Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.04.2018 w Odpowiedzi
-
8 punktów
-
Jeszcze w piątek na Pilsku, od dzisiaj z powodu braku chętnych i pogody, zamknięte. Świeże info od stołu świątecznego od GOPR Miziowa. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka6 punktów
-
Dzisiaj po śniadaniu i obiedzie Wielkanocnym popołudniu dla odmiany i celem spalenia tego co się zjadło wybraliśmy się do Jakuszyc (Jakuci). Warunki jakie tam panowały przypominały bardziej styczeń, luty niż 1 kwietnia. Na drodze do kopalni leży 50-60 cm ubitego śniegu w lesie też go nie brakuje, na zdjęciach rozdroże pod cichą równią i droga na kopalnię Stanisław. Jak nie będzie większego ocieplenia to do maja nie pojedzie się na kopalnie rowerem.5 punktów
-
5 punktów
-
Pora podsumować dzisiejszy dzień w SMR Ranny deszcz ustąpił koło 10.00 i później było zdecydowanie lepiej pomimo wiatru utrzymującego się na Hali Skrzyczeńskiej .Warunki bardzo wiosenne czyli przetopy , przetarcia , kamienie , odsypy etc . Stoki po 12 praktycznie puste. Jeździliśmy głównie na „czerwonej” siódemce. Na Solisku zafundowano nam trzy ładne i głębokie do kostek jeziorka przed bramkami w cenie Miłym akcentem było spotkanie i zdjęcie z Martyną ( post powyżej ) Zdjęcia oddają aktualny stan ośrodka , który ma być zamknięty podobno 02.04 ale nie zrażajcie się zdjęciami - miłośnicy wiosennych nart nie będą zawiedzeni Dla mnie był to kolejny bardzo przyjemny dzień na nartach w milym towarzystwie @Góral spod Skrzycznego z żoną Iwonką i Tomkiem. BTW jakby co to będę w poniedziałek5 punktów
-
Najnowsze info z SMR Niebieska kanapa B2 w ramach reklamacji zostanie przeniesiona na Juliany! Orczyk wróci na Golgotę!4 punkty
-
Nie rozumiem i nie zrozumiem fenomenu czarnych tras - większość narciarzy którzy tam próbują swoich sił powinno szkolić się na niebieskich, to samo dotyczy dzieci które dostatecznie nie opanowały techniki jazdy. Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka3 punkty
-
Jeszcze wytrzymać wielkanocne obżarstwo i we wtorek ruszamy do Austrii na kolejną edycję WorldSkitestu. Zapowiada się ciekawa impreza i przednia zabawa (jak każdego roku ). Paweł i Mariusz już gotowi, od wtorku relacja na forum. W tym roku będziemy mogli pojeździć razem z: Mistrz olimpijski Fritz Strobl, Mistrz Świata Manfred Pranger, Mistrzyni Świata Nicole Schmidhofer, Mistrzyni Świata w Drużynie Eva-Maria Brem, Mistrzyni Świata w Drużynie Michaela Kirchgasser, Vice Mistrz Olimpijski i Wicemistrz Świata oraz ekspert ORF Hans Knauss, Vice Mistrz Świata Günther Mader, Matthias Lanzinger, oraz byli zawodnicy, tacy jak Rainer Schönfelder, Christian Mayer, Metka Lavric i Blaz Pecuh ....3 punkty
-
Michał, w tym sezonie miałem okazję testować Voelkl Mantra w Czarnej Górze. To model na sezon 2019. Powiem tylko tyle, narty niezwykłe. Żałuję, że nie startowałem na nich w gigancie. W stosunku do swoich poprzedników model całkowicie zmieniony i konstrukcyjnie i materiałowo. Bardzo lekkie i sprężyste, łatwe w prowadzeniu, mimo że szerokość pod butem 99 mm. Zanim kupisz jakiekolwiek narty sprawdź te z 2019r. Dodatkowy plus, przygotowane pod dedykowane foki. Wymiary; szer. 135-99-117 radius 20.8m przy dł 178 (takie testowałem) Co do Dynastarów, model Legend to świetne narty. Od wielu lat je mam i jeszcze na nich jeżdżę. Jak ktoś o nich źle pisze, to tylko nie potrafi jeździć, ale to już nie wina nart... Pozdrawiam serdecznie!3 punkty
-
Dzień różnicy, a ubytki spore... No cóż czas się przenieść na większą górę...:) Jak coś jestem od piątku do wtorku PS fajnie zakończyłem sezon w SMR, 46km, sztruks, słoneczko i małe WZF Zdrowych udanych świat...3 punkty
-
A tu zjazd z Rendel z widocznym brakiem pary po kilometrach muld Nagrany po kryjomu przez kumpli którzy delektowali się piwem 😁3 punkty
-
3 punkty
-
Jaworzyna Krynicka na miękko Wczoraj 30.03.2018 W nocy w Krynicy +1 i na szczycie +1. Od rana miękko. Do 11 godziny na trasie nr 5 równo więc dało się fajnie pojeździć. Reszta tras szybciej przekopana przez nielicznych narciarzy. Temperatura około godziny 14: Stacja górna +5 Stacja Dolna +10 Śnieg niestety znika szybko, na trasie nr 5 pojawiły się przetarcia ale do wyminięcia. Stacja działa do 2 kwietnia. Trasa nr 5 Na takie warunki wybór nart - Mantry Trasa nr 6 godzina 11:30 Trasa nr 1 godzina 11:30 I tak właśnie zakończyłem "lokalny" sezon w Polsce.3 punkty
-
2 punkty
-
Nikt nie nauczy się dobrej techniki na czarnej trasie. To wie każdy trener. Od prawidłowej techniki są trasy niebieskie. Na czerwonej pod okiem trenera uczą się narciarze automatyzmu, tam masz już jeździć prawidłowo nie myśląc o tym co i jak robić. Czarna to ma być przyjemność z jazdy, a nie walka i nauka...2 punkty
-
w tym watku juz czytalem takie prognozy ze prawie zapomnialem jaki dzis mamy dzien i uwierzylem2 punkty
-
Kochani - Legend to od tego sezonu zupełnie nowy model , który zastąpił Chamy 2.0 - jest jeszcze lżejszy i ma promień 15 m przy szerokości narty 96 pod butem : http://www.dynastar.com/pl/product/legend-x96-konect?bvstate=pg:2/ct:r2 punkty
-
2 punkty
-
Dlatego tego typu doskonałe narty można było kupować do niedawna w śmiesznych cenach. A co do rockera w narcie pozatrasowej (czyli na każdy warun) to powiem - nie przeszkadza! I dziwnym zbiegiem okoliczności z roku na rok maleje. pozdro Wiesiek2 punkty
-
Pytanie było nie do Ciebie - to była kontynuacja. "A dlaczego nie K2 Annex 98?" więc A dlaczego nie xyz Oczywiście, że Annex można polecić jak i całą masę innych nart. A czy z faktu, ze Legendy to starocie wynika, że to zła (gorsza) narta się zrobiła? Jest masa świetnych desek freeridowych - obiektywnie tylko na takie trafiałem. Co do geometrii to dodałbym umiarkowane taliowanie i niewielki rocker z przodu. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
A dlaczego nie Dynastar Cham? A dlaczego nie Dynastar Legend? A dlaczego nie Volkie Mantra? .......... itd Warto zastanowić się nad geometrią - przytrasowo jednak polecałbym 95-100 mm. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
2 punkty
-
Jest dobrze wyszło słońce, śmigamy z@bolec z córką, Iwona, Tomek i gość specjalny Martyna Wojciechowska. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Czesc, Ladnych pare lat na forum, ale nigdy nie pisalem relacji. Brak zdolnosci literackich, fotograf ze mnie tez zaden, ale coz kiedys musi byc ten pierwszy raz. Tymbardziej ze wybralem kierunek ktory nie jest dosc popularny na forum, coz moze komus sie przyda albo spodoba. Po dwoch wyjazdach w dolomity dosc nieoczekiwanie pojawil sie pomysl kolejnego tygodniowego wypadu. Jako ze sporo kilometrow juz spedzonych za kierwonica to pada propozycja wygodna tj wycieczka zorganizowana i samolot. Kierunek -> Francja. Przygode z powaznymi gorami zaczynalem prawie 10lat temu wlasnie od alp francuskich, wiec jakis sentyment pozostal do tego miejsca, jednak od wielu lat Francja w moim rankingu jest bardzo nisko i tam nie jezdze. Czas zobaczyc co sie zmienilo i czy w ogole sie zmienilo Wybor pada na trzy doliny i miejscowosc Les Menuires. W Val Thorens bylem juz kilka razy, wiec tym razem sobie daruje, a z LM blizej do Meribel i Courchevel, ktore bardzo mi pasuja trasowo. Podroż mija raczej bezproblemowo, samolot, nastepnie transfer z lotniska troche ponad 4h z dluzsza przerwa po drodze. Jako ze sobota to dzien zmiany turnusow nie obylo sie bez korkow jednak bez tragedii. Docieramy przed 20ta do rezydencji i tutaj dla niektorych uczestnikow pierwsze zaskoczenie, wiekszosc recepcji jest zamknietych. Francuzi nie maja w zwyczaju dlugo pracowac, klucze czekaja pozostawione w kopertach wiec z doestepem do pokojow nie ma klopotu, jednak problem maja te osoby ktore chcialyby domowic np reczniki czy dodatkowa posciel itp. Niby szczegol ale dla niektorych to wazne. Pokoje we francuskich rezydencjach to w wieszkosci typowe "szuflandie", miejsca jak na lekarstwo. Mieszkalem juz w roznych standardach 2*, 3* i 4* i roznil je tylko standard wykonczenia, czasem dodatkowe atrakcje typu basen i sauna, jednak metraz zawsze byl mizerny, no coz "elegancja francja" Mimo ze podroz krotsza niz czesci autokarowej to jednak zmeczenie daje sie we znaki takze szybkie "nocne polakow rozmowy" i spac. Pierwsze 3dni beda raczej skrotowe bo nie mialem w planach pisania relacji i dokumentowania mojej wycieczki. Druga czesc bedzie za to duzo bardziej obszerna, przynajmniej w fotografie. czesc I 1go dnia...pogody brak chmury bardzo nisko, mgla dosc gesta, jednak nie odpuszczamy i idziemy na stok. Sprawdzamy czy moze wyzej jest lepiej, wciagamy sie gondola ROC ale niestety widocznosc prawie zerowa. Spore muldy, brak kontrastu wiec zjezdzamy ostroznie co zajmuje nam troche czasu. Druga proba gondolka Bruyeres 1i2 tez nic nie daje. Widocznosc dalej slaba, blednik szaleje, wygladamy jak pijani na stoku Zjezdzamy do miejscowosci i tam troche bujamy sie na krotkich lawkach co by lekko nogi rozruszac. Dzien jednak konczymy szybko, nie ma co ryzykowac kontuzji. Zdjec specjalnie nie bylo...zrobilem tylko jedno.gondola bruyeres ponizej Dzien drugi, niestety powtorka z rozrywki jesli chodzi o pogode, postanawiamy jednak wciagnac sie do Val Thorens gondolka Bruyeres, skad zjezdzamy do centrum miejscowosci. Dalej funitelem Peclet wjezdzamy powyzej VT w nadziei na lepsza aure. Tutaj pierwsze pozytywne zaskoczenie, nowe wagoniki od 2012 roku, dosc pojemne bo mogace pomiescic 24osoby, ladne z duzymi oknami i wygodnymi siedzeniami... powialo nowoczesnoscia. Co do pogody nie ma jednak zaskoczenia, zjazd odbywa sie w totalnej mgle. Warunki do jazdy beznadziejne, muldy, slaba widocznosc, brak kontrastu. Umeczeni docieramy na dol do krzesla "plein sud" ktore zabiera nas do dosc znanej i obleganej knajpki la folie douce, w ktorej odbywaja sie huczne imprezy (mozna sobie znalezc na Youtube). Tutaj kolejne mile zaskoczenie tego dnia, bo zamiast dosc glosnej muzyki house'owej mamy spokojny wystep zespolu w skladzie dj, saxofonista i wokalista, troche jazzu i ogolnie znanych wolniejszych utworow, super popoludnie dla "troszke" starszej mlodziezy. Z Val Thorens zjezdzamy bezposrednio do Les Menuires, fajnie bo dlugooooo jednak wieszkosc trasy to bardziej nartostrada niz typowa trasa. Dzien trzeci...chmury znowu nisko jednak widac ze dzis bedzie sporo slonca, bedzie jezdzone Lawka do gory, znowu lawka i gondolka Bruyeres na sam szczyt LM. Krajobraz calkiem przyjemny wiec wykorzystujemy ten moment i robimy zdjecia. Nastepnie zaliczam dosc dlugi czerowno-niebieski zjazd do podnoza Mont Du Vallon podciagam sie troche krzeslem "plan des mains" w strone Les Menuires i stad niebieska trasa do Meribel 1750. Tutaj po raz pierwszy na wyjezdzie moglem sobie porzadnie dac w kosc, trasa pusta, przygotowana perfekcyjnie, zero odsypow czy muld. Reszte dnia spedzam w Meribel od strony Les Menuires, zjezdzajac praktycznie wszystkie niebieskie i czerwone trasy. Widok na strone LM z Meribel 1750... Koncze dzien z ponad 40km na liczniku co jak na "1" dzien normalnej jazdy jest niezla rozgrzewka. czesc II Dzien czwarty Pobudka z samego rana, niebo prawie bezchmurne, na balkonie kilka cm swiezego sniegu, dzien zapowiada sie wysmienicie. Pada pomysl wycieczki do Courchevel. Start tradycyjnie dwoma lawkami w srodku LM zeby przebic sie do gondoli Bruyeres i wjechac na Col de la Chambre, skad ruszam w strone Meribel niebieska trasa. Jako ze dalej do Meribel prowadzi prawie plaski trawers to podciagam sie krzeslem "plan des mains" w gore, po czym kolejna niebieska trasa do Meribel 1750. Warunki prawie idealne, dobrze zmrozony sztruks lekko przysypany puszkiem, ludzi raczej malo wiec mozna swobodnie pojechac cala szerokoscia stoku. Bez zbednego postoju kieruje sie na kolejny szczyt Saulire 2738m, dosc wiekowa gondola "pas du lac 1&2" (ze stacja przesiadkowa). Miejsce przerzutowe wiec ludzi w kolejce troche stoi, ale czas oczekiwania max 5min. widok z Saulire w strone Courchevel. Ruszam bardzo przyjemna i dosc dluga trasa creux w strone najdalej polozonej czesci Courchevel 1650. Docieram do krzesla "roc mugnier"... chwila odpoczynku w pelnym sloncu, czas podziwiac widoki... Kolejna godzinke lub dwie spedzam w czesci 1650, gdzie jezdze nowa (chyba jedyna nowa w courchevel) gondola Ariondaz i eksploruje okoliczne trasy. Ludzi malo, stok rowny, slonce swieci wiec czego chciec wiecej. Kolo poludnia obowiazkowa przerwa na nawodnienie i chwile opalania.. W knajpce ceny typowo francuskie tj kawka i piwko 14ojro. Po odpoczynku postanawiam sie przerzucic na czesc ze slynnym lotniskiem... dojezdzam do krzesla "aiguille du fruit", krotki zjazd do "marmottes" i laduje na samej gorze Courchevel. Mimo chmur widok i tak jest niesamowity.. po prawej czesc 1650 w ktorej przed chwila jezdzilem, na wprost w dole widac pas startowy gdzie przylatuja bogaci rosjanie w bognerach, po lewej ,troche uciete wybaczcie, czesc 1850 z 4ma gondolami, 1 duzym wagonem "zelazkiem" i kilkoma krzeslami. Ruszam w dol, trasa w strone lotniska niestety troche zatloczona poniewaz kazdy chce sobie cyknac fotke, co i ja rowniez czynie a Niestety w czesci 1850 jest dosc spory tlok takze nie zakotwiczam tutaj na dlugo, podciagam sie gondolka Verdons i krzeslem COQS w strone Meribel. Dostrzegam w dole dosc ladnie wygladajaca i pusta trase w strone czesci "La Tania", wiec szybko wlacza mi sie '"ted ligety mode" i mkne ile mam sil w nogach. Moj zapal skutecznie studzi taki oto widok.. momentalnie predkosc spada o polowe i dalej juz spokojnym tempem kieruje sie na dol La Tanii. Ta czesc wyjatkowo przypadla mi do gustu, ladna sceneria, troche drzew, pusto na trasie co przy odpowiednim nachyleniu stokow daje niezla frajde. Dalem sobie porzadnie w nogi i czuje zmeczenie, czas wiec wracac. Wjazd na "Col De La Loze" , fotka Meribel i jade w strone LM. Podoba mi sie ze czesto zmienia sie sceneria, zaczynam bialymi polanami a koncze trasami miedzy drzewami. Na dole Meribel dosc miekko, bardzo wiosennie, ale przy marcowym sloncu i takiej wysokosci nie ma co sie dziwic. Jeszcze jeden wyciag na "Tougnete" i z usmiechem na twarzy zjezdzam pod hotel. Wynik dosc przyzwoity. Co do predkosci to niestety aplikacje w telefonie nie sa najlepszym miernikiem tego. Specjalnie sprawdzilem na mapie przejazd ktory pokazal taka predkosc, okazalo sie ze w pewnym momencie, gps odchylil sie raz po razie o ~8-10m w przeciwne strony, co dalo taki nieprawdziwy efekt. cdn...1 punkt
-
Cześć Kwestia co to znaczy małe dziecko. Taki "regres" to normalna rzecz dla każdego, dla dorosłych również. Odpowiednio poprowadzone pierwsze dni na stoku w nowym sezonie dają dobry efekt + ćwiczenie mentalne + indoktrynacja. Pozdro1 punkt
-
Jak dziecko rzadko jeździ to tak może być, zwłaszcza jak jest bardzo małe. Oglądałem filmik, pracował bym nad wyeliminowaniem sztywności ciała podczas jazdy i lepszą motoryką. Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Cześć I bardzo słusznie Michale. Im ktoś bardziej podkreśla kolory tras oraz fakt, że tylko prawdziwe góry i tylko czarne trasy tym większym jest leszczem. Sprawdzone i zgadza się zawsze. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
Hehe. Śnieżyce bym jeszcze przyjął a tak to zostało czekać do grudnia ☺1 punkt
-
Szwajcaria Saas-Fee 5 dni na nartach - wyjazd w piątek z Bydgoszczy przez Poznań, Wrocław, powrót po nartach z środy na czwartek - 1200 zł z dojazdem , karnetem FREE SKI , noclegami z wyżywieniem HB, czyli wszystko w cenie.1 punkt
-
1 punkt
-
Jeździłem na wcześniejszych niezrockerowanych modelach więc konkretnie do tego się nie odniosę. Tamte to były bardzo dobre narty. Teraz mam k2 96 Wayback - lekką nartę z normalnym camberem i niewielkim rockerem z przodu. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
no właśnie tak sobie trochę czytam o Mantrze 16/17 (bo widziałem w dobrej cenie) i natknąłem się na wątek, że nowy model jest znów z camberem . coś w tym jest ... a co sądzisz o M 16/17? jestem super zadowolony z moich RTM 86 (jest camber) a myślę o kolejnym kroku w stronę przytrasowego off-piste.1 punkt
-
Ja też lubię, ale dopiero podczas trzeciego wyjazdu w Alpy tej zimy udało się trafić idealne warunki. Sezon był śnieżny ale mało było dni słonecznych. Życzę szybkiego powrotu do pełnej sprawności. Miałem ten sam zabieg (a właściwie operację) 14 lat temu. Dzięki niej mogę normalnie funkcjonować i uprawiać prawie wszystkie sporty, na czele z piłką nożną i narciarstwem. Wprawdzie noga nie jest już taka jak przed kontuzją i podświadomie ją oszczędzam bardziej obciążając bardziej drugą ale wystarcza do prowadzenia aktywnego życia. A przez te kilkanaście lat medycyna zapewne bardzo się rozwinęła, więc za kilka miesięcy pewnie nie będziesz nawet pamiętał o urazie.1 punkt
-
Byłem w piątek w pięknym słońcu zrobiłem 25 zjazdów...i gopas że to 46 km....po ręcznym policzeniu wyszło mi 52 km. Gopa liczy średnio po 1600 m za każdy zjazd...ja policzyłem po 2095 i 2014 wg mapy. brawo dla pani Martyny..... liczyłem że będzie w kasku..mimo wszystko zazdroszczę tej narciarki która zdobyła 8488 m ME1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dzien szosty w nogach czuc juz trudy wyjazdu, organizm daje znac ze chce dluzej pospac, ale walcze zmuszam sie do wyjscia z rana ale zaliczam 30minutowy poslizg. Na pierwszy ogien oczywiscie idzie moja ulubiona czesc "point de la masse", mijam moje "ulubione" blokowiska... tym razem wybieram inna trase, jest wczesnie rano, ludzi prawie nie ma. Zaliczam tutaj pare zjazdow i pada pomysl zeby dzis wiecej pojezdzic na dole courchevel, meribel i odwiedzic saint martin. Ruszam na gore LM, widok w strone courchevel i pieknie widac Mont Blanc. przebijam sie do courchevel... dokladnie jak 4go dnia lacznie z tym ze w tym samym miejscu robie przystanek na nawodnienie Po nawodnieniu kieruje sie w strone 1850, widok na gorna czesc tego terenu.. oraz na dolne centrum przesiadkowe gdzie gondolki rozjezdzaja sie w 3 kierunkach... Nie zrobilem fotki, ale z Courchevel doskonale widac czesc La Plagne, kiedys slyszalem ze byly plany polaczenia tych osrodkow, ale nie sledzilem tematu dalej. Ruszam jeszcze nizej do czesci 1550. I znowu strzal w 10tke, mimo ze swieci slonce i jade nisko, to trasa w super stanie ,a na stoku jestem sam , takze pozwalam sobie na dlugie luki cala szerokoscia trasy. Powrot dwoma krzeslami z lekkim trawersem po drodze, pod nami mlodzi adepci trenuja gigant.. To w ogole bardzo czesty widok, mnostwo mlodziezy intensywnie jezdzi slalomy i giganty, widac to w kazdej miejscowosci Les Menuires, Meribel, Courchevel. Lece dalej na La Tania, znowu pusta trasa w lesie, w dobrym stanie, miesnie dostaja wycisk... Krotki odpoczynek na dole i ruszam w strone meribel aby spedzic troche wiecej czasu na trasach pomiedzy drzewami bo takie lubie najbardziej. Kolejne godziny spedzam w takiej scenerii... Znowu nie ma do czego sie przyczepic, na trasach pusto, muld nie ma, jest w miare rowno, choc slonce daje znac o sobie. Dalej ruszam do Saint Martin przez "Roc De Fer 2290", znowu po drodze mijam trenujaca mlodziez... Dwa krzesla i jestem na gorze, znowu piekny widok na mount blanc. Przede mna dosc dluga niebieska trasa az na 1450m, do polowy jest twardo, w drugiej czesci jednak snieg jest juz ciezki. Nie przeszkadza mi to bowiem widoki super, slonce swieci czego chciec wiecej. Docieram do gondolki... i z przesiadka na krzeslo wjezdzam na "Tougnete 2434m" skad zjezdzam do centrum Les Menuires. Nogi oczywiscie wolaja do hotelu, na saune i basen, ja jednak nie moge sobie jeszcze odmowic pozegnalnego zjazdu z "point de la masse" Chwila odpoczynku na laweczce i podziwianie ostatnich widokow... rzut oka na trase ktora mimo konca dnia pozostaje w dobrym stanie... Ostatni zjazd i dzien koncze z wynikiem jakiego dawno nie zrobilem. ...1 punkt
-
to pospiesz się bo 6 latki klubowe to faktycznie inny poziom i pojedź z nim koniecznie w prawdziwe góry na czarne trasy bo na tych rozmiękłych oślich łączkach w Wiśle będzie jeździł tym samym stylem przez najbliższe 70 lat1 punkt
-
@Turnplayer dzięki za relację z kierunku, który bardzo mnie interesuje. We Francji byłem na nartach jeden dzień w swojej karierze narciarskiej i jest to dla mnie teren zupełnie nieznany, podobnie jak Szwajcaria (tu też jazda przy okazji Ischgl). Jak na debiut wyszła bardzo fajna relacja - było mi bardzo miło poczytać Pozdrawiam i dzięki za zdjęcie sztruksu - ja go bardzo lubię marboru1 punkt
-
Dzien piaty rzut oka za okno i juz wiem ze to bedzie kolejny udany dzien, plan na dzis to ruszyc w strone Val Thorens. Jednak zaczynam od "Pointe De La Masse" 2804m npm ktore lezy na przeciw glownych wyciagow w Les Menuires. Dojezdzam miedzy jakze "pieknymi" blokowiskami LM do gondolki "Masse1" i w gore. Jest 9ta rano, kolejek brak. Nie docieram nawet na sam szczyt, poniewaz sztruks widziany z gondolki wola mnie na trase Z moich narciarskich doswiadczen wynika, ze takie miejsca polozone troche na uboczu zawsze sa mila niespodzianka. Nie inaczej jest i teraz! Stok przygotowany bez zarzutu, sztruks trzeszczy pod nartami, ludzi prawie zero. Trasa oznaczona jako niebieska choc blizej jej do czerwonej moim zdaniem, po drodze kilka kompresji ktore niezle daja po nogach. Widok na Les Menuires. Cisne na sam dol, zrobila sie lekka kolejka ale max na 2-3min, dalej "masse1&2" na sam szczyt. Gondolka lekko wiekowa, stojaco-siedzaca czyli bez pelnych siedzien. Widok na gorze zapiera dech. Od rana nad szczytami widac 2-3 balony i kilka paralotni, ludzie korzystaja z pogody. Tutaj musze przyznac ze francuzi atrakcje typu bungee, kolejka tyrolska, paralotnia itp maja dosc dobrze zorganizowane, nawet zaryzykuje ze lepiej niz kwestie wyciagow i gondolek, ale wiadomo, zeby na tym zarobic musza przyciagnac klienta jakoscia i pomyslowoscia. Jeszcze tylko obowiazkowa fotka forumowa (z tego co widzialem w innych relacjach wypada taka zrobic ) i dalej w droge, przebijam sie na druga strone LM i kieruje w strone VT. Nie jade glowna trasa przerzutowa, wybieram orczyk "montaulever" i kieruje sie na dolna czesc VT. To procentuje bo trasa tylko dla mnie.. jeszcze widok na "pointe de la masse" od strony Les Menuires... i mkne w strone "boismint". Tutaj napotyka mnie niemila niespodzianka, mimo ze jest rano to trasa jest niezrobiona! Wiem ze francuzi czarnych nie ratrakuja, ale ta jest czerwona. Ratrakowy chyba przejechal tylko raz, bowiem odsypow nie ma zadnych, wszystko ladnie zmrozone, jednak muldy po wczoraj zostaly. Elegancja Francja Czas na chwilowe nawodnienie... i ruszam na 3200 Cime Caron, jednak pod dolna stacja widze kolejke na conajmniej dwa wagony, wiec odpuszczam, nie lubie stac w kolejkach. Wjezdzam "funitel peclet" i stad zaliczam kilka zjazdow do centrum VT. Widok z gory funitela... zjezdzam bardzo mila i kreta trasa "tete ronde" i przede mna centrum miejscowosci i "piekna" francuska architektura... Minelo troche czasu, ludzie raczej siedza na przerwie obiadowej, wiec podejmuje kolejna probe na Cime Caron. Tym razem bez kolejki. O ile dobrze pamietam to wagonik zabiera 150 osob, ale co ciekawe przy bramkach nie widzialem zeby odliczal ilosc osob, pierwszy raz sie z czyms takim spotkalem. Co wiecej, bylo kilkoro narciarzy ktorzy byli juz za bramkami, ale "wagonowy" zamknal im drzwi przed nosem 900m w gore i laduje na 3200m, widoki nie do opisania. Perspektywa na VT i LM oraz gorna stacja i wspomniany wagonik... Stad funduje sobie dlugi zjazd na 1800, pierwsza czesc wymagajaca, druga typowo niebieska, docieram na 1800m w Les Menuires, nogi chca do hotelu ale glowa postanawia wrocic jeszcze raz na La Masse. O dziwo warunki naprawde niczym sie nie roznia niz rano, ludzi jak na lekarstwo i dalej sporo sztruksu. Dzien koncze z prawie 60cioma km w nogach, biedy nie ma. cdn...1 punkt
-
Ech, dawno mnie nie było na forum z kilku przyczyn. Jeśli chodzi o narty, to ten sezon podobnie jak poprzednie 2 był zdecydowanie podporządkowany wspólnemu jeżdżeniu na narty z synem Bartkiem, który aktualnie ma 9 lat. W poprzednim sezonie były to głównie kielecki Telegraf i korzystanie z sezonówki na Słowacji, bez jakiejkolwiek jazdy z instruktorem. W tym sezonie z racji nieczynnego Telegrafu, a wykupionej sezonówki na Słowację 11 dni spędziliśmy na Chopoku, 3 dni w Tatrzańskiej Łomnicy i Strbskim Plesie. Oprócz tego Bartek jeden dzień jeździł w podkieleckim Krajnie, gdzie m.in. wziął udział w Pucharze Radia Kielce, gdzie zajął 1 miejsce w kategorii do 10 lat, jeden dzień jeździł w podkieleckim Niestachowie, kiedy ja w tym czasie wkręcałem w narty i jazdę na nich drugiego 2,5 letniego syna. Ponadto 2x po 1,5 godziny jeździł na płaskim kieleckim Stadionie z instruktorem, który uczy też w UKS 28 (kielecki uczniowski klub narciarski) i tyle. Dla mnie najważniejsze, że kocha jazdę na nartach, bardzo chce jeździć, uczyć się, nie boi się i przede wszystkim nie bierze przykładu ze mnie A mnie cieszy, że po 4 latach ześlizgiwania się za nim i obok niego, w końcu mogę razem z nim też pojeździć i to praktycznie na każdej trasie i w każdych warunkach. Nie mam żadnych ambicji odnośnie niego, bo żadnym zawodnikiem na pewno nie będzie. Chcę, żeby cieszył się jazdą i z czasem jeździł coraz lepiej i ładniej, a póki co jego jazda wygląda tak jak na filmiku z naszego ostatniego wypadu na Chopok w zeszły weekend.1 punkt







