Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      56

    • Liczba zawartości

      4 153


  2. idealist

    idealist

    Użytkownik forum


    • Punkty

      37

    • Liczba zawartości

      1 230


  3. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      1 563


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      31

    • Liczba zawartości

      16 752


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.02.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Gosau-Russbach-Annaberg ponownie. Parkujemy tym razem w Russbach pod gondolą, czyli o kilka km dalej niż dojazd do Gosau Gondola wywozi na szczyt skąd można udać się na dalsze rejony ośrodka, ale jednocześnie obsługuje chyba najdłuższą trasę w ośrodku czyli czerwoną "1" . Jest to trasa bardzo szeroka i taka bardziej różowa niż czerwona. Ma wypłaszczenia i ścianki. Taką konfigurację lubię. Zjeżdżamy nią 2 razy póki jest w porannym bardzo dobrym stanie. Potem odwiedzamy inne zakątki ośrodka i w końcu odnajduję trasę którą polubiłem czyli "11a" . Na niej dzisiaj jeździmy najwięcej. Tutaj też zaliczyłem pierwszą w tym sezonie glebę. Chcąc ominąć ruszającego w poprzek stoku narciarza. Na szczęście skończyło się na strachu i szorowaniu lewym biodrem po stoku . Narciarz omijany podszedł i zapytał czy wszystko OK. Słońce operuje coraz mocniej i stoki południowe dzisiaj były na prawdę miękkie z dużymi odsypami i muldami. Ośrodek przypomina mi w niektórych momentach Chopok. Może dlatego, że jednak ilość narciarzy przez ferie jest spora i główne trasy dość szybko się degradują. Trzeba szukać tych na uboczu. Dzień spędzony przyjemnie . Jutro kończymy nasze krótkie zimowe wakacje na Krippenstein czyli będzie zjazd i będą skitoury. .
    16 punktów
  2. Iski - wszystko czynne ? W telegraficznym skrócie - Penken, Rastkogel, Eggalm. Pogoda ustalona. Dół wiosenny zupkowaty. Rastkogel do końca dnia idealny. Kolejne 50km pękło. Mimo ferii zjawisko pustostoków występuje. Potestowane Heady Ispeed, mój mąż zakochany, choć większe wrażenie zrobiły na nim Magnum, a ja zdecydowanie zostaje przy swoich
    14 punktów
  3. Wisła -Skolnity Na parkingu górnym 7.30 Przebieranko i do kasy po karnet poranny Tem koło zera ,14 narciarzy,jeden snowbordzista i pełna lampa Przygotowanie tras bez zarzutu
    12 punktów
  4. Dziękujemy za spotkanie. W Polsce mamy zbyt daleko do siebie [emoji6].
    10 punktów
  5. 9 punktów
  6. Krippenstein W Walentynki niestety tylko w męskim gronie odwiedziliśmy teren bezpośrednio graniczący z lodowcem Dachstein czyli Krippenstein. Na szczyt i płaskowyż o księżycowym krajobrazie dostajemy się dwiema gondolami przypominającymi tą z naszego Kasprowego. Na górze jest niesamowicie krajobrazowo. Zwieńczeniem "płaskowyżu" z milionem pagórków jest Dachstein z lodowcem. Nawet JC, który nie jedno już widział był zachwycony. Właśnie, nawet specjalnie nie umawiając się spotkaliśmy się z szefostwem skionline.pl i odbyło się małe WZF w miłym gronie. Wracając do Krippenstein to na górze jest jedna krótka trasa obsługiwana przez kanapę i mega długa 8,5 km trasa na sam dół (miała mieć 11 km, ale pomiar GPS wykazał inaczej). Do połowy jest to piękna widokowo, nasłoneczniona szeroka nartostrada, a później ostry szeroki, kręty zjazd w dół. Cały czas w cieniu. Miodzio. Część nartostradowa jest obsługiwana przez starusieńką, sympatyczną gondolkę jeżdżącą co 10-15 min. Wczesnym popołudniem zmieniliśmy narty na tourowe. Ponowny wyjazd gondolami na płaskowyż, zjazd do starszej gondolki i stamtąd rozpoczęliśmy nasz krótki marsz lekko w górę po małych pagórkach bez konkretnego celu. Po jakiejś godzince uznaliśmy, że już dosyć tzn ja uznałem bo Marek jeszcze trochę chciał iść. Małe przebieranko i jazda w dół. Niezbyt szalona, ale w przepięknych okolicznościach. Śniegu tu mają dużo więc było przyjemnie. Następnie wyjazd gondolką staruszką, półgodzinny oddech i zwariowana 8,5 km jazda w dół w promieniach zachodzącego słońca. Pojutrze tu wracamy w nasz ostatni czwarty dzień w Dachstein West.
    8 punktów
  7. Dzisiaj ryterska powtórka, zdjęć nie dodaję bo było identycznie jak wczoraj. Za to nagrał się filmik z kilkoma skrętami.
    7 punktów
  8. Druga część relacji z wczoraj Potem jedziemy na Małe Skrzyczne. Na górze bardzo twardo - betonowo. Z Hali Skrzyczeńskiej jedziemy "czwórką" na Solisko. Na Suche ogromna kolejka więc jedziemy na Juliany. Pod Rudym Kotem mały pit stop. W ogóle złapałem jakieś przeziębienie czy coś takiego, bo dzisiaj czułem się fatalnie. Kwaśnica z baraniną trochę mnie wzmocniła Na Julianach zaczęła puszczać 10. Poza nią twardo. Na ściance 12 trochę lodu - trzeba jechać na krechę. Czasami uciekam na freeride. Przy wyciągu zaczepił mnie@PIT. Dzięki za pogadanie na orczyku! Po południu na Golgocie cały czas idealnie. Pojawiło się tylko trochę grudek lodowych i pojedyncze kamienie na dole. Na 7 zrobiło się trochę miękko. Na skoczniach wokół trasy skakało się świetnie. Do końca dnia smigaliśmy na Małym Skrzycznem. Na górze jesteśmy po 16:00 i czeka nas długi zjazd 2, 6, 4 i 7 na sam dół. Na górze znowu freeride, a na "szóstce" niespodzianka... sztruks! Wieczorem jak zwykle super. Twardo i bez większych muld. To przedostatnie śmigi w tym miejscu o tej porze... Prawie 85km, prawie 10h i czuję że żyję!
    6 punktów
  9. Dzięki Panowie Wstaje nowy narciarski dzień... i znowu 10h słońca, co zrobić
    6 punktów
  10. Napiszę krótko, bo za dużo nowego się nie dowiedziałem. Cennik: Za rok planują sezonówkę GoPass Chopok-Szczyrk. Ceny zwykłych karnetów będą się mieścić w naszych realiach (ceny będą podobne do Białki). Nie będzie raczej elastycznych cen. Koleje i wyciągi: W sumie to o kolejach wszystko wiadomo. Jedyna nowość to taka, że dolna stacja kanapy łączącej SON z COSem będzie w miejscu obecnej dolnej stacji orczyków na Małe Skrzyczne (wcześniej planowali zrobić ją niżej). Wbrew początkowym planom w tym roku demontują krótkie górniki (krótkie orczyki z Czyrnej). Poza tym 3 wyciągi Solisko - Suche - Hala Skrzyczenska oraz Golgota idą na złom. Górna stacja wyciągu powyżej Golgoty będzie najprawdopodobniej przesunięta sporo w dół. Dolna stacja planowanej kanapy z Czyrnej będzie niżej - bliżej parkingu. Trasy: W tym roku zrobią naśnieżanie 1,2,3,4,7 i może Julianów. Poszerzone zostaną mocno 2,3,4,7 (poniżej Hali S.) i Golgota a mniej 1. Oświetlone będą 2 i 3. Nie wiadomo co z "jedynką" - na razie nie jest to pewne. Koszt jej oświetlenia to połowa szybkiej kanapy. Także korzystajcie z oswietlonej Golgoty i Suchego, bo za rok już tego nie będzie... W tym roku nie ruszy budowa restauracji na Hali S. Za to już teraz na parkingu u Kowalskiego stoją maszyny, które niedługo rozpoczną budowę gondoli i budynku obok. Skibusy są w planach, ale nie zależy to tylko od TMR-u. I jeszcze jedno - zbieramy (my jako VSS i Stowarzyszenie a także SON) starych zdjęć z ośrodka. Jeśli macie jakieś u siebie lub u rodziny, to podeślijciem Chyba to wszystko co miałem napisać (jest jeszcze coś, ale póki co to tajemnica ). Jakby mi się coś przypomniało, to napiszę.
    6 punktów
  11. Padło kilka propozycji na spędzenie ostatniego weekendu, m.in. WZF w Szczyrku. Ze względu na czas wybrałem się z Andy-w i jego synem na skitoury w miejsce,do którego mam sentyment: Ochodzita w Koniakowie. Tylko wspomnę, że wjeżdżać do Szczyrku po godz. 10 nie ma sensu i nie na moje nerwy. Przynajmniej tak wywnioskowałem po komunikatach drogowych. Po za tym miałem już wcześniejsze swoje plany, które były mocno zbieżne z Andrzejem. Tyle tytułem wstępu. Tak więc po godz. 10 rano wyjechaliśmy w trzy osoby. Fullwypasówka dość pusta, podobnie sam dojazd do Koniakowa. Warunki na drodze dość dobre, gdzieniegdzie tylko małe oblodzenia. Szybko docieramy na miejsce i pozostał już tylko jeden problem - gdzie zaparkować? Początkowo myśleliśmy pod karczmą, ale to nie za bardzo fajne miejsce. Pojechaliśmy więc tam gdzie zazwyczaj się to robiło. Wszystko fajnie, ale teraz tu nikt tego nie odśnieża! Chwila kombinacji i udaję się wpasować koło zaspy. Teraz już łatwizna i można ruszać na stok. Oczywiście drogą tą samą co zawsze... Dalej po zasypanych schodach i już jesteśmy na trasie przy dolnej stacji. Widok przyjemny. Pogoda niezła a następnego dnia ( fota z niedzieli) wręcz brzytwa! Gramoling i do góry wzdłuż wyciągu. Wspinamy się powoli robiąc zdjęcia i ujęcia filmowe. Temperatura szybko rośnie, toteż trzeba się rozbierać. Jak to na tourach... Mimo tego wejście zajmuję nam nie więcej jak 25 - 30 min. Ale tu krótko! Przynajmniej z perspektywy wspinającego się. Drugim razem robimy sobie wycieczkę dookoła góry i jest ciekawiej. Czas pojeździć, choć tego może wiele nie było. Pierwszy zjazd główna trasa, drugim razem pojechaliśmy mniej więcej niebieska trasą. Pierwszy wariant bardzo twardy, co trochę psuło przyjemność, drugi to wystawa południowa i wyraźnie przyjemniejsza. Jak wcześniej wspominałem, czasu wiele nie mieliśmy, toteż po dwóch zjazdach kończymy dzień. Ale ja miałem wieeelki niedosyt! Trudno, jutro tez jest dzień. Następnego dnia o tej samej porze melduję się ponownie, tym razem sam. Andrzej już w drodze do narciarskiego raju... Ale wiecie co? Ja też dziś w nim byłem! Pogoda mega - czyste niebo, ciepło i bezwietrznie. Odczuwalna temperatura na poziomie +15 st! Najkrótszą drogą do góry i pierwszy zjazd przy orczyku. Podobnie jak wczoraj, znowu jest dość twardo, ale da się przywyknąć. Szybko dopracowuję drogę wyjścia, żeby rytm łapać i ponownie do góry. Tym razem będę zjeżdżał na wystawę południową. Tak, to była dobra decyzja! Tam zupełnie inna bajka - miękko, równo i całe szerokie połacie śniegu tylko dla mnie! Tylko końcówkę dojeżdżam nieco po twardym, choć i tu z każdą chwilą zaczyna puszczać. Po dopracowaniu trasy, mimo wolnego tempa, wychodzenie zajmuje mi jakieś 20 min. Pomyśleć, że tyle często trzeba czekać do wyciągu w topowych miejscach... Wyszedłem i zjechałem 6 razy i się nasyciłem. Spokojnie mogło być i 10 razy, ale przy okazji się opalałem, przewędrowałem między kujokami i takie tam. Pięknie spędzony dzień! Dodam jeszcze, że tak było ciepło, że chodziłem i zjeżdżałem w jednej cienkiej koszulce, bez czapki i rękawiczek. Normalnie plaża! Najlepiej zobrazują to filmiki: pierwszy z kompanami, drugi samemu, ale za to pobawiłem się więcej kamerką i jest chyba nieco ciekawszy... Taka krótka relacja... Pozdrawiam, Johnny
    5 punktów
  12. Dzisiaj Ryterski Raj, warunki bardzo dobre. Rano zmrożony sztruks (było -10) który z czasem (po godz 11) przemieniał się w cukier a pod spodem bardzo twardo. Śnieg cały czas zmrożony mimo dodatniej temp w południe. Zdjęcia z pierwszego wjazdu:
    5 punktów
  13. Konkretnie, my 'Janusze' jeżdżący do Zillertal jeździmy wszędzie. Pierwszy dzień Penken, wczoraj Hochzillertal i Hochfugen, a dzisiaj Arena z powrotem ostatnim skibusem z Königsleiten. Są ferie, momentami jest ciasno, ale ciężko mi się o to obrażać, bo sama pracuje w zawodzie uzależnionym od terminów ferii... Ale dzisiaj rano na mojej ukochanej 18 w Arenie byłam sama i tego uczucia nie da się opisać... na razie jest to absolutnie genialny wyjazd a talerzyki mam nadzieję pokażą niedowiarkom, ze jedzenie na tyrolskich stokach ma wiele odsłon
    5 punktów
  14. Gościliśmy w Russbach w marcu 2010 roku. Dobrych szusów..Pozdrawiam
    5 punktów
  15. Dzisiaj był nasz pierwszy narciarski dzień w Gosau-Russbach-Annaberg czyli jednym z kilku ośrodków regionu Dachstein West i chyba najbliższym z PL prawdziwie alpejskim regionem. Jesteśmy tu pierwszy raz. Zachęcił mnie do odwiedzenia SB. Niestety są austriackie ferie więc narciarzy sporo. Ale jak zawsze są trasy z boku ośrodka, gdzie ruch mniejszy. Z pogodą trafiliśmy, a nawet może za bardzo bo pojutrze może być na dole nawet +10 stopni. Dzisiaj tylko na stokach południowych śnieg był mokry, na pozostałych cały czas zmrożony. Świeżych opadów nie było dobre kilka dni więc jest raczej twardo. Jako, że ośrodka nie znamy więc poruszaliśmy się dzisiaj po nim trochę chaotycznie, ale większość tras chyba zaliczyliśmy. Na razie nie znalazłem mojej ulubionej, ale może pojutrze już ją odnajdę. Jutro Krippenstein czyli rejon graniczący z lodowcem Dachstein uważany za jeden z najlepszych regionów freeraidowych w Austrii z możliwością eksploracji na skitourach z czego skorzystamy. Jest tam też 11 km zjazd trasą co też warto zaliczyć. Tutaj mieszkamy - Hallstatt
    4 punkty
  16. Dziś znów odwiedziłem ośrodek Baba Jaga w Bodzentynie. Trzygodzinny karnet kosztuje 30 zł. Dziś chodziły wszystkie wyciagi, ludzi umiarkowanie, w kolejkach nie stałem, max 4-6 osób przede mną, ale także podjeżdżałem od razu, bez kolejki. Warunki dobre, nie mogę narzekać. Zacząłem jazdę na moich, kiedyś ulubionych Elanach. Skrętne toto ino jakby się trochę zestarzało. Znaczy się inne narty chyba poprawiły się i stąd taka opinia. Zjechałem 6, może 7 razy i odczułem bardzo silne pragnienie kersa. Jestem uzależniony od kers jak alkoholik do kieliszka! Zmieniłem narty na "probebly the best ski...". No i po tej zmianie, dobrej zmianie(!!!), jeździłem już do końca ważności karnetu. Zastał mnie wieczór, zaczął robić się mrok. Zakończyłem jazdę. Teraz uwagi, bo muszę trochę ponarzekać. Na parkingu zauważyłem taki trochę stary ratrak. Stacja ma inny, nowszy, który stał pośrodku długości stoku. Ten ze zdjęcia widać, że dawno nie był używany. Stacja ma stare bramki, jakieś z demobilu. Bramki maja dwie blachy po bokach. Po przedostatnim pobycie na Babie Jadze zauważyłem, że mam poobdzierane z farby klamry na butach. Teraz wiem skąd te obtarcia. Te wstrętne blaszyska zdzierają mi piekną kolorystykę bucików! Łorcyki Baba Jaga ma stare. Łorcykami pobrudziłem se portki w ... kroku. Dobrze, że nie podarłem!!! Na koniec gdy zdejmowałem buty przyszła chmura gryzącego i duszącego dymu. Patrzac na jej ogrom myślałem, że karczma płonie. Jednak nie płonęła, dorzucono jeno wungla, a raczej "ugołu" bo w Polsce chyba takiego syfu się nie wydobywa. Załączam parę zdjęc jednocześnie przepraszając, że nie potrafię je podawać z osobna i zaopatrywać w komentarz.
    4 punkty
  17. Jeszcze trochę Was pokatuję W SON miękko na 3 i część 1. Bieńkula lodowa. Jeszcze 1,5 w SON i później wieczorne BSA.
    4 punkty
  18. No i koło mnie A tak poważnie to chciałbym zaparkować przy schodkach do krzesełka na Szczawiny. Do zobaczyska.
    4 punkty
  19. Cześć, chciałem się z Wami podzielić wspomnieniami z wyjazdu, cała historia dzieje się w dniach 28.01-04.02. wyjechaliśmy z Krakowa o 3.30 28 stycznia, droga spokojnie przebyta w miarę sprawnie, ale przez Lofer, po drodze wizyta w Kitzbuhel, po 9 godzinach zameldowaliśmy się w pobliżu Imst w zachodnim tyrolu, szybki meldunek w apa i ułożenie planu na cały tydzień. Niestety znowu plan nie pomogła układać pogoda. Pierwszy dzień Ischgl, ma być lampa i jest rano meldujemy się na parkingu i jazda w górę pogoda cudo, ze względu że w Ischgl jesteśmy ja i moje portki już 3 raz udajemy sie na najlepsze trasy czyli 14a mało uczęszczane 34,35 warunki super miodzio bez tłumów jazda prawie cały dzień na koniec 7 + 1 do samego miasta 2 razy i dzień zakończony pozytywnie. drugi dzień Stubai dojazd 1g20 min, pogoda już zaczęła się kitrać ale da się jeździć niewiem co zabardzo napisać o tym Lodowcu. Ludzi trochę za dużo, masa szkółek, kilka fajnych tras, ale tłoczne chociaż to był poniedziałek, nie polecam trasy z lodowca do dolnej stacjii masakra miejscami brak śniegu, a na tablicy jako otwarta ... e co tam Tux i tak będzie zawsze najlepszy trzeci dzień miał być Kappl ale leje od samego rana więc robimy przymusową przerwę odpoczynek.itd. Czwarty dzień Hochzillertal może ktoś powie że z Imsta za daleko ale co robić jak w zachodnim Tyrolu prognozy kiepskie, portki mówią ty decydujesz no i meldujemy się rano pod dolną stacją, mgła, ale coś mi góralski nos podpowiada że mgła na dole znaczy słońce nad nią, myślę sobie że jak się pomyle to dostanę solidnego kopa, wsiadamy do gondoli i w górę cisza, przebieram nogami, mgła wyżej mgła ale coś migło myślę nie jest źle po chwili mgła się kończy i lampeczka, portki uśmiechnięte kopa nie dostanę, ludzisków trochę za dużo ale jada przednia, potem przedostajemy się do Hochfugen tam trochę luźniej i lepsze warunki, to był pierwszy dzień z plusowymi temp. więc na trasach kaszana. ogólnie dzień udany, pogoda super pojeździliśmy sobie na koniec dnia obowiązkowo 3 razy słynna Gold pista wieczorem szczęśliwi meldujemy się na kwaterze. Piąty dzień przypada na Lech pogoda też supe, po śniadaniu jedziemy na parking w Lechu, przebieranko kupno karnetu mapa w kieszeń bo trochę się pozmieniało na niej od tamtego sezonu i w górę, jedziemy dwuosobowym krzesłem aby potem zjechać do centrum pod gondolę, ludzi mało bo jeszcze wcześnie , na górze bardzo wieje zjeżdżamy do Zurs potem odwiedzamy nowe gondole i dalej kierujemy się na Ringa, ponownie pojawiamy się w Lechu i z powrotem do góry bo Otworzyli Langercug która była między innymi naszym celem. Trasa wymagająca na północnym stoku czyli zacieniona ale gadka jak stół, jedziemy w dolinę potem w kierunku Warth na nasze ulubione czarnulki, tu kończymy dzień warunki o wiele lepsze niż na słonecznych stokach, twardo cały dzień i pyłek na trasie to lubimy, dzień jak najbardziej zaliczony do udanych. Szósty dzień wyjazd do KItz. pogoda znowu lepsza niż na zachodzie, meldujemy się pod Fleckalmbahn jedziemy do góry i udajemy się w kierunku Kitz zaliczamy słynnego Streifa (uwaga lodowisko) potem zwiedzamy prawie cały teren pogoda w miarę dopisuje na niektórych trasach tłoczno ale jest gdzie jeździć teren rozległy na pewno tam kiedyś tam wrócimy, portki zadowolone ja też, tydzień udany ale z jednodniową przerwą ale na pogodę nie mamy wpływu trzeba sobie jakoś radzić i jej po prostu szukać. Pozdrawiam. trochę zdjęcia pomieszało...
    4 punkty
  20. Trochę dziwnie mi jest pisać znowu to samo, bo kolejny dzień był idealny. Bez muld, z niewielką ilością lodu, średnią frekwencją (kolejki do kilku orczyków na 5-6min). Jednak widać początki zmian, także zacznę od rana... Pobudka o 6:40, śniadanko, pakowanie sprzętu i hop do samochodu. O 7:35 podjeżdżamy na Solisko. 10 minut później ruszyła Golgota. Wcześniej zacząłem robić dokumentację fotograficzną wyciągów, które za kilka miesięcy pozostaną tylko wspomnieniami... Jak Golgota? Z rana jak śmietana! Sztruks, równo i pusto - wyciskam ile się da - staram się jechać długim sekrętem. Po dwóch zjazdach jadę na Suche i Cielętnikiem na Halę Skrzyczeńską. Na "siódemce" kroję poranny sztruks. Kiedy znalazłem się z powrotem na górze, pojechałem "trójką" do Czyrnej. Przez 2h kręciłem się z tatą między Bieńkulą, 1 i 3. Na jedynce cały czas bardzo twardo. Na górze Bieńkuli trochę przetarć, ale da się bezpiecznie zjechać. Druga część relacji jutro, bo teraz zdjęcia nie chcą już iść. Cały czas nie mam normalnego netu.
    4 punkty
  21. Dzisiaj rano hotel stok. Cała droga z Gliwic we mgle. Na miejscu warun "alpejski". Nie ma co pisać poniżej zdjęcia
    4 punkty
  22. Na SON przejeżdżam o 10:20. Bez zatrzymywania cisnę "trójką" ze Skrzycznego do Czyrnej. Po 15-minutowym szybkim zjeździe w świetnych warunkach (bez przetarć i lodu) wziągam się orczykiem i jadę zamkniętą "jedynką". Twardo, trochę przetarć, które da się ominąć. Na dole idę na kolejne spotkanie na szczycie w Czyrnej (o tym w innym wątku). Potem cisnę 3 razy Bieńkulą. Na górze bardzo twardo, ale da się normalnie jechać. Niżej warun petarda! Potem jadę na Małe Skrzyczne. Trasa świetna, ale jest trochę więcej ludzi i lodu na górze. Tam też znalazłem karnet jednodniowy. Mam nadzieję, że ktoś się po niego zgłosił do kas. Po dołączeniu taty i brata jedziemy "jedynką" na dół. Potem "czwórką" do Cielętnika (wyciąg z Suchego). Trasa twarda, świetnie przygotowana. Z Hali Skrzyczeńskej jedziemy 7 - warunki tak samo dobre. Poniżej Suchego więcej muld. Po przeniesieniu się na Juliany jedziemy 13 - jest sporo trawy - 12 i 9 (twardo i równo). Poza ścianką na 12 bez przetarć do lodu. Na czerwonej 10 twardo i równo. Podobnie na 8 i Golgocie. Wieczorem Golgota trzymała się znakomicie. Na Suchym trochę muld. Ludzi więcej niż wczoraj. Wieczorem kolejne spotkanie na szczycie - tym razem z Góralem. Dzisiaj znów 10h i ponad 80km. Pozdrawiam Marcin ~leitner PS W środę wieczorem jadę na BSA - jest ktoś chętny?
    4 punkty
  23. Dzisiaj dzień idealny pod wieloma względami. Przy bramkach pod COS jesteśmy punkt 8:00. Do 10:15 jeżdżę z tatą po skrzyczeńskich trasach - FIS-em, Kaskadą, Dolinami i raz Ondraszkiem. Wszędzie warun jak strzała - równo, sztruksik i bez lodu. Z wyjątkiem ścianki na Kaskadzie - przez brak ratrakowania trochę ucierpiała. FIS po prostu bajeczny. Wycinałem długie skręty. Ludzi bardzo mało - bez kolejek, jazda na bieżąco.
    4 punkty
  24. Trzeci dzień z rzędu na Bienkuli. Własnie dziś jadąc z kolejnym nieznajomym narciarzem na orczyku złapałem się na tym, ze podczas rozmowy na temat zalet Szczyrku za każdym razem wymieniamy (miedzy innymi) zgodnie różnorodność tras.... że można pojeździć i tu i tam i jeszcze tam, czasem nawet to ja wymieniam ten fakt... hmmm chwileczkę....tylko ze ja cały czas okupuje 5 !!! Warunki dziś jak ostatnio zawsze rano bardzo dobre. Utrzymały się wg mnie na tym poziomie aż do 12 kiedy to zakończyłem jazdę. Kilka zdjęć z Niedzieli: Nie, nie nocowałem przed bramkami
    4 punkty
  25. Relacja z wczoraj: Po ponad miesiącu czekania, znowu przyjechałem do Szczyrku. Tak, jak pisałem wcześniej, na miejsce dojechaliśmy wczoraj o 22 w wyjątkowym składzie - cała rodziną. Razem żegnamy Szczyrk, który przez lata wiele się nie zmienił. Za kilka lat nie będzie już zagłębia orczyków, wąskich tras, słabego naśnieżania, korków, smogu... A nie, zaraz. Coś tam zostanie. Tak czy inaczej dzisiaj wyruszyliśmy w ostatnią podróż po Scyrku. Niestety dzisiaj z domu wyjechaliśmy dopiero po 9. Co poradzić gdy rodzina chce spać? Pod COS-em ogromna kolejka do kas. Niechcąc w niej stać, pojechaliśmy do Czyrnej. Tam pusto - kupujemy 2*6 dni, 1*5 dni i pojedynczy wjazd na Skrzyczne. W sumie zapłaciliśmy niewiele więcej niż za tygodniowy karnet na Chopok (wiem, że porównanie jest trochę bez sensu ). Wracamy do COS-u i jedziemy krzesełkiem na Jaworzynę. Tam spotykamy miłośników fatbike'ów i policję. Dalej jedziemy kanapą na Skrzyczne. Kolejka na ok.8 minut. Pogoda bardzo ładna - slońce przebijające się zza chmur, bez wiatru i lekki mróz. Na początek ciśniemy Ondraszkiem. Próbuję na nim uczyć brata jeździć z kijkami - ma je pierwszy raz. Powolutku do przodu, ale po wielu latach jazdy bez kijków nie jest to proste. Nie chcąc stać w kolejce pojechaliśmy na Doliny... i ustawiliśmy się w kolejce do orczyka. Na górze łapię się z@Baartos i jego narzeczoną. Dzięki za rozmowę i za prezent Z góry jadę całym FIS-em na sam dół. Warunki bardzo dobre - trochę twardego betonowego pokładu, ale krawędzie świetnie się w niego wrzynają. Jedziemy przez mostek - prawie zaliczyliśmy gleby - są tam straszne muldy. Potem do krzesełka i hop na samą górę. Jest pięknie!
    3 punkty
  26. Żyję Co się stało? Głupota i tyle. Może jutro coś więcej napiszę. Muszę trochę ograniczyć narty.
    3 punkty
  27. jak są narty za długie , to mogą być i za wąskie
    3 punkty
  28. W COS genialnie. Pełen sztruks. Kolejki do 3-5 minut.
    3 punkty
  29. Bardzo rzadko jeżdżę po polskich ośrodkach. Akurat dzisiaj nie mogłem polecieć na Chopok a na kilka godzin zwykle wybieram Soszow, Stożek, SON. Niestety wybór padł na Stożek. Dojazd w porzadku da się wjechać na górę, nawet posypane:) Co prawda za 6zł ale to zadne zaskoczenie. Warunki na stronie bdb i tutaj pojawia sie zgrzyt! Biała trasa nie oznacza bardzo dobrych a u nich to chyba jedyna wykładnia. Jako że pojechalem testować moje nowiutkie head supershape rally zdziwiła mnie obecność minerałów na trasach. Czarna z duzymi eksponatami wystajacymi z pod lodu. Czerwona drobne kamyczki na ściance, do tego w miejscu zwężenia slalomowego bardzo dużo kaszy i nieprzyjemnych odsypow. Jak zwykle na stozku bez kolejki, ale ludzi dużo. Slalom rozstawiony ale bez pomiaru. Troche oblodzen w późniejszych godzinach. Za to moje heady latały jak po puszku, jestem pozytywnie zaszokowany trzymaniem krawędzi na lodzie:) Ogólnie jestem wielbicielem Stożka ale nadszarpneli moje zaufanie. Wiem, wiem może przesadzam ale do dobrego sie szybko przyzwyczaja...
    3 punkty
  30. Szczawnica do południa super, potem już dużo cukru. Dodatkowo dziś utrudnieniem była awaria jednego z orczyków na Szafranówce.
    3 punkty
  31. Na SON jestem od 7:50. Nigdy tak dobrze nie jeździło mi się na Golgocie.
    3 punkty
  32. Marcin, Mówisz - masz... co oglądać. Na stronie zamieściłem ponad 100 zdjęć z dzisiejszego dnia spędzonego w regionie Dachstein West. Dachstein West - Gosau, Annaberg, Russbach cz. I Dachstein West - Gosau, Annaberg, Russbach cz. II
    3 punkty
  33. Dzisiaj nas nie znalazłeś, to może jutro Ci się uda na Krippensteinie!
    3 punkty
  34. I jeszcze przeoczyłem jedno zdjęcie. Jest tu trasa na której wychowywał się mistrz, o pardon od dzisiaj vice mistrz
    3 punkty
  35. Trwa spotkanie na szczycie: U Górala
    3 punkty
  36. Wieczorna Golgota miód malina! Ogólnie świetny dzień na nartach. Janek, Tata jeździł 3h mniej Teraz jedziemy na kolejne spotkanie ma szczycie Tym razem nieco inne
    3 punkty
  37. Warun świetny. Na COS-ie sztruksik, ale ścianka na Kaskadzie niewyratrakowana. Na SON genialnie, ale póki co kręcimy się między Czyrną a Małym Skrzycznem.
    3 punkty
  38. Relacja z SON-u w innej formie, bo oczy już mi się kleją i nie widzę, co piszę. Warunki bardzo dobre i dobre. Na 2 lodowo na Małym Skrzycznem, ale niżej w porządku. Czarna Bieńkula do Czyrnej na górze sporo "betonu" i muld z odsypami. Niżej świetnie, ale trochę za twardo. Trasą 1 jechaliśmy innym wariantem niż wczoraj - z ominięciem ścianki na Migdalskiej. Bardzo twardo, trochę lodu, ale najważniejsze, że nie trzeba przechodzić przez drogę. Trasa 4 miód! Twardo, ale nie lodowo. Idealnie na długi skręt! Chyba się w nim zakochałem... Trasa 6 złoto - jedzie się i jedzie... Minerałów jest odrobinę na samym końcu. Dolna część 7 z dużymi muldami i tonami cukru. Na Julianach moje ukochane trasy - 9 i 12 trzymały się świetnie. Podobnie czerwona 10 i niebieska 8 . Szeroko, nierówno i bez przetarć - to co lubię najbardziej. Wieczorem kręcimy się między Suchym a Golgotą. Na Suchym mnóstwo cukru. Golgota lepsza - z lewej strony twarda i lodowa a z prawej więcej luźnego śniegu - dla każdego coś miłego Przed 19 kończymy jazdę. Poniżej Soliska korek na godzinę. 10h, prawie 80km i mnóstwo wrażeń - to krótkie podsumowanie drugiego szczyrkowskiego dnia.
    3 punkty
  39. Przenosimy się na SON. "Trójka" w świetnym stanie. Widoki to bajka! Dalej jedziemy na Halę Skrzyczeńską i 4 na Płoncyckę - do Bacówki na małe WZF@Piotr_67,@christof, dzięki za spotkanie! Do zobaczenia za tydzień Po spotkaniu kontynuujemy "czwórkę". Warunki dobre i bardzo dobre - trasa zaczęła trochę puszczać, ale bez tragedii. Było idealnie! Z jedną przesiadką jedzimy na Małe Skrzyczne. Tam robimy małą fotopauzę i ciśniemy "dwójką". Niestety na niej wystaje sporu lodowego pokładu. Najważniejsze, że nie ma kamieni. Przyszedł czas na przejazd kultową trasą - Bieńkulą. Niestety już się trochę zmęczyła - na górze sporo muld. Trasa genialna - raz stromo, raz łagodniej. Po prostu miód! Zjeżdżamy nią dwa razy i jedziemy na kombinacji 2 i 3. Na początku świetnie. Niestety później ogromne muldy, lód, wąsko i droga... Jedziemy na górę i kierujemy się na zamkniętą "jedynkę". Generalnie jest najgorzej - w dwóch miejscach trzeba mocno uważać. Raz natrafiłem na minerał. Jedziemy orczykiem, i po zjeździe i wjeździe, ciśniemy 7. Podobnie jak reszta - trochę twardo, ale śnieg jest bardzo szybki. Na Julianach twardo. Przetarcia na 13. Golgota świetna - wieczorem najlepsza. Suche całe w cukrze. 8h przejechane Pozdrawiam Marcin ~leitner
    3 punkty
  40. Dzisiaj czarna góra i niestety pierwszy nieudany wyjazd w tym sezonie (na 24). Warunki jak to przy takiej pogodzie - muldy, połacie lodowe + dużo ludzi ze względu na ferie. Problemem jest jednak ogromna ilość kamieni na stoku i płaty gołej ziemi w żaden sposób nieoznakowane. Wydaje mi się, że ogólnie polityka ośrodka nie jest najlepsza? Całą relacja w temacie
    2 punkty
  41. Cudownie! Rozmarzyłem się... Pozdrowienia dla całej ekipy!
    2 punkty
  42. Dzięki Wam wielkie i oby się spełniło A do tego więcej czasu, spokoju i szczęścia, bo z tym jest zdecydowanie najgorzej
    2 punkty
  43. No widzę, że muszę udać się nieco wyżej. W takim razie czekam od 9,30 u Ferra na Szczawinach, wypiję pół szklaneczki i zjem tradycyjnie kiełbaskę. Wyżej się nie dostanę bez nart, choć pewnie ucztować będziecie w starym schronisku. Jakoś wam to wybaczę. Mogę być również po 11,00 w Kamiennej w restauracji przy dolnej stacji krzesełka, pewnie i tak tam wylądujecie na koniec zjeżdżając przez Buczynkę na Solisko. Jakieś inne propozycje?
    2 punkty
  44. Tłok jak cholera..... strach jechać....
    2 punkty
  45. Przecież nikt nie pije alkoholu.... ;-)
    2 punkty
  46. Dziś w Szczawnicy jazda od 9 do 11 z uwagi na Mistrzostwa Świata O 8:50 na parkingu 4 samochody. Trasy przygotowane perfekcyjnie, sztruksik, mało ludzi, piękne warunki. Koło 10 zaczęło się już pojawiać więcej ludzi, na trasie się to rozkładało, ale na mostku już mocno się przytykało. O 11, jak schodziłem, było już trochę cukru, parkingi już mocno zapełnione i... długa kolejka do kasy, więc pewnie teraz jest prawdziwa kulminacja.
    2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...