Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      4 615


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      3 572


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      4 153


  4. Jachup

    Jachup

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      30


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 18.11.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wracam do poprzedniego tygodnia. Chciałem przedstawić relacje pełną zwrotów. Przypomnę że to jest czwarty dzień, kiedy nie chodzą trasy narciarskie i orczyki. Dotychczas tylko raz chodziły gondole i wykorzystaliśmy to na wysokie skitury do schroniska Brtiannica. Dzień czwarty - wtorek. Na ten dzień mieliśmy plan wejść na szczyt Allalinhorn 4027m. Była nadzieja że dojedziemy wyciągami na 3000m, zjedziemy nieco w dół i wejdziemy 1200m do góry na szczyt. Okazuje się że przy takiej wysokości jest to dość trudne. Dzień wcześniej byliśmy spakowani. Pobudka zaplanowana na 6:30 i skibus na 8:15, pierwsza gondola na 8:30. Dojechaliśmy zgodnie z planem do stacji, a tu niespodzianka zamknięte, nic nie chodzi. Z Robertem dyskutujemy po angielsku z obsługą. Tym razem nic nie udało nam się wynegocjować. Na niebie pełne słońce, wiatr wg prognozy około 20-30 km/h, a wyciągi nie chodzą. Dla nas to wygląda ewidentnie jak zła wola. Powoli dochodzi do nas że celu nie osiągniemy. Mamy ze sobą sprzęt na lodowiec, który trochę waży, ale okazuje się dziś zbędny. Jeszcze do szewskiej pasji doprowadza nas widok chodzącej gondolki, która jest w tym dniu testowana. Czyli my narciarze nie możemy nią jechać. Po drodze zachodzimy jeszcze do stacji tej gondoli, ucinamy pogawędkę z pracownikiem stacji a nawet z jego szefem przez telefon. Ale znów nic nie osiągamy. Idziemy więc po nieutrzymanej jeszcze trasie do góry. Złapał mróz od rana, i ośrodek uruchomił chyba wszystkie armatki. Po drodze zrzucamy do reklamówek linę, uprząż, śruby i inny sprzęt wspinaczkowy. Jacek ukrywa pod śniegiem, aby w drodze powrotnej go zabrać. Pokonujemy jakieś 750m do góry i dochodzimy do stacji pośredniej gondoli. Po drodze już widzimy że na linie chodzi jeden wagon techniczny Felskin, a w gondoli Alpin Express pojawiają się nawet turyści. Korzystny więc z okazji wsiadamy do gondoli. Dojeżdżamy na 3000m, stacja znajduje się na urwisku skalnym. Można z niej wyjść na dwie strony. Strona wschodnia prowadzi do stromego kotła z nieutrzymywana trasą. Jest jeszcze za mało śniegu aby nią bezpiecznie zjechać. Widać wystające kamienie. Na stronę zachodnią wychodzi tunel przez skałę, który prowadzi na łatwą trasę na lodowcu. Trasa jest jeszcze zamknięta, tunel również. Zastanawiamy się aby ominąć zakaz, część ekipy uważa jednak że możemy dostać za to karę i zabrane karnety. Jest jeszcze trzecie rozwiązanie, metro w skale które wywozi na 3500m. Jednak od czterech dni jest nieczynne, podobno jest awaria. W pewnej chwili jeden kolega zauważa przez drzwi wagon metra. Po chwili przychodzi nawet pracownik i zaprasza nas do kreta. Genialne. Pierwszy raz na wyjeździe uda nam się dotrzeć tak wysoko. Jedziemy metrem do góry. Kiedy się zatrzymuje, wychodzimy na taras przed stację i widzimy pierwszy raz piękny kocioł lodowcowy pod czterotysiecznikiem Allalinhorn. Robi to na mnie ogromne wrażenie, szczególnie po podejściu bliżej góry. Zastanawiamy się czy podjąć się jeszcze wejścia na szczyt. Wydaje się to nawet nietrudne, może poza wysokością czyli mniej tlenu. Nie mamy jednak sprzętu lodowcego, który w zasadzie jest tylko w celach ratowniczych, ale jednak jest niezbędny. Jacek wspinacz mówi zdecydowanie nie, co przyjmujemy z pokorą. Jest tam kilka szczelin, coś może się stać, a bez liny nic nie zrobimy w przypadku problemów. Rezygnujemy i poświęcamy się zjazdowi. Najpierw jeszcze na fokach podchodzimy lekko do góry, w okolice górnej stacji orczyków, do najwyższego punktu tras. Jesteśmy kompletnie sami, trasy wyratrakowane, czekają na nas. Pomiędzy widać nietknięty od czterech dni puch. Sami nie wiemy co wybrać czy sztruks czy puch, więc trochę tego i trochę tego. Kilka ratraków jeszcze dogładza trasy, ale nikt nas nie zatrzymuje. Nie ma żadnych tablic “zamknięta trasa”, “wstęp wzbroniony” itp. Przejeżdżamy cześć stromą i jedziemy wzdłuż płaskiego orczyka. Trasa super wyratrakowana, chociaż dotychczas jeszcze nie otwarta. Szukamy przejazdu w stronę Alpine express. Nie chcemy zjechać trasą która idzie pod szczytem Dom, gdyż tam po drodze jest kawałek czarny i obawiamy się jeszcze wystających kamieni. Drugi Jacek trochę za nisko zjeżdża i dwójka jedzie mu potowarzyszyć w podejściu na fokach. Reszta jedzie skosem przez puch w kierunku łącznika i trasy nr 10b. Po drodze uważamy na szczeliny w lodowcu. Dojeżdżamy do trasy i czekamy przed ścianką w pełnym słońcu na tych co na fokach. Tutaj trasa prawie równa, trochę chropowata ale śnieg miękki więc nie ma problemu. Gdzie się da wyskakujemy na off. Planujemy dojechać do stacji pośredniej gondoli i zrobić jeszcze jedno kółko. Trasy puste bo orczyki nie chodzą, a na dole pewnie nie wpuszczają z nartami. Zjeżdżamy fajnym stromym kawałkiem na wysokość górnej stacji krzesła Morenia. Tutaj kończy się w miarę przygotowana trasa i dobrze naśnieżona. Dalej w dół to już frirajd po trasie. Twardy, nierówny śnieg, dużo śladów po gąsiennicach ratraków. Dojeżdżamy zgodnie z planem do stacji pośredniej. Wjeżdżamy na górę i przesiadamy się na kreta. Nikt nas nie zatrzymuje ale widzimy czasami że część pracowników na nasz widok podnosi słuchawkę telefonu. Domyślamy się że jesteśmy zgłoszeni "do szefa". W krecie mamy wspaniałe humory, cieszymy się na drugi zjazd. Wysiadamy z kreta i z zadyszką wchodzimy kawałek po schodach. Wychodzimy na śnieg i nagle drogę zastawia nam dwóch pracowników kolej. Wymachują rękami i głośno do nas krzyczą Geschlossen. Jesteśmy zszokowani. Próbujemy rozmawiać po angielsku. Pracownicy znakami ręcznymi pokazują że zabraniają nam założyć narty. Bardziej agresywny Szwajcar chowa się w budynku, rozmawiamy z milszym. Negocjacje jednak nic nie dają, dzisiaj trasy są zamknięte i nie wolno nikomu jeździć w trakcie ratrakowania. Robimy sobie jednak piknik a Pan nas cały czas pilnuje abyśmy mu nie uciekli. Częstujemy go piersiówkę i rozmawiamy o Amannie i Małyszu. Z dołu dojeżdża też do nas Marionnen z Anią. W końcu wracamy kretem i gondolą w dół. Na pośredniej chcemy wysiąść z nartami na trasę, ponownie nas blokuje Szwajcar. Dwójka z nas jednak decyduje się przemknąć tylnym wyjściem z nartami i skutecznie zjeżdżają na dół. Wszyscy spotykamy się na dolnej stacji gondoli. Trójka z nas musi się jeszcze wrócić na fokach po depozyt. O godzinie 17:30 lądujemy na kwaterze pokonani częściowo przez Szwajcarów.
    8 punktów
  2. Nowe armatki w COS. Foto: Miasto Szczyrk
    7 punktów
  3. Saas - Fee - najświeższe wieści z dziś - Szwajcarzy wzięli się w końcu do roboty - śnieżą trasy aż do dołu , otworzyli zgodnie z obietnicą krzesło Morenia i trasę z samej gòry na 2420 , czyli do dolnej stacji krzesła i lada dzień widać , że powinni puścić aż do dołu. Większość ekip trenujących na lodowcu znikła -jest puściutko bez kolejek do orczyków. Śnieg do górnej stacji Morenii super - naturalny , przy krześle mieszanka z sztucznym.Knajpa Morenia z dużo bardziej przyjaznymi cenami jak u góry.Przy wyjściu z kreta śnieg zaczyna się od razu za drzwiami - nie trzeba już dreptać po ziemi z nartami. P.S.Zwolniły mi się 2-3 miejsca na 5-dniówki do Saas-Fee 1.12 i jedno 8.12 - koszt dojazdu , noclegów z wyżywieniem HB to 1000 zł ' jest opcja bardzo taniego karnetu w komplecie😉.
    4 punkty
  4. To jest esencja narciarstwa: dobra zabawa. A to co widzimy na filmie to w pelni kontrolowany chaos, poukładany nieład jak cos z czasow Hotdoggersow. Lubie zjezdzac na sam dol w Alpach okolo 16:00
    4 punkty
  5. Nie miałem wcześniej okazji się wypowiedzieć nieco dłużej, ale Alpy wzywały... Mam nadzieję, że Mariusz ( @marboru) się nie obrazi, że się ładuję do Jego tematu, jednak Marcus Caston to jeden z moich ulubionych narciarzy dowolnych, do tego współpracuje z ulubionym filmowcem Warren'em Miller;em. Koledzy film skomentowali wystarczająco, nic dodać. Umiejętności Marcusa są jednak dużo większe. Na tym filmie, świetny stok, pogoda, śnieg - sztruks w firnie, trasa chyba zamknięta. Warunki idealne i idealni narciarze. Szczerze mówiąc wielu średniej klasy narciarzy poradziłoby sobie w takich warunkach (nie tak pięknie jak Marcus i company). Z drugiej strony takie warunki występują niezwykle rzadko i bardzo krótko, bo zaraz zostają rozjechane. Częściej na wiosnę mamy trasy rozjeżdżone i zmuldzone. W takich warunkach jazda już nie taka łatwa. Marcus z kolegami pokazuje jak można zjeżdżać w często spotykanych warunkach wiosennych na naszych trasach, a tu już trudności się piętrzą. Dla tych na filmie nie ma trudnych tras i tak jeżdżą w Squaw Valley na wiosnę
    4 punkty
  6. @marionen (dzięki za filmik) @Mitek jasne, że nie ma co porównywać dwóch filmików jeśli chodzi o pokaz techniki jazdy - nawet dziecko wie, że muldy stanowią problem. Dla mnie i moich oczu jednak bardziej estetyczne jest wycinanie po prostym. A jeśli chodzi o drugi filmik, coś, na co najbardziej zwróciłem uwagę, to specyficzny humor ziomków i te klawe wąsy Obydwa klipy się doskonale uzupełniają
    2 punkty
  7. Myszterej... [emoji28][emoji28][emoji28] My szterej stołncerni, powrócimy wierni... nasze foki też... [emoji23][emoji23][emoji23] Ps. Również wielkie dzięki mój towarzyszu doli i niedoli [emoji6]... już nie mogę doczekać się kolejnego wspólnego wypadu! Na fot. Hetman Wielki Stoneturowy[emoji41] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  8. Cześć I to jest naprawdę konkret. Szczerze powiem, że wycinanie w idealnych warunkach nie specjalnie mi imponuje natomiast taka dynamiczna, szybka i skuteczna jazda na muldziastym stoku tak. Pozdro
    2 punkty
  9. Chopok startuje 02.12.2017 - info z FB
    2 punkty
  10. Świeże zdjęcia ze Szczyrku są na FB Szczyrkowskiego
    2 punkty
  11. A na Chopoku własnie śmigali, jak włączyłem kamerkę. Warunki chyba niezłe, bo całkiem zgrabnie im to szło.
    2 punkty
  12. Tak to ten Ale pamiętaj że jajecznica to było dzieło zbiorowe dwóch dni
    2 punkty
  13. Najwyższa pora wyruszyć w Alpy. W tym sezonie ze względu na ceny skipassów padło na Alpy Pennińskie, pasmo w szwajcarskim kantonie Valais nazywane Alpami Walijskimi. Dolina wróżki (zwana również - szczęścia, szczęśliwości, czerotysięczników, alpejską perłą) w pierwszy dzień nie okazała się nam w całości. Odwykłem od relacji, to może zacznę po kolei. 100 tyś sprzedanych karnetów sezonowych powoduje, że Jurek zbiera ekipę na dwa busy. W Szwajcarii nawigacja zmienia nam trasę planowanego przejazdu, dzięki czemu mamy możliwość przejazdu pociągiem 13-kilometrowym tunelem ( a Jurkowi znika sporo franków za 2 busy) Dalej bez niespodzianek docieramy do celu. Mamy dwie kwatery w Saas Grund, tuż przy przystankach skibusów. Nietypowo zaczynamy od kwaterunku, wcześniej zaczynaliśmy od nartowania. Pierwszy niemiły dzonk - wszystkie wyciągi w sobotę nieczynne. Dla większości to niewielki problem, bo jest wśród nas wielu skitourowców. Choć nie po to kupowaliśmy karnety by teraz chodzić z buta. Większość ekipy uważa, że Szwajcarzy zrobili na nas doskonały biznes, sprzedali taniutko 100 tyś. karnetów, to już nie muszą uruchamiać wyciągów. 100 000 razy 222 CHF czysty zysk Ci co mają foki wyruszają w poszukiwaniu śniegu, a ja muszę ponownie męczyć się z kozaki skitourowymi (a może Oni ze mną) Gondolki na Plattjen gdzieś pochowane Została tylko jedna na pokaz ? Przy lekko pruszącym śniegu wspinamy się do góry Dochodzimy do około 2300 mph śnieg ciężki, mokry. Widok na Saas Fee Przez moment widać co jest nad nami Pora wracać, na tej wysokości śniegu mało, nartami szorujemy często po kamieniach, ale pierwszy narciarski dzień zaliczony, mogło być gorzej... Żeby dostać się od dworca skibusów do wyciągów trzeba przejść po tym uroczym moście Powoli w Saas Fee pojawia się zima Charakterystyczne dla miasta domki, to 17-wieczne spichlerz zbudowane z drewnianych bali, dachy pokryte kamieniem, na stopach obudowanych płaskim kamieniami, mającymi utrudnić gryzoniom dostęp do środka. Tutaj krzyż nikomu nie przeszkadza Drogowskaz do pawilonu lodowego, do którego można zajrzeć przez oszklone zadaszenie Ponieważ jesteśmy w Szwajcarii to w piwnicach można spotkać takie 25 cm betonowe drzwi A dzisiaj nas straszą, że jutro znowu kolejki będą zamknięte, ale jak będzie przekonamy się rano...
    1 punkt
  14. Dawno nie trafiłem na filmik, który zainteresował mnie pod względem techniki jazdy. Goście niesamowicie wycinają... ...no i to wejście w skręt po wyskoku Pięknie! Popatrzcie:
    1 punkt
  15. Kolejny wyjazd w tym roku to typowa 4 dniówka na nartach , tym razem organizowana przez Jaro z Trójmiasta ( jestem z Warszawy dosiadalismy się w Łodzi). Planowalismy dwa dni spędzić w Solden i dwa dni na Pitztalu niestety ale pogoda pokrzyzowała plany w niedzielę nieodbył się Puchar Świata - mocno wiało. Jeżdziłem dzień w Solden ( sobota) i dwa dni na Pitztalu ( poniedziałek / wtorek) cześć grupy pojechało w niedzilę na Kaunerthal był to jedyny chodzący lodowiec w Austrii tego dnia .... (mocno wiało i padał śnieg) , pozostałe trzy dni to typowa lampa przez cały dzień. Warunki na obydwu lodowcach doskonałe ale w Solden były wąsko otwarte trasy jak na mozliwości tego lodowca więc tworzyły się muldy , pitztal zdecydowanie lepiej otwarty. Przy samych wyciągach brak kolejek oprócz kolejki na Pitzku przy krecie ( na górze bez kolejek) Zdjęcia z Solden: Zdjęcia z Pitztala:
    1 punkt
  16. Nie wiem czy się cieszyć, czy wprost przeciwnie... dolina szczęścia czy nieszczęścia? 10 była fajna choć jeździliśmy nią po kalafiorach. Dzięki za relację, muszę tam wrócić bo sporo zostało do sprawdzenia.
    1 punkt
  17. Rychło w czas [emoji28][emoji28][emoji28] Wysłane z mojego SM-G903F przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  18. Pogoda znowu nie rozpieszcza Sporo mokrego z nieba i chłód. Niestety słońce zachodzi tak wcześnie... ...licznik wyraźnie zwolnił w moim rowerze ale posuwa się do przodu. 4 321,2 kilometry w 2017.
    1 punkt
  19. Najnowszy film Karoliny, warto posłuchać. i poczytać http://sport.tvp.pl/34725853/karoodporna-reportaz-o-karolinie-riemenzerebeckiej
    1 punkt
  20. Krótko mówiąc, jak u Ciebie w wojsku. Razem wyszliśmy, razem wróciliśmy. A to co po drodze to nasze i tylko nasze... Straty w sprzęcie się nie uniknie, ważne że zdrowie dopisuje, a piknik pod skałą był cool... zdjęcie Jacka PS Dzięki wielkie za wspólne nartowanie i cały pobyt, włącznie z dowiezieniem do domu!!!
    1 punkt
  21. Hej, GoldSport na Żeromskiego. Jedyny sensowny sklep w Łodzi. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
    1 punkt
  22. To 3 razy tyle szczęścia ++
    1 punkt
  23. Jasiek przez Ciebie to się wybiorę chyba kiedyś na Chopoka. TMR to Ci powinien płacić za reklamę w Polsce. (chyba że już płacą) To do jutra.
    1 punkt
  24. przyznaj się ,jakaś tatrzańska skiturka w planach ?
    1 punkt
  25. Jasiek, nie odchodź! Kto, jak nie Ty będzie wstawiał świeżutkie zdjęcia z Chopka przez cały sezon?
    1 punkt
  26. W tą sobotę i niedzielę na Zieleńcu ruszają dwa krótkie wyciągi - talerzyki na Nartoramie. Pierwszy start na ziemi kłodzkiej. W Karkonoszach w rusza Cerna Hora z wyciągiem Andel (300m) dzisiaj. Wysłane z mojego D6603 przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
  27. Chyba wiem który to skiturowiec poeta. Czy to ten co robi świetną jajecznicę?
    1 punkt
  28. Bardzo często spieramy się tutaj o to na ile można zabezpieczyć się przed błędami innych a też swoimi. Wcale nie dziwię się,że jeśli ktoś nie spędził na stoku tych powiedzmy 500 dni to może nie rozumieć negowania skuteczności zabezpieczeń vs "czujność narciarska". Nawet jeśli założyć, że zrozumie, że np. na stoku w pewnych miejscach "nie powinno się być" to oczywiście zanim nabędzie obycia to różne przypadki mogą się zdarzyć. Stąd chęć pójścia na skróty czyli zakup zabezpieczeń. I znakomicie to rozumiem. I zresztą uważam, że czasami warto założyć ochraniacze. Np w kwestii kasku narciarskiego, przez długi czas w ON jeździłem a co śmieszne podczas skiturów z elementami skialp już nie (bo przekraczało to wagę). I nie raz w jakimś kominku czułem się dyskomfortowo gdy coś się trochę sypało a ja w czapce. Zaczęli robić ultralekkie kaski dla skialp i go nabyłem. Ale wiem, że jak poleci kawałek lodu większy od pięści i trafi mnie w głowę to mogę zejść. Czyli kask nie obroni przed prawdziwym zagrożeniem i oceną ryzyka. Ale mimo tego zalecałbym jego używanie. W kwestii żółwika jest inaczej. Statystyka urazów narciarskich na szarym końcu ma urazy kręgosłupa. U kobiet przeważają skręcenia, zerwania więzadeł - czyli dolna partia, u facetów urazy klatki piersiowej, barki. Sporo tu i tu jest urazów głowy a w dodatku niosą one ciężkie (w tym letalne) skutki. Wniosek jest więc taki, że przed złamaniem kręgosłupa grozi nam dużo więcej urazów. Jedyną skuteczną obroną jest podniesienie swoich umiejętności a protektory na plecy kupią którzy kupią to dość wyimaginowane niebezpieczeństwo. Jeśli jednak ktoś z żółwiem na plecach lepiej się czuje to niech go nabędzie! Spokój psychiczny jest naprawdę dużo wart. jeszcze doczytałem Oczy masz z przodu (co zresztą też nie jest prawdą bo kontrolne spojrzenie w tył nie jest problemem) ale masz jeszcze uszy. Patrzę do przodu, słucham do tyłu. Wiem czy ktoś się zbliża, jaką ma trajektorię i na czym jedzie (rozpoznanie deskarza jest bardzo ważne). Najprostsza metoda unikania zagrożeń to jazda w linii spadku stoku i dostatecznie szybko aby nikt do nas się nie zbliżył. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  29. Takie widoki dziś z ranka w Zakopanem
    1 punkt
  30. 1 punkt
  31. Wracając do chronologi, poniedziałek to kolejny dzień kiedy nic nie działa. Zakrawa to trochę na kpinę. Tak znany ośrodek jak Saas Fee, a ma wszystkich głęboko gdzieś. Te gadki, że wieje to nędzne wymówki. I nikt w nie nie wierzy. Nie mamy możliwości z nikim o tym pogadać. Wszystkie kolejki w Saas Fee pozamykane. Koledzy zasypują ich mailami, ale czy to coś pomoże nie wiadomo. Nie powinni otwierać ośrodka w listopadzie, skoro nie są gotowi. Z drugiej strony kasę wzięli już w maju, to mają teraz wszystkich w ... Przechodzimy przez Saas Fee i zaczynamy podchodzić pod gondolą Felskinn trasą nr 4. Po drodze mijamy liczne lokalne taxi, tu model osobowy miejscowość ma swój klimat Jedyne co cieszy, ostro dośnieżają trasy, ale to robią też już u nas, na Słowacji i w Czechach Pierwsze oznaki, że ośrodek jeszcze żyje Z Jackiem mamy już tradycyjne problemy z fokami i częściowo techniką na huzara docieramy w końcu do stacji pośredniej Morenia Próbujemy gdzieś się schować w ciepłym miejscu na popasik, ale wszystko dokładnie pozamykane. Kiedy tu zacznie tętnić życie tego nie wiem. Tak wygląda restauracja i taras. Hula po okolicy tylko lekki wiaterek. Oszywiście tradycyjnie poza nami, nikogo na szlaku nie spotkaliśmy. Z Jackiem wracamy tą samą trasą do miasteczka, a kozacy poszli szukać wrażeń gdzieś wyżej na 3000 mnpm. Czy coś tam znaleźli? Może sami o tym napiszą...
    1 punkt
  32. W niedzielę pogoda niezła, wiatru wielkiego nie ma i słońce co chwilę się pokazuje. Startujemy z naszego przystanku Przy dolnej stacji Alpin Expressu jednak dzonk, wpuszczają do kolejki tylko bez nart. Kilku kolegów energicznie acz spokojnie domaga się wyjaśnień. Negocjacje się przedłużają, pracownik stacji swoje, że nie może nas z nartami przepuścić, a my swoje, że chcemy na górę. Dzwoni wreszcie do jakiegoś kierownika i dalej, że nie można. Dwóch naszych kolegów dalej go męczy. Pracownik idzie do kolejnego kierownika i po 20 minutach targów jest decyzja, że możemy wjechać z nartami na Felskinn. Zgodę dostajemy tylko na skitoury do schroniska Britanniahütte i wracać na dół możemy tylko gondolami. Na stacji pośredniej Morenia ze zdziwienia szczęka opada kolejnemu pracownikowi, jak nas widzi z nartami i powtarza się to zdziwienie na Felskinnie. Na górze wiatru nie ma, ale jest awaria kreta Metro Alpin. Miała trwać 30 min. Widoki z Felskinn wiadomo, a my idziemy do Britanni. Poruszamy się po terenie lodowcowym Dochodzimy do maksymalnie około 3080 mnpm, jak na taką wysokość to śniegu bardzo mało, wszędzie pełno kamieni. Docieramy do miejsca gdzie dzielimy ekipę na dwa warianty. Jeden bardziej oczywisty, normalny i tam ruszają skitourowcy, jest to trasa wzdłuż szlaku. Trzeba najpierw zjechać w dół, a później prosto do pod górę do Britanni. Reszta wybiera drogę trawersem, by nie tracić wysokości, wprost na Britannię. Jedyny problem to kamienie. Ta grupa (w tym ja) to od teraz chyba stone tourowce W oddali po prawej Britanniahütte Niestety mamy problemy fokami i ja z Jackiem jako jedyni nie docieramy do dzisiejszego celu. Zabrakło nam około 500m . W drodze powrotnej łamiemy jeszcze kijek, żeby nie było za łatwo... Lodowcowa szczelina z bliska, ta akurat kilkumetrowa Docieramy do punktu wyjścia - Felskinn Mimo początkowych trudności dzień narciarsko jak najbardziej udany! Co dalej, tego na szczęście jeszcze nie wiedzieliśmy... PS Wielki plus, w kolejnym dniu góry należą tylko do NAS!!!
    1 punkt
  33. Ostatnie dwa dni mój synek walczył na BSA był to nasz debiut w tym miejscu, czytając tutaj wcześniej różne opinie jechaliśmy tam z dużym zainteresowaniem, poniżej moja subiektywna opinia. Z oczywistych względów nie mogę się wypowiedzieć o jakość tras ale nie rozumiem trochę hejtu na tą stację bo: wypożyczalnia oraz instruktorzy bardzo dobry poziom. Knajpa na dole w porządku dobre jedzonko. Pomysł z umożliwieniem nartowania na początku listopada super szczególnie dla takich maluchów. Szkoda tylko, że nie dośnieżono całości trasy wzdłuż orczyka ale marketingowo brawo. Czarna trasa wydaje się że będzie ok i dzięki temu oferta stacji będzie ciekawsza. Co do kolei uszkodzonych osłon nie widziałem. Nie wiem wymienili, jestem ślepy albo miałem szczęście. Problemu z podnoszeniem i opuszczaniem nie miałem a jestem raczej slabiakiem (zresztą podnosily się automatycznie). Wjazd na perony chyba poprawili bo nie jest taki zły przynajmniej w porównaniu np. Do kuriozum które zrobili na Kiczerze w Wiśle po postawieniu nowej kolei i zrobieniu nowej trasy gdzie na paru metrach kwadratowych zrobiono połączenie dwóch tras i wjazd na perony. Brawo Wy. Pozdrawiam
    1 punkt
  34. Narty 1964r drewniane Kober 210cm ze stalowymi krawędziami , wiązania Silvretta sprężynowe typu Kandahar, buty niskie skórzane podwójnie sznurowane.
    1 punkt
  35. 1 punkt
  36. Nowe armatki w COS-ie... pfff ciekawe kiedy je wykorzystają... w ubiegłym sezonie byłem raz i nie zamierzam więcej jak na razie tam jechać... Armatki na Jaworzynie jak stały latem tak stały i zimą (chyba że taki zbieg okolicznosci). Na trasie same kamienie, mimo że poza trasami było ok 20cm świeżego puchu to na trasie ledwo co nie mówiąc już o odcinku doliny-Szczyrk. Mam nadzieje, że coś zmieni się na lepsze bo potencjał jest ogromny tylko ktoś musi tym wreszcie umiejętnie zarządzać. Pozdrawiam
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...