Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
04.08.2020 - 04.08.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.08.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Rudawy Janowickie -Starościńskie Skały-Lwia Góra. Lwia Góra to grupa okazałych skałek granitowych o fantastycznych kształtach .Można powiedzieć ,że poruszamy się w gnieździe skalnym. Urwiska skalne to frajda dla wspinaczy. Nasza wczorajsza wycieczka praktycznie w samotności i ciszy. Fantastycznie. W XIX wieku, z polecenia księcia Wilhelma, brata króla Prus, Fryderyka Wilhelma III w północnej części Starościńskich Skał wykuto skalne schody i zabezpieczono punkt widokowy poręczą, a jedną ze skał ozdobiono żeliwną figurą lwa. Lwa niestety już tam nie ma, został przeniesiony na Zaporę Złotnicką (Leśna,Zamek Czocha).7 punktów
-
Sobota - pętla z Piwnicznej-Zdrój przez Cyrlę pod Halę Pisaną Ostatni dzień naszego urlopu w Beskidzie Sądeckim spędziliśmy znów na górskiej wyrypie. Pogoda - idealna do wędrówki: słońce i rześki, północny wiatr. Cudownie! Zaczynamy przy parkingu w uzdrowiskowej części Piwnicznej. Pierwsze trzy kilometry to marsz boczną, asfaltową drogą do wioski Głębokie. Oj, fajnie byłoby mieć tutaj rower! W Głębokiem wchodzimy na niebieski szlak, który ma prowadzić ścieżkami do źródełka Św. Kingi. Źródełka jednak nie znajdujemy, tylko jakąś kaskadę między domami. Hm... Za zabudowaniami szlak skręca ostro pod górę - idziemy najpierw łąką, a potem lasem. W nagrodę mały relaksik na polanie Kretówki i takie widoczki ... W oddali widać już schronisko Cyrla, do którego zmierzamy na obiad. Bardzo polecam - fantastyczna kuchnia! Mój gulasz jagnięcy w sosie porowym. Pychota! I znów wędrujemy Głównym Szlakiem Beskidzkim - jest pięknie! Jest to zarazem szlak papieski i partyzancki, o czym informują tabliczki: Na szlaku szopka bożonarodzeniowa i krzyż. Takie sąsiedztwo Nieco przed Halą Pisaną od GSB odchodzi żółty szlak do Piwnicznej-Zdrój, którym schodzimy. Jest niemniej malowniczo: Gdzieś pod Jarzębakami: W Jarzębakach miejscowy doradza nam podejście na Bucznik i rzeczywiście warto, bo jest bardzo widokowo: Kapliczka i krzyż milenijny na kopule Bucznika: Widok ze szczytu na Kicarz i Piwniczną-Zdrój. Czy tutaj na Kicarzu jest/był kiedyś ośrodek narciarski? Tak to trochę wygląda. I ten sam Kicarz z dołu, z Piwnicznej ... ... Zdrój Kolejne ponad 20 km w nogach i żal, że tydzień tak szybko minął. A w niedzielę - daleka droga do domu. Prawie dwanaście godzin - przez korki na bramkach na A4, godzinka zeszła nam także na odwiedzinach na cmentarzu po drodze. Bardzo fajne miejsce na wakacyjny reset, mnóstwo pozytywnej energii, piękne wspomnienia . Warto było!6 punktów
-
Mój sąsiad, który jest strażakiem, zwraca uwagę na problem gaszenia domów z zainstalowaną instalacją na dachu. OSP nie potrafią tego gasić (i nie chcą), a to zazwyczaj one pierwsze dojeżdżają na miejsce. Po drugie zazwyczaj wysyłana jest specjalna jednostka, wiec zgłaszając pożar (czego nikomu nie życzę), warto wspomnieć o fakcie posiadania instalacji na dachu. Po trzecie, namawia on do instalowania paneli jeżeli jest tylko na to miejsce na działce, na specjalnych konstrukcjach (są efektywniejsze w produkcji prądu i bezpieczniejsze), niestety podnoszą znacząco koszt i tym samym czas zwrotu inwestycji. Licząc koszt zwrotu, warto też uwzględnić koszt obowiązkowych przeglądów instalacji oraz koszt dostosowania dotychczasowych instalacji grzewczych do ich przystosowania na prąd (grzałki w grzejnikach, instalacji klimatyzacji z opcją grzania zamiast pieca na gaz itp.). Więcej o gaszeniu instalacji tu: https://www.ppoz.pl/ratownictwo-i-ochrona-ludnosci/1518-instalacje-fotowoltaiczne-jak-gasic4 punkty
-
34 990zł Na szczęście Polacy to zaradny i przedsiębiorczy naród i mimo bomu na fotowoltaikę, jest sporo firm tworzonych przez młodych ludzi którzy nie muszą zdawać się na rolę podwykonawcy. W zapytaniu ofertowym do 10 lokalnych firm nie będąca podwykonawcą podałem jaką chce moc, załączyłem zdjęcie połaci dachu, kąt nachylenia i rodzaj dachówki, dodałem szkic położenia paneli. Ofertę złożyło 8 firm, oferty od 33 do 46 tysięcy, 3 firmy zaprosiłem na oględziny i rozmowę Dla mnie priorytetem było że biorą sprzęt nowej generacji od zaufanych i pewnych dystrybutorów z Polski południowej - w wielu ofertach miałem link do strony i cen dystrybutora. Solar Energy Tech Andrzej Dulat to zgrana kulturalna ekipa 5 osób która zrobiła u mnie robotę w 8 godzin, jak pojechali został godzinę właściciel (pracował cały dzień na dachu) na sprawy konfiguracji i papierkowe - podłączenie z siecią WiFi i skonfigurowanie strony z monitoringiem pracy instalacji fotowoltaicznej plus instrukcje - właściciel na drugi dzień sam złożył wniosek do Tauron na przyłączenie. Mogę polecić dwie firmy z mojej okolicy ale zasięg mają do 50 km od siedziby i trzeba się liczyć z oczekiwaniem 1-2 miesiące na usługę. Solar Energy Tech Andrzej Dulat Ekotak Szymon Piwowarczyk3 punkty
-
Zrobiłem Pętlę Szczyrkowską z Tatą 88 lat bo chciał zobaczyć jak pozmieniało się w Szczyrku. Rozpoczęliśmy przy wodospadzie obok siedziby GOPR , później wzdłuż Żylicy do gondoli - Zbójnicka Kopa - Skrzyczne - Szczyrk i ten kierunek polecam bo zjazd z Skrzyczne bardzo widokowy. Kasy w okienkach przy gondoli wróciły do łask - kolejka do kas 10min. Przyjemna wycieczka która zajęła nam ok 4 godz. Wycieczka na którą mogą wybrać się 4 pokolenia razem.3 punkty
-
Szybko nam minął tydzień urlopu w górach i działo się, oj działo! Było bardzo aktywnie - sporo wędrowania, trochę zwiedzania, rower i rafting. A że ekipa rodzinno-przyjacielska liczna, wesoła i muzykalna - siedemnaście osób w porywach do dwudziestu - to wieczorami były ogniska, gitary i śpiew . Tak więc na pisanie bloga na bieżąco czasu nie było, skończyło się na jednym wpisie z pierwszej wycieczki. Nadrabiam zatem po powrocie, póki jeszcze wspomnienia żywe i świeże. Poniedziałek - trekking z Wierchomli Małej na Halę Łabowską, Runek i Bacówkę nad Wierchomlą O ile w niedzielę spotkaliśmy trochę więcej ludzi na szlaku, zwłaszcza w okolicach Jaworzyny Krynickiej, o tyle w poniedziałek mieliśmy góry niemal na wyłączność. Słońce, góry, piękne widoki i pusto dookoła. Czego można chcieć więcej? Ruszamy leśnym traktem, doliną Potaszni, monotonnie pnącym się przez las w górę. Mozolną wędrówkę drogą szutrowo-płytową osładzają nam leśne poziomki i maliny. Darek z bratem wybierają wariant żółtym szlakiem - zarośniętym i mokrym na początku, ale ponoć ładnie poprowadzonym w dalszej części. Wreszcie jest - Hala Łabowska, schronisko i ogródek przy nim. Tylko tutaj spotkaliśmy nieco więcej ludzi. W bufecie dość skromny wybór barowych dań i pandemiczne obostrzenia. Przy Hali Łabowskiej wchodzimy na Główny Szlak Beskidzki - po drodze krzywy las, miejsca pamięci walk powstańczych i szerokie panoramy: Docieram przez Runek do Bacówki nad Wierchomlą - urocze miejsce z fantastycznym widokiem Aby nie schodzić tą samą drogą, co dzień wcześniej wybieramy szlak rowerowy - 4,5 kilometra szutrowej drogi, ale zdecydowanie ciekawszej niż ta na Halę Łabowską. Wycieczkę kończymy zasłużoną pyszną kolacją w "Chacie pod Pustą" w Wierchomli. W nogach mamy ponad 25 km po górach!3 punkty
-
Piątek - rafting na Popradzie i słowacki Bardejov Powiem tak - spływ całkiem sympatyczny, choć w porównaniu z ubiegłorocznym raftingiem Dunajcem, jednak mniej spektakularnie i mniej adrenaliny. Niestety standardowo spływy kończą się przed Żegiestowem i przed Łopatami (polską i słowacką), które miałam nadzieję zobaczyć z wody. Może kiedyś, jak będziemy sami, to uda się ogarnąć dłuższą trasę. Tymczasem kilka fotek z rzeki: Wczesnym popołudniem było po wszystkim, więc przejechaliśmy się jeszcze na Słowację pozwiedzać Bardejov, zwłaszcza, że pogoda się poprawiła. Na rynku: I tenże rynek z góry, z kościelnej wieży: Uliczka Johna Lennona I na koniec spacer murami miejskimi:3 punkty
-
Czwartek - rowerowa wycieczka doliną Popradu do Muszyny Przy takim licznym składzie jak nasz siłą rzeczy część wycieczek była w podgrupach, bo wiadomo - jedni wolą bardziej, inni mniej intensywnie, jedni chcą więcej zwiedzać, inni preferują sportowo, albo chcą odpocząć. Tak też było z naszą wycieczką rowerową, na którą - oprócz Darka - namówiłam naszą córkę oraz sąsiadkę Monikę z partnerem i synem. Rowery wypożyczyliśmy grzecznościowo w hotelu po sąsiedzku - dostaliśmy Gianty na szerszej oponie i jeszcze dwa jakieś inne rowery. Dałyby pewnie radę na górskich szlakach w okolicy, ale jednak zdecydowaliśmy się na spokojniejszą transgraniczną trasę wzdłuż Popradu z Wierchomli Małej, w której mieszkaliśmy, do Muszyny i powrót słowacką stroną. Trasa jest częścią polsko-słowackiego projektu Aquavelo, który ma docelowo połączyć uzdrowiska doliny Popradu (m.in. Szczawnicę. Piwniczną, Muszynę, Krynicę Bardejov i Starą Lubovną) ścieżkami rowerowymi lub drogami publicznymi o małym natężeniu ruchu, a także odcinkiem długodystansowego szlaku EuroVelo 11 z Grecji do Norwegii. Pierwszy przystanek w Wierchomli Wielkiej to urocza, drewniana cerkiewka łemkowska, w której kilka konserwatorek właśnie pracowicie odnawiało malowidła. Po spokojniejszym odcinku boczną doliną wyjeżdżamy na główniejszą szosę z Piwnicznej do Muszyny, poprowadzoną również przy linii kolejowej. Ruch samochodowy nie jest bardzo duży, ale jeździ trochę ciężarówek do pobliskich zakładów Muszynianki i jakaś budowlanka, a droga wojewódzka nr 971 jest dość wąska i bez pobocza. Trzeba uważać, nie ma czasu na robienie zdjęć. Na szczęście po kilkunastu kilometrach, w Andrzejówce zaczyna się DDR-ka, która początkowo prowadzi wzdłuż szosy, ale wkrótce skręca w stronę rzeki, wijąc się malowniczo wśród podbeskidzkich łąk. Chwila odpoczynku nad Popradem, gdzie właśnie spływają kajakarze i pontony. W piątek to my będziemy na wodzie. DDR-ka poprowadzona jest do Milika, gdzie można przeprawić się nowiutką - chyba jeszcze nie odebraną technicznie - kładką na słowacką stronę. Chcąc dojechać do Muszyny trzeba wrócić na szosę. Na szczęście to tylko kilka kilometrów. Dojeżdżamy do miasteczka i przeprawiając się przez most drogowy zaglądamy do parku zdrojowego na Zapopradziu: Po obiedzie w Muszynie wracamy do kładki w Miliku, aby przeprawić się na słowacką stronę: I jeszcze widok na Poprad - w tym miejscu, gdzie przy brzegu pieni się woda, następnego dnia mieliśmy małą kolizję pontonową, wskutek czego nurt o mało nie wbił nas pontonem na ostre żerdzie z krzaków: Po słowackiej stronie piękny, nowiutki asfalcik i praktycznie zerowy ruch samochodowy: Monika w Legnavie: Takie widoczki po drodze ... Na rozstaju: Kolejna kładka - Mały Lipnik-Andrzejówka W Małym Lipniku zatrzymujemy się na małe co nieco: Mimo, że trasa prowadzi wzdłuż rzeki, to od tego miejsca zaczyna się kilka podjazdów. Ale między nimi takie fragmenty - można odpocząć i nasycić wzrok pięknymi widokami: Ostatnia górka przed Mniszkiem nad Popradom i granicą na moście: I znów kilka kilometrów ruchliwą szosą do Muszyny, a na koniec - 5,5 km podjazdu do Wierchomli Małej. Podjazd nie bardzo stromy, ale dłuuugi, więc w upale można się było trochę zmęczyć. Jednak było warto. Bardzo fajna trasa i świetna wycieczka. I takim to sposobem zrobiłam w lipcu trzeci tysiąc km na rowerze w tym roku. Jestem też dumna z naszej młodzieży - córka rowerem jeździ w zasadzie tak do paczkomatu albo 15 km nad jezioro, a tu proszę - dała radę ponad 70 km w podgórskim terenie i nawet zadowolona 👍! Gdybyśmy przyjechali na dłużej niż tydzień, to pewnie wzięlibyśmy swoje rowery, bo to fajna odmiana dla wycieczek pieszych (i szansa na regenerację dla moich stóp, które w każdych butach trekkingowych niestety kończą z pęcherzami ).3 punkty
-
Środa - turystycznie do Sącza i Sącza Prognozy na środę były takie sobie - trochę burz, trochę przejaśnień, więc zrobiliśmy sobie luźniejszy, odpoczynkowy dzień objeżdżając okolicę krajoznawczo. Ruiny zamku w Rytrze i widok z nich na dolinę Popradu: Stary Sącz - urokliwa starówka i pyszne lody czekoladowo-różane w rynku: I Nowy Sącz: W końcu burze przeszły bokiem i wcale nas nie zmoczyły.3 punkty
-
Wtorek - Królowa Radziejowa 1262 m npm. W zdecydowanie najbardziej upalny dzień z całego tygodnia postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Jakoś nam tego dnia wybitnie nie zagrała logistyka - długo trwał gramoling, potem rozstawienie samochodów w Kosarzyskach i Obidzy, a na dodatek zgubiły się dzieci, które poszły przodem szukać szlaku. No dobra, dzieci pełnoletnie, mają komórki, więc w końcu się ogarnęły i znalazły. Startujemy niebieskim szlakiem z Kosarzysk, bardzo stromo pod górę - dobrze, że w cieniu. A potem ja zgubiłam szlak, idąc sobie piękną drogą na manowce, zamiast kolejną ostrą ścieżyną pod górę. Moje cudne manowce: Zawracam jak niepyszna i wreszcie dochodzimy do żółtego szlaku z Piwnicznej na Niemcową. W drodze z Darkiem Upał doskwiera - napiłby się człowiek jakiegoś zimnego piwa, zjadłby coś. Okazuje się jednak, że Chatka pod Niemcową nie działa, o czym dowiadujemy się dopiero na szczycie - podobno podupadła na amen, a właściciel też w kiepskiej formie. Jak na złość, nie zabraliśmy tym razem chleba i konserwy, ale na szczęście awaryjnie mam w plecaku wczorajsze drożdżówki i wodę. Dobre i to. Na beskidzkim szlaku: Od Wielkiego Rogacza zaczyna się najbardziej spektakularny kawałek szlaku. Tatry, Pieniny i Beskidy mamy jak na dłoni. Gdzieś tam jeździ na rowerze w kółko @marboru z Paulą. Mają zdrowie - w taki gorąc! Pod szczytem spotykamy przyjaciół, którzy wchodzili krótszym szlakiem - z Obidzy i dalej wędrujemy razem. Wreszcie jest i Radziejowa! Turystko - witaj na szczycie ! Wierzchołek Radziejowej jest zalesiony, dlatego stoi tam drewniana wieża widokowa. Oficjalnie - zakaz wstępu, bo brakuje odbioru technicznego po remoncie. Wracamy z Wielkiego Rogacza do Obidzy. Po drodze - idylla, słoneczko dogrzewa. Jak tu nie kochać Beskidu?! Niby tylko nieco ponad 16 km, ale za to prawie 1000 m w pionie.3 punkty
-
Wiesiek poruszył problem żywotności instalacji fotowoltaicznej. Zacznijmy od gwarancji. 1. wykonawca dał 5lat gwarancji 2. panele mają 15lat gwarancji (żywotność 45lat) 3. instalacja elektryczna dedykowana do fotowoltaiki (izolacje odporne na UV i wysokie temperatury) 25lat. 4. falownik 5 lat gwarancji 5 system montażowy i panele - wszystkie elementy nierdzewne. Najsłabszym punktem jest falownik, ale to nie jest duży koszt (cały czas tanieją) i liczę się z tym że po 10 latach trzeba będzie go wymienić. Najstarsze panele mają już 25 lat i dalej pracują, a parametry miały bardzo słabe słabe.2 punkty
-
Skoro nawet dyżurny ekolog z naszego forum nie odgadł, odpowiem. 1. Brak możliwości sprzedaży nadwyżek prądu w żadnej mierze nie zachęca do oszczędności czyli ekologii, jedynym zmartwieniem inwestora (prosumenta) jest wykorzystanie w całości zmagazynowanej energii. Jak widzimy na przykładzie @kordiankw i @miraz problemem jest pełne wykorzystanie w skali roku nawet 5 kW. U mnie pewnie będą więcej świecić lampy w ogrodzie i przed domem, podłogówkę elektryczną pewnie włączę na stałe. 2. Będę grzał prądem zamiast gazem , najwięcej w zimie czyli w czasie sprzyjającym smogowi, prąd pobiorę nie z gniazdka jak to myślą niektórzy ekolodzy a z elektrowni zasilanej węglem.2 punkty
-
Błękity, zielenie, skały, woda i szczyty gór. Ostatni dzień naszej wędrówki po Tatrach w tegoroczny urlop, był pełen słońca i niby tych samych, tatrzańskich, a jakże odmiennych klimatów. Patrzył na nas dzisiaj Krywań, Szatan, Rysy... Wysoka - tatrzańskie giganty...a my? A my cichutko, powoli, nie śpiesząc się, kończyliśmy naszą przygodę z górami...ale wrócimy - jeszcze wiele szlaków przed nami... Dzisiejszą wędrówkę rozpoczynamy szlakiem czerwonym ze Strbskiego Plesa - to ten sam, który od słowackiej strony prowadzi na Rysy. Turystów było sporo (piękna pogoda) ale nie było zatrzęsienia...a po rozłące szlaku koprowego, z rysowym było już całkiem fajnie Narty, wiadomo i zjazdowe, i te do skoków w SP A w oddali Krywań...tak, jakby pilnował tutejszych stoków Początek szlaku... Rozpoznajecie poniższe, tatrzańskie giganty? I tak jakby naszym oczom ukazał się słowacki Matterhorn 😮 Paula dzisiaj jest słodką mandarynką, czy może kwaśną pomarańczą? Tak, tak... to Poprad!!! W dzisiejszej, naszej dolinie są jego źródła. Hincov Potok: Baszty i Szatan... 😮 Wchodzimy do góry i nagle ukazuje się nam, taka oto panorama W centralnej części nasz cel... ...a nieco po prawej od środka, na moje oko Przełęcz pod Chłopkiem? Szersza perspektywa i na moje oko Mięguszowiecki Szczyt Wielki 2438 m npm. Ale my dzisiaj na Koperka idziemy... Piękny jest z oddali!!!! Docieramy nad spektakularne Wielkie Hinczowskie Jezioro. Fantastyczne miejsce! Idziemy dalej i kolejne "błękitne oko"...w tle Szatan... trzeba się strzec 😮 Szatan, to prawie to samo, co Boruta przecież Małe Hinczowskie Jezioro z bliska: A w oddali?... Ciągniemy na szczyt. Tutaj, jak pod każdym zwieńczeniem góry robi się trochę więcej ludzi. Widok w stronę Tatr Zachodnich...po lewej, w głębi - Krywań. Jesteśmy! Kolejny tatrzański cel zdobyty!!! Koprowy Wierch 2366 m npm. Widoki? Proszę... Wspomniany Krywań w tle... Temnosmrecinskie jeziora: Przepiękne błękitne plamy niemalże dookoła 😮 ...w drodze, fociliśmy przy poniższej wodzie: Można się zakochać! Przycupnięta Szersza perspektywa z "oszukanym" przedszczytem Koprowego Schodzimy... Ponownie Baszty i Szatan... ...to i kozioł się w skałach schował Robimy przerwę i tarzamy się na trawie korzystając z resztek urlopu Cudnie jest... Paula mówi, że pocztówkowo... ja twierdzę, że trochę morza w tych górach i zapach kwiatów! Ostatnie fotki... Sielanka Pożegnanie z górami... Docieramy do Schronisk, hoteli, restauracji i Popradzkiego Jeziora. Kończymy naszą wędrówkę na zielonym zygzaki, to szlak na Rysy: Z pewnością kiedyś wrócimy w to miejsce Tym czasem... koniec naszych tatrzańskich przygód w te wakacje. Wszystko co dobre, szybko się kończy Podsumowując szlak na Koprowy Wierch, możemy powiedzieć, że jest on łatwy i przepiękny! Zrobiliśmy dzisiaj na nogach ok 20 kilometrów. PS. Nogi trochę bolo... Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula1 punkt
-
Nikt Ci dzisiaj nie powie, jaka sytuacja będzie za miesiąc czy półtora, a decyzję o wprowadzeniu kwarantanny nie zawsze podejmowane są na podstawie racjonalnych przesłanek. W Niemczech dalej są obostrzenia w jednodniowych pobytach w Meklemburgii, co najmniej do końca sierpnia, a że każdy kraj związkowy prowadzi swoją politykę, to może być różnie. Ja się poważnie zastanawiam nad zaplanowanym wyjazdem do Austrii/Słowenii. Daję sobie jeszcze tydzień na podjęcie decyzji o ewentualnej zmianie planów.1 punkt
-
Orla Perć - najtrudniejszy, tatrzański szlak pokonany przez nas w całości, wczoraj z Palenicy Białczańskiej przez Dolinę Pięciu Stawów Polskich. Jak było? Hardkorowo (łańcuchy, klamry, drabinki) i pięknie! Na początku fantastyczny wodospad Siklawica, Stawy Polskie, potem kosmiczne widoki, wspinanie po skałach, a na końcu nawet wyszła do nas Kozica zapozować do zdjęcia. Całość trasy zajęła nam 15 godzin, dostaliśmy nieźle w kość, ale wróciliśmy na dół szczęśliwi. Na trasie zaliczone: Zawrat (przełęcz) 2159 m npm Mały Kozi Wierch 2228 m npm Zmarzłe Czuby 2189 m npm Zmarzła Przełęcz 2123 m npm Kozia Przełęcz 2126 m npm Zamarła Turnia 2179 m npm Kozie Czuby 2263 m npm Kozia Przełęcz Wyżna 2240 m npm Kozi Wierch 2291 m npm Przełączka nad Buczynową Dolinką 2225 m npm Zadnia Sieczkowa Przełączka 2194 m npm Zadni Granat 2240 m npm Pośredni Granat 2234 m npm Skrajny Granat 2225 m npm Graniacka Przełęcz 2145 m npm Orla Baszta 2177 m npm Przełęcz Nowickiego 2105 m npm Wielka Buczynowa Turnia (przy szczycie) 2184 m npm Mała Buczynowa 2172 m npm Krzyżne (przełęcz) 2112 m npm Kultowe miejsce, jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. I co?... ponad 80 zdjęć w fotorelacji 😮 Mapka wyprawy: I lecimy... Poranek: Zbliżamy się do siklawicy - piękne kwiaty dookoła! Wodospad: Marboru Paula Wielki Staw Polski: Nasz cel w oddali... Jaszczur Pewnie jakiś chroniony Ptaszydła się nie bał Cudnie!!! Tam idziemy... Potok: Widok w stronę Tatr Słowackich, na dole Czarny Staw Polski: Idziemy na Zawrat... w tle Świnica: Chwila przerwy: Wejście na Zawrat od Murowańca: Zawrat... ...widziany z góry: No to zaczynamy Orlą Perć: W oddali ludzie na Kościelcu (byliśmy ) No i się zaczyna... Zmarzły Staw Gąsienicowy: Łańcuchy... Na pionowej drabince: Któraś z Przełęczy... ZSG z bliska: Czerwony szlak... Paula wędrowniczka Kozi Wierch: Na szczycie... ...na Kozim jestem i ja Lecimy dalej... Coraz ciekawiej: Walka!!! Panorama: Kasprowy Wierch: Granaty: Gdzieś tam Rysy... Raz w górę, raz w dół Poleciał na Szpiglasową Przełęcz Orla z Granatu Skrajny: Na dole Zakopane Idziemy dalej... Oswojona z trudnościami Radość Potęga gór! Niczym w Dolomitach: Wspinamy się dalej... Kolejny szczyt zaliczony: Dolina 5 Stawów Polskich...również z widokiem na Siklawę Powoli kończymy szlak... Krzyżne: Schronisko w D5SP: Modelka na szlaku żółtym, na zejściu do D5SP: I jeszcze raz: Kończymy naszą wędrówkę... ...w bonusie kilka fotosów z GoPro 8 Czerwony, orli... Selfik Mały wspinacz I jeszcze raz Gdzieś na zejściu... Cudnie!!!! To miejsce ma jakąś nazwę? Osławiona drabinka... Klamerki Drabinka z oddali - kolejni wędrowcy na szlaku: Można godzinami patrzeć... Z cyklu marboru na trakcie I kolejne... Magicznie!!! Atak szczytowy I walczymy dalej... Dla takich widoków... ...i szczytów! Warto zmęczyć nogi!!! Miny, bomby...jak to było? Osławiony krok na Orlej... można obejść No to w górę... ...w bok... ...po czym znowu w górę ...zejście, wejście i tak bardzo długo i fajnie!!! Można się napatrzeć? Nie... Koniec Orlej Perci I co można by rzec w podsumowaniu tej wyprawy?... NOGI BOLO Pozdrawiamy marboru i Paula1 punkt
-
Dziękuję @cyniczny. Postanowione, jeśli będziemy w Bieszczadach, to w pierwszej kolejności mała pętla...a jak będzie na to czas, to w drugiej kolejności duża. Przekonałeś mnie co do priorytetów Dziękuję @christof warto taką trasę mieć w CV Polecam Trzeba się kiedyś tam wybrać...choć, to chyba tylko przy okazji... bo dla nas z Mazowsza taka wyprawa, to prawie jak Austria...więc zawsze jedziemy do Austrii, lub dalej Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt
-
Jakby ktoś chciał - mogę pomóc policzyć ... a tak naprawdę przedstawić za niedługo ofertę ... Pisać na priv1 punkt
-
@marboru Ostatnie zdjęcie, to nie szlak na Rysy. To Osterwa, popularna narciarsko, szczególnie wiosną1 punkt
-
Bardzo aktywny i urozmaicony urlop, nic dziwnego, że czujecie w nogach . Jak widać można uciec od tłumów nawet w Tatrach, być w pięknych miejscach i świetnie spędzić czas. Gratulacje!1 punkt
-
Żeby wyjść na zero, musisz mieć instalację o mocy 20% większej niż twoje roczne zużycie prądu. To co wprowadzasz do sieci energetycznej jest liczone jak 1 do 0,8, czyli jeżeli masz instalację 5 kW, to w ciągu roku powinna ona wyprodukować średnio 5000 kWh. Jeżeli byś w tym czasie jej nie wykorzystywał, to zakład energetyczny policzyłby wprowadzoną energię jako 4000 kWh. Dlatego opłaca się zużywać na bieżąco produkowaną energię (włączać odbiorniki prądu zużywające dużo prądu w czasie gdy instalacja jest najwydajniejsza), bo zużywając prąd na bieżąco jest jak 1 do 1. Nadwyżka energii wprowadzona do sieci, jest do wykorzystania w ciągu następnego roku. Warto dobrać moc instalacji do zużycia, bo przy znacznym przewymiarowaniu, niewykorzystana energia w ciągu kolejnego roku to zysk zakładu energetycznego. Przy instalacji pokrywającej twoje zapotrzebowanie płacisz dwa razy do roku jedynie koszty stałe. W moim przypadku to dwa razy do roku około 70 zł. Instalację mam 5kW. Przez ostatnie cztery lata wyprodukowała po około 5500 kWh energii. Moje roczne zużycie przed zamontowaniem paneli oscylowało wokół 3500 kWh. Co roku do wykorzystania na kolejny rok przechodziło mi około 1000 kWh nadprodukcji. W ubiegłym roku zainstalowałem w domu klimatyzatory z funkcja grzania, z których korzystałem dość intensywnie przez cała ubiegła zimę i wiosnę, w czerwcu podczas półrocznego rozliczenia okazało się, że nadal mam do wykorzystania w kolejnym roku około 1000kWh z nadprodukcji.1 punkt
-
..tych którym znudziło się wychodzenie na „Mt. Everest” czy inną Gubałówkę rozpychając się łokciami lub czekanie po roku na możliwość wyjścia na upatrzoną górkę zachęcam do odwiedzenia mniej popularnych ale równie malowniczych okolic. Mosorny Groń - wyciąg wozi rowerzystów, tych w sobotę i niedziele sporo - w tygodniu pusto. Można popatrzyć na Babią- bez konieczności oglądania dzikich tłumów.1 punkt
-
Wszyscy w takich miejscach żyją jak pączki w maśle dlatego to jest taki układ zamknięty. Taki TPN czy Babiogórski zarabiają gigantyczną kasę z samych tylko biletów wstępu. Weż im poddaj pomysł wejścia za symboliczną złotówkę to Cię zjedzą. Bida z nędzą to w takim Gorczańskim gdzie i ludzi mało a opłat prawie brak. Jest oczywiste, że ograniczenia musiały by być w trybie ustawy lub noweli do odpowiednich rozporządzeń. W innym przypadku jest to niewykonalne a czemu to podałeś. Szanse prawne w takim czy innym układzie politycznym są równe zeru więc nic się nie zmieni a raczej zmieni się na gorsze.1 punkt
-
Mamona, ale nie parku. Oburzenie by poszło ze strony miasta, ze strony branży turystycznej, ogromny hejt by poszedł też od turystów "pragnących wolności". Właściciele hoteli z Karpacza to najchętniej woziliby ludzi jeepami na szczyt Śnieżki i po całym grzbiecie. To Śnieżka "stawia" kolejne hotele w Karpaczu i okolicach. Ale jest pierwszy krok, Czesi po swojej stronie zapowiedzieli limitowanie po swojej stronie od przyszłego sezonu. Na razie zaczną od najbardziej atrakcyjnych punktów/1 punkt
-
1 punkt







