Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.03.2017 - 12.03.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.03.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
Dziś wybraliśmy się z Andy-w na Pilsko. Bez większych kombinacji co i jak, szybka decyzja i jazda! Tam wysoko, to jest szansa na typowo zimowe warunki. Nie pomyliliśmy się i już w Korbielowie przywitał nas lekki opad białego. Parking zmrożony dobrze wróżył. Szybki gramoling i ciśniemy z buta pod krzesełko na Polanie Strugi. Oczywiście najpierw karnet: 4 godziny za 40 zł. Prawie jak na Chopoku, tylko tam w ojro... Zaopatrzeni ruszamy na krzesełko i do góry! Na dole jeszcze przedwiośnie - jest zielono, ale czuć chłód. Im wyżej, tym więcej śniegu i bardziej zimowy klimat. Szczawiny to już początek (lub koniec) tutejszego lodowca. Śniegu mnóstwo! Prawdziwa zima! Do tego trawa właśnie nowa dostawa białego. Niestety, widać mgłę, czyli miejscami nic nie widać. Ale zawisła nad szczytem. Poniżej jest zupełnie znośnie, choć momentami jazda po omacku... Warunki na trasach zaskakująco dobre! Oczywiście z rana sztruks, ale nawet w okolicach 12-ej równo, twardo, krawędzie dobrze trzymały. Tylko miejscami jakieś drobne nierówności, kilka luźnych kamyczków, ewentualnie nieco odsłoniętego lodu. Nic groźnego i nic szkodliwego. Parking na dole szybko się zapełniał, ale na górze tłoku nie widać. Przynajmniej to do godz. 10-ej tak to wygląda. To jakaś magiczna bariera, bo Od tego momentu ruch wzmożony, a dokładnie od 11-ej wręcz tłumy! Ludziska się pokapowali, że dziś warto i przyjechali. Licznie! Trzeba było szukać alternatywy gdzieś za mgłą, tj. np. na Kopcu przy talerzyku... No i niezłe zaskoczenie! Mgła ma swoje zalety... Nic nie widać, więc nie widać też Kopca. Skoro go nie widać, to też nie widać, że nie ma kolejek do wyciągu. Super! ostatnie minuty postanawiamy spędzić właśnie tu. Trenujemy niebieską i czerwoną. Obie z super warunkami! Mimo, że widoczność ograniczona, można sobie popuścić. Ech, gdyby tak jeszcze widoczność lepsza była... Mimo warunków, prędkości często przekraczały 60 km/h, ale na coś więcej w tych warunkach bym się nie pisał. Na koniec wróciliśmy na "5" i jeszcze nieco po lesie pośmigaliśmy. Całkiem znośny warun, choć na początku odstraszała mnie lekka szreń. Taka surowa zima mi się dziś bardzo podobała! Czasem brakuję mi takich klimatów. Zazwyczaj wybieram słoneczne i ciepłe dni, dziś taka aura była równie fajna. Patrząc na pokrywę śnieżną, spodziewam się jazdy co najmniej do połowy kwietnia. Pilsko rządzi się swoimi prawami i pewnie śnieg jeszcze długo przetrwa. Bardzo by mnie cieszyła majówka... Dziś w pełni zadowolony! Super dzień i super decyzja! Pozdrawiam, Johnny16 punktów
-
Weekend rowerowo narciarski. Wczoraj był rowerek na Koziej Górce w Bielsku skąd roztaczał się piękny widok na Skrzyczne, dzisiaj narciarskie Pilsko. Johnny N. zdzwonił do mnie wieczorem z pytaniem czy jedziemy na toury czy przywyciągowo. Ja padnięty po bicyklu przystałem na ta druga opcję. I dzisiaj było super. Warun na prawdę fajny. Te jakieś 8 cm świeżego wyratrakowanego śniegu na twardym podkładzie dawało dużo radości. Tylko ta mgła od Szczawin. Raz mniejsza, raz większa, ale była prawie cały czas. 4 godzinki szybko minęły i nagle o 12 stoki opustoszały, a warunki ciągle dobre. Za tydzień pewnie będą narty chodzone na szczyt Pilska. Ma być wiosennie i słonecznie.13 punktów
-
8 punktów
-
Relacja z wczorajszych szusów na Górce Szczęśliwickiej i łyżew w ostatnich weekendach http://www.skionline.pl/forum/topic/21995-zimowe-weekendy-w-warszawie/ Na Górce cały czas jest sporo śniegu. Na początku i na końcu niestety już go nie ma, ale na pozostałym obszarze jest od 15 do 100-120 cm (mierzone na oko). Śnieg nieco twardy - zmrożony cukier. Muld praktycznie nie ma. Jazda na okrągło, bo ludzi niewiele - max 1-2 minuty czekania. Czynny tylko talerzyk.5 punktów
-
Rano Siglany z córką po dłuższej przerwie. Warunki dobre, dość twardo, równo. Po godzince warunki nieco gorsze ale minerałów i przetarć brak. Fajna górka, ludzi w sam raz! Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka5 punktów
-
W ostatnie dwa weekendy wybrałem się na łyżwy - od kilku lat nie jeździłem i chciałem sobie nieco przypomnieć tego pięknego sportu, który, podobnie jak narciarstwo, jest u nas niezauważalny przez odpowiednie urzędy. Pod koniec lutego odwiedziłem Stadion Narodowy (zwany również PGE Narodowym). Ludzi było mnóstwo, więc dość ciężko się jeździło. Z upływem czasu robiło się coraz luźniej, więc spokojnie mogłem przypominać sobie, co to są łyżwy. Był to też jeden z większych wysiłków po szczyrkowskim zasłabnięciu. Mimo obaw jeździło się świetnie Tydzień później wybrałem się na Stegny. Tor jest dużo dłuższy a przestarzała infrastruktura wraz z wypożyczalnią starych łyżew nie przyciąga wielu miłośników tego sportu. Tego dnia było niesamowicie ciepło - prawie 15 stopni na plusie! Przez większość czasu jeździłem (jako jedyny na torze) w krótkim rękawku Jako, że jest dużo lepszy sport od jazdy na łyżwach, pojechałem dzisiaj na warszawski lodowiec zwany przez tubylców Górką Szczęśliwicką. Na zeszłotygodniowych zdjęciach widać było sporą pokrywę śnieżną, więc bez większych obaw wziąłem swoje Heady Rally, żeby powycinały piękne zakręty na marcowym śniegu. Biorę karnet na 2 godzinki i hop na stok! Przez niską frekwencję czynny jest tylko talerzyk. Już od początku widać, że odwilż dała o sobie znać - pod talerzykiem nie ma śniegu. Podobnie jest na samej górze i na samym dole. Nie wiem na czym polega problem, ale nawet gdy w mieście leży 20 cm śniegu, to na górze wystają szczotki. Cóż - taki jest urok Górki. Na dole szczotki dobrze hamują - dzięki temu można niemal do końca wykorzystać śnieg wycinając na nim piękne łuki. Pierwszy zjazd i... mały zawód. Po drugim zjeździe żałowałem, że nie wziąłem karnetu na godzinę. Dlaczego? Mimo odwilży jest stosunkowo twardo. Taki jakby zmrożony betonowy cukier - to chyba przez sztuczny śnieg. Całe szczęście po kilku zjazdach było już lepiej - po prostu potrzebowałem aklimatyzacji po szczyrkowskich, korbielowskich i słowackich trasach Jeździłem krótkim i długim skrętem oraz rekreacyjnie na ślizgach. Śmig niestety nie wychodził - chyba Heady nie nadają się do niego. Na stoku szusowała garstka osób - kilka razy stałem minutę do talerzyka, jednak zazwyczaj wchodziłem na bieżąco. Głownie jeździły szkółki i uczący się. Na stoku cały czas jest sporo śniegu - w niektórych miejscach na pewno jest metr a może nawet więcej! Sprzęt do naśnieżania W sumie zjechałem 29 razy Na wieczór zrobiło się klimatycznie Za tydzień wybieram się na BIKE EXPO. Ktoś z forum wybiera się na narodowy test rowerowy? Pozdrawiam Marcin ~leitner4 punkty
-
Rano -5, na niebie zero chmur. Pora wstawać Jest super... ...tylko szkoda, że nas, forumowych nie jest więcej. Było by dużo lepiej4 punkty
-
3 punkty
-
Witam, również tam dzisiaj byłem z dziewczyną, jazda dopołudniowa od 8:00 - 12:00, mega waruny, świeży śnieg, coś pięknego. Gdyby nie ta mgła bo byłaby miazga. Wczoraj śmigałem w Białce Tatrzańskiej, warunki na początku bardzo dobre, tak do 10:30 trasa obok tej Fis bardzo dobra, twarda. Mam nadzieje że w przyszłą sobotę uda się wyruszyć na Pilsko podocierać Atomic-i.. Nóżki bolą . Mam filma ale muszę go rzucić na jakiś serwer.3 punkty
-
3 punkty
-
Z sezonówką na przyszły rok już wszystko jasne. Od 20 marca do końca sezonu za 49 euro, potem dopłata 150 euro. Co najważniejsze jest Szczyrk za dopłatą 50 euro https://www.gopass.sk/ako-funguje-gopass/sikovna-sezonka3 punkty
-
Dzień pierwszy - podróż do. Dotarliśmy na miejsce. Podróż przebiegła bez problemów. Jechaliśmy przez Graz, Villach i szybko do celu. Pogoda - słoneczko i +11. Klika fotek z podróży poniżej. Z autobany Radość z podróży na narty Jeden z pierwszych, większych ośrodków z drogi - prawdopodobnie już nieczynny. Przetopione trasy... ...ktoś zgadnie gdzie to, co to za trasa? Nudy z długiej podróży urozmaicały fotki otoczenia - tym razem, to nie ja bawiłem się aparatem... Piękny widoczek Dwóch lotników Przydrożny zamek... Kolejna trasa i wyciąg narciarski - tym razem po prawej ręce i stok południowy. Ktoś zgadnie, co to za miejsce? Kolejny ośrodek jest zbyt znany by zadawać zagadki. Kronplatz - widok z jeziorem: We włoskich dolinach po pierwsze jest już zielono, po drugie zaczyna swojsko pachnieć... Docieramy do Badii ok godziny 15. Miasteczko urocze W tle trasa pucharowa. Nocujemy pod Monte Cavallo 2907 m npm... ...czyli pod piaskowym klocem. Na zbliżeniu widać kawałek trasy... ...poniżej będzie widać cały masyw i końcówkę narciarską z tego miejsca. Ostatni raz jak tu byłem, to na tej trasie razem z Johnnym Narciarzem kończyliśmy nasz wspólny pobyt we Włoszech. Maciek - pamiętasz? Ile to lat temu było? Zatem zaczynamy jutro jazdę w Badii... ...rozgrzewka i rekonesans. Gdzie nas narty zaniosą? Jutro się okaże. Oczywiście już w pierwszy dzień nie mogło zabraknąć... ? Bombardino. Kwaterkę mamy bombową...a w narciarni taki oto plakat Wieczorek - to biesiada z Piotrem i towarzystwem i Polaków rozmowy... ...jest pięknie! Jutro narty dzień pierwszy PS. Internet masakra - wgrywanie zdjęć dwie godziny... Wracam do stołu i... ...pozdrawiam marboru3 punkty
-
BSA 08.03.2017 mój pierwszy raz, wrażenia. Mam duży sentyment do tej górki bo to stok mojego dzieciństwa. Widać że Inwestycja profesjonalna przygotowana z dużą pasją, przez ludzi co jeżdżą na nartach. Warunki na początkowej i końcowej ściance bardzo dobre, w środkowym trawersie na złączeniu tras 1 i 2 prawdopodobnie pod śniegiem płynie dziki potok bo nad wyraz miękko. Stok znakomity lecz nie dla początkujących. Minusy: Dziwacznie wąski stromy i niebezpieczny końcowy dojazd, przypuszczam że plany były inne ale nie udało się wykupić pewnej działki z domkiem. Bardzo głośne bucząca krzesła, wydająca mnóstwo odgłosów, ciężko zamknąć samemu podnóżki. Dla mnie hałas krzesełek podziałał tak że jeździłem głównie na orczyku WN1 który jeździł na pół gwizdka (czytaj powoli) a powinien przy najtrudniejszym odcinku zasuwać na ful. Zdecydowanie wolę kanapy 4 w Wisła Skolnity lub Poniwiec - cisza i spokój, nawet zabytkowe kanapy na Palenicę w Ustroniu jeżdżą ciszej. Na pewno nie wybiorę się tam w Weekend i z małymi dziećmi,nawet nie próbuje wyobrazić sobie co się dzieje na wąskim dojeździe przy dużym ruchu. Do jazdy w BSA może zachęcić mnie dobry karnet całosezonowy i czarna trasa. Współczuje właścicielom tych kanap od Tatralift i mam nadzieję że dostawca upora się z reklamacją. Powodzenia. Ps. W tym sezonie jeszcze nie było wypadku na końcowym przesmyku, i tak trzymać. BSA cd.3 punkty
-
Nikt pewnie nie zajrzy w te strony ale chcę pokazać moja mała stacyjkę która dla mnie znaczy bardzo wiele. Oddalona od malmö 240 km, ale czas w aucie mija mi jak z bicza strzelił gdy jadę w tamtym kierunku. Tak wygląda ośrodek na filmie Kilka tras, niebieskich czerwonych i jeden rodzynek, czarna trasa zwana Slalomowa. Posiadają wypożyczalnie z najnowszym sprzętem, który chętnie wystawiają do testowania prawie w każdy weekend. Jest tu też szkółka narciarska i treningi slalomu. Wczoraj parę zjazdów na Völkl SL i GS. Stanowczo wybieram SL ? Ale w Alpach napewno poświęce jeden cały dzień na GS Völkla.2 punkty
-
Na stoki to ja wracam listopadowym podejściem pod Golgotę oczywiście w weekend jak w temacie wątku "w ten listopadowy wieczór" jak śpiewał klasyk z TSA "mój przyjacielu". W nadchodzące weekendy chciałbym jeno zimę pożegnać co by za nią zbytnio nie tęsknić, choć ta trzyma sie nieźle. Sprawdziłem wczoraj, BK jak w styczniu a Pilsko, to chyba po relacji JN widać.2 punkty
-
2 punkty
-
Wiedzialem ze bedzie warun bo cisnalem wczoraj na Chopok przez Korbielów i bylo na granicy bardzo ślisko + świeży opad:)2 punkty
-
Problemem ale chyba w 21 wieku bo w 20 wieku dla mnie osobiście nie był to problem. Zjeżdżało się z górnej stacji orczyków Buczynka do talerzyka Buczynka - Płaj który troche nawet miał zjazd w dół, dojeżdżało się nim do trasy numer 6 i później zjazd kilkaset metrów do dolnej stacji orczyków Szczawiny. Kto chciał to jeździł w dolnej cześci ON Pilsko kto chciał w górnej to jeździł w górnej i nie było z tym problemu. No ale to było w 20 wieku a teraz mamy 21 wiek. Pamiętam jeszcze na wiosne jak nie było śniegu w dolnej części aby dostać się do góry to na dolnych orczykach wyjeżdżało się po igielicie2 punkty
-
Krótki meldunek z Val di Fassa. Wczoraj odwiedziłem ośrodek Passo San Pellegrino i warto było. Ośrodek po obu stronach przełęczy, nowoczesny, urokliwy z mega widokami. Szczególnie urokliwa w widoki część ośrodka do której można dostać się koleją linową. Ogromny płaskowyż z wieloma możliwościami jazdy. Ludzi na trasach nie za dużo, śnieg nie za szybki, nie za twardy, taki w sam raz , a przede wszystkim świeży. Dostawa trwała prze ostatnie 2 dni. Także jedna ważna informacja dla tych, którzy zaplanowali pobyt w marcu w Dolomitach, przybywajcie śniegu sporo. Temperatura w dolinach +8, na górze wietrznie i na minusie. Pozdrawiam Darek2 punkty
-
No, fajnie by było, a lata lecą i panna już coraz większa. Pozdrawiam Paweł2 punkty
-
Dzisiaj na Chopoku pogoda była bardzo słaba, ogromne zachmurzenie brak widoczności już od 1000m i tak przez większość dnia. Choć nawet na dwa zjazdy bylo sloneczko od szczytu. Mimo to przejechane 30 km i w sumie udany dzień. Warunki powyzej prehiby superowe świeży naturalny snieg!!! Trasa gorny fis miodzio:) pretakarska tez niczego sobie, majstrowa bardzo fajna, majowa troche gorzej- tu juz czuc śnieg techniczny. Fis od wyjazdu z Lucek - nieporozumienie, dojazd do auta o 14 na Lucki tragedia jak na muldowo kaszanym pucharze swiata. Ale to tylko dwa drobne minusy. Na poludniu nie bylem ze wzgledu na wiatr.2 punkty
-
Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć udanego tygodnia i super pogody dla całej ekipy. Moja nastoletnia córka w dwóch słowach określa marcowe nartowanie w Dolomitach -,, raj na ziemi" A ma do tego miejsca szczególny sentyment, bo to właśnie w Alta Badia przed dziesięciu laty rozpoczęła swoją prawdziwą przygodę z nartami. ps. Pamiętajcie o Lagazoui bo warto i wypad na Marmolade zaplanujcie na dzień z 100% pogodą. Bawcie się dobrze[emoji961] Pozdrawiam Paweł2 punkty
-
2 punkty
-
Nie wie ,jestem w Andorze Ps.Dobry metr śniega i lampa2 punkty
-
2 punkty
-
cuś się wymyśli , a sezon skiturowy to , mam nadzieję , zakończyć tak pod koniec maja1 punkt
-
Sezon narciarski przeplata się z rowerowym. Weekend podzieliłem na rower w sobotę i narty w niedzielę. Pierwszy raz w tym roku wybraliśmy się na słynną w okolicy Kozią Górę w Bielsku. Oficjalnie kompleks ścieżek Enduro Trails nie jest jeszcze otwarty po zimie, ale bokami poza ścieżkami można gdzieś tam pośmigać. Czuć po zimie lekkie braki kondycyjne, albo miałem słabszy dzień bo w planie były dwa wyjazdy na szczyt, ale skończyło się na jednym. W kompleksie ścieżek przybyła jedna zupełnie nowa o nazwie Cyganka. Łatwiejsza i krótsza od Twistera, ale znacznie dłuższa i nieco ambitniejsza od Stefanki. Ścieżka jest dostępna praktycznie bez żadnego wspinania się zaraz po wyjeździe z błoni. W niższych górkach koło Bielska już wiosna, ale na Skrzycznem jeszcze niemalże pełnia zimy.1 punkt
-
Mam coraz większą pewność, że w przyszły weekend wykupię aż trzy zjazdy na Białym Krzyżu. Odbieram w środę pulsometr więc jesli pogoda będzie ok to jedyne poza temperaturą co muszę kontrolować to te max 90 uderzeń na minutę. To byłby 16 dzień na nartach, a gdzie tam do majówki ?1 punkt
-
Wczoraj byłem w białce trochę pośmigać, przestawiłem zapięcia o 1.5 cm w przód, totalna klapa, tak mi się wydaje, myślałem że narta będzie bardziej skrętna, nie jestem jeszcze jakim mega narciarzem ale po kilku zjazdach przestawiłem wiązania na fabryczne. Niby tylko niecałe 2 cm ale zadziałało to na niekorzyść jak dla mnie. Narta jakby mniej stabilna i w cale jakaś bardziej skrętna. Co z ciekawostek, dziś na pilsku całkiem inne podłoże, prawdziwy wieży śnieg, narta całkiem inna na takiej nawierzchni, lepiej się wcina, można szlifować umiejętności slalomowe. (jako jeszcze mało doświadczony narciarz stwierdzam że SL-ka Atomica jest dla nie za ciężka, przyszły sezon to poszukiwania innej narty slalomowej, mniej wymagającej, narty która nie potrzebuje użycia tyle wysiłku, po 3 wyjazdach w ciągu 5 dni stwierdzam że moje nogi tego nie wytrzymują, szpilki czy też gwoździe w udach to norma na tych nartach, może za mało ważę bo tylko 80kg).1 punkt
-
1 punkt
-
No panowie do roboty Zmiana warty narciarskiej Ja śniadanko i kierunek Barcelona1 punkt
-
1 punkt
-
Super zagospodarowany Narodowy A jak stan ślizgów w Twoich nartach po kontakcie ze szczotkami?1 punkt
-
A ja myślałem Pablo że z 10 lat wstecz był wasz miodowy miesiąc w Badi Ps.A uczestnikom wyjazdu wszystkiego dobrego1 punkt
-
1 punkt
-
http://krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,21483833,polsko-slowacki-kasprowy-wierch-kto-wykupi-kolejke.html Polsko-słowacki Kasprowy Wierch. Być może TMR zainwestuje w Kasprowy1 punkt
-
Mario ja mam dość już słońca w Andorze A u śniegu za dużo1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Ulepiłem sobie pierwszą widokówkę pamiątkową z Grandvaliry Z powodów licencyjnych filmik na urządzeniach mobilnych dostępny tylko z poziomu przeglądarek przełączonych w tryb stacjonarny (desktopowy), a na kompach normalnie Nic, siadam i lepię następne Materiału sporo, i fajnie odświeżać wspomnienia (chociaż koledzy na forum swoimi relacjami z Andory też w tym pomagają )1 punkt
-
Na Babie warunki genialne. Nie ma muld, cały czas jest lekko twardo, a muldy są niewielkie. Krzesełko takie co wcześniej – teraz jednak odkrywam jego drugą twarz. Ludzi tylko mało. Kiedyś kolejki do krzesełka dochodziły do 10 minut. Teraz pustki… Wielki plus dla Baby, że w rejonie Gazdówki powstał snowpark. Niestety Gazdówka już nie ta sama, co ostatnio. Kiedyś zawsze zatrzymywaliśmy się tutaj na czekoladę i Wiadomości – codziennie o 19:30 przerwa na 25 minut. Po Wiadomościach mieliśmy jeszcze trochę jazdy. To, co się nie zmieniło, to brakująca latarnia na objeździe lasu – po wyskoczeniu ze skoczni na snowparku nic nie widać – fajne atrakcje ośrodka Pod koniec zawijamy do Bacówki na kolację. Przy wejściu wisi kotwica z wyciągu. W środku tak samo – przyjemnie, ciepło i to samo pyszne jedzenie. Zmęczeni jedziemy na dół – w końcu jeździmy tu prawie 11h a z wyciągami prawie 90km. Najważniejsze, że serducho wytrzymało. Podsumowując, wyjazd bardzo udany, ale przykro się robi, kiedy widzę, jak narciarsko upada Korbielów.1 punkt
-
Relacja z wczoraj: Po ponad miesiącu czekania, znowu przyjechałem do Szczyrku. Tak, jak pisałem wcześniej, na miejsce dojechaliśmy wczoraj o 22 w wyjątkowym składzie - cała rodziną. Razem żegnamy Szczyrk, który przez lata wiele się nie zmienił. Za kilka lat nie będzie już zagłębia orczyków, wąskich tras, słabego naśnieżania, korków, smogu... A nie, zaraz. Coś tam zostanie. Tak czy inaczej dzisiaj wyruszyliśmy w ostatnią podróż po Scyrku. Niestety dzisiaj z domu wyjechaliśmy dopiero po 9. Co poradzić gdy rodzina chce spać? Pod COS-em ogromna kolejka do kas. Niechcąc w niej stać, pojechaliśmy do Czyrnej. Tam pusto - kupujemy 2*6 dni, 1*5 dni i pojedynczy wjazd na Skrzyczne. W sumie zapłaciliśmy niewiele więcej niż za tygodniowy karnet na Chopok (wiem, że porównanie jest trochę bez sensu ). Wracamy do COS-u i jedziemy krzesełkiem na Jaworzynę. Tam spotykamy miłośników fatbike'ów i policję. Dalej jedziemy kanapą na Skrzyczne. Kolejka na ok.8 minut. Pogoda bardzo ładna - slońce przebijające się zza chmur, bez wiatru i lekki mróz. Na początek ciśniemy Ondraszkiem. Próbuję na nim uczyć brata jeździć z kijkami - ma je pierwszy raz. Powolutku do przodu, ale po wielu latach jazdy bez kijków nie jest to proste. Nie chcąc stać w kolejce pojechaliśmy na Doliny... i ustawiliśmy się w kolejce do orczyka. Na górze łapię się z@Baartos i jego narzeczoną. Dzięki za rozmowę i za prezent Z góry jadę całym FIS-em na sam dół. Warunki bardzo dobre - trochę twardego betonowego pokładu, ale krawędzie świetnie się w niego wrzynają. Jedziemy przez mostek - prawie zaliczyliśmy gleby - są tam straszne muldy. Potem do krzesełka i hop na samą górę. Jest pięknie!1 punkt
-
Po odwiedzeniu wszystkich tras, jedziemy do SON-u. Na trasie – łączniku 3, robi się już tępo – Słońce skutecznie rozpuszcza trasy (na Skrzycznem też już zaczęło puszczać). Jedziemy do Czyrnej na 3, potem 5 i na końcu 1. Na Bieńkuli już spore przetarcia na górze, ale niżej jest lepiej – niestety trochę za twardo (na Bieńkulę nie dochodzą promienie Słońca). „Jedynkę” żegnamy jako dobrze przygotowaną oprócz trzech ścianek – początek Młaków, za Migdalską i ta ostatnia (więcej było tam przetarć niż śniegu), ale nie ma co się dziwić – trasa jest oficjalnie zamknięta. Na koniec wciągamy się na Małe Skrzyczne jednym z ostatnich kursów – za nami zamykali już bramki, była 15:58. Na górze trochę za twardo (tak jak lekko zielonkawe jajko po ponad 5 minutach gotowania), ale to jest ostatnia rzecz, o której myślę. Przecież jest tam tak pięknie… Spokojnie zjeżdżamy 2 do Hali Skrzyczeńskiej. Tam kilka pożegnalnych fotek i jedziemy 6 na dół. Za odbiciem na Czyrną czekał na nas piękny sztruksik! Jeździmy do końca. Na początku na Suchym – 7 i 4. Muldy nie przeszkadzają – cieszymy się każdym zjazdem. Przy okazji zatrzymaliśmy się w barze, którym kiedyś (może teraz też) kierował S.Richter. Po zjedzeniu pyszności, jedziemy pożegnalnym zjazdem na Solisko i przerzucamy się na Golgotę. Tam twardo z muldami (takie jajko na śliwkę, skoro jesteśmy przy temacie jedzenia na stoku). Jeździmy do końca – ostatnie przejście przez bramki o 19:58. Jako ostatni stajemy na górze i jedziemy w dół. Czego żałuję? Że nie mogę wycisnąć wszystkiego na tej trasie, że nie mogę podziękować jej za te wszystkie udane zjazdy, że mój organizm nie jest w stanie rozjeździć Golgoty jak należy. Trzeba z pokorą i dostojnością zjechać na dół. Właśnie. Dostojnie – tak żegnam SON wieczorową porą. Robię ostatnie zdjęcia wyciągu i mówię w myślach „do zobaczenia w innej szacie”, bo już niedługo będzie tu wielki plac budowy. Postaram się napisać podsumowanie tego tygodnia, bo warto – dodam też trochę niepublikowanych zdjęć (taki fajny zwrot – brzmi trochę jak zdanie w brukowcu). Pozdrawiam narciarsko z kanapy Marcin ~leitner1 punkt
-
Relacja z czwartku 16.02 – ostatniego szczyrkowskiego narciarskiego dnia pobytu. Po środowych przeżyciach wstajemy ok. 9:00. Wszystko robimy na pełnym luzie tak, aby niczego już nie zgubić i nie stracić zdrowia. Nie mając najmniejszego wyboru, do 12:30 siedzimy w domu. Gdyby nie osłabienie, to chyba by mnie rozniosło – jak można tracić dzień w Szczyrku siedząc na kanapie! I bynajmniej nie jest to kanapa podwieszona na linie. Kiedy zapasowe klucze do samochodu dojechały do Szczyrku (w szpitalu nie miałem nawet butów – wychodziłem w butach narciarskich a tata w klapkach – nasze buty leżały zatrzaśnięte w samochodzie pod COS-em), w końcu mogliśmy pojechać na narty. Szczerze to myślałem, że ten wyjazd mam już zakończony (nawet były już plany wcześniejszego powrotu), ale słowa Pani Doktor napełniły mnie optymizmem. Także tak jak pisałem wcześniej, udaliśmy się do kolei na Jaworzynę. Na dole było trochę ludzi, ale wejście było na bieżąco. Jako, że to nasz ostatni dzień w Szczyrku, zaliczamy po kolei wszystkie trasy – Ondraszek, FIS, Kaskadę i Doliny. Zaczynamy od Ondraszka – ludzi niestety już się trochę pojawiło. Na dodatek jadę bardzo wolno i asekuracyjnie, żeby serce wypoczywało a nie się przemęczało. FIS był już trochę zjechany, ale powolutku i bezpiecznie dałem radę zjechać. Ktoś powie, że, jadąc tak wolno, nie da się czerpać przyjemności z jazdy. Odpowiem tak – większa jest frajda z powolnej jazdy niż z leżenia w łóżku i dumanie nad tym, co się dzieje na stokach. Na Kaskadzie świetnie, ale ściankę pokonywałem dość długo – podczas zjazdu serducho dawało znać, że to trochę za dużo, więc większość się zsunąłem. Całe szczęście warun nie był taki zły. Kolejka do kanapy – do 3 minut, do talerzyka – 5 minut, do orczyka – do minuty. Na Skrzycznem działał wyciąg przy schronisku.1 punkt
-
Na SON przenosimy się później. Na łączniku – trasie nr. 3 fajnie, szybko i jak wcześniej, cudowne widoki. Na górze Bieńkuli pojawiły się przetarcia do ziemi, które spokojnie da się ominąć. Czekała mnie jedna niespodzianka – sztruks na „jedynce”. Po prostu miodzio! Na 3 świetnie poza drogą – trzeba przejechać powoli i ostrożnie, żeby nie zniszczyć nart. Na 2 z Małego Skrzycznego do Bobuli twardo i równo. Na 4 i 7 też świetnie. Na 7 bawię się z Maćkiem (bratem) poza trasą – jeździmy na skocznie przytrasowe. Później dołączył się do nas tata. Bawimy się tak do zamknięcia wyciągów. Na końcu zjeżdżamy 6 i 7. Na tym kończymy środowe nartowanie (mimo innych planów – zamiast koleją na Beskid pojechałem karetką do BB ). Relacja z ostatniego szczyrkowskiego dnia - czwartku, będzie jutro Pozdro1 punkt
-
Relacja z SON-u w innej formie, bo oczy już mi się kleją i nie widzę, co piszę. Warunki bardzo dobre i dobre. Na 2 lodowo na Małym Skrzycznem, ale niżej w porządku. Czarna Bieńkula do Czyrnej na górze sporo "betonu" i muld z odsypami. Niżej świetnie, ale trochę za twardo. Trasą 1 jechaliśmy innym wariantem niż wczoraj - z ominięciem ścianki na Migdalskiej. Bardzo twardo, trochę lodu, ale najważniejsze, że nie trzeba przechodzić przez drogę. Trasa 4 miód! Twardo, ale nie lodowo. Idealnie na długi skręt! Chyba się w nim zakochałem... Trasa 6 złoto - jedzie się i jedzie... Minerałów jest odrobinę na samym końcu. Dolna część 7 z dużymi muldami i tonami cukru. Na Julianach moje ukochane trasy - 9 i 12 trzymały się świetnie. Podobnie czerwona 10 i niebieska 8 . Szeroko, nierówno i bez przetarć - to co lubię najbardziej. Wieczorem kręcimy się między Suchym a Golgotą. Na Suchym mnóstwo cukru. Golgota lepsza - z lewej strony twarda i lodowa a z prawej więcej luźnego śniegu - dla każdego coś miłego Przed 19 kończymy jazdę. Poniżej Soliska korek na godzinę. 10h, prawie 80km i mnóstwo wrażeń - to krótkie podsumowanie drugiego szczyrkowskiego dnia.1 punkt
-
Kolejny udany narciarski dzień w Szczyrku. Relacja trochę krótsza, bo dzisiaj pękła dziesiątka (10h jazdy na nartach mocno wykańcza ). Przy krzesełku jesteśmy ok. 8:30. Po przesiadce prosto ze Skrzycznego jedziemy na Kaskadę. Piękne słoneczko, brak wiatru, mało ludzi i sztruksik... czy tak jest w raju? No chyba nie do końca. Na ściance masakra. Lodowisko. Co chwila PAC i gleba. Tata pokonał ją na plecach Za to dalej do Jaworzyny świetnie! Z góry jedziemy FIS-em z kombinacją Kaskadową. Twardo, ale nie lodowo. Jadę wykorzystując w pełni promień skrętu narty. Z góry tym razem FIS-em na Doliny. Tam spora kolejka do talerzyka - chyba na 10 min. Trwał trening czy jakoś tak. FIS poniżej Grzebienia twardy, idealny. Z góry jeszcze raz Kaskadą i potem Ondraszkiem. Na nim trochę lodu i straszny tłok. Orczykiem hop na górę i ciśniemy na sam dół. Poniżej Dolin jedziemy zamkniętą niebieską Widokową a w lesie skręcamy na dolny odcinek Kaskady. Jest trochę małych minerałów, ale da się je spokojnie ominąć. Z dołu jedziemy na górę (ponad pół godziny - kolejki na 10-15 min) i obieramy kierunek SON.1 punkt
-
KUBAM, może się mylę, ale zazwyczaj jakoś tak jest, ze jak ktoś siedzi w jakimś sporcie po uszy, to jest równie mocno zainteresowany sprzętem. Jak trenowałam jeździectwo, to wiedziałam wszystko o rodzajach siodeł, sprzączek, wędzidłach, ochraniaczach na każdą pogodę i duperszmitach, którymi zawracają sobie głowę tylko ludzie, którzy w tym naprawdę siedzą. Mój mąż jest pasjonatem motoryzacji i też nie ma na niego mocnych na tym polu. Tak jak piszą koledzy, na poziomie na którym jesteś ty sam powinieneś najlepiej wiedzieć czego ci potrzeba. Jakoś ciężko mi jedno od drugiego oddzielić.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







