Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      17

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. izydar

    izydar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      411


  3. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      4 396


  4. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      4 038


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.03.2022 w Odpowiedzi

  1. Nie mogłem odpuścić sobie takiej pogody ☀️ Czantoria rules
    11 punktów
  2. Podobno kto rano wstaje, temu..... Jednak nie zawsze. Dziś odwiedziłem Szwajcarię Bałtowska. Pogoda prawie idealna, temp około 0, sloneczko grzeje gdy cicho, jak wieje wiatr trochę zimno. Startuje razem ze stacją, czyli o 10. Zdziwiony stwierdzam że stoki nie były ratrakowane!!! Wczoraj było mocno na plusie, zrobiła się kasza, narciarze ja zryli, a to wszystko zamarzło w nocy bo było - 6 stopni C. Istne lodowisko, miejscami kartoflisko!!! Jedyna nadzieja w słońcu które troche roztopi to kartoflisko. Około 11,30 trochę puściło, narciarze też trochę wygladzili nierówności, no i można powiedzieć, że warunki stały się znośne. Wielka szkoda ze nie zacząłem jazdy później, np od godz 12. Dziwna to praktyka stacji puszczać narciarzy na taki stok. Przypomniały mi się czasy kiedy stoki nie były ratrakowane i takie warunki mogły się zdarzyć. Na plus trzeba dodać, że dziś były karnety ulgowe także dla starych, nie tylko dla dzieci. Może stacja chciała ich wykończyć? Kto to wie? Załączam parę fotek.
    8 punktów
  3. Pora nadrobić trochę zaległości w relacji, niestety przy odwiedzinach znajomych w Innsbrucku, wieczory nieco przeciągały się i ciężko było się zabrać do pisania. Dzień drugi czyli trasy nad Mayrhofen i Finkenbergiem. Tuż przed 8:00 parkuję pod gondolką Horbergbahn, na parkingu raczej pusto - masz pod kolej i wjazd na górę. Stamtąd atakuje trasy po prawej, skrajnej stronie mapy. Okazuje się to trafnym wyborem, bo gdy pierwsze zjazdy większość ludzi odbywa na Penken i atakuje dziwne twory jak Harakiri, ja praktycznie sam ujeżdżam niesamowite trasy jak czerwone 10 i 15, niebieska 11 czy czarna 12. W międzyczasie przeplatam to zjazdami czarną trasą BlackAttack 16 do stacji pośredniej gondoli Moslbahn - trasa również piękna. Po sprawdzeniu tej strony ośrodka, przychodzi pora na górę Penken - trasy w stronę Horgbergbahn czy żelazka na Rastkogel - raczej słabe, ludzi dużo, śnieg sztuczny, szybko tworzyły się kopce i odsypy. Widząc sytuację trzeba było przejechać dużą, stojącą gondolą - żelazkiem na Rastkogel. Tamtejsze trasy fajne, jednak na nich dość ciasno, ciężko było zjechać trasę „na raz”, bo warto było robić krótkie przerwy, by tłum przejechał. Stoki na Rastkogel są dość mocno wystawione na działanie wiatru, więc zdarzały się większe depozyty śniegu na bokach tras, zaś na środku często twarde, betonowe place. Na sam koniec zwiedzania przyszła pora na Eggalm. Zajechałem tam po 13:00, więc trasy nie były w idealnym stanie, na pewno przy mniejszej liczbie ludzi i bardziej równej nawierzchni jest potencjał na fajną jazdę. Starając się unikać fali tłumów, wybierałem mniej popularne krzesła i orczyki. Ten dzień niewątpliwie wygrywają trasy po prawo od Horbergbahn - polecam zdecydowanie! Garść zdjęć: Trasy z Horgberg, gdzie wjeżdżamy szóstką Schneekar ^ Okolice Rastkogel ^
    6 punktów
  4. Dzień 4 Flachau+Wagrain+kawałek St. Johan Pogoda dopisuje - słonecznie, a wręcz bezchmurnie cały dzień. Rano -7 w cięgu dnia na dole doszło do +8 i to było widać na stokach. Ludzi więcej niż w Schladming, kolejki niewielkie ale praktycznie do wszystkich wyciągów. Dobrze to było widać na trasach. Trasy we Flachau szeeeerokie. Miejscami lotniska, a mimo to po południu zmuldzona na całej swej obłędnej szerokości. W Polsce z takich tras wytyczono by pewnie z 2-3 pełnoprawne trasy. Odsypy miały już cięższy charakter i nie zawsze można było ciąć przez nie i jak dodać do tego narciarzy starajacych się ominąć je za wszelką cenę to robiło się mało przewidywalnie, co miało wpływ na przyjemność z jazdy. Ogólnie Flachau to dość dziwne miejsce - dużo wyciągów, ale przy nich krótkie trasy, takie 1000-1500m. Co prawda trasa przy głównej gondoli to ok. 3,3km, ale z racji że jst przy głównym parkingu to od rana kolejka do gondoli na ok 8-10 min więc nie było sensu zjeżdżać ponownie. Najdłuższa trasa jaką zrobiłem to 5km z samej góry do dołu krzesła na prawo od gondoli chyba Starjet 1. Ale żeby wjechać na samą górę to trzeba wjechać 3 krzesłami lub gondolą i 2 krzesłami. Zjazd 5km to naprawdę fajne doświadczenie, ale inwestycja czasowa w wyciągi nie zachęcała do powtórzenia. Godna polecenia trasa 17+16a do Mozarta 1 - tez ponad 3km fajnej jazdy, ale z rana, potem zryta okrutnie. Wagrain to już nie tak szerokie trasy ale jak najbardziej bardzo fajne dające sporo miejsca do jazdy na krawędziach. Jest 1 trasa godna uwagi 22+21 dająca zjazd 3,3km, powrót archaiczną gondolką 6-os, ale z czasem wyjazdu na górę 12min nie mam nic do zarzucenia. Reszta to krótkie trasy, człowiek się nie zdąży obejrzeć i koniec. W St. Johan znowu 1 perełka trasa 34 ponad 3km zjazdu, reszta krótka. Czarnej 33 po krótkim namyśle nie zaliczyłem - na ostatnim zdjęciu widać trochę jak zryta była, szkoda było zsuwać się po tym. Jeśli ktoś planuje wizytę w tym ośrodku to chyba logistycznie dobrym wyborem jest start i zwiedzanie od Wagrain +St Johan+Alendorf, a drugi dzień Flachau z rana i ewakuacja do Flachauwinkl na resztę dnia. Był to mój drugi raz we Flachau i odczucia podobnie jak za 1 razem nie zachęcają mnie do kolejnej wizyty, chyba że w podanym wyżej układzie. Liczby dnia to 94km/47km w dół. Gorszy wynik to efekt liczby ludzi, krótkich tras i zmęczenia po kilku intensywnych dniach. G-LINK udało nam się z biegu zaliczyć więc nie była to dla nas znacząca strata czasu.
    5 punktów
  5. Na królowej Beskidu warunki 💪 Mróz w nocy robi kawał dobrej roboty. Narciarzy brak
    5 punktów
  6. Ponieważ zamieszkaliśmy w Olang cieszymy się z nowej 10-osobowej gondoli Olang 1 + 2 - na zdjęciu w głębi górna stacja
    4 punkty
  7. Pogoda nie dopisała na skitury więc udało mi się wreszcie zobaczyć parę tras na Podhalu. Harenda, dobry stok w mieście, przywołał wspomnienia Szczyrkowskiego Beskidka. Wieczorem Bukowina, Olczan ski, termy i inne przyjemności Jurgów ski - rozczarował, płaska góra, a potem kilkaset metrów czarnej trasy. Po Jurgowie zwiedzanie Białki od strony Kaniówki, powrót to prawie 6km. Nie dziwię się że Białka jest tak popularna, dużo rodzin z dzieciakami, a dobrze jeżdżący też znajdą coś dla siebie. Na Kotelnicy czynna trasa biegowa, biegówki miały 3 osoby Białka mapa
    4 punkty
  8. Mała i Duża Czantoria, pętla 13 km, całość na nartach. Poniwiec Mała Czantoria
    3 punkty
  9. Dzień 5 Schladming Hochwurzen+Reiteralm Jest to część Schladming w której do tej pory nie byłem. Spodziewałem się czegoś na wzór Planai i Hauser Kabling. Parking wybrałem w Pichl skąd gondolą wyjeżdża się do Hochwurzen a krzesłem 2 osobowym do Reiteralm. Plan był na początek pojeździć wszystkie trasy w Hochwurzen, a potem szybka przesiadka na Reiteralm. Tras w Hochwurzen nie ma wiele, na siłę można powiedzieć że 5 + dojazd do parkingu który jest po Austriacku czerwony bo wąski, nie "zaliczylem" niebieskich i trasy przy krześle 2-osobowym przy Planai West - nie było sensu się tam pchać z rana bo kolejka tych co parkowali przy Planai murowana. Trasy fajnie poprowadzone w lesie, urozmaicone ukształtowanie terenu. Zaliczenie wszystkich z małą powtórką zajęło nam 2 godziny i 20km jazdy w dół - jak by się ktoś uparł to można było tam jeździć cały dzień, ale jak skisafari to skisafari. Wyjazd starą 2-ką na Retieralm to nuuuuda. Dlatego trasa wiodąca do parkingu w Pichl była używana tylko przez tam parkujących lub przemieszczających się z Reiteralm na Hochwurzen. Reiteralm to w zasadzie 7 tras + warianciki i niebieskie łączniki. Trasy o długości 2-2,5km licząc przy pojedyńczym wyciągu. Maksymalny zjazd to 5,7km z samej góry do parkingu w Pichl, tylko kto by tam chciał zjeżdżać? Poza tym po przekątnej ośrodka to trasa około 4km, przy czym trasa 1a 3-krotnie przecina drogę i serce bolało jak ludzie przejeżdżali papkę śniegowego błota - nie wiem jak można ciekawą trasę tak popsuć. Najciekawsze moim zdaniem trasy to 1, 4 i 3 z czarnym kawałkiem. Ludzi dzisiaj sporo, kolejeczki do wyciągów 2-5 minut ale już na trasach było tłoczno (do Białki daleko ale mówimy o alpejskim standardzie) Do tego część tras wyłączonych ze wzgędu na przygotowanie do zawodów pucharu świata w snowbordzie i o ile dobrze policzyłem 3 odcinki wyłączone treningowo. Trasy szerokie ale nie tak jak we Flachau. Kolejny ośrodek, w którym nie ma prawdziwych niebieskich tras - na niebiesko oznaczone tylko łączniki. Efekty widać na trasach - osoby słabiej jeżdżące modlą się na garbie każdej ścianki, których na czerwonych trasach było sporo i usypują muldy jeżdżąc, a raczej zsuwając się bokiem. Do niedawna też tak jeździłem więc wiem co czują, tylko jak nie ma alternatywy to muszą sobie radzić, a nie był to rzadki widok osoby jadące pługiem niebieskim łącznikiem Temperatury na plusie - na parkingu miałem w aucie 12 stopni. Było to widać i czuć na trasach, które się dość szybko zdegradowały, do zmuldzenia włącznie i wylazły spore połacie lodu którego do tej pory nie widywałem. W porównaniu do Planai Reiteralm się nie umywa, ale to moje subiektywne zdanie, przy zupełnie innych temperaturach. Licznik pokazał 92km/52km w dół.
    3 punkty
  10. Wczoraj oglądałem galę boksu! Oczywiście poza meczem Real-ParisSG. A diesel, dziś kupowałem po 7,79, ten gorszy. Kurcze, pierwszego ropniaka miałem kiedy diesel kosztował 2,2zl a benzyna 78 oktan 5 zł, 94 oktan 6,5 zł. Oczywiście chodzi i te tzw stare złote. To była jazda. No ale pani w kasie powiedziala ze dziś będą śnieżyć. Tak więc na weekend szykuje się jazda w dobrych warunkach, tak śnieżnych jak pogodowych.
    2 punkty
  11. Super. Dzięki. Nieskończenie przydatna i rzeczowa odpowiedź.
    2 punkty
  12. ... dlatego trzeba jechać tam gdzie kowitpasy są nie wymagane bo możesz wspierać ten hmmm cyrk i pomagać tym co go forsują bez względu na konsekwencje, ale możesz też pokazać, że jednak wolisz normalność bez pokazywania komukolwiek i na każdym kroku swojego kodu kreskowego.
    2 punkty
  13. Oj co do śniegu ekspertem nie jestem, nie znam teorii, rodzajow itd........ale czasem czuję, że mi coś przeszkadza . - początek od Cmentarzyka w Borowicach , pod górę po wąskim asfalcie zasypanym sniegiem, śnieg w sam raz tzn. nie lód, nie mokry ( to była ca 9 .30 h ) - potem Chomontową w górę jak powyżej - odcinek w lesie tu zaczęły się problemy (skrót od Chomontowej przez Zamkowe Skałki na Kotki skąd króciutki zjazd na Polanę do żółtego szlaku) . Snieg w lesie wyglądał normalnie tyle, że zaczął mnie hamować, nie chciało mi się zatrzymywać więc co jakiś czas stukałem nartami o podłoże ale to średnio pomagało. Potem tuż przed Polaną musiałem ten śnieg z fok jakoś oderwać. Takie coś tylko na tym 1 km odcinku. - dalej już do końca śnieg bardzo fajny.....brak lodu czy zmrożonego ( taki np był kilka dni temu na czerwonym pod Kamieńczyk)....nie był to też topniejący śnieg , temp np. na Karkonoskiej była chyba koło 0. W sumie raczej miękko niż twardo. Pamiętam zjazdy z Karkonoskiej po twardym , wczoraj był chyba najlepszy śnieg . Wcześniej już na Grzbiecie + w okolicach Lucni Bouda spory przeszkadzający wiatr , tam ca 1450 to na minusie było na pewno.
    2 punkty
  14. Dziś łatwy profil, w końcu jestem zadowolony ze swoich mini fok. Trasa: Borowice Cmentarz, pod górę , potem lekki zjazd na drogę Chomontową, skrót na Kotki dalej niebieskim na Strzechę Akademicką do Lucni Bouda i w prawo po tyczkach na Odrodzenie , zjazd i asfaltem(śnieg) do Cmentarzyka , w sumie z postojami niecałe 4h/ 20 km https://connect.garmin.com/modern/activity/8426195549 Całość bez żadnych przepinek (ściągnąłem foki dopiero na Karkonoskiej bo stamtąd do auta już tylko w dół)_ foczki spisały się prawie na medal, a zdziwienie narciarzy biegowych w kilku miejscach z nartami na plecach, ich miny jak ktoś ich wyprzedzał na ''pancernych nartach'' na odcinku od Luci Bouda do Odrodzenia.... fajne uczucie. Na minus to temperatura- od Chomontowej przez ca 1km w lesie trochę za ciepło, mokry śnieg przyklejał się do nart/fok. Kilka foto poniżej , reszta tu https://ibb.co/album/SQ2xNx
    2 punkty
  15. 2 punkty
  16. Po kilku miesiącach godzinach planowania udało się wyruszyć w niedzielny poranek do Zillertal. Było trochę problemów ze znalezieniem jednoosobowego lokum, ale finalnie udało się dorwać miły pokój ze śniadaniem za 32e, szybkie pakowanie i w drogę. Sama droga świetna, z Łodzi do Zell dotarłem w niecałe 10 godzin, zaliczając trzy małe postoje. Szybkie ogarnięcie się, kupno skipassu online (5 dni - 257e), spacer do automatu by go odebrać, spanko i o 8:00 parkuję pod gondolą w Kaltenbach - dziś pora na Hochzillertal i przyległości. Gondola pusta, więc w kilkanaście minut wjeżdżam na górę, skąd ruszam eksplorować lewą (patrząc na mapkę) stronę ośrodka. Warunki świetne, trasy również - nie działają dwa wyciągi właśnie po lewej stronie (jeden z nich akurat mógłby działać - to 1700metrowe krzesło). Od rana pusto, po 11:00 zaczęło się robić dość gęsto, zwłaszcza w centralnych częściach ośrodka. Ośrodek ogółem bardzo dobry - raczej czerwone trasy. Uwagę zwraca tylko słabe oznakowanie skrzyżowań oraz samych tras, a także dużo samych skrzyżowań - wypadających często po odcinkach, gdzie można pójść pełnym piecem. Po 11:00 przenoszę się na stronę Hochfugen, tutaj trasy bardziej wymagające niż w Hochzillertal, jednak śnieg jest niesamowity, czuć, że jeździ się po naturalnym. Zero lodowej tarki, nawet gdy już jest mocno wydrapane. Na samych trasach ludzi sporo, choć jak wszędzie można wyczekać pusty moment. Do kolejek / wyciągów na bieżąco, sporadycznie 2-3 minuty czekania, ale to tak na uspokojenie oddechu. 🙃 Gdyby ktoś pytał - zasad covidowych już nie ma, to znaczy niby jakieś są, ale nie widzę różnicy w porównaniu z 2019 rokiem przed pandemią - bardzo miło! Po sprawdzeniu wszystkich tras w Fugen, przedzieram się z powrotem do Hochziller, kilka rundek po tamtejszych trasach i finalnie zjazd do stacji pośredniej gondoli - tutaj warunki też OK, choć cukrowo - niżej już nie polecam. Garść zdjęć: Poranne sztruksy w Hochziller ^ Niebieskie boisko po lewej stronie Hochzillertal - świetne miejsce do doskonalenia dłuuuugich łuków ^ Czerwona do Hochfugen ^ Zjazd do stacji pośredniej gondoli z Kaltenbach, macham Wam ^ Jutro pora na Penken - Rastkogel - Eggalm. W środę Arena. I teraz pytanie do bywalców Zillertal - szukam fajnej wypożyczalni, gdzie dorwę jakąś zacną gigantkę albo nartę masters. Pomożecie? Pozdrawiam całą narciarską brać!
    1 punkt
  17. Ja ostatniedwa razy jezdzilem po zamkniętej wiec zdawała mi się stroma:-) ps No jest potok, da się przejść
    1 punkt
  18. Nikt niczego nie wymaga, choć w np. sklepach wypada założyć maskę, by uszanować to, jak do tego podchodzą lokalesi. W gondolach niektórzy zakładają, niektórzy nie. Na krzesłach nikt.
    1 punkt
  19. Gdy będę jeździł dwa razy wolniej wyjdzie mi 4 zamiast 8 zeta za litr. Mam taki plan.
    1 punkt
  20. Są autobusy, więc nie ma problemu. Parking na górze i tak jest tylko na 40 aut, i to tylko do godziny 17:30 można tam parkować. Przy dobrych warunkach śniegowych (tak jak teraz) zjeżdżasz na dół w pięknych warunkach parę km.
    1 punkt
  21. Dobry pomysł, lub w druga strone rohace. Strbske, Lomnica czy chopok za daleko.
    1 punkt
  22. Jak jeszcze jesteś w okolicy, podjedź na Słowację, na Bachledkę.
    1 punkt
  23. Prawda, ale balck friday już był dawno i teraz trzeba by w kasie zapłacić dwa razy tyle. Tak czy siak oferta niekatualna, karnety wykorzystane, myślę że fajna zabawa była
    1 punkt
  24. Niedaleko Schladming jest ośrodek Galsterberg - cisza, spokój, doskonałe warunki i oldschoolowy klimacik, coś pięknego polecam! Też pamiętam w samym Schladming dosyć spory tłok, a kawałek dalej zupełnie inna jazda. Tras niezbyt dużo, ale można się wyjeździć do woli, dobry rejon też na skitury. Jedyne co, to że dosyć wysoko trzeba się samochodem wdrapać na górę, skibus chyba nie jeździ.
    1 punkt
  25. Z Drugiej strony raczej nie bardzo , choć spotkałem Słowaków którzy od przełęczy poszli na Żółty szczyt a potem chyba schodzili na Żółtą ławkę , o ile od pośredniej przełęczy na szczyt jest dość łatwo od Żółtej ławki dużo trudniej
    1 punkt
  26. Dzień 3 Schladming, a będąc precyzyjnym Planai+Hauser Kabling. Pogoda wymarzona - bezchmurne niebo, temperatury na minusie cały dzień - zależnie od miejsca od -6/-11 rano do -1/0 po południu. Na niektórych stacjach podawali nawet +12 ale to musiał być termometr w słońcu - w powietrzu czuło się mróz. Pod nartą twardo i równo jak na ten ośrodek przystało. Temperatury, szczególnie te nocne robią swoje. Zastanawia mnie jedno - jak oni to robią że nie ma lodu? No może w paru miejscach był, ale dosłownie w kilku. W naszych środkach to norma, że od rana pod cienką warstewką "szronu" czyhają niespodzianki. Ludzi niby sporo było widać na trasach, ale kolejek do kolejek brak - jeżeli już to 10-20 osób, minuta dwie i wio do góry. Większość tras w dobrym stanie do samego końca, pomimo odsypów można było swobodnie pojeździć - początkujący mieli problemy ale to normalne. Ośrodek raczej dla dobrze jeżdżących, mało niebieskich tras, a jak już coś jest oznaczone na niebiesko to jakiś nudny łącznik. Planai zdecydowanie wygrywa, trasa nr 1 klasa - 4,2km na pełnym gazie po szerokim równiutkim i pustym stoku, aż się człowiek zastanawia czy ta trasa się kiedyś skończy? Poza tym dużo raczej krótkich tras 1000-1500m. Człowiek się nie rozkręci a już hamować trzeba. Czarne trasy oznakowane na wyrost - albo tej stromizny jest 200-300m albo w ogóle nie wiadomo o co chodzi jak z czarną 6 która prowadzi od górnej stacji gondoli Planai West do stacji pośredniej. Hauser Kabling kilka tras do zaliczenia i powrót do Planai. Reiteram+Hochwurzen zostawiłem sobie na kolejny wypad. Na liczniku 101km/56km w dół, znowu jakoś tak wyszło podobnie do poprzednich dni, ale totalnie poza kontrolą.
    1 punkt
  27. Dzisiaj warunki bardzo dobre. FiS do dolin przez "grzebień równo i twardo. Ludzi mało tak że jazda na bieżąco. Głównie na orczyku bo "górna" kanapa stała do ok godz. 11.00 (jakaś awaria). Jutro i pojutrze FiS zamknięty do 10.30 (trening). W piątek FiS będzie nieczynny przez cały dzień (zawody).
    1 punkt
  28. Niedzielne Tatry ponownie w Dolinie Staroleśnej , słońce bezwietrznie i parę centymetrów puchu po sobotnim opadzie , wybór celu skiturowego padł na Pośrednią przełęcz oraz Żółtą ławkę ( linie S i T wg Miro Peto). Mi szczególnie przypadł zjazd z pośredniej przełęczy opisany przez Mira jako jedna z najdłuższych żlebowych lini ( zjazd Królewskim żlebem ma chyba większy spadek ) sam żleb przepiękny do zjazdu i towarzyszące mu pionowe ściany . Po zjeździe na doliny zostało trochę czas więc udałem się na Żółtą ławkę początek zjazdu ma minimalnie większe nachlenie niż poprzedni żleb natomiast potem teren dość szybko łagodnieje i wyjeżdża się na szerokie pola śnieżne , z Żółtej ławki można zjechać też do Terinki. W obu miejscach byłem pierwszy raz ale pierwszy zjazd był najbardziej udany w tym roku. 1 zdj Zjazd z Pośredniej przełęczy 2 zdj widok na 5 stawów Spiskich 3 zdj widok na 5 stawów Spiskich ale z Żółtej ławki 4 zdj możliwość zjazdu z Żółtej ławki do Terinki 5 zdj zjazd z Żółtej ławki do doliny Staroleśnej http://miropeto.sk/skialp-sprievodca/velka-studena/ProstrednyHrot_02_v1.3.jpg
    1 punkt
  29. Potwierdzam. Trzy razy zjazd tamtędy po muldach i pali w nogach. Trasa na wyłączność jak widać no i cukru niema.
    1 punkt
  30. Pojeżdżone na Czantori z rana Warunki b.dobre,standartowo bez kolejek.
    1 punkt
  31. Mostek jest pod krzesłem w Maria Alm - 4 osobowe krzesło prowadzi do niebieskiej 10-tki. Szeroka trasa, po południu w dobrym stanie więc powtórzyliśmy 2 razy stąd pamiętam. Jeśli już to patrzę na ilość km to w dół a nie z wyciągami. Dzisiaj akurat plan wykonany w 100% - już o 13-tej była decyzja, że teraz już tylko wracamy do samochodu, a ile wyszło zobaczyłem jak już wypiąłem narty Dzięki za życzenia - jeśli prognozy się potwierdzą to jutro pogoda marzenie, potem ciut gorzej bo cieplej, dlatego Zauchensee na piątek bo najwyżej ma dolną i górną stację. Pozdrawiam
    1 punkt
  32. Dzień 2 Hochkoenig. Dzisiaj pogoda walczyła. Długo słońce nie mogło się przebić i dopiero po 13 wyszło na dobre. Są tego dobre strony - trasy twarde do końca, odsypy cukrowe nie przeszkadzały bardzo w jeździe - no może poza kilkoma stromszymi fragmentami. Ludzi im bliżej południa tym więcej, co było widać na stokach, ale nie w kolejkach do wyciągów. Jeżeli już się trafiła "kolejka" to taka na 2 min czekania. W najgorszym momencie ilość ludzi na stoku nie była problemem bo trasy baaardzo szerokie. Ośrodek sam w sobie ciekawy. Jak wspominałem 4 lata temu zaczynaliśmy w kompletnej mgle od strony Maria Alm. Dzisiaj liczyłem na słoneczną pogodę, a dla odmiany startowaliśmy w Muelbach. Słońca brakowało, ale kontrast był przyzwoity. Podążaliśmy w kierunki Maria Alm, ale nie do końca jak prowadzi Toura, tzn. zaliczaliśmy wszystkie trasy "powrotne" i dopiero później te prowadzące zgodnie z pomarańczowym oznakowaniem. Chodziło o "zaliczenie" wszystkich tras w dobrym stanie - spodziewałem się, że po południu to już będzie tylko wożenie się w kierunku auta. Okazało się, że obawy o stan tras były trochę na wyrost. Trasy w ośrodku są ciekawe, urozmaicone. Mało jest tras niebieskich co dla mniej wprawnych podążających oznakowanym szlakiem było wyzwaniem. Jest za to sporo czerwonych fragmentami ocierających się o bordowy oraz czarne które zasługują na ten kolor ale tylko na początku. Kilka tras powtórzyliśmy po 2-3 razy. Najdłuższy zjazd jaki udało mi się zarejestrować to 5,6km. Niestety jest tam też sporo łączników, na których emocji brak, a potrafią się ciągnąć dosłownie kilometrami. Ale to pewnie konsekwencja połączenia wszystkich miejscowości w formie szlaku. Co zasługuje na szczególną uwagę to liczba restauracji. Są wszędzie i zachęcają do wstąpienia, na szczęście dzisiaj pogoda barowo-tarasowa nie była, a małe co nieco na słoneczku to chyba najlepsza strona wiosennego (i nie tylko ) nartowania. Dzisiejszy wynik to 99,5km z czego 57km w dół (a miało być dzisiaj luźniej ), a kończyliśmy jazdę o 14:40. Fizycznie na razie daję radę, ale kolejne 4 dni zapowiadają się równie ciekawie. Co dalej będę dopiero planował. Kilka zdjęć bez większej chronologii i myśli - z racji na brak słońca nie chciało mi się za często ich robić.
    1 punkt
  33. Marmolada i Arabba Ostatni dzień, wyjazdu to zaplanowane odwiedziny Marmolady i jazda na nartach w Arabbie. Mimo, że jeździliśmy tylko do 12:00, to udało się wykręcić 50 km (z wyciągami). Zaliczone również dwa zjazdy z lodowca. Zimno. Na górze, z rana było-15. Na niebie słońce... Chłopaki korzystając z pogody postanowili morsować na sucho na tarasie widokowym. Po rozebraniu się do rosołu i zrobienia przebieżki dostali gromkie brawa od turystów 😀 Fotorelacja: Dżem 😉 Ciekawe zdjęcie, dla @Annaa: Trasa zjazdowa: Szczyt Punta Penia...tu się wybieramy latem z buta. Gondola: Na trasie: 😀 ... W dół... Brrryyy zimno w cieniu.. Na samym dole, na krześle do Arabby: Działo nadal stoi: Lodowiec z oddali: ... Knajpka: Na drugą stronę: Arabba: Czarna: Marmolada w pięknej odsłonie 😀 Gondola: Początek trasy w dół: Ten widok za każdym razem mnie urzeka gdy tu jestem... Powrót: I widoczki... Masyw Sella oraz Saslong: Dal... Szczyt: Z Paulą: I Ekipa w ostatnim wspólnym zdjęciu: Powrót przez Słowację trwał łącznie 17 godzin... ...nigdy więcej tą drogą. Dlaczego był taki wybór, ponieważ jeden z nas był odworzony do Nowego Targu. Mimo wszystko, trzeba było pojechać autostradą Kraków-Katowice, a potem A1. Cóż? Do domu dotarliśmy przed 6 rano w niedzielę. To był mój rekord czasowy za kierownicą. Szybko czas minął 😞 Jesteśmy już w domu, pozostały wspomnienia. Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  34. Dzisiaj bardzo udany dzień w SMR. Trasy nie patrząc w kalendarz ocenił bym na dobry+, ale zważywszy na to, że już mamy marzec, to nawet b.dobry- 😉 Ten minus za sporą ilość kamieni na H.S. w sumie to nie wiadomo skąd, bo śniegu dużo. Druga nieprzyjemna sprawa to lodowisko zaraz po wyjściu z gondoli. Można naprawdę niezłą glebę zaliczyć jeszcze przed zapięciem nart 😛 Cała reszta super, co prawda sztruksu nie było, ale równo, lodu nie dużo, trasy trzymały się dobrze aż do końca dnia. Najprzyjemniej jeździło mi się trasami z Pośredniego. Golgota bardzo dobrze przygotowana. Kolejki nie duże, max na 7 min, większość dnia na bieżąco. Wyjeździłem się konkretnie. Jeżeli nie będzie jakiegoś armagedonu pogodowego, to śniegu starczy do kwietnia 😁 Zdjęć brak, bo nie chciało mi się wygrzebywać telefonu. 😛
    1 punkt
  35. Parę fotek z ubiegłotygodniowych ferii . W końcu udało się pojechać w Tatry po stronie Słowackiej ( rok temu był zakaz ) W tym roku to chyba najpóźniej rozpoczęty sezon skiturowy w Tatrach , zdarzało mi się zjeżdżać w dobrych warunkach pod koniec listopada a teraz dopiero w drugiej połowie lutego. Miejscówka była w Smokowcu który wieczorem wyglądał jak wymarłe miasto , w porównaniu do Białki czy Zakopanego to zupełnie inny świat , ruch skiturowy też niewielki w porównaniu do ostatnich lat wyraźnie zmalał , z wyjątkiem ruchu skiturowego przy wyciągach tu ruch zdecydowanie większy. To był wyjazd rodzinny więc nie było jakiś spektakularnych zjazdów aczkolwiek coś udało się podziałać . Zdjęcie numer 1 podejście na pięć stawów Spiskich widać kralowski żleb ze Sławkowskiego szczytu ( piękna linia ale słabo wyśnieżona ) Zdj 2 przed progiem wyżej Terycho Chata Zdj 3 widok na okolice Sławkowskiej przełęczy jak widać śniegu bardzo mało Zdj 4 Widok z Zawracika Rówienkowego widok na dolinę Rówienek Zdj 5 Zjazd z Zawracika w cudownym puchu , później był gips następnie twardo a na końcu prawie firn bardzo różnorodne warunki Zdj 6 Podejście na Strażne Sedlo w dolinie Złomisk widok na Lucne Sedlo, tu też bardzo dobre warunki puch i przewiany zmrożony śnieg Zdj 7 Poniżej na asfaltowej drodze z Popradzkiego Plesa , wcześniejsze wichury zwiały sporo śniegu w doliny Zdj 8 Podejście na Wielicką Kopę , w tle Gerlach tu już było gorzej u góry gips niżej szreń nisko puch
    1 punkt
  36. Służę pomocą, bo byłem dzisiaj. Otóż jeżeli tendencja się utrzyma i pogoda będzie taka jak dzisiaj czyli idealna, to nie spodziewaj się, że będzie luz. Nie będzie, a wręcz przeciwnie będzie tłoczno. Jadąc rano, spodziewałem się, że będzie pod tym względem dużo lepiej. Tymczasem o 8:20 w Szczyrku korek, może nie jakiś duży ale jednak. O 8:40 na pierwszym parkingu pod gondolą brak miejsc. Na drugim miejsca na wykończeniu. Pojechałem na Solisko, tam jeszcze luz, ale po 10 chyba już ciężko było się zmieścić. Nie było sytuacji, że pierwsze dwie godziny niemal na bieżąco, wręcz zaskakująco, bo największy tłum skumulował się między 10 a 11. To widok z (mocno przereklamowanej) Golgoty około 11. Wobec takich okoliczności udałem się do Rudego Kota. Tam w związku z postnym dniem wrzuciłem tylko zapiekankę:). A atmosfera była miła, bo na skrzypeczkach przygrywał miejscowy góral. Decyzja o przerwie była trafna, bo gdy zjechałem znowu na Solisko ludzi jakby wywiało i w zasadzie bez kolejek wróciłem żółtą kanapą na Halę. Warunki wszędzie bardzo dobre, w nocy nieźle zmroził, w dzień też przesadnie ciepło nie było. Oczywiście w miarę upływu czasu nieco się muldziło lub wychodził lód ale generalnie(poza wyjątkami) warunki są znakomite. Przetestowałem trasy do gondoli. Ruszyłem na jedynkę, a tam genialnie. Równo jak powierzchnia stołu i pusto. Byłem w szoku. Szybko jednak zrozumiałem o co chodzi dojeżdżając do drogi. Jeżeli ktoś szanuje swoje narty musi przed drogą je zdjąć i uderzyć kilka metrów z buta. To chyba największe kuriozum na polskich stokach, wspaniała trasa wpada na regularną drogę dojazdową bez żadnej możliwości jej ominięcia. Przetestowałem również trójkę i tam już nieco gorzej, trasa trzymała co prawda dobrze, ale ruch już znacznie większy. Gondolą jechałem trzy razy, dwa razy na bieżąco, raz 10 minut czekania. Potem kierunek COS. Tam jest znakomicie. Zarówno Ondraszek, jak i FIS w świetnym stanie. FIS poniżej odbicia na górne krzesło było dzisiaj po prostu znakomity. Gorzej, że na dole natknąłem się na sporą kolejkę do orczyka. Rzadko się to zdarza. Po godzinie było tam jednak pusto. Do krzesła również małe kolejki, a momentami na bieżąco. Skończyłem około 15:30, Gopass pokazuje, że w samym SON zrobiłem 30 km ale w COS myślę, że spokojnie doszło kolejne 20 km. Warunki świetne, ludzi nadspodziewanie dużo, choć kolejek dramatycznych nie było. Jeżeli jednak podobna pogoda będzie w weekend nie radzę jechać. Swoją drogą zastanawiam się, gdzie ci wszyscy ludzie parkują w weekendy i na feriach, skoro dzisiaj wszystkie dostępne miejsca były zajęte, a frekwencja potrafi być z 30-50% większa?
    1 punkt
  37. Wiślańska skitura Poniwiec, Czantoria, Stok, Jawornik, Soszów, Stożek, Krzakoska Skała, Siglany, Wisła rondo. Na każdym z wyciągów kilka zjazdów. Całość 49km(wraz z zjazdami), sama tura to około 23km Poniwiec Stok Jawornik Widok z Soszów na STOK i trasa zjazdu z Czantorii do Jawornik Stożek Trasa Czarna na Stożku Krzakoska Skała Siglany w tle Nowa Osada Mapa, Pas graniczny niestety mocno zarośnięty i raczej nie da się zjechać ze Stożka jak dawniej, ja nie próbowałem.
    1 punkt
  38. Niestety przy skipassie jednodniowym nie ma możliwości jazdy w Reschenpass, dopiero od dwóch dni skipass obejmuje Reschenpass, Sulden, etc… Wybór ośrodków do jazdy i odczucia z poruszania się po nich to sprawa mocno subiektywna. MOJA opinia jest taka, że można skrócić narty w SFL. Dlaczego? Dojazd w górę jest dość uciążliwy, szukanie parkingu, przejazd tym metrem - fajne na raz, ale ogólnie traci się sporo czasu. Trasy w SFL mnie osobiście nie powaliły, większość jest zwyczajnie krótkich. Dla mnie ten ośrodek ma tzw ‚kilometry chemiczne’. Podczas naszej wizyty na przełomie marca i kwietnia było tam też sporo ludzi, kolejki, etc… Oczywiście Nauders na papierze nie prezentuje się tak imponująco, ale trasa pod gondolą i Tscheyek to dla mnie esencja narciarstwa alpejskiego - długie, urozmaicone trasy, które chce się powtarzać jeszcze i jeszcze raz. Nie wspominając o tym, że parkujesz się pod samą trasą i cały transfer z Pfunds do gondoli trwa góra 15 min. Podkreślam, to jest moje podejście do narciarstwa. Przestałam szukać kilometrów na mapach, bo one często dają mylne wyobrażenie o jakości ośrodka i odczuciach z jazdy.
    1 punkt
  39. W tym wątku chyba zostało powiedziane już prawie wszystko i wychodzi na to, że wina jest po stronie chłopaka. Perspektywa nagrania trochę myli ale ewidentnie wyprzedzał snowboardzistkę. Już nie wspomnę o nieudzieleniu pomocy. Być może na stok została dopuszczona też zbyt duża liczba osób. Sam jestem ciekaw jak sąd to rozstrzygnie.
    1 punkt
  40. 0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...