Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. zaj

    zaj

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      291


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. moruniek

    moruniek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 943


  4. janek57

    janek57

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 699


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 14.10.2022 uwzględniając wszystkie działy

  1. Zapraszam na drugą część filmu o inwestycjach w Szczyrku. Tym razem odwiedziłem z kamerą ośrodek narciarski Skrzyczne, zarządzany przez COS, aby sprawdzić, jakie zmiany szykują się na najwyższej górze Beskidu Śląskiego. Będzie też kilka informacji o parkingach oraz planach budowy największej w Polsce gondoli.
    6 punktów
  2. Mam nadzieję, że skusisz się na szersze wykorzystanie roweru w okolicach o których napisałaś. W zasadzie prawie wszystko w Rudawach Janowickich (na północny-zachód od Kamiennej Góry) i całe Góry Krucze (obok Lubawki) można zaliczyć na rowerze. Przy czym są tam miejsca o różnych trudnościach. Na przykład całe Wzgórza Karpnickie (to część Rudaw) są genialne pod spokojną turystykę. Natomiast Góry Sokole czy główny masyw są miejscami mocno wymagające, ale też trzeba wiedzieć jak tam jeździć. Obok Kamiennej Góry jest zupełnie nieznany Czarny Las Góry Krucze obok Lubawki (nietypowy południkowy przebieg) są kapitalne. To strome kopce ale z dobrą infrastrukturą dróg szutrowych, można jednak znaleźć też bardzo trudne linie. Oddzielnym tematem jest dolina Bobru w wielu miejscach idealna pod jazdę rodzinną. Myślę, że ze dwa tygodnie akurat by wystarczyły na zapoznanie się z okolicą. Na zachętę dam parę zdjęć i parę moich zapisanych śladów na mapie (czyli to co można i co się jeździ). Wzgórza Karpnickie Rudawy Janowickie, druga fota to Enis (trudno się dostać na rowerze) Góry Sokole Teraz z Gór Kruczych Na koniec epickie zjazdy w Czarnym Lesie, a konkretnie to wpych roweru aby powtórzyć zjazd. No i mapka z pomysłami co warto zrobić
    2 punkty
  3. A po co 12? 😉 Z Wrocka do Garmisch - Insbrucka 8-9h.... Tak naprawdę - albo narty, albo zwiedzanie. W Alpach w większości ośrodków (nawet pozornie małych) możesz spokojnie zaliczyć spacer, knajpki etc. I każdy z nich zabije Szczyrk by night ;)) Na pierwszy raz super jest rejon Zugspitze Arena - miejscowości Lermoos, Berwang etc. Kurort Garmisch pod bokiem jakby co. Przy odpowiedniej polityce cenowo nie odjedziesz od ferii w PL - temat wałkowany już tu milion razy. Jeżeli koniecznie nasze góry - to jak wspominał @moruniek - Wisła. Wyciągów tam dość , jak do Szczyrku to też skoczysz, aquapark w Gołębiu jest, deptak też, skocznia itp.... Atut na parę dni - Wiślański skipass. Warto obserwować, co zrobią w tym roku na black friday.....
    1 punkt
  4. Część IW styczniu 2013 wybraliśmy się na narty do Doliny Aosty - celem była stacja czy raczej teren narciarski Cervinia (Włochy)/Zermatt (Szwajcaria). Mapa terenu znajduje się pod tym linkiem: http://www.cervinia.it/pages/SKIRAMA_i_en/443 Aby mieć dobre wrażenie jak rozległy jest to teren, najlepiej ściągnąć PDF ze skimapą i oglądać na pełnym monitorze. Jeśli chodzi o statystyki, to oficjalnie cały teren narciarski ma 360 km tras, z czego 160 na terenie Włoch. Z własnej obserwacji mogę powiedzieć, że nie są to liczby szczególnie naciągane, zwłaszcza mając za porównanie inne ośrodki alpejskie.Matterhorn widziany z Klein Matterhorn Dojazd: samolotem do Mediolanu, potem wypożyczonym autem do Valtournenche - czyli miejscowości, w której znajdowała się nasza kwatera. Jako że wypożyczalnie samochodów we Włoszech nie oferują zimowych opon, mieliśmy trochę emocji, na szczęście w newralgicznych momentach drogi w całej dolinie były bez pokrywy (w trakcie wyjazdu różnie bywało...). Wybór Valtournenche jako kwatery był dosyć prosty - miejscowość sporo tańsza od Cervinii, nie mówiąc już o Zermatt, jednakże dzięki gondolce i dalszym wyciągom podłączona do całego terenu narciarskiego, stanowiąca jego część. Nasza kwatera mieściła się w tradycyjnym domu pochodzącym z XVIII czy nawet XVII wieku, wyremontowanym przez obecnych właścicieli. Choć same "apartamenty" były może nieco surowe, to nie da się odmówić klimatu zarówno całemu domowi jak i okolicy - na zdjęciu w głębi widać naszą kwaterę, dłuższe samochody miały spore problemy aby "złamać" się na podjeździe. Na zdjęciu w głębi B&B Pankeo, potem – natrętny kot gospodyni próbował dostać się do naszego mieszkania. Dużą zaletą miejsca była odległość do dolnej stacji gondoli - 5 minut na piechotę, wliczając w to zejście po "schodkach" dostarczające nieco emocji oraz stanowiące rozgrzewkę przed zjazdami. Na szczęście w budynku stacji był depozyt, więc po schodkach poruszaliśmy się bez ciężaru nart i kijków, a niektórzy nawet w zwykłych butach. Po zjazdach wrzucaliśmy narty do szafki i już pozostawało wejście na lekko po "schodkach", jako rozgrzewka przed kolacją. Jak widać na mapce - cały teren narciarski jest bardzo rozległy. Całość składa się z wielu obszarów oddzielonych od siebie grzbietami lub dolinami - nawet w ramach tego co umownie wchodzi w skład "Zermatt" czy "Cervinii". Ma się wrażenie jazdy w wielu połączonych ze sobą mniejszych ośrodkach. Główną zaletą terenu jest możliwość takiego jeżdżenia "turystycznego", zwiedzania - ilość odrębnych obszarów, jakie możemy odwiedzić i ich zróżnicowanie są ogromne, a widoki lepsze niż w jakimkolwiek innym ośrodku alpejskim (moja subiektywna ocena). Nad stokami unosi się majestatyczna, smukła piramida Matternhornu, który można objechać na nartach z trzech stron, oglądać go od dołu z bliska i z oddali - z każdej będzie wyglądał inaczej. A to nie wszystko - możemy podziwiać znajdujący się na wyciągnięcie ręki masyw Monte Rosa, drugi co do wysokości w Alpach, sąsiadujące z nim czterotysięczniki Bretihorn, Pollux, Castro i Lyskamm. Na północ od Zermatt znajduje się masyw Mischabel ze szczytem Dom (ponad 4.500), jest Dent D'Herens, na zachodzie w oddali widać Mont Blanc. Do tego dochodzi ogromna liczba innych szczytów, lodowców, grani i dolin. Drugą charakterystyczną cechą są duże wysokości oraz przewyższenia - na Klein Matterhorn wjeżdżamy kolejką na wysokość niespełna 3900m - stąd zjazd do Cervinii daje nam 1900m przewyższenia! Zjazd do Zermatt - prawie 2300m przewyższenia. Zjazd do Valtournenche (z jednym podjazdem krzesłem około 40 sekundowym) - prawie 2400 m przewyższenia! Możemy tak planować zjazdy, aby regularnie "za jednym zamachem" pokonywać po 1000-1500 m przewyższenia, i to na całym terenie. Pierwszego dnia, tak samo jak każdego kolejnego, zaczynamy od stoków w Valtournenche - mamy je najbliżej, tędy biegnie trasa do pozostałych stoków. Jest to teren trochę oddzielony od reszty ośrodka, ale przedostanie się do Cervinii czy Szwajcarii nie jest problematyczne - polega na wyjechaniu na samą górę wyciągami w V, potem kawałek w dół i podjazd orczykiem (na zdjęciu). W Valtournenche warte uwagi są dwa "wyciągi": (i) gondolka z samej miejscowości Valtournenche na halę Salette - wzdłuż niej biegnie w dół bardzo fajna czerwona trasa "1" o sporym, dosyć równomiernym spadku - najpierw przez hale, potem w lesie, na końcu przez samo Valtournenche - koło domów, pod wiaduktem, w tunelu pod drogą; ta trasa na pewno zasługuje na częstsze korzystanie niż tylko ostatni popołudniowy zjazd do domu; zdjecie - górna stacja gondoli na Salette (ii) sześcioosobowa wyprzęgana kanapa z osłonkami "f" - kanapa pokonuje prawie 500 m przewyższenia i wzdłuż niej poprowadzono 3 bardzo fajne czerwone trasy (fragment oznaczony na czarno) + dodatkowy wariant na jednej z nich. Z uwagi na bardzo małą ilość ludzi, jakość tras oraz bardzo przytulną knajpę na dole wyciągu było to chyba ulubione, a na pewno najbardziej wykorzystywane przez nas miejsce do jeżdżenia; przez dwa dni było to też jedyne miejsce do jeżdżenia - ze względu na wiatr cała Cervinia i przynajmniej część Zermatt były zamknięte, zaś na stokach w Valtournenche osłoniętych od północy i wschodu wysoką granią prawie nie było wiatru. To miało także złe strony - w styczniu, kiedy byliśmy, słońce pojawiało się gdzieś dopiero o 11. Było bardzo zimno.Zdjęcia: krzesło i stoki w porannym cieniu i koło południa. Zdjęcia: te same stoki z góry Pozostałe dwa krzesła w V rozpoczynające się na Salette wykorzystywaliśmy rzadko - były bardzo wolne, było na nich zimno, a stoki wzdłuż nich, choć liczne, nie były szczególnie ciekawe.Zdjęcie – na powolnym krześle „e” ponad niezbyt stromą niebieską trasą 4 Zaletą Valtournenche były absolutne pustki na stokach. Zdarzało się, że oprócz naszej czwórki na trasie jeździło jeszcze kilka osób albo w ogóle nikt.Sama miejscowość Valtournenche całkiem spora, choć także bardzo "górska" - wszędzie prawie stromo. Było też bardzo pusto, wieczorem czynnych kilka zaledwie knajp i jeśli kogoś w nich spotykaliśmy to raczej byli to miejscowi niż turyści.
    1 punkt
  5. @moruniek jedyny litości 😀 - ma być na kilka dni, idąc tym tropem może być też Górka Szczęśliwicka ze zwiedzaniem Zamku Królewskiego, Łazienek, Wilanowa .....
    1 punkt
  6. Freeski jest popularne wśród rodaków , ale na pewno coś się znajdzie (niektórzy rezerwują kwatery jeszcze w lecie).
    1 punkt
  7. Dzięki za namiar. Na tej stronie wszystko wygląda na zajęte w dwóch pierwszych tygodniach grudnia - czyli podczas freeski wszystko jest zabukowane. Czy tak na prawdę jest w Livigno, że freeski "czyści" wszystkie kwatery? Myślałem, że raczej jest pusto i freeski ma przyciągnać narciarczy
    1 punkt
  8. Krynica Zdrój - to prawdziwy kurort, stoki masz zarówno łatwe jak i trudne. Po nartach też jest co robić. Wisła - moim zdaniem ciekawsza od Szczyrku. Kazimierz Dolny - mały, kameralny stok, dość interesujące miasteczko.
    1 punkt
  9. Pomyśl też o Rokytnicach nad Jizerou - na kilka dni powinno być ok: trasy w większości niebieskie, jest miasteczko na wieczorne wyjście, można też wyskoczyć do na dzień do pobliskich Paseków nad Jizerou. Trasy łatwiejsze niż w Janskich Laznach i w Pecu.
    1 punkt
  10. Nie obraź się proszę ale ciekawego można zobaczyć w Szczyrku🤔?
    1 punkt
  11. Do Bormio warto, bardzo lubię ten ośrodek. Bardzo dobre trasy, można solidnie pojeździć. Santa Caterina też klimatyczna, nie będzie w tym sezonie działać krzesełko paradiso, na kolejny sezon 23/24 będzie wymienione na dłuższe wyprzęgane krzesełko. Solda raczej dosyć daleko bo trzeba objechać góry na około, więc to miejsce bym odrzucił. St.Moritz jeśli tunelem to dodatkowo ponad 50chf na podróż w dwie strony. Kiedyś jeśli miało się skipass na Alta Valtelline (Bormio, Santa Catrina, Isolaccia, Livigno) to można było pojeździć w St. Moritz za 50% ceny przedstawiając tamten skipass w kasie.
    1 punkt
  12. Dziękuję za wszystkie porady, na pewno przydadzą się też innym skiturowcom. Mój strój prawie już skompletowany @Lexi nie do końca jest tak z tą "zbroją". Mi na skiturach wystarcza mniej ciepłych warstw niż w takich samych warunkach chodząc pieszo. Zarówno pod górę- narty i buty jednak trochę ważą i trzeba je wtachać= większy wysiłek i więcej wytwarzanego ciepła. W dół również- zjazd jest jednak znacznie bardziej intensywnym wysiłkiem fizycznym niż schodzenie. Chodząc po górach zimą na zejście zawsze musiałem się zdecydowanie cieplej ubrać niż na zjazd. Zjazd trwa również kilkakrotnie krócej niż zejście. Przykładowo wiosną/ jesienią przy 10 stopniach ubieram się na zejście (górna warstwa) podobnie jak na zjazd zimą przy 5 stopniach mrozu.
    1 punkt
  13. Na Jaworzynie, trwa montaż podpór dla nowej kanapy. Tu "inspekcja", przy dolnej stacji. A tu transport podpór we właściwe miejsce.
    1 punkt
  14. Jaworzyna - prace wyraźnie przyspieszyły. Jest niedziela, praca wre. Dolna stacja nabiera kształtów.
    1 punkt
  15. W telegraficznym skrócie: 1. Dziękuję bardzo za wszelkie podziękowania i pozytywny odzew 2. Tłoku nie było, po włoskiej stronie było mało ludzi, w Valtournenche momentami zupełnie pusto. W Szwajcarii trochę więcej. Generalnie było tyle ludzi co widać na zdjęciach. Po włoskiej, sądząc po cenach hoteli w Cervinii sezon zaczyna się pod koniec lutego i trwa cały marzec. Styczeń jest stanowczo niskim sezonem, a jeśli w dodatku na stokach temperatura oscyluje wokół -20 to miejscowi nie garneli się zbytnio... w tym czasie w nocy -5 było nawet w Mediolanie W Alpe d'Huez nie byłem, nie mogę porównać. 3. Wiatr - silne wiatry są znane w tym ośrodku. Podczas mojego pobytu na 8 dni na nartach były dwa dni z silnymi wiatrami, ale jeżdżąc w Valtournenche nie odczuwaliśmy tego - tam stoki otoczone są o północy i wschodu wysokimi graniami a chyba z któregoś z tych kierunków wiał wiatr. Dopiero kiedy jechaliśmy orczykiem do Cervinii poczuliśmy ten wiatr i to znacznie. Na górze orczyka zobaczyliśmy, że nic w Cervinii nie chodzi (a przynajmniej w wyższych partiach i wracaliśmy na puste chodź zimne stoki V. Trudno powiedzieć czy któreś stoki są bardziej bezpieczne - na pewno te położone niżej ale wszystko zależy od kierunku wiatru. Nam się udało jeździć te dwa dni w cichej przystani Valtournenche. Do Cervinii dwa razy zjechaliśmy - raz jak zamknęli nam wyciąg Z bo bylo późno, drugi raz nawet nie próbowaliśmy. Dojście od trasy 7 do autobusu, długie, niewygodne, można się zgubić. Za to z drugiej strony zjeżdża się do Cervinii wprost w uliczki centrum, do przystanku blisko, sklepy, knajpy, ludzie. W porównaniu miejscowość Valtournenche to była pustelnia. Z rejonu lodowca oraz Schwarzsee dosyć łatwo i szybko można przejechać na włoską stronę, więc wystarczy obserwować pogodę. Na dalsze wycieczki i tak polecam wybrać na prawdę ładny dzień (widoki!!) Nocleg w Zermatt na pewno bardzo drogi, może coś niżej w dolinie dałoby radę. powrót do Cervinii drogami - masakra. Kilka godzin po bardzo górskich drogach, na pewno ileś przesiadek o ile w ogóle coś tam kursuje... Absolutnie nie polecam... 4. Przygotowanie tras. Podczas mojego pobytu ilość śniegu i opady po obu stronach były podobne. W Szwajcarii sporo było miejsc gdzie trasy zwężały się i robiły strome, co przy większym ruchu powodowało szybkie muldzenie. Po włoskiej stronie takich miejsc prawie nie było. W ogóle do "geometrii" tras w Szwajcarii mam sporo zastrzeżeń. Trasy pod krzesłem V były także intensywnie uczęszczane i mimo braku zwężeń szybko się muldziły. Miałem wrażenie, że nie wszędzie przykładali się do ratrakowania.
    1 punkt
  16. V Byłem w grudniu 2010 i styczniu 2012 r. po dwa razy ( 4 w sumie) Wyciągi i połączenie między V. a B-C.zamykano w środku dnia. Autokar stał w V. dwa razy i dwa razu po dwóch narciarzy zostawało na stokach w C. Do V. dotarli miejscowym autobusem a na kolację przyjechaliśmy do Aosty o 19:30 zamiast godzinę wcześniej. Sam miałem problem zjechać z Plateau Rosa do Plan Maison bo rozpętał się taki wiatr jak dojechaliśmy do P.R. że kolejkę i gondolkę ,czyli połączenie między P.M. a P.R. unieruchomiono. Zsuwałem się po omacku do B.C. czerwoną ,kompletnie niewidoczna trasą nr 7 w tumanach śniegu. Przeżycie niezapomniane.Około 8-10 km w 1,5 godziny. Dotarłem cały do dolnej stacji, z której do autobusu na parking trzeba było drałować jakieś 400-500 m.Tak uczyłem się jeździć bo to było mój 10 czy 11 dzień w życiu na nartach.
    1 punkt
  17. Część IIIStrona szwajcarska. Ze względu na rozległość terenu, mieszkając w Valtournenche albo w Cervinii, po stronie Szwajcarii swobodnie można korzystać z terenu na lodowcu Theodulgletscher poniżej Klein Matterhorn oraz niżej w okolicach Schwarzsee. Żeby pojeździć dalej - na Gornergrat i Rothorn - to już wymaga spędzenia sporo czasu na "transferach", mniej na swobodnej jeździe. Wjazd na Klein Matterhorn tradycyjną kolejką linową, na górze trzeba jeszcze przejść około 100m skalnym tunelem. Prawie 3900m - chyba wyżej w Alpach się nie da. Widoki rewelacyjne. Widok z Klein Matterhorn na Plateau Rosa. W oddali Mont Blanc Zjazd z samego Kleina rozczarowuje - jedna wąska trasa, "nartostrada", reszta terenu nieprzygotowana i odgrodzona. Ale jak pisałem stanowi dopiero początek wspaniałych długich tras w dolinyt Już poniżej Plateau Rosa trasa jest szersza, za to bardzo się wypłaszcza. W dodatku aby korzystać ze stoku, albo trzeba wjeżdżać kolejką na KM, albo bardzo powolnymi orczykami. Orczyki na Theodulgletscher, w oddali pasmo Mischabel ze szczytem Dom (4505 m) Głównym punktem terenu miała być sześcioosobowa kanapa "V", wzdłuż której biegną dwie czerwone trasy. Niestety - do krzesła zawsze była kolejka, przynajmniej 10 minut (jedyne takie miejsce na całym terenie w tym czasie), a stoki były słabo przygotowane, bardzo szybko się muldziły, a w drugiej części były dosyć płaskie. Fajne i w miarę puste stoki były poniżej, w kierunku Schwarzsee, obsługiwane krzesłem i gondolą.Rewelacyjna widokowo jest długa trasa 69 w typie nartostrady, biegnąca najbliżej Matterhornu, z dala o pozostałych tras. Po podjechaniu kawałka gondolą można kontynuować objazd M od północy trasą 52 z dala od całej reszty ośrodka, pusto, dziko, szkoda tylko że czerwona trasa wypłaszcza się, a nawet biegnie pod górę, trzeba się było namachać. Takie narciarstwo krajoznawcze.Zdjęcie - trasa 52 przebiega pod północną ścianą Matterhornu. potem pod górkę miła oku architektura po Szwajcarskiej stronie Masyw Gornergrat - fajne trasy biegną wzdłuż 6-os. krzesła "M", pozostałe to głównie czerwone trasy, często wąskie, kręte i strome, poprzedzielane długimi wypłaszczeniami. Z góry Hohtalli (wjazd kolejką linową) świetne widoki na masyw Monte Rosy, sąsiednie czterotysięczniki, lodowce, Matterhorn.Monte Rosa Na prawo Matterhorn (Cervinio), na lewo Klein Matterhorn (Piccolo Cervinio) a środkiem Theodulgletscher płynie... a poniżej Gornergrat Kolejne czterotysięczniki - Lyskamm, Castor, Pollux i Breithorn Widok na zachód Trasa 44 najpierw wąska, kręta i stroma, potem taaaaka płaska Trasa 39 z widoczną trasą kolejki na Gornergrat Najbardziej na północ wysuniętej części terenu - Rothorn - nie zwiedziliśmy. Jest to jak najbardziej możliwe z Valtournenche w jeden dzień, wymaga jednak pewnej sprawności i koncentracji na obranym celu (np. nie powtarzamy po drodze nawet tych najfajniejszych stoków, rozpędzamy się na stromym, żeby potem szybko przemierzyć płaskie, itp.).Podsumowując Szwajcarię/Zermatt - teren bardzo rozległy, wspaniały widokowo, świetny dla wszystkich, którzy lubią na nartach "zwiedzać", naprawdę jest co. Sporo tras wąskich i krętych, z dużą ilością wypłaszczeń. Wrażenie gorszego przygotowania tras niż po włoskiej stronie, w środku dnia spore muldy na co bardziej stromych odcinkach. Mnie brakowało takich tras, po których miałbym ochotę zjeżdżać wiele razy. Sporo tradycyjnych kolejek linowych, które mimo że całkiem szybkie, to jednak o wiele mniej komfortowe niż gondole lub kanapy. Tak samo jak we Włoszech dużo Rosjan, z którymi jesteśmy myleni, Polaków prawie w ogóle.Knajpy - średnio dwa razy droższe niż we Włoszech, za to z jedną ogromnie ważną zaletą - puszczają tam muzykę, której słucham z przyjemnością. Żadnego italo disco!Absolutnym przebojem było Igloodorf na stokach Gornegratu - śniegowe miasteczko-knajpa z barem, jedzeniem i leżakami.Zdjęcie - Igloodorf, w oddali kanapa na lodowcu Theodul, widać też "tramwaj" na Gornergrat. Kupując karnet we Włoszech, można ograniczyć go do strony włoskiej, kupić na cały obszar (sporo drożej) lub dokupować rozszerzenie na konkretny dzień za 30EUR. Mieliśmy karnety na cały obszar na cały czas - rozwiązanie dosyć kosztowne i nie daliśmy rady odpowiednio go wykorzystać - częściowo przez rozległość terenu, częściowo przez kaprysy pogody - dwa dni z bardzo silnym wiatrem, potem intensywne opady śniegu, przez cały czas masakrycznie zimno.
    1 punkt
  18. Aby wydostać się z Valtournenche, należy wjechać orczykiem na Colle Superiore Cime Bianche - stamtąd albo zjeżdżamy do dolnej stacji bardzo nowoczesnej i szybkiej (12m/s) kolejki na Plateau Rosa, albo zjeżdżamy do Cervinii trasą "7" wybierając jeden z jej wariantów - jest to bardzo długa, ciekawa czerwona trasa z wieloma ściankami ale i wypłaszczeniami. W górnej jej części chodzi wolne 3-osobowe krzesło narażone na silne wiatry - aż prosi się, aby zastąpić je szybkim wyprzęganym z osłonkami o dłuższej trasie - stoków jest tam dookoła sporo. Aby dostać się do głównej części SN Cervinia, musimy albo zjechać do samej miejscowości albo przez Pleateau Rosa zjechać po Szwajcarskiej stronie na Theodulpass.Widok na tereny narciarskie w "głównej" części Cervinii i unoszący się nad nimi Matterhorn: Zjazd długą trasą nr 7: Widok na Plateau Rosa i biegnącą stamtąd trasę 7 Kolejka na Plateau Rosa Wagonik zjazd z plateau rosa trasa 7 w kierunku Cervinii W "głównej" części Cervinii najczęściej jazda na dwóch krzesłach - E i C najbliżej Matterhornu - w sumie pokonują 1000m przewyższenia i dają wiele wariantów zjazdów. Trzy krzesła "N", "O" "P" z Plan Maison na Theodulpass są dosyć krótkie i kłopotliwe w użyciu.Widok na tereny narciarskie Plateau Rosa od północy z górnej stacji kanapy C - widać budynki na Plan Maison Początek tras 26 i 24 Podsumowując włoską stronę SN: dużo fajnych krajobrazowo, bardzo długich tras niebieskich i czerwonych, czarnych prawie nie ma, duże różnice poziomów. Nawet jednak czerwone trasy nie mają równomiernego spadku - większość pomiędzy stromymi fragmentami ma spore wypłaszczenia. Dosyć często zdarzają się na trasach takie "muldki" wynikające z ukształtowania terenu, które nie zostały splantowane. Krzesła w większości wyprzęgane i z osłonami. Jedzenie smaczne (Włochy...), pizza kosztuje 10 EUR, grzane wino 4 EUR, ale same knajpy są różne - większość nie była przystosowana do panujących w styczniu temperatur rzędu -20 i w środku było po prostu zimno, większość klientów nie zdejmowała w ogóle kurtek. Łazienki często pozostawiały wiele do życzenia - np. trzeba było wyjść na zewnątrz, aby się do nich dostać, i nie miały żadnego ogrzewania. Widać, że w budynki od dawna nie inwestowano. Muzyka w knajpach czerpała z bogatej tradycji italo disco czasem robiąc przerwę na gangnam style. Co kto lubi.Wiele knajp miało na stanie psa
    1 punkt
  19. Janek - trochę spóźnione ale dzięki za foty - zaostrzają apetyt (w kontekście zdjęć stoków, nie zdjęcia janka . No więc kwatera w Valtournenche klepnięta (chociaż bez żadnego depozytu, hmmm, mam nadzieje że to nie jest zły znak), zlokalizowana zaraz przy dolnej stacji gondolki na Salette i stoku, w niewielkim "chalet". Wbrew ostrzeżeniom na forum, mam nadzieję, że to okaże się dobrym wyborem - niewielka spokojna miejscowość w górskiej dolinie gdzie można po nartach odpocząć raczej zdala od zgiełku, ale także coś zjeść w knajpie. Same stoki w Valtournenche to "tylko/aż" 60 km - z uwagi na bliskość to będą takie "przydomowe stoki" - jeśli rzeczwyście będzie tam tak pusto też moga dać sporo dobrej zabawy. Tłok nawet na najlepszym stoku odbiera sporo przyjemności - co do zalet pustych stoków nie ma na tym wątku wątpliwości. dalej można przejechać w stronę Pleatau Rosa i do wyboru - stoki po stronie Cervinii albo na lodowcu po Szwajcarskiej. Jak patrze na skimape i widzę te stoki, ilość możliwości, nie mogę się doczekać... tylko może na lodowcu przydałoby się zamiast tych orczyków jakieś krzesło albo gondola - ale jak wiadomo na lodowcu nie zawsze się tak da. Na Rothorn i Gornergrat po Szwajcarskiej stronie pewnie raczej pojedyńcze wycieczki dla urozmaicenia niż codzienne wizyty - to już dosyć daleko i multum wyciągów do pokonania (za to potem multum stoków do zjechania.....) Pewnie któregoś dnia (np. jak w Cervinii zrobi się bardzo wietrznie i brzydko) przejedziemy się do jednego z ośrodków w dol. Aosty - chyba Pila jest najblizej. Licze na: mało ludzi (w końcu połowa stycznia), dobry śnieg na całym terenie (połowa stycznia, duże wysokości, tylko sam zjazd do Valtournenche schodzi poniżej 2000 m n p m.), no zimno pewnie też będzie, ale do tego grupa jest przyzwyczajona i odpowiednio wyekwipowana. Liczę, że jeśli nawet z powodu wiatru zamkną wysokie wyciągi będzie można pośmigać niżej w Valtournenche. Taki patent stosowałem w moim ulubionym Soelden gdzie także jest duża rozpiętość wysokości stoków - od 1270 to 3250 oraz stoki o wystawie północnej, południowej oraz wschodniej. Nisko była mgła - jedziemy na lodowiec i tam narty w pełnym słońcu ponad chmurami. W czasie masakry na lodowcu (wiatr, śnieg, nic nie widać) - szukaliśmy czegoś zacisznego gdzieś niżej. A np. po większych opadach gdy popularne trasy robiły się zmuldzone przez duży ruch (połowa marca to w Soelden szczyt sezonu) znajdowaliśmy puste czarne trasy w świetnym stanie. A jak będzie - zobaczymy. Przed nami 9 dni na nartach. Szkoda, że dopiero za 2,5 miesiąca. a niektórzy jak pamiętam już w grudniu...
    1 punkt
  20. Ten skipass na Szwajcarię w styczniu 2012 kosztował 28 Euro na dzień. Jak dla mnie za drogo. Nie kupowałem. Ci co byli po szwajcarskiej stronie byli zadowoleni.Z pogodą w Cervinii ciężko trafić . Na cztery razy raz miałem idealnie : minus 12, bezchmurnie i bezwietrznie .Jako początkujący narciarz traktujący ten sport rekreacyjnie i turystycznie podobało mi się w każdej z czterech S.N. Najbardziej w la Thuile potem w Cervinii i Courmayer. Pila tez duża stacja ,ale były tłumy i rozbrykane włoskie dzieci.Starsi stażem narciarze z grupy byli zawiedzeni Cervinią za to zachwyceni Courmayeur. Nie podzielam ich opinii.Zdjęcia z tego idealnego dla narciarza dnia.
    1 punkt
  21. Ja bym rozpatrywał Valtrournenche nie jako oddzielny O.N. a jako część Cervinii. Przy czym obecnie trendi byłoby raczej mówić S.N. - stacja narciarska (stacja - czyli miejsce, w którym wsiada się do kolejki - czy to linowej czy spalinowej lub elektrycznej podmiejskiej Z relacji znajomych, którzy byli tam w zeszlym roku oraz wpisów na forach rzeczywiście wynika, że wiatr w Cervinii lubi sprawiać problemy, jednak jak zamykają to albo całość ośrodka albo jego górne partie. Fakt zamknięcia talerzyka wydaje się tu akurat błachy. Tak się składa, że trasy w Valtournenche zaczynają się niżej i są osłonięte grzbietem górskim - więc jest prawdopodobieństwo że w razie dużego wichru tam wyciągi będą jeździć najdłużej. W przypadku powołanym przez Ciebie - zamknięcia tylko orczyka - nie ma co rozpaczać. Ze 160 km w Cervinii-Valtournenche 60 km jest właśnie w Valtournenche, obsługiwane przez gondolkę oraz 4 kanapy. Na 1 czy 2 dni wystarczy, zwłaszcza, że ta część we wszystkich relacjach przedstawiana jest zgodnie jako spokojna i niezatłoczona - co oznacza komfort jazdy po pustych stokach bez muld. Opcjonalnie można przejechać się do Cervinii - to 8 km, max 10 min jazdy. Ale jak wynika z moich znalezisk internetowych (tzw. researchu) jak już porządnie wieje to zamykają wszystko. co wtedy? wtedy można się przejechać do jednego z opisanych przez ciebie ośrodków w dolinie Aosty. Narciarstwo objazdowe odrzucone przeze mnie przed chwilą? tak, ale jako opcja awaryjna lub urozmaicenie a nie plan na cały wyjazd. Przejazd na strone Szwajcarską - rzut okiem na skimape i widać, że do Plateau Rosa z Cervinii trzeba jechać 3 kolejkami, a z Valtournenche 6. Troszke dłużej - ok. Pamiętajmy jednak że potem wzdłuż tych dodatkowych wyciągów sobie zjedziemy. Do Valtournenche można zjechac z Klein Matternhorn/Piccolo Cervinio trasą z różnicą poziomów prawie 2400m!! Gdzie jeszcze w Europie/na świecie są takie stoki? Dzięki za link - to B.T. nazywa się "Olimp" - nie ma co sie wstydzić nazw touroperatorów - to nie kryptoreklama a wymiana informacji miedzy userami. Jak popatrzyłem na te ich oferty - pomyślałem, że może się kiedyś zdecyduje, bo cenowo jest całkiem ciekawie, co do miejsc też. Takze życze udanych nart - ty to już całkiem niedługo. Odpowiadając na post innego usera - w Cervinii jest strefa piesza. Ale gdzie sięga - nie wiem
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...