Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
26.02.2017 - 26.02.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.02.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Weekend na Soszowie Sobotę i niedziele spędziliśmy na Soszowie z zakwaterowaniem,rodzinnie Gdyby kogoś interesowało 150żl od osoby dorosłej (spanie,śniadanie,obiadokolacja i karnecik całodzienny,dzieci 100zł) Sobota warunki piękne,lekki mrozik,przygotowanie tras super,choć ludzi po 2 godzinach jazdy coraz więcej Piękny dzionek Niedziela warunki zdecydowanie odmienne Pogoda na sporym plusie,jazda w cukrze praktycznie od rana Idzie wiosna i trzeba się do tych warunków przyzwyczajać Natomiast zdecydowanie w tym dniu największą atrakcją była dla nas jazda 6-litrowym dieslem,który napędzał ratrak Kurcze nawet nie wiedziałem że w środku może być takie komfortowe wyciszenie kabiny Szok13 punktów
-
13 punktów
-
Szwajcaria Bałtowska - niziny jeszcze żyją. Mimo kilkudniowego, wyraźnego ocieplenia, deszczów i braku przymrozków nizinne stoki jeszcze chodzą. Największy kompleks w województwie świętokrzyskim ma się świetnie - wszystkie trasy, jak na razie, pełne białego. Białego, niestety pełnego cukru i lodu - czyli jazda na nartach w takich warunkach - jak na wiosnę. W dniu dzisiejszym niebo spowite było chmurami a w prognozach pojawiał się deszcz (ok 11 trochę pokropiło). Widok z samego rana: Na otwarciu sporo mniej ludzi niż zwykle - mimo weekendu. Przy wypożyczalni cisza, spokój i zero ludzi. Trasa numer 1 wyglądała tak: Trasa przy orczyku: Trasa nowa - nartostrada za dnia wygląda następująco: Początek... Druga część: W pierwszej godzinie narciarzy mała ilość - później narciarzy niewielu. Do wyciągów nie było kolejek a na trasach nie było tłoczno. Nartostrada początek: Pod krzesłem, zresztą na wszystkich trasach mimo, że miękko, to było dosyć szybko. Na krześle wygoda... ...jazda pojedyncza. Od dołu stok wyglądał tak: Od góry... Było ciepło, to i zwierzęta powychodziły na spacer... Pod górną stacją, z krzesła można było obserwować gdzieś na horyzoncie Góry Świętokrzyskie. Jakiś tydzień ocieplenia ośrodek przetrwa - dłużej, jeśli nie będzie chociaż w nocy przymrozków może być ciężko. Oby prognozy i pogoda wróciła zimowa. Fajnie byłoby jeszcze poszusować na nizinnych stokach w marcu... ...a pamiętam takie sezony gdzie do końcówki kwietnia była jazda. Pozdrawiam marboru12 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
#15 Zadni Zabrat x3.5 Pewnie zastanawia to pół w nazwie :P, ale to dalej w relacji! No cóż prognozy nie były zbyt optymistyczne, ba były złe, cały tydzień dzień w dzień sprawdzanie prognoz i czy będzie duży opad z mocnym wiatrem. Opad cały czas się przesuwał, ale wiatr zaczynał coraz mocniej wiać. Kasprowy 150km/h, Łomnica 223km/h, wcześniej wytypowaliśmy trzy cele 1. Dolina Łatana, 2. Gąsienicowa (Zadni Granat), 3. Dolina Ziarska. Zdjęcia z Gąsienicowej trochę rozwiały wątpliwości podejścia, lód na szlaku przez Boczań, śniegu w dole bardzo mało. Codzienne sprawdzanie meteo.hzs.sk raczej pokazywało, że wiatr bardzo kręci, stała była tylko jedna... wiatr z zachodu, ale kręciło raz z północy raz z południa, więc ogólnie to trzeba było uważać na wystawy NE, E, SE, S. No więc, od gapiłem pomysł naszego forumowego kolegi aklima i wybrałem Łataną! :P Startujemy ok 9:30 pod Zwierówką W komplecie, Karolina, Michał, Sławek i Ja Podejście jest szybkie w porównaniu do Chochołowskiej :P, dodatkowo nie każdy wie, ale zimą na Zabrat wychodzi się nie jak szlak letni (żółty) tylko dolinkę wcześniej (grzbiet wcześniej zanim dojdziemy do odbicia zielonego szlaku na Grzesia) odbija się w prawo w stronę Sindlov zlab i gdy teren się wystramia odbijamy w lewo w stronę grzbietu opadającego z Zadniego Zabratu. Dzięki temu, podejście jest krótsze, łagodniejsze, i bezpieczniejsze (żółty szlak podchodzi wschodnią wystawą) Wychodzimy pierwszy raz i zjazd w pobliżu grzbietu, niestety to nie jest dobra decyzja, stok jest jak puzle, miejscami fajny, miejscami twardo wywiane do betonu i jest szorowanie. Po zjeździe na ok 1400m robimy skidepo niepotrzebnego sprzętu (raki, czekan, picie, i inne "niepotrzebne rzeczy") i stwierdzamy, że zjedziemy skrajnie prawym żlebem więc zakładamy swój ślad, niestety bez harszli które zostały w skidepo jest cieżko! 5-10cm śniegu na twardym i ciężko założyć swój ślad idzie to mozolnie! w połowie rezygnujemy teren stromy i stwierdzamy, że to był głupi pomysł Zdjęcia wypłaszczają, ale było ponad 30-35st, stąd pół w nazwie relacji . Niby trasa miała być połowę krótsza... ale zajeło nam to 1h! za to kolejne podejście już po założonym wcześniej śladzie pokazuje, że w 30min docieramy na górę więc wychodzi 8x szybciej niż zakładanie własnego śladu na tardym :P. Meldujemy się kolejny raz na grani 2,5 Pięknie widać Grań Rohaczy i moje ostatnie cele, czyli Salatyn i jego Centralny Żleb, Spaloną i Banikowską Przełęcz Zjazd skrajnie prawym żlebem to trafna decyzja jest dużo lepiej ale jestem zaskoczony stromizną, z dołu wszystkie zjazdy wyglądały na łagodne, a tutaj jest ponad 30st. Ostatnie podejście i zjazd żlebem ze zdjęcia nr 4, początek bajka! w końcu jazda w świeżym śniegu ok 10-15cm i nie czuć betonu pod nartami, aż dojeżdżamy do zwężenia, lej, żleb który wygląda na najbardziej płaski okazuje się, że ma najstromsze przewężenie, dodatkowo ściany boczne mają ponad 40st no cóż każdy pokonuje go najlepiej jak potrafi ześlizg boczny, ześlizg skośny czy skręt z poszerzenia kątowego to podstawowe techniki skiturowe Na koniec mapka z podejściem i zjazdami Polecam dla osób, które chciałby zacząć skitury, można zaliczyć fajne zjazdy, a podejście jest bardzo krótkie wyszło 15km i 1270mH, od strony Chochołowskiej pewnie byłoby 23-25km przy tym samym przewyższeniu Pozdr Tomek8 punktów
-
W poniedziałek udało mi się odwiedzić kolejny podkarpacki ośrodek - Lawortę. Dojazd do ośrodka jest dosyć dobry, poza ostatnimi 700 m, gdzie trzeba przejechać przez stary wąski i dziurawy mostek, a potem niezbyt równą drogą szutrową. Po opadzie mogą być lekkie problemy. Parking znajduje się pod dolną stacją, przy drodze dojazdowej widać też jakieś placyki, które pewnie są wykorzystywane na parkingi przy większym oblężeniu. Przy dolnej stacji znajduje się spora karczma z tarasem. Jedzenie wyglądało smacznie, spróbowałem szarlotki i kwaśnicy, były dobre. Można było się też poczęstować darmowym chlebem ze smalcem, kiszonym ogórkiem i oscypkami z żurawiną. Kiszone były extra chleb ze smalcem też dobrze wchodził. Nad karczmą znajdują się pokoje do wynajęcia, więc można zamieszkać na stoku Wyciąg to 2 osobowe krzesełko, dosyć stare, marki Svoboda. Na stronie podają, że ma 1300 m, ale z pomiaru GPSem wynika, że jest to raczej mniej niż 1000m. Jedzie bardzo wolno, ok 7-8 minut. Ciekawostką jest, że pałąk zabezpieczający i podnartnik zakłada się przez przełożenie takiej wajhy z boku. Po lewej stronie stoku widać też orczyk wyjeżdżający na samą górę, ale nie był czynny. Trasy zjazdowe są dwie, po lewej i po prawej wyciągu, więc wielkiego szału jeśli chodzi o zróżnicowanie nie ma. Nachylenie ok. 25%, całkiem przyjemnie, akurat tak, żeby zasuwać z góry bez hamulca. Lewa strona ma trochę bardziej stałe nachylenie, jedynie dwa niewielkie przełamania. Prawa jest troszkę węższa, miewa większe stromizmy, ale też większe wypłaszczenia. Na dole odpowiednie wypłaszczenie, akurat tak, żeby wyhamować z prędkości 95 kmh W dolnej części ośrodka znajduje się część dla początkujących - taśma oraz 200m talerzyk. Karnety dosyć drogie, 2h za 40 zł, 4h za 60 zł, ceny zbliżone do białczańskich. Warunki trafiłem bardzo dobre, słonecznie, stok twardy, lekko mięknął w miejscach gdzie operowało słońce, ale bez tragedii. W 4h obróciłem 18 razy, możnaby więcej, bo ludzi było mało, ale dupa już czasami bolała od siedzenia na tym wolnym krześle, więc wolałem wyłożyć się na leżaku i poopalać Towarzystwa do pogadania na krzesełku też nie było, tylko raz jechałem z kimś. Generalnie, Laworta, to najlepszy stok na Podkarpaciu, można pojeździć, bo trasa jest już z fajnym nachyleniu na całej długości, a nie jak np. na Kiczerze, gdzie jest ze 300 stromiej, a potem płaska polana. Brakuje oczywiście szybkiego krzesła, jakby wjeżdżało w te 3-4 minuty, to w 2h można było się tam nieźle porobić Oczywiście też brakuje dodatkowych tras, może jakaś niebieska przez las by się przydała dla urozmaicenia. Jeżdżenie po w zasadzie jednej trasie szybko się nudzi. Widok na stok o poranku: Budynek dolnej stacji: Svoboda: Orczyk: Trasa z góry: Poranny sztruksik: Plac zabaw dla początkujących: W tle już widać Ukrainę Górna stacja wyciągu: Stara tablica informacyjna: I jeszcze oficjalne info ze strony ośrodka: 3 Wyciągi, wyciąg krzesełkowy, 2 trasy, najdłuższa trasa: 1300m Stacja narciarska "Laworta", to największy i jedyny w Bieszczadach wyciąg krzesełkowy. Główna trasa stoku "Laworta" posiada homologację "FIS". Stok jest oświetlony i sztucznie śnieżony. Stacja oferuje wypożyczalnie i serwis sprzętu. Stacja posiada trzy wyciągi: krzesełkowy o długości 1300 metrów – zdolność przewozowa: 1200 osób/h orczykowy o długości 1250 metrów – zdolność przewozowa: 1100 osób/h orczykowy o długości 300 metrów (dla początkujących) – zdolność przewozowa: 350 osób/h Główna trasa o długości 1250 metrów posiada homologację "FIS" na slalom i slalom gigant. Różnica wzniesień wynosi 256 metrów. Stoki są oświetlone, sztucznie naśnieżone i ratrakowane. Stoki zabezpieczane są przez ratowników medycznych. Do dyspozycji narciarzy wypożyczalnia i serwis sprzętu. http://ustrzyki-narty.pl8 punktów
-
8 punktów
-
Skrzyczne. Dzisiaj chciałem odmiany i padło na narty chodzone. Nie będę dzisiaj pisał w wątku skiturowym, bo moje wyczyny mają się nijak do osiągnięć MajoraSki, więc nie chciałem tam zaśmiecać. Zaczęło się średnio fajnie. Prawie u celu w Szczyrku przypomniałem sobie, że chyba nie zabrałem butów. Rzut oka do bagażnika... - szybka nawrotka i za 40 min. jesteśmy z powrotem. Godz. 10 startujemy spod Soliska. Początkowo wzdłuż trasy. Nie jestem zwolennikiem takiego podchodzenia, ale tam nie ma jak iść. Potem odbicie w lewo i lodową rynną dostajemy się na Suche. Znów boczkiem i w końcu upragniony las. Idzie się świetnie po 2 cm świeżego śniegu na prawie betonie. Las się zagęszcza i trzeba zrobić odwrót i odbicie na niebieską trasę. Jesteśmy przy kiełbasianej chatce. Dalej idziemy skrajem trasy. Polana i jesteśmy przy goprówce na Hali Skrzyczeńskiej. Wiatr szaleje. Mimo +1 stopnia odczucie jest jak przy minus 5-8 stopni. Chowamy się na schodkach za rogiem goprówki. Jemy, pijemy i dalej w drogę. Ostrożnie brzegiem trasy i odbijamy w lewo na bypass trasy głównej z M.Skrzycznego , a następnie na szlak narciarski w kierunku Skrzycznego. Piękne widoki na dolinę Szczyrku, Beskid, Klimczok. Las osłania od wiatru. Zbliżamy się do szczytu Skrzycznego, gdzie jest coraz bardziej lodowo i wietrznie. Wiatr trochę pcha pod górę. W końcu docieramy do schroniska. Trudno wejść, ponieważ klamka jest urwana. Jakoś udaję się ją dopasować do zamka i jesteśmy w środku. Tutaj sami narciarze chodzący i kilku pieszych bez nart. Kominek grzeje. Klimat wewnątrz jak z lat 60 ubiegłego wieku, bo chyba wszystko tu pochodzi z tamtego okresu . Zamawiamy bigos i grochówkę. Posileni i ogrzani ściągamy w arktycznym przedsionku foki i zmierzamy w kierunku SON. Lodowaty wiatr mocno hamuje na odkrytej grani. W lesie jest już przyjemnie. Docieramy do Hali Skrzyczeńskiej. Jazda bardzo przyjemna. Jedziemy dalej i tutaj mój kompan Darek myli trasę i zjeżdża do Czyrnej. Ja docieram do Soliska po bardzo już zmęczonej trasie w dolnym odcinku. Odsypy po kolana. Zabieram kumpla z Czyrnej i z bananami na gębach udajemy się w kierunku Bielska na zasłużony odpoczynek.7 punktów
-
W drodze powrotnej z Laworty wstąpiłem zerknąć co tam na Gromadzyniu. Warunki wyglądały na całkiem dobre, tyle, że ludzi dużo więcej Działa tu ten sam karnet co na Laworcie, więc chętni mogą sobie przeskoczyć z jednego stoku na drugi. Odległość między nimi, to ok. 5 km. Info ze strony: 4 Wyciągi, 3 trasy, najdłuższa trasa: 900m Stacja Narciarska "Gromadzyń" posiada dwa 2-osobowe wyciągi orczykowe o długości 700 metrów. Jeden wyciąg talerzykowy o długości 300 metrów i wyciąg mały o długości 200 metrów. Na stoku znajdują się trzy trasy: trasa I – 750 m – posiada homologację "FIS" na slalom trasa II – 800 m trasa III – 900 m różnica wzniesień 164 metry Trasy są oświetlone, sztucznie naśnieżone i ratrakowane. Stacja posiada wypożyczalnia i serwis sprzętu narciarskiego oraz szkołę narciarską X-Scream. Stoki zabezpieczane są przez ratowników medycznych.7 punktów
-
Po trzeciej zjazd na sam dół i taxi na Duże Skrzyczne na parking po auto. Tam rozmawiam z Maćkiem przez telefon, a on stoi w tłumie 5 metrów obok mnie na rozdaniu nagród po zawodach. Trochę pogadaliśmy cała paczka, kawa i do domku. Jak zwykle miło było się spotkać. Trochę fotek. Na pierwszym zdjęciu miejsce gdzie został telefon.6 punktów
-
Wisła Nowa Osada - fotka i opis Expata z dzisiaj rana: Stok prawdopodobnie nie był ratrakowany od rana, a jak był, to o 10siątej warunki były już fatalne - odsypy i kopce miękkiego śniegu. Co drugi narciarz, na ostatniej ściance zjazdu - leżał. Było na tyle dramatycznie źle, że ludzie stojący z boku, to wszystko nagrywali i ze zdziwieniem obserwowali, że narciarze sami, z własnej woli, tak się męczą. +7 i wszystko płynie - stok kompletnie nieprzygotowany, grząsko - narty się zapadały i wypinały w takiej konsystencji śniegu. Kilka zjazdów i odpuścili - towarzystwo stwierdziło, że to nie ma sensu.5 punktów
-
Wielkie dzięki dla Artix z córką, Johnny z Dżonką za spotkanie. W Szczyrku było świetnie. Dlaczego ja dopiero teraz tu przyjechałem. Widoki z trasy Fis niezwykłe i niesamowite. Piękniejszych nie ma nigdzie. Bardzo żałuję Andy-W, że spotkanie nam nie wyszło, ale jakby co numer zapisałem. Coś więcej skrobnę wieczorem albo jutro. Niestety obowiązki wzywają do Zieleńca, muszę już pędzić.5 punktów
-
Zawsze miałem jak najlepsze zdanie o K2 Rictor (miałem 2 pary, a teraz syn ma trzecia parę), ale, że można na nich zawody wygrywać na lodzie ? - SZACUN i gratulacje Marionen. No chyba, że są to narty wciśnięte zawodnikowi na mecie przez sponsora tak jak na Pucharze Świata.5 punktów
-
Standardowo jak co roku trzeba było odwiedzić ten ośrodek. Nie ukrywam że rezerwacje na pokój zrobiłem celowo na koniec lutego bo liczyłem że ruszy kanapa na Kohutik (nowa) Niestety nie ruszyła.... Same warunki jak na obecną aure bardzo dobre, stok przygotowany super, zero lodu, odsypów, muld itd. Generalnie jak zawsze w Orava Snow. Jednak jak dla mnie jazda tam tylko przy starej kanapie mija się z celem - te trasy są zdecydowanie dla początkujących i jest tam po prostu nudno dla kogoś kto preferuje trasy czerwone. Dobrze że chociaż zmienili oznaczenie i obie są już jako niebieskie. (choć ja tej po prawej stronie dałbym oznaczenie zielone) Generalnie bardzo przyjemny weekend tylko gdyby ta nowa kanapa chodziła... P.s. Nocleg w pensjonacie na stoku - Kohutik. Koszt 25e ze śniadaniem. Za 25e na 1h można wynająć całą "strefę" wellness dla siebie - jacuzzi, sauna - polecam Jedzenie w barze bardzo dobre i dośc tanie. Oczywiście czeskie piwko również P.s. Andy jak skończyła się Twoja przygoda z zalanym autem ? Wypłacili jakieś odszkodowanie gospodarze ośrodka ?4 punkty
-
Ja dziś Zwardoń i Rachowiec Duży z tego co widziałem zamknięty. Jako że byłem przejazdem postanowiłem sprawdzić warunki na Małym Rachowcu. Normalnie dałbym -4 ale dzień wcześniej byłem na Słowacji i widziałem jak idzie przygotować stok dlatego wg mnie warunki na Małym Rachowcu dziś były na 3+ Na stoku przed godziną 12-tą była masa odsypów, śnieg cukier i małe muldy. Jedynie w okolicach podpór krzesła był lód i w tędy sobie śmigałem przez godzinkę, zaś odsypy na dole trzeba było ciąć. Ludzi średnio, stok wypełniony ale kolejek większych do krzesełka nie było. Generalnie Zwardoń, Milówka, Kamesznica, Rajcza itd - zielono i nie ma zmiłuj. Temperatura o 12 tej sięgała 9 stopni więc nie ma się co dziwić. Na niewiele oddalonej Wielkiej Raczy nie wiele lepiej +5st i też wszystko puszcza.4 punkty
-
No to uzupełnię, jeździłem do południa Bieńkulą, od 10:00 zrobiły się kolejki do jedynego czynnego orczyka, o 11:30 ruszył drugi orczyk (dwa ratraki nawiozły śniegu i zasypali potoczek przy starcie). Na Bieńkuli twardo i dużo grud lodowych, ktoś przegapił ratrakowanie przed mrozem. Kolejka po uruchomieniu 2 orczyka (za budynkiem drugie tyle ludzi) . Nikomu się nie chciało przejść do pustego 2 orczyka a chodził już 40min.4 punkty
-
Spójrzcie na poniższy, krótki filmik - technika wykonywania skrętów, praca rąk i balans idealny! Wielkie brawa3 punkty
-
Myślę, że dodatkowo wpływ na taki stan rzeczy miało "płaskie" światło. Byłem dzisiaj rano przy hotelu stok i rzeczywiście, po kilku zjazdach zrobiło się grząsko. Cóż wiosna to wiosna. Dla mnie to jednak brak kontrastu był najbardziej dokuczliwy.3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
SON właśnie z tego słynie, zawsze znajdziesz coś dla siebie przy tej ilości tras. Nigdy nie żałowałem wyboru tego ośrodka na dany weekend. A w COS coś zawsze wypadnie, albo lodowisko, huraganisko, albo Grzebień zamkną bo Marionen na zawody przyjeżdża ?. Bardzo sie cieszę, ze sie podobało. Mnie dziś zatrzymały moje dolegliwości w domu. Żałuję. Hey3 punkty
-
Czantoria Expata. Relacja z dzisiaj, Piotrek pisze: "Zima powoli się kończy, więc postanowiliśmy z Gosią dokonać inspekcji stoków w Beskidzie Śląskim. Na pierwszy ogień poszła Czartoria, najwyższe wzniesienie wspomnianego pasma. Świetny stok (995 metrów), o fajnym wyprofilowaniu, dość szybka kanapa, słońce, brak tłumów - warunki średnie, bo cukier tak sobie trzyma, ale polatać się da bez problemu. Rosoły naostrzone, więc nawet lokalne oblodzenia nie stanowią wyzwania. Gosia radzi sobie świetnie, to jej pierwszy sezon na parapecie a zasuwa jak Jagna Maczułajtis Istny talent! Ze szczytu Czartorii możemy podziwiać panoramę Beskidu i pobliskiego Ustronia - próbka na fotach. Generalnie jestem na tak i nawet nie żałuję nieczynnej niebieskiej trasy, choć patrząc z kanapy może być dość widokowa. 16:30 zamykają kanapę, więc przenosimy się na orczyk. Stay tunned! " Widoczek na leśną część trasy: Ludzi do wyciągu - brak. Humory dopisują Górna stacja: Widoczek z Czantorii:3 punkty
-
Niestety spotkanie z Artixem i Marionenem nie wypaliło . Nie zgraliśmy się czasowo. Marionen miał zawody na Skrzycznem, a Artix zjechał ze Skrzycznego do SON około południa, kiedy ja już kończyłem swój czas narciarski dzisiaj w Szczyrku i musiałem się zwijać. Jazdę zacząłem 8.10 na Julianach. Na trasach jakieś 3-5 cm świeżego śniegu na wyratrakowanym więc jazda przyjemna. Jest duża różnica w poślizgu między świeżym śniegiem, a zmrożonym firnowym podkładem i często występują nieoczekiwane przyhamowania, jest ciekawie . Po lewej stronie Julianów sporo lodowych pól, ale dobrze widocznych i do ominięcia. Narciarzy malutko, bez kolejek do wyciągów. Jeździłem na wyciągu z gościem z innego forum, który śledzi forum skionline i doskonale zna wiele wątków i nicki piszących. Po 1,5 godz. przenoszę się na stronę Małego Skrzycznego, gdzie warunki podobne jak na Julianach z tym , że wymieszany już świeży opad z firnem daje nieco szybszy podkład do jazdy. Wychodzi słońce, narciarzy trochę już więcej, ale kolejki do wyciągów umiarkowane tak na 3-4 min. Do Czyrnej nie zjeżdżałem obawiając się o ślizgi nart. Dzień udany, szkoda, że nie doszło do WZF.3 punkty
-
To nasz drugi raz w Szczyrku, ale pierwszy w zimie. Mam nadzieję, że nie ostatni. Temperatura na małym plusie kolejek do wyciągu brak, na trasie do 20 jednak sporo ludzi. Czasami pada śnieg, wiatr ucichł, widoczność dobra. Trasy przy BSA dobrze oświetlone, sądzę, że lampy ledowe lepiej się sprawdzają od tych w Czarnej Górze. Brakuje mi tylko śniegu naturalnego, bo ten sztuczny przy tej temperaturze to kasza i cukier. Na trasie tam gdzie gładko to lód. Jak nie ma lodu, to są odsypy i muldy. Ja się wychowywałem w takich warunkach. Jak nie ma innych to lubię takie. Kwadrans po 20 stok powoli opustoszał i do 21 było już super. Najgorsze warunki były na odcinku gdzie łączy się czerwona z niebieską, aż do tunelu. Może było tak, ponieważ część trasy była wygrodzona na zawody w gigancie i na tym odcinku było wąsko. Mimo to jestem zachwycony, że wreszcie mogę śmigać w Szczyrku. Wygląd BSA industrialny Nie wiem czy ostatni zjeżdżaliśmy ze stoku, ale bez wątpienia ostatni wyjeżdżaliśmy z parkingu. Myślę, że jutro też będzie świetnie. Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Dziś z córką odwiedziłem ponownie Szczyrk. Rano szybkie spotkanie z Marionen i Anią poczym rozdzielamy się. Maroionen ma wyższe cele niż slizganie się ? Gigant. Pare zjazdów na Dużem Skrzycznem i postanawiamy uciekać na małe. Nie byłem wcześniej więc chęć tym bardziej wielka. Bylo lodowo i zimno ❄ jazda mało przyjemna. W nocy było dużo na minusie, a co się dzieje po odwilzy pisać nie muszę. Decyzja więc była strzałem w 10. Góra dostajemy się na drugą stronę. Świetna przygoda dla mojej córki i przepiękne widoki gdyż słońce zaczyna przebijać się coraz mocniej. Mimo prób nie udało się poznać Andyiego Może się jeszcze kiedyś uda. Na Małym fajna jazda. Dużo lepsze warunki w porównaniu z Dużym. Jeździmy cały czas góra dół. Kolejny polski ośrodek z wielkim potencjałem. W pewnym momencie zauważam odpiera kieszeń w spodniach córki. Pytam, gdzie twój telefon. Prawie płacz ? Panika, córką się trzęsie, ja próbuję dzwonić na jej telefon. Jest sygnał. Odbiera Pan w knajpie na górze. Telefon znaleźli Rosjanie i oddali do baru Nowy iPhone 6 Gdy pojechaliśmy byli tam na kolejnego kielicha. Tym razem ja uregulowałem rachunek i serdecznie podziękowałem. Dobrzy ludzie. Cdn2 punkty
-
Cena 655 $ Czy coś takiego się sprawdzi? Może dla narciarzy free, może dla zmęczonych turowców ? Wyciągi nie będą potrzebne? Czego to ludzie nie wymyślą Filmik i dane techniczne ustrojstwa: Źródło energii: Akumulatory z systemu dokującego. Silniki: Electro Fan Nacisk: ~ 300N / 30 kg Waga: ~ 10 kg Czas użytkowa: ~ 15-30 min średnio użytku Prędkość maksymalna: około 80 km / t na równym podłożu Czas ładowania: ~ 6 godzin Użytkownik Wiek: 16 lat Przepustnica: 2.4 Ghz Bezprzewodowy regulator prędkości Dodatki: Akumulatory2 punkty
-
Skorzystałem z okazji by poznać po raz pierwszy Rohacze - ośrodek narciarski w Tatrach Zachodnich na Słowacji. Z Sosnowca Skibusem wyjazd w sobotę rano o 5.30 przez Korbielów i Namestowo po 9 rano byliśmy na parkingu ośrodka. Pogoda - pochmurno z przejaśnieniami, przelotne opady śniegu zanikające, temperatura na dole od -3 rano do -1 w południe a na górze od -8 do -5 prawie bezwietrznie. Warunki - trasy z kilkucentymetrowym opadem świeżego puchu na zmrożonym betonie lub lodzie - tu nie mam pewności może to wina trochę przytępionych już nart które przy zwrotach odrobinę mi uciekały. Ośrodek osłonięty górami i lasem z bardzo szybką sześcioosobową kanapą gdzie przeważnie ustawiała się kilkuminutowa kolejka i drugim czteroosobowym starym wolnym i raczej pustym krzesłem oraz trzema talerzykami. Trasy niebieska, czerwona i krótka czarna, kilka łączników. Na czerwonej raczej tłoczno ale górny odcinek przyjemny równy dopiero niżej na ściankach duże odsypy i tony cukru na metrze kwadratowym utrudniają jazdę. Niebieska przyjemna szeroka równa. Przed ostatnią najgorszą ścianką łączy się z czerwoną. Ogólnie wyjazd poznawczy udany z powodu pogody i warunków , tłok na trasach w sobotę trochę zniechęca do kolejnych odwiedzin w weekendy może w tygodniu są tam luzy. No i to ukształtowanie tras takie dziwne - kawałek niebieska potem czerwona albo odwrotnie. Koniec jazdy przed szesnastą dwa upadki i stłuczony kciuk, powrót i po dwudziestej w domu. Góra Żar widoczna z dwupasmówki z okolic Żywca i jakiś stok gdzieś na Słowacji Nasz Skibus ze Śląska i widok z parkingu na ośrodek Rohace Kolejka do kolejki linowej na kilka minut za to szybko bo w 6 minut wjeżdża się na górę Różne odcinki tras Fragmenty niebieskiej z opcją jazdy poza trasami A to początek trudniejszego odcinka czerwonej Widok na czarny odcinek, dolną stację czteroosobowej kanapy, orczyk no i ta panorama Filmik z czarnego odcinka2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Oj jak ja wam zazdroszczę takich forumowych spotkań. Do tego jeszcze w Szczyrku, super trasy i te widoki.... Dzięki waszym relacją powracam myślami do świąteczno - sylwestrowego pobytu w Sczyrku. Artix dobrze że komórkowa przygoda zakończyła się dobrze. Gratulacje dla Mario.2 punkty
-
No to my już w domu, więc zamykam relację [emoji41] Oczywiście dzień wyjazdowy otworzyła lampa na niebie, no ale widocznie tak musi być, ważne że na drogach sucho więc jechało się bardzo dobrze. Wyjazd udany, w przyszłym roku jest plan tam wrócić żeby objechać resztę nie objechanych ośrodków [emoji6] Pozdro dla czytających. Tapnięte Tapatalkiem z Androida.2 punkty
-
2 punkty
-
Naprawdę żałuję że się nie udało spotkanie Andy Marionena i Johnny_narciarza wraz z ich paniami spotkałem na koniec dnia na rozdaniu nagród. O tym na pewno będzie więcej Była chwilą na kawę i pogadanie. Wielki dzięx! Andy-w opisał warun więc ja tylko jakieś foty wrzucę jak będzie chwila.2 punkty
-
Tak wiem, wcześniej miał ruszyć 14.01, potem pod koniec Stycznia, Potem początek Lutego, a na koniec dostałem info że 23.02 Teraz jest info 09.03 - do 5 razy sztuka... Jak to już ktoś napisał na ich FB - idealna data na rowery patrząc na zbliżającą sie pogodę1 punkt
-
1 punkt
-
Na pewno warto odwiedzić, ale trzeba się przygotować na specyficzny klimat i bardzo starą infrastrukturę Wszystkie ośrodki to w zasadzie jednotrasowce, czasami z jakimiś wariantami, no i trasy nie dłuższe niż 1000m. Jakbyś planował wyjazd na kilka dni, to można zaliczać ośrodki parami, bo więcej niż 2-3h na jeden raczej nie ma sensu, np. tak: Laworta + Gromadzyń, Bystre + Kalnica, Puławy + Karlików. Niewątpliwą zaletą tutejszych ośrodków jest dłużej utrzymujący się śnieg - kiedyś zdażyło mi się pojeździć w Puławach w połowie kwietnia, co prawda po pasku śniegu, ale zawsze W przypadku dłuższego wyjazdu pewnie warto rozważyć skitoury. Nie znam się na tym, ale podejrzewam, że w Bieszczadach jest sporo możłiwości tourowania.1 punkt
-
To co widać na ostatnim zdjęciu to pasmo Jeleniowskie. Jak jedzie się droga z Nowej Słupi do Łagów, dalej Raków, Szydłow do Stopnicy, zaraz za N, Słupia widać piękna górę po lewej stronie. W dolinie rzeka. Tam można by wyznaczyć trasy narciarskie o dl 2 km.1 punkt
-
W artykule wypowiadają się wszyscy oprócz właściciela dolnej części stoku. Jestem ciekawy jego opinii na ten temat. Jeżeli zmiany dojdą do skutku, to będzie na Nosalu zderzenie trasy FIS z niebieskim przedszkolem .1 punkt
-
Niestety COS-u nie opuściłem do końca, dojechał do nas Johnny. Ale Artix szalał na Golgocie, to pewno był On.1 punkt
-
Piękny pokaz Air Show na Mistrzostwach Świata w St. Moritz Warto zobaczyć:1 punkt
-
No dobra, to do rzeczy bo jestem tak zmęczony że mi się oczy same zamykają ale jak dziś nie napiszę to jutro już nie będzie to samo. Dziś pospaliśmy trochę dłużej bo do około siódmej. Szybkie śniadanie i patrzymy co za oknem. A tam szaro i buro, chmury nisko, lekki opad deszczu. Szybkie sprawdzenie kamer i decyzja że do Dienten nie jedziemy bo nic nie widać. Co ciekawe u nas w Angertal było widać wszystko, więc decydujemy że tam zaczniemy. Temperatura za oknem jakieś 2 stopnie, co daje nadzieję że padający deszcz wyżej stanie się śniegiem. Tak też było, im wyżej wjeżdżaliśmy tym więcej śniegu padało. Przy dolnej stacji całkiem spora śnieżyca. Ruszamy na początek krzesłami na niebieską na rozgrzewkę. Im wyżej tym mniej widać ale w sumie nie było źle. Dużo świeżego śniegu co nastraja mnie pozytywnie bo lubię takie warunki. Ruszamy i jest bajkowo, wciąż sypie, trasę pokonujemy jako pierwsi, zanurzając narty w świeżym puchu. Jadą znakomicie, pełna kontrola, śnieg fruwa dookoła. Mimo że go dużo to nie przeszkadza, nie zakopujemy się. Dojazd do czerwonej i tam trochę gorzej, więcej ludzi, trasa lekko rozjechana. Nie do końca rozgrzane nogi nie chcą się składać do skrętów ale to szybko mija. Na chwilę na niebieską i znów ścianka czerwoną, jest lepiej, dużo lepiej. Tniemy ściankę sprawnie i znów niebieską na sam dół, gdzie przechodzi w czerwoną o genialnym nachyleniu do szybkich skrętów albo ślizgu z krawędzi na krawędź. Trenujemy i to i to, wszystko wchodzi jak w masło. Drugi zjazd z samej góry, ze Stubnerkogel. Tam warunki trudne, nic nie widać, część tras zamknięta. Pokonujemy grań i ruszamy czerwoną ścianką ostro w dół przy prawie zerowej widoczności. Mimo tego jest zabawa. Kilkaset metrów poniżej wjeżdżamy na znaną niebieską i do dołu. Jestem zachwycony śniegiem i tym co wyprawia mój dzieciak, jeździ jak natchniony, nogi prawie złączone, strome ścianki pokonuje znakomicie, niesamowicie się rozwinął przez ten tydzień. Jeździmy tak do południa i obiecana dziecku zmiana ośrodka na Dorfgastein (snowpark). Dojeżdżamy tam w 15 minut i pierwszy zonk - nie działa gondola na dole, chyba się coś popsuło. Wsiadamy na krzesła obok i klimat mamy jak z Korbielowa z wyciągu na Szczawiny[emoji41] Wyciąg jedzie powoli ale jedzie, wokół ośnieżone świerki bo wciąż sypie. Z krzesła robimy krótki trawers do drugiego krzesła i dalej w górę. Krzesło nie dojeżdża na sam szczyt Fulseck, trzeba 2km zjechać w dół niebieską. Dużo śniegu, wycinamy skręty jak dzicy. Po drodze spotykamy młodego Szweda który wypadł z trasy i zgubił mamę. Dodatkowo zdechł mu telefon, krótka rozmowa, daję mu swój telefon, dzwoni do mamy i okazuje się że ta jest w widocznym niedaleko przystanku. Ruszamy razem, dzieciak spotyka się z mamą, wszyscy są bezpieczni i szczęśliwi. Krótka rozmowa i dowiadujemy się że jechali razem, dzieciak się wywalił i zniknął za załomem, reszta nawet tego nie zauważyła i pojechali dalej. Młody w szoku nie widział że mama do niego macha z dołu, potrzebował pomocy i akurat byliśmy w pobliżu. Morał z tego taki że trzeba uważać na trasie i uczyć się języków. Byłoby mu ciężko gdyby nie mówił po angielsku i dodatkowo trafił na kogoś kto też w tym języku nie mówi. Ruszamy dalej i dojeżdżamy do drugiego odcinka gondoli który o dziwo działa. Wyjeżdżamy więc na Fulseck i niebieską do przełęczy między Fulseck i Kreuzkogel. Tam czerwona stroma ścianka ze zwałami świeżego śniegu. Tniemy w dół mimo kiepskich warunków, ale wciąż jest zabawa i dobra forma. Dalej krzesłem na górę i jesteśmy na Kreuzkogel. Tam jest świetna niebieska, szeroka i równa, dalej FunSlope, snowpark i dalej niebieska. Ja wycinam skręty raz krótkie raz dłuższe, narty idą jak po sznurku. Młody to samo, dodatkowo bawi się jazdą na przeszkodach. Jeździmy góra dół, ludzi jak na lekarstwo, trasy puste, można dociskać. I tak do końca, do ostatniego wyjazdu wyciągu na górę. Aż się nie chce wierzyć że trzeba spadać do domu. Ostatni wyjazd na Kreuzkogel i prawie jako ostatni jedziemy niebieską siódemką do Dorfgastein. Wyżej trasa obsypana świeżym, sypkim śniegiem, niżej mega muldy bo ciepło ale bawimy się narciarstwem, zjeżdżamy na sam dół w rytm Bon Jovi "It's my life". Na dole w knajpie zabawa, tańczymy na parkingu, jest miło, wszyscy uśmiechnięci. To był piękny dzień, świetne zakończenie wyjazdu który wykorzystaliśmy na maksa. Dziś w nogach 52 km, jutro wracamy do Polski. Szkoda wyjeżdżać, obiecuję sobie że wrócę tu za rok bo zakochałem się w dolinie Gastein. To tyle, czas spać, jutro w drogę. Dobranoc. Tapnięte Tapatalkiem z Androida.1 punkt
-
Pozdrawiam z Kasiny. Pusty stok.Troszke wieje ale jest super.Lekko zamrożony sztruks zamieniający się w firn. Nawet gwiazdy już wychodzą.1 punkt
-
Wczoraj w czasie jazdy u naszych południowych sąsiadów knedylków w Severce lokalny goprowiec dał mi namiar jak to określił do nie fungowatego już ośrodka narciarskiego Prelać,tuż przy granicy z Słowacją,który cechują duże opady naturalnego śniegu a co za tym idzie fajne warunki na tury. Dziś to sprawdziłem z samego ranka. Sam dojazd z Cieszyna ok 1 godzinki. Jakieś 5 min przed dojazdem na miejsce klimat zmienia się na bardziej zimowy,dużo więcej śniegu,niższa temperatura. Zimowo,zdecydowanie zimowo Samo wejście na szczyt bez napinki zajmuje ok 45min,zależy od wariantu jaki wybierzemy Ja raz turawałem centralnie pod wyciągiem,zjazd na sam dół,następnie wejście bardziej z lewej strony Pogoda z rana na minusie,ładnie ale jak wyjeżdżałem zaczęło się dziać. Śnieżyca na maksa1 punkt
-
1 punkt
-
#14 Starorobociański Wierch 2176m Stary bocian mocno śpi, stary bocian mocno śpi! My się go... no cóż nazwa tego szczytu (słow. Klin) jest chyba najczęściej myloną nazwą w naszych Tatrach , a polska nazwa pochodzi od dawnej Hali Stara Robota, a nie starego bociana . Jest to najwyższy szczyt leżący w polskich Tatrach Zachodnich. Startujemy u wylotu Wąskiej Doliny, by po chwili odbić na Doliny Raczkowej, tak podejście jest nie od polskiej tylko słowackiej strony W połowie Doliny Raczkowej na polanie ukazuje nam się już cel! chociaż w tym momencie jeszcze nie wiemy, że to będzie nasz cel dzisiejszego dnia! Dlaczego? bo wstępny plan był Bystra & Błyszcz, ale po dotarciu do koliby Zmieniamy plany na południowo-zachodnie zbocza Starorobociańskiego :), chociaż siedząc przy ławeczce w słońcu, ciężko ruszyć się w dalszą drogę! Przy okazji inny wariant wejścia, prosto centralnym żlebem wybiera jeden ze Słowaków! Trochę wyżej wyłania się Kończysty Wierch i grań między nim a Jarząbczym, trochę słonko przygrzało. Jest i nasz cel podejścia i zjazdu Spotykamy stadko kozic Ktoś rozpoznaje? Oczywiście zdjęcie szczytowe musi być! Niestety góra do sporo kamieni, od polskiej strony nie da się zjechać ani w stronę Zwornika, ani Kończystego, my schodzimy ok 50m w dół i zakładamy narty Zjazd... bajka! idealnie w tempo, śnieg odpuścił a na dole cień jeszcze nie zdążył zabetonować Wszystkie zdjęcia: fot. Szymon Rochowiak Pozdr Tomek1 punkt
-
Dziś znów odwiedziłem ośrodek Baba Jaga w Bodzentynie. Trzygodzinny karnet kosztuje 30 zł. Dziś chodziły wszystkie wyciagi, ludzi umiarkowanie, w kolejkach nie stałem, max 4-6 osób przede mną, ale także podjeżdżałem od razu, bez kolejki. Warunki dobre, nie mogę narzekać. Zacząłem jazdę na moich, kiedyś ulubionych Elanach. Skrętne toto ino jakby się trochę zestarzało. Znaczy się inne narty chyba poprawiły się i stąd taka opinia. Zjechałem 6, może 7 razy i odczułem bardzo silne pragnienie kersa. Jestem uzależniony od kers jak alkoholik do kieliszka! Zmieniłem narty na "probebly the best ski...". No i po tej zmianie, dobrej zmianie(!!!), jeździłem już do końca ważności karnetu. Zastał mnie wieczór, zaczął robić się mrok. Zakończyłem jazdę. Teraz uwagi, bo muszę trochę ponarzekać. Na parkingu zauważyłem taki trochę stary ratrak. Stacja ma inny, nowszy, który stał pośrodku długości stoku. Ten ze zdjęcia widać, że dawno nie był używany. Stacja ma stare bramki, jakieś z demobilu. Bramki maja dwie blachy po bokach. Po przedostatnim pobycie na Babie Jadze zauważyłem, że mam poobdzierane z farby klamry na butach. Teraz wiem skąd te obtarcia. Te wstrętne blaszyska zdzierają mi piekną kolorystykę bucików! Łorcyki Baba Jaga ma stare. Łorcykami pobrudziłem se portki w ... kroku. Dobrze, że nie podarłem!!! Na koniec gdy zdejmowałem buty przyszła chmura gryzącego i duszącego dymu. Patrzac na jej ogrom myślałem, że karczma płonie. Jednak nie płonęła, dorzucono jeno wungla, a raczej "ugołu" bo w Polsce chyba takiego syfu się nie wydobywa. Załączam parę zdjęc jednocześnie przepraszając, że nie potrafię je podawać z osobna i zaopatrywać w komentarz.1 punkt
-
Jesli chcecie pojezdzic na totalnie pustym stoku to VitanovaSki wam to zagwarantuje Co prawda jezdzilismy tam rowno tydzien temu,we wtorek 24stycznia,ale nic nie powinno sie zmienic,3h (od 11) za 12 E w zupelnosci wystarczylo Na parkingu bylo 20kilka aut...pozniej podjechalismy jeszcze luknac OraviceSki i tam tez luz na stoku,aczkolwiek wiecej ludzi,ale bez kolejek1 punkt
-
Ideálna príprava zjazdovkyDzisiaj z Matim i jego rodzinką zawitaliśmy do Oravskiej Lesnej.Pogoda - bajka, lekki mrozik i słonko do godz 12.30.Trasy zrobione perfekcyjnie i takie były do końca naszego pobytu. Tutejszy "Ernest" wie jak używać ratraka.Dzisiaj były otwarte wszystkie możliwe warianty tras. Po obu stronach kanapy mega szeroko, niezbyt stromo, poćwiczyć technikę można.Kohutik to już kilka czerwonych tras dla bardziej wymagających.Dzień narciarsko bardzo przyjemny, pełen relaks.1 punkt







