Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. grimson

    grimson

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      3 359


  2. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      5 316


  3. tanova

    tanova

    VIP


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      2 774


  4. Kolorowy

    Kolorowy

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      188


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 06.01.2023 w Odpowiedzi

  1. Deštne v Orlickych Horach. Pod wyciągiem jesteśmy o 9.00 i kupujemy skipass na 4 godziny, bo od godzin południowych zapowiadane były opady deszczu. 530 koron za osobę dorosłą, a 40 koron mniej dla studentki (za okazaniem legitymacji). W ośrodku czynne są dwie trasy - niebieska, obsługiwana przez szybką kanapę czteroosobową Marta II, częściowo z bublinami, oraz czerwona wzdłuż archaicznego krzesełka dwuosobowego Marta I oraz łączniki między nimi. Warunki na trasach dobre, bez znaczących przetarć i zwężeń, poza częścią szczytową, gdzie bardzo brakuje śniegu. W najgorszym stanie jest górny łącznik, po którym prawie już nie da się przejechać, ale obsługa ewidentnie zwoziła wywrotką śnieg, aby go podratować. Trasa niebieska szeroka i sympatyczna ale mnie urzekła świetna trasa czerwona, na której mogłabym jeździć na okrągło, gdyby nie mgła i deszcz, które od 11.30 spowiły stok i uprzykrzyły jazdę, również na krzesełku. Ostatnie kilka zjazdów zrobiliśmy więc znowu na niebieskiej. O 12.30 zeszliśmy, trochę przemoczeni, do samochodu. Pomimo święta Trzech Króli kolejek do wyciągu nie było. Marta II Marta I Górny łącznik
    12 punktów
  2. Wczoraj było dosyć zimowo,spory wiatr nieźle dał nam w kość Pochodzone uczciwie i lekka wspinaczka na masywie Dachsteina. Następne dni zapowiadają się z poprawą pogody. Parę foci .
    9 punktów
  3. Dziś w Dolni Morava dalej wszystkie trasy czynne, ALE w wielu miejscach na trasach przez śnieg przebijają się placki ziemi:((( Warunki z samego rana w miarę ok, a później coraz gorzej. Od 12 zaczął padać deszcz i dalej pada:-( Frekwencja niezbyt duża. Temperatura od 1 rano do 4 stopni o 14.
    7 punktów
  4. Pod butem przy Luxtorpedzie twardo, kałuże przy parkingu zamarznięte. Na razie tłumów nie ma, zobaczę za godzinę. Autor na fotce jak niżej:
    5 punktów
  5. Zapewne...śmieję sie - przecież są wątki o stokach czeskich czy słowackich itd ...
    4 punkty
  6. Czas na podsumowanie wyjazdu. Pobudka w krainie ziemniaka o 4.40, wyjazd 5.20. Przejechane 224km w 2 godz 9 minut czystej jazdy, po drodze pauza na maka w Kłodzku i mniejsza pauza na 100% kontrolę na zawartość alko we krwi w jednej z miejscowości na DK8. Tutaj byłem pewien że zaraz dostanę mandat, bo wolno nie było, Yanosik milczał a kierowcy z drugiej strony nie mrugali. Skończyło się na mocnym hamowaniu i wynikiem 0.0% Tak podbudowany pojawiłem się na parkingu o 8 rano, po drodze rzut okiem na frekwencję przy apartamentach CG oraz Czarna/Biała Perła: auto sporo, więc interes się kręci. W międzyczasie sprawdzenie podłoża koło Luxtorpedy: jest OK, w nocy zmroziło, twardo pod butem. Z Kastli oraz Headów w bagażniku wybieram te drugie. 8.45 zakup karnetu i ustawiłem się pod pustą Luxtorpedą. Punktualnie o 9 rano kanapa ruszyła. Pierwszy zjazd na B na ostrożnie, trzeba poznać warunki. Sama góra nie była ratrakowana, pierwsze 100m na miękko-twardo. Potem betonik aż do samego końca, po drodze kilka miejsc gdzie śnieg miał brązowawe zabarwienie. Kolejne zjazdy już szybciej. W miarę upływu czasu frekwencja zaczęła rosnąć, co niestety spowodowało szybką degradację stoku. O 10 szybka przesiadka na Żmiję i trasę D. Tutaj pusto, twardo, równo i..niestety sporo przecierek do omijania. Szczególnie na pierwszym odcinku 150m trzeba było uważać na tor jazdy. Ponieważ było pusto, była fajna zabawa z jazdą na wyższej prędkości i omijaniu widocznych z daleka utrudnień. Stok trzymał się do 11.30, potem zaczęło robić się miękko. Dlatego zmiana na Luxtorpedę i zjazd nieczynną trasą A. Początek trasy rewelacyjny: równo i twardo. Środek i koniec, aż do zjazdu łącznikiem na B [trzeba było uciekać bo dalej przetopy wymuszały zdjęcie nart] niestety mocno nierówny, z licznymi śladami gąsienic ratraka. Wszystko oczywiście zlodzone. Powrót na B po dłuższej nieobecności: zaczęły się schody. Duża frekwencja, kasza zamiast śniegu. Ciężko jechało się na GS. Z obserwacji: - prędkość Luxtorpedy i Żmiji bez zmian vs poprzedni sezon wg GPS - parkingi na górze pełne, - wyłączona trasa A [brak możliwości przejazdu przez drugą połowę] oraz trasa C - naśnieżona na 75% szerokości, liczne przetarcia i widoczne ślady gąsienic ratraków - D padnie na dniach, o ile nie spadnie temp i nie odpalą armatek - B ma najwięcej białego. Na Efce nie jeździłem Sports Tracker wypluł 37, 65km jazda w górę i w dół przez równe 3 godziny, V max 87 km/godz.
    4 punkty
  7. Dziś 1560 metrów przewyższenia. Start z parkingu Obertraun o 6 ,kierunek schronisko Wiezberghaus 15 na miejscu. 15 kilometrów troszkę okrężną droga pękło,piękny dzień ☀️
    4 punkty
  8. 05/01 Temperatura w Saalbach w dalszym ciągu nie sprzyjała, a dodatkowo miał się ponownie pojawić opad deszczu, więc decyzja była prosta - lodowiec. Po przyjeździe, tym razem, chmury były na stoku, a nie poniżej, w miasteczku. Do godziny 12 mleko, widoczność na ok. 20 metrów (zdjęcie 1). Czasami błędnik szalał i nie można było wyczuć nachylenia terenu. Dodatkowo porywy wiatru spowodowały zamknięcie górnej gondoli Gletcherjet 4 do około godziny 11:30. Mocno to wszystko wystraszyło ludzi, więc praktycznie jeździło się bez kolejek, nawet jak później widoczność była już dobra i wiatr ucichł. Śniegowo 9/10. Wykorzystaliśmy te warunki do kolejnego wyzwania skiline.cc, był to Kitzsteinhorn K-ONNECTION CUP https://www.skiline.cc/competition/konnectioncup_2023/info. Trzeba wykonać 4 z 5 zadań, ale tak naprawdę tylko 4 były dostępne, bo pomiar prędkości na Maiskogel nie był czynny. Jedynym wysiłkiem było przejechanie 5000 m przewyższeń w ciągu jednego dnia, ale się udało. W nagrodę za wykonanie zadań otrzymaliśmy pamiątkowy kubek 😍 Mój mąż mówi, że dzięki temu nie musimy już kupować pamiątek... ale nie wie, że jest w błędzie 😁 Polecam też zjeżdżalnię grawitacyjną przy Kaprun Center https://www.kitzsteinhorn.at/en/summer/maiskogel/maisiflitzer. Atrakcja nie tylko dla dzieci! 06/01 poranek przywitał nas drapaniem pięknych wzorów mroźnej nocy na szybie auta, co zwiastowało świetny warun śniegowy - taki nas też zastał. Śnieg twardy, ale nie beton, trzymał dobrze większość dnia. Słonecznie, czasami lekkie chmury. Jak to przy piątku trochę więcej ludzi. Częściej dało się też słyszeć Polaków. Ogólnie świetne pożegnanie z Alpami Kitzbühelskimi. Podsumowując wyjazd, wnioski na przyszłość: 1. lodowiec w pobliżu może uratować wypad w razie anomalii pogodowych 2. jeden karnet na kilka ośrodków to złoto 3. wczesna rezerwacja będzie ok, gdy spadło wcześniej 2 metry białego podkładu lub patrz pkt 1. 4. Saalbach 🔝, polecę każdemu i chętnie wrócę 🇦🇹 Dzięki za czytanie, odpowiedzi i reakcje ⛷️
    3 punkty
  9. Przybywa nam tych stoków w Polsce...
    3 punkty
  10. CZARNY GROŃ - Rzyki 05 styczeń 2023, 19:23 Skolnity Wisła
    3 punkty
  11. Nie w Polsce ale blisko granicy Tatrzańska Łomnica Warunki średnie padał śnieg deszcz a temperatura na plusie. Na trasie śniegu bes większych ubytków. Kolejki na bierząco. Jazda na PLUS
    3 punkty
  12. Ci co udawali, że śnieżą już dawno stoją - nie wystarczyło przykryć trawy i czekać na naturę. Jak widać na zdjęciach, Czesi jak zwykle nas zawstydzają, nawet te mniejsze ośrodki.
    2 punkty
  13. Ja bym się nie czepiał. Ludzie szukają warunków "w okolicy"!
    2 punkty
  14. Ile już lat wałkujecie temat Szczyrku? Odkąd przejął go TMR, narciarstwo się tam skończyło. Wiadomo to od dawna i z roku na rok jest tylko gorzej, a wy nadal liczycie na cuda.
    2 punkty
  15. Czantoria wczoraj. Śniegu jeszcze jest sporo, są przetarcia ale tylko małymi fragmentami. Generalnie wygląda jak na 1 zdjęciu ale są 2-3 miejsca jak na 2 zdjęciu. Można je łatwo ominąć
    2 punkty
  16. 2 punkty
  17. Czesc, Ladnych pare lat na forum, ale nigdy nie pisalem relacji. Brak zdolnosci literackich, fotograf ze mnie tez zaden, ale coz kiedys musi byc ten pierwszy raz. Tymbardziej ze wybralem kierunek ktory nie jest dosc popularny na forum, coz moze komus sie przyda albo spodoba. Po dwoch wyjazdach w dolomity dosc nieoczekiwanie pojawil sie pomysl kolejnego tygodniowego wypadu. Jako ze sporo kilometrow juz spedzonych za kierwonica to pada propozycja wygodna tj wycieczka zorganizowana i samolot. Kierunek -> Francja. Przygode z powaznymi gorami zaczynalem prawie 10lat temu wlasnie od alp francuskich, wiec jakis sentyment pozostal do tego miejsca, jednak od wielu lat Francja w moim rankingu jest bardzo nisko i tam nie jezdze. Czas zobaczyc co sie zmienilo i czy w ogole sie zmienilo Wybor pada na trzy doliny i miejscowosc Les Menuires. W Val Thorens bylem juz kilka razy, wiec tym razem sobie daruje, a z LM blizej do Meribel i Courchevel, ktore bardzo mi pasuja trasowo. Podroż mija raczej bezproblemowo, samolot, nastepnie transfer z lotniska troche ponad 4h z dluzsza przerwa po drodze. Jako ze sobota to dzien zmiany turnusow nie obylo sie bez korkow jednak bez tragedii. Docieramy przed 20ta do rezydencji i tutaj dla niektorych uczestnikow pierwsze zaskoczenie, wiekszosc recepcji jest zamknietych. Francuzi nie maja w zwyczaju dlugo pracowac, klucze czekaja pozostawione w kopertach wiec z doestepem do pokojow nie ma klopotu, jednak problem maja te osoby ktore chcialyby domowic np reczniki czy dodatkowa posciel itp. Niby szczegol ale dla niektorych to wazne. Pokoje we francuskich rezydencjach to w wieszkosci typowe "szuflandie", miejsca jak na lekarstwo. Mieszkalem juz w roznych standardach 2*, 3* i 4* i roznil je tylko standard wykonczenia, czasem dodatkowe atrakcje typu basen i sauna, jednak metraz zawsze byl mizerny, no coz "elegancja francja" Mimo ze podroz krotsza niz czesci autokarowej to jednak zmeczenie daje sie we znaki takze szybkie "nocne polakow rozmowy" i spac. Pierwsze 3dni beda raczej skrotowe bo nie mialem w planach pisania relacji i dokumentowania mojej wycieczki. Druga czesc bedzie za to duzo bardziej obszerna, przynajmniej w fotografie. czesc I 1go dnia...pogody brak chmury bardzo nisko, mgla dosc gesta, jednak nie odpuszczamy i idziemy na stok. Sprawdzamy czy moze wyzej jest lepiej, wciagamy sie gondola ROC ale niestety widocznosc prawie zerowa. Spore muldy, brak kontrastu wiec zjezdzamy ostroznie co zajmuje nam troche czasu. Druga proba gondolka Bruyeres 1i2 tez nic nie daje. Widocznosc dalej slaba, blednik szaleje, wygladamy jak pijani na stoku Zjezdzamy do miejscowosci i tam troche bujamy sie na krotkich lawkach co by lekko nogi rozruszac. Dzien jednak konczymy szybko, nie ma co ryzykowac kontuzji. Zdjec specjalnie nie bylo...zrobilem tylko jedno.gondola bruyeres ponizej Dzien drugi, niestety powtorka z rozrywki jesli chodzi o pogode, postanawiamy jednak wciagnac sie do Val Thorens gondolka Bruyeres, skad zjezdzamy do centrum miejscowosci. Dalej funitelem Peclet wjezdzamy powyzej VT w nadziei na lepsza aure. Tutaj pierwsze pozytywne zaskoczenie, nowe wagoniki od 2012 roku, dosc pojemne bo mogace pomiescic 24osoby, ladne z duzymi oknami i wygodnymi siedzeniami... powialo nowoczesnoscia. Co do pogody nie ma jednak zaskoczenia, zjazd odbywa sie w totalnej mgle. Warunki do jazdy beznadziejne, muldy, slaba widocznosc, brak kontrastu. Umeczeni docieramy na dol do krzesla "plein sud" ktore zabiera nas do dosc znanej i obleganej knajpki la folie douce, w ktorej odbywaja sie huczne imprezy (mozna sobie znalezc na Youtube). Tutaj kolejne mile zaskoczenie tego dnia, bo zamiast dosc glosnej muzyki house'owej mamy spokojny wystep zespolu w skladzie dj, saxofonista i wokalista, troche jazzu i ogolnie znanych wolniejszych utworow, super popoludnie dla "troszke" starszej mlodziezy. Z Val Thorens zjezdzamy bezposrednio do Les Menuires, fajnie bo dlugooooo jednak wieszkosc trasy to bardziej nartostrada niz typowa trasa. Dzien trzeci...chmury znowu nisko jednak widac ze dzis bedzie sporo slonca, bedzie jezdzone Lawka do gory, znowu lawka i gondolka Bruyeres na sam szczyt LM. Krajobraz calkiem przyjemny wiec wykorzystujemy ten moment i robimy zdjecia. Nastepnie zaliczam dosc dlugi czerowno-niebieski zjazd do podnoza Mont Du Vallon podciagam sie troche krzeslem "plan des mains" w strone Les Menuires i stad niebieska trasa do Meribel 1750. Tutaj po raz pierwszy na wyjezdzie moglem sobie porzadnie dac w kosc, trasa pusta, przygotowana perfekcyjnie, zero odsypow czy muld. Reszte dnia spedzam w Meribel od strony Les Menuires, zjezdzajac praktycznie wszystkie niebieskie i czerwone trasy. Widok na strone LM z Meribel 1750... Koncze dzien z ponad 40km na liczniku co jak na "1" dzien normalnej jazdy jest niezla rozgrzewka. czesc II Dzien czwarty Pobudka z samego rana, niebo prawie bezchmurne, na balkonie kilka cm swiezego sniegu, dzien zapowiada sie wysmienicie. Pada pomysl wycieczki do Courchevel. Start tradycyjnie dwoma lawkami w srodku LM zeby przebic sie do gondoli Bruyeres i wjechac na Col de la Chambre, skad ruszam w strone Meribel niebieska trasa. Jako ze dalej do Meribel prowadzi prawie plaski trawers to podciagam sie krzeslem "plan des mains" w gore, po czym kolejna niebieska trasa do Meribel 1750. Warunki prawie idealne, dobrze zmrozony sztruks lekko przysypany puszkiem, ludzi raczej malo wiec mozna swobodnie pojechac cala szerokoscia stoku. Bez zbednego postoju kieruje sie na kolejny szczyt Saulire 2738m, dosc wiekowa gondola "pas du lac 1&2" (ze stacja przesiadkowa). Miejsce przerzutowe wiec ludzi w kolejce troche stoi, ale czas oczekiwania max 5min. widok z Saulire w strone Courchevel. Ruszam bardzo przyjemna i dosc dluga trasa creux w strone najdalej polozonej czesci Courchevel 1650. Docieram do krzesla "roc mugnier"... chwila odpoczynku w pelnym sloncu, czas podziwiac widoki... Kolejna godzinke lub dwie spedzam w czesci 1650, gdzie jezdze nowa (chyba jedyna nowa w courchevel) gondola Ariondaz i eksploruje okoliczne trasy. Ludzi malo, stok rowny, slonce swieci wiec czego chciec wiecej. Kolo poludnia obowiazkowa przerwa na nawodnienie i chwile opalania.. W knajpce ceny typowo francuskie tj kawka i piwko 14ojro. Po odpoczynku postanawiam sie przerzucic na czesc ze slynnym lotniskiem... dojezdzam do krzesla "aiguille du fruit", krotki zjazd do "marmottes" i laduje na samej gorze Courchevel. Mimo chmur widok i tak jest niesamowity.. po prawej czesc 1650 w ktorej przed chwila jezdzilem, na wprost w dole widac pas startowy gdzie przylatuja bogaci rosjanie w bognerach, po lewej ,troche uciete wybaczcie, czesc 1850 z 4ma gondolami, 1 duzym wagonem "zelazkiem" i kilkoma krzeslami. Ruszam w dol, trasa w strone lotniska niestety troche zatloczona poniewaz kazdy chce sobie cyknac fotke, co i ja rowniez czynie a Niestety w czesci 1850 jest dosc spory tlok takze nie zakotwiczam tutaj na dlugo, podciagam sie gondolka Verdons i krzeslem COQS w strone Meribel. Dostrzegam w dole dosc ladnie wygladajaca i pusta trase w strone czesci "La Tania", wiec szybko wlacza mi sie '"ted ligety mode" i mkne ile mam sil w nogach. Moj zapal skutecznie studzi taki oto widok.. momentalnie predkosc spada o polowe i dalej juz spokojnym tempem kieruje sie na dol La Tanii. Ta czesc wyjatkowo przypadla mi do gustu, ladna sceneria, troche drzew, pusto na trasie co przy odpowiednim nachyleniu stokow daje niezla frajde. Dalem sobie porzadnie w nogi i czuje zmeczenie, czas wiec wracac. Wjazd na "Col De La Loze" , fotka Meribel i jade w strone LM. Podoba mi sie ze czesto zmienia sie sceneria, zaczynam bialymi polanami a koncze trasami miedzy drzewami. Na dole Meribel dosc miekko, bardzo wiosennie, ale przy marcowym sloncu i takiej wysokosci nie ma co sie dziwic. Jeszcze jeden wyciag na "Tougnete" i z usmiechem na twarzy zjezdzam pod hotel. Wynik dosc przyzwoity. Co do predkosci to niestety aplikacje w telefonie nie sa najlepszym miernikiem tego. Specjalnie sprawdzilem na mapie przejazd ktory pokazal taka predkosc, okazalo sie ze w pewnym momencie, gps odchylil sie raz po razie o ~8-10m w przeciwne strony, co dalo taki nieprawdziwy efekt. cdn...
    1 punkt
  18. W tym roku postanowiliśmy spędzić Sylwestra i Nowy Rok w Austrii, w jakże polecanym na forum ośrodku Saalbach. Z jednej strony pełni obaw o wszechobecną wiosnę i położenie miasteczka na 1000-2000 n.p.m., z drugiej strony po przeczytaniu opinii o świetnie przygotowanych trasach mimo niewielkiej pokrywy śniegu zaryzykowaliśmy. W ostatni dzień roku dotarliśmy na miejsce około 17:00. Przy Saalbach Turmwise był już pierwszy pokaz fajerwerków i zjazd z pochodniami przygotowany przez lokalne szkoły instruktorów. O północy był główny pokaz sztucznych ogni w tym samym miejscu, chociaż tak naprawdę w całym miasteczku dużo się działo i mnóstwo ludzi świętowało 🥳 Niestety prognozy nie rozpieszczały na kolejne dwa dni i temperatura w miasteczku dochodziła do 10-12°C 🌡️😯 dlatego postanowiliśmy się wybrać na Kitzsteinhorn ⛰️ co było możliwe na jednym karnecie Alpin Card 💪 01/01: Alpincenter (2450 n.p.m) 3-5°C, szczyt (3000 n.p.m.) 0-2°C. Słońce full, praktycznie bezchmurnie, więc odczuwalnie cieplej. Ludzi bardzo dużo, o dziwo po sylwestrze nie było czuć alkoholu, jak na polskich stokach, chyba, że swój swojego nie wyczuje 😁 Kolejki 5-10 minut przy najpopularniejszych wyciągach, 2-5 minut przy reszcie. Warunki śniegowe jak na tą temperaturę to niezłe, jak na lodowiec w styczniu to słabe, warstwa śniegu miejscami bardzo cienka (wąskie, bardziej strome odcinki), prawie widać przetarcia do podłoża. Do południa jazda względnie dobra, później bardzo dużo muld, lokalnie lód. Na zwężeniach niektórzy raczej walczyli o życie, czasami ściany płaczu 🥲 02/01: Alpincenter 0-3°C, szczyt -3 - 0°C, momentami dosyć wietrznie, ale cały dzień słonecznie. Ludzi trochę więcej niż dzień wcześniej, ale najdłużej stałam w kolejce 13 minut (zazwyczaj do 10 minut). Warunki śniegowe znacznie lepsze. Zgromadzone warstwy śniegu przetransportowano w przetarte miejsca i ratraki zrobiły robotę na medal. Rano miejscami trochę twardo po ujemnych temperaturach w nocy, a później idealnie. Oczywiście ta ilość ludzi i temperatura nie pozwoliła trasie wytrzymać cały dzień, więc po południu było już średnio. Jutro zaczynamy jazdę w Saalbach, ma być bliżej 5°C i opady deszczu i śniegu... Zobaczymy ⛷️ Ciąg dalszy relacji jutro/pojutrze. (Nie wiem czy chce się komuś czytać takie długie wypociny, ale może się przyda w przyszłości, jak będą znowu kiepskie zimy, żeby wiedzieć czy warto się wybrać w te strony) VID_20230101_000215.mp4
    1 punkt
  19. Ja się ciągle łudzę! Bo ten potencjał! Bo te sportowe trasy!
    1 punkt
  20. @Capporelacja już jest jak wyżej @sstartrzeba być widocznym na stoku 😀
    1 punkt
  21. Czyli dolicz już z miejsca jakieś 30/40% większy koszt usług . Dziś już jest problem z transportem niemiłosierny bo stawki są śmieszne a chętnych brak a teraz znajdź kierowców którym do pensji śmiesznej trzeba dopłacić za nocne zmiany i nie tylko kierowcom zresztą, wszystko trzeba by było przewrócić do góry nogami . Dajcie już spokój panowie nie da się wszystkich pogodzić ,nie na tej planecie ! Każdy widzi to inaczej. Najlepszego !
    1 punkt
  22. Wszelkie "darmochy" zawsze deprawowały......bez względu na to czy to darmowe parkingi czy programy socjalne..
    1 punkt
  23. Cześć Tu akurat się z Tobą nie zgadzam, za darmo, to powinni korzystać ci co się do tej infrastruktury dokładają, kolokwialnie mówiąc płacą podatki i to w danym mieście. Płacisz podatki na rzecz miasta - masz przywileje, płacisz i mieszkasz, masz ekstra przywileje, nie płacisz do kasy miejskiej - płacisz jak każdy gość za wszystko. Miasto musi skądś te pieniądze brać a by te cele realizować. Nie może tylko mieszkańców obarczać kosztami, aby wszystko było za friko. Mentalność ludzi jest taka a nie inna, może za kilkanaście, bądź kilkadziesiąt jak się zmieni to będzie to można wprowadzić. W Krk wprowadzili strefy parkowania. Abonamet postojowy, był początkowo dla mieszkańców, ilośc samochodów - bez ograniczeń. Co się okazało, naraz wszyscy się stali mieszkańcami lub mieszkańcy stali się współposiadaczami kilkunastu samochodów. W tej chwili - 1 samochód na mieszkańca + pit potwierdzający przynależność podatkową do miasta Krakowa oraz dowód że jest się właścicielem rzeczonego pojazdu. Szybciutko się Kraków "wyludnił". A wystarczy że delikwent korzystający z miejskiej infrastruktury zrzeknie się podatku dochodowego na rzecz Krakowa i już takowy abonament otrzyma - nawet nie będąc mieszkańcem, wystarczy że tutaj pracuje. Ale u siebie na wsi to gmina nie będzie miała kasy na utrzymanie, drogi, oświetlenie etc., więc w "domu" musi być tip top - a tutaj "tylko" pracuje i ma wieczne pretensje że drogi dziurawe, że szkoła do dupy (bo przy okazji dzieciaki w mieście chodzą, zabiera ich jadąc do pracy) itd, itp. pozdrawiam
    1 punkt
  24. Cały Queen w ten sposób nagrałem...nie pamiętam, "W tonacji trójki" ?...w środy chyba..
    1 punkt
  25. Ja pierwszą płytę Jethro Tull poznałem dzięki Panu Piotrowi Kaczkowskiemu i audycji Muzyczna poczta UKF w Trójce, nadawanej całe lata 70. Zacząłem od albumu Aqualung, nigdy Ich płyty na własność nie miałem. Byłem fanem nagrywania na kasety. Płyty za drogie i niedostępne wtedy były. PS a może to był Minimax, już nie jestem pewny. Wtedy można było posłuchać i nagrywać całe płyty, a nawet dyskografię...
    1 punkt
  26. Cze Nie wiem jak to możliwe, bo było 10 stopni na plusie - w dolinie. Ale pogoda z komórki się sprawdziła idealnie, miało przestać padać o 11.00 i przestało w punkt. Przejeżdżałem obok obu Tyliczów, strat nie było widać, natomiast mało ludzi, jakieś niedobitki…. pozdrawiam
    1 punkt
  27. Rowerowe dzień dobry w 2023! Dziś lekki rozruch z synkiem po okolicy. Pogoda +12 z lekkim wiatrem, początkowo bez deszczu choć na powrocie już padająca mżawka . Ogólnie zadowoleni, pierwsze bez napinki wspólne 25km w nowym roku zaliczone.
    1 punkt
  28. 04/01 Powrót na Kitzsteinhorn, ale tym razem nie jechaliśmy bezpośrednio na parking i do GletscherJet 1, ale chcieliśmy zobaczyć nowe połączenie Kaprun z lodowcem - od sezonu 19/20 otwarto gondolę 3K K-onnection 👈🏼 Zaparkowaliśmy przy Kaprun Center. Gondola MK-Maiskogelbahn wjeżdża prawie na szczyt, gdzie jest bezpośrednia przesiadka na gondolę 3K. Po drodze piękne widoki, bo podróż ponad chmurami, które przykryły miasteczko. Ludzi sporo, chyba wszyscy mieli dosyć popołudniowego slushu na pozostałych stokach, więc wybrali ujemne temperatury na lodowcu: Alpincenter -3°C, szczyt -5°C. Śnieg trochę przewiany, dosyć twardo, ale krawędź dobrze trzymała. Wieczorem postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda jazda nocna, bo taką oferuje Hinterglemm, a konkretnie A9 Unterschwarzachbahn w poniedziałki, środy i piątki. Trasa lekko ponad 1km, niebiesko-czerwona, w dolnej części fun park, slalom, pomiar czasu. Wszystko super, gdyby nie to, że nasze polskie podniebienia, muskane wyratrakowanymi trasami przed nocną jazdą, tutaj się zawiodły, niestety wszystkie muldy z całego dnia czekały na śmiałków 😬✝️ Po szybkim przetestowaniu trasy przyszedł czas na sprawdzenie wieczornego apres-ski. Tutaj dzieje się dużo, podobnie jak w Saalbach. Mnóstwo knajp, zarówno takich na szybkiego shota, z muzyką, jak i normalnych restauracji.
    1 punkt
  29. Miała być Duża Pętla Jagodna spacerkiem na biegówkach, ale na szlakach w Górach Bystrzyckich i Orlickich warunków śniegowych brak. Tak więc dzisiaj pętla tylko spacerkiem - rekonesans zrobiony. A na koniec pyszny obiad w schronisku na przełęczy Spalonej.
    1 punkt
  30. Dzień dobry Pomału do góry ☀️
    1 punkt
  31. 03/01 Saalbach, Hinterglemm. Dzisiaj dalszy ciąg wiosny, ale chcieliśmy w końcu zobaczyć co oferuje Saalbach. U dołu 3-5°C, u góry 0-2°C. Zgodnie z tym co pisali inni forumowicze - faktycznie, nawet, gdy obok jest wiosna, to wzdłuż trasy jest warstwa śniegu pozwalająca bez problemu jeździć po białym, a nie po ziemi. Obecnie ta warstwa niestety wynosi 30-40cm, więc, jeśli pogoda utrzyma się dalej cały czas na plusie i będzie kilkukrotnie padał deszcz, to za 2-3 tygodnie trasy będą zamykane... 😰 Ogólnie po nocy z dodatnią temperaturą śnieg miękki. Do południa jeździło się całkiem przyjemnie, narta się nie zakopywała zbyt głęboko. Po południu już niestety warunki zrobiły się trudne. Doły tras mogły spokojnie być areną zmagań olimpijskich w jeździe po muldach. Ze śniegu zrobił się typowy wiosenny slush. Na szczycie 12er Kogel od 12:00 delikatny opad śniegu, u dołu mżawka do 15. Mimo ambitnych planów, żeby podczas tego wyjazdu spróbować się w THE CHALLENGE, musimy to odłożyć na inną wizytę w Saalbach 🤷🏻 Dzisiaj udało nam się zrobić HINTERGLEMM CIRCUIT, żeby poznać trochę ośrodek - w takich warunkach śniegowych nie widzę szansy na przejechanie dużej pętli. Dla osób, które nie słyszały o tych wyzwaniach podsyłam link: https://www.saalbach.com/en/service/infrastructure/skicircus-circuits_a_1720 Może ktoś z forumowiczów już przejechał The Challenge? Ciężko po jedynym dniu się wypowiedzieć o całym ośrodku. Trudno też być do końca obiektywnym w takich warunkach pogodowych. Jednak patrząc na rodzaje tras, ich układ, długość, połączenia między nimi, to ten ośrodek wydaje się idealny dla większości narciarzy. Nie ma tutaj co prawda wiele czarnych tras - dla tych co szukają mocnego zastrzyku adrenaliny, ale dla dobrze jeżdżących obecne czerwone trasy, a nawet niektóre niebieskie (!) będą w zupełności wystarczające i sprawią wiele radości. Trasy są dobrze oznaczone, tablice na rozwidleniach klarownie wszystko opisują. Na stokach wiele miejsc, żeby się zatrzymać na jedzenie. Na trasie Saalbach-Hinterglemm kursuje bezpłatny ski bus co 10-20 minut, a wieczorem i nocą wersja "Night Rider", która za 5 euro, pozwala wrócić osobom, które już niekoniecznie mogą prowadzić auto 😉 Mnóstwo wypożyczalni sprzętu i szkół narciarskich. Jak dla mnie ośrodek z czołówki! Na pewno wrócę przy lepszych warunkach pogodowych, żeby sprawdzić resztę tras. Na razie wracamy na Kitzsteinhorn, gdzie wczoraj od wieczora było już wszystko na sporym minusie, więc powinno być jutro elegancko.
    1 punkt
  32. Spędziłam dzisiaj nadspodziewanie udany narciarsko dzień w Rickach w Górach Orlickich. Na parkingu byliśmy z małżonkiem ok. 9.00 i jeździliśmy do zamknięcia, do 16.00, z krótką przerwą obiadową. Temperatura +4 stopnie rano, po południu +2, otwarte dwie trasy - czerwona i czarna oraz polanka szkoleniowa z wyciągiem taśmowym. Niebieska trasa od dzisiaj zamknięta ze względu na ubytki śniegu. Śnieg wiosenny, ale pokrywa trzyma się dobrze - tylko na samej górze i przy dojeździe do dolnej stacji kanapy kilka przetarć. Wytopów brak, rano było miękko, ale równo. Ludzi umiarkowanie - sporo szkółek na czerwonej, na czarnej cały dzień było pusto i ta trasa trzymała się do samego końca, podczas gdy czerwona po piętnastej była dość "zmęczona". Trasy szerokie i długie (powyżej kilometra) - bardzo fajne obydwie. Do wyciągu podjeżdżało się na bieżąco, bez żadnych kolejek. Czarna: Czerwona: I trasy na koniec dnia:
    1 punkt
  33. Warszawa – Brenner, z postojem na stacji Imst-Pitztal. https://www.nakolei.pl/wlasciciel-regiojet-kupil-kolejny-hotel-w-alpach-chcialby-dojezdzac-do-niego-pociagiem-z-warszawy/ Doczekamy? Bo pozwolenie ważne do 2025 Pozdrawiam mirekn
    1 punkt
  34. Filipovice, karnet od 12 do 15. Do 13 kolejka na 5 minut, później praktycznie jazda na okrągło. Trasa wzdłuż wyciągu zamuldzona, od 14 muldy i wylodzenia. Trasa boczna do 14 trzymała się dobrze Przy okazji, tablice pomiaru prędkości z kamerkami na wjeździe terenu zabudowanego w Czechach to ichnia wersja fotoradaru, tylko bez błyskania?
    1 punkt
  35. to dla nas normalnie sajensfkszyn cieszyłem się w gdy w zeszłym tygodniu udało mi się pojechać tymi terenami
    1 punkt
  36. Też tam kiedyś się wybierałem ale zmierzyli ........ nie przechodzę.... 😄
    1 punkt
  37. Po przejechaniu ok.1600 km jesteśmy w Tignes.Pogoda która nas przywitała śmiało można nazwać zimową:redface:Mieszkamy w dzielnicy Val Clarert,do kreta i szybkich krzesełek mamy ok 40m.Pierwsze trzy dni jazdy to Tignes w obfitych opadach śniegu co skutecznie ograniczało widoczność,co do oznaczenia i przygotowania stoków nie mam się do czego doczepić.Codziennie jazda od 9 do 16 z przerwami na obiad i małe co nieco:tongue:O godzinie 18 trzy minutowa podróż skibusem do La-Lac w której znajduje się kompleks spa i tu pytanie mojej żonki,czy my aby na pewno jesteśmy we Francji :eek: Hiszpanie dosłownie zdominowali całe Espace Killy od Tignes do Val d isere,70 procent turystów to przybysze z półwyspu iberyjskiego my jesteśmy drugą nacją,potem Anglicy,włosi ,francuzi .Po trzech dniach obfitych opadów czas na nagrodę,następne dni budzi nas słoneczko i bezchmurne niebo,więc decyzja zapada kierunek Val d isere.Trasy przygotowane wzorcowo,temp -5,bezwietrznie :smile:Podsumowując:wyjazd udany,żonka zadowolona po wcześniejszym nie do końca zaakceptowaniu Francji jest nią zachwycona,co również mi też jest na rękę bo lubię tę część alp,pomimo odległości :biggrin:
    1 punkt
  38. Tignes-Vald'isere 5-12.12.2018 Tęsknota wygrała z odległością 😃 Pozdrowienia ponowne z tego pięknego zakątka Alp Francuskich Wprawdzie na tydzień jazdy pierwsze 2 dni były ze słabą widocznością Niedziela całkowicie odpadła ze względu na b.duży wiatr i opady śniegu,ale od poniedziałku już było przepięknie. Lekki mrozik,przeważnie pustki na stokach i hulaj duszo piekła nie ma...
    1 punkt
  39. czas na podsumowanie. To byl moj 10ty jubileuszowy wypad do Francji, wiekszosc czasu spedzilem tam za czasow studenckich. Moge przyznac ze dosc dobrze poznalem francuskie osrodki i dzieki temu bylem dobrze przygotowany na wypad do 3V. Cel byl jeden : pojezdzic i odpoczac! i to zrealizowalem w 100%. Miejscowosc -> moim zdaniem francuskie miejscowosci nie maja klimatu. W wiekszosci to sztuczne blokowiska z probowki, watpliwej urody. Takie mam zdanie o Val Thorens, Les Menuires, Tignes i kilku innych. Jedyna miejscowosc ktora miala swoj gorski klimat do Val d'isere, ale ta miejscowosc byla zamieszkana zanim powstal osrodek narciarski. Calkiem przyjemna jest Les deux Alpes, moze nie ze wzgledu na budownictwo, bo tez jest sporo blokow, ale tam panuje troche inny klimat niz w pozostalych miejscowosiach. Jest sporo kanadyjczykow i brytoli, przez to klimat jest mniej francuski. Wlasciciel pubu tlumaczyl mi ze w znacznej czesci miejscowosc jest przez te nacje wykupiona i stad ta roznica. Sporo pubow ze stolikami na zewnatrz gdzie narciarze przesiaduja jeszcze dlugo po zamknieciu wyciagow. Mnie Les Menuires nie zachecilo niczym niestety, centrum handlowe ukryte w blokowiskach przypominalo mi jakis opuszczony szpital z lat 70tych, a nie alpejski kurort. Porownujac z Wlochami i Austria to dla mnie nie ma porownania. Hotele/rezydencje -> maja spelniac jedna funkcje, przenocowac jak najwiecej osob na jak najmniejszej powierzchni Jesli ktos chce wiekszy metraz trzeba sie naszukac albo doplacic. Wiekszosc jest wiekowych i lekko zaniedbanych. Nawet moja rezydencja z basenem i sauna, w ktorej teoretycznie nie bylo sie do czego przyczepic, byla lekko zaniedbana i naznaczona zebem czasu. Na recepcji spokojnie idzie sie dogadac po angielsku, mnie zadne nieprzyjemnosci nie spotkaly. Dodatkowo wiekszosc rezydencji proponuje dostarczanie pieczywa do pokoju, do duzy plus. W mojej opinii francuzom duzooooo brakuje do standardu wloskich czy austriackich apartamentow. Tereny narciarskie -> to jest najwiekszy plus Francji. Rozlegle i roznorodne tereny, mozna jezdzic na 3k m i zjezdzac na 1.5k m pomiedzy drzewami, do tego nieograniczone mozliwosci offpiste. Sporo fun parkow, wawazow ( w courchevel jest kilka) itp. Trasy czarne, czerwone i niebieskie, szerokie i waskie , do wyboru do koloru. To jest glowny powod dlaczego tam jezdze Spora ilosc km bez zdejmowania nart. No i do tego mieszkanie wprost na stoku, jednak przyjemnie jest wyjsc z apartamentu i nie musiec rozgrzewac samochodu, placic za parkingi, rozladowywac paka itp itd. Sytuacja na stokach-> dla mnie minusem szczegolnie 3 dolin jest to ze tam przewazaja "turysci" a nie prawdziwi narciarze/snowboardzisci. 3V slyna z tego ze jest tam organizowanych duzo wyjazdow dla mlodziezy i wiem troche jak to od srodka wyglada. Czesc z tych ludzi jest po raz pierwszy w takim osrodku, ponosi ich fantazja i brawura. Duzo imprezuja i widok napranej mlodziezy na stoku to nie jest rzadkosc. Podczas tygodniowego wyjazdu widzialem ok 5ciu powaznych dzwonow, ktore wynikaly z braku zachowania ostroznosci i brawury. Do tego kilkakrotnie doswiadczylem sytuacji gdy ktos nagle bez rozgladania sie na lewo czy prawo, zmienia tor jazdy wyjezdzajac poza trase i tym samym zajezdzajac droge mi i innym ludziom. Trzeba byc na to przygotowanym. Do tego dla niektorych wazniejsze jest selfie niz sprawne zaladowanie sie na wyciag albo opuszczenie gondolki, no coz takie czasy. Kolejny minus to dosc duzy tlok na glownych szlakach, ale mnogosc tras pozwala znalezc takie gdzie jest pusto, co bylo widac po zdjeciach. Polecam odbijac od glownych arterii. infrastruktura-> no coz przez 10 lat raczej niewiele sie zmienilo, mysle ze francuzi maja podejscie ze jak cos dziala to nie ma potrzeby tego modernizowac na sile. Mnie sie jednak bardziej podoba podejscie dolomiti superski, gdzie jak sie tylko da cos ulepszyc to tak wlasnie sie dzieje. Tam tez jezdze co roku i zmiany widac duzo czesciej. Takie podejscie jest mi blizsze, szczegolnie ze ceny skipassow i tu i tu nie sa niskie. kuchnia/ knajpy na stoku-> mnie chyba nigdy nie przekona. Po pierwsze ceny, wciaz mnie boli jak za piwo mam placic 8-10euro , ktore wiem ze w IT i AT kosztuje 4. To samo dotyczy cen zup czy makaronow, duzo wyzsze w FR. Smakowo mnie nie urzekli ponownie, zupa cebulowa to garsc cebuli zalana woda i posypana serem. Z naszymi polskimi zupami malo ma wspolnego. Dalem sobie szanse dwa razy, ale wypadlo to blado. Kolejne podejscie mialem do zupy warzywnej, no coz minestrone to nie byla, raczej zmiksowanie marchewki i selery z woda. Oczywiscie za 13 euro. Kuchnia jest raczej ciezka, wszedzie dominuje ser i ziemniaki, jesli chodzi o typowo francuskie potrawy. Do tego francuzi udaja ze nie rozumieja angielskiego i najczesciej wyglada to tak ze my mowimy po ang a oni odpowiadaja po francusku, wielokrotnie tak mialem, ale juz sie przyzwyczailem. Rozmawialem w czasie powrotu z kilkoma uczestnikami wycieczki i ich wrazenia byly podobne, francuzi nie sa przesadnie mili w stosunku do turystow. W tym aspekcie znowu przegrywaja z klimatem wloskim i austriackim. o to byloby chyba na tyle, podsumowujac Francja dalej bedzie u mnie w tyle za Dolomitami, Austria i Szwajcaria ( w ktorej jeszcze nie bylem ), ale wiem ze jednak tam wroce kiedys. pozdrawiam
    1 punkt
  40. Dzien szosty w nogach czuc juz trudy wyjazdu, organizm daje znac ze chce dluzej pospac, ale walcze zmuszam sie do wyjscia z rana ale zaliczam 30minutowy poslizg. Na pierwszy ogien oczywiscie idzie moja ulubiona czesc "point de la masse", mijam moje "ulubione" blokowiska... tym razem wybieram inna trase, jest wczesnie rano, ludzi prawie nie ma. Zaliczam tutaj pare zjazdow i pada pomysl zeby dzis wiecej pojezdzic na dole courchevel, meribel i odwiedzic saint martin. Ruszam na gore LM, widok w strone courchevel i pieknie widac Mont Blanc. przebijam sie do courchevel... dokladnie jak 4go dnia lacznie z tym ze w tym samym miejscu robie przystanek na nawodnienie Po nawodnieniu kieruje sie w strone 1850, widok na gorna czesc tego terenu.. oraz na dolne centrum przesiadkowe gdzie gondolki rozjezdzaja sie w 3 kierunkach... Nie zrobilem fotki, ale z Courchevel doskonale widac czesc La Plagne, kiedys slyszalem ze byly plany polaczenia tych osrodkow, ale nie sledzilem tematu dalej. Ruszam jeszcze nizej do czesci 1550. I znowu strzal w 10tke, mimo ze swieci slonce i jade nisko, to trasa w super stanie ,a na stoku jestem sam , takze pozwalam sobie na dlugie luki cala szerokoscia trasy. Powrot dwoma krzeslami z lekkim trawersem po drodze, pod nami mlodzi adepci trenuja gigant.. To w ogole bardzo czesty widok, mnostwo mlodziezy intensywnie jezdzi slalomy i giganty, widac to w kazdej miejscowosci Les Menuires, Meribel, Courchevel. Lece dalej na La Tania, znowu pusta trasa w lesie, w dobrym stanie, miesnie dostaja wycisk... Krotki odpoczynek na dole i ruszam w strone meribel aby spedzic troche wiecej czasu na trasach pomiedzy drzewami bo takie lubie najbardziej. Kolejne godziny spedzam w takiej scenerii... Znowu nie ma do czego sie przyczepic, na trasach pusto, muld nie ma, jest w miare rowno, choc slonce daje znac o sobie. Dalej ruszam do Saint Martin przez "Roc De Fer 2290", znowu po drodze mijam trenujaca mlodziez... Dwa krzesla i jestem na gorze, znowu piekny widok na mount blanc. Przede mna dosc dluga niebieska trasa az na 1450m, do polowy jest twardo, w drugiej czesci jednak snieg jest juz ciezki. Nie przeszkadza mi to bowiem widoki super, slonce swieci czego chciec wiecej. Docieram do gondolki... i z przesiadka na krzeslo wjezdzam na "Tougnete 2434m" skad zjezdzam do centrum Les Menuires. Nogi oczywiscie wolaja do hotelu, na saune i basen, ja jednak nie moge sobie jeszcze odmowic pozegnalnego zjazdu z "point de la masse" Chwila odpoczynku na laweczce i podziwianie ostatnich widokow... rzut oka na trase ktora mimo konca dnia pozostaje w dobrym stanie... Ostatni zjazd i dzien koncze z wynikiem jakiego dawno nie zrobilem. ...
    1 punkt
  41. Cześć, też byłem teraz w Trzech Dolinach, tylko że z kwaterą w Val Thorens i z dodatkowym siódmym dniem (w soboty podczas zmiany turnusów jest tam bosko na stokach :D) Jak dla mnie pogoda elegancka, a warunki śniegowe... no rewelacyjne! Fakt, że w pierwszy dzień się wracało na kwaterę po omacku, takie mleko , ale już w drugi dzień na górze VT przez długi czas było słonecznie. I co do tego standardu ratrakowania tras: akurat VT jest pod tym względem nieco specyficzne, bo mają swoją politykę Generalnie to chyba z całej Francji, to tam najwięcej zostawiają "nieprzejechanych" tras. Generalnie wygląda to tak, że: - zielone i niebieskie trasy są zrobione codziennie - główne czerwone codziennie, niektóre boczne/warianty co 2 dni (np. jest wyciąg z 1 trasą niebieską i 2 czerwonymi - niebieska jest robiona zawsze, czerwone na zmianę) - najważniejsze czarne codziennie (Stade, Goitschel), część co 2/3 dni, część sporadycznie (np. w sobotę były zrobione zarówno Cristaux jak i Combe du Rosael na Caronie - zwłaszcza ta druga trasa jest piękna, a trochę zapomniana :)), a część prawie nigdy. Akurat te trasy czerwone przy Boismint wpadają do kategorii "co 2 dni". No ale z góry od razu widać, czy trasa jest zrobiona i można wybrać inny wariant. Albo sprawdzić wcześniej na rozpisce, np.tu jest oznaczone: http://www.skiplan.com/bulletin/bulletin.php?station=val-thorens&region=alpes&pays=france W papierowych biuletynach to nawet publikują info, czy dana trasa będzie ratrakowana wieczorem, czy nad ranem - czasem to przydatna informacja
    1 punkt
  42. Dzien piaty rzut oka za okno i juz wiem ze to bedzie kolejny udany dzien, plan na dzis to ruszyc w strone Val Thorens. Jednak zaczynam od "Pointe De La Masse" 2804m npm ktore lezy na przeciw glownych wyciagow w Les Menuires. Dojezdzam miedzy jakze "pieknymi" blokowiskami LM do gondolki "Masse1" i w gore. Jest 9ta rano, kolejek brak. Nie docieram nawet na sam szczyt, poniewaz sztruks widziany z gondolki wola mnie na trase Z moich narciarskich doswiadczen wynika, ze takie miejsca polozone troche na uboczu zawsze sa mila niespodzianka. Nie inaczej jest i teraz! Stok przygotowany bez zarzutu, sztruks trzeszczy pod nartami, ludzi prawie zero. Trasa oznaczona jako niebieska choc blizej jej do czerwonej moim zdaniem, po drodze kilka kompresji ktore niezle daja po nogach. Widok na Les Menuires. Cisne na sam dol, zrobila sie lekka kolejka ale max na 2-3min, dalej "masse1&2" na sam szczyt. Gondolka lekko wiekowa, stojaco-siedzaca czyli bez pelnych siedzien. Widok na gorze zapiera dech. Od rana nad szczytami widac 2-3 balony i kilka paralotni, ludzie korzystaja z pogody. Tutaj musze przyznac ze francuzi atrakcje typu bungee, kolejka tyrolska, paralotnia itp maja dosc dobrze zorganizowane, nawet zaryzykuje ze lepiej niz kwestie wyciagow i gondolek, ale wiadomo, zeby na tym zarobic musza przyciagnac klienta jakoscia i pomyslowoscia. Jeszcze tylko obowiazkowa fotka forumowa (z tego co widzialem w innych relacjach wypada taka zrobic ) i dalej w droge, przebijam sie na druga strone LM i kieruje w strone VT. Nie jade glowna trasa przerzutowa, wybieram orczyk "montaulever" i kieruje sie na dolna czesc VT. To procentuje bo trasa tylko dla mnie.. jeszcze widok na "pointe de la masse" od strony Les Menuires... i mkne w strone "boismint". Tutaj napotyka mnie niemila niespodzianka, mimo ze jest rano to trasa jest niezrobiona! Wiem ze francuzi czarnych nie ratrakuja, ale ta jest czerwona. Ratrakowy chyba przejechal tylko raz, bowiem odsypow nie ma zadnych, wszystko ladnie zmrozone, jednak muldy po wczoraj zostaly. Elegancja Francja Czas na chwilowe nawodnienie... i ruszam na 3200 Cime Caron, jednak pod dolna stacja widze kolejke na conajmniej dwa wagony, wiec odpuszczam, nie lubie stac w kolejkach. Wjezdzam "funitel peclet" i stad zaliczam kilka zjazdow do centrum VT. Widok z gory funitela... zjezdzam bardzo mila i kreta trasa "tete ronde" i przede mna centrum miejscowosci i "piekna" francuska architektura... Minelo troche czasu, ludzie raczej siedza na przerwie obiadowej, wiec podejmuje kolejna probe na Cime Caron. Tym razem bez kolejki. O ile dobrze pamietam to wagonik zabiera 150 osob, ale co ciekawe przy bramkach nie widzialem zeby odliczal ilosc osob, pierwszy raz sie z czyms takim spotkalem. Co wiecej, bylo kilkoro narciarzy ktorzy byli juz za bramkami, ale "wagonowy" zamknal im drzwi przed nosem 900m w gore i laduje na 3200m, widoki nie do opisania. Perspektywa na VT i LM oraz gorna stacja i wspomniany wagonik... Stad funduje sobie dlugi zjazd na 1800, pierwsza czesc wymagajaca, druga typowo niebieska, docieram na 1800m w Les Menuires, nogi chca do hotelu ale glowa postanawia wrocic jeszcze raz na La Masse. O dziwo warunki naprawde niczym sie nie roznia niz rano, ludzi jak na lekarstwo i dalej sporo sztruksu. Dzien koncze z prawie 60cioma km w nogach, biedy nie ma. cdn...
    1 punkt
  43. Horror na stoku narciarskim. Wideo z Austrii obiegło sieć (msn.com) A tu filmik
    0 punktów
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...