Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.04.2018 w Odpowiedzi
-
Nigdy nie jeździłem ""na Pradziadku", ale od kilku sezonów chciałem właśnie tam zakończyć zimę (oczywiście - lokalną, bo dla mnie sezon trwa cały rok ). W ostatnią sobotę w końcu się wybrałem, by przekonać się, co oferuje tzw . "Morawski Lodowiec". Bądź co bądź, to właśnie Pradziad, a nie żaden z karkonoskich ośrodków, jest najwyżej położonym ośrodkiem narciarskich w Czechach. Pierwsze podobieństwo do lodowca znalazłem już przy wjeździe. Nie sprawdziłem tego wczesniej, a okazało się, że wjazd wąską drogą prowadzącą do ośrodka jest płatny i kosztuje 450CZK. To jakieś 18EUR - tyle samo, co opłata za dojazd do lodowca Rettenbach w Soelden Wybrałem opcję tańszą - porzuciłem samochód na parkingu (70CZK) i do ośrodka pojechałem autobusem (28CZK w jedną stronę). Co ciekawe, w autobusie można płacić zbliżeniowo kartą, natomiast opłata za wjazd jest tylko w gotówce. W samym ośrodku powiew nostalgii, co prawda także można płacić kartą, ale poza tym infrastruktura trąci myszką. Karnety na gumce, drewniane domki z kasą i przy wyciągach, a same wyciągi to powolne POMY zawieszone na obdrapanych słupach i jeden orczyk, także upiornie powolny. Za to bardzo przyjemnie zaskoczyły mnie trasy. Nie są zbyt długie (500-800m), ale w przeciwieństwie do Zieleńca i Koprivnej, gdzie za dużo było dla mnie wypłaszczeń, trasy na Pradziadku mają bardzo fajne nachylenie na całej długości. Nawet na niebieskiej, najłagodniejszej, zjeżdżało się przyjemnie dynamicznie. Śnieg z czasem robił się w ciągu dnia mokry i miękki, ale trzymał się lepiej niż śnieg w Jańskich tydzień wcześniej. Górne części tras (jakieś 2/3 długości) znajdują się ponad linią lasu, dlatego faktycznie panuje tam trochę "lodowcowy klimat" Ogólnie, było strasznie fajnie Świetna, kameralna, "oldskulowa" stacja, ciekawie położona, z ładnymi widokami i faktycznie lekko "trąci" lodowcem13 punktów
-
Na dziś to ja pcham ten ciężki wózek. NO, twardo i słonecznie Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Pierwszy dzień WST, pobudka przed 6, bo śniadanie o 6, na szczęście w naszym Tannenhofie. Śniadanie trwa długo, jest w czym wybierać. Tradycyjnie wszyscy spotykają się pod gondolą w Alpendorfie punktualnie o 7.15. Na nartach można zjechać prawie pod sam hotel Gondola jest włączona tylko na do zawiezienia nas na trasę 52, przy której są testy. Nikt z naszej grupy nie testuje nart w pierwszej grupie. Poranny termin zarezerwowany głównie dla aktualnych (bądź byłych) zawodowców. Nasi skitesterzy: Iwona, Jacek i Paweł Nasza czwórka rozpocznie testy po 10.30 Iwona, Paweł i ja dostajemy do testów narty z grupy Allround. Osobiście to kategoria nart którą nigdy się nie interesowałem, ale skoro taką nam przydzielili to nie ma problemu. Jacek chyba dostał do testów High Performance, albo Race GS . Nie jestem pewien. Na początek omówienie ogólne testów i ich standardów. Rozdanie pierwszych formularzy testujących pod konkretną nartę Narty czekają przygotowane na testerów I testy ruszyły z kopyta Jacek z Pawłem chwytają za aparaty i polują na mistrzów z pierwszej grupy testującej Ponieważ Iwona i ja jesteśmy pierwszy raz na testach i mamy jeszcze sporo czasu na naszą kolej, postanawiamy się dobrze przygotować i jako rozgrzewka przed testami jeździmy po trasie 52 na swoich nartach. Warunki na stoku robią się coraz gorsze. W nocy był spory plus (około4-5 stopni). Powoli wychodzi słońce i jest jeszcze cieplej. Na czas naszych testów trasa już mocno zdegradowana. Testy kończymy koło 12, a o 13 w najbliższej restauracji obok trasy, dostajemy salony na obiad i napoje. Później jedziemy z Pawłem na objazd ośrodka, a temperatura w słońcu przekracza 20 stopni i nie ma jazdy. Ja mam dodatkowo problem z jednym butem i po paru zjazdach uciekamy do hotelu. Tak powinien wyglądać wzorcowy ski room A tak piwnice Wieczorem czekała nas jeszcze długa kolacja w kolejnej restauracji, połączona dodatkowo z pokazem mody narciarskiej.... O tym wkrótce10 punktów
-
Dziś ponownie BSA. Odczekałem aż temperatura będzie dobra do jazdy i tak ok 10 melduję się na miejscu. Dziś mniej samochodów, udało się zaparkować u góry. Również na stoku ludzi mniej. Niestety na początku nieco psuł zabawę silny wiatr, ale tylko trochę. Dziś byłem jedynym wyrozbieranym, więc wszystkie oczy na mnie. Najwięcej byłem zaczepiany przez dziewczyny - fajnie! Na początku testuję wszystkie trasy, po za zamkniętym początkiem czerwonej. Właściwie wszędzie dobrze, ale czarna zniechęca mnie z powodu końcówki - oprócz mocnego przetarcia, ze śniegiem jest zmieszane mnóstwo kamieni. Po za tym jest najkrótszym wariantem. Najczęściej katuję niebieską, gdzie ze śniegiem najlepiej i w sumie najwięcej z jazdy. Czasami wariant niebiesko-czerwony, gdzie końcówka wręcz równiutka. Ale ciekawiła mnie ta zamknięta część... No to siup za ogrodzenie i jadę. Jest super! W drugiej części dnia tu były zdecydowanie najlepsze warunki i ten odcinek jeździłem sam. Chętnych brak, choć czasem mi się ktoś przyglądał... Najprzyjemniej było tak po 13 godz. - zero chmur i słoneczko smaliło wyśmienicie! Jak ludzie wytrzymują w kurtkach zimowych i spodniach, to ja nigdy nie zrozumiem. Nawet wiatr był bardzo ciepły. Mimo wszystko to ja byłem pod obstrzałem... Tyle zdjęć to mi chyba nikt nigdy nie zrobił... Pozdrowienia dla wszystkich moich dzisiejszych rozmówców, jeśli ktoś z Was tu zagląda. Powiem, że gdyby działali do 18:00, tak bym jeździł. Dla mnie warunki wyśmienite, tak jak dzisiejsza pogoda.9 punktów
-
8 punktów
-
Miniaturki tras Aineck-Katchberg. Tak mi się skojarzyło. Czas mija a warunki nadal dobre, trzyma. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka8 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Walcząc z nudą i leniem na "przymusowym" (dzieciaki w UK dostają na Święta dwa tygodnie ferii i kiepską pogodę) dobieram się powoli do nagrań zimowych i na początek posklejałem "wspominkę" z wypadu do Vallnord, Pal-Arinsal:4 punkty
-
Ja dzisiaj dwukrotnie zamykałem sezon w Beskidach i dwa razy na Nowej Osadzie Tak samo jak @johnny_narciarz odczekałem rano do 10 aż śnieg nabierze odpowiedniej konsystencji i pojawiłem się na stoku . @Góral spod Skrzycznego zlapał mnie zaraz w kolejce , zrobiliśmy kilka wspólnych zjazdów i przerwę na szybką herbatkę -niestety Darek musiał wcześnie uciekać . Zostałem więc sam. Warun piękny wiosenny i lampa zachęcały do długiej jazdy w tych ślicznych warunkach. Szybki telefon do domu i żona potwierdza , że też chce na narty. Skok do samochodu i za 1,5 h pojawiamy się ponownie razem na stoku Jazda zacna do samego końca w prawdziwie wiosennych warunkach , ciapa , trochę wody , super !! Jeździliśmy do samego końca , pozostał żal , że to już niestety koniec . Teraz pora przenieść się w inne rejony ......3 punkty
-
Mój sezon 2017/18 trwał od 11.11.2017 do 08.04.2018, a może jeszcze odwiedzimy Rohacze połączone z wejściem turowym na Salatin. Wyjątkowo długi i intensywny sezon narciarski i co najważniejsze bez kontuzji. Dawno się tak nie wyjeździłem, pewnie pobiłem swój rekord ilości dni na nartach, do czego niewątpliwie przyczynił się karnet sezonowy. Zakończenie w Szczyrk Beskid 08.04.2017 Sezon na zjazdówkach rozpocząłem na Chopoku 07.12.2017 a zakończyłem 08.04.2017 Szczyrk BSA3 punkty
-
Witam, w tym roku postanowiliśmy znowu odwiedzić Andorę. Znowu Grandvalirę i znowu zatrzymać się w Soldeu. Nawet nocowaliśmy w tym samym miejscu Taka powtórka z fajnej rozrywki Ale żeby życie miało smaczek... Wybraliśmy się również na drugi koniec kraju do Ośrodka Narciarskiego Vallnord. Drugi koniec to w przypadku Andory jakieś 25km i pół godziny jazdy od Soldeu Vallnord to trzy sektory: połączone ze sobą 50-cio-osobową kolejką linową Pal i Arinsal oraz Orino/Arcalis, do którego dowożą ski-bus'y (ponoć mekka pasjonatów off-piste). Łącznie 93km tras. Zaparkować można przy dolnej stacji gondoli La Massana w miasteczku La Massana (parking płatny), skąd dostaniemy się do sektora Pal (wspinając się urokliwymi serpentynkami można dojechać do położonych wyżej innych parkingów w tym sektorze), albo pojechać dalej do Arinsal, gdzie są bezpłatne parkingi przy gondoli Els Orriols czy krześle Josep Serra. My wybraliśmy Els Orriols w Arinsal. O 9 było tam niewiele samochodów i bardzo krótka kolejka do kasy czy gondoli. Fajna sprawa, że nie trzeba kupować karnetu na cały ON, ale na poszczególne części, a my wybraliśmy Pal-Arinsal. Dniówka dla dorosłego to 38Euro, a dziecka - 31Euro. Więcej info na dedykowanych stronach: http://www.vallnord.com/en https://www.arinsal.co.uk/piste-map/ Patrzymy, co, gdzie i jak i ruszamy w górę. Docieramy jakieś 400metrów wyżej. Przy górnej stacji gondoli, znajduje się również górna stacja krzesła Josep Serra, strefa usług dla narciarzy i dolne stacje krzeseł Les Fonts (po prawej) i La Tossa (po lewej; co ciekawe trasy i wyciągi o tej nazwie znajdują się również w sektorze Pal). Pogoda piękna, stoki wydają się dobrze przygotowane. "Lecimy" krzesłem Les Fonts. Fotka "wyciągnięta" z filmiku, więc sorki za jakość. Fajny wąwozik Snow-Park. A pierwsza trasa z lewej to czarna La Capa. I fotka a'la @marboru Momentami "sztruksik" to miałem prywatnie robiony Kolejna fota z filmiku. Zjeżdżamy parę razy do dołu. Jest twardo. Hania mówi, że nie lubi sztruksu. Ja nie narzekam. Jest super Dojeżdżamy do kanapy Port Negre i ruszamy dalej w górę, na Pic Negre (2569). Po prawej widać część Snow-Parku, dla tych, którzy lubią trochę niżej latać I górna stacja krzesła Les Fonts. Obok bar z tapas Na szczyt można dostać się również talerzykiem El Coll. Górna stacja kolei linowej łączącej sektory Arinsal i Pal. Kabina (ta czerwona za siatką) może zapakować 50 osób. Odjeżdża co jakieś 15 minut a podróż chyba nie trwa dłużej niż 5. Widoczki mieliśmy skąpe bo okna były oszronione. Temperatury były jeszcze niskie. W nosy szczypało Z góry widać już sektor Pal. Dolna stacja kolejki i strefa z usługami dla narciarzy (Seturia). Wyciągiem Coll de la Botella wyjeżdżamy do góry. Z daleka widać już trasy sektoru Pal. Po lewej strefa z usługami El Planell, gdzie dociera też gondola z La Masany. Literkę V tworzą trasy El Bec i Els Avets, literkę X - Transversal i El Besurt II, "Phi" czy "fi" - Corpalanca, Eslalom i różnie łączące się Fontanals, El Gall, La Cot czy Cubil. U góry strefa z usługami Pla de la Cot, którą z El Planell szczytem łączy trasa La Serra. Od drugiej strony dojechać tu można czerwonym przedłużeniem La Serra (ze szczytu Pic del Cubil), Cami Superior czy Cami Inferior. U góry w dalsze części sektoru mamy wybór trasami: Cami Inferior. Cami Superior. Po prawej Pic del Cubil, góra kanapy El Cubil i dojazd w dół La Tossa (pisałem wyżej, że podobnie nazywa się wyciąg i trasa w sektorze Arinsal). Obie. Zjeżdżamy Cami Inferior w kierunku Pla de la Cot. Frontem do klienta - by nie podchodzić. Z tego co się orientuję, to wcześniej tu była lina. W Pla de la Cot strefa usług. Pamiętam, że po 14 termometr pokazywał tam 12 stopni na plusie (ale po południu większość tras w cieniu, dobrze się trzymają). Ale jak to działa??? La Serra. Jedziemy w kierunku widocznej w oddali strefy El Planell. Nad trasą chyba jakiś zabytek dwuosobowy (wyciąg La Serra I). Ciągnie się aż od El Planell. El Planell. Kolejny "dywan" - by wrócić na stoki po małym "wypasie" (fotka wyłapana z filmiku). Objeżdżamy po kolei trasy. Fajne były krótkie, ale całkiem fajnie nachylone El Bec i Els Avets (przypominały mi 2 i 4 na Jaworzynie). Wyciąg La Carbonera. Z La Carbonera, wzdłuż trasy Els Avets, widok na dwuosobowe krzesło La Serra I i górną stację gondoli z La Massany i strefy edukacyjne. Obok wyciąg La Serra II w kierunku Pla de la Cot. Korzystaliśmy też często bo polubilismy też pustawą trasę El Besurt II, która ciągnęła się od Pla de la Cot właśnie pod tą kanapę. El Besurt II. Z kanapy widok na czerwoną odnogę El Besurt. Ruszamy trasą El Gall w kierunku wyciągu El Cubil. Trasa przecina czerwone Fontanals, La Cot, Fontanal de les Roques. Dolna część talerzyka El Cubil i dalej w dół El Gall. Pełna kultura Dojeżdżamy do kanapy El Cubil. Obok talerzyk La Serra. I trasy Fontanals i Cubil. Jedziemy w górę kanapą El Cubil w kierunku Pic del Cubil. Dla każdego coś miłego U góry. Rzut oka za siebie na wyciągi El Cubil (kanapę) i Els Coms (talerzyk) i trasy La Serra, Fontanal de les Roques i Cubil. Ruszamy La Tossa do talerzyków w oddali. Zjeżdżamy trasą Coll de la Botella w kierunku dolnej stacji kolei linowej. Czas wracać do sektora Arinsal. Koniec trasy Coll de la Botella w strefie Seturia (tak wracając do jednego z poprzednich zdjęć). Z powrotem w Arinsal. Górna część tras sektora Arinsal. Ruszamy w dół, by trochę pojeździć w tym sektorze jeszcze. A po sztruksie już ani śladu Ja i Kasia mamy już w nogach ten dzień, a Hanka chce jeszcze raz i jeszcze raz. A przecież przejachała tyle samo kilometrów co i my. Ze stali, czy co? Żona odpuszcza a my robimy góra-dół jeszcze dwa, trzy razy. Fajnie, bo mogłem poćwiczyć z Hanką korzystanie z kijków i inicjowanie zakrętów (ciągle zamiast trzymać ramiona i kijki po bokach, trzyma je przed sobą). Teren różnorodny (płasko, stromo, rynny, podjazdy). Super. Zjechaliśmy do żony, by się przekonać, że od momentu, kiedy sama zjechała, stała w kolejce do gondoli na dół. Po 10 minutach jechaliśmy już na dół. Dolna stacja. Fotka z kamerki. Vallnord, czy może bardziej Pal-Arinsal, to bardzo fajny ośrodek narciarski. Fajnie było odwiedzić. Inny niż Grandvalira. Taki bardziej skondensowany. Tras dużo, całkiem ciekawe, dobrze przygotowane, a nawet gdy temperatura podskoczyła ze śniegu nie zrobiła się breja, jest gdzie puścic narty, jest gdzie bawić się zmianą rytmu jazdy. Na ferie poleciłbym początkującym i średniozaawansowanym narciarzom. Infrastruktura dosyć nowoczesna. W kolejkach do kolejek nie staliśmy prawie wcale. Jest gdzie odpocząć i zjeść, czy załatwić inne potrzeby. Nam pogoda dopisała, jak widać, a podobno mało tam jest dni pochmurnych. Niemniej wiadomo, za pogodą nie nadążysz - na cały nasz sześciodniowy pobyt w Andorze trzy dni mieliśmy bardzo pochmurne (w zeszłym roku lampa przez 7 dni). Do tego odwrotnie do prognoz. To był naprawdę fajny i udany narciarsko dzień Dodam, że relację piszę już z domu, a w Vallnord byliśmy półtora tygodnia temu (w czartek, 15 lutego). Relację z samej wyprawy do Grandvaliry pewnie dorzucę do swojej zeszłorocznej. Jak ogarnę fotki. No i filmiki do sklejenia. Pozdrawiam3 punkty
-
Z kronikarskiego obowiązku relację uzupełniam ruchomą "wspominką" z wypadu do Pal-Arinsal:3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Chyba zostanę pierwszym forumowiczem, który dostanie bana nie za to, że pisze coś tam, coś tam, ale za to, że milczy. Może to ostatni dzwonek, że nie zostanę zbanowany! Wracając do tematu WST. Docieramy (razem z Pawłem) z małym poślizgiem do Alpendorfu po 20, prosto na kolację. Jacek i Iwona są już po odprawie technicznej. Choć myślę, że dla Jacka to tylko formalność, bo jest jedynym (ewentualnie jednym z dwóch) uczestnikiem wszystkich WST od samego początku, ale się natestował modeli nart przez tyle lat. Ciekawe czy ktoś by te narty policzył? Kolacja oczywiście Full wypas. Nie będę wymieniał wszystkich potraw i napojów, bo może ktoś jest głodny, po co dodatkowo drażnić. Kolacja trwała długo, niestety na pisanie na bieżąco brakło czasu i sił, me maxima culpa, jeszcze raz przepraszam. Wracając do drogi to miałem wielkie szczęście, że jechałem razem z Pawłem. Dla przypomnienia, Paweł jest z wykształcenia geografem i dodatkowo interesuje się historią, a poza tym jest przewodnikiem górskim (po Europie). Podróż była edukacyjna i minęła szybko, a ja nabyłem sporo nowej wiedzy. Szczegółowo nie będę opisywał, ale mogę zdradzić, że wiele więcej wiem na temat Karpat i Sudetów, Moraw, kto i gdzie został utopiony w jakiej rzece, gdzie są pomniki i obeliska, kogo zlał Napoleon a od kogo dostał bęcki, na którą górę warto wejść i dlaczego, gdzie są piękne jeziora i stawy, zamki i pałace. Może i Wam przyjdzie kiedyś podróżować z Pawłem i dowiecie się o wielu ciekawych miejscach? Dodatkowo Paweł wyłapywał wszystkie korki na trasie, mi pozostawało tylko słuchać, teraz w prawo, lewo, prosto i tak jak po sznurku dotarliśmy do Alpendorf. Po obfitej kolacji docieramy do naszej "noclegowni". Hotel nazywa się Tannenhof, to oczywiście najwyższa półka, a nasz apartament to dwie sypialnie, pokój łazienkowy, wc, p.p i wygląda tak: mój pokój Pawła pracownia Łazienka, a w zasadzie jej małą część Widoki z naszego tarasu nocą, te światełka na górze to pracujące ratraki na jutrzejszy dzień... Od gondoli dzieli nas wąską drogą i kawałek parkingu. Cały Alpendorf krąży w około białego koloru, nie inaczej jest w hotelu. A teraz "pan" ma relaks i będzie odpoczywał. Ale jeszcze się odezwę. Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu. PS niestety relację musiałem pisać drugi raz, bo przez pomyłkę wszystko skasowałem, dopiero wino i towarzystwo Iwony, Jacka i Pawła ukoiło mój smutek i ból...3 punkty
-
To naprawdę nie ma wpływu na ocenę. Z ani jednym producentem nie mam nic za uszami. Z 27 nart wg mnie 2 były słabe, ale mogło to wynikać z kiepskiego serwisu (to już problem producenta, że nie dopilnował serwismenów). Było kilka nart genialnych, które chciałbym mieć w swoim garażu. Większość nart była bardzo dobra. Te dwie słabe narty uzupełniały tylko moje Blizzardy mimo, że to model z najwyższej półki, świetnie oceniany (jak były nowe oczywiście), ale też dawno serwisu nie widziały. Reasumując jak ktoś chce to kij i kamień zawsze znajdzie by uderzyć. Ja mam sumienie czyste, oceniałem jak w danym momencie mi się jeździ na konkretnym modelu...2 punkty
-
Tak wyglądały moje nieużywane kilka lat buty, które przeleżały jakieś trzy lata w szafce w ogrzewanym, suchym garażu: W pierwszej chwili gdy je zobaczyłem pomyślałem, że to jakiś gryzoń wygryzł dziury w podeszwach. W zakładzie w którym mi je naprawili powiedzieli mi, że w butach z podeszwą na Vibram to normalne, że podeszwa po kilku latach parcieje. A tak wyglądają po wymianie podeszw: Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk2 punkty
-
No niestety ponownie muszę przeprosić, mea culpa. Dzisiejszy dzień w Saas Fee był skitourowo - freeridowy. Nie wszystko ułożyło się po mojej myśli. Na kwaterę dotarłem o 22 i jestem chwilowo wykończony. Zbiorę trochę sił i w nocy napiszę o pierwszym dniu WST. Przy okazji podziękowania dla @Jachup, @Wujot i Sebastian, bo jakby nie Oni to pewno dotarłbym dopiero na śniadanie PS ale jestem cały i zdrowy (no prawie)2 punkty
-
2 punkty
-
Przekażę ją chyba sam sobie bo jutro znowu zamierzam pojawić się w tym samym miejscu tylko trochę później. Ma być + 20 więc będzie fajna ciapa Gdyby ktoś się jeszcze wybierał i chciał się spotkać to szukajcie żółtego kasku , pomarańczowej kurteczki i Salomonów QST 99 . W sumie to będę wyglądał jak poniżej2 punkty
-
Butów narciarskich nie wszwa się do ciała jak implantów. Buty zakłada się na stopy, wina się je we wiązania, nieraz w nich się chodzi. To tyle! O czym my tu dyskutujemy? Co mnie urwał obchodzi jak jakiś polimer zachowuje się jako implant w ciele? Jak na niego działa stan zapalny itp. Tu chodzi o buty narciarskie które bez wątpienia wytrzymują od 20 do 50 lat ( w zależności od zastosowanych materiałów i technologii produkcji). Kurcze, wiesz co? Udowodnij mi swoje twierdzenia, załóż buty narciarskie np na 5 lat, nie zdejmuje ich, śpij w nich. Może na Twoich stopach rozpuszcza się? ! Ja daje buty, takie co już mają 25 lat . PS, w przyrodzie mogą zachodzić reakcje jądrowe, samoistnie i wymuszone. A może tak takie buty, na ten przykład od smrodu stop, wybuchną z ogromną siłą? Może lepiej butów nie kupować bo nie tylko mogą się rozleciec ale także spowodować katastrofę na niesamowita skalę!2 punkty
-
2 punkty
-
@marionen Czekam na właściwą relację Bardzo cieszę się, że w Hotelik się i jedzonko podobało. Paweł, to super Facet i jego zainteresowania podobają się i mi bardzo Ciekawe, czy tu zaglądnie, bo na forum bywa raczej rzadko. Chłopaki z informacji jakie dostałem od @JC są w trakcie powrotu do Polski właśnie. No a Iwonka z Jackiem jeszcze nie... i dostałem od nich takie oto zdjęcia Zdjęcie numer 1: I numer 2 No i leżąc w tym łóżku z kulasem niewładnym... Serce wyrywa tam...2 punkty
-
No zastanawiałem się nad tym, ale się zrehabilitowałeś Fajnie tam macie. Pozdrawiam serdecznie całą ekipę.2 punkty
-
Fotek z Arcalis niestety nie mam, to było po czterech dniach jazdy, gdy żona z córką powiedziały, że robią sobie wolne od nart, więc ja z samego rana wsiadłem w La Massana (w którym mieszkaliśmy) w autobus do Arcalis, nawet nie wziąłem aparatu, zresztą pogoda nie sprzyjała za bardzo zdjęciom, było wietrznie, mroźno i pochmurno, na szczęście chmury były wysoko więc jeździło się dobrze, choć dobrze to za mało powiedziane, był to jeden z najlepszych moich dni na na nartach. Z dwóch wyciągów, które obsługują wyłącznie freeridowe tereny chodził tylko jeden, ale co dziwne jeździło nim bardzo mało ludzi więc odjeżdżając trochę od tyczek-drogowskazów można nawet było w nienaruszonym śniegu pojeździć.Resztę wyjazdu jeździliśmy w Vallnord tam też było super. Jako, że ostatnimi czasy moje wyjazdu to kompromis między wyjeżdżeniem a spędzaniem czasu z rodziną, rzadko jeżdżę tam gdzie chcę. Dla tych podróżujących z dzieciakami dodam, że jest tam super szkółka dla dzieci, taśmy, dmuchańce, zamki, mały spadek i cała odgrodzona taśmami, to właśnie tam moja córka mając 4,5 roku nauczyła się świadomie jeździć (to ta w środku zdjęcia). Gratuluje pięknych zdjęć, ja niestety aparat albo wożę na dnie plecaka, albo zostawiam w hotelu i zawsze potem żałuję.2 punkty
-
1 punkt
-
Zamykane, bo brak chętnych do szusowania... Śniegu nie brakuję w wielu stacjach, a takie Pilsko zwykle działało do maja, ale dla 5 osób nie opłaca się ciągnąć sezonu...1 punkt
-
1 punkt
-
no i pięknie było - widzę że Hania wymiata pozdrawiam a co do filmiku to za mało Hani1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Forumowicze byli... byłem ja i @hupon - Andrzej. Ja przyjechałem na miejsce ok 9:30. Parking górny już szczelnie wypełniony! Również na dolnych trochę samochodów już stało. Temperatura o tej porze jeszcze nie zachęcała do rozbierania, ale krutkie gacie założyłem juz w domu i nie chciało mi się ich przebierać. Zwłaszcza, że auto było dość daleko. Ubrałem 2 cienkie warstwy, zabrałem kupe sprzętu do małego plecaczka, odpowiedniego kijaszka i ruszyłem na stok. Troche ludzi szusuję, a mnie bardzo szybko rozpoznaje Andrzej - super! Już nie jestem sam. Po kilku zjazdach robi sie wyraźnie cieplej, więc czas się rozebrać! Niestety Andrzej mnie juz opuszcza, więc dalej będę bawił się sam, choć w sumie nie do końca... Zająłem się filmowaniem, a efekty wkrótce zobaczycie, choć w tym roku nie było tak dużej imprezy jak w zeszłym, Mimo wszystko fajnie! Warunki na stoku - z rana twardo,później co raz bardziej miękko, co mi odpowiadało. Właściwie jak zrobiło się ciepło i stok puścił, jazda była najprzyjemniejsza. W końcu wziąłem narty wodne... Niestety ok 14:30 zaczęły pojawiać się chmury i zrobiło się chłodniej, ale ciągle znośnie. Niestety o 16:00 przyjemność się zakończyła i musiałem opuścić stok... Jutro powtórka! @Dzarkos, wcześnie nie widziałem Cię na żywo, więc nie wiedziałem, że Ty to Ty. Ale na fimiku powiniście być. Chyba wszystkich ująłem, którzy jeździli w lekki stroju. Wydaje mi się, że byłeś też rok temu - mylę się? Ja jutro powtarzam BSA, bo mam wykupioną przedpłate Gopassa i mogę śmigać cały dzień. Po za tym - może trzeba będzie dorobić jakieś ujęcie... No i najważniejsze! Udzieliłem wywiadu dla TVN, więc pewnie jutro będę w wiadomościach (dziś nie było). Ale to już standard i chyba nie muszę tego pisać... To jeszcze fotki, na których łapnęli sie koledzy... PS. Pewnie zastanawiacie się co zrobią z magazynem śniegu? Już mówię - będzie majówka na nartach! Całe 9 dni jazdy!1 punkt
-
Zgodnie z zapowiedzią „przejąłem dzisiaj pałeczkę” na Nowej Osadzie w Wiśle. To był dzień jazdy w skrajnościach. Z rana przywitała mnie na parkingu temperatura -1 , zmrożony sztruks i dosyć twardy stok utrzymujący się w takim stanie przez około 1,5 h . Po 10 kiedy słońce wyszło na dobre wszystko rozmiękło i zaczęło się prawdziwie wiosenne nartowanie Ludzi umiarkowanie , przed południem większość przeniosła się na leżaki na których też zrobiłem sobie krótką przerwę na herbatkę. Cztery godziny na stoku minęły błyskawicznie. Jeśli ktoś lubi wiosenne narty to gorąco polecam bo mają otwarte tylko do jutra , śniegu jest masa (nie martwcie się o swój sprzęt ) . Jak wyjeżdżałem z parkingu było + 17. Po dzisiejszym nartowaniu naszła mnie taka refleksja : zimowa NO jest dosyć nudna ale jej wiosenne oblicze potrafi dostarczyć naprawdę bardzo dużo pozytywnych wrażeń (oczywiście to moja subiektywna opinia )1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć He he. Patrząc z perspektywy historii maj=ich zakupów butowych to szacuję, że przynajmniej pierwsze pięć, sześć par było za dużych. Najlepsze jest to, że jedne z nich niebieskie Cabery kupiłem za duże i to chyba o półtora dwa numery jak już coś tam wiedziałem o kupowaniu butów ale tak mi się podobały... Pozdro1 punkt
-
Cieszę się Mitek, że przypomniałeś wszystkim, że nie można dać się zwariować i że ekstrema są niezdrowe. Odnosząc się do mojej wypowiedzi, nie doprecyzowałem wcześniej, że poprzednie buty miałem źle dobrane i były po prostu za duże. Jak wiesz większym problemem są za duże buty niż za małe. Tyle chciałem dodać na ten temat.1 punkt
-
Puść zdjęcia! Cieszę się, że się podoba! Jak dadzą Ci trochę czasu, to napisz co testowałeś i trochę wrażeń. Pozdrowienia dla całej ekipy!1 punkt
-
7:15 gondola, 8:00 rozpoczęcie testów. Miejsce czarna trasa 52 Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Pro1 punkt
-
@Marcin.S. Też na mapkach Arcalis zauważyłem te nie-wytyczone trasy, a w różnego rodzaju poradnikach pisano, że to jedno z najlepszych miejsc na świecie na jazdę pozatrasową. I podobno widoki bajeczne, chociaż i w Pal-Arinsal też przednie Jak masz fotki czy filmiki to dorzuć do relacji @marboru Za filmiki za jakiś czas się wezmę Na głodzie śniegowym Ile fotek mi umknęło bo w słońcu i przez szyby gogli nie widziałem, że aparat mam przestawiony i zamiast widoczków swoją paskudną gębę uwieczniam Stąd ujęcia wyciągane z filmików by relację skompletować. Fajny filmik-poradnik jak poruszać się po Pal znalazłem1 punkt
-
Dzisiaj zaliczyłem poranny klasyk Beskidu Śląskiego. Czyli przeł. Salmopolska ---> Skrzyczne przez skałki Malinowskie. Niestety znowu brak zdjęć(coś matryca nawala i aparat chyba do wymiany). Warunki na szlaku bardzo dobre. Korzystając z okazji w drodze powrotnej zjechałem z Małego Skrzycznego do Czyrnej. No i tylu osób to dawno nie widziałem fajny armagiedon na trasie:).1 punkt







