Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
10.08.2020 - 10.08.2020
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.08.2020 uwzględniając wszystkie działy
-
Sobota - chyba najgorętszy dzień tego roku. W prognozach +35 stopni, co tu robić w taki dzień? Nad morze? Nieee - na pewno będą tłumy ludzi i ogromne korki na S3. Nad jezioro? Ale dokąd? Te w pobliżu Szczecina czy Stargardu na pewno będą również bardzo oblegane, albo ostatnio zakwitły. Meklemburgia? Niestety nie da rady - wciąż obowiązuje zakaz jednodniowych wjazdów turystycznych. Gdzieś dalej? Ale dokąd? Mamy więc do wyboru godzinę drogi gdzieś za Gryfino albo w stronę Ińska, albo ... Brandenburgia ! Ale tak leżeć plackiem cały dzień w jednym miejscu? Nuuuda! To może rower? Dobra - to wymyślamy trasę taką, żeby było sporo wody i lasu i też nie za długą, bo ma być rekreacyjnie. Padło na pobliskie Prenzlau i pętlę wokół Jezior Wkrzańskich (Unteruckersee i Oberuckersee), a że to tylko 50 km to jeszcze dokręciliśmy dodatkową pętlę w kierunku południowym. Skład ekipy - Darek, nasza sąsiadka Monika i ja. Auto zostawiamy w Prenzlau i ruszamy rundką wzdłuż Unteruckersee. Gotycka panorama Prenzlau: Nasza trasa na sporym odcinku pokrywała się z długodystansowym szlakiem Berlin-Uznam, o czym informowały różne pomysłowe instalacje: Szlak prowadzi tutaj asfaltową DDR-ką, pnąc się w górę i w dół. Nagrodą są widoki na taflę jeziora i sielskie krajobrazy. Około południa dojeżdżamy do południowego skraju drugiego z jezior - Oberuckersee. Czas na odpoczynek i orzeźwiającą kąpiel w cudownie przejrzystej i chłodnej wodzie! Dalej - od Stegelitz - jedziemy niestety szosą. Docieramy do węzła tras: Ruch jest niestety bardzo duży i straszna patelnia. Zjeżdżamy na chwilkę w boczną drogę, bo ... no sorry, taki mamy klimat : Po siedmiu uciążliwych kilometrach szosą docieramy do Temmen i zjeżdżamy w boczną drogę. tutaj też jest ładne jezioro: Droga jest miejscami brukowana, miejscami szutrowa a miejscami gruntowa. W mijanych wioskach czas jakby się zatrzymał: A przy leśnym dukcie obelisk ku pamięci 30 nieznanych, młodych żołnierzy, którzy zginęli tu kilka dni przed zakończeniem wojny: Jedziemy przez lasy i pola: W takim upale naprawdę nie jest to bułka z masłem. Pijemy litrami, na skórze zaschnięta sól - należy nam się odpoczynek i wzmocnienie. Z ulgą zaglądamy do ogrodowego bistro pani Doritis w Stegelitz, która ugościła nas - a jakże - smakowitym bratwurstem z sałatką kartoflaną i kuflem zimnego Berlinera! No, teraz możemy jechać dalej! Jedziemy wschodnią stroną jezior, znów - góra-dół. Krajobraz po żniwach. Kilka kilometrów przed Prenzlau znów wskakujemy do jeziora, aby rozkoszować się cudowną, wieczorną kąpielą po długim i gorącym dniu. Gdy dojeżdżamy do miasteczka, słońce powoli chyli się ku zachodowi. Za nami ponad 76 km w poziomie i 512 m w pionie w tropikalnych temperaturach.7 punktów
-
Cześć Niestety w Afryce nie byliśmy ale w okolicach Cierzpięt (jednych, tych nad Mokrym, i drugich, tych nad Buwełnem) trochę pojeździliśmy. Zrealizowaliśmy z Rybelkiem nasz plan objechania jeziora Śniardwy z Cierzpięt nad Mokrym z ominięciem asfaltu (oczywiście tam gdzie się da). Z Cierzpięt, znanymi nam już dobrze drogami w kierunku na Mikołajki. Niestety na pewnych odcinkach pomimo suszy drogi były rozmyte, z wypłukanymi kamieniami oraz łachami piachu, częściowo solidnie zarośnięte krzakami co utrudniało jazdę i znacznie spowalniało. Mikołajki .... koszmar, po prostu koszmar. Uciekaliśmy w panice w kierunku przesmyku łukniańskiego. Tu niestety kolejny słaby odcinek - stare kocie łby w lesie zniszczone z tarką i luźnymi kamieniami do 10 cm średnicy. Ręce bolały solidnie a na koniec guma u Rybelka w okolicach Suchego Rogu. Szybka zmiana dętki na polu i dalej już lepszymi drogami trochę lawirując aby nie trafić na asfalty i żeby nas przypadkiem nie wywiozło na 16. Tą ostatnią musimy jednak osiągnąć w okolicach Wężewa bo w Okartowie jest jedyny w okolicy most. Później już było szybko. Drogi fajne, nawet te polne ścieżki. Most nad kanałem Jeglińskim pokonaliśmy znowu krajówką. A później przez lasy do Niedźwiedziego Rogu i dalej przez Wejsuny i Ruciane (odtąd już asfaltem na Piecki) do Cierzpięt. Niecodzienny dość był las dziewann przez, który jechaliśmy gdzieś na wschodnim brzegu Śniardw. Całość zajęła nam trochę coś koło 7 godzin. Polecam jak kogoś - tak jak nas - cieszy jazda dla samej jazdy... Pozdrowienia3 punkty
-
Cześć Rowerzystom będącym w okolicach Rucianego, Mrągowa czy Mikołajek polecam jeszcze wybranie się do Wojnowa. To znane historyczne miejsce od 2017 roku jest miejscem organizowania Wojnowskiego Festiwalu Fotografii. Bardzo obszerna prezentacja, której miejscem są płoty wojnowskich zabudowań jest niezwykle ciekawa i zróżnicowana. Świetny zapożyczony, chyba z Francji, pomysł. Pozdrowienia2 punkty
-
W tym zdaniu jest wiele racji. Przynajmniej dla niektórych ludzi. Ciekawym jest przypadek, co prawda innej dziedziny sportu, ale pokazuje sposób postrzegania zawodów sportowych. Kiedyś rajdowiec, M. Lubiak miał wypadek na odcinku specjalnym, tak fatalny, że w jego wyniku zginął jego pilot, zarazem przyjaciel. Oczywiście sprawa trafiła do sądu, rozprawy trwały i trwały, wielu miało tu wiele do powiedzenia a zarazem wydaje mi się, że wielu walczyło o inne (może o finansowe) sprawy. Tu wypada zamilknąć, sprawa trudna, śmierć! Ale ja o aspekcie sportowym. Lubiakowi zarzucono nie zachowanie należytej ostrożności i znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości, (jakby ta prędkość była na oesie ograniczana!), bo na tym odcinku drogi, w warunkach oczywiście "cywilnych" obowiązywało ograniczenie prędkości do 50 km/h , a jak określili biegli, Lubiak jechał tam ponad 100 km/h. Fajna ta argumentacja, jakoś zupełnie nie przystająca do idei zawodów sportowych i istoty osiągnięcia wyniku sportowego. Wyobraźmy sobie np. ubezpieczyciela, który odmawia wypłaty ubezpieczenia skoczkowi narciarskiemu, który uległ wypadkowi bo.... skakał za daleko! Albo lekkoatlecie który zerwał mięsień bo biegł za szybko. Każdy sport wiąże się z ryzykiem, bezpośrednim w czasie jego uprawiania, jak i w później, dając o sobie znać po nadmiernym wyeksploatowaniu ciała. Kolarstwo to sport niebezpieczny. Aż dziw bierze jak mało kolarzy ulega tym najgorszym wypadkom. Z reguły chłopaki radzą sobie wspaniale, myślę, że wynika to z ich ogólnej sprawności fizycznej, małej wagi i jeszcze tam wielu innych czynników. Są oni po prostu twardzi i "niezniszczalni". Widziałem wypadek Holendra na żywo. Aż mi serce prawie stanęło. Dobrze, że mimo wszystko stan jego się poprawia i lekarze dokonają swych wspaniałych "cudów" przywracając go normalnego życia i funkcjonowania. Ja właśnie mam chyba zbyt dużą wyobraźnię która hamuje mnie przed podejmowaniem ryzyka i dlatego ogranicza mnie. W sobotę brałem udział w zawodach, dostałem tak w dupę, że aż wstyd. Było szybko, jak dla mnie zbyt szybko i niebezpiecznie. Już na zapoznaniu z trasą w próbnym przejeździe pięknie mnie obróciło co spowodowało jakieś zamknięcie na ryzyko. Poza tym miałem miękkie i supermiękkie opony a było ponad 30 stopni, opony "płynęły" nie dając poczucia przyczepności. A może to starość? Oby nie, ale? Poryzykowałoby się jeszcze trochę, każdy kto uczestniczył w zawodach wie o czym mówię. Pozdro.2 punkty
-
Mały Embraer-170 Polskich Linii Lotniczych "LOT", zataczał koło nad Sofią i okalającą ją Witoszą. Stara Płanina stawała się coraz bardziej odległa, a ja wiem że muszę tu kiedyś jeszcze wrócić. Przestrzeń którą widziałem w tym paśmie, jest zupełnie niesamowita To był tydzień spędzony w ciszy bułgarskich gór. Niespieszne 85 km piechotą, z noclegami w namiocie, schronach i schroniskach Wymarzone wczasy cały czas można spędzić w Bułgarii, tylko kto uwierzy że to zdjęcia z Bułgarii? 🙂2 punkty
-
Morze, piasek... "zagraniczne wczasy". Bułgaria żyje we wspomnieniach starszych pokoleń jako wymarzone miejsce odpoczynku. Egzotyczne miejsce kiedyś (nie lubię tego określenia). Wśród młodszych pokoleń jako tanie miejsce na wakacje. Wśród pracowników branży turystycznej obsługujących ruch turystyczny nad morzem - jako najgorszą klientelę. Bułgaria kojarzy się mniej więcej tylko z wybrzeżem. Nie... Mała, biedna bałkańska republika która nie poradziła sobie najlepiej z rzeczywistością od początku lat 90tych. Jeden z piękniejszych górskich krajów Europy w którym dane mi było być. Spędziłem w Bułgarii tydzień - 7 lat temu. Chodziłem kilka dni po górach Piryn, oraz zwiedzając kraj. Bułgarię zapamiętałem pozytywnie. Mam w pamięci spotkanych w górach ludzi, przypadkowego kierowcę którego zatrzymałem żeby mnie podwiózł - opowiadał że Bułgaria jest dnem bo tutaj wszyscy kradną z rządzie. Uśmiechniętą rodzinę która także zabrała mnie na autostop w kierunku Buzłudży. Maszynistę oraz kierownika pociągu osobowego relacji Trojan - Lewski w środkowej Bułgarii z którymi przegadaliśmy 3 godziny o naszych krajach. Konduktorkę w starym radzieckim trolejbusie ZiU-9 miasta Wraca która zażartowała że we wrześniu jeszcze noszę krótkie spodnie (było chłodno dla niej). Wraca była pierwszym bułgarskim miastem które zobaczyłem po wyjściu z pociągu Budapeszt - Sofia. Smutne bloki na tle majestatycznych gór Starej Płaniny. Wraca, wracam. Pod koniec lipca lecę do Bułgarii na tydzień. W góry. Będą to wyśnione wczasy, po ograniczeniach w podróży, Bułgaria wydaje się być spełnieniem marzeń. Jeśli macie wspomnienia, rady, itp będę wdzięczny. Planuje zrealizować 2 dniową wycieczkę po Starej Płaninie (centralna część), i 2 dni w Pirynie. Moje zdjęcia z przed kilku lat.1 punkt
-
Błękity, zielenie, skały, woda i szczyty gór. Ostatni dzień naszej wędrówki po Tatrach w tegoroczny urlop, był pełen słońca i niby tych samych, tatrzańskich, a jakże odmiennych klimatów. Patrzył na nas dzisiaj Krywań, Szatan, Rysy... Wysoka - tatrzańskie giganty...a my? A my cichutko, powoli, nie śpiesząc się, kończyliśmy naszą przygodę z górami...ale wrócimy - jeszcze wiele szlaków przed nami... Dzisiejszą wędrówkę rozpoczynamy szlakiem czerwonym ze Strbskiego Plesa - to ten sam, który od słowackiej strony prowadzi na Rysy. Turystów było sporo (piękna pogoda) ale nie było zatrzęsienia...a po rozłące szlaku koprowego, z rysowym było już całkiem fajnie Narty, wiadomo i zjazdowe, i te do skoków w SP A w oddali Krywań...tak, jakby pilnował tutejszych stoków Początek szlaku... Rozpoznajecie poniższe, tatrzańskie giganty? I tak jakby naszym oczom ukazał się słowacki Matterhorn 😮 Paula dzisiaj jest słodką mandarynką, czy może kwaśną pomarańczą? Tak, tak... to Poprad!!! W dzisiejszej, naszej dolinie są jego źródła. Hincov Potok: Baszty i Szatan... 😮 Wchodzimy do góry i nagle ukazuje się nam, taka oto panorama W centralnej części nasz cel... ...a nieco po prawej od środka, na moje oko Przełęcz pod Chłopkiem? Szersza perspektywa i na moje oko Mięguszowiecki Szczyt Wielki 2438 m npm. Ale my dzisiaj na Koperka idziemy... Piękny jest z oddali!!!! Docieramy nad spektakularne Wielkie Hinczowskie Jezioro. Fantastyczne miejsce! Idziemy dalej i kolejne "błękitne oko"...w tle Szatan... trzeba się strzec 😮 Szatan, to prawie to samo, co Boruta przecież Małe Hinczowskie Jezioro z bliska: A w oddali?... Ciągniemy na szczyt. Tutaj, jak pod każdym zwieńczeniem góry robi się trochę więcej ludzi. Widok w stronę Tatr Zachodnich...po lewej, w głębi - Krywań. Jesteśmy! Kolejny tatrzański cel zdobyty!!! Koprowy Wierch 2366 m npm. Widoki? Proszę... Wspomniany Krywań w tle... Temnosmrecinskie jeziora: Przepiękne błękitne plamy niemalże dookoła 😮 ...w drodze, fociliśmy przy poniższej wodzie: Można się zakochać! Przycupnięta Szersza perspektywa z "oszukanym" przedszczytem Koprowego Schodzimy... Ponownie Baszty i Szatan... ...to i kozioł się w skałach schował Robimy przerwę i tarzamy się na trawie korzystając z resztek urlopu Cudnie jest... Paula mówi, że pocztówkowo... ja twierdzę, że trochę morza w tych górach i zapach kwiatów! Ostatnie fotki... Sielanka Pożegnanie z górami... Docieramy do Schronisk, hoteli, restauracji i Popradzkiego Jeziora. Kończymy naszą wędrówkę na zielonym zygzaki, to szlak na Rysy: Z pewnością kiedyś wrócimy w to miejsce Tym czasem... koniec naszych tatrzańskich przygód w te wakacje. Wszystko co dobre, szybko się kończy Podsumowując szlak na Koprowy Wierch, możemy powiedzieć, że jest on łatwy i przepiękny! Zrobiliśmy dzisiaj na nogach ok 20 kilometrów. PS. Nogi trochę bolo... Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula1 punkt
-
Napisz proszę coś więcej, bo bardzo lubię Twoje relacje z miejsc, które są niby tak blisko, a wydają się tak egzotyczne, bo po prostu mało kto się tam z Polski w czasach wypadów do Chorwacji, Turcji, czy Egiptu (rzeczywistość przed-Covidowa), wypuszcza...1 punkt
-
Sam co dopiero rower zamówiłem i czekam, ale piękny jest ten Twój Rubaś - rower marzenie z wszystkimi możliwymi wodotryskami - czyżby zmiany w związku z premierą nowego Tarmaca SL7???1 punkt
-
Ja w tym roku w Austrii kupiłem pakiet 10GB za 10euro T-Mobile. Całość z rejestracją i aktywacją zajęła 5 minut1 punkt
-
Wprawdzie nie przepadam za górami ale raz do roku trzeba sprawdzić jak reaguje organizm na solidny podjazd na Przegibek, Runda 60 km ale nie tylko po asfalcie. W Międzybrodziu Żywieckim już dawno nie widziałem tylu ludzi, kampingi pełne a tam to rzadki widok. Powrót wzdłuż Soły. Dworek w Kobiernicach1 punkt
-
..taaa....w ferie od Mariackiego 😉1 punkt
-
czyli pod Kotelnica kolejka bedzie sie zaczynala w okolicy kosciola1 punkt
-
Kiedyś biwakowalismy w okolicy Rilskiego Monastyru. Obok biwakowala para Niemców, po pięćdziesiątce. Rano para wstała i przystąpiła do mycia w strumyku przy wodospadzie. To byli chyba naturysci bo na golasa wlezli do wody pod wodospad. Woda w strumieniu była okropnie zimna, nie mniej jednak na Niemca chyba nie działała, bo worek zamiast mu się skurczyc wisiał do pół uda! Na piersi pani towarzyszacej tez nie dzialala, wisialy. Ja nie odważyłem się myć w tak zimnej wodzie, po prostu zęby lupaly, a palce u rąk kostnialy. No ale okolica piękna, dzika i zielona. A powietrze jakie tam było. ....1 punkt







