Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
12.07.2018 - 12.07.2018
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 12.07.2018 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie znajduję słów, żeby w pełni opisać, w jakim podziwie jestem, że przejechałeś Maciek całą Polskę. Przyznam się, że na początku trochę nie wierzyłem, że Ci się uda - biję się teraz w pierś! Żałuję, że nie złapałem Ciebie w Warszawie, ale za późno do niej wróciłem. Cieszę się, że Mitek uratował honor stolicy Nawet w Wiadomościach powiedzieli o Tobie. Może zaczniesz ich oglądać 😎7 punktów
-
Cześć Wielki ukłon z szacunkiem i podziwem dla Ciebie Johnny. Nawet nie wyobrażasz sobie ile osób śledziło Twoją jazdę najpierw z zainteresowaniem, później z podziwem a po ostatnim dniu będąc w szoku. Mam nadzieję, że będzie Ci się chciało napisać trochę więcej o wrażeniach z tej super przygody. Dla mnie wszystko tkwi w psychice i odpowiedniej taktyce. Przejechanie 100 czy 150 km nawet w zmiennym terenie nie jest jakimś wielkim wyczynem dla osoby, która w miarę regularnie jeździ na rowerze. Zupełnie czym innym jest natomiast jechanie po 200 i więcej km w nieznanym terenie z koniecznością trzymania śladu, w dzień i w nocy, na rowerze, który zupełnie nie nadaje się do jazdy po twardym. Dałeś mi - nam - bo piszę też o Mojej żonie - fantastyczny przykład i wielką inspirację. Serdeczne dzięki PS Jeżeli byłbyś zainteresowany informacjami o sprzęcie biwakowym - wspominałem Ci jak się widzieliśmy - to dawaj sygnał a wszystko opiszę Ci na priv. Pozdrowienia serdeczne7 punktów
-
6 punktów
-
Nie mamy piłkarzy, ale mamy JOHNNY NARCIARZA - mogliby się od Niego uczyć determinacji, waleczności, niezłomności, pasji, entuzjazmu, hartu, mocy, motywacji, uporu itp. itd.4 punkty
-
4 punkty
-
Dzięki wszystkim za wsparcie! Nawet jak nie miałem możliwości zaglądnąć tutaj, wiedzialem, że dzieje się w temacie! Jakże inaczej wygląda podróż w wygodnym Pendolino! Gdzie pani obiadek podaje... Kwalifikacje do BBT mam już załatwione w kwietniu, po Maratonie Piękny Wschód. Tu walczyłem o kolejne, do MRDP "Zachód", ale niestety chyba braknie 20, może 30 km. Jednak jak przejadę BBT w limicie, kwalifikacje dostanę. Spokojna głowa. Ostatnia nockę postanowiłem jechać, bo mógłbym nie zdążyć na pociąg. Po za tym to była zagrywka taktyczna i wyprzedziłem parę osób. Maraton okażą się być najtrudniejszym w Polsce! To mówi śmietanka ultrasów! Ponoć BBT przy tym to niedzielny spacerek. Moj wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania (ponoć 35 na 200 startujących), a doświadczonych ultrasów wprawił w osłupienie. Oni myśleli, że w ogóle nie dam rady, zwłaszcza jak poznali trasę na własnej skórze. Wielu dobrych zawodników pozostawiłem sporo za sobą. Teraz ja dojeżdżam do domu, a większą część ludzi ciągle walczy na trasie. Niektorzy mogą nie zdążyć do soboty na godzinę. 16:00, do kiedy to meta będzie funkcjonować... Niezłe wrażenie zrobiła na nich moja jazda nocna, bez choćby krótkiej drzemki, do tego "wydajna". Kojarzycie MabaOnBike? Została co najmniej 200 km za mną, choć mocno się stara i robi dobre 200 km na dzień. Jeszcze raz to powtórzę: trasa jest mega wymagająca! Takie atrakcje bywają, ale na dystansach nie większych niż ok 50, 60 km...4 punkty
-
Ostatnie dwa tygodnie była gorąca dyskusja w branży wspinaczkowej na fejsie. Przyczyną był śmiertelny wypadek Polki na Mont Blanc. Chciałem Wam zacytować kilka wpisów na ten temat. Wypadek miał miejsce podczas wejścia na Mont Blanc dnia 26 czerwca 2018. Grupa była prowadzona przez tzw. pirackich przewodników ze stowarzyszenia Homohibernatus, czyli osoby bez uprawnień do takiej działalności na terenie masywu Mont Blanc w części francuskiej. Link do informacji medialnej o wypadku (podaję, jako cytat faktów): https://wiadomosci.wp.pl/smierc-polki-na-mont-blanc-byla-ofiara-przewodnika-przebieranca-6268311418873985a Później pojawił się kontrowersyjny opis wycieczki napisany przez Krzysztofa Tęczę, który jest Prezesem Zarządu Oddziału PTTK Sudety Zachodnie. Całość jest tutaj: https://ratownictwogorskie.pl/tragiczna-wyprawa-na-mont-blanc/. Ten tekst było szeroko komentowany na fejsie Ratownictwo Górskie w tym poście: Cytuję kilka wpisów: "Monika Strojny: Ratownictwo Górskie wstyd! Jak możecie publikować taki tekst, bez żadnej refleksji czy swojego komentarza, że grupa nie była prowadzona przez przewodników tylko osoby bez ŻADNYCH uprawnien. Po francuskiej stronie te uprawnienia są wymagane prawem wiec prowadzenie ludzi za pieniadze bylo NIELEGALNE. Jak możecie tego nie napisac!? Jak możecie bez żadnej refleksji publikowac tekst, w ktorym nie ma słowa o tym, ze 4 i 9 osób na pseudo przewodnika to przekroczenie wszystkich norm bezpieczeństwa?? Można by tak wymieniać.." "Proguide Pl: wyprawa prowadzona przez ludzi bez ŻADNYCH górskich uprawnień promowana przez Ratownictwo Górskie!!!!….. Pan Tęcza jest laikiem kompromitującym się zupełnie, ale to żenujące że na łamach portalu prowadzonego przez ratowników górskich." "Mikołaj Kocot: sam nie wiem co jest bardziej szokujące w tym artykule. To ze ktos podajacy sie za przewodnika PTTK jest tak niedoinformowany, ze brakuje mu podstawowych instynktow gorskich, nie mowiac juz o technice, ze nie rozumie istoty przewodnictwa, czy to że postanowił się podzielic tym z innymi. Tak czy inaczej sugeruje jak najszybsza emeryture zarówno wspinczkowa, jak i przewodnicka, a Państwu jak najszybszej zmiany redaktora."3 punkty
-
Po tej dyskusji ukazał się list otwarty Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich IVBV, który cytuję w całości. List został wystawiony na stronie: https://ratownictwogorskie.pl/polemika-do-tekstu-na-temat-wypadku-na-mont-blanc/ Cytat z https://www.facebook.com/przewodnicyPSPW: W związku z bulwersującym wpisem na portalu ratownictwogorskie.pl publikujemy poniżej list otwarty prezesa PSPW Ludwika Wilczynskiego. Zachęcamy do lektury, i jak najszerszego udostępniania. Szanowna Redakcjo, ale również drogi Marianie, bo obaj byliśmy uczestnikami wyprawy na Manaslu w 1984! W imieniu Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich, chcę podjąć polemikę z tekstem Pana Krzysztofa Tęczy, zasłużonego dla zachodnich Sudetów działacza PTTK. Relacjonuje on przebieg tragicznej w skutkach wyprawy na Mont Blanc zorganizowanej przez stowarzyszenie Homohibernatus stworzone i kierowane przez Zbigniewa Bąka. Strona www informuje, że stowarzyszenie zrzesza pasjonatów gór a oferta wyprawowa skierowana jest tyko do jego członków. Kto nie chce być członkiem, ten nie może korzystać z bogatej i już na pierwszy rzut oka komercyjnej oferty tego klubu. Wyjazdy prowadzą (cokolwiek to znaczy) doświadczeni członkowie stowarzyszenia. Jak doświadczeni? O tym ani słowa. Jest tyko zapewnienie, że nie są przewodnikami górskimi. I to jest tak zwana najszczersza prawda. Na fb już trochę bliżej prowadzonej działalności: wyjazdy są w zakładce „products” a dalej czytamy: „najlepsi przewodnicy, korona ziemi, skuteczność 96%”. Na stronie www stowarzyszenie Homohibernatus czytamy:„...wymagamy od uczestników bardzo dobrej kondycji, reszty uczymy na miejscu (obsługa czekana i raków, asekuracji na linie itp.), więc macie 2 w 1 i wyprawę”. Z relacji Pana Krzysztofa Tęczy wynika zresztą, że nie wymagano od niego „bardzo dobrej kondycji”. Czy taka sytuacja – uczenie podstaw alpinizmu może przytrafić się w profesjonalnym przewodnictwie? Tak, ale z jednym zastrzeżeniem. Przewodnik ma pod opieką na tym samym Mont Blanc tylko dwie osoby i w terenie grożącym upadkiem asekuruje (!!). Uważamy, że artykuł Pana Krzysztofa Tęczy propaguje nieodpowiedzialne podejście do gór i znalazł się na Waszych lamach, Droga Redakcjo, przez niedopatrzenie. Ilość niebezpiecznych momentów i „małych ocaleń” już na podejściu do popularnego schroniska pozwala wyrazić ulgę, że wyjście na Mont Blanc przerwano. Szkoda, że już po wypadku. Ostatni akapit artykułu Pana Krzysztofa Tęczy mógłby być memento dla wszystkich marzących o górach wysokich. Mógłby być, gdyby nie ostatnie zdanie. „... góry to marzenia, to świat do którego lgnie wielu. Jednak ten świat trzeba rozumieć, trzeba go traktować z należytym szacunkiem i powagą. Góry, jeśli czujesz przed nimi odpowiedni respekt, pozwolą ci bezpiecznie wrócić do domu. Musisz tylko bardzo tego chcieć.” Otóż „bardzo chcieć” wrócić do domu, to za mało. Trzeba jeszcze podejmować słuszne decyzje. Wśród nich mieści się decyzja o wyborze górskiej usługi. Czy była to usługa profesjonalna? Czy „organizator” zwany „prowadzącym” , to dobry wybór? Czy „bardzo chcieć” znaczy móc? Na te pytania nie odpowie jedyna uczestniczka wyjazdu i nie odpowiada też relacja o tragicznej wyprawie na Mont Blanc. Na koniec kilka słów wyjaśnienia dlaczego zabieram głos w imieniu Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich. Walka z konkurencją? Walka o pieniądze? Takie komentarze słyszą zazwyczaj w naszym kraju ci, którzy przypominają o standardach. Zazwyczaj pada jeszcze argument, że i przewodnikom przytrafiają się wypadki. Tak, to prawda, Przytrafiają się i są to prawie zawsze wypadki spowodowane obiektywnymi niebezpieczeństwami gór. To nie przypadek, że na Mont Blanc standardem jest opieka przewodnika nad maksimum dwiema osobami,a wysokie wymagania od kandydatów na przewodników IVBV-IFMGA są normą od lat 60. XX wieku. Kilkuletnie, poważne uprawianie alpinizmu i skialpinizmu jest biletem wstępu do testów na kilkuletni kurs przewodnicki, zakończony wymagającymi egzaminami i roczną pracą w charakterze aspiranta. Powodem naszej polemiki są oczywiście ofiary „partnerskich” czy „klubowych” wypraw, ale też opinia o polskim przewodnictwie licencjonowanym. Tytuły prasowe i informacje w telewizji prawie zawsze w tytule zawierają frazę, „wypadek polskiego przewodnika”. Na tego rodzaju zbiorową odpowiedzialność po prostu się nie zgadzamy. Licząc na zamieszczenie naszej polemiki, z wyrazami szacunku i z górskim pozdrowieniem, Ludwik Wiczyński Polskie Stowarzyszenie Przewodników Wysokogórskich IVBV-UIAGM-IFMGA3 punkty
-
Słucham dyskusji w TVP Sport o nowym trenerze reprezentacji. Trudno uniknąć przy tym dyskusji o Nawalce - osoby w studio podkreślają megaprofesjonalizm sztabu Nawalki, Jego całonocne układanie strategii meczowej, treningi wytrzymałościowe, monitorowane zmecżenie zawodników, treningi psychologiczne - ja nic z tego na boisku nie widziałem, wręcz przeciwnie, żadnej strategii gry, kondycja na 30 minut, na podwórku czasem lepiej graliśmy niż te piłkarskie celebryty. Co do wczorajszego półfinału, to chyba Chorwaci uśpili Anglików pozorowanym zmęczeniem w 1 połowie, którzy wyszli po przerwie z przekonaniem, ze już sa w finale. Bardzo dobrze prżez cały Mundial gra wg mnie Rakitic.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Maciek moje szczere gratulacje, jesteś tak niesamowity jak drużyna Chorwacji która w końcówce dostaje kosmicznej energii. Widząc trudność trasy miałem wiele wątpliwości czy dasz rady dojechać na swoim tłuściochu, tym bardziej chapeau bas. Dzięki za super emocje podczas naszego kibicowania, dla mnie tym bardziej miłe bo miałem przyjemność jechać kawałek trasy z Tobą. Info dla tych planują trasę wzdłuż Wisły - na to potrzeba ok. 2 tygodnie amatorskiej jazdy.2 punkty
-
2 punkty
-
Wspaniała Chorwacja w finale MŚ. 4 milionowy kraj walczy o złoto. MODRIČ i spółka pokazali jak należy walczyć. To ich 3 dogrywka, a jaka forma i waleczność. Mam nadzieję, że nasi piłkarze odpoczywając po trudach sezonu gdzieś pod palmami, oglądali ten mecz. Tylko czy to im przemówi do rozumu. Dopóki w naszej reprezentacji będą grali zawodnicy pokroju Peszki czy Szczęsnego ja na to nie liczę. Wracając do Croatii, czy wystarczy im sił na finał, oby...1 punkt
-
Co do Brazylii zgadzam się z Tobą w 100%, też jestem ich fanem od zawsze. Mam też swojego czarnego konia i takim jest Hrvatska. Dla mnie była Jugosławia to taka europejska Brazylia. Przeważnie pięknie odpadają, ale nie tym razem. W pierwszej połowie rzeczywiście Modrić i kompani nie zachwycali, a w zasadzie grali statycznie i słabo. W drugiej połowie i dogrywce to była już Chorwacja taka jakiej oczekiwałem. Modrić grał już swoje i cała drużyna zasłużyła na awans do finału. Najwięcej wg mnie dał Ivan Perisić. Bramka 1-1 w stylu Zlatana Ibry ( korzenie bałkańskie-bośniackie nomen omen). Chwile wcześniej dwójkowa akcja z Modriciem i zablokowany strzał przez obrońcę). Chwilę po strzeleniu gola odebrał piłkę w strefie obronnej Anglików i trafił w słupek. Podanie do Mandzukicia i jego solo z bramkarzem. Druga połowa dogrywki, wysoki pressing i wygięty w łuk Ivan wykłada piłkę Mario Mandzukiciowi, kolejna bramka. W 120 minucie czekał niepilnowany Perisic na podanie od Andreja Kramaricia i byłoby 3-1. Podobał mi się też Sime Vrsaljko, w meczu z Rosją kontuzjowany i wyleczony (podleczony) w ostatniej chwili. Wiele świetnych dośrodkowań z prawej strony robiły zamieszanie u Anglików. Dośrodkowanie do Ivana na 1-1 to jego robota. Do tego przy 1-1 w pierwszej części dogrywki to Sime wybił piłkę z linii bramkowej po strzale Stonesa. W obowiązkach defensywnych świetnie pomagał też Ante Rebić. Generalnie nikt mnie u Chorwatów nie zawiódł (poza 1 połową całościowo). Wszystkie statystyki (poza faulami) wskazywały na przewagę Chorwatów. Dla mnie wynik sprawiedliwy jak najbardziej. I coś dla fanów.....1 punkt
-
1 punkt
-
Bardzo dziękuję. Nie wiem ile osób mi kibicowało, ale wszystkim jestem bardzo wdzięczny. Wiem za to, że naszą jazdę obserwowało w sumie ok 25 000 osób! Zgadzam się z tobą w pełni, że wszystko siedzi w głowie i od tego zależy najwięcej. Ostatnie ponad 300 km jechałem ze spuchniętą nogą w kostce i mocnym bólem. Leciałem na tabletkach przeciwbólowych, ale to niewiele daje. Swoja granice cierpienia, że tak powiem, przesunąłem bardzo daleko. Gdybym nie pojechał ostatniej nocki, miałbym problem z dotarciem do końca. PS. O sprzęt jeszcze Cię wypytam... Dzięki serdeczne. Marcin, większość nie wierzyła, że to jest możliwe. Ja wiedziałem, że tak, ale nie spodziewałem się utrzymania dobrego tempa. Zdjęcie zawodowe!1 punkt
-
1 punkt
-
Grał słabo w pierwszej połowie, jak reszta drużyny. W drugiej wziął grę na siebie, prawdziwy generał środka pola, bardzo mocny kandydat do miana najlepszego gracza turnieju. Co do reszty, w zasadzie zgoda. W zasadzie, bo ja akurat kibicowałem Belgii, z uwagi na Hazarda i De Bruyne, i typowałem finał Belgia-Chorwacja. Pozdrawiam.1 punkt
-
.. na mapie polskiego #inlinealpine Warmia i Mazury to niestety "biała plama". Rok temu korzystaliśmy przez chwilę z dróg "serwisowych" w okolicy S7 przy Ostródzie - trochę krótko i w normalnych godzinach zbyt duży ruch. Przed "tyczkami" dobrze jest oswoić się z jazdą na pochyłym choćby na "kubeczkach" czy grzybkach i to w ustawieniu pod ćwiczenia a nie "symulację" slalomu. O tym, że częściej niż przy normalnym rolkowaniu przydają się rozmaitego rodzaju pancerzyki i ochraniacze wspominać nie będę .. Pozdrawiam, M.1 punkt
-
To tak specjalnie czy co ? Tak czy inaczej: ogromne gratulacje: śledziliśmy całą ekipą zmagania a dodatkowo sprawdzaliśmy wieczorami jak się sprawy mają. Daj znać ja kto było z tym GPSem.1 punkt
-
W pierwszym półfinale kibicowałem Belgii, niestety nie wyszło. Naszła mnie jeszcze jedna dygresja, w finałowej czwórce są podobno same europejskie drużyny. Ja widzę tylko jedną. Hvala Hrvatskaaaa ajmoooooo w niedzielnym finale.1 punkt
-
1 punkt
-
moze to ta lewa noga, na która sie @johnny_narciarz skarżył, ile pozwala Mu prosto stanąć.....1 punkt
-
Cześć A jednak Maciek prze do Tczewa... szacun. Trasa na tym odcinku wydaje się prosta z pewnością wie co robi. Pozdro1 punkt
-
Cześć Maciek dziś ma fantastyczne tempo i parcie. O 5.45 jak wstałem jeszcze był na kwaterze a o 6.30 jak dojechałem do pracy już miał pewnie z 15-17 km zrobione! Do Borowskiego z którym wymienia się pozycjami od dłuższego czasu miał na moje oko co najmniej 10km straty a właśnie go wyprzedził. Tym bardziej niesamowite że jedzie sam a tam jedzie dwójka.Ten odcinek był jednym z trudniejszych na trasie więc tym bardziej szacun. Z tego co pamiętam Maciek planował nocleg w Tczewie a to jeszcze niestety 25-27 km. Myślę, że zdecyduje się na nocleg w Gniewie albo w ogóle taki był ostateczny plan. Maćku trzymaj się serdecznie! Pozdro1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







