Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
21.06.2021 - 21.06.2021
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 21.06.2021 uwzględniając wszystkie działy
-
4 punkty
-
Cześć Nie chodzi o jakąś "zasadę stałej kadencji" choć wystarczy zobaczyć jak jeżdżą zawodowcy aby wiedzieć w którym iść kierunku. Ja kieruję się praktycznie wyłącznie obserwacją oraz zdaniem profesjonalistów a nie chrzanieniem jakichś domorosłych "ekspertów" na forach Piotrek. Co do kadencji to każdy ma swoją optymalną, która mu najlepiej pasuje. Chodzi o kwestię takiego doboru przełożeń abyś czuł "odpowiedni" opór ale nie przepychał a w drugą stronę, żeby nie jechać na "luźno". Kluczowe jest tu słowo "odpowiedni" bo dla każdego będzie to troszkę inne odczucie ale wszystko odbywa się raczej na wyższej kadencji - czyli prawidłowej - a to czy to będzie 90 czy 95 czy 105 nie ma znaczenia. Dla mnie to ważne zwłaszcza przy dłuższych przelotach aby para nie szła w gwizdek bo szkoda serca albo nogi w zależności od sytuacji. Dlatego też hebluje przełożeniami często. Pozdrowienia3 punkty
-
Tak samo, a może nawet bardziej może Ci się wydawać, co jest efektywne siedząc przed kompem i snując różne teorie. Wsiądź na rower, jeden, drugi, trzeci, pojeździj rok, dwa po kilka tysięcy km, opisz swoje wrażenia, będzie to napewno cenniejsze niż toczenie jalowych rozważań po co tyle przerzutek. Ja mam swoje doświadczenia z różnych napędów, różnych rowerów i z wielu tysięcy przejechanych kilometrow i wiem że na płaskich twardych drogach potrzebuje mieć ciasno stopniowany napęd, bo czasem zwłaszcza przy prędkościach powyżej 30km/h różnica pomiędzy 2, a 3 ząbkami powoduje czy jestem w stanie skorzystać z cięższego biegu czy nie. Natomiast jadąc w góry chce mieć dostęp do możliwie najlżejszych przełożeń, a że mam tylko jeden rower stąd potrzebuję wielu trybów. Możliwe że Twój styl jazdy tego nie będzie wymagał i dasz radę na napędzie 1x10 czego Ci z całego serca życzę.2 punkty
-
O, to to to. Popieram Ciebie stanowczo. Masz całkowitą rację. Najgorsze co może spotkać góry to skiturowcy. Ja najczęściej chodzę w Karkonoszach, Sowich, Wałbrzyskich, Izerach, Jesenikach, czasami i o Tatry zahaczę. Za każdym razem w ciągu dnia spotykam co najmniej kilku kolejnych turujących (przyznaję, że często wybieram nieoczywiste trasy), skiturowców może być nawet sporo więcej. W Tatrach to nawet kilkunastu, na dzień spotykałem. Gorszej hołoty w górach nie znajdziesz, prawdziwa dzicz, z całą pewnością to potomkowie Wandalów, Hunów, Gotów itp. Jak nic nie zrobimy to te wielkie hordy skiturowców zniszczą góry w ciągu kilku najbliższych lat. Najgorsi są ci co dużo ważą ( tych jest mało - wgniatają nartami ten śnieg w każdą szczelinę, miażdżąc systematycznie skały) i ci profi szybcy i na wąskich nartach, przemierzając wielkie przestrzenie w szybkim tempie, powodując nawet większe zniszczenia jak grubasy. Przy zjazdach to już w ogóle przekopują całe masy śniegu i jeszcze lawiny spuszczają. Mam nadzieję, że obecny lub przyszły rząd zrobi z nimi porządek, uchwali jakiś przepis zezwalający lub zmuszający myśliwych do odstrzału skiturowców. KPN , TOPR, GOPR i TPN mógłby na przykład wypłacać wysokie profity (zwłaszcza za grubasów i profi) np. 3 czy 4 tysiące od łba. Ja często chodzę o dziwnych porach (noc, blady świt), co prawda wtedy nikogo nie spotykam na nartach, ale z całą pewnością jestem winny śmierci wielu tysięcy (może nawet setek tysięcy) zwierzyny, sokołów wędrownych, cietrzewi, świstaków, itd., roślin (duszone śniegiem). Za takiego odstrzelonego w nocy czy o brzasku, proponuję nagroda podwójna lub potrójna. Pozdrawiam.2 punkty
-
Coś wiem na ten temat;( Musiałem ratować życie jak od szybowca skrzydła odpadły. Tylko że ja miałem spadochron... Zawsze przekazuję lotniczej młodzieży aby traktowali go jak swoistego rodzaju sanktuarium, bo to może być ich ostatni przyjaciel. Zdjęcie zabezpieczeń z czegoś takiego jest nie do pomyślenia. Kiedyś musiałem w maszynie wymienić stycznik bezpieczeństwa. Mogłem go kupić 10 razy taniej, ale nie, kupiłem oryginał. Bo to jest ostatnia linia obrony aby ktoś nie stracił palca. Zawsze musi być miejsce na plan B. Jak ktoś o tym zapomni to tak to się kończy. Zresztą Smoleńsk jest tego najlepszym przykładem. W tym locie złamano zabezpieczenia wielokrotnie, więc się skończyło jak się skończyło. A początek tej katastrofie dał Prezydent RP, który zresztą przepłacił to swoim życiem.2 punkty
-
Taka ciekawostka sprzętowa. Mamba jechała w Ultra Sudety Gravel Race. Zrobiła DNF, ale ja chciałem zacytować kawałek o tym jakie to piękne są elektroniczne przerzutki. "Na łące zaliczam drugą już dziś głupią glebę (pierwsza głupia gleba była na jednym podjazdów). Następuje pewne rozstrojenie napędu skutkujące spadaniem łańcucha i dziwnymi jego reakcjami. Skrzywiony hak? Eeee, nieeee, nie możliwe. Generalnie, kiedyś, dawnymi czasy hak do przerzutki woziłam ze sobą zawsze. Ostatnimi czasy nie wożę. Po prostu. No i się doigrałam. Na szczęście koledzy Hubert i dwóch, których imienia niestety nie znam pomagają odgiąć trochę przerzutkę i napęd prawie wraca do normy. Piszę prawie, bo podczas zmiany biegu z przodu w elektronicznej grupie Sram eTap AXS zachodzi jednoczesna kompensacja biegu z tyłu i ten podwójny ruch przy krzywym haku jest już zbyt skomplikowany i łańcuch znów spada. Wyciągam więc telefon, by wyłączyć tą funkcję w specjalnej aplikacji. Cuda dwudziestego pierwszego wieku I znów d..a, bo okazuje się, że nie ma zasięgu, a bez internetu aplikacja nie działa… a ja oczywiście nie pamiętam jak tą funkcję wyłączyć za pomocą kombinacji przycisków na manetkach. Jadę dalej do cywilizacji z zasięgiem, zostawiając bieg z przodu na małej tarczy a operując tylko tylnymi przełożeniami. W Międzylesiu zatrzymuję się w pizzerii. Zamawiam żarełko i w między czasie ogarniam napęd za pomocą sieci WiFi "2 punkty
-
Malaucene tam niedaleko fajna droga z trasy Fondo tj Routa Touristica czyli https://ridewithgps.com/routes/36494542 W zeszłym roku trasa wyścigu miała prowadzić tak https://ridewithgps.com/routes/36494625 My tam byliśmy tylko 2 dni , potem pojechaliśmy w Alpy. U nas była taka sytuacja, że jeden z kolegów, któremu bardziej zależało na starcie nie zdążył się zapisać na Fondo ( limit miejsc) . Po korespondencji z organizatorami udało się przetransferować mój pakiet na niego a ja mogłem sobie jechać po swojemu ….tzn. wybierać albo podjazd z obu cięższych stron na Mont Ventoux ( Malaucene +Bedoin ) +zjazd najłągodniejszą do Salt albo ta trasa Fondo z Routa Turistica…….no i wybrałem 2 * Ventoux bo na tym mi zależało……ale z relacji kolegów Routa Turistika zdecydowanie warto.2 punkty
-
2 punkty
-
Patologia. Jak dla mnie porażka, takie imprezy w takim miejscu. Tutaj to przynajmniej zorganizowana impreza, ale prawdziwą patologią są motocrossowcy na szlakach pieszych, niestety nagminnie spotykani w Beskidzie Sądeckim czy bliższym mi Pogórzu Ciężkowickim i Rożnowskim. Mimo że to już jest niezgodne z prawem, to i tak guzik można im zrobić. Żarty sobie robisz? Serio uważasz, że góry to odpowiednie miejsce na ryk silników i zapach spalin??? Sorry, ale w głowie mi się to nie mieści, że można mieć takie podejście "bo komuś się podoba". Jakby ktoś organizował tam koncert rockowy to też byś bił brawo?1 punkt
-
Przeczytałem całą twoją wypowiedź i co najlepsze w większości się zgadzam. Ale przepraszam Cię bardzo, z tymi skiturowcami, to przywaliłeś jak łysy o beton...1 punkt
-
Mitek, Zawodowcy mają pomiar mocy, tętna, progu mleczanowego i kto wie czego jeszcze. Na tej podstawie zapewne wyznaczają najbardziej efektywną w danych warunkach kadencję. Tylko dla niech 0,5% większa efektywność to różnica między medalem a daleką lokatą. Czy dla amatora to istotne? Po pierwsze, czy w ogóle potrafimy ustalić, jak jest najbardziej efektywnie. To, że nam się tak wydaje, wcale nie musi być zgodne z prawdą. Po drugie, jeśli na przerzutce n jedziemy nawet maksymalnie efektywnie to o ile spadnie ta efektywność na n+1 albo n-1. Sądzę, że są to marginalne różnice. Po trzecie, może się nie znam na rowerach ale podejrzewam, że ta chęć posiadania masy przerzutek, wcale nie wynika, z dążenia do doskonałości. Prędzej obstawiał bym modę, chęć posiadania i po prostu zwykłe przyzwyczajenie. Człowiek z natury nie lubi zmian, dlatego chciałby cały utrzymywać stałe obciążenie/kadencję. Po czwarte, Na długich trasach wcale niekoniecznie będzie to korzystne. Drobna zmiana sposobu pracy mięśni, może przyczynić się do ich lepszej regeneracji, tym samym zwiększyć nasz zasięg.1 punkt
-
1 punkt
-
Ja jestem "za" wieżami, jeśli poprawiają widoczność w lesie (np. brakuje takowej na Śnieżnicy), są fajnym celem spacerów (o ile nie ma parkingów i dróg), takich jak ta, ale ten świeradowski rozmach mnie powalił na kolana. Typowa Polska nowobogacka: nic umiarkowanego, jak budować, to największe na świecie...1 punkt
-
Zwróciłeś uwagę na ciekawą kwestię: na wschód od Jaworzyny poza zaledwie kilkoma małymi stacyjkami nie ma nic! To teren, gdzie aż chciałoby się aby coś powstało. To też zrównoważy... ruch narciarski.1 punkt
-
Póki spór będzie między radykalnymi zwolennikami ciszy, a radykalnymi zwolennikami zabaw, komercji - nie dogadacie się. A prawda jest taka, że góry bez turystów umierają z głodu (w każdym razie mieszkańcy), ale przy nadmiarze turystów, w tym samochodowych, nie da się, trzeba uciekać i czasem już... nie ma gdzie. Bo wszędzie dziki tłum. To jak z tą wieżą w Świeradowie. Szpeci krajobraz? Szpeci. Przynosi turystów, pieniądze i pracę? Przynosi. Złoty środek? Nie znam...1 punkt
-
Wielkie dzięki - 3go lipca jak wszystko pójdzie dobrze, to dekuję sie na tydzień w Malaucène. Mt. Ventoux jest oczywiście na tzw. bucket list, podobnie jak oglądanie TDF. Zaraz wchodzę na Strave i popatrzę co tam podjezdzaliscie.1 punkt
-
To ja wtrącę od siebie ale nie w temacie Jaworzyny a bliskiego sąsiada - Wierchomli. Rozjeżdżanie crossami i quadami łąk i lasów i z okazji jakiś pseudo zawodów. Już w tamtym roku było tam coś podobnego. https://www.facebook.com/Wierchomla/videos/226514515697794 https://www.facebook.com/Wierchomla/posts/10165240581530565 Dawniej przez lata były organizowane tam zawody rowerowe DH oraz MTB. Teraz jedynie ryk silnika i spaliny. Stacja narciarsko upada od lat, sezon 2016/17 był ostatnim w którym tam jeździłem i nie zanosi się na odmianę.1 punkt
-
Tydzień we Francji przy okazji startu chłopaków w https://www.gfmontventoux.com/. .....nie lubię peletonu jechałem częściowo swoją wersję. Podjazdy w większości znane ( + perełki Montvernier i Plan du Lac, ) ciągle smakują tak samo....do tego upał i co najwyżej taka sobie forma. etap 1. rozgrzewka w Vaisson de la Romaine https://www.strava.com/activities/5459069551 etap 2. Mont Ventoux 1912 https://www.strava.com/activities/5464398185 etap 3. Col du Glandon 1924 + Col du Croix de Fer 2067+ zakrętasy z trasy TDF Montvernier https://th.bing.com/th/id/R49d7dd409337582ec43af0250dbb2d38?rik=9dZbXH5U2qySWQ&pid=ImgRaw https://www.strava.com/activities/5474699927 etap 4.Col d'Iseran 2770 + Plan du Lac 2375 https://www.strava.com/activities/5482078132 etap 5. Galibier 2642 (przez Tellegraf) https://www.strava.com/activities/5485410375 etap 6.Alp d'Huez 1860 , Col d'Sarenne-1999. Col du Galibier 2642 ( przez Lautaret) https://www.strava.com/activities/54917991951 punkt
-
Oprócz ekonomii odpowiednia technika, a kadencja to jeden z jej elementów, to też zmniejszenie ryzyka urazów. I tak jak raczej nie widzę ludzi jeżdżących z bardzo wysoką kadencją, tak jazda ze zbyt niską jest nagminna. Od patrzenie aż kolana bolą 😄1 punkt
-
Drugi wagon był kilka metrów przed celem - dolną stacją (tak jak wagon, który dojeżdżał do górnej). W momencie urwania liny ciągnącej (cieńszej), drugi wagon nie zdążył nabrać prędkości i uderzył w amortyzatory na dolnej stacji (jeżeli byli tam turyści, to pewnie nic poważnego się nie stało), a ten, z górnej od razu nabrał prędkości, bo nie zadziałał zablokowany hamulec na linie nośnej (grubszej).1 punkt
-
1 punkt







