Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.05.2021 w Odpowiedzi
-
4 punkty
-
3 punkty
-
Uwierz Wiesiek - są ludzie dla których robi różnice 2000zł - to cena "całego" roweru turystycznego dobrej marki ale z niższej pułki. A jeszcze gdybyś chciał z żoną...a z żoną i z dziećmi? I robi ci się kwota za którą zaopatrzysz całą familie w nowy sprzęt narciarski...3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
kolejne otwarcie. https://www.wantedinrome.com/news/italy-lifts-quarantine-for-tourists-from-eu-uk-and-israel-from-16-may.html2 punkty
-
2 punkty
-
Dla niektórych ma to znaczenie zasadnicze- nie bawi mnie stanie na wodzie łódź w łódź, nie cieszy stanie/siedzenie chłop przy chłopie na brzegu tak jak nie raduje mnie jazda na nartach w Białce w niedziele...cenie sobie spokój i cisze a wędka to bardziej pretekst niż narzędzie do pozyskiwania rybiego mięsa choć czasem coś zabiorę do domu. Za młodu startowałem w zawodach albo je sędziowałem wtedy "tłok" zrozumiały - teraz unikam jak ognia. Morskie połowy - doświadczenie mam niewielkie - sporadycznie na Atlantyku jakieś niewielkie rekiny, stingery i flądropodobne - może kilkanaście razy byłem nie więcej, z brzegu parę razy ale nie porwało mnie.2 punkty
-
Oj, zdziwiłbyś się, zdziwił! A od uczelnianego informatyka wczoraj dostałam maila, cyt.: " Rozumiem ze stara strona ma zostać zachowana puki nie zostanie utworzona nowa ?" Nic, tylko się puknąć mocno w głowę, można rowerem elektrycznym 🙈2 punkty
-
Niestety wody płynące zawsze były traktowane trochę po macoszemu jeśli idzie o gospodarkę rybną. A presja jest przeogromna wiec coraz trudniej o samotnie - ale jeszcze są miejsca gdzie można uciec od zgiełku.2 punkty
-
Przyszedł recenzent Leksykalnej mądrości źródło Tematu nie zna Ale trzy grosze Łaskawie rzuci A przecież... Pułkowego roweru Od dwupółkowego amora Nie odróżni!2 punkty
-
..temat rzeka ... podobny do "jakie narty kupić" ..musicie się umówić na wspólne "dręczenie".. 😉2 punkty
-
Trochę jeździłem na elektrykach. I na tych na których jeździłem były różne tryby. Także i takie na których naprawdę niewiele trzeba było dać wysiłku. Zresztą to dobrze widać. Jak mi gościu podjeżdża pod Schronisko na Śnieżniku leniwie przebierając nóżkami i jeszcze się rozgląda to już z daleka widzę na czym jedzie. Przełożenia typu 4:1 (siła wspomagania vs siła kręcenia) to normalka. Wobec tego jeśli wspomaganie daje 80% mocy to umówmy się, że blisko skutera to jest. Natomiast patrzę na to stoicko, masz ochotę kupisz elektryka. Mnie na razie to nie bawi bo enduro to nie moja bajka, za stary jestem i wiem czym się to skończy. A w kwestii turystyki - póki mogę wolę to robić po swojemu. Nie zastrzegam się, że kiedyś sobie nie kupię. Ale na razie zgadzam się, że to manipulacja słowna i rower elektryczny to nie jest rower. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Oczywiście macie z marionenem racje https://zakopane.naszemiasto.pl/tatry-koniec-skitourow-w-gorach-park-narodowy-zamyka-szlaki/ar/c1-8255572 sorry za dezinformacje. Do 10 maja można było w Gasienicowej jedynie pohasać.2 punkty
-
2 punkty
-
Bóbr jest wyczesany! Wyczesany na maksa. Przy nim najmocniejsze marki naszych dolnośląskich rzek (czyli Odra i Barycz) jawią się jako stateczne i cóż tu gadać, nudne, nestorki. Od dawna chodzi mi po głowie aby przygotować autorski opis trasy rowerowej "blisko nurtu" Bobru. Bo zarówno część górska, podgórska jak i nizinna są po prostu świetne. Z jakiś tajemniczych, dla mnie, względów wzdłuż jego biegu jest multum jezior zaporowych, żwirowisk i piaskowni. Eksploatowanych i przekształconych w centra rekreacyjne. Do tego sporo tu klifów i bardzo fajnych budowli hydrotechnicznych. Tym razem w planie był fragment od Żagania do Podgórzyc. Tam chciałem przekroczyć brodem rzekę. To się nie udało, w 1/3 rekonesansowego przejścia uznałem, że nurt jest stanowczo za silny i zbyt głęboki na takie zabawy. Może innym razem... Na mapie zaznaczyłem czerwonymi kółkami tereny rekreacyjne (śliczne), niebieskie strzałeczki to urządzenia hydrotechniczne. Zdjęcia dadzą Wam pogląd jaki to piękny temat. W bonusie jest jeszcze taka fota: Świetne miejsce aby poćwiczyć podjazdy i zjazdy w piachu bo te "górki" były tu regularne. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Rozumiem, że to jakieś specyficzne zaloty. Ale to nie w tym temacie, proszę uprzejmie otworzyć sobie nowy. Nie chciałbym by przez wasz offtop JC zamknął kolejny ciekawy temat.1 punkt
-
Byłem w tym roku na nartach nawet, pusto było z rana, a potem nie omieszkałem objechać zalewu dookoła zanim wróciłem na Janiolow Wierch. Niestety autem nie rowerem, ale i tak piękne gran turismo wyszło, mniam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Każdy ma swój patent na relaks, ja mam slip na rzece 100m od domu ale rzeka jest tutaj tak "obstawiona" ze wole płynąc wyżej lub jechać i wodować się wyżej w górę rzeki gdzie jestem sam i mam przyrodę tylko dla siebie... Dawniej miałem jeszcze łódkę na stałe na wodzie w górach na jeziorze zaporowym tam walczyliśmy czasem do końca grudnia (no chyba ze wcześniej zamarzło) - całkowita pustka i widok na ośnieżone góry - poezja.1 punkt
-
Zgadzam się, ze to słabe. Zostaje furmanka. Jak byłem na Szpiglasowej, to choć od Roztoki dało się na nartach.1 punkt
-
Zakaz bez sensu, ale co zrobić. Powinni chociaż 5 stawów udostępnić no i Gąsienicowy. Pewnie dlatego "Rysa", że tam najdłużej jest śnieg. Możesz sobie podejść tylko na Bulę. Też jest sporo zjazdu do stawu.1 punkt
-
1 punkt
-
W tym sezonie nowa jakość w moim trekingu Shimano Alfine Dostał nową ,,skrzynię biegów" Shimano Alfine wraz z mocną obręczą i solidnymi szprychami i łańcuch do napędów jednorzędowych W Nexus miałem zębatkę 18z teraz zmieniłem na 20z i jest optymalnie. MTB mam 3x9, 1x12 testowałem i po przejechaniu całodziennej tury mogę ten napęd polecić.1 punkt
-
Ski areál Kouty nad Desnou Ski Aréna Karlov 170km z Bielska Horský resort Dolní Morava1 punkt
-
Heh..... gdyby zdarzyło Wam się wyciągnąć z wody nurka złapanego za wargę lub podniebienie to gwarantuję, że po tych 10 sekundach wyraziłby swoje zdanie o wędkarzu bardzo dosadnie..... 😉 Wędkarstwo przypomina mi łapanie na wnyki w lesie. Jedno i drugie równie okrutne. Cóż... ryby głosu nie mają. A szkoda.1 punkt
-
Rozumiem punkt widzenia, ale jako wędkarz (od jakiegoś czasu niepraktykujący, chociaż myślę nad powrotem) wydaje mi się, że trochę za bardzo upraszacz problem cierpienia ryb. Owszem, wyciąganie ryby jest dla niej bardzo stresujące, ale znacznie gorsze jest nieumiejętne korzystanie z wypychacza. Ryba wyciągana z wody przeżywa szok, ale wypuszczona do wody zapomni o tym o ile wszystko dobrze zrobimy, czyli szybko i sprawnie wyjmiemy haczyk. Można się męczyć z wypychaczem 10 minut i masakrować rybę żywcem (pijani wędkarze tak robią zazwyczaj), a można zrobić to w 10 sekund i ryba będzie zdrowa jak... ryba. Innym jeszcze większym problemem jest okresowe zanieczyszczenie wód przemysłowymi odpadami, które powodują, że ryby nie mając dokąd uciec (bo na lądzie się nie schronią) zdychają w męczarniach. Okrutny i bardzo świeży przykład z mojego regionu: https://www.radiowroclaw.pl/articles/view/99233/Szklarska-Poreba-smrod-z-rzeki-zatruwa-zycie I to jest coś, czym się martwię znacznie bardziej niż wędkarzem łowiącym dla sportu.1 punkt
-
Ski-kanaping też nie jest łatwym sportem. 40 minut stania, przepychanie się do bufetu, walka o zamknięcie "bubliny". Prawdziwi fanatycy przyjeżdżają na 12 kiedy warunki robią się ekstremalne. Cytując klasyka z przewodnika narciarskiego po Tatrach "Można podziwiać, ale nie warto naśladować"1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Cieszy mnie, że przypominasz temat hodowli. Kurczaki na fermie, mają znacznie gorzej niż ryby. Jeśli łowisz tylko tyle ile dasz radę zjeść, nie jestem tego przeciwnikiem. Nie jestem wegetarianinem. (jeszcze?). Na razie staram się ograniczać spożycie mięsa i unikać tego przemysłowego. I o ten fragment mi chodzi. Jeśli nie potrzebowałeś ich zjeść, dręczyłeś je dla zabawy.1 punkt
-
Zaraz szatański??? 1. Kierowców wkurza wszystko! 2. Przy rozsądnym planowaniu trasy da się pojeździć bocznymi drogami dość bezpiecznie. 3. Pozycje to ... każdy lubi inne 🤪, ale przy dobrym fitingu ... da się z całą pewnością coś niecoś ustawić aby i przyjemność i wygoda była. Są rowery endurance i road plus , gravele gdzie można również nieco szersze oponki wrzucić i przemieszczać się szybko i wygodnie - a wszystkie one wywodzą się od "demonicznej" szosy. Sam ujeżdżam szoskę dopiero drugi sezon i jest fajną alternatywą dla mtb. Po deszczu na mtb masz błotko przez dwa dni , a na trening szosą śmigasz po 2-3 godzinach słoneczka. Ale co kto lubi. Wracając do tematu... To sam z elektrykami!!!1 punkt
-
I co z nia zrobie? Bede nosil przy plecaku? Dla mnie wartosc uzytkowa takiej szosy w karbonie jest podobna jak deskorolki z tesco. Mozna przejechac pare metrow po rownym asfalcie. Moze uda mi sie nawet nie wywalic. Usiasc sie nie da, dluzej jechac tez nie.1 punkt
-
1 punkt
-
Wczoraj wieczorem wróciłam z przedłużonego weekendu, na którym było też trochę rowerowania nad Drawą i Korytnicą. W sobotę i w poniedziałek tylko krótkie wypady ze względu na brak czasu - cóż, praca zdalna bywa absorbująca. Ale w niedzielę udało się zaplanować nieco dłuższą trasę. We wcześniejszych planach było przejechanie w majówkę w dwa dni wzdłuż Drawy od Rezerwatu Doliny Pięciu Jezior, gdzie rzeka ma źródło aż do ujścia w okolicach Krzyża. Ale pogoda nie sprzyjała i przełożyliśmy plany na kiedy indziej. W ten weekend pogoda super, ale czasu tyle nie było. Sobota Krótka pętla na trasie Barnimie - Borowiec - Drawnik - Drawno - Podegrodzie - Barnimie - Dominikowo. Pogoda już słoneczna, ale jeszcze bardzo zimno i jazda w polarze i wiatrówce. Niecałe 23 km Pałacyk Lasów Państwowych w Borowcu: Biwak Drawnik Niedziela Celem niedzielnej wycieczki była elektrownia wodna Borowo, w której jeszcze nie byliśmy. Generalnie słabiej znamy tereny Puszczy Drawskiej, położone na północ od DK 10, pomimo, że są one w zasięgu rowerowym od nas z działki. Nasza trasa prowadziła niebieskim szlakiem z Dominikowa przez wieś Sieniawę do Drawna, a następnie doliną Drawy w górę rzeki do Rościna i Prostyni. Krótko przed Prostynią odbiliśmy w pieszy szlak zielony, który doprowadził nas przez poligon do Borowa. Powrót szlakami rowerowymi wytyczonymi przez gminę Kalisz Pomorski przez miejscowości Suchowo i Cybowo, a następnie jezioro Mąkowarskie i leśniczówkę Łowno z powrotem do Dominikowa. Trasa w większości terenowymi drogami, asfaltu było nie więcej niż 20%, więc tempo jazdy wolne, za to możliwość bliskiego obcowania z przyrodą, dużo urozmaiconych krajobrazów i mało cywilizacji, a i też nigdzie nam się nie śpieszyło. Drewniany mostek na północ od Drawna, gdzie rzeka bagienną deltą uchodzi do jeziora Grażyna Stąd zaczyna się bardzo malowniczy odcinek niebieskiego szlaku skrajem doliny Drawy, przez leśne tereny. Jest to szlak pieszy, a rzeźba terenu jest urozmaicona, ale rowerem mtb lub turystycznym spokojnie do przejechania. Od Rościna szlak odchodzi od rzeki i zaczynają się bardziej piaszczyste tereny. Pod jedną górę trzeba zsiąść z roweru i pchać w luźnym piachu prawie po kostki. Drugą taką piaskową górę będziemy mieli na szlaku rowerowym z Suchanowa do Cybowa. Trwająca susza niestety pogarsza przejezdność takich dróg. Drawa w Rościnie: Mostek na Mąkowarce (dopływ Drawy) Krótko za mostkiem opuszczamy pieszy szlak i odbijamy na rowerowy, poprowadzony szutrówką - zdecydowanie łatwiejszą do jazdy. Docieramy do linii kolejowej Stargard-Kalisz Pomorski, a następnie do drogi krajowej nr 10. Kilkaset metrów musimy pojechać bardzo ruchliwą krajówką bez pobocza. Tylko kilkaset metrów, ale zdążyły mnie dość mocno zestresować. Z ulgą odbijamy w boczną drogę do Prostyni. Nagrodą jest równiutki asfalt, praktycznie bez ruchu samochodowego. Drawa w Prostyni - na drugim zdjęciu widać w oddali dwa kajaki. To jedyni kajakarze, których spotkaliśmy po drodze przez wszystkie trzy dni. Tuż za Prostynią asfalt się kończy i przechodzi w starą, brukowaną drogę. Tablica informuje, że wjeżdżamy na teren poligonu. Jak to? Wstęp wzbroniony, a poprowadzono tutaj szlak turystyczny? Trochę to sprzeczne ze sobą. Postanawiamy jednak jechać, wychodząc z założenia, że jeśli będą jakieś manewry, to najwyżej nas zawrócą. Dojeżdżamy do zabytkowej, ponad stuletniej elektrowni w Borowie, która w zasadzie nie jest na samej Drawie, ale na kanale energetycznym, równoległym do koryta rzeki: Tutaj robimy sobie odpoczynek i kanapki. Dalej jedziemy żółtym szlakiem rowerowym do Suchanowa: Gdzieś na szlaku między Suchanowem, a Cybowem: Za Cybowem kierujemy się w stronę Jeziora Mąkowarskiego. Ponownie przekraczamy Mąkowarkę w pobliżu ruin starego, poniemieckiego młyna. Nie było chabrów na poligonie (nie ta pora), ale za to znaleźliśmy całe połacie kwitnącego barwinka koło młyna Jeszcze chwila relaksu nad jeziorem i kończymy wycieczkę. 51 km Poniedziałek Po południu wybraliśmy się z Darkiem na niedługą przejażdżkę - tym razem nie nad Drawę, lecz nad Korytnicę - drugą z pobliskich rzek. Jadąc leśnymi duktami odwiedziliśmy małą, śródleśną osadę Sówka - z polem biwakowym dla kajakarzy, a wróciliśmy bocznymi asfaltami przez Jaźwiny i Niemieńsko. Po drodze minęło nas może ze trzy samochody. 19 km. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Ten betonowy kawałek jest od Osiek do rozjazdu z R09 (w przybliżeniu), jaka będzie reszta nawierzchni łącznika do Gruszeczki nie wiem ale dowiemy się to jeszcze w tym roku. Zainteresował mnie ten recenzowany kawałek bo jeśli nie przeszkadzało tu pół kilometra totalnych kocich łbów w Prusicach to zdecydowanie lepsza część zaczyna się już w Trzebnicy i jest powiedzmy 60 km po asfalcie (z dwoma brukami). Ale prawdę powiedziawszy wysokoklasowe asfalty są też w okolicach Potaszni, Wielgie Milickie i pewnie można zestawić pętle po 100 kilometrów albo więcej. Pomijając, że to nie są specjalnie fajne okoliczności (poza wspomnianym rezerwatem Olszyny Niezgódzkiej) po prostu asfalty wśród pól. Ta ścieżka z Prusic do Żmigrodu pomijając ostatni kawałek wśród mokradeł jest absolutnie nudna. Usnąć tam można. Ale jak widać każda potwora znajdzie amatora Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Zacznijmy od kwestii podstawowej - co to jest rower? definicja roweru Wg UCI , na polski grunt zaadaptowanej przez PZKol wygląda to tak: Preambuła Rowery muszą odpowiadać duchowi i pryncypiom kolarstwa jako sportu. Oznacza to, że muszą one zapewniać kolarzom jednakowe szanse podczas rywalizacji. Zasada zakłada panowanie człowieka nad maszyną .§ 1. ZasadyDefinicja1.3.006 Rower jest to pojazd posiadający dwa koła równej średnicy. Przednie koło służy do kierowania, tylne koło jest napędzane przez system składający się z pedałów i łańcucha.(podkreślenie moje) Jak widać nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek innym napędzie poza pedałami i łańcuchem. Możecie mnie nazwać talibem,starozakonnym lub innym ortodoksem, ale piękno kolarstwa,zwłaszcza górskiego, polega na tym,że jesteś ty, rower i trasa, góra które masz zaliczyć. Masz to zrobić bez łapania za jadący ciągnik,korzystania z podwózki itp udogodnień.Korzystasz z takich udogodnień lub jakiegokolwiek silnika,bez względu na jego moc i rodzaj nie jesteś kolarzem,rowerzystą. Nikt nikomu nie zabrania jazdy na takim urządzeniu i przynajmniej ja nie zamierzam z tego powodu kogokolwiek krytykować ale nie nazywajcie swojej działalności kolarstwem, bo jesteście wtedy nieuczciwi wobec tych którzy tylko i wyłącznie siłą mięśni i woli - zgodnie nie tylko z formalną definicją kolarstwa ale i prawie dwuwiekową tradycją, zdobywają kolejne metry wysokości i kilometry trasy.1 punkt
-
Byłoby jak znalazł na pandemicznie zamknięte wyciągi w minionym sezonie .1 punkt
-
1 punkt
-
raczej błogosławieństwo, oni już wiedzą co robią, jak obserwuję kamerki z najpopularniejszych polskich stoków i czytam Wasze relacje to gdybym jechał w najbliższym czasie do Białki albo Szczyrku na narty to zabrał bym najkrótsze jakie mam w piwnicy czyli 156 cm1 punkt







