Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.04.2018 w Odpowiedzi
-
15 punktów
-
12 punktów
-
10 punktów
-
10 punktów
-
Świąteczny czas powinno się nieco urozmaicić. Nigdy nie pojechałem w góry na święta i zapewne to się nie zmieni, więc chciałem chociaż pojeździć trochę tu gdzie się da. Na lodowcu szczęśliwickim zostało jeszcze trochę śniegu - tak przynajmniej pokazywała kamerka. Tydzień wcześniej udało mi się namówić tatę na wielkanocne narty, więc nie pozostało nic innego jak wstać rano i pojechać Pobudka o 8:30, śniadanko pseudowielkanocne, pakowanie i ciśniemy na Górkę Szczęśliwicką. Na miejscu byliśmy nieco po 10:00. Przywitali nas ratownicy słowami "Wracacie nam wiarę w ludzi. Będziemy mieli kogo ratować". Po krótkim zastanowieniu się kupujemy dwa karnety 2-godzinne. Kiedy zapinaliśmy buty, podszedł jakiś pan do kasjerki i powiedział, żeby mówiła wszystkim o trudnych warunkach na stoku. Po wyjściu z budynku przywitali nas panowie z obsługi mówiąc "Współczujemy wam". Po takiej zachęcie nie zacząłem się zastanawiać czy nie lepiej było wziąć karnetu na godzinę. Całe szczęście nie było tak źle. W końcu stok mamy prywatny Przez 45 minut jeździliśmy samemu. Kiedy wysiadaliśmy z wyciągu, pan go wyłączał. Sam stok... chyba nigdy po czymś takim nie jeździłem. Skorupa z twardego śniegu, do tego bardzo nierówno - od wielu dni ratrak tu nie zawitał. Przed 11. przyjechały dwie osoby a przed 12. jeździło już 10 osób. Doszło też do małego wypadku - pewien chłopak na górze chciał puścić talerzyk a został mu w ręku Korzystając z okazji tata zrobił mi kilka fotek z Warszawą. Ogólnie bardzo udany poranek - śniegu w kilku miejscach jest metr. Od jutra rusza przebudowa - wymiana maty zjazdowej i modernizacja budynku. A teraz jadę na obiad świąteczny. Wesołych Świąt! Wysłane z mojego SM-J320FN przy użyciu Tapatalka9 punktów
-
9 punktów
-
Ten sezon nie chce się skończyć. Trza jeździć i jeździć na tych dechach . Dzisiaj aby spalić trochę wczorajszych ciastek umówiliśmy się z Grześkiem i Rafałem na szybko z rana na jazdę w BSA. Nocne 5 cm świeżego śniegu uprzyjemniło pierwsze zjazdy i zmieniło wiosenny krajobraz w zimowy. Narciarzy mało, kolejek do 11 godz. prawie brak. Kawa smaczna. Bardzo przyjemne dopołudnie z przyjaciółmi na nartach. Samotnego Górala też spotkaliśmy. Gospodarze z BSA - trzeba chyba ten górny parking trochę tłuczniem wysypać przed Ski Bikini Day.9 punktów
-
BSA dzisiaj, żadnych forumowiczów? Tylko ja? Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka7 punktów
-
Połączenie Beskid Sport Arena z COS Skrzyczne Ja chętnie odwiedzam trzy ośrodki w Szczyrku w ciągu jednego dnia. Można to nazwać Szczyrkowskim Triathlonem, albo Polskim Trois Vallées, albo po prostu Triple Combo, jak kto woli. Mój plan wygląda mniej więcej tak: 9:00 rano COS, Kaskada + FIS, 11:00 przejazd 3a do SMR, kiełbasa na Suchym, Skibus 13:31 Gondola -> 13:40 Centrum, Skibus 14:02 Centrum -> 14:11 BSA. Taki kurs jest możliwy w sezonie niskim i trwa 40 minut. W sezonie wysokim jest możliwy kurs 14:01 Gondola -> 14:10 Centrum, 14:17 Centrum -> 14:26 BSA, czyli w sumie 25 minut. 40 minut w autobusie to jest dużo straconego czasu w ciągu dnia na nartach. Oczywiście jest dużo lepiej niż w zeszłych latach, kiedy nie było żadnych skibusów, ale i tak jest jeszcze potencjał do wykorzystania. Nawet jeśli skibusy by jeździły co 5 minut, to minimalny czas przejazdu z Gondoli do BSA by wciąż wynosił 20 minut, ze stacji COS do BSA 15 minut. Inną możliwością są skibusy z Salmopolu do Biłej bez przesiadki, czas przejazdu 12 minut z COS do BSA. Ale istnieje jeszcze jedna możliwość, połączenie ośrodków wyciągiem. Stan aktualny Beskid Sport Arena planuje otwarcie nowej niebieskiej trasy na rok 2019. Ta nowa trasa ma mieć długość 1600m. Sprawdziłem długości aktualnych tras według linii lotniczej. Nowa trasa prawdopodobnie będzie poprowadzona wzdłuż istniejących dróg leśnych, więc istnieją trzy możliwe przebiegi: Biorąc pod uwagę planowaną długość 1600m, myślę że nową niebieską trasą na rok 2019 będzie wariant n1400. Dalsze plany Według mnie, BSA powinno zastanowić się nad budową wariantu n2000. Jest to trasa o długości 2100-2300 metrów, z lekkim nachyleniem 11%, więc jedna z dłuższych tras w Polsce, idealna dla narciarzy początkujących. n2000 umożliwia też połączenie z nieaktywnymi trasami Beskidka. Nowa stacja blisko stacji COS: W odległości 115m pieszo od dolnej stacji COS leży duży, niezabudowany teren parkingu na którym można wybudować nową stację wyciągu. Teren jest przecięty przez rzekę, więc budowa byłaby podobna do stacji Solisko w Szczyrk Mountain Resort, ale tutaj teren jest bardziej płaski i szerszy niż na Solisku. Możnaby tą stację nazwać „Dębowy“ ze względu na ul. Dębową w pobliżu, lecz obawiam się, że doszłoby do pomyleń ze stacją Dębowiec w Bielsku-Białej, więc proponuję wybór innej nazwy. Najłatwiejszym połączeniem byłby wyciąg Beskid Panorama o długości ca.1400m. Dla porównania KL Szczyrk-Jaworzyna ma 1592m, Gondola w SMR ma 1427m. Inną opcją jest KL Klonowa o długości ca.750m. Sam wyciąg już starczy dla połączenia ośrodków, ale dla dodatkowej atrakcji można też wybudować nowe trasy łączące BSA z COS. Tutaj na mapie widać warianty: b1000, średnie nachylenie 17% b1200, średnie nachylenie 15% r750, średnie nachylenie 23%, maksymalne nachylenie 40% Dzięki istniejącym n2000, do połączenia wystarczy dobudować bardzo krótki wyciąg. Opcja budowy Beskid Panorama jest droższa niż KL Klonowa, ale ma ten plus, że połączenie może działać też jak trasa n2000 jest zamknięta, wystarczy otwarcie jakiejkolwiek trasy w BSA. Jeśli nie powstanie n2000, istnieje opcja budowy KL Szewcowa o długości ca.1000m, która łączy COS z powstającym wariantem n1400: Tutaj na mapie widać warianty: b1400, średnie nachylenie 13% b1900, średnie nachylenie 10% s900, średnie nachylenie 20%, maksymalne nachylenie 50% (!) Niezależnie od budowy KL Klonowa albo KL Szewcowa, może powstać każdy z wariantów tras b1000, b1200, b1400, b1900, r750 albo s900 i też warianty hybrydowe. Wielkim problemem jest południowe nachylenie stoku w tym miejscu. Większa dawka promieniowania słonecznego powoduje trudniejsze warunki dla narciarstwa. Żeby zdecydować które trasy mają najlepsze szanse na wystarczającą pokrywę śnieżną, przeprowadziłem analizę nachyleń kompasowych według własnego systemu. Mój system nachyleń kompasowych dzieli stok na trzy kategorie: Zielony - stok nachylony na północ, północny-wschód i północny-zachód, dobre warunki dla narciarstwa Żółty - stok nachylony na południowy-wschód i południowy-zachód, możliwe dobre warunki dla narciarstwa Czerwony - stok nachylony na południe, mało prawdopodobne warunki dla narciarstwa Analiza nachyleń dla proponowanych powyżej wariantów tras wygląda tak: Najlepsze szanse na dobre warunki ma wariant b1900. Poza tym s900 i r750 też mogą mieć dobre warunki, ale bardzo strome nachylenie tych stoków będzie dodatkowo utrudniać warunki. --- Oto moja analiza możliwości połączenia BSA z COS w Szczyrku. W dalszych planach można się zastanowić nad mostem dla pieszych nad DW942. Na koniec przedstawiam jeszcze jeden argument dla budowy wyciągu przy terenie dużego parkingu koło stacji COSu: Już jest zrobione przejście dla pieszych w tym miejscu, więc nie trzeba więcej dyskutować ze Śląskim Zarządem Dróg Wojewódzkich w Katowicach! Jedna przeszkoda mniej.5 punktów
-
Dzisiaj po śniadaniu i obiedzie Wielkanocnym popołudniu dla odmiany i celem spalenia tego co się zjadło wybraliśmy się do Jakuszyc (Jakuci). Warunki jakie tam panowały przypominały bardziej styczeń, luty niż 1 kwietnia. Na drodze do kopalni leży 50-60 cm ubitego śniegu w lesie też go nie brakuje, na zdjęciach rozdroże pod cichą równią i droga na kopalnię Stanisław. Jak nie będzie większego ocieplenia to do maja nie pojedzie się na kopalnie rowerem.5 punktów
-
Te 99 procent to jedynie na dwie godziny przed zamknięciem, w godz 18 do 20. Dziś warunki śniegowe były dość dobre. Na stoku szybki cukier, miejscami nawet twardo. Wiatr od zachodu jedynie przeszkadzał, przy temperaturze 2 stopnie odczuwalna była na poziomie -8 stopni.4 punkty
-
No i minął następny sezon narciarski w Szwajcarii Baltowskiej. Dziś stacja pracuje ostatni dzień w tym sezonie. Przez ostatnie 2 godziny sezonu można jeździć ze zniżka 99 procent. Ja dziś byłem wcześniej wiec zniżka wynosiła tylko 30 procent. Dziś było zimno i wietrznie.Jak zaczynałem o godz 11 jeździło nas może 10 narciarzy. Trasy były dobrze przygotowane ale szybko sztruks znikał. W nocy był chyba mały przymrozek bo miejscami było dość twardo. Dzisiejsza jazda po cukrze była dość szybka, niósł on niesamowicie. Cóż, kończę chyba ten sezon po 28 dniach na nartach. Czas na rower i Hondzie trzeba też poświęcić parę weekendów. Coś się zaczyna, coś kończy. Szwajcaria Baltowska to ostatni do dziś czynny stok na kielecczyznie. Sezon był dość długi, dobry. Cały marzec to zniżki na karnety od 10, 20, 30 i 50 procent. To się lubi i popiera. Załączam kilka zdjec z dzisiejszego nartowania. Jak skończyłem pogoda poprawiła się, wyszło słoneczko i wiatr trochę zelzal. Na trasach sporo śniegu, stacja śmiało mogłaby jeszcze przygotować trasy dla narciarzy, ale ich chyba już brak wiec kończą sezon. Do zobaczenia za pół roku!4 punkty
-
Jutro podobno czynne Wysłane przy użyciu palca4 punkty
-
Skrzyczne - Zamrożony Poniedziałek Było pięknie, pusto, temperatura poniżej zera.4 punkty
-
Ostatni taki dzień w tym roku... Od jutra zamknięte i w weekend dogrywka na tym co nie stopnieje. A dzisiaj rano niespodzianka w postaci lekkiego mrozu i kilku centymetrów puchu. Minus taki, że ceny ciągle jak w sezonie. Do południa bajkowo, potem słońce zaszło, a wyszedł "brąz", ale też było ekstra bo ludzie pouciekali i miałem stok dla siebie Nie licząc biednego Pana w dżinsach, za to bez rękawiczek, który rozpaczliwie walczył z Protěžem3 punkty
-
Skrzyczne wybrane bo stacja meteo pokazała w nocy solidny przymrozek, po dwóch dobach odwilży związało solidnie, na to spadł centymetr puchu jednym słowem bajka, dodatkowo brak wiatru słońce, tem +3C , cisza i spokój. Ludzi kilkadziesiąt osób.Do południa cały czas twardo +5C na Jaworzynie, na dole w Szczyrku niespodzianka +18C Wprawdzie orczyk popsuty ale musiałem raz zjechać za Grzebień i byłem pierwszym Info dla skiturowców zjechać można do Hiltona (Piekiełko na FIS) COS 2 i 3 kwietnia zniżka 50% do 25 lat3 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Ach, niekoniecznie. Jest jeszcze COS . I jutro będzie działał .2 punkty
-
@bolec i bardzo dobrze zrobiłeś, dzień na nartach poza SMR to dzień nieudany. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Sorry Darek, ale ze względu na inne obowiązki nie mogłem przyjechać. Jakiś kiepski ten sezon dla mnie... Za to w przyszłym tygodniu jest szansa na jazdę w krótkich gaciach - ma być nawet powyżej +20 st!2 punkty
-
Najnowsze info z SMR Niebieska kanapa B2 w ramach reklamacji zostanie przeniesiona na Juliany! Orczyk wróci na Golgotę!2 punkty
-
W ostatnią sobotę 10/02/2018 miałem okazję testować nowe slalomówki volkl racetiger sl 165cm model na 2019r. Działo się to na mocno wyślizganej/oblodzonej o godź.14-15 trasie na Czantorii. Narty w tych warunkach trzymały rewelacyjnie. Czułem się jakbym jechał po twardym ale dobrze trzymającym śniegu a nie po lodzie. Przyznaje, że chyba jeszcze nigdy nie jechałem tak trzymającą na lodzie nartą..(choć uczciwie przyznaję, że nie miałem okazji do testowania zbyt dużej ilości dobrych nart(wyższych modeli) i nie jestem żadnym ekspertem;-) Chyba nie wytrzymam i skuszę się i na wyprzedaży posezonowej kupię model 2018 tych nart (różni podobno się tylko szatą graficzną)1 punkt
-
ostatnio znowu spadło ponad metr, jest mocno puszysty, szerokie narty zapadają się do kolan wczoraj jeszcze była lawinowa 4 a dzisiaj 3 dzisiaj widziałem jak 3 osoby podeszły w rejon szczeliny na Allalinie i zjechały, brak też śladu od połowy metra w kierunku Hochlaubgletscher zjazd z Alphubla do Längfluh kompletnie zasypany, brak jakichkolwiek śladów zjazdu. nawet trochę więcej1 punkt
-
1 punkt
-
To nie jest zbyt dobry pomysł iść na skitury pierwszy raz bez szkolenia lub bez doświadczonego kompana. Polecam wziąć przykład1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Fajna relacja Aż nabrałem ochoty tam zawitać kiedyś Tak trzymaj, młodzieńcze. Pamiętaj: "wiosna", to tylko słowo1 punkt
-
1 punkt
-
Niezła desperacja;-) Mój dzieciak ma tam treningi, jeździłem dwa czy trzy razy w tym sezonie ale jak dla mnie to zbyt dużo tam dzieci żeby bezpiecznie pojeździć, więc ostatnio odpuszczałem. No chyba że są takie pustki jak miałeś dzisiaj;-) Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
Do pewnego momentu, czyli w kategoriach U8-U12. Junior - czyli ten dostający 3-4 sek - to już zawodnik (16-letni i w górę), który już od kilku sezonów powinien mieć wsparcie sprzętowe i szkoleniowe na najwyższym poziomie. U nas właśnie tego brakuje. Nie mamy żadnego programu szkolenia. Czekamy na jakiegoś Adama Małysza albo Justynę Kowalczyk narciarstwa alpejskiego, licząc na to, że znajdzie się jakiś rodzynek, który w całej tej naszej mizerii jakimś cudem będzie jeździł jak Hirscher. Cały czas mówimy góry, brak gór - Czesi, Norwegowie, Chorwaci nie mają pod tym względem specjalnie lepszego startu niż my, a jakoś regularnie mają sukcesy w Pucharze Świata. Nasze dzieciaki jeżdżąc nawet zagranicę w te Alpy na zawody do pewnego momentu jakoś specjalnie nie odstają od swoich rówieśników - tylko co się później dzieje. Wielkie G. W zeszłym tygodniu odbyły się zawody dzieciaków z Zauchensee - impreza z dużymi tradycjami - pojawia się tam trochę dzieci z Polski (nie jakaś wielka ilość) - także z WKN. Jak się poklika po wynikach, to widać, że w wielu kategoriach wiekowych w pierwszej 10-tce są dzieci z Polski, a w kilku kategoriach są na pudle lub wręcz pierwsi: http://kidstrophy.i3cms.net/lan/de/ We wcale nie tak dawnej przeszłości mieliśmy polskie nazwiska w czołówce zawodów Abetone, czy Trofeo Toppolino. Wszystkie te rodzynki niestety gdzieś giną. Szkolenie 8-10 latka kosztuje powiedzmy te 15-25 tys PLN, to potem te koszty nieprawdopodobnie rosną - koszty sprzętu, ilość wyjazdów na lodowce itd. Na to mogą pozwolić sobie najbogatsi, co nie oznacza, że najbardziej utalentowani. Niedawno rozmawiałem z chłopakiem, który się świetnie zapowiadał. Jeździł nie wolniej niż Ci, który teraz mają aspirację reprezentacyjne. Ma tylko tego pecha, że rodzice nie mają specjalnie zasobnego portfela. Poszedł więc do jednej ze szkół mistrzostwa sportowego - bo to był jego jedyna możliwość na trenowanie nart dalej. Co tam zastał - szkołę, w której trenerzy na trenerce się nie znają; bodaj 24 tyczki do trenowania slalomu. Po prostu żałość. To ma być szkoła szkoląca mistrzów sportu? Co do tego WKN objeżdżającego niewiadomo jak to południe Polski, to proponuję jednak . Trochę dystansu jednak życzę, bo myślę że takie kluby jak choćby zakopiańska Frajda miałoby na ten temat inne zdanie ;-) Popatrz sobie na wyniki ligi MOZN i jednak okaże się, że nie samym WKNem te zawody stoją. Kluby takie jak Ryskalski, Tatry Ski Academy, Jurgów mają takich, którzy nie są od tego WKNu wolniejsi, żeby nie powiedzieć, że często są szybsi. Co nie zmienia faktu, że rzeczywiście wielu zawodników WKN jest w czołówce tych zawodów. Po części choćby z powodu liczebności zawodników. Zresztą w ten sam sposób działa wspomniana Frajda. Są kluby znacznie mniejsze, wystawiające garstkę zawodników, ale z kolei z tej garstki większość zajmuje w swoich kategoriach wysokie pozycje - takie kluby, powiedzmy z niemiecka "klein aber fein". Jak przywieziesz na zawody 100 dzieciaków, to suma sumarum oni osiągną lepszy wynik do klasyfikacji, niż klub, który przywiezie np. 5-tkę dzieciaków. P.S. A co do wypowiedzi o Alpach - to nie moja opinia, tylko trenerów klubowych. Nie ma ona takiego znaczenia, przy dzieciaku 8-10 letnim, ale trenerzy jasno stawiają sprawę, że jazda rekreacyjna za rodzicami w Alpach najczęściej powoduje, że zawodnik traci, zwłaszcza w stosunku do dzieciaków, które w tym czasie nie były w Alpach z rodzinką, tylko pojechali w polskie góry na zgrupowanie z klubem. I wcale nie musi być to trasa typu GranRisa. Na takim Stożku w Wiśle też ustawisz gigant taki, że hej. Co nie zmienia faktu, że gdy w Polsce śniegu nie ma, to polskie kluby cały czas siedzą na lodowcach w Alpach, a w wakacje najczęściej dochodzą do tego 2 tygodnie w hali np. w Druskiennikach.1 punkt
-
Krótkie podsumowanie. http://extra.natemat.pl/szczyrkowski-jak-to-sie-robi-po-slowacku1 punkt
-
1 punkt
-
Kochani - Legend to od tego sezonu zupełnie nowy model , który zastąpił Chamy 2.0 - jest jeszcze lżejszy i ma promień 15 m przy szerokości narty 96 pod butem : http://www.dynastar.com/pl/product/legend-x96-konect?bvstate=pg:2/ct:r1 punkt
-
Byłem w piątek w pięknym słońcu zrobiłem 25 zjazdów...i gopas że to 46 km....po ręcznym policzeniu wyszło mi 52 km. Gopa liczy średnio po 1600 m za każdy zjazd...ja policzyłem po 2095 i 2014 wg mapy. brawo dla pani Martyny..... liczyłem że będzie w kasku..mimo wszystko zazdroszczę tej narciarki która zdobyła 8488 m ME1 punkt
-
Dzien szosty w nogach czuc juz trudy wyjazdu, organizm daje znac ze chce dluzej pospac, ale walcze zmuszam sie do wyjscia z rana ale zaliczam 30minutowy poslizg. Na pierwszy ogien oczywiscie idzie moja ulubiona czesc "point de la masse", mijam moje "ulubione" blokowiska... tym razem wybieram inna trase, jest wczesnie rano, ludzi prawie nie ma. Zaliczam tutaj pare zjazdow i pada pomysl zeby dzis wiecej pojezdzic na dole courchevel, meribel i odwiedzic saint martin. Ruszam na gore LM, widok w strone courchevel i pieknie widac Mont Blanc. przebijam sie do courchevel... dokladnie jak 4go dnia lacznie z tym ze w tym samym miejscu robie przystanek na nawodnienie Po nawodnieniu kieruje sie w strone 1850, widok na gorna czesc tego terenu.. oraz na dolne centrum przesiadkowe gdzie gondolki rozjezdzaja sie w 3 kierunkach... Nie zrobilem fotki, ale z Courchevel doskonale widac czesc La Plagne, kiedys slyszalem ze byly plany polaczenia tych osrodkow, ale nie sledzilem tematu dalej. Ruszam jeszcze nizej do czesci 1550. I znowu strzal w 10tke, mimo ze swieci slonce i jade nisko, to trasa w super stanie ,a na stoku jestem sam , takze pozwalam sobie na dlugie luki cala szerokoscia trasy. Powrot dwoma krzeslami z lekkim trawersem po drodze, pod nami mlodzi adepci trenuja gigant.. To w ogole bardzo czesty widok, mnostwo mlodziezy intensywnie jezdzi slalomy i giganty, widac to w kazdej miejscowosci Les Menuires, Meribel, Courchevel. Lece dalej na La Tania, znowu pusta trasa w lesie, w dobrym stanie, miesnie dostaja wycisk... Krotki odpoczynek na dole i ruszam w strone meribel aby spedzic troche wiecej czasu na trasach pomiedzy drzewami bo takie lubie najbardziej. Kolejne godziny spedzam w takiej scenerii... Znowu nie ma do czego sie przyczepic, na trasach pusto, muld nie ma, jest w miare rowno, choc slonce daje znac o sobie. Dalej ruszam do Saint Martin przez "Roc De Fer 2290", znowu po drodze mijam trenujaca mlodziez... Dwa krzesla i jestem na gorze, znowu piekny widok na mount blanc. Przede mna dosc dluga niebieska trasa az na 1450m, do polowy jest twardo, w drugiej czesci jednak snieg jest juz ciezki. Nie przeszkadza mi to bowiem widoki super, slonce swieci czego chciec wiecej. Docieram do gondolki... i z przesiadka na krzeslo wjezdzam na "Tougnete 2434m" skad zjezdzam do centrum Les Menuires. Nogi oczywiscie wolaja do hotelu, na saune i basen, ja jednak nie moge sobie jeszcze odmowic pozegnalnego zjazdu z "point de la masse" Chwila odpoczynku na laweczce i podziwianie ostatnich widokow... rzut oka na trase ktora mimo konca dnia pozostaje w dobrym stanie... Ostatni zjazd i dzien koncze z wynikiem jakiego dawno nie zrobilem. ...1 punkt
-
1 punkt
-
Dzien piaty rzut oka za okno i juz wiem ze to bedzie kolejny udany dzien, plan na dzis to ruszyc w strone Val Thorens. Jednak zaczynam od "Pointe De La Masse" 2804m npm ktore lezy na przeciw glownych wyciagow w Les Menuires. Dojezdzam miedzy jakze "pieknymi" blokowiskami LM do gondolki "Masse1" i w gore. Jest 9ta rano, kolejek brak. Nie docieram nawet na sam szczyt, poniewaz sztruks widziany z gondolki wola mnie na trase Z moich narciarskich doswiadczen wynika, ze takie miejsca polozone troche na uboczu zawsze sa mila niespodzianka. Nie inaczej jest i teraz! Stok przygotowany bez zarzutu, sztruks trzeszczy pod nartami, ludzi prawie zero. Trasa oznaczona jako niebieska choc blizej jej do czerwonej moim zdaniem, po drodze kilka kompresji ktore niezle daja po nogach. Widok na Les Menuires. Cisne na sam dol, zrobila sie lekka kolejka ale max na 2-3min, dalej "masse1&2" na sam szczyt. Gondolka lekko wiekowa, stojaco-siedzaca czyli bez pelnych siedzien. Widok na gorze zapiera dech. Od rana nad szczytami widac 2-3 balony i kilka paralotni, ludzie korzystaja z pogody. Tutaj musze przyznac ze francuzi atrakcje typu bungee, kolejka tyrolska, paralotnia itp maja dosc dobrze zorganizowane, nawet zaryzykuje ze lepiej niz kwestie wyciagow i gondolek, ale wiadomo, zeby na tym zarobic musza przyciagnac klienta jakoscia i pomyslowoscia. Jeszcze tylko obowiazkowa fotka forumowa (z tego co widzialem w innych relacjach wypada taka zrobic ) i dalej w droge, przebijam sie na druga strone LM i kieruje w strone VT. Nie jade glowna trasa przerzutowa, wybieram orczyk "montaulever" i kieruje sie na dolna czesc VT. To procentuje bo trasa tylko dla mnie.. jeszcze widok na "pointe de la masse" od strony Les Menuires... i mkne w strone "boismint". Tutaj napotyka mnie niemila niespodzianka, mimo ze jest rano to trasa jest niezrobiona! Wiem ze francuzi czarnych nie ratrakuja, ale ta jest czerwona. Ratrakowy chyba przejechal tylko raz, bowiem odsypow nie ma zadnych, wszystko ladnie zmrozone, jednak muldy po wczoraj zostaly. Elegancja Francja Czas na chwilowe nawodnienie... i ruszam na 3200 Cime Caron, jednak pod dolna stacja widze kolejke na conajmniej dwa wagony, wiec odpuszczam, nie lubie stac w kolejkach. Wjezdzam "funitel peclet" i stad zaliczam kilka zjazdow do centrum VT. Widok z gory funitela... zjezdzam bardzo mila i kreta trasa "tete ronde" i przede mna centrum miejscowosci i "piekna" francuska architektura... Minelo troche czasu, ludzie raczej siedza na przerwie obiadowej, wiec podejmuje kolejna probe na Cime Caron. Tym razem bez kolejki. O ile dobrze pamietam to wagonik zabiera 150 osob, ale co ciekawe przy bramkach nie widzialem zeby odliczal ilosc osob, pierwszy raz sie z czyms takim spotkalem. Co wiecej, bylo kilkoro narciarzy ktorzy byli juz za bramkami, ale "wagonowy" zamknal im drzwi przed nosem 900m w gore i laduje na 3200m, widoki nie do opisania. Perspektywa na VT i LM oraz gorna stacja i wspomniany wagonik... Stad funduje sobie dlugi zjazd na 1800, pierwsza czesc wymagajaca, druga typowo niebieska, docieram na 1800m w Les Menuires, nogi chca do hotelu ale glowa postanawia wrocic jeszcze raz na La Masse. O dziwo warunki naprawde niczym sie nie roznia niz rano, ludzi jak na lekarstwo i dalej sporo sztruksu. Dzien koncze z prawie 60cioma km w nogach, biedy nie ma. cdn...1 punkt
-
Hm, szukam wiarygodnych opinii nt Majesty, w szczególności Majesty Superior. Dwa lata temu, w kwietniu 2016 byl na Kasprowym test Majesty. Pojechałem specjalnie i wrażenia kiepskie były. https://goo.gl/photos/k4etASzvNdkjpWWn7 Po pierwsze okazało się, że punkt wydawania sprzętu był w Kuźnicach, a nie na górze, co ograniczało możliwość wymiany nart. Superiorów nie mieli, a to co mieli było z poprzednich sezonów. Jeździłem na Wolfach i Thunderboltach. AFAIR starsze wersje, bez rockerów. Na Wolfach w ogóle nie potrafiłem jeździć, lepiej było z Thunderboltami ale do kupna mnie to nie zachęciło.1 punkt
-
Kuba Łoginow, dziennikarz i działacz społeczny odpowiada na pytania. To jest artykuł z września 2017 na temat połączeń transgranicznych, które miały ruszyć od marca 2018. Ponieważ marzec już się kończy, autobusów nie ma, a zamiast czterech linii powstanie (?) tylko jedna, jako inicjator tego projektu czuję się zobowiązany do udzielania publicznie odpowiedzi na pojawiające się pytania. Dość sporo osób o to pyta, więc zebrałem najczęściej pojawiające się pytania i postaram się na nie odpowiedzieć. Równocześnie informuję, że nie jestem osobą decyzyjną i sam wkładam prywatne pieniądze i prywatny czas w prowadzenie tego projektu, wyjazdy na Słowację, związane z tym koszty noclegów itp. 1) DLACZEGO AUTOBUSY JESZCZE NIE RUSZYŁY, MIMO ŻE MIAŁY RUSZYĆ OD 1 MARCA? Rzeczywiście, jest spory obsuw i jest to bardzo niebezpieczne. Zbyt długo trwały ustalenia z samorządami lokalnymi. 1 marca to był pierwotny termin, ustalony przez nas rok temu. Ale bardzo niedobrze, że autobusów nie będzie także na weekend majowy. Moim zdaniem była szansa na to, żeby pierwszy kurs ruszył od 28 kwietnia, wraz ze startem Szybkiej Kolei Podhalańskiej. Ale nikomu się nie spieszy, więc też nie zdziwię się, jak obsunie się kolejny zapowiadany termin 1 lipca i autobusy ruszą od połowy listopada czy w innym absurdalnym terminie. 2) PLANOWANE BYŁY 4 LINIE, OD LATA MA POWSTAĆ JEDNA: ZAKOPANE - SUCHA HORA SKOMUNIKOWANA ZE SŁOWACKIMI POŁĄCZENIAMI SUCHA HORA - ZUBEREC. CO Z POZOSTAŁYMI? Jeśli chodzi o linię Trstena - Jabłonka, Kraj Żyliński zaproponował, żeby tę linię uruchomić od stycznia 2019 roku, po tym jak sprawdzimy jak będzie funkcjonować linia do Suchej Hory. Jeżeli chcemy, aby ta linia od przyszłego roku ruszyła, wkrótce należałoby zacząć przygotowania. Niestety, na to się nie zanosi. Jeśli chodzi o linie do Popradu i Podbańskiego, na ich uruchomienie nie zgodziły się poprzednie władze Kraju Preszowskiego. Aczkolwiek dzięki m. in. moim staraniom pojawiła się szansa, by te linie powstały od stycznia 2019. Partnerzy z Preszowa i Popradu chcą o tym rozmawiać. Potrzebna jest jednak decyzja Marszałka, żeby w ten temat się zaangażować. Na razie wszystko jest w zawieszeniu. 3) DLACZEGO AUTOBUSY TRANSGRANICZNE NIE BĘDĄ WJEŻDŻAŁY DO KUŹNIC? Nie zgodził się na to burmistrz Zakopanego. 4) ZAŁOŻENIE BYŁO TAKIE, ŻE W 2018 ROKU ODPALAMY 4 LINIE I OD RAZU OD POCZĄTKU 2018 ROKU PRACUJEMY NAD KOLEJNYMI: NP. POŁĄCZENIA DO LIPTOWSKIEGO MIKULASZA CZY NA SĄDECCZYŹNIE. CZY SĄ PROWADZONE JAKIEŚ DZIAŁANIA W TEJ SPRAWIE? Niestety nie. 5) KIEDY ODBĘDZIE SIĘ SPOTKANIE ŻUPANA KRAJU PRESZOWSKIEGO Z MARSZAŁKIEM MAŁOPOLSKI? Trzeba pytać Kancelarii Zarządu. Chętnie takie spotkanie zorganizuję tak jak zorganizowałem spotkanie z władzami Kraju Żylińskiego. 6) CZY SĄ W OGÓLE JAKIEŚ PLANY, CO DALEJ, ZWŁASZCZA W KONTEKŚCIE ZBLIŻAJĄCYCH SIĘ WYBORÓW? CZY KOMUNIKACJA TRANSGRANICZNA BĘDZIE KONTYNUOWANA I ROZWIJANA PO WYBORACH? Obawiam się, że ani władza, ani opozycja nie mają takich planów i ubolewam nad tym. Wygląda na to, że projekt ulegnie rozmyciu, powstanie pierwsza linia i po pół roku zostanie zlikwidowana, a nasze wspólne działania pójdą na marne. Można to powstrzymać tylko poprzez silny nacisk społeczny i medialny. 7) CO Z ZAPOWIADANYMI POCIĄGAMI POPRAD - KRYNICA Nie będzie ich w tym roku. W przyszłym pewnie też nie. 8) CZY JEST W OGÓLE SZANSA NA URATOWANIE TEGO PROJEKTU? Tak, ale to jest ostatni moment. Moim zdaniem zapadła jakaś dziwna decyzja, żeby ten projekt nie doszedł do skutku. DW. Łukasz Wantuch1 punkt
-
Chłopcy! Wy do nas na narty? Macie Zakopane przecież - słyszę za plecami głos zaciekawionej konduktorki z wagonu obok na widok naszych bordowych paszportów (ukraińskie są niebieskie). A Wy macie Sławsko a przyjeżdżacie do nas, do Zakopanego - kwituję z uśmiechem. Stwierdzenie "Wy macie Zakopane", usłyszę w najbliższych dniach kilkanaście razy. I tyle samo razy będę tłumaczył, że tam na nartach już pojeździć się nie da. Nocny pociąg pośpieszny relacji Kijów - Użgorod wyjechał dwie minuty po 21, z Kijowskiego dworca centralnego. Jest 22 lutego 2018 roku. Przed nami było 12 godzin jazdy do Sławska wygodnym wagonem sypialnym państwowych ukraińskich kolei. Po wypiciu zakupionego wcześniej w aptece, owianego legendą balsamu "Wigor" z moim współtowarzyszem, czas płynie za szybko. Szybko przenoszę się do przedziału służbowego młodej konduktorki, gdzie rozmawiamy kolejne ponad pół godziny. 12 godzin ucieka w mgnieniu oka, jesteśmy w Sławsku. Konduktorki (tutaj zwane prowadnicami), machają nam z odjeżdżającego składu, który dalej mknie na Zakarpacie. Wiele lat wcześniej, czytałem że był to jeden z pierwszych ośrodków II RP. Jadąc tam...nie wiedziałem czy pojeżdżę, i jak mi się tam będzie podobało. Po Bukowelu i Dragobracie będzie to mój 3 ośrodek narciarski na Ukrainie, w którym będę jeździł na nartach. Przed dworcem kolejowym, stoi rząd UAZów, z malutkimi wyświetlaczami "taxi". Od razu wsiadamy do jednego z nich i kierujemy się do pensjonatu Kolo Druziv (Krąg Przyjaciół). Pensjonat okazuje się być rewelacyjnie położony, a ja dostaję pokój z widokiem na górską linię kolejową w kierunku Mukaczewa....praca mnie prześladuje nawet tutaj :-) Ciężkie składy towarowe, ciągnięte przez 2-3 lokomotywy serii WŁ-80, będą mknęły co kilkadziesiąt minut. Okazuje się, że mamy na dole wyśmienitą kawiarnię, gdzie starsze Panie gotują domowe przysmaki ukraińskiej kuchni. Na placki ziemniaczane trzeba chwilę poczekać, bo ziemniaki tarte na bieżąco. W międzyczasie, można się delektować domowym samogonem z jabłek. Po przepakowaniu się, jedziemy na nasz pierwszy cel - kwintesencja Sławska - to góra Trościan. Nie ujmę, jeżeli stwierdzę, że Sławsko przypomina Szczyrk. Na górze Trościan, wybudowano pierwszy wyciąg saniowy już w 1938 roku. Kolejne wyciągi, powstały za ZSRR. Kurort rozwijał się. Jakie są narty w Sławsku? Przede wszystkim...smaczne. I tak właśnie zapamiętam Sławsko! Życzliwi ludzie. Na wschodzie, sporo ludzi ot tak zagaduje, wchodząc do malutkiej chatki z jedzeniem, dużo ludzi między sobą rozmawia. Miejscowi ludzie, mają w zwyczaju wychodzić i rozkładać koło wyciągów małe stoiska, prowizoryczne żeliwne grille. Starsze babuszki sprzedają ręcznie robione pierogi, szaszłyki smażą się co kawałek. Ciepła zupa gotuje się na ogniskach w okopconych garnkach. Panie prześcigają się w co smaczniejszych potrawach. Jazda wydaje się być obłędna, bo koło każdej dolnej stacji wyciągu, są małe stoiska, oraz przytulne budki, z naprawdę smacznym domowym jedzeniem. Do tego domowe alkohole, nalewki ziołowe (nalewka chrzanowa!), których zakazu sprzedaży nikt specjalnie nie egzekwuje. Chatki stoją koło siebie, zapraszając reklamami. "U Pani Ołesi, zjesz jak u mamy", "U Pani Ewy, zapraszamy", "Pani Swietłana, gorące zupy, wareniki..." i tak dalej... Drewniane orczyki, ludzie, jakaś atmosfera znajoma. Tak, taka którą pamiętam z dzieciństwa. Wy Chłopcy skąd? - Z Krakowa i Warszawy. Dopytuje starszy mężczyzna z kamizelką z napisem "służba patrolowa" zagaduje w chatce u Pani Ewy, gdzie jemy wyśmienite placki ziemniaczane z podgrzybkami, popijając nalewką korzenną. A Pan widzę, że jest w jakiejś służbie patrolowej - niech Pan powie jak to tutaj wygląda? - u nas jest GOPR. My też jesteśmy ochotnikami - wspieramy państwową służbę ratunkową, podległą Ministerstwu Systuacji Nadzwyczajnych. Oni są profesjonalnymi ratownikami, my ich wspomagamy. Starszy mężczyzna, pochodzi z Doniecka, z którego uciekł. Opowiada o nartach na Kaukazie, o Gudari sprzed lat, o Elbrusie, o Dombaju... Na czym jeździsz? Na tych szerokich nartach? - dopytuje. Tak - odpowiadam. To widzisz, to są narty...dla leniwych. Jak to? No bo widzisz moje narty? Proste. Ja już stary jestem, mam ponad 60 lat. I na takich nartach umiem w puchu jeździć. I lubię Wiesz, ratrak tutaj u nas wyjeżdża 1-2 razy w miesiącu na trasy.1 punkt
-
Testowałem ostatnio pół dnia Head I.SL model chyba również na przyszły sezon i zdecydowanie Volkl wygrywa. Head daje bardzo mocnego kopa przy wyjściu z zakrętu(wręcz nieprzyjemny na początku) ale z tym można się oswoić po 15min jazdy. Trzymanie na twardym zdecydowanie lepiej Volkl. Niestety nie jest prawdą że Volkl SL model 2018 jest identyczny z 2019 (prócz oczywiście grafiki) co próbowano mi wmówić na testach. Sprawdziłem dokładnie i '19 mają szersze przody i tyły, prócz tego w nowych ten tłumik drgań jest 3d (w 2018 2d) To zmiany które widać na zewnątrz..co w środku wiedzą pewnie specjaliści... Niestety nie miałem okazji porównać bezpośrednio w jeździe modelu 2018 i 20191 punkt
-
1 punkt
-
Ostatnia część aktywności weekendowej, to sanki w Starym Smokovcu, gdzie też mieliśmy kwaterę Z domu zabrałem sanki Bartka, z nadzieją, że wieczorem zabiorę go na spacer i że może uda się wjechać na Hrebieniok i zjechać 2,5 km trasą saneczkową. W sobotę po nartach w Strbskim Plesie, szybkim obiedzie na kwaterze, o 16:30 zamieniłem się w konia pociągowego i po ok 20 minutach ośnieżonymi chodnikami i uliczkami dociągnąłem Bartka na sankach pod dolną stację kolejki szynowej na Hrebieniok, gdzie oprócz saneczkowej trasy zjazdowej znajduje się zrobiona z lodu katedra oraz znajdują się rzeźby wykonane z lodu w ramach Ice Master 2017. Sezonówka na ośrodki TMR obejmuje także tą kolej na Hrebieniok, ale jak się okazało jedynie do godz. 16 A po 16 trzeba już kupić normalne bilety. Młody bardzo chciał, ja też w sumie chciałem zobaczyć te rzeźby i zjechać na sankach, a ponieważ w niedzielę już nie było możliwości, bo zaraz po nartach mieliśmy wracać do domu, więc wydałem w sumie 12,5e za bilety dla nas i pociągiem-wagonikiem wjechaliśmy na górę. Było już ciemno, ale może i dobrze, bo rzeźby lodowe były podświetlone kolorową iluminacją, co robiło niesamowite wrażenie, A Katedra, w której jej twórca wziął nota bene ślub dosłownie zwalała z nóg. Kapitalne miejsce, gdzie widać mnóstwo talentu i włożonej pracy Po obejrzeniu rzeźb postanowiłem z Bartkiem zjechać na dół na jego sankach po oświetlonej trasie saneczkowej. Ale było super... mniej więcej do połowy trasy, kiedy to sanki nie wytrzymały podskoków i pewnie mojego ciężaru i rozkraczyły się To i tak dobrze, bo jak Bartek był mniejszy i miał drewniane sanki, to kiedy chciałem sobie przypomnieć jak się zjeżdża, to z powrotem na górkę wchodziłem z sankami w dwóch częściach No nic, udało mi się podprostować sanki Bartkowi i dalej pojechał już sam, a ja z buta zszedłem na dół co chwilę uciekając w zaspy przed kolejnymi saneczkarzami nie kontrolującymi toru jazdy I tyle, a więcej na zdjęciach1 punkt







