Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      5

    • Liczba zawartości

      16 752


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      3 572


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 888


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.11.2018 uwzględniając wszystkie działy

  1. Ja planuję, w tym sezonie, odwiedzić Klinovec na granicy z Niemcami. Ośrodek, po połączeniu oferuje ponad 40km tras, co sprawia, że będzie walczył ze szpindlem i Cerną Horą o miano największego w Czechach.
    3 punkty
  2. O w mordę. Dawno do tego wątku nie zaglądałem, m.in. dlatego, ze od dłuższego czasu towarzysza mu zupełnie niepotrzebne emocje. Ostatnich kilka postów jest tego potwierdzeniem. Drodzy forumowicze - w wątku chodzi o pogodę. Pewien stan, na który jednak nikt z nas zasadniczego wpływu nie ma. Ktoś próbuje sie bawić w przepowiadanie, a zima będzie jak będzie. Wszyscy pewnie chcielibyśmy aby była śnieżna i umożliwiła wszystkim nam możliwie nieskrępowane oddanie sie narciarskiej pasji. I tego sie trzymajmy, a osobiste wycieczki pozostawmy sobie, bo przykro sie to czyta...
    2 punkty
  3. se znalazłem, Mario 🙂 jakiś kryzys w Czechach, 7 nowych krzesełek to použitá, ale może to jest dobry powód, aby te mniejsze stacje poodwiedzać w tym sezonie Zimní sezóna 2018/2019 Praha: hotel Mövenpick (NH Prague City) Praha PL-12 156 m Inauen-Schätti náhrada stávajícího šikmého výtahu Tanvaldský Špičák II Jizerské hory SLO-4 Bubble 911 m Leitner >>>> použitá lanovka z Obertauernu Paseky nad Jizerou Krkonoše SLO-4 1164 m Leitner >>>> použitá lanovka z Bellamonte Rokytnice nad Jizerou: Studenov-Hranice Krkonoše SLF-2 367 m Garaventa >>>> použitá lanovka z Les Diablerets Hynčice pod Sušinou - Kaple Králický Sněžník SLF-2 981 m Doppelmayr >>>> použitá lanovka z Wildkogelu Karlov pod Pradědem: Myšák Jeseníky SLO-4 Bubble 550 m Leitner náhrada stávající 2-sedačky, použitá lanovka z Kronplatzu Karlov pod Pradědem: Roháč Express Jeseníky SLO-4 660 m Leitner použitá lanovka z Ratschingsu Mosty u Jablunkova - Grúň Beskydy SLF-4 564 m Leitner >>>> přemístěná původní lanovka Malá Morávka - Kopřivná Dolní Lomná - Severka Beskydy SLF-2 1021 m Leitner >>>> použitá lanovka z Alleghe
    2 punkty
  4. Kask firmy Kask, model Chrome White/Pink Gold Photo 57 Po wielu sezonach w kasku od Rossi przyszedł czas na wymianę sprzętu u mojej Pauli. Od dawna moja druga połowa chorowała na damską wersję kasku od firmy Kask w wersji Chrome - męskie również z tej serii występują. Co w tym sprzęcie jest niezwykłego? Kilka rzeczy... Ale przede wszystkim szyba fotochromatyczna, czyli taka, która pod wpływem jasności światła słonecznego zmienia barwę. Nim napiszę, coś więcej - uprzedzę, że kupno tego cacka wiąże się z wydatkiem porównywalnym z ceną nowych nart średniej klasy 😮 No ale, kto kobiecie dla której estetyka jest niezwykle istotna zabroni? Raz spojrzała i zaszalała... a najgorsze jest to, że sam się zastanawiam nad podobnym zakupem... Ehhh Dzisiaj, po raz pierwszy od wielu dni, za oknem pojawiła się pogoda sprzyjająca zrobieniu pierwszego, domowego testu - z pewnością wrócę do wątku, by napisać jak sprzęt się zachowuje na śniegu w różnych warunkach atmosferycznych. W każdym bądź razie dzisiaj było słońce, było też trochę cienia. Jak wygląda kask ze szczęśliwą posiadaczką zaraz po wyjęciu z pokrowca i wyjściu na balkon? Proszę: Na początku szyba jest jasna o lekkim, brązowym zabarwieniu... Robię kilka zdjęć - nasz pobyt na balkonie trwa najwyżej minutę. Nim zaprezentuję jak wygląda szyba po tym czasie - kilka ujęć i szczegółów. Jak widzicie na powyższym zdjęciu - kask ma chromowe ozdobniki: nazwę firmy na czole oraz cztery wywietrzniki (SMART VENTING SYSTEM). Nazwa jest nieco tajemnicza. Producent kryje pod nią coś, co nazywa: "zintegrowanym z kaskiem system wentylacji, który zapewnia komfort poprzez właściwy przepływ powietrze dzięki odpowiednio umieszczonym otworom w kasku oraz przewiewną wyściółkę". Z tyłu sprzęcik wygląda tak: W kilku miejscach wyraźnie zaznaczone jest, że kask wykonany jest w każdym elemencie w Italii. Widok z boku z widokiem na niezwykle starannie wykonane szczegóły. Szybę można wykręcić, wymienić na inną (jeśli się ją dodatkowo dokupi), można również po demontażu założyć gogle. Nauszniki są wykonane z bardzo miłej tkaniny od środka obszytej wełną Merino. Białe paski są wykonane z ekologicznej skóry. Wyściółka kasku wykonana z bezzapachowej wełny Merino powstała we współpracy ze światowym liderem w jej produkcji, włoską firmą REDA. Wykonane z naturalnego włosia wyściełanie Merino jest komfortowe ale również odporne na wilgoć i pranie - tak pisze w folderze. Wyściółka i zauszniki wyjmowane są jednym pociągnięciem. Jeszcze jedno zbliżenie na szczegóły wykonania: Co mamy jeszcze w kasku? MICRO METRICAL BUCKLE - regulowana sprzączka, która jest bardzo łatwa w obsłudze i w bardzo wygodny sposób można ją także odpinać w rękawicach narciarskich. "Wyrafinowane wykończenie paska podbródkowego" - hahaha uwielbiam takie marketingowe wstawki reklamowe No dobra wracamy do testowanej szyby... ...ale nim zamieszczę fotkę, po tej jednej minucie na słońcu kilka zdań jaka to technologia. "Innowacyjna zintegrowana podwójna szyba z systemem Anti-Fog i Anti-Scratch, ma zapewnić doskonałe panoramiczne widzenie. Ma być również 4 razy bardziej odporna na zaparowanie niż szyba pojedyncza. Jej wyprofilowanie ma zapewniać nie tylko szerokie pole widzenia, ale jest także ukłonem w stronę osób noszących okulary korekcyjne - większość oprawek ma tu się zmieścić bez problemu." Jak widać na powyższym zdjęciu - miejsce zetknięcia szyby ze skórą twarzy, to dość szeroka i świetnie przylegająca do twarzy gąbka. Paula mówi, że idealnie pasuje do jej profilu - nie powinno nic podwiewać i w odróżnieniu do mojego kasku Uvexa śnieg nie ma prawa jej dostawać się do oczu (u mnie niestety jest to problem - zamiast podobnej do gąbki z gogli jest cienki pasek, który nie przylega idealnie do twarzy). Testowana szyba, po minucie przebywania na balkonie, w słońcu wygląda tak: Zdjęcie kasku w domu, w cieniu - założenie kominiarki (kilka chwil)... ...i jest tak: W takich warunkach fajnie to działa Ciekawe jak będzie się ten sprzęt zachowywał w trzech przypadkach: 1. Z pełnego słońca, wjazd na pełnej prędkości do cienia? 2. Zmiana pogody w ciągu dnia ze słonecznej na pochmurną + opady śniegu? 3. Jazda nocna. Śmiem przypuszczać po domowym teście, że w punkcie numer dwa będzie nieźle...a w punkcie numer jeden? Zobaczymy - z pewnością napiszę. Jazda wieczorna i nocna? Też jestem ciekawy, jak to wypadnie w porównaniu z jasną, pomarańczową, żółtą szybą gogli... mam małe przypuszczenia, że nie będzie kolorowo ze względu na brązowe zabarwienie photochromicu. No i na koniec smaczek... ...walizeczka na kask. I jak kobieta ma się nie zakochać w takim czymś? Kask i torebka w jednym Ergonomiczna, w środku wyściełana delikatną, miękką tkaniną by zapewnić szybie komfort w przechowywaniu. Dodatkowo miejsce na wpisanie danych właściciela sprzętu (pod napisem). W sumie ciekawe, czy ktoś by zgubę zwrócił gdyby zginęła? W każdym bądź razie fajny patent - przydatny w podróżowaniu samolotem np. To tyle na chwilę obecną. Gdybyście mieli jakieś pytania, to walcie śmiało. Jak przyjdzie zima, z pewnością wrócę do tego wątku z większą ilością informacji. Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  5. Oj dawno nie byłem na pieszej wycieczce, oj dawno... Na początek po kontuzji zafundowałem sobie łatwy teren - Ojcowski Park Narodowy. W razie czego wziąłem kije i dwie Dziewczyny do pomocy Paulę i jej koleżankę Anię. Miało być słonecznie a wyszło, mokro, mgliście i z mżawką. Startujemy z parkingu znajdującego się nieopodal Jaskini Łokietka. Ruszamy szlakiem zielonym i jako pierwszy cel ustalamy odwiedziny w wymienionej z nazwy pieczarze. Skład: Jest klimatycznie... las we mgle widziany z wejścia do Jaskini: Trzeba kupić bilety - 10 zł sztuka. Statyw na coś się przydaje Wejście do Jaskini Łokietka: W środku nie można fotografować...nawet bez flesza. Zrobiłem jedną fotkę, bo nie wiedziałem Wyszła nie ostra Ruszamy dalej na szlak - wybieramy kolor czarny, który prowadzi do Ojcowa. Na jego końcu - taras widokowy. Robiłem dużo zdjęć ale w tej aurze najładniejsze z tego miejsca wyszło to: Idziemy po Ojcowie, w kierunku ruin... ...a po drodze: Parapet: Skałki: No i dochodzimy do Zamku w Ojcowie: Przy wejściu: Szkic poglądowy Zamku: Makieta: A dziedziniec w rzeczywistości wygląda tak: Brama jest ok... Wieża w remoncie Mury: Studnia i wnętrze Zamku - tu kiedyś były stajnie i inne zabudowania: Ruszamy dalej na szlak - w zasadzie robimy dwie pętle po najbliższej okolicy Ojcowa. Grzybki: Strumyczek: Woda czysta Wychodzimy z doliny znowu w Ojcowie. Druga jaskinia niestety zamknięta już Kierujemy się do Bramy Krakowskiej: I znowu statyw się przydaje Brama Krakowska z drugiej strony: Ciśniemy Doliną Ciasnej Skały I po paru minutach docieramy do auta. Jest godzina 15sta więc na dalsze zwiedzanie przedostajemy się kilka kilometrów autem. Lądujemy przy Maczudze Herkulesa: Piękna 😮 Ścieżką z powyższego zdjęcia idziemy do kolejnego Zamku... Spowija go mgła. Szkic: Trafiamy na dziedziniec. Turystów już prawie niema i promieni słońca też niewiele. We mgle wygląda tutaj mrocznie... ...ale nam humory dopisują! Wracamy i podziwiamy raz jeszcze najsławniejszą polską skałę Wsiadamy do auta i ruszamy ponownie do Ojcowa - tym razem coś zjeść. Mijamy charakterystyczny dla tej miejscowości kościół. Jemy przepyszne placki po węgiersku w Karczmie pod Nietoperzem. Łącznie tego dnia udaje się nam zrobić 20 kilometrów na pieszo - nie jest źle! Noga na nierównościach i na śliskim daje radę! pozdrawiamy serdecznie marboru, Paula i Ania PS. Ania obiecała nauczyć się jeździć na nartach
    1 punkt
  6. Cześć, jak smutno zaglądać na narciarskie forum i nie widzieć tematów o biegówkach! Na przypomnienie - nasze wrażenia z pobytu w Tyrolu w Austrii, tuż przy niemieckiej granicy. Region jest skromny, ale urządzony tak, by móc spędzić przynajmniej trzy dni nie powtarzając tras - zakładając dzienne dystanse na spokojnym poziomie około 20 kilometrów. Bo tras jest około 60 kilometrów, choć materiały promocyjne mówią o liczbie dwa razy wyższej - podwojonej przez dwa razy zliczone trasy te same trasy do klasyka i łyżwy. Swoją drogą, to żenujące, że do takiego chwytu muszą uciekać się takie i tak świetne miejsca. Punktem centralnym jest Kössen - to tu najlepiej mieć nocleg. Niektóre trasy będziemy mieć właściwie "pod domem", do innych sprawie dojeżdża się bezpłatną komunikacją. Bezpłatną dla posiadaczy lokalnej karty gościa, którą dostaje każdy hotelowy gość w regionie. Trasy są zróżnicowane, bardzo rzadko płaskie, zwykle cały czas po pofałdowanym terenie. Na głównej 23-kilometrowej pętli są całkiem długie, ale jednak dość łagodne podejścia i zjazdy. Można się zmęczyć, ale potem wracając jest okazja do długich zjazdów w pięknej okolicy. Większość tras prowadzi po otwartym terenie Kaiserwinkl z widokami na pasma Alp - Chiemgawskie na północy i Kaisergebirge na południu. Jedynie pętla południowa wbija się w dolinę w kierunku Kitzbühel. Więcej o lokalizacji, dokładny ślad GPS wycieczek i oczywiście wszystkie nasze wspomnienia na blogu: https://www.znajkraj.pl/kaiserwinkl-w-tyrolu-narty-biegowe-w-alpach Trafiliśmy na świetną pogodę, trzy wyżowe dni z 10-15 stopniowym mrozem. Trasy były oczywiście przygotowywane każdego dnia, a osób korzystających wcale niemało, w każdym wieku i z każdym podejściem - od szuraczy po wyczynowców. O, tak było: przywitanie z trasami nad zamarzniętym jeziorem, w tle Kaisergebirge: Pętla wokół wzgórza Miesberg: Mają narciarze swoje znaki: I sporo informacji lokalizacyjnej: Widok ogólny na dużą część Kaiserwinkl - ten zakątek pomiędzy pasmami: Lasów jest niewiele: Na trasach zdarzają się szkolne grupy uczące się biegania: Widoczki: Tu jeszcze przed roztopieniem się szadzi: Jest naprawdę malowniczo. A wieczorem można pospacerować po centrum miasteczka - bez smogu: I mijając zachowany hotel z XVI wieku: Bardzo przyjemne miejsce. Jeśli jeździć na biegówki jak my - w 2-3 różne miejsca podczas jednego wyjazdu, to Kaiserwinkl świetnie do takiej idei pasuje. Narta Szy.
    1 punkt
  7. Może będzie Wam brakować towarzystwa, osobiście klimaty czeskich małych ośrodków z małą ilością narciarzy mi bardzo pasują...
    1 punkt
  8. Jak najbardziej, jeszcze nie byłem w Králický Sněžník na ten przykład. A pamiętam chyba relacje Pana Marboru, więc to wstyd że mnie tam nie było. Moja córeczka częściej mówi o nartach niż ja obecnie, więc może w końcu coś spadnie białego i pozwiedzamy te unikalne czeskie ośrodki.
    1 punkt
  9. Byłem tam kilka lat temu. Relacja na sąsiednim forum 😉 Generalnie fajny ośrodek, i równie popularny. Dobrze że rozwinęli połączenie z Neklidem. Generalnie ta część na górze Klinovec jest najlepsza. W części niemieckiej fajny teren, ale wyciągi słabe, konkretnie jeździ tylko krzesło, a orczyki dla fanów. Jest tam też dużo fajnych terenów na biegówki i chyba z tego korzystaliśmy (koło Klinovca i Bozi Dar). Pamiętam że na tablicach elektronicznych były wyświetlane również wersje po polsku 🙂 Polecam na apreski zajrzeć do Bozi Dar, przepiękne miasteczko, fajne knajpki.
    1 punkt
  10. Fajnie ze cos w koncu pojezdzisz. 👍
    1 punkt
  11. Niestety. Szkoda bardzo. @surfing jak słusznie zauważyłeś, szkoda że nie ma Czantorii, ale warto ubolewać nad tym że nie ma np. Istebnej.... Może jak na nasze warunki wymagam za dużo, ale świetnie byłoby jakby wiślański skipass obowiązywał w autobusach Wispolu, na wszystkich liniach.
    1 punkt
  12. Tak, oczywiście. Wszystko musi być absolutnie bezpieczne, oświetlone, z pasami, wydzieleniami mijankami itd. Powinny też być szczegółowe kontrole wszystkich parametrów rowerów, kasków, żółwików itd. Każdy element powinien być certyfikowany i przebadany aby nic Cie na trasie nie mogło zaskoczyć. Pozdrwienia
    1 punkt
  13. Ponieważ pogoda (jak na porę roku) wprost rozpieszcza to postanowiłem znów zajrzeć na Wzgórza Strzelińskie. Celem były oficjalne i nieoficjalne single i wąwozy. Listopad (i kwiecień) to chyba najlepsza pora do fotografowania tych tematów. Oddzielną kwestią jest czy to najlepsza pora do jeżdżenia. Na Gromniku jest już łyso. Szkoda, że wieża jest zamknięta... Singiel MTB Gromnik - Dzik Pierwszym celem jest singiel MTB Gromnik - Dzik (chatka myśliwych). Można podzielić go na trzy części. Sekcja górna to zjazd po zboczu. Miejscami drogę widać. czasem było gorzej Pod koniec mamy pierwsze "wąwozowe" formacje Dojeżdżamy tym sposobem do wspomnianej Diabelskiej Kręgielni. Tu się gęba rozjaśnia. To techniczny odcinek, strome zjazdy i równie strome podjazdy, korzenia i ścieżka z której łatwo wypaść. Tak patrzę, że na tych fotach wygląda to nieźle... ale na rowerze robi 10 x większe wrażenie. Po Diabelskiej Kręgielni zaczyna się bardzo leśna sekcja. Tutaj to naprawdę nie wiem jak jechać. Wyszedłem z założenia, że tam gdzie mogę przejechać to jest droga. I chyba tak było. Jeszcze jakiś wąwozik A później kawałek przez las. Końcówka jest efektowna bo jedzie się nad skalistym urwiskiem. Z relacji może odnieśliście, że to jest DH ale nie, są ostre podjazdy i tam na tych liściach dosłownie ostatnie poty wyciskałem. Z Dzika kopsnąłem się na Kopę Nowoleską aby zaliczyć wąwóz Pogródki. Wąwóz Pogródki To zdecydowanie większa dolina rzeczna od tych wcześniejszych (pochodzenia najprawdopodobniej antropogenicznego - erozja dróg) Najciekawiej wyglądają formacja wyżłobione przez dopływy. Po zjeździe Wąwozem Pogródki ponownie wjechałem na Kopę Nowoleską aby dołożyć jeszcze oficjalny singiel S1. Singiel S1 Pogoda była lepsza więc zatrzymałem się i zrobiłem parę fot. Bardzo fajnie, że oprócz tych wygładzonych, wyprofilowanych fragmentów są też takie gdzie ingerencje są minimalne. Tak wygląda środkowa sekcja (po przejechaniu ścieżki pieszej) Dół jest znów "sztuczny" Każdy z tych trzech opisanych tematów miał swój urok. Choć nie ukrywam, że jednak pierwszy singiel (a szczególnie Diabelska Kręgielnia) zrobił największe wrażenie. Jeżdżenie cały dzień na tej wymuskanej trasce (z fot powyżej) może być jak katowanie sztruksu. Niby fajne Ponieważ czasu było jeszcze sporo to pojechałem przez Gromnik do Strzelina, a tam w kultowej Korbie dyskutowałem jaki rower kupić na nowy sezon. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  14. Najniższa temperatura w jakiej jeździłem to - 30, bez zauważanej różnicy.
    1 punkt
  15. Zdaje się że Mała Palenica się chyba rozsypała na amen... nie wiem czy Duża Palenica ruszy. Niech ktoś potwierdzi. Widzę brak w spisie Partecznika, już nie działa?
    1 punkt
  16. Dodano jazdę nocną, zlikwidowano sezonowy, dla mnie nic specjalnego. http://wisla.e-skipass.pl/
    1 punkt
  17. @marionen piękne zdjęcia. Dzięki Orle Gniazda mamy w planach rowerowo... Może w przyszłym roku? Oby
    1 punkt
  18. Ja tak kilka par załatwiłem, to dość popularna usterka. Co do starych roczników (nawet 10 letnich). Ja często takie kupuję i nigdy się nie spotkałem żeby z nartami było coś nie tak, (Jeśli są nieużywane). A te narty, które zniszczyłem, akurat były rocznikowo w miarę nowe.
    1 punkt
  19. Trochę Czesi w nowym sezonie doinwestują Czeskie ośrodki narciarskie znów dużo zainwestowały w rozwój ośrodków narciarskich. Wartość nowych inwestycji narciarskich w sezonie 2018/19 wynosi około 650 milionów koron (około 110 milionów zł). Wśród tegorocznych nowości jest aż osiem kolejek linowych: jedna w ośrodku Tanvaldský Špičák w Górach Izerskich, dwie w Karkonoszach, trzy w Jesionikach i dwie w Beskidach. Zainwestowano także w poszerzenie i budowę nowych tras zjazdowych. Ośrodek Klínovec, na przykład, został połączony z sąsiednim ośrodkiem Neklid, dzięki temu narciarze będą mieć do dyspozycji ogółem 31,5 km tras, zamiast dotychczasowych 18 km. W Dolní Moravie natomiast doszło do połączenia dwóch części ośrodka nową trasą zjazdową o nazwie „Vyhlídková.“ Inwestycje objęły także systemy naśnieżania i ratrakowania, na przykład w kompleksie narciarskim Černá Hora – Pec narciarze mogą oczekiwać lepiej przygotowanych tras, dzięki nowej technologii Snowsat, która monitoruje wysokość pokrywy śnieżnej na trasach zjazdowych. Inwestycje skłoniły ośrodki narciarskie do nieznacznego podwyższenia cen skipassów. W 35 największych i najpopularniejszych ośrodkach ceny wzrosły średnio o 3,5 %. Nie zwiększyła się natomiast cena całosezonowego skipassu CzechSkipass, obowiązującego w 23 kurortach, obejmującego 40 kolejek linowych, 135 wyciągów i aż 215 km tras. Nowości w czeskich ośrodkach narciarskich Skiareál Klínovec – Neklid – Boží Dar (Rudawy) Główną nowością ośrodka Klínovec w Rudawach jest połączenie z sąsiednią stacją narciarską Neklid i bezpośrednie połączenie z ośrodkiem Boží Dar. Skiareál Klínovec rozszerzy się więc z 18 do 31,5 km, z tego 21,2 km tras będzie zaśnieżanych sztucznym śniegiem. Całkowita powierzchnia tras zwiększy się z 417 000 mkw do 737 000 mkw. Cały kompleks Skiareál Klínovec będzie obsługiwać 5 kolejek linowych, z tego dwie z osłonami. Ogółem kompleks oferuje w sezonie 2018/2019 ponad 30 km tras zjazdowych na jeden skipass. Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień – dorośli – 750 Kč (127 zł) - średni sezon, 790 Kč (134 zł),- TOP sezon dzieci – 600 Kč (102 zł) InterSkiregion Klínovec-Fichtelberg W ramach Inter Skiregionu Klínovec-Fichtelberg, dzięki czesko-niemieckiej współpracy, narciarze mają możliwość korzystania z 47 km tras zjazdowych. Między ośrodkami kursują bezpłatne skibusy. Czas przejazdu wynosi około 10 minut. InterSkiregion będzie obsługiwać siedem kolejek linowych, z tego trzy z osłonami i jedna kabinowa kolejka. Przykładowe ceny karnetów: InterSkiregion 2 dni – dorośli – 1.300,- Kč (220 zł) InterSkiregion 2 dni – dzieci – 1.040,- Kč (176 zł) Kolejną ważną nowością jest poszerzenie tras zjazdowych Dámská i Pařezovka. Niebieska trasa zjazdowa Dámská będzie poszerzona o 100%, a czerwona Pařezovka o 20%. Modernizacji doczekał sie też COOL FUN park, na narciarzy czeka także legendarny snowpark Neklid, jeden z pierwszych w Czechach. Koszt inwestycji na nadchodzacy sezon zimowy wyniesie 70 milionów Kč (około 12 milionów złotych). Rokytnice nad Jizerou (Karkonosze) Ośrodek należy do pięciu największych ośrodków narciarskich w czeskich Karkonoszach, przewyższenie tras zjazdowych wynosi 700 metrów. Ulokowany jest na stokach Łysej Góry (1300 m n.p.m.). Szczyt góry oplata pajęczyna tras zjazdowych o wszystkich stopniach trudności. Najważniejsze nowości sezonu 2018/19 to dziecięca trasa funline, rozszerzony obszar zaśnieżania oraz modernizacja wyciągów. Przykładowe ceny karnetów: W TOP sezonie (od 25 grudnia do 1 stycznia i od 1 lutego do 10 marca): 1 dzień: 720 Kč (122 zł) dorośli, 580 Kč (98 zł) młodzież i seniorzy 3 dni 1820 Kč (309 zł) dorośli, 1490 Kč (253 zł) młodzież i seniorzy Rodzinny (2+2) 2100 Kč (357 zł) Szpindlerowy Młyn (Karkonosze) Przygotowania do sezonu zimowego trwają w pełni. Ośrodek oferuje komfortowe warunki narciarskie w Świętym Piotrze i Medvědíně, czteroosobową kolejkę na Horních Mísečkách. Na narciarzy czeka w ośrodku 25 kilometrów tras zjazdowych, między innymi najdłuższa oświetlona trasa w Czechach – Hromovka, poszerzona trasa na Horních Mísečkách, gdzie w ubiegłym sezonie otwarto wygodną, czteroosobową kolejkę. Ośrodek oferuje aktywne atrakcje nie tylko dla narciarzy, lecz również dla miłośników snowboardu, jazdy na łyżwach, hokeju na lodzie. Przez cały sezon odbywają się tu liczne imprezy i zawody. W marcu na przykład Szpindlerowy Młyn będzie gościć znaczącą imprezę - Światowy Puchar kobiet w narciarstwie alpejskim. W tym sezonie na narciarzy czeka rozszerzony Snowpark Horní Mísečky oraz 4 nowe urządzenia do naśnieżania na trasie Harmony. Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 820 Kč (139 zł) dorośli, 570 Kč (97 zł) dzieci 6 dni 4110 Kč (698 zł) dorośli, 2880 Kč (489 zł) dzieci Černá Hora – Pec (Karkonosze) W tym sezonie w największym czeskim kompleksie narciarskim (44 km tras zjazdowych) zmodernizowano system naśnieżania i usprawniono system przygotowania tras zjazdowych. Černá Hora – Pec, jako pierwszy ośrodek w Czechach, wypróbuje technologię Snowsat, umożliwiającą efektywniejsze przygotowanie tras zjazdowych. O dobre warunki na trasach zatroszczy się nowy ratrak Kässbohrer Pisten Bully 600 oraz nowy system naśnieżania na trasie Vyhlídková w ośrodku Černý Důl. W sezonie 2018/19 kompleks ČERNÁ HORA – PEC zaoferuje narciarzom 76% sztucznie naśnieżanych tras zjazdowych. Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 810 Kč (137 zł) dorośli, 570 Kč (97 zł) dzieci 6 dni 3940 Kč (669 zł) dorosli, 2760 Kč (469 zł) dzieci Skiareál Aldrov – Vítkovice (Karkonosze) Nowością sezonu jest nowy system naśnieżania tras narciarskich. Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 470 Kč (79 zł) dorośli, 390 Kč (66 zł) dzieci 6 dni 2210 Kč (375 zł) dorosli, 1760 Kč (299 zł) dzieci Dolní Morava (Kralicki Śnieżnik) Główną nowością sezonu 2018/19 w ośrodku Dolni Morava jest nowa niebieska trasa zjazdowa „VYHLÍDKOVÁ“, która łączy górną stację kolejki Sněžník i ośrodek U Slona. Długość nowej trasy wynosi 1.050 m a przewyższenie 165 metrów. Trasa jest sztucznie naśnieżana. Całkowita długość tutejszych tras wynosi 10,4 km. Narciarze będą mogli korzystać także z nowej restauracji „SKALKA“, z panoramicznym dachem, przy górnej stacji kolejki linowej. Z restauracji rozciąga się piękny widok na Kralicki Śnieżnik, Ścieżkę w Obłokach i całą dolinę Kralickiego Śnieżnika. Podniesiono także do 15 lat limit wiekowy dla zniżki na skipassy dla dzieci (do tej pory zniżki obowiązywały dzieci do 12 lat) Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 670 Kč (113 zł) dorośli, 460 Kč (78 zł) dzieci 6 dni 3010 Kč (511 zł) dorośli, 2060 Kč (350 zł) dzieci Bílá (Beskidy) Modernizacja systemu naśnieżania, renowacja krzesełek kolejki linowej. Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 530 Kč (90 zł) dorośli, 400 Kč (68 zł) dzieci 6 dni 2300 Kč (391 zł) dorośli, 1700 Kč (289 zł) dzieci Kouty nad Desnou (Jesioniki) Modernizacja systemu naśnieżania Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 670 Kč (113 zł) dorośli, 600 Kč (102 zł) dzieci 6 dni 3010 Kč (511 zł) dorośli, 2700 Kč (459 zł) dzieci Buková hora (Červená Voda – Čenkovice) – Góry Orlickie Nowy ratrak, otwarcie po remoncie snowparku Čenkovice, nowy apresski Čenkovice. Przykładowe ceny karnetów: 1 dzień 620 Kč (105 zł) dorośli, 390 Kč (66 zł) dzieci 6 dni 2840 Kč (482 zł) dorośli, 1830 Kč (311 zł) dzieci
    1 punkt
  20. @marboru w tym sezonie udało nam się dotrzeć tylko do Olsztyna, na dalej szlakiem Orlich Gniazd nie starczyło czasu. Klimatu Jury Krakowsko-Częstochowskiej jednak liznęliśmy.. Nocowaliśmy w pobliżu w pięknym ośrodku Pod Grzybkiem w Zawadach nad brzegiem uroczej Liswarty.
    1 punkt
  21. Hollandia hutte To kolejne schronisko wyniesione wysoko nad teren. Jest sporo mniejsze od poprzednich. Niewątpliwym plusem jest możliwość zjazdu na nartach od i pod drzwi. Śpimy tutaj na wysokości 3225 m npm czyli najwyżej podczas naszego wyjazdu. Jest też tutaj najdrożej - po doliczeniu Kurtaxy, tourentee (5 CHF/litr) i odliczeniu zniżki OeAV wychodzi coś koło 78 CHF. Nie ma też tutaj wody w kranach. Do mycia wieczorem stawiany jest baniak z kurkiem a do bieżącej higieny płyn z alkoholem do dezynfekcji. Mimo tego chyba najwyżej oceniliśmy to schronisko. Przede wszystkim kuchnia jest rewelacyjna i to nie tylko obiady (kucharzy tutaj jakiś Azjata) ale wreszcie normalne śniadania w niereglamentowanej ilości. Z mięsem, kiełbasami, dobrymi serami i pieczywem. Czyli można. Schronisko jest "przytulne", ma klimat. Pokoje - wieloosobowe piętrowe prycze. Dzień 6 - wypłata Zainwestowane 105 CHF (dzięki którym znaleźliśmy się na ca 3450 m n.p.m.) przez tydzień czekało na dyskonto czyli zjazd. Ale za nim to nastąpi to ostatnia wycieczka. Celem jest Abeni Flue. Piękna narciarska bałucha. Idziemy dłuższy czas połogim polem lodowcowym. Zmienna pogoda przegania chmury i "okoliczności" są naprawdę nietuzinkowe. Powoli zbliżamy się do Abeni Flue. Dochodzimy na przełęcz i po krótkiej dyskusji decydujemy się na zjazd. Pogoda jest niepewna - wiatr napędza w doliny niskie chmury - boimy się braku widoczności na przełamaniach lodowca przy zjeździe w dolinę. Gdyby do tego dołączył spadek temperatury, to niemała droga co nas czeka może się niespodziewanie wydłużyć. Próbujemy policzyć czas i zakładając rozsądną rezerwę powoli czas nam się kończy. Czyli definitywnie - wypłata! Zjazd jest w mgłach i przecierkach. Warun dość nietypowy - na beton (w miarę równy) spadło może 3-4 cm warstwy świeżego. Jest więc bardzo przyjemnie. Tymczasem na niebie szaleństwo - przetrze się to czy przeciwnie? Po drodze mam "nasze" schronisko, w nim dopakowujemy plecaki. Widok na naszą drogę wygląda zachęcająco. Zjazd od przełęczy jest zdecydowanie bardziej wymagający. Śnieg jest nierówny i słaby. Przy dynamicznej pracy (z ciężkim plecakiem) można jednak pozwolić sobie na ostrą jazdę. po drodze oglądamy (przy okazji odpoczywając) jeszcze różne ciekawe geologicznie formacje. Ten zjazd jest zresztą niesamowity - nad nami ciężkie chmury a w głębi doliny - sielanka Jedziemy i jedziemy a cel ciągle daleko Jeszcze wyrazista morena boczna i lodowiec się kończy. Pojawiają się drzewa, nachylenie spada ale do końca jak się okazuje są jeszcze kilometry. Jeszcze sentymentalny rzut oka w tył. Nijak nie widać, że tam na przełęczy to pewnie z sporo ponad kilometr wyżej jest. Lądujemy przy mostku, cywilizacja! Jeszcze kilkaset metrów po drugiej stronie i jest wiata przystanku (Fafleralp). Godzina 12:35 - w sam raz aby spokojnie dotrzeć do Interlaken, zwiedzić miasteczko, zjeść i pójść wcześniej spać. Szczegółami dalszej podróży nie będę Was męczył ale trudno uwierzyć, że podróż czterema środkami komunikacji zajmuje nam tylko trochę ponad dwie godziny. Na początku jest lokalny "prywatny" busik - za 10 CHF jesteśmy w Blatten. za kolejne 6 dostajemy się Postbusem do Visp. Bilet kolejowy z Visp z przesiadką w Spiez chyba około 40 CHF. Odcinek Spiez - Interlaken to kwintesencja kiczu. Jezioro nad którym jedziemy, łódki na wodzie, ośnieżone szczyty, wystrzyżone trawniki. Ładunek cukru trudny do wytrzymania. W Interlaken moi koledzy potrafią rozmawiać tylko o kiełbasie. Idziemy i kupujemy po wielkim pęcie dla każdego - na gorąco jest naszym ostatnim obiadem w Szwajcarii. Rano (jak zawsze przed 5:00) robię wielką jajecznicę - pora jechać. I jeszcze dzień w statystykach i mapach. Wejście na (pod) Abeni Flue Zjazd w dolinę. Najwyższy punkt 3851 m n.p.m. - koniec jazdy 1765 m n.p.m. Przewyższenie z góry (wypłata) - 2153 m! Odległość nie tak duża - około 20 km. Tradycyjnie pora na podsumowanie. No cóż - fajnie było! Dzięki ekipo. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  22. Dzień 4 - wejście na Finsteraarhorn - 4274 m n.p.m. Niby to nie było najważniejsze ale jednak bardzo chciałem zameldować się tam na górze. To jednak ładnie brzmi - najwyższy szczyt Alp Berneńskich. A poza tym to jest bardzo ładna górka. Dzień (a właściwie noc) znów zaczął się nieprzyzwoicie wcześnie. W zasadzie wszyscy ze schroniska wybywają o tej samej porze. Ponieważ jest stromo i twardo to zapowiada się dzień pod znakiem harszli (czyli raków do nart). Dobrze to widać na poniższym zdjęciu. Pniemy się spokojnie, słońce także wędruje w górę. Dochodzimy do żebra co go oglądaliście w poprzednim odcinku. Okazuje się z tej strony dość stromym pagórkiem pokrytym drobnym piargiem skalnym. Narty lądują na garbie. Na grzbiecie widzimy nasz minimalny cel (czyli przełęcz Hugisattel). Po przejściu żebra mam małą przygodę - potrącam kijek a ten leci parę metrów w dól lądując na skalistej wysepce. Pikanterii dodaje fakt, że poniżej (czego nie ma na focie) jest wielka pionowa szczelina. Ekipa wygodnie się rozsiadła, udziela rad i patrzy - wpadnę? nie wpadnę? No po prawdzie to nie jest uczciwe postawienie sprawy, bo nawet asekurację mi zaproponowali. Bez przesady, złażę i odzyskuję co moje - nie będzie mi tu szczelina pluła w twarz! Dalej jest strome i twarde pole, trzeba mocno uważać bo łatwo można wylądować w dziurze. Są też potężne lawiniska Wreszcie przełęcz - wyglądamy z respektem na drugą stronę. Od dobrych paru chwil zmienia się pogoda, wiatr gna obłoki, momentami mamy regularną mgłę. Na szczyt idziemy w czteroosobowym składzie (jeden z kolegów nie odczuwa potrzeby). Początek jest całkiem sympatyczny. Z czasem jest dalej sympatycznie, tylko stromieje i w dodatku trzeba dymać grzebieniem. A co gorsza czasem złazić. jeszcze widok na wschód. Na górze jesteśmy z ostatnią widocznością Parę fot I pora wracać Na przełęczy jesteśmy znów w komplecie. Jestem szczęśliwy, że odzyskałem swoje narty, jednak jeżdżenie po górach jest znacznie ciekawsze od łażenia! Na zakończenie wizualizacja i mapa. Ślad narciarski to ten krótszy. Przewyższenie (nabite tymi podchodzeniami i schodzeniami) dobiło prawie do 1500 m. Odległość to tylko 8,7 km. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...