Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. WojtekM

    WojtekM

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 423


  3. SPGöral

    SPGöral

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      106


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.06.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Od jutra 6.06 do piątku 8.06 w szczyrkowskim Orlim Gnieździe odbędzie się konferencja organizowana przez stowarzyszenie Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne pt. "Wyzwania branży narciarskiej w obliczu powiększającej się liczby narciarzy w Polsce". Na konferencji będę w środę i w czwartek - na pewno zdam relację z tych dni. Jutro tuż po prezentacji szczyrkowskich ośrodków będę miał prezentację pt. "Vintage Ski - dodatkowe atrakcje w małej i dużej stacji narciarskiej"
    6 punktów
  2. Kamerkowy Raport z Hali Skrzyczeńskiej, 05.06.2018: Pod znakiem „Szczyrk“ montują dodatkową belkę drewnianą dla wzmocnienia konstrukcji. Ścieżka ze żwiru została przedłużona od kosza na śmieci w kierunku stacji orczyków z Czyrnej. A poza tym, postawiono dodatkowe 4 odcinki siatki żółto-pomarańczowej między placem zabaw i znakiem „Szczyrk“.
    5 punktów
  3. Jednak nie pozostawią Julianów odłogiem, robią naśnieżanie zielonej 8a Już tęsknię za Rudym Kotem 8a , trochę Białki w Szczyrku Zdjęcia SOLISKO ARENA 1 czerwca o 20:27 · #Szczyrk, #Juliany wczoraj - kolejne zapowiedziane #inwestycje_Szczyrk_2018 już w toku: po demontażu orczyków na Julkach, w ośrodku #SON_SMR ruszyła budowa systemu naśnieżania na kolejnych trasach ! - a na powstającej górnej stacji kanap #ZbójnickaKopa widoczne są już początki tras w kierunku obu ośrodków
    4 punkty
  4. Ja nie mówię, że napędy z podwójną tarczą zawsze są lepsze. Nie mam doświadczeń osobistych z napędami 1x. Myślę, że do roweru typowo szosowego kupiłbym jednak zdecydowanie napęd z 2 tarczami. Natomiast do przełaja 1x. A przy gravelach? Im więcej asfaltu w planach, wtedy bardziej w kierunku dwóch tarcz jednak. I odwrotnie - jeżeli więcej szutru, wtedy 1x. Trzeba pamiętać, że przeciętny amator nie będzie sobie zmieniał kaset przed każdym wyjazdem - w zależności od typu terenu, w który jedzie. Raczej ma być uniwersalnie. Co innego entuzjasta, nie mówiąc o pro - wtedy co wyjazd/start, to inna kaseta, inna tarcza, inne koło itp. Sram Apex z linku (Silex 600) to najbardziej podstawowy model Srama do rowerów szosowych. Polski rowery gravelove z tym samym Sramem to np.: Boreas 2 w cenie katalogowej 3999 zł - https://www.romet.pl/Rower,BOREAS_2,10,735,736,14832,2018.html
    2 punkty
  5. Weź pod uwagę, że są jeszcze napędy 1x12, ale według mnie to już więcej niż trzeba w Gravelu. Te mają rozpiętość na poziomie ok 500%! Czyli tyle ile mają napędy 2x10 w góralach. SRAM mając kasetę 10-50T daje równe 500%. Najnowszy Shimano XTR daje nawet 510% (10-51T)! Ale to nie wszystko - istnieje np. kaseta Leonardi 9-48, która daje aż 533% rozpiętości biegów! To już lepiej niż 2x10! Wspomnę jeszcze, że w tłuściochu mam kasetę 9-46 (11 biegów) amerykańskiego e-13, która daje mi 511% rozpiętości... Jest rewelacyjna! To jest temat rzeka... Sama matematyka... Jeśli masz z przodu 42T, a z tyłu najmniejszą zębatkę 10T, to daje niemal to samo, co 50T z przodu i 11T z tyłu... Jest prosty kalkulator: Dzielimy największą liczbę zębów z przodu przez najmniejszą z tyłu. Następnie najmniejszą z przodu przez największą z tyłu. Następnie pierwszy wynik dzielimy przez drugi i dostajemy rozpiętość biegów. Przy czym pierwsze dzielenie pokazuję współczynnik najszybszego biegu, Przy 1x11 łatwiej, bo mamy jedna i ta samą zębatkę. Wystarczy podzielić największą zębatkę kasety przez najmniejszą. Ale gmatfam... No więc: 42 / 10 = 4,2 i 50 / 11 = 4,545 Różnica jest, ale to jedynie nieco ponad 8%... Wiele nie odczujesz, tym bardziej, że najszybszy bieg w 2x11 , będzie użyteczny jedynie do dokręcania na zjazdach. Przyjrzałem się uważniej i... Silex 600 44T! Czyli różnica do Silex 700 będzie niezauważalna! 4,4 do 4,545 - jakieś nieco ponad 3% wolniejszy bieg... Najniższy bieg: 1,047 do 1, czyli 4,7% twardszy od 2x11. Bez znaczenia.
    2 punkty
  6. Dzisiejsza wycieczka do SMR dostaliśmy darmowe bilety na gondole w ramach sezonowki. Trasa z Małego Skrzycznego jak widać poszerzona a las rozdzielający trasę od orczyka w górnej części zostaje wycinany. Ogólnie trasa nr 2/3 jest poszerzana. Na nartostradzie z Skrzycznego już są zaznaczone miejsca na słupy nowej kolejki linowej. Na Hali Skrzyczeńskiej stoi sprzęt i kontenery socjalne. Zbiornik prawie pusty robi ogromne wrażenie niż w czasie zimy kiedy jest pełny. Na trasie nr 1 robią druga nitkę nasiezania od strony Bieńkuli i dobrze bo jest szeroko i brakowało odpowiedniej grubości pokrywy. Koparka nawet dziś pracowała i zakopywała gotowy odcinek sieci.
    2 punkty
  7. Witam. Też mam zamiar wybrać się tam w czerwcu lub na początku lipca. Będzie to mój pierwszy raz na lodowcu w tej porze roku. Mam nadzieje że będzie warto. Ostatnio byłem 20 kwietnia w Solden, wtedy warunki tam były super. Ładne zdjęcia, na filmie wydać że jazda całkiem dobrze. Pozdrawiam
    1 punkt
  8. Kross nie ma przełaja ani gravela. Ma tylko szosówki. Romet ma nawet 2 gravele (wspomniany Boreas i jeszcze tańszy Aspre), oba bardzo ciężko dostępne: Aspre https://www.romet.pl/Rower,ASPRE,10,735,736,14834,2018.html Boreas https://www.romet.pl/Rower,BOREAS_2,10,735,736,14832,2018.html Aspre ma nieco sportowy charakter:
    1 punkt
  9. Tylko, że jest problem z dostępnością tego Boreasa. Jak się gdzieś trafi, to w jakichś mało popularnych rozmiarach.
    1 punkt
  10. Dlatego mówię, że w praktyce jest to jeden bieg więcej niż 11, choć może faktycznie zawodowcy wykorzystują więcej kombinacji. Patrzę na to z punktu amatora (i chyba tak powinniśmy na to patrzyć), który redukując/zwiększając biegi, tylko w jednym momencie używa przedniej przerzutki. Ale moment tej zmiany bywa różny, bo jeśli np. podjazd tylko chwilowo jest lżejszy, to na te kilka obrotów zrobię większy przekos, zamiast użyć przedniej przerzutki. Nawet patrząc na tą tabelkę widać, że część biegów niemal idealnie się pokrywa: 3.13 i 3.09 , 2.78 i 2.83 , 1.56 i 1.55 Oczywiście, że 2x11 zawsze będzie dawać więcej kombinacji niż 1x11, ale dla amatora nie będzie mieć to większego znaczenia. Tym bardziej w Gravelu, o którym wcześniej pisaliśmy. Ja mam 2x10, czyli 1x11 praktycznie daje mi to samo co mam obecnie. Ani przez chwile nie odczuwałem potrzeby mieć gęściej zestawionych biegów. Co ciekawe, na pewnym forum "ultrasów", ludzie do szosy potrafią zakładać kasety z górali od 2x10 i zamiast mieć np. 11-32, mają 11-36. Dużo zależy do czego rower będzie używany, nawet ten szosowy. Przypomniały mi się jeszcze nowa kasety Shimano XTR. Te mają występować w dwóch kombinacjach: 10-51 (o czym wcześniej wspominałem) i 10-45. Nie zdziwiłbym się, gdyby ta druga była dedykowana do Graveli. Ale to na razie nieoficjalne wieści. Pewnie na dniach dowiemy się szczegółów.
    1 punkt
  11. Poniżej tabelka dla 2 x 11, gdzie z przodu jest kompakt 50/34, a z tyłu kaseta 11-32. To najpopularniejszy zestaw dla amatora szosy. Jak widać z tabeli - najcięższe przelożenie to 50/11=4,55. Najlżejsze przełożenie to 34/32=1,06. Odpowiednio - jeden obrót z przodu powoduje 4,55 lub 1,06 obrotu koła tylnego. Teoretycznie 22 kombinacje.
    1 punkt
  12. Nie - zakres jaki obejmują 1x oraz 2x11 może być circa taki sam. Jednak w ramach tego samego zakresu biegi są ciaśniej zestopniowane przy 2 tarczach - zwyczajnie jest ich 22 zamiast 11. Czysto teoretycznie każdą tarczę na kasacie (z 11) możesz "obskoczyć" 2 tarczami z przodu. W praktyce tak się oczywiście nie jeździ, jednak przełożenia są wyraźnie ciaśniejsze, co przy wyścigach szosowych ma duże znaczenie.
    1 punkt
  13. Zgadzam się i w typowej szosie nie jestem przekonany w pełni do 1x. Ale to nie jest tak, że 2x11 = 22 biegi! Jeśli masz 2x11, realnie jest ich 11+1... Kiedy zmieniasz bieg z przodu, masz przeskok w stosunku do tyłu x2. W rzeczywistości różnice między biegami w 1x są z grubsza takie same jak w 2x. Wystarczy policzyć jak wcześniej podałem. Temu przy 1x11 najszybszy jest kilka procent wolniejszy, a najwolniejszy kilka procent wyższy do 2x11... No ale sa jeszcze 1x12... Wszystko zależy kto co lubi. Ja wolę większe różnice między biegami, ale to ja i niekoniecznie będzie to się podobało innym...
    1 punkt
  14. Z napędami 1x nie jest tak różowo - spokojnie. A przynajmniej nie przy wszystkich zastosowaniach. Zależy gdzie i jak jeździmy. Przy jeździe po szosie przewagę ma jednak napęd z 2 tarczami z przodu. Rzeczywiście zestawiając kasetę 9-32 z jedną tarczą 44t otrzymujemy mniej więcej zakresy z tarczy 54/39 i 11-28. Czyli mniej więcej tak jak zazwyczaj jeżdżą na szosie w pro tourze. Zakres przełożeń jest więc OK, ale różnice pomiędzy poszczególnymi przełożeniami będą duże. To oczywiste, bo przy tym samym zakresie w napędzie 1x mamy tylko 11 przełożeń, a przy dwóch tarczach jest ich 22. Te różnice są widoczne szczególnie przy jeździe w zróżnicowanym terenie, przy ciągłej zmianie przełożeń, przy jeździe góra dół. po stromych podjazdach pokrytych brukiem - wtedy kolarze niesamowicie żonglują przełożeniami. Przy jednostajnym, plaskim etapie / wyścigu nie ma to takiego znaczenia. Do tej pory tylko jedna drużyna pro tour zdecydowala się na jazdę na 1x - jest to Aqua Blue Sport na rowerach 3T Strada. Pewnie radzą sobie w ten sposób, że bliżej siebie zestawiają częściej używane przełożenia. Taki napęd 1x ma zalety - jest prostszy, latwiejszy w obsludze, lżejszy. Chociaż waga napędu przy rowerach z homologacją UCI i tak nie ma znaczenia. Zwyczajnie, minimalna waga roweru to 6,8kg i jeżeli ktoś zejdzie niżej, to musi dociążać. Jeżeli limit wagowy zostanie obniżony, wtedy może będzie opłacało się stosować takie odchudzone napędy w szosach. To tyle, jeżeli chodzi o szosę.
    1 punkt
  15. 3% nawet nie odczujesz, to są "groszówki"... Przynajmniej cały zakres biegów jest w pełni "naturalny", bez jakichkolwiek większych przeskoków. Przy napędzie 2x skok jest od razu o 2 biegi, więc jednocześnie trzeba zrzucić/dodać jeden bieg z tyłu. Ale! Przy 1x11 chyba częściej bywają większe przekosy łańcucha, co wpływa na jego trwałość. Ale to tylko moje rozważania, bo w Gravelu będziesz częściej trzymać coś w okolicach "środka". Tłuścioch to jednak inna bajka...
    1 punkt
  16. To zwykła szosa, choć długo się gryzłem z myślami, czy Gravela nie kupić. Ale to w sumie nowość, więc też ceny odpowiednio wyższe, a rynek używanych dość ubogi. Ja ma napęd 2x10 Shimano Tiagra, więc nic specjalnego, choć złego słowa o działaniu nie powiem. Przód 50x34, tył kaseta 11-32 (fabrycznie była 11-28, ale w serwisie takiej nie mieli na szybkości). Dla mnie rowerek super! Jeździ się lekutko, świetnie przyspiesza, łatwo się wspina (ąż byłem zaskoczony) i do tego wygodna pozycja za kierownicą, jak na szosę. Geometria też chyba pomyślana o długich podróżach, bo rower jest niesamowicie stabilny i spokojny w skrętach. O karbonowa ramie chyba nie muszę pisać - świetna na nierównym terenie! Ja bym poszedł w 1x , bo jednak jest to większa wygoda. Choć w tego typu rowerze jeszcze nie miałem okazji sprawdzić. Nawet swoją szosę myślałem tak przerobić... Rozpiętość biegów, czy to szosy, czy Gravela, przy 2x mieści się +/- w ok 400%, czyli tyle ile ma napęd 1x11 (SRAM 420%, Shimano 418%)... Przednia przerzutka to jednak jeden z najbardziej awaryjnych elementów roweru, zwłaszcza w trudnym terenie. Już raz boleśnie się o tym przekonałem. Dlatego tłuścioch już ma 1x11, a obecnie kompletuję części do mojego Scott'a. Będzie dość hardkorowo: przód 38T, tył 11-46T. Szosa? Zobaczymy... Na dzień dzisiejszy, gdybym miał odpowiednią gotówkę, zamiast szosy kupiłbym gravela. Zwłaszcza po wpisach ludzi o MRDP, narzekających bardzo na jakość nawierzchni (były nawet płyty ażurowe). Niemal na 100% z napędem 1x (1x11 zupełnie wystarczy). No i koniecznie tarczówki! Zjeżdżając z Góry Żar, gdzie da się rozpędzić, nie czułem się zbyt pewnie przy hamulcach szczękowych... Niektórzy mówią, że hamulce tarczowe hamują, a szczękowe zwalniają... PS.Chyba oprócz Bałtyk-Bieszczady Tour, wystartuję jeszcze w MRDP Zachód. Natomiast Wisła 1200 , ze względu na brak czasu (i po trochu pieniędzy) wypadnie z tegorocznego programu...
    1 punkt
  17. Ja jeżdżę na dwóch tarczach tylko, i na gravelu i na szosie - więc nie mam porównania. Sporo graveli, a tym bardziej przełajówek, jeździ z napędem 1x. W sieci sporo jest porównań single v double chainring, single-ring chainsets vs double ring chainsets etc. - przykład http://road.cc/content/buyers-guide/237160-23-road-gravel-and-cyclocross-bikes-1x-gearing-–-can-one-chainring-do-it Jednak ja osobistych doświadczeń nie mam. Na pewno z 1x będzie prościej, może być lżej i łatwiej w serwisie. Z kolei może także brakować przełożeń na asfalcie. Zapytaj na forach rowerowych.
    1 punkt
  18. Przygotowują naśnieżanie na kolejnych trasach.
    1 punkt
  19. Solisko Arena zamieściło nowe zdjęcia z Pośredniego
    1 punkt
  20. Faktycznie coś tam kopią w obie strony Parę fotek z wczorajszej przebieżki. Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  21. I to jest dusza sportowca, turysta to jednak coś zupełnie innego... Nie każdy potrafi to jednak zrozumieć. Oczywiście jest jeszcze różnica między sportowcem amatorem, a zawodowcem. To jednak temat rzeka i nie o to chodzi, krótko mówiąc zawodowym sportowcem może zostać (w zależności od dyscypliny) garstka, natomiast sportowcem amatorem prawie każdy.
    1 punkt
  22. Oczywiście, że mogę, jednak lepszym treningiem jest start w zawodach, bo działają wszystkie czynniki tak jak w moim docelowym wyzwaniu. Czyli żadnej pomocy z zewnątrz, nawigacja i brak możliwości zjechania z trasy, "gospodarowanie energią", nieprzewidywalna pogoda, mimo wszystko limit czasu, no i sama presja, żeby jednak powalczyć o jak najlepszy wynik. Przy standardowej wycieczce wiele z tych rzeczy nie ma miejsca, bo jest na wszystko czas i dowolnie wybierana trasa... Po pierwszym ultramaratonie zebrałem mnóstwo bezcennych informacji i pewnie tak też by było po kolejnym. No ale znowu potrzeba czasu i pieniędzy, a nie za bardzo mam jedno i drugie... Niewątpliwie to byłaby piękna przygoda, takie obcowanie z przyrodą... No i chciałem jechać to na tłusto...
    1 punkt
  23. Zastanawiam się, czy nie wziąć udziału w ultramaratonie "Wisła 1200", czyli jazda od źródła Wisły do jej ujścia. Do zrobienia 1130 km po wałacha, w połowie szutry. Limit czasu ogromny, bo aż 200 godzin, ale za to można delektować się widokami. Byłby to dobry trening przed BBT. Ale znowu nie małe koszta i trza by trochu urlopu... Tymczasem wczoraj po pracy: Skoczów, Ustroń, Wisła, Salmopol (Biały Krzyż), Szczyrk. Ponad 100 km wyszło. Dziś kolejna setka, ale w kierunku Tychów... No i dziś: Taki dom... Jutro pewnie kolejna stówka...
    1 punkt
  24. Nawet szeroki ten "łącznik" w stronę Skrzycznego.
    1 punkt
  25. Budowa rozpoczęta O czym informuje SOLISKO ARENA #Szczyrk, #ZbójnickaKopa dzisiaj - #inwestycje_Szczyrk_2018 wystartowały: trwają już pierwsze prace przy najważniejszej nowości na najbliższą zimę: połączeniem górą z ośrodka #SON_SMR do #COS - właśnie tutaj dotrzemy kanapą z #HalaSkrzyczeńska i zjedziemy tam trasą - lub już powstającym nowym łącznikiem na trasę #Ondraszek na górze #Skrzyczne !
    1 punkt
  26. Żeby się ten znak nie obalił, jak nieszczęsna brama w Białce.
    1 punkt
  27. 1 punkt
  28. Przypominamy Państwu, że możecie korzystać z kolei w Szczyrku: ➡️Codziennie w godz. 9:00-17:30 czynna jest kolej linowa na #Skrzyczne COS OPO Szczyrk. ➡️Kolej gondolowa na Halę Skrzyczeńską w Szczyrkowski Ośrodek Narciarski w maju i czerwcu działa w soboty, niedziele i święta. ➡️Kolej linowa na #Beskid w Beskid Sport Arena Szczyrk uruchomiona zostanie od 31.05, tj. od Bożego Ciała. ... Zobacz więcej
    1 punkt
  29. Dokładnie - dla niektórych Białka zawsze będzie miała przewagę nad Szczyrkiem, bo ma to, czego Szczyrk nie będzie miał nigdy.
    1 punkt
  30. Taki tam filmik z pierwszego ultramaratonu:
    1 punkt
  31. @johnny_narciarz piękna wycieczka Maciek
    1 punkt
  32. Ha ha ha, ciekawe co zobaczę podczas BBT? 🐻🐍 Startuję o 20:00, więc od razu pierwsza nocka! Mam już oficjalnie kwalifikację do BBT, zaznaczoną na liście startowej i zmieniłem kategorię z OPEN (jazda w grupie) na SOLO. Tak przejechałem "Piękny Wschód", tak też chcę przejechać BBT. Pozostało opłacić start - drobne 610 zł... A w ostatni weekend też nie próżnowałem i zrobiłem sobie dwie traski (sobota i niedziela) do Ustronia i do Karwiny w Czechach. Odpowiednio 132 i 134 km. Nie mogę spocząć na laurach, bo forma sama się nie zrobi (utrzyma). Trzeba zap... Kilka fotek z weekendu. Strumień Skoczów Ustroń Karwina Czeski Cieszyn Cieszyn
    1 punkt
  33. @johnny_narciarz jak Cię ten kolarz widmo gonił, to nie rozglądałeś się za cmentarzem? Ja kiedyś miałem wieczorną jazdę taką na 80 km z Radomia do Iłży... było po pracy i to chyba wrzesień był - czyli ciemno. Jestem już na powrocie, Iłżę minąłem... ciemno dookoła, moje lampki słabe... las, mijam cmentarz wjeżdżam znowu do lasu - mgła... i nagle na środku drogi, coś się z tej mgły wyłania - jakaś postać na środku drogi. Duch myślę sobie nie ma żartów... no ale jadę dalej... Skręcam w lewo... postać rozkłada ręce, tak jakby chciała mnie złapać, ja w prawo - postać w prawo... Serce na ramieniu myślę - dusza potępiona jakaś chcę Borutę, grzesznika złapać W ostatnim momencie manewr kierownicą i mijam faceta w szarym robotniczym uniformie Pijany w trzy d. Uffff Jadę dalej, dojeżdżam do wsi, a tam budowę skończyli jakiegoś budynku i mocno zakrapiana impreza alkoholowa z grillem. Ottt taka przygoda z duchami
    1 punkt
  34. Znam człowieka, który zjechał po schodach...
    1 punkt
  35. Fantazje GPS Tuż przed owym ultramaratonem zakupiłem GPS Garmin, bo nie wyobrażałem sobie nawigowania z mapy na tak długiej i miejscami pokręconej trasie. Zajęło by to zbyt wiele czasu, a w nocy pewnie by mi nerwy zszarpało... Owy GPS to taki najbardziej podstawowy Garmin Edge Touring, z kolorowym wyświetlaczem, służący w zasadzie jedynie do nawigacji. Można tam podpiąć czujnik kadencji i chyba tętna, ale mi to obojętne. To nieistotne. Czasu na poznanie urządzenia wiele nie miałem, ale udało mi się wgrać trasę ultramaratonu, czyli to co najważniejsze. Po dotarciu na miejsce, dzień przed startem, spróbowałem nawet czy mnie właściwie poprowadzi. Tylko początek trasy. Tak, prowadził! Rogalik na twarzy pełen. Następnego dnia odpowiednio wcześniej go włączyłem, żeby zdążył złapać sygnał z satelitów i od startu właściwie prowadził. Tak też było - od samego początku jak po sznurku! Nie różni się to niczym od urządzeń tego typu w samochodach. Przynajmniej sposób pokazywania itp. , bo tu mamy konkretny akumulator i pełną wodoodporność. Cały dzień nie miałem z nim najmniejszych problemów, mogłem się całkowicie skupić na jeździe. Jedynie musiałem go doładować, bo jednak bateria starczała max na 15 godzin, a ja wiedziałem, że będę jechał co najmniej 24! Wszystko szło znakomicie aż do punktu PK-4 na 334 km, gdzie ze względu na brak opieki nad naszymi rumakami, musieliśmy je wnosić do wewnątrz budynku. W tym momencie wyłączył się mój GPS. Myślałem, że tylko chwilowo "usnął", ale niestety. Załączam go ponownie i muszę całą procedurę rozpoczynać od nowa. Znaczy się otworzyć plik i dać mu przeliczyć dane. Kilka minut oczekiwania i chyba jest ok. Tere fere... Wyskoczył błąd przeliczania i się wyłączył. Procedurę powtórzyłem ze 3 razy, ale za każdym razem bez rezultatu. Masakra - pomyślałem. Jeszcze w nocy taki problem... W końcu nieco zmieniłem procedurę i choć nie ruszył jak trzeba, to pokazywał mnie na mapie i czy jestem na właściwej trasie. Jest trudniej, ale tak da się jechać bez większego problemu. Wspomagam się też innymi zawodnikami, których niemal non stop widziałem bliżej lub dalej ode mnie. Nice! Bez trudu docieram do PK-5, choć znalezienie budynku było nieco trudniejsze. Pomogła mi owa para kolarzy, o których już wcześniej wspominałem. Ja miałem lampę, oni sprawny GPS. Powinienem już nic nie robić ze swoją nawigacją, ale mnie coś kopnęło, żeby jednak spróbować. Tym razem ruszył! Radość nieopisana! Do mety już tylko nieco ponad 100 km, robi się widno, a jedyny mankament w postaci szwankującej nawigacji wydaje się nie istnieć. Choć do myślenie dał mi inny kolarz, którego GPS też nie chciał odpalić. Również "Garniak", choć bardziej wypasiony (tak mi się wydawało). Pamiętałem z wcześniejszej analizy, że będę jechać wzdłuż rzeki i stawów. Tak też było, choć pewien szczegół się nie zgadzał... Ale tego nie dostrzegłem. Do myślenia powinno mi też dać miejsce, gdzie musiałem przejechać kawałkiem po szutrach koło jakiś garaży - szutry na trasie wyścigu szosowego? Kawałek dalej dojechałem do skrzyżowania, które już raz pokonywałem i tu włączyła się czerwona lampka. Ale telefonu od żony brak... Czyli może część wspólna (takie były) i jest ok. Pokonuję karkołomny podjazd i nabieram kolejnych wątpliwości. Jest tez telefon od żony: - Jesteś po drugiej stronie mapy! Powtarzasz trasę! W tym momencie niezły dół, ale sądziłem, że strata niewielka. Niestety, kiedy sprawdziłem na telefonie, gdzie miałem wgraną całą mapę i mogłem zobaczyć gdzie jestem, szok! Jeszcze większy dołek! Odnajduje też jednego zawodnika, którego GPS tak samo wyprowadził w pole. Powrót do trasy, gdzie się zgubiliśmy, nie ma sensu. Dzwonię więc do organizatora i ustalamy, że mamy wracać trasą, którą zaczynaliśmy. To dodatkowe 50 km, ale przynajmniej mam jeszcze szanse ukończyć zawody w limicie czasu do BBT. Ponownie jadę po śladzie, tylko pod prąd. GPS protestuje i chcę się wyłączyć. Ale jakoś docieram do PK-6 i to w dobrym czasie. No! Może teraz już choć po śladzie do mety. Niestety GPS na siłę próbuję mnie posłać na "drugi krąg", tj. powtórzyć trasę! Kolejne próby nie przynoszą rezultatu i muszę nawigować manualnie z rozpisek, które wcześniej przygotowałem. Znowu błądzę i jedyną nadzieją jest Smartfon z wgraną mapą. Po kilku błędach, w końcu orientuję się jak mam cisnąć do mety i ostatecznie moje problemy się kończą. Czy tylko ja i mój kompan mieliśmy problemy? Oczywiście nie! Mnóstwo ludzi przestrzeliwało skręt na 40 kilometrze i później wracało nawet 20 km z powrotem! Wielu ominęło punkt kontrolny i np. gość wracał 10 km. Ale chyba wszystkich przebił osobnik, który startował razem ze mną. Myślałem, że dawno mi odjechał, po czym gdzieś go widziałem na trasie, studiującego na poboczu drogi mapę... Jak się później dowiedziałem, kolega jeździł wszędzie, tylko nie po trasie zawodów! Trudno powiedzieć co miał na myśli jego GPS... Po dłuższym czasie błądzenia, poddał się i ruszył najkrótszą drogą do Parczewa. Było mi go żal - wywalił kasę, plany miał jak ja, ale wszystko wzięło w łeb z powodu nawigacji... Wnioski nasuwają się same - lepiej nie ufać w 100% nawigacji! podobnie jak tej samochodowej...
    1 punkt
  36. Opowieść z dreszczykiem..... takie lubię
    1 punkt
  37. Kolarz widmo... Rzecz działa się między godziną 2 a 3 nad ranem. Totalnie puste drogi, lekko oświetlone przez księżyc. Kiedy na drodze było trochę łatek bądź innych nierówności, dość często oglądałem się za siebie, żeby przy moich manewrach wymijających, kogoś nie wypchnąć z drogi. Nie słyszałem jak mnie doganiał, bo rower szosowy należy do wyjątkowo cichych, a do tego wiatr skutecznie zagłuszał nawet samochody. Czułem się dobrze, spanie mnie nie brało. Pewnie zmierzałem do PK-5, czyli piątego Punktu Kontrolnego. Gdzieś w połowie trasy między PK-4 a PK-5, dogoniła mnie para kolarzy, a właściwie kolarz i "kolarka". Chwila dyskusji i zaczęli mi powoli odjeżdżać. Po następnych 20 minutach zniknęli za horyzontem. Ale niedługo po tym dogoniłem ich w jakiejś miejscowości, bo ów kolarz miał jakiś problem techniczny, czy coś w tym rodzaju. Zapytałem asekuracyjnie czy wszystko ok i po twierdzącej odpowiedzi ruszyłem dalej. Byłem pewien, że szybko mnie dogonią i znowu uciekną... Minęło jakieś pół godziny, jak dostrzegłem za sobą lampkę rowerową. Na dość długim zjeździe. Takowe najczęściej pokonywałem całkiem na luzie i nie forsowałem tępa. Aby było powyżej 30 km/h. Po pierwsze - dobrze wykorzystać każdą fałdkę terenu do odpoczynku, po drugie - nawet przy mocnej lampie widoczność jest ograniczona,a uszkodzić cienką oponę kolarki nietrudno. Byłem pewien, że zaraz zostanę wyprzedzony, ale nic takiego się nie dzieję. Kiedy spodziewany czas wyprzedzania znacząco został przekroczony, ponownie oglądam się za siebie i... pusto! Ciemno i nikogo nie widać. Może mi się coś przywidziało? A może jednak byłem szybszy z górki? Po kilku minutach ponownie oglądam się za siebie i tym razem jestem pewien, że będę lada chwila "machnięty". Czekam, jadę blisko krawędzi jezdni, ale nic... Znowu patrze za siebie, a tam ciemno i nikogo dostrzec nie mogę. Może to samochód w oddali. albo jakaś przydrożna lampa spowodowała takie wrażenie? Mija kolejne kilka minut i znowu widzę kogoś za sobą, tym razem dokładnie się przyjrzałem. Tak, teraz będę wyprzedzany! Znowu mija dłuższa chwila i... znowu nikogo za mną nie widzę! Tym razem miałem 100 % pewności. Czyżby jakieś halucynacje, choć nie czuję jeszcze zmęczenia??? Trochę się zaniepokoiłem i przestałem się oglądać za siebie. Wtedy, tuż przed PK-5, słyszę głosy i dogoniła mnie owa para. Razem odnajdujemy ów punkt kontrolny. Podbijamy karty, idziemy jeść, pić i nieco odpocząć... Ciągle jednak mnie intrygowało, czy ktoś za mną jechał, czy miałem jakieś zwidy. Chwilę później słyszę, jak ów Pan z dziewczyną, co dojechali ze mną na punkt rozmawiają o lampce... Nie wytrzymałem i się spytałem: - To Wy mnie co chwila doganialiście i znikaliście? - Ciągle lampa mi się wyłącza... nie wiem co z nią... - usłyszałem. Wszystko jasne, więc już byłem spokojny o mój stan umysłowy...
    1 punkt
  38. Nasze gratulacje za taki wielki wyczyn i mega moc w nogach 😎😁😉🚲
    1 punkt
  39. 1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...