Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 09.04.2018 w Odpowiedzi
-
8 punktów
-
7 punktów
-
Dziś ponownie BSA. Odczekałem aż temperatura będzie dobra do jazdy i tak ok 10 melduję się na miejscu. Dziś mniej samochodów, udało się zaparkować u góry. Również na stoku ludzi mniej. Niestety na początku nieco psuł zabawę silny wiatr, ale tylko trochę. Dziś byłem jedynym wyrozbieranym, więc wszystkie oczy na mnie. Najwięcej byłem zaczepiany przez dziewczyny - fajnie! Na początku testuję wszystkie trasy, po za zamkniętym początkiem czerwonej. Właściwie wszędzie dobrze, ale czarna zniechęca mnie z powodu końcówki - oprócz mocnego przetarcia, ze śniegiem jest zmieszane mnóstwo kamieni. Po za tym jest najkrótszym wariantem. Najczęściej katuję niebieską, gdzie ze śniegiem najlepiej i w sumie najwięcej z jazdy. Czasami wariant niebiesko-czerwony, gdzie końcówka wręcz równiutka. Ale ciekawiła mnie ta zamknięta część... No to siup za ogrodzenie i jadę. Jest super! W drugiej części dnia tu były zdecydowanie najlepsze warunki i ten odcinek jeździłem sam. Chętnych brak, choć czasem mi się ktoś przyglądał... Najprzyjemniej było tak po 13 godz. - zero chmur i słoneczko smaliło wyśmienicie! Jak ludzie wytrzymują w kurtkach zimowych i spodniach, to ja nigdy nie zrozumiem. Nawet wiatr był bardzo ciepły. Mimo wszystko to ja byłem pod obstrzałem... Tyle zdjęć to mi chyba nikt nigdy nie zrobił... Pozdrowienia dla wszystkich moich dzisiejszych rozmówców, jeśli ktoś z Was tu zagląda. Powiem, że gdyby działali do 18:00, tak bym jeździł. Dla mnie warunki wyśmienite, tak jak dzisiejsza pogoda.7 punktów
-
6 punktów
-
Pierwszy dzień WST, pobudka przed 6, bo śniadanie o 6, na szczęście w naszym Tannenhofie. Śniadanie trwa długo, jest w czym wybierać. Tradycyjnie wszyscy spotykają się pod gondolą w Alpendorfie punktualnie o 7.15. Na nartach można zjechać prawie pod sam hotel Gondola jest włączona tylko na do zawiezienia nas na trasę 52, przy której są testy. Nikt z naszej grupy nie testuje nart w pierwszej grupie. Poranny termin zarezerwowany głównie dla aktualnych (bądź byłych) zawodowców. Nasi skitesterzy: Iwona, Jacek i Paweł Nasza czwórka rozpocznie testy po 10.30 Iwona, Paweł i ja dostajemy do testów narty z grupy Allround. Osobiście to kategoria nart którą nigdy się nie interesowałem, ale skoro taką nam przydzielili to nie ma problemu. Jacek chyba dostał do testów High Performance, albo Race GS . Nie jestem pewien. Na początek omówienie ogólne testów i ich standardów. Rozdanie pierwszych formularzy testujących pod konkretną nartę Narty czekają przygotowane na testerów I testy ruszyły z kopyta Jacek z Pawłem chwytają za aparaty i polują na mistrzów z pierwszej grupy testującej Ponieważ Iwona i ja jesteśmy pierwszy raz na testach i mamy jeszcze sporo czasu na naszą kolej, postanawiamy się dobrze przygotować i jako rozgrzewka przed testami jeździmy po trasie 52 na swoich nartach. Warunki na stoku robią się coraz gorsze. W nocy był spory plus (około4-5 stopni). Powoli wychodzi słońce i jest jeszcze cieplej. Na czas naszych testów trasa już mocno zdegradowana. Testy kończymy koło 12, a o 13 w najbliższej restauracji obok trasy, dostajemy salony na obiad i napoje. Później jedziemy z Pawłem na objazd ośrodka, a temperatura w słońcu przekracza 20 stopni i nie ma jazdy. Ja mam dodatkowo problem z jednym butem i po paru zjazdach uciekamy do hotelu. Tak powinien wyglądać wzorcowy ski room A tak piwnice Wieczorem czekała nas jeszcze długa kolacja w kolejnej restauracji, połączona dodatkowo z pokazem mody narciarskiej.... O tym wkrótce6 punktów
-
6 punktów
-
Nigdy nie jeździłem ""na Pradziadku", ale od kilku sezonów chciałem właśnie tam zakończyć zimę (oczywiście - lokalną, bo dla mnie sezon trwa cały rok ). W ostatnią sobotę w końcu się wybrałem, by przekonać się, co oferuje tzw . "Morawski Lodowiec". Bądź co bądź, to właśnie Pradziad, a nie żaden z karkonoskich ośrodków, jest najwyżej położonym ośrodkiem narciarskich w Czechach. Pierwsze podobieństwo do lodowca znalazłem już przy wjeździe. Nie sprawdziłem tego wczesniej, a okazało się, że wjazd wąską drogą prowadzącą do ośrodka jest płatny i kosztuje 450CZK. To jakieś 18EUR - tyle samo, co opłata za dojazd do lodowca Rettenbach w Soelden Wybrałem opcję tańszą - porzuciłem samochód na parkingu (70CZK) i do ośrodka pojechałem autobusem (28CZK w jedną stronę). Co ciekawe, w autobusie można płacić zbliżeniowo kartą, natomiast opłata za wjazd jest tylko w gotówce. W samym ośrodku powiew nostalgii, co prawda także można płacić kartą, ale poza tym infrastruktura trąci myszką. Karnety na gumce, drewniane domki z kasą i przy wyciągach, a same wyciągi to powolne POMY zawieszone na obdrapanych słupach i jeden orczyk, także upiornie powolny. Za to bardzo przyjemnie zaskoczyły mnie trasy. Nie są zbyt długie (500-800m), ale w przeciwieństwie do Zieleńca i Koprivnej, gdzie za dużo było dla mnie wypłaszczeń, trasy na Pradziadku mają bardzo fajne nachylenie na całej długości. Nawet na niebieskiej, najłagodniejszej, zjeżdżało się przyjemnie dynamicznie. Śnieg z czasem robił się w ciągu dnia mokry i miękki, ale trzymał się lepiej niż śnieg w Jańskich tydzień wcześniej. Górne części tras (jakieś 2/3 długości) znajdują się ponad linią lasu, dlatego faktycznie panuje tam trochę "lodowcowy klimat" Ogólnie, było strasznie fajnie Świetna, kameralna, "oldskulowa" stacja, ciekawie położona, z ładnymi widokami i faktycznie lekko "trąci" lodowcem5 punktów
-
Krzysiek twierdzi, że ponoć się dogadali w sprawie Buczynki. Ruszy w nowym sezonie!5 punktów
-
Ja dzisiaj dwukrotnie zamykałem sezon w Beskidach i dwa razy na Nowej Osadzie Tak samo jak @johnny_narciarz odczekałem rano do 10 aż śnieg nabierze odpowiedniej konsystencji i pojawiłem się na stoku . @Góral spod Skrzycznego zlapał mnie zaraz w kolejce , zrobiliśmy kilka wspólnych zjazdów i przerwę na szybką herbatkę -niestety Darek musiał wcześnie uciekać . Zostałem więc sam. Warun piękny wiosenny i lampa zachęcały do długiej jazdy w tych ślicznych warunkach. Szybki telefon do domu i żona potwierdza , że też chce na narty. Skok do samochodu i za 1,5 h pojawiamy się ponownie razem na stoku Jazda zacna do samego końca w prawdziwie wiosennych warunkach , ciapa , trochę wody , super !! Jeździliśmy do samego końca , pozostał żal , że to już niestety koniec . Teraz pora przenieść się w inne rejony ......5 punktów
-
5 punktów
-
Nie napinaj się tak, z Wrocławia nie wyskoczę na narty do południa na Chopok. W sobotę jadę na Zugspitze, mogę Cię stamtąd pozdrowić.4 punkty
-
4 punkty
-
Na wieczór po pierwszym dniu WST jesteśmy zaproszeni do kolejnej restauracji, tym razem w okolicy wyciągu narciarskiego. Po drodze spotykamy biegającego przy chodniku sympatycznego królika. Restauracja w której oprócz wielodaniowej kolacji z dodatkiem wina odbędzie się pokaz mody sportowej, bielizny sportowej, ochraniaczy, akcesoriów narciarskich (gogle, kaski, kijki) W środku było tak... (a ja stałem się fanem precli) Starczy tej rozrywki, nie po to tu przyjechaliśmy. Najważniejsze są jednak testy nart. Pora wracać do hotelu, jutro od rana kolejne testy i trzeba być w formie sportowej. O tej porze Alpendorf wygląda (podobnie jak w dzień) uroczo, aż nie chce się kłaść spać, ale wszyscy jesteśmy obowiązkowi... Dostajemy harmonogram na drugi dzień testów. Tym razem jesteśmy w pierwszej grupie, a do testów dostajemy grupy AllMountain i Open Space. Pogoda ma być jutro gorsza, ale nie najgorsza...3 punkty
-
3 punkty
-
Tyle razy tam wyjeżdżam z lasu a nie zwróciłem uwagi Dzisiaj kolejny fajny dzień, ale niestety źle się skończył. Czekamy na dobre info...2 punkty
-
Coś dla mnie! Mariusz, super relacja i piękne foty! Jacek tak samo - świetna robota! Przyjemnie się ogląda. Czekam na dalszą część.2 punkty
-
2 punkty
-
Tylko to co jest zabawą dla mnie, nie musi bawić mojej żony. Już kilka razy słyszałem, że to ostatni raz gdy pojechała ze mną na przejażdżkę rowerową, a plany wieczorowe trzeba było przełożyć ;). To co dla mnie jest spacerkiem, dla niej może być dużym wyzwaniem.2 punkty
-
2 punkty
-
Fajna trasa jest tez wzdłuż Bałtyku od Świnoujścia po Hel - choć tu tez jest trochę docinków asfaltowych, ale nie tak niebezpiecznych jak w przypadku dróg w warmiński - mazurskim. Znajomi jeżdżą co roku na weekend majowy i te 550 km zajmuje im 5-6 dni.2 punkty
-
Walcząc z nudą i leniem na "przymusowym" (dzieciaki w UK dostają na Święta dwa tygodnie ferii i kiepską pogodę) dobieram się powoli do nagrań zimowych i na początek posklejałem "wspominkę" z wypadu do Vallnord, Pal-Arinsal:2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Kilka dni temu 3 kwietnia po ostatnich porannych szusach na Skrzycznem, po południu zacząłem oficjalnie sezon MTB na Cybernioku nieopodal Szyndzielni. W sobotę i niedzielę odwiedziłem Kozia Górę i ponownie Cyberniok. Ale i tak przy naszych lokalnych riderach enduro, którzy jeździli całą zimę po górach to jestem cienki amator1 punkt
-
1 punkt
-
"Nie odbieraj tego personalnie" ale chyba nie zrozumiałeś po co pojechałem na Pradziada i o co chodziło w moim poście. To był półdniowy wyjazd do małej, kameralnej stacji, gdzie trochę zatrzymał się czas. Gdybym chciał spędzić cały dzień na stoku i pojeździć, to z Wrocławia mogłem jeszcze pojechać do Jańskich, czy Harrachova, gdzie ciągle czynne były większe, nowocześniejsze ośrodki. Sezon "z pompą" będą kończyć na lodowcach. A tymczasem wybrałem - z ciekawości - Pradziada i podzieliłem się zdjęciami i wrażeniami. ALE UWAGA, jeśli ktoś po przeczytaniu mojego wpisu pomyślał że w Jesenikach jest lodowiec i srogo się rozczarował, to przepraszam Pozdrawiam - już teraz - z fotką1 punkt
-
1 punkt
-
To prawda - ponoć. Mieliśmy przyjemność rozmowy osobą z Pilska. Pan twierdził, że jest duża szansa ze Buczynka ruszy. Z tego samego źródła wiemy, że prędzej ruszy orczyk na kopiec niż talerzyk spod goprówki - nie wiem czy to dobra informacja... Jako ze w każdej plotce jest ziarnko prawdy - oby do zimy1 punkt
-
Wydaje mi się, że @Sariensis chodziło o to, że nie każdy ma za żonę Maję Włoszczowską czy Beatę Pawlikowską .1 punkt
-
Marionen, Twoje też niczego sobie - i ekwilibrystyka, i foty! Pozdrawiam.1 punkt
-
Chyba już nic, KW i Slovakie Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Green Velo lepiej wygląda na mapie i w opisach niż w rzeczywistości. Przynajmniej na odcinkach w woj świętokrzyskim. Bardzo często prowadzona jest podobnie jak chodnik wzdłuż drogi przez co jadąc czujesz spaliny, kurz i hałas samochodów. Pewnie, że lepsze to niz jazda po ruchliwej drodze, czego staram się unikać. Z tego co mi się obiło o uszy, brakuje kawałków w woj. podkarpackim. Mam taki plan aby zaliczyć kawałek wzdłuż wschodniej granicy. Może uda się. Poza tym chcę powiedzieć, że budowane są ścieżki rowerowe w okolicach Ostrowca Św, Sandomierza, sławnego Bałtowa, Krzemionek Opatowskich, Opatowa, Ćmielowa aż do Wisły. Nie chcę skłamać, ale chyba słyszałem o docelowej długosci kilkuset kilometrów. Jadąc obecnie modernizowaną drogą z Ostrowca do Bałtowa widać już odcinek ścieżki. Biorąc pod uwagę Bałtów jako bazę, np weekendowego wypadu, będzie to z pewnością bardzo atrakcyjna oferta dla rowerzystów..1 punkt
-
Mam i taką wersję, ale mi opory już przeszły Wygoda przede wszystkim, bo inaczej trudno czerpać przyjemność z jazdy.1 punkt
-
Dla facetów z oporami są też szorty rowerowe dwuwarstwowe - do ciała obcisłe kolarki z pieluchą, wierzchem luźne szorty . Jeździ w takich mój ślubny. Albo przy wyprawach kilkudniowych.1 punkt
-
Cały szlak z odnogami i wariantami to ponoć 2000 km! Na jeden raz praktycznie niemożliwe. Chyba, że zrezygnuję się ze zwiedzania różnych atrakcji. Ale i tak hardcore... Też miałem opory do tych rowerowych spodenek, ale zacząłem je doceniać przy dłuższych trasach, zwłaszcza ponad 200-kilometrowych.1 punkt
-
Jeśli mnie pamięć nie myli to coś koło października są oficjalne wyniki. Przynajmniej jak ja brałem udział w 2015 roku to tak było. Pozdrawiam1 punkt
-
Byłem tam raz, znaczy dwa pierwszy i ostatni. Drogie i uciążliwe dojazdy żeby pojeździć na kopli 500m, sorry dla mnie to nieporozumienie. Aktualnie robimy przerwy tak co kilometr... W naszych szerokościach sezon można skończyć z pompą jedynie na Kasprowym albo Chopoku. Nie odbieraj tego personalnie, dla mnie ta stacja poprostu jest słaba. Pozdro z Chopka tu aktualnie otwarta najdłuższa trasa ma nie 500, a prawie 5000m...1 punkt
-
To naprawdę nie ma wpływu na ocenę. Z ani jednym producentem nie mam nic za uszami. Z 27 nart wg mnie 2 były słabe, ale mogło to wynikać z kiepskiego serwisu (to już problem producenta, że nie dopilnował serwismenów). Było kilka nart genialnych, które chciałbym mieć w swoim garażu. Większość nart była bardzo dobra. Te dwie słabe narty uzupełniały tylko moje Blizzardy mimo, że to model z najwyższej półki, świetnie oceniany (jak były nowe oczywiście), ale też dawno serwisu nie widziały. Reasumując jak ktoś chce to kij i kamień zawsze znajdzie by uderzyć. Ja mam sumienie czyste, oceniałem jak w danym momencie mi się jeździ na konkretnym modelu...1 punkt
-
1 punkt
-
Mój sezon 2017/18 trwał od 11.11.2017 do 08.04.2018, a może jeszcze odwiedzimy Rohacze połączone z wejściem turowym na Salatin. Wyjątkowo długi i intensywny sezon narciarski i co najważniejsze bez kontuzji. Dawno się tak nie wyjeździłem, pewnie pobiłem swój rekord ilości dni na nartach, do czego niewątpliwie przyczynił się karnet sezonowy. Zakończenie w Szczyrk Beskid 08.04.2017 Sezon na zjazdówkach rozpocząłem na Chopoku 07.12.2017 a zakończyłem 08.04.2017 Szczyrk BSA1 punkt
-
1 punkt
-
Cześć A to teraz też są podziały na damki i normalne??? A czym porządny rower damski różni się od męskiego? Pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
Miniaturki tras Aineck-Katchberg. Tak mi się skojarzyło. Czas mija a warunki nadal dobre, trzyma. Wysłane z mojego HAMMER_AXE_M_LTE przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
1 punkt
-
Kasprowy - Goryczkowa, godzina 12:00 No i Michał przeniósł się na Goryczkową. Mówi, że tutaj mu się podoba dużo bardziej. Jedyny minus, to kolejka do krzesełka i wpijające się w tyłek deski Warunki na trasie są wiosenne ale śniegu nie brakuje! Pisze, że gorąco Widok w stronę Słowacji: Giewont a na horyzoncie Babia: Szczyt: Sytuacja pod krzesłem: Kocioł Goryczkowy: Na trasie: Luz... Kosodrzewina nawet nie wystaje spod śniegu - do majówki powinno być dobrze Się trafiła pogoda... Zbliżenie na trasę - widok z krzesła: Pozdro od Michała dla wszystkich Forumowiczy marboru1 punkt
-
Dziś po nocnych ulewach, stok nie wygląda już tak samo dobrze co przez ostatnie 3 dni. Najpierw zagadka, znajdź różnicę, pierwsze zdjęcie z wczoraj, drugie z dnia dzisiejszego. I to samo miejsce, dziś. 6 mocno już zdegradowana. Wczoraj 9. A dziś wyglądało to tak. Degradacja tras postępuje. I mamy gości na stoku, najpierw myślałem że to kamienie, ale zaczęły się ruszać.1 punkt
-
Chyba zostanę pierwszym forumowiczem, który dostanie bana nie za to, że pisze coś tam, coś tam, ale za to, że milczy. Może to ostatni dzwonek, że nie zostanę zbanowany! Wracając do tematu WST. Docieramy (razem z Pawłem) z małym poślizgiem do Alpendorfu po 20, prosto na kolację. Jacek i Iwona są już po odprawie technicznej. Choć myślę, że dla Jacka to tylko formalność, bo jest jedynym (ewentualnie jednym z dwóch) uczestnikiem wszystkich WST od samego początku, ale się natestował modeli nart przez tyle lat. Ciekawe czy ktoś by te narty policzył? Kolacja oczywiście Full wypas. Nie będę wymieniał wszystkich potraw i napojów, bo może ktoś jest głodny, po co dodatkowo drażnić. Kolacja trwała długo, niestety na pisanie na bieżąco brakło czasu i sił, me maxima culpa, jeszcze raz przepraszam. Wracając do drogi to miałem wielkie szczęście, że jechałem razem z Pawłem. Dla przypomnienia, Paweł jest z wykształcenia geografem i dodatkowo interesuje się historią, a poza tym jest przewodnikiem górskim (po Europie). Podróż była edukacyjna i minęła szybko, a ja nabyłem sporo nowej wiedzy. Szczegółowo nie będę opisywał, ale mogę zdradzić, że wiele więcej wiem na temat Karpat i Sudetów, Moraw, kto i gdzie został utopiony w jakiej rzece, gdzie są pomniki i obeliska, kogo zlał Napoleon a od kogo dostał bęcki, na którą górę warto wejść i dlaczego, gdzie są piękne jeziora i stawy, zamki i pałace. Może i Wam przyjdzie kiedyś podróżować z Pawłem i dowiecie się o wielu ciekawych miejscach? Dodatkowo Paweł wyłapywał wszystkie korki na trasie, mi pozostawało tylko słuchać, teraz w prawo, lewo, prosto i tak jak po sznurku dotarliśmy do Alpendorf. Po obfitej kolacji docieramy do naszej "noclegowni". Hotel nazywa się Tannenhof, to oczywiście najwyższa półka, a nasz apartament to dwie sypialnie, pokój łazienkowy, wc, p.p i wygląda tak: mój pokój Pawła pracownia Łazienka, a w zasadzie jej małą część Widoki z naszego tarasu nocą, te światełka na górze to pracujące ratraki na jutrzejszy dzień... Od gondoli dzieli nas wąską drogą i kawałek parkingu. Cały Alpendorf krąży w około białego koloru, nie inaczej jest w hotelu. A teraz "pan" ma relaks i będzie odpoczywał. Ale jeszcze się odezwę. Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu. PS niestety relację musiałem pisać drugi raz, bo przez pomyłkę wszystko skasowałem, dopiero wino i towarzystwo Iwony, Jacka i Pawła ukoiło mój smutek i ból...1 punkt
-
1 punkt
-
Pamiętam te wiązania. Wtedy marzenie. Kupiłem wtedy w CSSR (taki skrót o Czechosłowackiej Socjalistycznej Republiki) 2 komplety. Wersja na Twoich zdjęciach to chyba już ta zmodernizowana i dlatego nazywa się Rotomat. Wcześniejsza wersja miała wypadającą sprężynę w momencie wypięcia tyłu. Mocowanie sprężyny uwalniało się od tego górnego łącznika obu sprężyn i trzeba było go ponownie tam wcisnąć. a na stoku w wełnianych rękawiczkach nie było to takie łatwe. Fajne jest to, że wiązania produkował przemysł filmowy. W tamtych czasach wszystko było możliwe. Aha, oryginale Markery (chyba niemieckie) w Pewexie kosztowały 30 lub 33 dolary co było dokładnie w przeliczeniu całą miesięczną przeciętną pensją w latach 80 XX wieku. Dlatego jeździło się do CSSR po te licencyjne.1 punkt







