Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.05.2017 - 23.05.2017
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.05.2017 uwzględniając wszystkie działy
-
2 punkty
-
Jak się podpaliłeś, to zrobiłeś pierwszy krok Ćwicz technikę na trasach i obok, to się kiedyś zwróci na dzikim freeridzie. Taki wyjazd do Norwegii to coś więcej niż same narty, to wyprawa w nieznany kraj, poznawanie nowych gór, przełamywanie nowych trudności, po prostu zwiedzanie świata poprzez skitury.2 punkty
-
Mam absolutne przekonanie, że kwintesencją narciarstwa jest jazda w terenie, do tego stopnia, że staram się tam jeździć zawsze niezależnie od warunków. Na pewno trzeba się objeździć i ten początek jest najtrudniejszy. Później trudno uwierzyć, że ktoś chce śmigać po trasach. Co do reszty to rozczaruję Cię ale jesteśmy rozpaczliwie normalni, uważamy się za turystów i po takich trasach jeździmy. Z pewnej odległości wydaje się to awangardą a tam na miejscu oprócz naszego było jeszcze parę innych "narciarskich" statków a nasz rejs jednym z 7 co się odbyły. Do tego trzeba dodać tych co mieszkają na lądzie. A ponieważ nie ma tam wyciągów ani heliski (jest zabroniony) to spotykasz tam sobie podobnych - normalnych może tylko zakręconych na punkcie gór. To co najważniejsze w takiej zabawie to ekipa - nawzajem się inspirujemy, konsultujemy pomysły, oceniamy ryzyko. To nie jest zabawa dla singli jak masz ekipę to można się bawić w takie wyjazdy. Tutaj Kamil przesłał mi link z opisem sail&ski ja zadzwoniłem i pogadałem i trochę się podpaliłem. Dalej poszło szybko bo podstawowe gremium było zdecydowane więc reszta nie miała za bardzo wyjścia. Ja podpisałem umowę i zarezerwowałem jacht, Kamil zebrał kasę, Tomek namierzył tani lot, Kamil zabukował (przynajmniej mi), żarcie rozpracowaliśmy razem z Kamilem, Paweł przywiózł liofy z USA, Tomek z Polski, Mariusz + 3 opracowali trasy, ktoś przygotował grupę w necie i arkusze kontaktowe i jakoś poszło. Bardzo fajna jest tutaj atmosfera na SO - to był główny powód dla którego się tutaj przenieśliśmy z Mariuszem. Kamil też tutaj zagląda. Marionen już z nami jeździ i przypomnę, że w Tatry Słowackie też zapraszaliśmy chętnych. Jestem pewien, że wcześniej czy później spotkamy się na turach. Mam nadzieję, że damy radę nadążyć za tutejszymi przecinakami. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Piękna tatrzańska trasa + niesamowita piosenka Pearl Jam. [video=youtube;rMlVWm838Xk] ...no i jeszcze kilka słów na temat tatrzańskich, najtrudniejszych tras: Mit Grońskiego Niewiele jest miejsc w Tatrach Wysokich, które działają na wyobraźnię narciarza bardziej, niż Zachód Grońskiego. Jeden z najtrudniejszych zjazdów tatrzańskich, który aż jedenaście lat czekał na powtórzenie, dla wielu narciarzy wydaje się być poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika. Czasem jednak warto skonfrontować mit z rzeczywistością. Narciarstwo ekstremalne w Tatrach nie ma zbyt wielu orędowników. Powodów jest zapewne kilka. Po pierwsze najtrudniejsze, eksponowane zjazdy to tak naprawdę igra-nie ze śmiercią - przy braku solidnej asekuracji najmniejszy błąd można przypłacić śmiertelnym upadkiem. Po drugie parko-we przepisy nie do końca regulują kwestię tego typu aktywności. Wiadomo, że na nartach można się poruszać wzdłuż szlaków turystycznych lub w ich bezpośrednim sąsiedztwie - wybierając najbezpieczniejszy wariant. A co z drogami taternickimi? Jeżeli wiosną można się w Tatrach wspinać, to wydaje się najzupełniej logiczne, że można także zjeżdżać na nartach drogami wspinaczkowymi. Wszak narciarstwo ekstremalne to raczej rodzaj taternictwa, niż turystyki narciarskiej. Tutaj zdania są jednak podzielone - nawet, wśród pracowników parku. Dlatego zawsze warto brać pod uwagę perspektywę zapłacenia mandatu. Jest jeszcze jedna kwestia - sezon narciarski w Tatrach formalnie kończy się z końcem kwietnia, a właśnie wtedy w wielu żlebach zaczynają się najlepsze i najbezpieczniejsze warunki do zjazdów. W narciarskiej eksploracji Tatr bardzo pomógł przewodnik Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich Karola Życzkowskiego i Józefa Wali, który ukazał się trzy lata temu nakładem Sklepu Podróżnika. Opisano w nim ponad sto zjazdów tatrzańskich, wyceniając je w skali od 0 do 6. Od dwóch sezonu konsekwentnie podnosiłem sobie poprzeczkę, zjeżdżając m.in. z Pośredniej Turni do Świnickiej Kotlinki (+3), z Rysów do Kotła pod Rysami (+3), z Głaźnych Wrótek do Dolinki za Mnichem (-4), ze Świnicy na Świnicką Przełęcz (-4) i z Kościelca Żlebem Zaruskiego (+4). Działałem także po słowackiej stronie Tatr, zaliczając zjazdy m.in. z Zawraciku Rówienkowego, Rohatki, Czerwonej Ławki, Świstowego Szczytu, Baranich Rogów i Wysokiej. Wiosną tego roku postanowiliśmy porwać się na pierwszą „piątkę”. Wybór padł na Hińczową wprost. Odpinając nar-ty nad brzegiem Morskiego Oka zgodnie uznaliśmy, że jest to jeden z najpiękniej-szych zjazdów narciarskich w Tatrach. Chwile później,siedząc na drewnianej barierce przed schroniskiem spoglądaliśmy w kierunku Wołowego Grzbietu i zastanawialiśmy się, jak bardzo tatrzańska „piątka” różni się od „szóstki”. Czy Zachód Grońskiego jest rzeczywiście poza naszym zasięgiem? Niektóre zjazdy, podobnie jak niektóre drogi wspinaczkowe, obrasta-ją legendą i stopniowo zaczynają obrastać nimbem niemożliwości. Podobnie było z Zachodem Grońskiego. Kiedy po jedenastu latach wyczyn Piotra Konopki powtórzył Edek Lichota, jego zjazd odbił się głośnym echem w środowisku. Kolejnych „wariatów” jednak nie przybywało. Ale legendy są po to, żeby się z nimi mierzyć. A jak to zwykle w takich wypadkach bywa – najtrudniej jest spróbować. My spróbowaliśmy. 19 maja dokładnie w moje 31. urodziny lustrowaliśmy z Kotła pod Rysami linię zjazdu. Plan był prosty. Podchodzimy za-chodem na Małą Wołowa Szczerbinę, wiedząc, że w każdej chwili możemy zawrócić. Jeżeli już uda nam się wyjść, to przecież nie będziemy schodzić z nartami na plecach. Trzeba będzie zjechać. Początek podejścia nastawił nas optymistycznie – stromy żleb w dolnej części wyglądał bardzo zachęcająco. Później jednak nie było już tak fajnie. Pokonanie ciągnących się w nie-skończoność stromych pól śnieżnych, pod-ciętych progiem opadającym do Wyżniego Czarnostawiańskiego Kotła, zmęczyło nas psychicznie. Buty obsuwały się w miękkim śniegu, a czekan dawał niezbyt pewną asekurację. Było stanowczo za miękko. Narty zostawiliśmy dziesięć metrów pod przełęczą, bo resztka śniegu na ostatnim odcinku nie nadawała się do zjazdu. Wbicie się w wiązania po krótkim odpoczynku zmieniło perspektywę. Stwierdziliśmy, że na nartach czujemy się tutaj znacznie pewniej i powoli stres ustępował miejsca adrenalinie. Pierwszy odcinek trawersu pokazał, że narty dość pewnie trzymają się stoku, chociaż przy okazji spuściliśmy do kotła sporo mokrego śniegu. Nabraliśmy pewności siebie. W górnej części zjazd był dziwny – eksponowany trawers urozmaicały dwa kilkumetrowe podejścia na nartach i dwa odcinki stromego, podciętego stoku, na którym można było trochę pokręcić. Na jednym z odcinków trawersu niespodziewanie zapadł się pode mną śnieg i obsunąłem się kilka metrów, hamując nartami na skałach. Patrząc niepewnie w dół kotła stwierdziłem, że miałem naprawdę sporo szczęścia. Pokonanie żlebu w dolnym odcinku było już czystą przyjemnością. Spoglądając z Kotła pod Rysami w kierunku Wołowe-go Grzbietu zdaliśmy sobie sprawę, że w przeciwieństwie do zjazdu z Hińczowej Przełęczy, pokonanie Zachodu Grońskie-go było typowym wyczynem. Zdecydowanie bardziej wymagającym od strony psychicznej, niż technicznej i nie obfitującym w zbyt wiele momentów dających czystą przyjemność jazdy. Wyczynem, którego raczej nie zamierzamy powtarzać. Tym bardziej, że w Tatrach jest jeszcze kilka „szóstek”, z którymi chcielibyśmy się zmierzyć. Tatnańskie „szóstki” W przewodniku Narciarstwo wysokogórskie w Polskich Tatrach Wysokich Karola Życzkowskiego i Józefa Wali, najwyższą wycenę zyskało pięć zjazdów. Są to - licząc od wschodu: Z Małej Wołowej Szczerbiny Zachodem Grońskiego, trudność 6. Pierwszy zjazd: Piotr Konopka, 4 czerwca 1994 Z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Wyżni Czarnostawiański Kocioł, trudność 6. Pierwszy zjazd: Piotr Konopka, 11 maja 1994- (zdejmując narty). » Z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Kazalnicę Mięguszowiecką i Wiszący Kociołek, trudność 6. Pierwszy zjazd: Edward Lichota, 18 lutego 2001. Z przełączki w pn.-wsch. Grani Cubryny na Zadnią Galerię Cubryńską, trudność 6. Pierwszy zjazd: Tomasz Gąsienica-Mikołajczyk i Edward Lichota, 24 kwietnia 2000. Z Zadniego Kościelca Wariantem H drogi Stanisławskiego, trudność 6. Pierwszy zjazd: Edward Lichota, marzec 2003 (ze zdjęciem nart). Autor: Narciarz - Michał Kowalski1 punkt
-
Mariusz pięknie to ująłeś! Szczypta chęci odkrywania świata, chochla decyzji, dodać trochę nonszalancji, dosypać świetną ekipę, wymieszać z piękną pogodą i podać w rewelacyjnym miejscu! To jest przepis na wspaniałą przygodę i poznawanie świata poprzez skitury Dziękuje chłopakom za wspaniałe chwile, to było coś niesamowitego i dziękuje Wiesiowi za tę relację fajne, że pociągnąłeś te sanki i relacja powstała Pozdr Tomek1 punkt
-
Słucham naprawdę dużo, rzadko więcej jak 3x. 5x oznacza już zauroczenie i mam wrażenie, że są coraz większe tyły. Co chwila znajduję fantastycznych wykonawców co nagrywają już parę lat. Jest to po prostu rozszerzającą się bańka. Ten Atom String Quartet jest naprawdę dobry - przesłuchałem ich płyty Places, Fade In, Atomsphere. W tej ostatniej parę razy zaleciało mi Seifertem (co był moją młodzieńczą fascynacją - zajechałem pewnie z 3 Kilimandżaro) ale ogólnie to nie wiem dlaczego ich pakują ściśle w jazz bo czasem blisko temu do klasyki. Najciekawsza i po prostu świetna była płyta z Sendeckim - on air. Jakoś nigdzie w necie nie znalazłem recenzji, nawet nie ma tego na stronie zespołu ale informacje o wspólnych projektach już tak. Natomiast 27.05 ma być premiera najnowszej płyty pod nazwą... "Seifert". Koncert masz w klubie 12/14 w Warszawie. Mógłbym tu pociągnąć np Grzecha Piotrowskiego (ale pewnie znasz) ale będzie coś bardzo nietuzinkowego i też chyba zauważone na świecie. Muza improwizowana (ale nie jazz). Zero kompromisów. Przesłuchałem to na pewno z 5x . Szkoda, że na YT nie ma utworu otwierającego płytę bo miażdży. pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Chyba Pani Ania "trochę" przesadziła z tą łatwością , ale faktycznie psycha jest tu najważniejsza . Jak ktoś się zblokuje , to nawet super umiejętności narciarskie nic nie pomogą . Pewnie m.in. dlatego Zachód Grońskiego zjechało tak niewiele osób .1 punkt
-
To trio akordeonowe, momentami rewelacyjne - jakoś go nie znałem a warto. Skoro mówisz o naszych towarach eksportowych to na pewno Bester Quartet jako gwiazda Tzadik (wytwórnia Zorna). No i akordeon w składzie A drugie to dam Skalpel no jednak "stajnia" Ninja Tune, to jest najpierwsza liga. No i z WRO. No i też jazzopodobne. Chętnie posłuchałbym Twojej ciemnej strony jakby co. Teraz bardzo ciemna strona. I coś co nie może być popularne ale dla mnie masakra. Jakby co to też WRO Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Z profilu facebooka Anny Tybor wstawiam komentarz i zdjęcie: "poprawka...ta kropka była wstawiana na szybko. Po analizie i zdjęciach skąd zaczęły zjeżdżać dziewczyny pokazujemy prawdziwą wersję." Anna Tybor : Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa! Dobrze widzieć, ze kobiecy skialpinizm jest doceniany ?. W niedalekiej przyszłości szykują sie pewne projekty, które są bezpośrednio związane z rozwojem kobiecego skialpinizmu w Polsce! ? jeszcze raz dzięki ? Na fejsie Klaudia Tasz podawała ze kilka lat temu też zjechała prawie całość Grońskiego. Szacun dla dziewczyn. Dla mnie brak tego kawałka nie ma znaczenia, zjazd ekstremalny.1 punkt
-
Mają dziewczyny ....... odwagę. Tak eksponowane zjazdy to nie dla mnie, przy błędzie czekan raczej nie pomoże. Dwie znakomite narciarki - Anna Tybor i Magdalena Derezińska - Osiecka zjechały z Zachodu Grońskiego Majowy sezon narciarski dla wybranych. Dwie Polki zjechały Zachodem Grońskiego Czytaj więcej na http://www.rmf24.pl/ciekawostki/news-majowy-sezon-narciarski-dla-wybranych-dwie-polki-zjechaly-za,nId,23963941 punkt
-
1 punkt
-
Tak jak obiecałem, wstawiam troszkę zdjęć z dzisiejszego wypadu Czyrna-Hala-Solisko. Jako że nie przepadam za tym aby opisywać poszczególne fotki, to napiszę ogólnie, przede wszystkim od samego początku na starcie widać zaawansowaną wycinkę drzew, w szczególności na wąskich gardłach lub zakrętach co może cieszyć. Pracę przy budowie zbiornika wydaję mi się że idą sprawnie, (pracowali nawet dziś!), na pewno na ten moment można odnieść wrażenie że na Hali panuje totalna pustka (bez drzew) lecz na pewno widok zmieni się na lepsze gdy przybędą stacje kolei, zbiornik oraz restauracje. Jak można zauważyć na zdjęciach na pewno sporo czasu zajmie im także profilowanie tras. Jeśli pogoda dopiszę to kolejne fotki z mojej strony za 2 tygodnie. Pozdrawiam wszystkich!1 punkt
-
Hej, No od czasu do czasu zaglądam. Chyba za rzadko. Miałem dłuższą przerwę a tu takie piękne zdjęcia się pojawiły :).1 punkt
-
W końcu znalazłem trochę czasu, żeby przeczytać całą relację. Po niej trochę wstyd mi pisać o wypadach na Górkę Szczęśliwicką, którą mam prawie "pod nosem". Samochodem dojeżdżam prawie pod stok, żadnych długich spacerów. W ciepłym holu zakładam buty itd. Hop na wyciąg i do góry. Waszej wyprawy nawet nie próbuję do tego porównywać. Po przeczytaniu całej relacji jestem trochę w szoku i nie wiem, co napisać, dlatego wstawię kilka zdjęć, które niemalże przewróciły mnie z krzesła. Wszystkie plateau są genialne! Mam nadzieję, że w końcu poznam kogoś z Waszej ekipy, bo musicie być nieźle zakręconymi narciarzami, że nie wystarczają Wam nawet "zwykłe" skitoury, tylko musicie je łączyć z pływaniem za kołem podbiegunowym pod osłoną zorzy Dzięki za relację i zdjęcia. Teraz widzę, że freeride to chyba najlepsza odmiana narciarstwa Pozdro serdeczne dla ekipy PS Może napiszecie książkę o tej wyprawie?1 punkt
-
@nurek1974 zainteresuj się metodą przeprostów kręgosłupa Mc`Kenziego. Mnie w ciągu 2 lat całkowicie wyleczyła z bólu pleców i szyi a mam wiele zdiagnozowanych przepuklin. Dzięki tym ćwiczeniom odstawisz leki, które zrujnują ci ciśnienie. Specjalistę macie w Oświęcimiu. Pozdrawiam, Darek.1 punkt
-
Chris Cornell [*] Pearl Jam with Chris Cornell - dwa najlepsze głosy z Seattle Billie jean - najlepszy kawałek Jacksona w wykonaniu Chrisa1 punkt
-
Takie coś się fajnie sprawdza: http://www.skiequipmentuk.co.uk/shop/products/Nordica_Ski_Boot_Heel_Retainers_and_Volume_Reducers.htm1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Pięknie :smile: Tak jak przypuszczaliśmy,pustki na stokach No ale wszystko co dobre kiedyś się kończy :sorrow: Jesteśmy w drodze,do Salzburga 100km Drogi puste,żadnych korków1 punkt
-
1 punkt
-
Wprawdzie byliśmy przygotowani że w weekend będzie ciaśniej ale,jest małe rozczarowanieTo że amatorów białego przybędzie to było pewneAle kluby poszły dzisiaj po całość w złym tego słowa znaczeniu :Dla zwyklych wyjadaczy białego dziśiaj była kichaW górnych partiach ośrodka pozostawione wąski przejazdówki i to jeszcze człowiek dostał zjebkę jak sobiei wjechał :stupid:Miejmy nadzieję że jutro będzie ok :smile: Co się tyczy śniegu to potrzebny jest i to na gwałt albo co najmniej mrożnych nocy co by go naprodukowaliZa to pogoda nie daje za wygraną :cheerful: Z knajpki się nie chciało wychodzić :tongue:1 punkt
-
Panowie pozdrowienia z Soelden ! Zazdraszczam tyCh tłumów na stoku, bo tu dość ludno. Jutro liczę na mniej ludzi i testy Atomic XT 3.0. Trochę śniegu słabo, wyłazi sporo lódu, a jak z tym u Was ?1 punkt
-
Dzięki Artur Kilka dni jeszcze dasz radę :smile: Ps.Jutro(znaczy dziś ) coś napisze bo wiecie weekend za dużo atrakcji :wink:1 punkt
-
1 punkt
-
Nie doczytałem, umknęły mi słowa "w górę": Teraz już wszystko jasne... Pięknej pogody i wspaniałych szusów! :smile: Tadek1 punkt
-
1 punkt
-
Dokładnie,tyle że dwa piętra wyżej Ps.Sławek marudzi że apartamenty mniejszy niż 2 lat wstecz, 70 m na 4 osoby :stupid:1 punkt







