Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 18.03.2023 w Odpowiedzi
-
Sobota na Cieńkowie: MAR 18 Wcale nie taki cienki Cieńków. Narty w marcu to znakomity pomysł Jest czas, w którym niemal wszyscy chcą jechać na narty: święta i ferie. Ale jest też czas dla konesera. Ten czas to okres od rozpoczęcia sezonu do Wigilii oraz okres mniej więcej od początku marca do zakończenia sezonu. Przyznam, że ja szczególnie lubię ten drugi okres, gdyż: zwykle jest wówczas najwięcej śniegu na trasach; zwykle nie ma już znaczącej frekwencji na stokach; zwykle typ narciarza na stokach nie blokuje szybkiej sportowej jazdy; zwykle dopisuje pogoda: przeważnie bywa słonecznie; zwykle jestem już po sezonie instruktorskim: wszyscy moi uczniowie potrafią jeździć, a wszystkie sezonowe kursy dobiegły końca. Można więc trochę poszaleć na pełnej prędkości. Jedyną wadą jest psucie się warunków w okolicach południa, tyle że... ja lubię też taki miękki śnieg z muldami. Mnie to nie przeszkadza: narciarz 45 lat temu wyszkolony w Szczyrku po prostu lubi nieład na trasie. — A jak tam było dzisiaj na Cieńkowie? — Ano było znakomicie. Rano bardzo twardo i równo. Śniegu dużo więcej niż np. w Szczyrku - na moje oko co najmniej pół metra podkładu, a może i więcej. Nadto ludzi na stoku była umiarkowana ilość, stąd warunki tak naprawdę od 9:00 do 12:00 nie zepsuły się w ogóle, a po 12:00 - zepsuły się umiarkowanie. Stacja Cieńków dosłała ode mnie i kolegów premię w postaci naszej dzisiejszej obecności za staranie się o klienta i dbałość o trasy. Okazało się, że była to premia zasłużona. Wniosek: — Ten Cieńków w marcu wcale nie jest taki cienki, jest wręcz zachęcający. Przy dobrych wiatrach dobra jazda będzie tu też za tydzień. A przy bardzo dobrych - jeśli nie będzie ciepłych deszczy - prawdopodobnie nawet za 2 tygodnie. Pewnie boczne trasy się nie utrzymają, ale główna pewne tak! Nie ma więc jeszcze końca sezonu! Ba, do końca jest jeszcze w miarę daleko! Stacje, które przygotowały gruby podkład (nie każdej to dotyczy) mają jeszcze solidne rezerwy! Więcej zdjęć tutaj: https://twojinstruktor.blogspot.com/2023/03/wcale-nie-taki-cienki-cienkow-narty-w.html7 punktów
-
Cztery godziny od rana w Kasinie. Od początku mocno wiosennie, po ósmej pięć stopni na plusie, jak kończyliśmy przed pierwszą było już dwanaście. Na niebieskiej trasie do końca warstwa śniegu bez zastrzeżeń (chociaż oczywiście całkiem miękko, mokro i "pagórkowato", ale narty bezpieczne i jazda całkiem spoko, nie licząc brył lodowych których jak zawsze w Kasinie nie brakowało- to jest dla mnie tajemnica dlaczego na tym stoku jest ich tak dużo i to za każdym razem, a gdzie indziej praktycznie ich nie spotykam. Na trasie czerwonej i końcowym odcinku czarnym już trochę przecierek i kamieni, rano zrobiliśmy ze trzy przejazdy a potem już szkoda było ryzykować dziury w ślizgach. Mimo to sporo osób tam jeździło. Ogólnie wypad udany, ale decyzja żeby odpuścić drugą połowę dnia też dobra. Ludzi w sam raz żeby dało się pojeździć, kolejek brak. Była też ekipa entuzjastów jazdy telemarkiem. 20230318_120749.mp4 20230318_124023.mp4 20230318_124023.mp47 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
7 punktów
-
Myślenice dzisiaj Więcej jeżdżących niż wczoraj, w sumie logiczne bo sobota. Stok puścił bardzo szybko, około 10 już było miękko na 1 trasie. Z rozmowy z kierownikiem że to raczej ostatni weekend. Patrząc na prognozy na przyszły tydzień to niestety raczej tak będzie 😰 najważniejsze że pojeżdżone i kolejny dzień na białym w tym sezonie 😀6 punktów
-
6 punktów
-
5 punktów
-
5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
4 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Narty świetne, ale te wiązania lepiej omijać z daleka. Foka też taka sam jak u mnie. Jak będziesz Marionnen coś kupował, to omijaj pinowe Markery szerokim łukiem. Sprzedawcy niestety oferują zestawy, Volkl + Marker, ale nie warto w to dać się wciągać. Opinie ludzi o wiązaniach Markera są miażdżące. Mam kolegę, z którym zjeżdżałem kilka żlebów, i zamierza się pozbyć Marker Alpinist, tak go wkurzają. Mój idealny zestaw to Volkl + ATK 😉3 punkty
-
3 punkty
-
Iście alpejsko-wloskie warunki masz, szerze zazdroszczę, oby jeszcze na Wielkanoc przyszła Zima2 punkty
-
Dziś miała być w planie Czarna Góra, a były czeskie Ricky (kameralny, choć zadbany ośrodek w Górach Orlickich - za Zieleńcem). Duży, bezpłatny parking ok. 300m przed wyciągiem (z powrotem można dojechać na nartach). Czesi są chyba bardziej od nas zdeterminowani, by pojeździć po sztruksie - już przed 9 parking prawie pełny. Nowa, wyprzęgana 6-os. kanapa (osłony dobrze chronią przed wiatrem, nawet gdy są otwarte) plus wyprzęgany talerzyk o załamanej trasie. Oba wyciągi jeździły z pełnym obłożeniem, choć talerzyk raczej bez czekania, a do kanapy ok. 2-3 minuty. I oba, co ciekawe, pobierają też tyle samo "punktów", gdy ktoś wybierze taki karnet. Trasy trzy - wszystkie czynne, śniegu dużo, choć później mocno rozjeżdżony (stoki południowo-wschodnie).2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Rano Cieńków potem Soszów Tak na zakończenie sezonu 3 godziny za 74,25 Wisła Cieńków wyszło chyba 6 zjazdów na godzinę bez tłoku, szybko, twardo może trochę nierówno ale mogę nawet na pasku byle swoje wypocić. Widok na Klepki Góra troszkę nierówna w pionie ale to nie problem gdy sezon się kończy Po 3hjazdy non stop zadowolony ale nienasycony w drodze powrotnej skręciłem na Soszów aby skonfrontować >warun sezonu< gdzie miałem szczęście być z dniem dzisiejszym po mroźnej nocy od godziny 12.30 skończone o 16.30 Karnet 80 zł za 4 h jest w sam raz ale 5h za niecałe 85 zł daje większy komfort. Czerwona w górnym odcinku twarda, dobrze mieć ostre krawędzie bardzo fajna, dolny odcinek z większymi odsypami bokiem dosyć sympatyczny z bocznych odgałęzień nie korzystałem. Niebieska 3 od orczyka twarda z niewielkimi odsypami w górnym odcinku i zwężonym utrudnieniem z wytopioną trasą dalej fajnie a płaski odcinek o tej godzinie po bokach miękki ale środkiem z małej ilości narciarzy o tej godzinie mońa ciąć na krechę2 punkty
-
1 punkt
-
Aby już dalej nie psuć wątku o Szrenicy reszta offtopa będzie tutaj. Już kiedyś (wieki temu) napisałem o przydatności tego programu do wyszukiwania zjazdów. Podkreślę to mocno - wyszukiwania. Przyda się to też do relacji i wątków sentymentalnych. O tyle temat się zmienił, że bardzo poszła do przodu jakość obrazowania terenu przez aplikację z tytułu Zaczniemy od martyrologii. Na początek kilka naszych linii wrzuconych do GEP. Pierwszy jest teren między Strahlhorn a Saas Almagel i ten teren co mówiłem, że jest nieprawdopodobny do jazdy. Bo wielkie rynny i małe, strome ścianki, stopnie. Słowem bez przerwy coś się dzieje. Niebieskie linie to oczywiście ślady naszych eksploracji. Tu jest Punta Cadini, zjazd w cieniu ma powyżej 50 stopni. Zrobiliśmy dolną część gdzie jest tylko 100%. Wchodziliśmy to po kolana w śniegu (na nartach) po bardzo stromym. A teraz dwa przepiękne dość wymagające (szczególnie na podejściu) szczyty z lewej Punta San Matteo i Pizzo Tresero z prawej Teraz jest jeszcze ciekawiej. Tak wygląda wizualizacja wejść na oba te szczyty z schroniska Branca a tak fota, gdzieś z pobliża Takie porównania są możliwe bo można osadzić kamerę na powierzchni terenu. I jakkolwiek przepatrzenie trasy z dołu coś tam mówi to jednak wzniesienie się wyżej w programie pozwala nam odkryć gdzie w krajobrazie majaczy nasz cel. I gdzie możemy obejrzeć poszczególne odcinki trasy. Na przykład Powiedzmy, że zaciekawi nas - jakiż to będzie krajobraz gdy wyjdziemy z długiego wąwozu (tego bez śniegu). Jeden klik takie dogłębne studiowanie trasy przeważnie nie jest potrzebne. Bo po pierwsze są całkiem fajne materiały pomocnicze A po drugie można wgrać gpx (z licznych bibliotek) i jego się trzymać. Nie mniej jednak nie wszędzie znajdziemy takie wspomaganie. Możemy też chcieć sprawdzić samodzielnie czy i jak zjechać z Grand Montens do Mer de Glac. Co było bezpośrednim przyczynkiem do moich enuncjacji. Jeśli chodzi o planowanie to GEP jest kulawym narzędziem, nie ma przyciągania, edycji słowem nic tam nie ma. Ale gdy w terenie już wiemy jaka linia powinna być dobra, to przerysowanie tego porządnie w jakimś bogatszym programie to jest chwila.1 punkt
-
1 punkt
-
Schladming, Planai.. pucharowa jedynka - podobno czarna, nie ogarniam, śnieg jest biały a nie nawiało nic z Sahary, żeby był pomarańczowy .. M.1 punkt
-
ok. ale ludzie są różni, jeden lubi pomarańcze a drugi jak mu nogi śmierdzą, czasy się zmieniają ale ludzie ? czy aby tak bardzo?1 punkt
-
Czas na podsumowanie nartowania. Dwa wyjścia rano i dwa różne oblicza stoku. 1. wyjście z buta Efka i B na szczyt. Lekki mroz, dookoła pustki, tylko gdzieś z okolic trasy C i D słychać było regularnie jeżdżące skutery. Podejście z buta dobrze robi na tętno i pocenie się, kapało ze mnie już w połowie trasy 😁. Od mniej więcej połowy podejścia wiatr coraz mocniej wiał, az się drzewa wyginaly i szyszki/gałązki spadały na stok. Pod 3/4 podejścia słyszałem ze skuter zbliża się do mnie, dojeżdżając do mnie zredukował prędkość i miły pan z obsługi Lux spytał się, czy aby nie podwieźć na górę. Serdecznie podziękowałem bo chciałem zaliczyć całe podejście z buta. Potem dojście na szczyt, wpięcie nart i zjazd równym i twardym stokiem na dół. 2. Wyjście z rodzina Start godz 11. Frekwencja jak na dobra polowe marca spora, do Efki minimalne kolejki. Sam warun zmienił się diametralnie: mocne słońce, ze sztruksu na stoku zostało wspomnienie. Pojawiło się dużo mokrego śniegu, miejscowe przetarcia az do lodowego podkładu. Temp na sporym plusie. Potem wbiłem na pusta Luxtorpede. Zaraz się wyjaśniło dlaczego. Pierwsza połowa B to muldy na dobre 50-70cm, miejscami przebijało lodowe podłoże. Po lewej stronie lodowa rynna czysta od lodu. O dziwo ścianka pod koniec w identycznym stanie jak odcinek wyżej. Na A podobnie: muldy do połowy trasy i lodowa rynna. Z ciekawości sprawdzenie warunu na Zmiji. A tam kolejka do kolejki i zamknięta D, bo trwały zawody na tyczkach- kolanowkach. Zjechałem C, gdzie porównując do A i B warun był znacznie lepszy, bo pojawiły się co prawda dwie lodowe rynny, ale za to nie było muld. Ze względu na warun prędkości więcej jak skromne, do tego poranne podejście spowodowało ze nogi bolo. Po powrocie do pokoju szybka decyzja, ze nie idziemy na nocne. Za to uderzyliśmy na basen- 2 godz moczenia się dobrze zrobiło. Jutro jest w planie poranne wejście na D, o ile wstanę o 6 😁 Sports Tracker wypluł w totalu 20.8km s niecałe 3 godz, Vmax 52km/godz.1 punkt
-
Jechać, na górze na pewno przymrozi w nocy a masz jazdę w słońcu a nie w mglisku.1 punkt
-
1 punkt
-
Niemniej wydawało mi się, że u nas większość narciarzy melduje się zwykle ok. 10-tej, nie patrząc nawet od której jest czynny ośrodek. Rzadko widywałem pełny parking przed 9-tą.1 punkt
-
1 punkt
-
Co do Markerów to mam bardzo dobre zdanie. Korzystam z tych wiązań jakieś 50 lat i nigdy nie było problemów, dla mnie to najlepsza marka od wiązań. Kiedy trzeba wypinają, a kiedy trzeba trzymają. Miałem problemy z Head (Tyrolia). Trzy razy na zawodach narty odjechały bez przyczyny w innym kierunku niż chciałem, a za każdym razem byłem w pierwszej trójce. I kilkaset (czasami) kilometrów jazdy zmarnowane. Oczywiście piszę o wiązaniach zjazdowych, a nie pionowych. Tu ATK ma bardzo pozytywną opinię.1 punkt
-
Ośrodek jest czynny od 8. I od 8 do 12 jest karnet 4h, nie można go przesunąć czasowo, z tego co pamiętam.1 punkt
-
No brak tej muzy - szok. A myślałem,że wszędzie musi szczekaczka nadawać, aby człowiek z wielkiego miasta mógł się czuć cały czas jak w centrum wielkiego miasta?1 punkt
-
Ciekawe jak długo Czarna podziała w tym sezonie. Wczoraj, 16 marca, na trasach czuć bylo pod nartami jeszcze spore zasoby śniegu (na stronie podają warstwę od 70 do 80 cm śniegu). Niestety w ciągu dnia było już dość ciepło, a prognozy na najbliższe dni jeszcze cieplejsze. Kilka zdjęć z wczoraj, ostanie z czarnej A i dołu Luxtorpedy z ok 15.00:1 punkt
-
Te narty to BMT 90. Ten sam model co Twoje. Długość coś koło 177, nie pamiętam dokładnie ile. Kolega mega zadowolony z nich jest, do tego jakaś dedykowana foka (chyba niebieska). A wiązania to minimalistyczny model Markera (podobne do Atomica). Do przestawiania: zjazdy, podchodzenia trzeba taki dziwny drucik pociągnąć z tyłu wiązania. Ja jeszcze nart nie zmieniłem, ciągle Amaruk. Odchudziłem tylko sprzęt o 9 kg1 punkt
-
Dzisiaj w Monachium 18 stopni. Niczego dobrego to nie wróży. Dotarłem na miejsce z małymi przygodami w samym Tuxie. W Dolinie Zillertal temperatury powyżej 10 stopni niestety. Rastkogel i Eggalm trasy rozjeżdżone. Spore odsypy... Poza trasami trawa już rośnie... Rozpakowanie poszło sprawnie Już w pokoju wszystko ogarnięte, wózek transportowy się przydał, zdążyłem na ostatnie gondole... Tradycyjny powitalny widok... Wczoraj i dzisiaj przy ładnej pogodzie sporo narciarzy. Po 6 tysięcy na dzień. Przy takiej pogodzie i ilości ludzi trasy puszczają. Jutro wymiana turnusów to powinno być luźniej. Trasa 1a zamknięta, bo brakuje śniegu na niektórych odcinkach. 1 można jeszcze zjechać do dołu, ale nie wiadomo jak długo jeszcze. Na jutro w planie nowe narty do testowania. Dawno nie było tak mało śniegu o tej porze. Słabo to wróży na wiosnę i szczególnie lato. Pozdrawiam.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
To gdzieś tam wczoraj się mijaliśmy. Czarna Góra wczoraj : jest jeszcze sporo śniegu na trasach, nie zauważyłem na trasach żadnych widocznych przetarć, ubytków itp. Niestety z rana nieczynna czarna A, trening, dzisiaj i na weekend też ma być ponoć zamknięta. Wczoraj przed 12 była dopiero dostępna. Trzymala dobrze do momentu gdy kończyłem, tj do ok 15.00, lekkie nierówności, w górnej części miejscami oblodzona, przydały się zrobione krawędzie (podobne warunki na C , też koło 12.00 w górnej części wychodził lód, D w lepszym stanie). Sporo słońca, temperatura w ciągu dnia podskoczyła do ok 6 C, koncowka B trasy robiła się już miękka. Ostatnie zdjęcia poniżej czarnej A i końcówki B z ostatniego zjazdu z ok 15.00.1 punkt
-
1 punkt
-
Przeniosę jeszcze z wątku o Szrenicy moje rozważania o tym czy da się zjechać z Grand Montens do Mer de Glace. Kto to powiedział - "kontrola najwyższą formą zaufania"??? Postanowiłem sprawdzić czy tego zjazdu rzeczywiście nie ma. Poprowadziłem wstępną linię. Wychodzi, że miałby około 4km, 1500 m vertical i spad maksymalny 69%. Czyli wyjściowo wszystko jak trzeba. Przyjrzałem się sekcji górnej (od wyciągu do żlebu). Wygląda spoko, druga wizualizacja pokazuje, że nawet powietrzności nie powinno być zbyt dużo. ale jak ktoś zjedzie w lewo to widoki powinny być przednie. Teraz żleb (zwany bardziej poetycko. i z francuzka, kuluarem). Wygląda to więcej jak dobrze. Na niebiesko szykuje się fajna linia. W parametrach ten odcinek miałby 700 m, 340 m vertical i 73% maksymalny spad. Z doświadczenia wiem, że w terenie będzie trudniej i gorzej niżby to wyglądało. Należy liczyć się z blisko 100 % na niektórych kawałkach. Nie mniej psychologicznie to łatwy zjazd (bo obsuwa nie grozi przepaścią lub miazgą na kamieniach). Czyli ewentualnie czekan w łapę i voila! Za to z góry wygląda to bajecznie. Już bym chciał to zrobić. Ważne kwestie: - zdjęcia są robione późną wiosną więc białe to jest długo utrzymujący się śnieg. To bardzo dobrze rokuje dla "naszej" linii. - można przyjąć, że do nachylenia 100% skały w formacjach wklęsłych będą przykryte. To też dobry prognostyk. - jadąc w taki teren trzeba mieć umiejętność oceny ryzyka lawinowego, sprzęt abc i ekipę co wie co z tym zrobić - w kuluarze zachować duże odstępy (pokonywać go pojedynczo) - mieć linę 30 m (na wszelki wypadek) Nie mniej jednak towarzyszu Jeeb wszystkie znaki wskazują, że epicki zjazd jest. Za brak czujności i wprowadzenie towarzyszy w błąd, dostajecie naganę, konfiskatę przydziału spirytusu, nakaz samokrytyki oraz zsyłkę do Chamonix. Tam udokumentujecie tę linię i przedstawicie po powrocie wyniki pracy partyjnemu kolektywowi.1 punkt
-
Dolni Morava dziś (16.03). Słoneczne, z lekkim zachmurzeniem (jak na złość, jedna chmura zawisła tuż "pod słońcem" i nie chciała się przesunąć przez ok. godzinę), ale ogólnie pogoda udana. Ok. 0 stopni. Stoki o nachyleniu zachodnim, więc do ok. południa twarde. Krzesło wyprzęgane jeździ z pełną prędkością (ciekawostka, biorąc pod uwagę powszechne narzekania na oszczędzanie na prędkości, głównie w Szczyrku). Przepustowość dobrze dopasowana do liczby tras i wszystkie trasy czynne, warunki b.dobre. Śniegu naturalnego poza trasami prawie nie ma (resztki tylko na górze).1 punkt
-
1 punkt
-
Z kronikarskiego obowiązku - nie czytać, długie. Od końca: to upokarzające. Skończył się czas, gdy mogę pojechać przodem nadając tempo. Dziś już jest raczej "jedź sobie, a ja dojadę". Odwrotnie nie działa, mogę nie dojechać do miejsca, gdzie Curex czeka. Leci za szybko, staje za daleko. Teraz od początku. Österreichische Meisterschaften Telemark Sprint 2023 (rozgrywane jako NC-National Championships i osobno FIS) były w planie od dłuższego czasu. Rok temu Niemcy, w tym Austria, ostatni start w U16. W ramach zarządzania chaosem, koniec końców, ruszamy w piątek po południu kierując się do Forstau-Fageralm, na zachodnim skraju okolic Schladming. Podróż bez przygód : pomijając huraganowy wiatr od Brna daleko za Wiedeń i śnieżycę na ostatnich kilometrach ... no może ostatnich 50 kilometrach. Na wysokości stacji Reiteralm skręcamy z głównej drogi i po kilku kilometrach stajemy na kameralnym parkingu dolnej stacji Fageralm, metrów kilka od krzesła. Liczba mnoga jest umiarkowanie uzasadniona - Curex jeszcze w Polsce rozkłada z tyłu busa śpiworek i konsekwentie go nie opuszcza, rzecz jasna,pasami jakoś tam zapięta. Zasypiam przy kołysance grzejącego silnik, mruczącego, ratraka. Opad sprawia, że pracę przestawili z wieczora na 4 nad ranem. Sobota wita lekkim opadem śniegu, otwartą toaletą i dobrą kawą w hotelu obok. Czuć klimat old-school. Podwójne krzesełka terkoczą, parking pusty, obsługa snuje się sennie, pełen luz, przysłowiowe zero ludzi. Śniadanko i o 8:00, jak przystało na stację czynną od 8:30, zaczynamy podróż do góry. Krzesło, dwa razy po 10 minut, wyciąga nas nad start. Trasa ustawiona na dwójce, ładnie wygrodzona, na spragnionych czeka skok i rondo 360. Spragnionych jak na lekarstwo - zawodnicy FIS/PS kończą właśnie zmagania na Słowenii i dojadą na niedzielne zawody. Stok twardy, obok pokłady puszku. Skok przeraża nie tylko nas, zdecydowanie w tym elemencie mamy braki. Rondo oswojone. Sama trasa ciekawa i urozmaicona. 6 bramek na ściance po starcie, odejście w prawo na 6 bramek nachylonego trawersu na prawą nogę, kolejna ścianka, bula i grande finale - stromy najazd przez 4 bramki, skok ustawiony na około 12m dla pań i nieco więcej dla panów, kilka bramek, rondo i strefa biegu, na szczęście dla nas dość krótkiego. Zawody pokażą, że dla czołówki PŚ wychodzi około 45-50 sekund do ronda i kolejne 17 sekund na rondo i bieg. Widać gdzie zabawa się rozstrzygnie - kto mocno wjedzie nie odpuszczając nogi na ściankę przed skokiem i dobrze skoczy będzie w topie. Wcześniej trudno o błędy .. a skoro trudno to błędy i upadki były na "łatwym" też były. Po treningu skęcamy z krzesła w drugą stronę udając się w krainę orczyków i fajnego przytrasowego puchu. Jest pusto, mgliście i cudownie.Dla Curexa to pierwsza zabawa w puchu telemarkiem pomijając epizody na kilkunastometrowych odcinkach. Jest fun, są gleby, fikołki, szukanie kijka, wszystko to, co tygrysice i tygrysy lubią najbardziej. Sprzęt mamy do tej zabawy wybitny - sprawiedliwie po 65 pod butem 😉 tyle, że Curex na GSj a ja na czymś, co wannabe slalomka. Odmawiam wypuszczania się w kuszące żleby - nie znam komunikatu, nie znam stoków, nie mamy ABC a nawet gdyby, to Curex detektorem bawiła się w wieku lat siedmiu szukając pod śniegiem leżących obok pipsa batoników. To trochę za mało. Zjazd na dół pokazuje skrywane przed nami wcześniej ciekawe twarde ścianki. Parking, samochód, 45 minut do Golling.Zacny hotelik w dziwnie niskiej cenie. Obsługa życzyliwa - skoro chcę prasować narty ląduję ze skrzynką serwisową w wygodnej, hotelowej pralni. Trochę móżdżenia się nad smarowaniem, tradycyjnie skaleczony o krawędź palec, prysznic i spać. Pobudka 5:00. Wstaję na spokojnie, ogarniam auto i z gotowym śniadankiem budzę Curexa. Planowo,o 6:15, ruszamy pod górę na stację. Po drodze Curex plącze szczęśliwe warkoczyki - założone pod gogle już na kilku startach dały jej ksywkę "Pipi". Pogoda zapowiada się dobrze, zacznie sypać na drugim przejeździe. Dzień zawodów jest specyficzny. Muszę dbać o zapas czasu, brak nerwowości, pośpiechu. Do tego nudna rutyna - przypilnować rozjeżdżenia, analiza trasy, finish nart, koncentracja, rozgrzewka, picie, szturm żarcie, miejsce kryjące przed śniegiem, komunikaty z trasy, zabezpieczyć kijki na zmianę gdyby na trasie coś się popsuło, nagrać przejazd katując nogi, uspokoić nerwy przed drugim przejazdem ... i kilka innych drobiazgów. Atmosfera już poważna. Rozgrzewka i oglądanie pierwszego ustawienia w "pucharowym" towarzystwie. Curex dziubie śnieg, sprawdza trzymanie krawędzi. Ogólnie podejmuje działania sprawiające wrażenie profesjonalnych do przesady, wzbudzając zaciekawienie oraz lekki szok u mnie. Towarzystwo kumuluje się przy rondzie - rozkminka jaką trasę biegu, wytyczoną kolorami tyczek z żółtymi płachtami (to w telemarku oznacza, że nie trzeba na kolanko) zajmuje kilka ładnych minut. Sprawę wyjaśnia ktoś z obsługi rysując markerem strzałki. Za drugim obrotem oglądania próbny skok (upps.. szału nie ma) i sprawdzenie ronda (jest dobrze). Pozostaje wjechać na górę, ogarnąć narty i czekać na start. Przejazd jak przejazd. Jest dobrze, z czasu miejsce drugie w grupie kobiet (nie FIS) co to w telemarku nic jeszcze nie znaczy. Za "zły" telemark na bramce dostaje się +1 sek, za nie doleciany skok +3 sek, za brak telemarku przy lądowaniu +1 sek. Oglądając światową czołówkę czekamy, aż spłyną oceny sędziów. Wiemy, że mocna rywalka, z którą spotkaliśmy się rok temu w Niemczech złapała glebę. Organizatorzy płynnie zmienili U16 na U18 a to dużo może zmienić. Finalnie +3 za skok (za krótko, poprawne lądowanie) i zero z trasy. Tylko jedna zawodniczka łapie +1 za skok, ale jest konsekwentna, dokłada to do +6 z trasy a i zapas czasu nad nią był. Ogólnie, w pierwszym przejeździe, na poziomie FIS, 0 za skok ma zdecydowanie mniej niż połowa pań i panów. Z kompletem zer meldują się 4 panie i jeden sympatyczny Kanadyjczyk. Krótka przerwa i oglądamy drugie ustawienie. Skok jeszcze gorzej - lądowanie wychodzi na lewą nogą czyli Curex, który na lewą ląduje źle, musi już po ladowaniu zmienić nogę. Przesunięcie bramki za skocznią trojgu zawodników FIS level sprawi problem i z głośnym komentarzem ominą ją po złej stronie. Tradycyjnie czary mary z nartami (brawa dla Ika Sport - świetnego producenta smarów z Polski), to jedzie. Curex zamyka grupę, z sumy czasu jest dobrze, ale ponownie .. co powiedzą sędziowie? Tym razem łapie 3+2. Wszyscy zgodnie przyznają, sędziowanie surowe, ale sprawiedliwe, karniaki lecą po wszystkich. Tylko dwóch zawodnikow kończy II przejazd z wynikiem 0+0. Oczekiwanie na oficjalne ogłoszenie wyników urozmaicają rozmowy z osobami, które do tej pory znaliśmy tylko via sieć. Trochę o sprzęcie, o treningach, miejscach, planach, kondycji telemarku w różnych krajach, przeszłości i przyszłości. Bezcenne. No i chwila prawdy. Dekoracja "tylko lokalni" nic nie mówi, potem odliczanie od 3 do .. no i jest :), z zapasem 6:35. Sympatyczna ceremonia i jedziemy świętować do eksluzywnej restauracji Pod Złotymi Łukami. Do busa i w śpiworek. O poranku zjazd w dół na dolną stację i Planai. Plan prosty - mamy kilka godzin, nie jeździmy po tej samej trasie dwa razy. Warunki na górze bardzo dobre. Spotykamy ekipę brytyjsko-kanadyjską i ich trenera. Doskonała okazja na rozmowę o technice. Kilka cennych uwag dla Curexa zapamiętanych i wdrożonych w życie. Zjazd na dół o 13 "pucharową jedynką" nieco miękki, choć znośny i można się pobawić. Dalej nuda czyli 10.5h do Wawy i pisanie relacji na forum ... 😉 Za rok wychodzimy spod klosza U16 zaczynając starty w FIS, Pucharze Świata i Kontynentalnych Mistrzostwach Juniorów. Lekko nie będzie i dobrze. Statystyki Mistrzostw Austrii pokazują, że tracimy skokiem i w jego okolicach, reszta znośnie. Zapewne jest też dziura w bieganiu. Narty na 2023/24 zostawiamy w wersji GSj, co zapewne nie wpłynie dobrze na czas względem rywalek, ale nie chcemy podbijać startowo na mocniejsze. I to tyle .. trochę wiecej zdjęć i filmów na Curexowym instagramie @telemarkgirl.pl (www.telemarkgirl.pl) - zapraszam. Pozdrawiam, M.1 punkt
-
1 punkt
-
Pożegnałem się (na jakiś czas) z Hintertuxem. Trasy doskonale przygotowane, całkowity brak lodu. W zależności od temperatury i nasłonecznienia albo twardo, albo nieco bardziej miękko. Po nocnych opadach oczywiście robiły się odsypy. Poza trasami mogłoby być więcej śniegu, ale da się pojeździć, choć strat w nartach (ślizgach) nie dało się uniknąć. Trochę zdjęć między Fernerhaus, a Sommerberg Przygotowywanie tras na kolejny dzień narciarski. Ratraki pracują do około 22 - 23 godziny, w zależności od panujących warunków Poniżej Sommerbergu widok na dolinę Zillertal, Egalm, Rastkogel Powyżej Fernerhaus Pojeżdżone bardzo solidnie. Pozdrawiam.1 punkt







