-stok STOK Pojeżdziliśmy dzisiaj od 16,a właściwie troszkę szybciej w na prawdę dobrych warunkach na nowo otwartej kanapie Godzinka na okrętkę ,pożniej kolejka z minuty na minutę coraz większa,nie było sensu się męczyć Co mogę powiedzieć o nowej kanapie to że du góry wjeżdża w 5,5 min(niewyprzęngana 4) Przy wysiadaniu na górze zdecydowanie za mało miejsca do odbicia w lewo czy w prawo Natomiast doszła z prawej strony dosyć szeroka niebieska trasa Nowoczesny system wyłapywania karnetu przy przekraczaniu bramek działa b.dobrze Tak samo jak i monitoring wyłapujący delikwentów odsprzedających karnety Ogólnie zainwestowali pieniążki spore,ale i kawał roboty zrobili Co jeszcze na górze powstał okrąglak z herbatką,pywkiem itp. Z prawej strony plac zabaw z ruchomą taśmą dla najmłodszych Cennik jak większość stacji w Wiśle http://www.hotelstok.pl/stok-stacjai-narciarska-stok-wisla-kolejlinowa
    14 punktów
  2. Też byłem, wszystko zostało napisane wyżej. Fajny stok odwiedzę jeszcze napewno.
    8 punktów
  3. Udało się dzisiaj wyskoczyć do Białki! Na miejscu miła niespodzianka bo zostały otwarte trasy 6a i 8. Dwa zjazdy na Kotelnicy i później od razu na pasiekę. Rano fajny zmrożony śnieg, w ciągu dnia coraz cieplej i zaczęło się robić miękko - ale bez tragedii (o tym czemu bez tragedii, dalej) Zero kolejek. W weekend otwierają kolejne trasy! PS. Rozjeździłem nowe narciochy. Powiem tak...bajka! Po zeszłotygodniowej wizycie na Słotwinach byłem załamany, nałożyło się kilka rzeczy (złe samopoczucie, nieułożone buty i chyba psychika) przez które ciężko było mi ogarnąć osławione mastery. Dzisiaj to już inna bajka, na twardym elegancko, na miękkim (a po 11 było bardzo miękko i odsypy) tak jak na twardym (serio), promień 18 m; nie odczuwam większej różnicy w stosunku do Rally. Ale szybkość przejścia ze skrętu w skręt jest bajeczna i ta stabilność. Dzięki @Mitek !!! @artix Uwierz na słowo i wypróbuj! Nie pisałbym tego gdybym wcześniej nie jeździł na Rally Sorry za OT, ale musiałem!
    7 punktów
  4. Na Chopku otwierają trasy zgodnie z planem. Za tydzień chcą otworzyć dolny FIS (11) i 33 na południu (ta długa trasa na sam dół)
    5 punktów
  5. Dzisiaj był mój pierwszy raz w tym sezonie. W pracy przygnało mnie do Ustronia więc wykorzystałem okazję do rozpoczęcia sezonu narciarskiego. Wg szybkiego rozeznania to działały dzisiaj w pobliskiej Wiśle: Soszów (niebieska trasa), Stożek, Klepki i Siglany. Nie wiem jak Cienków. Padło na Siglany, ponieważ nigdy tam nie byłem, a i z opisów wynikało, że stok łagodny czyli w sam raz na rozruch. Karnet 2 godz. za 35 PLN, jak na talerzyk to nie tanio, ale albo jeździmy albo marudzimy. Zacząłem o 12.38, ludzi na stoku ani razu nie było więcej jak 10, a bywało i 4 osobników razem ze mną. Cały czas zachodzące już za drzewa słońce, lekki mrozik i bardzo dobrze przygotowany stok. Pierwsze zjazdy niepewne, ale w 2 godzinie to już ogień, oczywiście na ile pozwalał łagodny ale dość szeroki stok Skręty krótkie , długie, lewa, prawa strona, cały stok do dyspozycji. Zjechałem 29 razy. Było warto. Bardzo słabo działał czytnik karnetów co mnie trochę irytowało. Ale jak się okazało przy zwrocie karnetu oddałem kartę z Pilska i wtedy do mnie dotarło, że dwa karnety w rękawie na tyle się zakłócały, ze czytnik kart w bramce nie wiedział, który karnet ma czytać. Kilka fotek:
    5 punktów
  6. Dziś od 14 ruszyła stacja narciarska Czorsztyn-Ski. Na początek udostępniono dla narciarzy kolej dwu osobową B i trasę narciarską 1 (czyli 1200m). Trwa śnieżenie i przygotowywanie tras 2,3 które zapewne zostaną oddane w następnej kolejności do użytku - kiedy? zależeć to będzie tylko i wyłącznie od pogody. Natomiast kolej A jest gotowa do pracy, i przy większej frekwencji w weekend zostanie pewnie uruchomiona. Warunki dobre, na stoku twardo dzięki specyficznemu klimatowi jaki panuje na tej górze temperatura około godziny 15 oscylowała w granicach 0C Dziś obowiązywała specjalna cena - wszyscy jeździli za 5zł, a pomimo to ludzi dosłownie kilka osób. A widoki przepiękne Przed południem będąc służbowo w Szczawnicy rzuciłem okiem na Palenicę i przygotowania PKL do sezonu zimowego. Szafranówka praktycznie gotowa do sezonu, natomiast na trasie Palenica 2 ciagle trwa naśnieżanie i tu tego śniegu jeszcze jest za mało aby można było przygotować trasę. Pozdrawiam Paweł
    3 punkty
  7. No i zrobił się wątek medyczny. Nie palić, zrobić spirometrię. U mnie silna alergia, przewlekłe zapalenie zatok,problemy z nerkami, zwyrodnienia stawów, też się pocę i szybko męczę...SKS w rozkwicie.Plan to 10 wyjazdów narciarskich w sezonie 2016/17.Trzeba mieć nadzieję ,że zdrowie pozwoli mi jeszcze na więcej niż jeden sezon. Trzeciego grudnia zmarł znajomy, były górnik i narciarz ,raptem 56 lat ,to dopiero jest tragedia Dużo zdrowia Wszystkim życzę.
    3 punkty
  8. Otóż, od jakiegoś czasu, to znaczy w ubiegłym sezonie po ostrym zjeździe odczuwałem mocny ból za mostkiem i zadyszkę. Tłumaczyłem to sobie przepukliną w przełyku, która może uciskać na wewnętrzne narządy, np płuca. Niestety objawy w tym roku sie nasiliły a brak zgagi eliminuje objawy 2 żołądka. Poza tym wyjście na III piętro to wyzwanie. Badania ekg, echo i wysiłkowe ekg stwierdziły nieprawidłowości. Stąd koronografia, która ma dać odpowiedzieć czym przywrócić pełną wydolność. Tyle, więcej dowiem sie po badaniu i na pewno przekaże. Planów weekendowych nie zmieniam aczkolwiek zwolnię tempa.
    3 punkty
  9. Weekend idzie Sobota 10.12. 9:15 Val d'Isere 1. przejazd slalomu giganta mężczyzn 10:30 Sestrieres 1. przejazd slalomu giganta kobiet 12:30 Val d'Isere 2. przejazd slalomu giganta mężczyzn 13:30 Sestrieres 2. przejazd slalomu giganta kobiet Niedziela 11.12. 9:15 Val d'Isere 1. przejazd slalomu mężczyzn 10:30 Sestrieres 1. przejazd slalomu kobiet 12:30 Val d'Isere 2. przejazd slalomu mężczyzn 13:30 Sestrieres 2. przejazd slalomu kobiet
    3 punkty
  10. A dzisiaj urodziny Mistrza. 100 lat.
    3 punkty
  11. Pięknie posypało i przyszedł weekend. Trzeba by gdzieś się wybrać i rozruszać odpowiednio kości. Niestety sobota nie dla mnie (sorry Speed,spałem...), bo już wcześniej zaplanowana przez moją żonę. Natomiast niedziela zapowiadała się idealnie. No, nie przewidziałem jedynie niedyspozycji żony, pod którą planowałem wyjazd... Pewnie niektórzy dziwią się, że nie daje wcześniej znaków dokąd jadę. Nie piszę, bo zazwyczaj sam tego nie wiem do ostatniej chwili! Tak też było w tą niedzielę. Planowałem początkowo Siglany lub Zagroń, ewentualnie Korbielów. Wszystko z myślą, żeby żona dała rady, a nie przed wcześniej osiwiała. Jednak w ostatniej chwili moja lepsza połówka odpadła. Skoro tak, to mogłem popuścić wodzę fantazji (jeśli można tak powiedzieć w tym przypadku) i szybko przejrzałem kamery. Miałem wystartować dość późno, więc od razu mogłem skontrolować frekwencję. Najlepiej wyglądała na Stożku, tj. najmniej ludzi. Do tego, przy pięknym słoneczku, Stożek wydawał mi się najbardziej klimatyczny. Cel obrany, czas wyciągnąć sprzęt, spakować się, 5 razy skontrolować, czy czegoś nie zapomniałem (tak to jest na początku sezonu) i mogę ruszać. Tradycyjnie zacznę od komunikatu drogowego. Okolice Bielska-Białej: warunki do jazdy idealne. Śniegu brak, drogi suche i puste, jak to w niedzielę. Szybko przelatuję fullwypasówkę, podobnie mniej wypasioną "Wiślankę" i szybko docieram do Ustronia i Wisły. Tutaj pierwsze ślady prawdziwej zimy, nawet na drodze, choć jest ona dobrze utrzymana. Obserwuję przy okazji Czantorię, gdzie trwa naśnieżanie, ale białego jeszcze mało. Dalej Wisła i w oddali widać np. Soszów, już też biały. Przez chwilę zawahałem się, czy nie skręcić na Siglany, ale pojechałem dalej. Zjeżdżając z głównej drogi w stronę Stożka, od razu rozpoczął się "standard biały". No to było już oczywiste, że dojazd będzie trudny. Tutaj jednak jeszcze nie ma źle i można się przyzwyczaić do zimowych warunków, jakich dawno nie widziałem. Najgorsze zaczęło się na ostatnim kilometrze dojazdu do stacji. Nie chodzi o to, że lód, ślisko i takie tam, ale o innych kierowców. Utknęły 2 auta w miejscu, które wcale nie było trudne do pokonania i koniec. Przez chwilę jeszcze myślałem się wycofać, ale za mną już jechali kolejni. Szach i mat! Na szczęście dość szybko się ogarnęli i mogłem jechać dalej. Jak się później dowiedziałem od pana, który kasuję za wjazd, choć ponoć mu nie wolno, sporo matołków próbuję wjechać na letnich oponach, a nawet na slickach! Od razu widać efekty... Dość już o drogach! Jestem na miejscu i udało mi się zaparkować praktycznie pod samym wejściem na stok. Czas więc się przebrać i ruszać do kasy. Biorę dwie godzinki za 40 zł, bo na początek powinno wystarczyć. Jest piękna, słoneczna pogoda i delikatny mrozik. Warunki pogodowe wręcz idealne! Widok na stok, czy z góry na okolicę też. Szybkie fotki i czas zabrać się do roboty. Widok z góry Babia Góra - pierwszy raz ją widziałem z tego miejsca. Skrzyczne, a przed szczytem widać orczyk z SON. Nowa Osada w pełnej krasie No dobra, dość tego rozglądania się! Do roboty! Według oficjalnego komunikatu, czynna miała być jedynie trasa czerwona, która ma sztuczne naśnieżanie, więc na nią ruszam. Niestety przy starcie wąskie gardło i wyryte do ziemi. Minerały walają się niemal na całym "ujściu" na trasę narciarską. Ale jak się to przeleci, dalej już jest dobrze. Warunki do samego dołu dobre, choć coś tam na ściance ciemnego się walało. Według mnie to szyszki, liście itp..Nic groźnego. Można sobie popuścić i nabrać wiatru w żagle. Czerwoną pokonuję jeszcze kilka razy, jednocześnie przyglądając się na pozostałe... Skoro ludzie cisną też na czarną, to czemu by jej nie przetestować? Nogi jeszcze nie działają jak należy, ale nie powinno być problemów. Co prawda widać wystające pojedyncze źdźbła trawy, ale nie są one groźne. Przejechałem z przyjemnością. Warunki dobre i czuć nawet różnice pomiędzy czarnulką a czerwoną. Na pierwszej tylko naturalny śnieg i jakby bardziej miękko, na drugiej wyraźnie twardziej. Skoro tu tak dobrze, to jadę przetestować niebieską, czy też to zieloną. Śniegu dużo, warunki bardzo dobre. Jedynie na dwóch patelniach ludzie wykopali nieco żwiru. Po za tym bardzo fajnie! Jedna dla mnie trochę tu za wolno i na tym jednym przejeździe kończę. Powracam na czerwoną i czarną i tam spędzam pozostały czas. Do samego końca jazda bardzo przyjemna. Żadnych nadmiernych muld, większych przetarć, czy tłoku. Wejście na krzesło na bieżąco. Im później, tym frekwencja niższa. Ciekawe, bo patrząc na ilość samochodów na wszystkich parkingach, powinno być gęściej... To jeszcze Schronisko i trochę zimy... Czas szybko minął, czas wracać. Trochę z żalem, choć nogi nie bardzo dają jeszcze rady. Tak tak, rower to nieco inna bajka i choć kondycja jest, to jakoś tak bolały, kiedy chciałem coś więcej poszaleć. Droga powrotna już bez problemów, może po za jednym incydentem. Jakaś kobita 3 samochody przede mną nagle gwałtownie zahamowała do zera, tak po prostu na środku drogi, bez widocznego powodu. Na szczęście nikt nikomu nie spenetrował tyłka... Późniejsze jej zachowania na drodze również mocno odbiegały od rozsądnych standardów. Jedyne wyjście, dla własnego bezpieczeństwa i spokoju ducha, dodać gazu i zostawić ową damę daleko za sobą. Piękny dzień i oby takich więcej! Pozdrawiam, Johnny
    2 punkty
  12. A moc będzie z nami już od 14 grudnia. Łotr 1. Historie w kinach.
    2 punkty
  13. Kilka fotek z Obertauern: Pogoda idealna (słońce plus lekki mróz). Stoki twarde do 16. Ludzi mało - trochę więcej w sobotę, a od niedzieli jazda po pustych trasach. Czynne ok. połowy ośrodka - wszystkie główne trasy, warianty dopiero się "robią" Jak ktośnie był, to polecam ośrodek, świetne trasy. Kolejny wyjazd to Saalbach 14-17 stycznia.
    2 punkty
  14. Darek, nie ryzykuj! Lepiej odpuść sobie te kilkanaście zjazdów i idź na koronografię, żebyś później nie musiał odpuścić całego sezonu. Nie chcę Cię straszyć, ale jeśli masz problemy z sercem, to lepiej iść na badanie, bo inaczej może to się skończyć nawet zawałem.
    2 punkty
  15. Od jutra SON otwiera kolejne trasy i wyciągi. Przy okazji zaprezentowali nową mapkę tras (zmienili trochę kontrast i zaznaczyli planowane koleje z jednym błędem)
    2 punkty
  16. Odwołane zawody mężczyzn w Lake Louise zostaną przeniesione do: Super G 27.12.2016 w Santa Caterina (ITA) Downhill 24.02.2017 w Kvitfjell (NOR)
    2 punkty
  17. Chwilowo mogę być nieobecny na forum. Żartuję, to niemożliwe. Dzięki nowemu forum jestem zawsze zalogowany. Męcząc się niemiłosiernie wchodząc ciągle pod Golgotę postanowiłem się przebadać. Wskazanie kardiologa - koronografia, czy jakoś tak. Podobno jeden dzień. No ale na razie weekend przed nami. Plan jest taki: Piątek wieczorem tury - Buczynka. Trzeba sprawdzić czy w sobotę będzie się dało zjechać tamtędy z kopuły szczytowej Pilska. Sobota - Pilsko, Niedziela - SON. Jak dożyję.
    1 punkt
  18. Darku, oby badania wykazaly ze to falszywy alarm. Zdrowi !
    1 punkt
  19. No i piękny freeride przytrasowy. Bardzo ładnie to wygląda!
    1 punkt
  20. no to kokodżambo i do przodu , ale na razie powoli i uważaj na siebie
    1 punkt
  21. Darek nie żartuj, tylko zasuwaj na koronografię, bo kto nas będzie witał w marcu lub kwietniu o 6 rano przy kasie pod gondolą na Kasprowy Wierch? Pozdrawiam serdecznie. PS Jeszcze mamy do dokończenia (właściwie do rozpoczęcia) piwsko na Pilsku !
    1 punkt
  22. a może jakieś szczegóły Góralu ( jak oczywiście chcesz się nimi podzielić ) , bo ja też się męczę i pocę , ale u mnie , wydaje mi się , to takie standardowe zmęczenie a tak poza tym to oczywiście duuuuuuuuuuuużo zdrówka , no i posłuchaj kolegów z tymi badaniami , ew. zabiegiem itd , bo pewnie Ty , jak i ja , a pewnie i większość facetów sprawy zdrowotne spycha gdzieś tam na ostatnie miejsce .....
    1 punkt
  23. Kurde ja też się strasznie męczę wchodząc pod Golgotę ;), na Pilsko to samo i na Rysiankę, nie najgorzej jest na Skrzyczne... z Małego A tak na serio to nie będzie tak źle! trzymaj się!
    1 punkt
  24. Cześć, u mnie w rodzinie tego typu rzeczy są dziedziczne wiec mam spore rozeznanie. Jeśli naprawdę potrzebujesz koronografii to lekarz powinien -niestety- zabronić ruchu i skierować pilnie na zabieg. Załatw sobie wizytę u dobrego kardiologa. Teraz koronografia to pikuś
    1 punkt
  25. Nic się nie bój. Wsadzą Ci kabel przez żyłę (czy inną tętnicę) i popatrzą co w nich siedzi. Mi najpierw próbowali przez tą w nadgarstku, ale gdzieś kabelek utknął i musieli przez pachwinę (tam gdzie się plecy przedziałkiem kończą ). Popatrzysz sobie na monitorze jak od środka wyglądasz Z tym, że potem to musi się zagoić by krwotoku nie było i zabieg przez pachwinę trzeba wyleżeć nieruchomo (kwicy można dostać). Na nadgarstku goi się szybciej (zakładają jakiś patent ze szkiełkiem), więc zapytaj czy tak Ci tego nie mogą zrobić, żeby rekonwalescencja jak najszybciej przebiegła i plan weekendowe się udały. Czego Ci życzę Jak i zdrowia
    1 punkt
  26. Darek - martwię się Andrzej ma rację - nie przeginaj dopóki się nie przebadasz. W marcu mam nadzieję będziesz w pełni sił Zdrówka!
    1 punkt
  27. Góralu, jaj sobie nie rób. Jak trzeba zrobić jakieś badania, koniecznie zrób. Potem idź na narty. Pamiętaj, zdrowie jest najważniejsze.
    1 punkt
  28. Jeeb kompletnie nie rozumiesz, czym jest skitouring, ani kim są skitourowcy. Bez wątpienia nie kieruje nimi chęć oszczędzania na karnetach i problem stania w kolejce. Jak będziesz jeździł kiedyś na nartach, a będzie koło Ciebie przechodził skitourowiec, to się zatrzymaj, przywitaj, porozmawiaj z nim (nimi). Zapewne znajdą chwilkę czasu na pogawędkę. Wielu z nich to gawędziarze, opowiedzą Tobie jakąś ciekawą anegdotę. Zbyt łatwo generalizujesz i oceniasz, trochę więcej otwartości i radości. Za dużo żółci w Twoich postach. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  29. Coś pomieszałeś z tymi orczykami. A trasy 3 i 4 - mega :). mapa.jpg
    1 punkt
  30. Myśle Panowie, że powinniście się zacząć przyzwyczajać do cen w tej wysokości. Popatrzycie na Podhale, gdzie tej wysokości ceny są normą. Mogę się założyć, że w przyszłym sezonie w SONie ceny też pójdą do góry. A co do frekwencji w BSA, to jestem pewien, że trzeba będzie stać w kolejce.
    1 punkt
  31. Dziecko jeździ w miarę przyzwoicie, fakt. Za to kamerzysta fatalny...
    1 punkt
  32. Krono, masz irytującą manię uogólniania. To, że jedna osoba odebrała Cię jako wspomnianego trolla i hejtera to nie znaczy, że wszyscy. Mało tego to Mariuszowi zwróciłem na to uwagę. Trolla i hejtera się na forum banuje, a tobie "krzywdy" tu nikt nie robi. Więc nie rób z siebie "bidulka". Pozdrawiam (wszystkich bez wyjątku).
    1 punkt
  33. Haha, Jodek, robiłem tak samo gdy jeździłem do Zakopanego. Wieczorne jazdy w regionie są najlepsze. Puste stoki i wiele opcji dookoła Zakopanego.
    1 punkt
  34. Jedz do Zakopanego , ja tam spędzam tydzień co roku i sie nie nudze w promieniu kilkunastu km masz masę fajnych osrodków a i wieczorem można pojezdzić w centrum. Żona zadowlona bo po Krupówkach mozna pobiegać i każdego dnia w innej knajpie na piwku posiedzieć. ja przez tydzień odwiedzam : Witów Ski, Jurgów , Małe ciche, Małe Suche, Kasprowy , Rusin Ski , Kotelnice wieczorem jak mi się chce wyskakuje w Zakopcu na Polanę Szymoszkową lub Harendę ( obydwa stoki ze słusznym nachyleniem) .
    1 punkt
  35. Cześć Dziecko jeżdżące dobrze: mniej więcej o to chodzi? Szukam punktu odniesienia. Pozdrowienia
    1 punkt
  36. karnet jak karnet... juz teraz w wielu innych osrodkach cena +-10,00zl podobna, wiec tragedii nie ma ale tanio czy atrakcyjnie to nie brzmi... ale cena za 55 minut lekcji z instruktorem 110zl, rekord Polski?
    1 punkt
  37. Tu też jesteś? Niby miałeś nie doradzać co do wyboru nart.. A tak na marginesie to są tu userzy którzy mają na to wyłączność
    1 punkt
  38. Te narty zrobią Ci krzywdę, bo z tego co piszesz to faktycznie nie jeździsz na 7-8 a przecenianie swoich możliwości jest zgubne. Myślisz że jak kupisz slalomki (najwyższy model sklepowy) to one same za Ciebie pojadą ??? Takie krótkie skręty jak Japoniec z Twojego filmiku wymagają niesamowitej SZYBKOŚCI, KOORDYNACJI I SIŁY (czyli TECHNIKI) a nie krótkich nart !!! Slalomki dla mężczyzny NIE krótsze niż 160-165 cm. A jak nie dajesz rady to ćwicz, ćwicz i ćwicz. Ja przy 80kg jeżdżę na slalomkach 170 cm - wzrost NIE JEST WAŻNY (nawet w PŚ)
    1 punkt
  39. Przedostatnie zdjęcie to Tumlin, wypisz wymaluj! Tylko tło trochę inne, bardziej górzyste. Pozdrawiam zaczynających sezon!
    1 punkt
  40. Stożek... Zachęcony ostatnimi zdjęciami @johnny_narciarz postanowiłem odwiedzić dzisiaj Stożek. Dość nietypowo, jak na ten ośrodek, górny parking dosyć szybko zapełniony, oczywiście o kolejce do kasy, czy tłoku na stoku nie ma mowy. Pogoda dzisiaj bajkowa, lampa i lekki mrozik cały dzień, a przygotowanie tras bardzo dobre, żadnych przetarć, czy innych niespodzianek. Twardo, później miejscami lodowo - raczej w miejscach, gdzie dominował sztuczny śnieg, od godziny 11 należało uważać na pojawiające się gdzieniegdzie drobne kamyki, najczęściej na czerwonej, i w newralgicznych miejscach (zakręty) na niebieskiej - wszystko do ominięcia, bez dramatu. Trasa czarna utrzymała zdecydowanie najlepsze warunki do samego końca. Biorąc pod uwagę pogodę, przygotowanie tras i zakupiony skipass z groupon'a z rabatem za 38 zeta, to bardzo udane rozpoczęcie sezonu.
    1 punkt
  41. Panowie, dyskusja z Krono jest już bezcelowa. Ma odmienne zdanie, takie jego prawo i nie musi się z nami zgadzać. A za chwilę zaczniecie odbiegać od tematu wątku.
    1 punkt
  42. KRONO, BUMER podsumował wszystko celnie i bez złośliwości, tak na chłopski rozum, a ja dodam jeszcze coś od siebie. Bardzo współczuję Ci kontuzji, z tego co piszesz poważnej, ale tak widocznie musiało się stać, że w danym miejscu i czasie ten ktoś wjechał w Ciebie. Po prostu miał miejsce wypadek, tak jak wiele wypadków ma miejsce na drogach, a przyczyną których wcale nie jest samochód z wysokiej półki czy niskiej, nowy czy stary, a CZŁOWIEK. To on decyduje o wszystkim, to on popełnia błąd czy szereg błędów, które prowadzą do zdarzenia. I czy ten ktoś jechałby na nartach na których jechał, czy na nartach właściwych wg Ciebie do jego stylu i umiejętności, to naprawdę nie ma żadnego znaczenia. To on a nie narty, przecenił swoje możliwości, popełnił błąd i stało się. Co do nart tych z wyższej półki, czy wg. testerów w testach WST czy NTN czy jeszcze innych przeznaczonych w konkluzji dla bardzo dobrze jeżdżących jak m.in. wspomniana przez Ciebie i określona seria Performance Heada (Speed, Magnum, Rally, Titan), to raczej dotyczy to nie tego, kto na tych nartach powinien jeździć, a tego, kto z jeżdżenia na nich odniesie największą korzyść, najbardziej wykorzysta jej cechy, przeznaczenie. Po prostu osoba umiejąca jeździć, dająca sobie radę w różnym terenie i warunkach spokojnie będzie czerpała radość z jazdy na tych nartach, a one nie zrobią jej krzywdy, nie zabiją jej. Co najwyżej ta osoba wykorzysta w 50-70% jej możliwości, a nie w 100%, mając w zanadrzu jeszcze zapas bezpieczeństwa.To tak jak z samochodami. Powiedz mi KRONO dla kogo robione są te testy? Dla zawodników? Raczej dla rzeszy narciarzy o różnych umiejętnościach, bo to oni są głównymi nabywcami nart. I bardzo dobrze, że na takie testy zapraszani są amatorzy, że oni mogą spróbować tych nart, porównać i wypowiedzieć się. Bo większość klientów będzie właśnie takich jak oni. A że nie jeżdżą jak Marcel Hirscher czy inni zawodnicy nie tylko z PŚ, to od razu należy ich negować, wyśmiewać i obwoływać gorszymi? Tak, gorzej jeżdżą, ale nart wcale gorzej nie testują, a to jest TEST, a nie ZAWODY. A co do warunków w jakich ci amatorzy testowali tak dodatkowo SL, to były jakie były, nie trafili na mróz, sztruks i twardo, a nie mieli możliwości czekać dzień, dwa, tydzień, na poprawę warunków do przetestowania SL. A co do oceniania jazdy kogoś po jednym zdjęciu, to robię ich rocznie ok 100-120 tysięcy i uwierz mi, że każdego można pokazać jak się chce. Założę się, że zrobię Ci zdjęcie w czasie jazdy jak jesteś świetnie złożony w skręcie, dynamiczne, pokazujące że potrafisz świetnie jeździć, ale bez problemu zrobię też takie, gdzie będziesz wyglądał jak totalny początkujący Wrzucę je tutaj i każdy będzie Cię obśmiewał. A jakie by to miało odzwierciedlenie w rzeczywistości? Hołowczyc też kiedyś rozwalił na trzeźwo podczas parkowania płot sąsiadowi i widząc zdjęcie z tego powiesz "ale łajza, ten chłop jeździć samochodem nie potrafi ? A odnośnie tego "cieńki bolek" to sorry, ale jest to moim zdaniem obraźliwe, a nie chodzi tu o to, żeby kogoś tutaj obrażać. Pamiętaj, że klasą jest powiedzieć do kogoś "spierdalaj" w taki sposób by poczuł podniecenie na myśl o zbliżającej się podróży
    1 punkt
  43. Idziemy do zamkniętego schroniska Alte Prager Hütte (2489m n.p.m.). Stamtąd podziwiamy lodowiec. Widać mnóstwo szczelin z których nie ma wyjścia. Po przerwie nie idziemy do lodowca tylko do wyższego schroniska. Po drodze mija my owce - niektóre stały na śniegu- a także koziorożce i świstaki. Oczywiście przeszliśmy przez śnieg Po godzinie zobaczyliśmy nasz cel - schronisko Neue Prager Hütte (2782m n.p.m.). Wycieńczeni weszliśmy do środka. Okazało się, że na piętro, gdzie jest bar, trzeba zdjąć buty i założyć chodaki. Po wypiciu lokalnych specjałów schodzimy na dół, by podziwiać niezwykłe widoki okolicznych pasm górskich. Sprzęt dla tych, którzy chcą zdobyć Grossvenediger. Nie czułem zmęczenia tylko radość z wdrapania na taką dużą wysokość. Takiej radości nie da się dobrze opisać - to uczucie, które od środka sprawia, że czuję się jakby ponad tym wszystkim. Ponad codziennymi sprawami, ponad zmęczeniem, ponad lodowcem... W oddali widać Grossglockner Niestety trzeba było zacząć schodzić - przed nami ponad 10km marszu. Po drodze odwracamy się co jakiś czas, żeby podziwiać niknący za chmurami Großvenediger. Widok na dolinę Schodzimy... Po 40 minutach schodzimy do nieczynnego schroniska. Po krótkiej przerwie ruszamy ostro w dół. Po wypiciu i zjedzeniu co nieco, schodziło mi się fatalnie - wszystko "skakało" i miało ochotę zrobić w tył zwrot. Po dosyć męczącym zejściu dochodzimy do mostku nad potoczkiem wypływającym niegdyś z lodowca (zdjęcie nr.7 z tego dnia). Potem na pełnym luzie na spokojnie dochodzimy do pierwszego schroniska (idąc już drogą). Razem z nami z gór schodziły krowy. Po postoju tą samą drogą wróciliśmy na parking. 23km, 1270m w górę i tyle samo w dół. Mięśnie tradycyjnie bolą, ale przynajmniej czuję, że chodziłem po Alpach!
    1 punkt
  44. Dzień czwarty– Sięgaj, gdzie wzrok nie sięga. Czyli śladami@MajorSki i innych, którzy odwiedzili to miejsce na tourach w maju. Mięśnie bolą tak, że ledwo co zszedłem na śniadanie. Jednak było tak dobre, że powoli zapominałem o bólu. Nie wspomniałem wcześniej o pogodzie. Mimo nieciekawych prognoz, pogoda była idealna - trochę ciepło, trochę chmur, których cień dawał chwilę wytchnienia i lekki wiatr powodujący niesamowite uczucie na dużej wysokości. Wracając do środy - przejechaliśmy busem do Tauer w rejon Matreier Tauernhaus 1512 m n.p.m. Na początku wita nas orzeł. Ruszamy utwardzoną drogą lekko do góry, bo idziemy w dolinie. Mijamy piękne alpejskie łąki, urokliwą kapliczkę wykutą w skale i krowy. Docieramy do Venedigerhaus (1689m n.p.m.). Przy schronisku robimy krótką przerwę. Potem ruszamy dalej szlakiem Gletcherweg Innergschloos. Idziemy wzdłuż potoku. Dochodzimy do wąskiej ścieżki, która idzie stromo pod górę. Szlak jest ładnie skoszony - przed nami szedł pan z psem i kosą spalinową. Przy bardziej stromych odcinkach wspomagamy się liną. Taki "transport linowy". Z prawej strony widzimy dolinkę, w której niegdyś był lodowiec. Szlak nieco łagodnieje. Pojawia się więcej niskiej trawy i kwiatków, a także rozwalone Blizzardy. Mijamy kilka jeziorek i dochodzimy do potoku wypływającego z lodowca Schlatenkees. Obok lodowca wiszą seraki a nad nim wznosi się drugi po Grossglocknerze najwyższy szczyt Wysokich Taurów - Grossvenediger (3666m n.p.m.). Następnie wspinamy się po wygładach polodowcowych.
    1 punkt
  45. Hala Miziowa restauracja na pierwszym piętrze
    1 punkt
  46. Cześć! Jeśli chodzi o Tuxa, to będę musiał tam wrócić, bo tego rejonu lodowca, o którym piszesz nigdy nie penetrowałem, a wygląda zachęcająco. Jeśli chodzi o Pitztal to jeździliśmy na wprost lub w prawo od grani. Grań nie zasypana i przejazd na druga stronę chwilowo niemożliwy. Wujot oczywiście kombinował z drugiej strony jak się dobrać do tych żlebów, ale trzeba było sporo chodzić po skałach i szkoda było nam czasu, bo na Pitztalu tylko 1 dzień byliśmy. A tak w ogóle, to świetnie, że są narciarze dla których radością jest pojeździć w takich miejscach o jakich piszesz. Sztruks nie zawsze jest najważniejszy. Ja wiem, że po sztruksie jest łatwo, lekko, przyjemnie i bez wysiłku. Ja na nartach jeżdżę też po to by się zmęczyć, wtedy jest super, choć nogi bolą. Za dużo po gładkich trasach już jeździłem, żeby tak mocno mnie jeszcze kręciło. Ale jeśli jestem zmęczony, albo nie ma innej alternatywy to może być oczywiście sztruksik, wtedy od niego nie stronię i czerpię satysfakcję z każdej przejechanej trasy. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  47. Miałem kończyć relację z wyjazdu do Ischgl, ale wciągnął mnie zjazd panów w Val d'Isere. Wyniki generalnie bez niespodzianki. Jednak co się dzieje z reprezentacją Austrii. Najlepszy z nich Matthias Mayer 17 pozycja - to prawdziwy dramat dla tej nacji. Na razie Marcel musi się spinać za całą Austrię. Dla mnie cichym bohaterem dzisiejszych zawodów oczywiście Bostjan Kline. Miejsce niby świetne 4, ale na mecie nie był zadowolony. Błąd w trakcie zjazdu kosztował Go przynajmniej podium, jeśli nie pierwszego zwycięstwa. Na czwartym punkcie pomiaru czasu jest na prowadzeniu (co prawda tylko o 0.01s) 1.15.56 Zaraz po nim wchodzi w lewy skręt, tu idzie coś nie tak, podbija zewnętrzną nartę. Praktycznie cały skręt pokonuje na wewnętrznej narcie, jedyny kontakt w czasie tego skrętu ze śniegiem, ma tylko przy pomocy lewego przedramienia. Dla mnie techniczny majstersztyk, że potrafił z tego wyjść cało. Na 5 punkcie pomiarowym ma 0.6 s straty i niższą prędkość od rywali. Na mecie strata urosła do 0.64 s. Zwróćcie uwagę jak walczył w skręcie... Na moment łapie kontakt z podłożem zewnętrzną nartą i do tego jak wytrzymało to Jego lewe kolano Ponownie kontakt tylko przedramieniem Jeszcze raz na wewnętrznej Balansuje jeszcze prawą ręką i wreszcie wychodzi na prosta Dla amatora to coś nieosiągalnego. Niestety albo na szczęście... Pozdrawiam serdecznie. PS Kto nie widział, za kilka minut retransmisja na Eurosporcie 2
    1 punkt
  48. Mijamy jeziorko lodowe i piramidy z kamieni. A poza tym cały czas to samo - aby do góry. Jedyne o czym myślę to gdzie postawić nogę. Kamień się ruszy czy nie? Zsunie czy tylko zachwieje? Tu za stromo, tu nie ma się czego złapać. Uff, trzeba złapać oddech. Jeszcze daleko. Gdzie ten szczyt? Znowu się chwieję. Zaraz, teraz którędy? O! Tam widać jakiś szlak. Idę, zawracam się, cykam fotkę, podnoszę na chwilę głowę... Już niedaleko! Jeszcze kilka kroków i jest! Medelzkopf (2761 m n.p.m.) zdobyty. Jest cudnie! Większość robi zdjęcia nad przepaścią. A obok tyle śniegu Teraz trzeba zacząć schodzić w dół. Czeka nas ponad 1300m zejścia. Schodzimy do przełęczy - tam robimy krótką przerwę. Po 15 minutach ruszamy dalej. Na horyzoncie widać koniec - tam gdzie zaczyna się przeciwległy stok - czyli strasznie daleko (15km). Schodzimy mijając kwiatki i śnieeeg! Dlaczego nie wziąłem nart? Niedaleko śniegu biegały sobie koziorożce a w oddali pojawiło się jeziorko. Nad nim robimy przerwę. Urokliwe miejsce - pod górami w przepięknej dolince. Idziemy dalej, odwracając się co jakiś czas, żeby podziwiać widoki. Jaka tu jest piękna zieleń! Nie jest to jeszcze las, ale też nie łąka. Górska sawanna? Idziemy w tej zapierającej dech w piersi scenerii do łąk. Pojawiają się krowy - czyli cywilizacja jest blisko. Jest też schronisko. Uff! Chłodna woda, cień i lekki wiatr spowodowały, że nie chcieliśmy się już nigdzie ruszyć. O tym, że trzeba już iść, przypomniały niektórym krowy, które zaczęły dobierać się do jedzenia. Jak się później okazało, w tej dolince miał miejsce wypadek - krowa ugryzła 8-letnią dziewczynkę, która trafiła potem do szpitala. Dochodzimy do wąwozu. Woda, która płynie od śniegu przez jeziorko rozbija się teraz o głazy powodując odgłos, który odbijał się od ścian wąwozu, rozchodząc się z podwójną mocą. Wąwóz się wypłaszcza. Woda cały czas niemiłosiernie rozbija się o wystające kamienie pieniąc się jak kibice po niestrzelonym karnym. Pojawiła się zielono-alpejska trawa i długo wyczekiwany parking. 17,5 km zrobione, 550m w górę i 1300 w dół. Po godzinnej jeździe busem zatrzymujemy się w Matrai in Osttirol. Tam kończymy dzień. cdn.
    1 punkt
  49. Choć równie ciekawa informacja to 13 miejsce Marcela. To naprawdę świetny wynik. Pozdrawiam
    1 punkt
  50. Szczyrk Biła stok Beskid, kwiecień 1993r. Na górnej polanie (tam gdzie teraz rozprowadzono ubiegłoroczny śnieg) była wyrwirączka Bielskiej Fabryki Maszyn Włókienniczych BEFAMA Organizowano zawody rodzinne, bo to był jedyny stok w Szczyrku na którym był w tym czasie śnieg
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...