Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      28

    • Liczba zawartości

      4 153


  2. MichalR

    MichalR

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      1 092


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. gregor_g4

    gregor_g4

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      1 472


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.02.2017 w Odpowiedzi

  1. W końcu udało mi się napisać relację z soboty. Nadszedł (nie)stety ten dzień – sobota. Z jednej strony dobrze, bo jedziemy na spotkanie forumowe na górze, na której byłem 1/3 życia temu, a z drugiej strony jest to najprawdopodobniej ostatni mój dzień na nartach w tym sezonie. Trzeba wykorzystać go na maxa, ale jednocześnie uważać na siebie. Za oknem pada mokry śnieg. Wyjeżdżamy tak, by przed 8:00 być na Strugach w Korbielowie. Po drodze śnieg zamienia się w deszcz. Mimo tego, pełni wiary w warun na Pilsku, wjeżdżamy do zaśnieżonego Korbielowa. Cały czas padał tam śnieg – nawet droga się zabieliła. Jadąc na miejsce, wspominamy każdy zakątek, każdą restaurację odwiedzoną przez nas w nasze korbielowskie lata. Na miejscu parkujemy nieco ponad wejściem pod kasy. Jako, że dość mocno muszę się oszczędzać, niosę kijki zamiast nart. Wchodzę powoli z krótkimi przerwami. Całe szczęście, że nie ma tu tych tragicznych schodów. Po 10 – minutowym wejściu zdobywam szczyt. No dobra, to tylko kasy, ale czuję się, jakbym wszedł na Pilsko. Kupujemy 3 karnety do 16:00, bo przyjechaliśmy pojeździć na nartach a nie siedzieć po południu na kanapie w domu, w którym śmierdzi na potęgę. Krzesełko jedzie powoli, majestatycznie, a my jesteśmy zasypywani kolejnymi porcjami świeżego śniegu. Na Szczawinach zostawiam przemoczony już plecak i usiłuję zapiąć narty. W tym momencie zjechała się prawie cała ekipa forumowa –@Jasiek,@gregor_g4,@aklim,@johnny_narciarz,@christof,@Piotr_67 i@marcinn. Po kilku zjazdach dołączył@artix. Warun na trasie czerwonej 5 Miziowa - Szczawiny były moim zdaniem bardzo dobre. Sporo świeżego śniegu, nawet twardo, ale pojawiały się niestety grudki zmrożonego śniegu. Do ok. 10:00 po trasach kręcił się ratrak, który na bieżąco ubijał świeży śnieg. Kolejki do wyciągów niewielkie – max 3 min (zazwyczaj jeździło się na bieżąco). Na trasach z Pilska i Kopca nieco lepiej – miałem wrażenie, że zostały słabiej rozjeżdżone. Kolejki do orczyka i do ukochanego przez Jaśka talerzyka na 2-3 minuty. Na długiej niebieskiej „6” Miziowa – Szczawiny leżało trochę kamieni, ale bezproblemowo mogliśmy je omijać. Jako, że jazda po trasach niektórym się nudzi, wyskoczyliśmy na mały freeride – najpierw z Pilska a potem z Kopca na skocznię Czarownicę/Babę Jagę. Jeździło się nieziemsko! Mała przerwa na Szczawinach i po kilku zjazdach wszyscy zjechali w dół do Górala spod Skrzycznego. Obok jest toaleta - jak przystało na ośrodek z europejskimi standardami - bezpłatna. W lesie siedzi przyczajony Ratrac Ja z tatą i bratem śmigaliśmy na górze do 16:00 – ostatnie wejście przez bramkę na Pilsko o 15:59. Trasy z każdą chwilą się degradowały – więcej kamorów, grudek śnieżnych i muld. Po drodze zatrzymaliśmy na Hali Miziowej na naleśniki z grzybami i małe co nieco. Każdy zjazd był dla nas wspomnieniem fantastycznych czasów, kiedy leżało mnóstwo śniegu a na Pilsko wchodziliśmy w pełnym Słońcu zapadając się prawie po pas na nieprzetartym szlaku. Wtem uśmiechnęło się do nas słoneczko . Woohooo! Genialnie. W końcu mamy jakieś widoki. Na końcu zjechaliśmy Buczynką a wcześniej przy kultowych Płajach, spod których obsługa kiedyś zabierała śnieg. Szczerze? Łezka mi się w oku zakręciła. Kiedyś to miejsce tętniło życiem. Na zewnątrz nie raz jedliśmy obiad, zawsze było tutaj głośno. Zamykam oczy i widzę oczami pamięci ten zgiełk, zaludnioną Halę Buczynka, działający talerzyk, słyszę stukot wprzęgów od orczyków na gniotących krążkach linowych… Otwieram oczy i widzę kolej krzesełkową – widmo, oświetlenie, które nie wiadomo kiedy zostanie włączone. Jedziemy na Solisko. Szukamy „zakrętu śmierci”, gdzie za każdym razem toczyła się jednostronna i z góry przegrana walka o bezpieczny zjazd. Teraz w tym miejscu nie ma już ani ostrego zakrętu, ani lasu, którym próbowałem ominąć to miejsce. Czy coś się zmieniło na Pilsku przez ostatnie 6 lat? Tak. Nie działa orczyk na Kopiec, nie działa Buczynka, nie ma naśnieżania poniżej Miziowej, nie ma tłumów… Ciekawe, co z Babą – jedziemy przetestować. To tam stawialiśmy nasze pierwsze kroki na nartach poza oślimi łączkami.
    11 punktów
  2. Na Babie warunki genialne. Nie ma muld, cały czas jest lekko twardo, a muldy są niewielkie. Krzesełko takie co wcześniej – teraz jednak odkrywam jego drugą twarz. Ludzi tylko mało. Kiedyś kolejki do krzesełka dochodziły do 10 minut. Teraz pustki… Wielki plus dla Baby, że w rejonie Gazdówki powstał snowpark. Niestety Gazdówka już nie ta sama, co ostatnio. Kiedyś zawsze zatrzymywaliśmy się tutaj na czekoladę i Wiadomości – codziennie o 19:30 przerwa na 25 minut. Po Wiadomościach mieliśmy jeszcze trochę jazdy. To, co się nie zmieniło, to brakująca latarnia na objeździe lasu – po wyskoczeniu ze skoczni na snowparku nic nie widać – fajne atrakcje ośrodka Pod koniec zawijamy do Bacówki na kolację. Przy wejściu wisi kotwica z wyciągu. W środku tak samo – przyjemnie, ciepło i to samo pyszne jedzenie. Zmęczeni jedziemy na dół – w końcu jeździmy tu prawie 11h a z wyciągami prawie 90km. Najważniejsze, że serducho wytrzymało. Podsumowując, wyjazd bardzo udany, ale przykro się robi, kiedy widzę, jak narciarsko upada Korbielów.
    7 punktów
  3. Marcin, czytając Twoją relację dochodzę do wniosku, że pora w Twoim narciarskim życiu zacząć nowy etap... ...alpejski Dzięki za tę pełną nostalgii relację
    6 punktów
  4. 6 punktów
  5. Adrian Solano - Wenezuelczyk, który wystąpił na MŚ w biegach narciarskich w Lahti, został wzięty za terrorystę we Francji, w której miał mieć przesiadkę. Został zatrzymany, ale ostatecznie wszystko potoczyło się dla niego szczęśliwie. Ostatecznie Solano odzyskał wolność, ale samolot do Skandynawii już odleciał, a on sam miał przy sobie zaledwie 28 euro. Na koszt państwa wrócił więc do Wenezueli i wydawało się, że o starcie w Lahti może zapomnieć. Przyjaciele narciarza zrzucili się jednak na kolejny bilet i 22-latek wrócił do Europy, dosłownie w ostatniej chwili przed rozpoczęciem mistrzostw świata. Niestety, przez wydarzenia z Francji stracił szansę na miesiąc przygotowań na śniegu i do Lahti dotarł bez jakichkolwiek treningów, zupełnie nie umiejąc biegać na nartach. http://sportowefakty.wp.pl/biegi-narciarskie/668247/wzieto-go-za-terroryste-ale-do-lahti-jednak-dotarl-adrian-solano-bohaterem-dnia http://wmeritum.pl/terrorysta-nartach-caly-swiat-mowi-o-wystepie-wenezuelczyka-mistrzostw-swiata-lahti-wideo/172968 Prawdziwym hitem stał się jednak jego "przejazd" trasą - zawody w biegach stylem klasycznym były zaplanowane na 10 km, ale Solano "przebiegł" jedynie połowę dystansu. Jako, że w ogóle nie potrafi biegać na nartach, 5 - kilometrowa pętla zajęła mu aż 55 minut. Ciekawe, co by niektórzy pomyśleli, gdyby zamiast w biegach narciarskich Solano wystąpił w biathlonie
    4 punkty
  6. a może i fajnie , że tej komerchy na Pilsku jakby mniej ....... Góra , jak na nasze warunki , ma olbrzymi potencjał narciarski , ale czy i kiedy doczeka normalnego inwestora , tego chyba nawet najstarsi beskidzcy górale nie wiedzą
    4 punkty
  7. Obraz jak najbardziej słuszny, ale uwierz mi, nie ograniczający się do Warszawy. Teraz współdzielili z nami ferie rodacy z zachodnipomorskiego i dolnośląskiego i trochę tej menażerii trafiło też i do Zillertal. "Halinaaaaaaa, gdzie jeeeeedziemy, skręęęęęęęęęęęęęęęęęcaj, tutaaaaaaaaaj..." - nie wiem dlaczego Polacy uważają, że jak będą się drzeć przez pół stoku to "Halina" na pewno się nie zgubi...Kultura kolejkowa też niczego sobie - jak nie po narcie, to z łokcia, wszak my pany w Alpy przyjechali... Ale oprócz Januszy spotkałam też wielu normalnych, ułożonych narciarzy z klasą, były miłe pogawędki, krótka wymiana info o pogodzie i trasach. Nie ma jednej szufladki.
    4 punkty
  8. Nie odnoszę się do konkretnej ustawy tylko do ogólnych tendencji w projektowaniu przestrzeni miejskiej.Drzewa na prywatnych terenach to sprawa ich właścicieli. To co u mnie widzę to drzewa w miastach są wycinane na dużą skale i to od paru już lat. Wszędzie kostka,parkingi ,supermarkiety,hale ,magazyny. Coraz mniej zieleni i terenów wchłaniających wodę z coraz gwałtowniejszych ulew jakie mamy i będziemy mieć w następnych latach. Do tego program regulacji rzek, który nie uwzględnia postępującej nieregularności opadów. Rzeki muszą mieć miejsce żeby się miały gdzie rozlać w czasie wezbrań. Też chyba już był opracowywany kilka razy przez różne rządy. Teraz nawet chcą przywrócić na dużą skale żeglugę na Odrze?!! Dobrze ,że tak ślamazarnie im to idzie. Nikt nie uwzględnia zmian klimatycznych . Dostaniemy wszyscy w d.... i to już wkrótce.
    4 punkty
  9. Znacie zmienione przepisy odnośnie wycinki drzew czy dyskusja rozwija sie na podstawie wiedzy z telewizji? Macie swoją działkę z drzewami, czy pragniecie zarządzać drzewami innych? Mieliście kiedyś zdarzenie , że wasze drzewo wyrządzilo komuś szkodę przez np. odlamanie gałęzi i upadek na auto bądź na osobę która poranilo? Dobrze czasem poznać przynajmniej ogólne zasady aby krytykować.
    4 punkty
  10. Wczoraj w czasie jazdy u naszych południowych sąsiadów knedylków w Severce lokalny goprowiec dał mi namiar jak to określił do nie fungowatego już ośrodka narciarskiego Prelać,tuż przy granicy z Słowacją,który cechują duże opady naturalnego śniegu a co za tym idzie fajne warunki na tury. Dziś to sprawdziłem z samego ranka. Sam dojazd z Cieszyna ok 1 godzinki. Jakieś 5 min przed dojazdem na miejsce klimat zmienia się na bardziej zimowy,dużo więcej śniegu,niższa temperatura. Zimowo,zdecydowanie zimowo Samo wejście na szczyt bez napinki zajmuje ok 45min,zależy od wariantu jaki wybierzemy Ja raz turawałem centralnie pod wyciągiem,zjazd na sam dół,następnie wejście bardziej z lewej strony Pogoda z rana na minusie,ładnie ale jak wyjeżdżałem zaczęło się dziać. Śnieżyca na maksa
    3 punkty
  11. Korbielów też jest dużym ON drugim w regionie po Szczyrku i na pewno większym niż pojedyncze ośrodki w Wiśle czy Ustroniu. Pamiętam naście lat temu był na równi z SON o ile nawet go nie wyprzedzał bo miał lepsze warunki naturalne i ilość ludzi w obu ośrodkach była podobna. Gdyby działała Buczynka i było naśnieżanie w części ośrodka strugi-szczawiny-miziowa-pilsko to na pewno dużo ludzi znowu pojechałoby do Korbielowa. A dojazd kiedy większość jeździ samochodami myśle że nie jest problemem kiedyś tak przynajmniej było a teraz nawet są lepsze drogi przynajmniej droga ekspresowa do Żywca
    3 punkty
  12. Fajnie piszesz ,ale jak bym nie wiedział ile masz lat to pomyślałbym,że relację napisał 30-latek.Okres ,,świetności'' Korbielowa to tylko kilka lat. Lepiej nie będzie bo mając bliżej ( z dobrym dojazdem z Aglomeracji śląskiej) duży kompleks narciarski w Szczyrku:BSA, COS, SRS (SON) do Korbielowa tylko zapaleńcy , ski turowcy i frirajdowcy będą jeździć. S.N. Pilsko w Korbielowie czeka regres . W lecie mam zamiar tam pojechać na 2-3 dni bo to piękny zakątek kraju.
    3 punkty
  13. jest to jedna z najważniejszych i najlepszych dla zwykłego Kowalskiego ustaw, przeprowadzonych przez ten rząd. Tak jak Bumer napisał, każdy chciałby prywatnym drzewem zarządzać i zabraniać wycinki. Czekam jeszcze na zmiany w prawie budowlanym, bo tam podobne jeśli nie większe bagno jest.
    3 punkty
  14. Fajny jest też gigant na super trasie nr 3 w Hochfugen, zwłaszcza z rana zanim powstaną rynny wokół bramek. Nawet ja spróbowałam swoich sił
    3 punkty
  15. Istebna-Zagroń Mogło być gorzej bo pogoda z rana nie była optymistyczna W Ustroniu lało jak scebra Ale już przy wyjeżdzie z Wisły bez opadów W Istebnej melduję się ciut przed 8,po karnecik i na wyciąg Godzinkę jeżdżę sam, potem parę osób Warunki określił bym na dobre z minusem,sporo przetarć w górnej części stoku Nie mają tam za dużo śniegu,oj nie mają Temperatura na lekkim plusie Ale jest szybki śnieg tak że można sobie było 2 godzinki całkiem fajnie pohasać
    3 punkty
  16. Kolejny raz protestuję! Na naukę nigdy nie jest za późno! P.S. Gratuluję trofeum.
    3 punkty
  17. 3 punkty
  18. Jak ja zrobię tam wielki powrót. Jak pogrzebe w VHS'ach, poszperam w fotkach i slajdach... to mnie nie poznacie a Pilsko prawie bez zmian.
    2 punkty
  19. Byłem w Breuil-Cervinia rok temu (pierwszy tydzień kwietnia. Problemem jest tam pogoda - wiatr, całkowite zachmurzenie - przez połowę pobytu przejście na szwajcarską stronę było zamknięte, tzn. nie było możliwości powrotu: nie chodziła kolejka na Klein Matterhorn ani orczyk na Plateau Rosa po stronie szwajcarskiej. Karnet włoski faktycznie pozwala na jazdę po stronie włoskiej gdzie tras jest mnóstwo z najdłuższą czerwoną Ventina z Plateau Rosa do Valtournenche ok. 20 km. Jednak te po stronie szwajcarskiej podobały się mojej żonie bardzie, a zjazd z Klein Matterhorn do Zermatt to też dobre 20 kmj. Jeśli jest nadzieja na co najmniej dwa dni dobrej pogody warto kupić karnet internationali, który pozwala na korzystanie ze wszystkich wyciągów, kolei i pociągów (np. z Zermatt na Gornergrat) zarówno po stronie włoskiej jak i szwajcarskiej z zastrzeżeniem, że pierwszy wjazd na górę musi być po stronie włoskiej, ale taki sam karnet szwajcarski jest o ok 100 euros droższy. Do karnetu włoskiego można było dokupić 1 dzień pozwalający na jazdę w Zermatt, ale jak już pisałem przy dwóch dniach 6-dniowy internationali wychodził w tej samej cenie. Dodatkowo od naszych hotelarzy dostaliśmy kartkę, po okazaniu której mieliśmy możliwość zakupu karnetów 7 dni w cenie 6 lub 6 dni w cenie 5. Monte Cevinio (Matterhorn) od strony włoskiej. Schronisko na Plateau Rosa na granicy włosko szwajcarskiej - od jakiegoś czasu można tu przekraczać granicę kursuje potężny wagon z Włoch (żadnej kontroli granicznej nie było). W prawo do Szwajcarii, w lewo do Włoch. Ponieważ zazwyczaj płacę kartą, to cen raczej nie pamiętam, a skoro już wyjechałem to nie liczę, żeby nie było mi przykro, ale pamiętam, że małe piwo na Gornergrat w Szwajcarii kosztowało 5 CHF - płaciłem gotówką przelicznik 5 CH = 5 Euros
    2 punkty
  20. parodia, żeby nie powiedzieć skandal - brak szacunku dla zawodników. Kto go tam wpuśćił?
    2 punkty
  21. dzisiaj dużo gorzej niż wczoraj. W nocy na dole ulewa, na górze sypnęło znowu śniegiem, ale rano temperatura weszła na + i tam również zaczął padać deszcz. Zmoczyło wszystko co nasypało, śnieg siadł. Na trasach tam gdzie nie wyratrakowane było 5 cm mokrego i bardzo wolnego śniegu. Warunki średnie. Od jutra liczę, że będzie lepiej Powyżej Miziowej śniegu jest sporo.
    2 punkty
  22. Aktualnie warunki średnie. Codziennie albo pada deszcz albo przynajmniej kropi. Jeździć można do 12 na spokojnie. Po godzinie 12 trasy widocznie zmęczone. Liczba ludzi widoczna na kamerkach (zahradky) wynika z tego, że na szczycie mgła i duży wiatr, dlatego większość jeździ na dole. Po zjechaniu w kierunku Biela Put nie ma jak wydostać się na górę, od środy kanapy nie chodzą ze względu na pogodę, a "biedronka" - A4 to jedno wielkie nieporozumienie, zabiera mało osob i przemieszcza sie bardzo wolno. Gondola wczoraj chodziła bardzo wolno - wiatr dochodzący do 135 km/h, dzisiaj juz dużo szybciej. Jak ktoś chce pojeździć to da radę, ale warunki oceniam na 3+
    2 punkty
  23. Mówiłeś,że wybierasz się do Zillertal-polecam giganty na Penken. Masz pomiar czasu z tablicą,możesz nawet filmować przejazdy,bo jest w środku idealne miejsce.Jak będziesz z kolegami,tak jak ja to robiłem,potrafiliśmy przez 4 godziny non stop walcować te slalomy i porównywać swoje czasy.Niewykluczone,że się tam spotkamy,ale mój warunek sine qua non to pogoda...
    2 punkty
  24. Święte słowa. Natura się upomni o swoje. Mamy coraz więcej ulew i opadów nawalnych w ciepłej porze roku. Efekt AGW. Miasto zabetonowane i pozbawione zieleni to częstsz3e powodzie błyskawiczne z zalanymi domami w niżej położonych miejscach, tunelami metra, przejazdami pod wiaduktami...
    2 punkty
  25. Z tą plagą wycinania DUŻYCH, ZDROWYCH, PIĘKNYCH drzew w miastach to jest jakaś PARANOJA!!! W Nowym Sączu przez ostatnie lata wyrąbali setki drzew, nic w zamian nie posadzili, miasto wygląda coraz gorzej. Najlepiej wszystko wyciąć, zabetonować i porozjeżdżać autami! U mnie na osiedlu w grudniu wycieli praktycznie wszystko ok 15 dużych zdrowych wierzb. Akurat byłem na nartach i po powrocie doznałem szoku. Teraz wszystko jest porozjeżdżane autami na dziko, błoto po łydki. Oby wszyscy którzy przyczynili się do tego mocno pożałowali!
    2 punkty
  26. Zaczęliśmy od niebieskiej siódemki z Fulseck na sam dół do Dorfgastein. Trasa ma koło 7 km i na rozruch jest naprawdę miła. Z góry rozciągają się zapierające dech widoki na Alpy więc jest co podziwiać. Na górze śnieg nawet niezły, na dole masakra, mokro, ciężko i grząsko. Przez błąd w pomiarach zamiast zjechać do stacji pośredniej gondoli pojechaliśmy na sam dół, niekiedy walcząc o życie na monstrualnej wielkości muldach. Więcej tego błędu nie popełniliśmy. Kolejny wjazd na Fulseck i decyzja że zmieniany górę na Kreuzkogel. Więc do przełęczy i czerwoną w dół, lawirując po nierównym terenie. Ludzi dużo mniej niż w Sportgastein, więc tu też na plus. Końcówka tej czerwonej to znów masakra na muldach ale jak się okazało do pokonania. Młody miał tam najlepszą zabawę, ja mniej bo jeżdżę na twardych nartach które słabo się nadają na taki teren, albo ja nie potrafię ich do tego zmusić, obstawiam to drugie [emoji6] Kolejny kurs do góry i jesteśmy na Kreuzkogel. Tam jeszcze lepsze widoki i bardzo, ale to bardzo fajna niebieska trójka, szeroka i o dziwo równa. I na niej właśnie zamordowaliśmy do końca nogi, jeżdżąc szybko i efektywnie, mając przede wszystkim z tej jazdy przyjemność. Gdzieś pośrodku jest jeszcze snowpark, trochę ramp, fajne hopy, młody miał tam trochę zabawy. Generalnie Dorfgastein fajny, zjeżdżaliśmy jako jedni z ostatnich, po części też z powodu wypadku na niebieskiej i chwilowego zamknięcia trasy żeby śmigłowiec mógł wylądować i zabrać poszkodowanego. To był drugi tego typu wypadek dzisiaj, pierwszego poturbowanego śmigłowiec zabierał przed południem ze Sportgastein. Tak więc podsumowując dzień udany, przede wszystkim dzięki zmianie ośrodka. W nogach kolejne ponad 40 km. Po co walczyć z terenem i tłokiem skoro można pojeździć gdzie indziej w lepszych warunkach. Na piątek jest zapowiadana słaba pogoda więc być może tu wrócimy zakończyć fajnie wyjazd. Jutro Wagrain-Flachau (w końcu). Tapnięte Tapatalkiem z Androida.
    2 punkty
  27. Parę foci z dzisiejszych tur z Czech Pełna fotorelacja tu
    2 punkty
  28. Witajcie, dziś czwarty dzień jazdy, ale zupełnie niezgodny z planem. Mieliśmy jechać do Wagrain ale za późno wstaliśmy, chyba poprzednie dni dały nam w kość. Rano rzut oka na kamery gdzie najlepiej, bo za oknem była totalna mgła i szybka decyzja że wracamy do Sportgastein. Im bliżej byliśmy kompleksu tym bardziej byliśmy pewni że to była dobra decyzja, pogoda tym razem dopisała. Była prawie lampa, z jednym ale - było ciepło, za ciepło. Ruszyliśmy około dziewiątej i już na górze puszczało i były muldy. Nie wiem co prawda skąd, bo jak byliśmy w poniedziałek to wyciąg ruszył właśnie o dziewiątej - chyba dziś puścili wcześniej bo jadąc do góry widzieliśmy że już na dole jeżdżą. Start niebieską nie należał do najlepszych, śnieg bardzo ciężki, mokry, za dużo go było, w nocy musiało mocno padać i ratraki nie dały rady tego ubić. Poza tym mocno na plusie więc siłą rzeczy śnieg nie mógł być dobry. Drugi zjazd czerwoną która w poniedziałek była bajkowa - dziś mordęga, na ściankach muldy po kolana. Pojeździliśmy do dwunastej i decyzja że zjeżdżamy do samochodu na posiłek i zastanowić się co dalej. Nie powiem że to była jazda zupełnie do bani, na bardziej płaskich odcinkach dało się całkiem fajnie pojechać, na ściankach niestety mega muldy. Poza tym dziś chyba wszyscy stwierdzili że warto jechać właśnie do Sportgastein bo był tłum ludzi. No i te zapierające dech w piersiach widoki Alp po horyzont - po prostu bezcenne. Mimo tego zdecydowaliśmy się zjechać, zanim zaczną nas zwozić śmigłowcem. Cdn. Tapnięte Tapatalkiem z Androida.
    2 punkty
  29. Zdjęcia chronologicznie odwrócone [emoji41] Wysłane za pomocą mTalk
    2 punkty
  30. Pozdrowienia z Soliska;) lampa i -2. W sloncu +15. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    2 punkty
  31. Janek, nie mów ze nie masz konta w banku! A kota masz?
    1 punkt
  32. Ja Ciebie Mateuszu tez pozdrawiam.Mam nadzieje ze wrociliscie cali i zdrowi. No i juz, ja mam tyle do powiedzenia.
    1 punkt
  33. Niezły Czubek nie dosyć, że na waleta, to jeszcze niechcący mu salto wyszło
    1 punkt
  34. Tydzień temu, będąc na Skolnitym (po miesięcznej przerwie związanej z naderwaniem mięśnia brzuchatego łydki - jest dobrze, mogę jeździć), przekonałem się co to znaczy dobry but. Po kilku zjazdach chciałem trochę dociągnąć klamry, a kiedy podciągnąłem nogawkę, okazało się, że jeździłem w bucie "zapiętym" tylko górną taśmą (z rzepem). O tej cesze dobrego buta pisał chyba Marcin Szafrański. Podczas tych kilku zjazdów (co prawda nie szalałem ) nie czułem żadnego dyskomfortu. Wielokrotnie tu pisano - mierzyć, próbować, but nie może być za duży (długość, szerokość, objętość). Jeżeli ktoś przesiada się z butów miękkich (mały flex, buty "wybite" - zużyte), to może się zdziwić już przy próbie włożenia nogi.
    1 punkt
  35. Na ile moich sekund nie będę sie chwalić , ale najlepsze czasy dnia były koło 20 sekund.
    1 punkt
  36. Niestety prawdę. Mowa o kondycji, tolerancji wysiłku, wytrzymałości. Parę lat temu w temacie o Pilsku pisałem jak w czasach studenckich jeździliśmy po muldach wielkości czołgów od 8.00 do 16.00. Teraz o 14 zabrałby mnie śmigłowiec LPR. Sorry za OT. Pomóżmy Jankowi w doborze butów.
    1 punkt
  37. Zgodziłbym się z Bumerem i Gregorem, gdyby na tych Mistrzostwa roiło się od takich przypadków. Tutaj jednak po pierwsze był tylko jeden taki zawodnik a po drugie, tak jak jest napisane w artykułach, stało się to przypadkiem.
    1 punkt
  38. No nie, musi liczyć sie np. z sasiadami. Wyobraż sobie, że budujesz dom, masz urzadzony ogród, a sasiad robi za płotem sklep, bar lub teren parkingowy dla swoich dźwigów (jak ja miałem). Pogoniłem sasiada, no i ten się boczy. Musi się liczyć z planem zagospodarowania żeby nie robić przemysłu w strefie zamieszkania. Natomiast każdy właściciel ma prawo do takiego zagospodarowania swojej działki w zieleń i rośliny jak mu się podoba. Nie może być "teroryzowany" przez drzewo które posadził dziadek a on teraz drży w czasie wichury. Z powodu tego drzewa nie może sobie zrobić np.wygodnej bramy.
    1 punkt
  39. Nie było problemów-jeżdżąc na prognozę miałem zimne noce ,ludzi obcych było niewielu,więc do12-13 były tylko niewielkie bandy...
    1 punkt
  40. Kolejny raz rusza akcja Freeski organizowana przez trzy stacje narciarski - Czarny Groń, KasinaSki i Słotwiny Arena. Szczegółowe informacji znajdziecie na naszej stronie
    1 punkt
  41. W wypożyczalniach przy stokach są wyższe. Gdzieś dalej w miasteczkach to nie mam pojęcia.
    1 punkt
  42. Ja jeżdżę na nartach od dziecka.I od dziecka źle....
    1 punkt
  43. Właśnie o tym myślę Waldek. Przecież to nie o jazdę na noty tu chodzi. Mitku, nie wiem jak długo Enzo z tym walczy, więc pytam.
    1 punkt
  44. Taaak... Teraz trzeba się zacząć uczyć. W "inne" góry kiedyś pewnie pojadę, ale po maturze to trochę bliżej Oczywiście na narty.
    1 punkt
  45. W Szczyrku masz tylko dwa oświetlone stoki: nowe BSA oraz (mam dreszcze) Gilgotkę z kawałkiem nieźle nachylonej "7". Mam nadzieję, że słusznie wybierzesz.
    1 punkt
  46. To była naprawdę udana narciarsko sobota i niedziela . W sobotę WZF na Pilsku , a w niedzielę ....... , ale po kolei . Plan na miniony weekend był następujący : sobota - WZF na Pilsku , niedziela - jakaś tura w Tatrach, ale wybór miejscówki zależny był od pogodowych prognoz . Aura w sobotę , była ,powiedzmy , średnia , natomiast na niedzielę większość portali pogodowych pokazywała ,że będzie słonecznie . No to jak ma być słońce , to zapada decyzja- idziemy na Wołka ( Wołowiec 2064 m n.p.m. w Tatrach Zachodnich ) .W końcu inauguruję skitury w Tatrach w tym sezonie ! Jedziemy w pięć osób : Aga , Krzych , Filip ,Rafał i ja ofkors . Start zaplanowaliśmy od strony słowackiej a dokładnie idziemy żółtym szlakiem z Latanej Doliny przez Zabrat i Rakoń .Z parkingu startujemy ok. 6,40 . Po drodze pogoda zaczyna się poprawiać i w momencie wychodzenia powyżej granicy lasu ukazuje nam się taki oto widok Po prostu robi się PIĘKNIE , więc turowanie w takich okolicznościach przyrody jest MEGA przyjemne . Idziemy nie forsując jakiegoś mocnego tempa , co jakiś czas robiąc "sesje zdjęciowe " . W końcu , po ok 4 godzinach dochodzimy do głównego celu naszej wyprawy . Na szczycie krótki popasik , przepinka i fantastyczny ,mniej więcej godzinny , zjazd do parkingu . Ehh..... , dla takich dni chce się żyć .
    1 punkt
  47. Kolejny dzień praktycznie bez żadnych zmian. Jazdę poranną sobie odpuściłem, spożytkowałem ten czas na pracowicie na trio basen/sauna/jacuzzi w rożnych kolejnościach Natomiast co do wieczora - temperatury te same, pogoda ta sama, ilość ludzi ta sama W związku z budową luxtorpedy wymieniono oświetlenie na trasie. Te trzy osoby na ostatniej fotce na pierwszym planie to serwisanci prowadzący pomiary naświetlenia.
    1 punkt
  48. Trochę mi się ta relacja przerwała ale obowiązki zawodowe i prywatne nie pozwoliły mi dokończyć relacji. Postaram się to w miarę sprawnie zakończyć. Trzeciego dnia opady ustały, spadła za to temperatura. Jeszcze rano trochę sypało, ale po południu niebo było już bezchmurne. Termometr w aucie koło 16ej pokazywał -8 stopni. Ok. 16.40 ruszła luxtorpeda po ratrakowaniu Parę widoków z górnej stacji krzesła. Jeszcze dość jasno, więc telefon dawał radę z robieniem fotek. Tam w oddali takie wąskie paski białego to trasy C i D. Tras E i F to nawet nie widać. tutaj jeszcze widoczki, póki jasno.
    1 punkt
  49. Część druga roztoczańskiej przygody narciarskiej to stacja Nartraj w Chrzanowie: http://rzetelski.com.pl/ Na miejsce docieramy jakimiś bardzo wąskimi i mega zaśnieżonymi drogami... ufff dojechaliśmy. Druga dzisiaj z odwiedzonych stacji, to top tego regionu Polski pod względem ilości tras i ich długości. Temperatura spada, słońce zachodzi, wiatr się wzmaga - niestety, nie są to doskonałe warunki narciarskie. Na darmowym parkingu sporo samochodów, ale obsługa sprawnie pokazuje nam gdzie mamy stanąć. Jeszcze świeci słońce a księżyc wysoko... ...pierwsze spojrzenie na ośrodek - nadmienię, że tutaj również jesteśmy pierwszy, ale nie ostatni raz w życiu. Ludzi wydawać by się mogło sporo... więc co? Zaczynamy od jedzenia. 40 zł kosztuje tu pizza, duże grzane piwo i półlitrowa pepsi. Poniżej widok na całość infrastruktury: kasa, karczma, wypożyczalnia i inne zabudowania. Podobnie jak w Batorzu - prowiant można przywieźć swój, a kiełbaskę upiec na specjalnie do tego przygotowanych prętach. Wiata jest zadbana, chroni od wiatru i opadów. Tablica informacyjna na temat ośrodka: Kupujemy karnety. Minus - brak karnetu dwugodzinnego, czyli takiego jaki ja lubię najbardziej. Za godzinę w weekend, czy w święto trzeba zapłacić 22 zł, za trzy godziny 50 zł. W dzień zwykły odpowiednio 16 i 40 (w zwykły dzień karnet 3 godzinny ma bonus w postaci godziny, czyli jest czterogodzinny). Narty zakładamy przy karczmie gdzie udaje mi się zdjąć kamerką ładnie świecący księżyc. W ośrodku w chwili obecnej jest trzy wyciągi orczykowe. Umiejscowione są na środku ośrodka, a po lewej i prawej stronie bardzo szerokie zjazdy z kilkoma wariantami szerszych łuków. Podobno miało tu powstać krzesło - czemu nie powstało nie wiemy ale z pewnością pasowałoby tu. Widok przy gasnącym świetle dnia na krajobraz roztoczański i stok narciarski - bezcenne! - poniżej prawa strona ON. Warunki są doskonałe - dużo śniegu, trasy wygładzone i przygotowane idealnie. Jest twardo, szybko i krawędzie mimo tego, że nadal jeżdżę bez serwisu trzymają świetnie. Sprzęt do naśnieżania stoi i odpoczywa - warstwa na stoku jest odpowiednia. Lewa strona ON składa się z jednej mega szerokiej trasy...i szerokiego odjazdu w prawo z kilkoma wariantami. Najbardziej z malowniczych rozjazdów - najdłuższa i najłagodniejsza opcja: I poniżej widok na połączenie głównej trasy "zaokrągleniami bocznymi wariantami": Po jednej ze stron znajdują się elementy snowparku: Opcja również bardzo szerokiego, z dwoma opcjami zjazdu przy karczmie - widok obydwóch: Karczma w nocnym świetle wygląda klimatycznie: Najbardziej stromo i fajnie jest tu jednak przy orczyku z lewej strony patrząc z góry. Mega szeroko, szybko i długo. Jesteśmy wszyscy pozytywnie zaskoczeni tym miejscem. Mimo olbrzymiego mrozu jazda jest przyjemna i ciekawa. Z pewnością tu wrócimy. Przemarznięci pakujemy się do auta. Kończymy dzień pierwszy naszego narciarskiego długiego weekendu. Roztoczański dzień... Jutro popołudniu odwiedzimy Babę Jagę w Bodzentynie - pora na świętokrzyskie rubieże. CDN jutro. Pozdrawiam serdecznie marboru
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...