Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.02.2024 w Odpowiedzi
-
15 punktów
-
Jaworzyna Krynicka 7.02.2024 Pierwsze narty w lutym po kolejnych ulewach. Stok lekko chwycony, wytrzymał z godzinę. Później coraz bardziej miękko ale bez tragedii. Ciepło i z czasem coraz bardziej pochmurnie. Rano kilka zjazdów po trasie nr 6 i 4, potem przenosiny na 5. Po godzinie 11 przez 15 minut była mżawka ale przeszła. Najdłużej dzisiaj trzymał stok nr 4. Czarna 5 też dosyć ok choć mocno zmiękła z czasem, za to ludzi niedużo więc swobodnie. Pod koniec jazdy odwiedziłem nową "trasę" na szczycie. Zrobiłem dwa zjazdy. Turbo płaska i króciutka, to tyle z wrażeń. Ogólnie było dzisiaj lepiej niż zakładałem że będzie. Uruchomiłem pierwszy dzień z 5 dowolnych na Jaworzynę z przedsprzedaży grudniowej. Pojeżdżone od 9 do 16:30. Narty na dziś - Head Kore 105. Trasa 6 Trasa 4 Trasa 5 Trasa 2A Przerwa na piąteczce Dół po godzinie 15 Nowa trasa nr 713 punktów
-
12 punktów
-
Było tak: niedziela: susi poniedzialek: Val Gardena- okolice Ciampinoi, passo Sella, potem w kierunku Val di Fassa, zjazd do Canazei (piękna miejscowość ale trzeba dymac z nartami 600 m do kolejki) potem jazda na Arabba i powrot wtorek: Sella Ronda przeciwnie do zegara z zaliczeniem Marmolady sroda: Kronplatz czwartek: Val Gardena - start z S Crisiny, sporo Monte Pana, Ciampinoi, zjazdy na dół, Gran Paradiso i okolice, Passo Sella i powyzej9 punktów
-
8 punktów
-
Wypięły się obie . Din miałem ustawiony na 8 ( 178 cm, 86 kg wtedy - dzisiaj 78 kg 🥰) . Teraz mam din na 6. Co do umiejętności narciarskich tak rozkminianych powyżej: tak jak napisałem w "poście założycielskim" nie jestem nowicjuszem ,coś w ciągu tych 50 lat jazdy na nartach się nauczyłem. Oczywiście nie byłem nigdy w żadnym klubie więc mam zapewnie duże braki techniczne . Nigdy nie jeździłem skrętem wymuszonym na tyczkach czy w bramkach , jedynie skręt dowolny..... . Jeżdżę na każdych trasach z tym że nie wszędzie na krawędzi ,dużo także ześlizgu ( tam gdzie dużo ludzi czy tam gdzie nazwijmy warunki nie ten teges 🥳) . Teraz ,na rozpoczęcie sezonu ,po powrocie, miałem dość duży problem z psyche a dokładnie z prędkością. Bałem się po prostu że tracę kontrolę nad nartami z powodu prędkości ,że w razie czego nogi nie wytrzymają obciążenia i że np. siądę na tyłach . Niestety Deacony 80 mi w tym nie pomagały . Poza tym ,nie uciekajmy od tego tematu- wiek w tym nie pomaga . No cóż, znacznie zwolniłem na nartach ( choć już Skitraker pokazał 78 kilosów ,ale to był jeden odcinek z przeciwstokiem na końcu 🥳) . Nie bez kozery jest jeszcze fakt że w ciągu ostatnich 12 lat pokonałem 2 nowotwory które także dały mi w kość . Stąd może i te moje problemy z zaadaptowaniem do Deaconów 80 !!!! To co było możliwe 20-30 lat temu teraz staje się trudniejsze do realizacji i akceptacji przez organizm. Motoryka już nie ta .5 punktów
-
Podliczyłem z tabeli temperatur maksymalne dzienne temperatury dla Wrocławia w miesiącach zimowych - dla 10 ostatnich sezonów, w porównaniu do całego wcześniejszego okresu 1961-2013. Grudzień - ostatnia dekada: 6,0 (wzrost o 2,9 względem średniej z lat wcześniejszych) Styczeń - ostatnia dekada: 4,4 (wzrost o 2,5) Luty - ostatnia dekada: 7,0 (wzrost o 3,5) Marzec - ostatnia dekada: 10,8 (wzrost o 2,7) Czyli wbrew pozorom, marzec też jest cieplejszy niż dawniej i zima nie "przesuwa się w czasie", jak by się mogło wydawać.5 punktów
-
A tu coś dla tych, którzy dziś narzekają na "kiepskie warunki" w Szczyrku: około 2 minuty można zobaczyć, jak dawniej jeździło się na Kotarzu w Brennej i jak narciarze komentowali takie warunki:4 punkty
-
Nie wciągniesz mnie w dyskusję tego rodzaju 🙂. Od 2018 szukałem wiedzy na polskich forach, gdyż najarałem się na nartowanie " jak szczerbaty na suchary" - według mnie, mojego podejścia, ucząc się (nikt nie musi się ze mną zgodzic), dobrze natrafić czy znaleźć autorytet. Ten jak wiemy trzeba sobie zbudować, ale dla każdego z nas może być on różny/inny. Istotne aby był dla nas pomocny/skuteczny/pozytywny. W sporcie szeroko pojętym mamy jakieś założenia metodyczne, a każda rekreacja ruchowa lub zdecydowana większość, wywodzi się że sportu. Trenerzy mają prócz tego także swoją filozofię. Jeśli dany system (kraju, federacji, klubu) jest zdrowy/skutecznydopracowany/spójny, to skutkiem są dobre wyniki oraz dobrze wyszkoleni zawodnicy. Jednak z uwagi na wspomnianą filozofię trenerów (ona wynika z osobowości, poglądów, ale i chęci rozwoju, poszukiwań) dany zawodnik, zespół ma pewien pierwiastek odmienności, ale wspólną bazę. W sporcie zespołowym skutkuje, to bezproblemowym adaptowaniem się np zawodnika z drużyny Lazio, do zespołu z Rzymu, czy z klubu x, y, z do wspólnej gry w reprezentacji. Teraz jak mówią "do brzegu" i ostatnia część Twojego wpisu. Nie muszę już zaprzątać sobie głowy poszukiwaniem nowych stwierdzeń w narciarstwie, znalazłem autorytet ze zdrowego, spójnego systemu. Zatem mi potrzeba już tylko cierpliwości i determinacji, a że zima odeszła, to cóż, jeszcze starym nawykiem skusi w sezonie, aby coś poskrobać ;), ale walczę z tym. Finalnie abyś mnie zrozumiał @Victor nie neguję "starego" czy "nowego", bo teraźniejszość jest zawsze mixem obu, choć proporcje nie są stałe.4 punkty
-
Jako że jest ciepło, miękko itp. to w Szczawnicy w tym tygodniu nie ma żadnych zamknięć trasy FIS, treningi / zawody odwołane bo za miękko pod tyczki. Więc skoro pogoda dała takie okno dostępności trasy od rana, a nie po dziurach potreningowych, to pojawie się jutro bo mam akurat dzienny skipass PKLu do wykorzystania. Miał być wykorzystany w tym sezonie w Zawoi na Mosornym Groniu - bo nigdy tam nie jeździłem. Ale mam tam z 2,5h jazdy a warunki niespecjalnie dobre, więc zostawię to na kiedyś... Także trzeba przesmarować Heady Kory po wczoraj i ruszyć z nimi rano do Szczawnicy.4 punkty
-
Są różne kierunki nieoczywiste.Polecam Kopaonik w Serbii,dojazd autostradą lepszy niż do Austrii, ceny o wiele niższe,standart utrzymania tras nie ustępuje,kolejek nie ma...Trafiłem tam w pandemii przypadkowo,ale gdyby nie nawał imprez narciarskich w innych miejscach,powtórzyłbym bez zastrzeżeń,zamiast Szczyrku,Białki czy Chopoka...4 punkty
-
4 punkty
-
o dzięki za filmik, akurat w latach 80 jeździłem tam często mimo że nocowałem w chatce Studenckiej w Szczyrku pod Przełęczą Karkoszczonka, jechaliśmy wtedy orczykiem na Beskid, potem kawałek torem saneczkowym i szlakiem turystycznym w dół do Brennej, tam z łyżwy i kija drogą pod wyciągi na Kotarzu, obracaliśmy kilka razy i jechali na przełaj przez las pod szczyrkowskie Solisko, dalej orczykami przez cielętnik na Małe Skrzyczne z buta na Skrzyczne i często o zmroku FISem (którego o tej porze już nikt nie pilnował) do Szczyrku, po ugaszeniu pragnienia w knajpie u śliwy autobusem do Biłej i z buta o północy do naszej chatki.3 punkty
-
Paweł, to oczywiście ma sens pod jednym warunkiem, że będziesz tej nauce poświęcał odpowiednio dużo czasu. Bo przeciętny Kowalski spędza na stoku 7-10 dni w sezonie. Każde wydłużenie okresu nauki zmieniają się w lata. Próba polecenia komuś dłuższej narty to już jest atak paniki, dłuższa i szersza wywoła dożywotnią frustrację. U przeciętnego Kowalskiego. pozdrawiam3 punkty
-
Strasznie dużo w przestrzeni internetowej jest takich bon motów typu: "nie bierz gigantki, ona sama nie skręca" albo "weź krótszą nartę, będzie ci się łatwiej skręcać". Jak pierwszy raz ubrałem sklepowego GS byłem pełen obaw, nakarmiony powyższą teorią, że pierwszy skręt, jeżeli do niego w ogóle dojdzie skończy się jakimś crashem. Okazało się, że narty jechały normalnie, a po czasie adaptacji i osiągnięcia pewnego progresu zupełnie normalnie i coraz lepiej, i powtórzyłem manewr biorąc mastera. Ta sama sytuacja, wszystko było w porządku. Potem przyszła kolej na komórkę GS, juniorską bo juniorską, i znowu, narta jechała tam gdzie chciałem i znowu był fun. Dlatego wniosek, jaki wysnułem brzmi tak: szkol się i ucz przykładnie, a nie będzie miało znaczenia jaką nartę masz przypiętą do butów. Oczywiście to są słowa ludzi, którzy nauczyli mnie tego i owego, aczkolwiek innym często powtarzanym przez nich cytatem jest: "to ma być przyjemność". I tak to jesteśmy rozdarci pomiędzy pierwotnym poczuciem szczęścia, a kwestiami rotacji, antycypacji, odciążenia etc. Na zdrowie.3 punkty
-
Przyznam że pożądliwym wzrokiem spoglądam na pewną hybrydę ze stajni Salomona (z czystej pazerności) ale narazie niezbyt długi GS rozbił bank i okazało sie że dla mnie nadaje sie do jazdy rano, wieczór we dnie w mroku, w gnoju, znoju syfie w tłoku.....traktuje tą nartę jak nieco dłuższy SL a ona odpłaca sie stabilnością dla SL nieosiągalną..3 punkty
-
Ta dyskusja rozwija się coraz dalej. Zaczęła się od opowieści o powrocie do nart po kontuzji, a kończy się na publikacjach naukowych. Nie mamy określonych żadnych warunków brzegowych, piszemy o wszystkim. Tymczasem chodzi o to, jakie kto ma odczucia jadąc na konkretnej narcie nie mówiąc ani słowa o poziomie umiejętności. Zawężając temat do amatorów, a jeszcze bardziej do ambitnych amatorów, chyba nie wypada nam wyrażać szczegółowych, autorytatywnych opinii o wyższości GS R>25 nad AM, ani snuć opowieści o tym jak GS jedzie po miękkim śniegu. Możemy wyrażać swobodnie opinie jak się jechało na tym, czy owym i w jakich warunkach. Mam wrażenie, że w oczach osób z branży brzmi to wszystko nieco groteskowo. Rozkładamy narciarstwo na czynniki pierwsze zamiast cierpliwie klepać ćwiczenia dzień za dniem i pracować na sukces, którym będzie progres😀. Żeby nie było, sam zaliczam się do tych teoretyków i sam widzę jak jałowy jest to trud. Jesteśmy w gąszczu definicji, porównań, szczątkowych informacji na temat techniki, dobrych rad, złych też. Kiedyś poradzono mi: jak chcesz się nauczyć dobrze jeździć, to idź na kurs instruktorski, tam cię nauczą. A jeżeli chodzi o wrażenia z jazdy na nartach, to mam wrażenie, że czasami nic nie rozumiem z tzw. ogólnej teorii. Jeżdżę głównie na nartach długich i wąskich pod butem, na nich wykonuje ćwiczenia, krótkich nart używam sporadycznie. Na szerokości pod butem 80 mm spędzam miło cały dzień w każdym śniegu, bo jazda na nich jest ekstra i wchodzą na krawędź tak samo jak wąskie. Wczoraj wieczorem ubrałem GS R23 na grząski śnieg w deszczu. Czy jechały? Oczywiście, że jechały. Czy jestem zawodowcem? Oczywiście, że nie, ale R23, czy nawet 25 jest także dla amatorów (to wcale nie oznacza rozpaczliwego zsuwania się). Czy można na nich jechać śmigiem? Oczywiście, że tak. Nie formułuję zasad, ani nie cytuję kanonu, tylko przedstawiam swoje odczucia, które czasem nie pasują do powielanej teorii. Musi, nam amatorom, to wystarczyć chyba, że aspirujemy do środowiska fachowców, to wtedy już subiektywizm podlega ocenie konkretnych zasad.3 punkty
-
Szersze narty >90mm są bardzo fajne w różnych warunkach, ktoś kto ogarnia jazdę dobrze to pojedzie na nich płynnie na krawędziach podobnie jak na GS. Ja jeżdżę głównie na GS i właśnie na szerszych (wcześniej Volkl Mantra a obecnie Head Kore 105). Krótsze narty z mniejszym promieniem 163 r13,3 używam sporadycznie na mniejsze stoki w okolicy Cieniawa, Kokuszka, Słotwiny Tab. Przy jakimś wyjeździe alpejskim to zawsze mam ze sobą GS + szersze.3 punkty
-
Jeśli byśmy chcieli wykrzesać max (cokolwiek to znaczy) to tak... Ale jesteśmy amatorami i nie musimy max wiec możemy wykrzesać sporo: wcale nie potrzebujemy ani a...ani b ani c... GS to taka sama narta jak kazda inna - ma swoje wady i zalety podobnie jak SL czy inna ....każda pojedzie tak jak mu "jezdziec" każe..3 punkty
-
3 punkty
-
dobre -jakbyniebyło czasem potrzebne jest takie przeżycie aby dłużej pożyć2 punkty
-
To grubo. Skoro miałeś 92 km/godz to pytanie, ile miał rusek, co Ciebie doganiał. 110? Ja sam jak jest rano pusto i twardo to cisnę szybciej, mimo że podczas ostatniego sezonu miałem memento mori i glebowałem przy 94km/godz. Na szczęście nic się nie stało, wstałem, otrzepałem się i musiałem cofnąć się 120m w górę stoku po narty. Dużo zdrowia.2 punkty
-
Do listy stacji widm można dopisać Lubomierz. Podobno padli. Jakiś konkretniejszych informacji nie znalazłem. Strona internetowa nie działa, kamery nie działają, na profilu fb ostatni wpis z końca poprzedniego sezonu. Nie zdążyłem tam nigdy pojeździć.2 punkty
-
Twardy jest, choć rusek go dogonił, za wolno, nie za szybko jechał... ps on ma depresję ja aspergera2 punkty
-
Cze Bo @Victor trochę nie rozumie, w czym trudność, albo dlaczego jest trudniejsza narta szeroka do nauki. Założyłem Twoje, jeden zjazd i wszystko jasne (nie chciałem oddać ). Po trzecim to jakby były moje od dawna. Najważniejsze że jadą tam gdzie ja chcę, a nie że jadą na krawędzi. Mnie schematyczna jazda na stoku nie interesuje (czyli rytmiczne skręty przez 5 km, albo bujanko z lewa na prawą po promieniu), bo mnie to nie bawi. Ja jeżdzę arytmicznie, od krótkich rzekłbym półskrętów do średnich (dla mnie to długie - bo się mało dzieje, ale to raczej ogólnie przyjęte jako średnie). Natomiast na tak szerokich (nie bardzo miałem okazję, a jak już miałem to się zrażałem przez tą "mułowatość") jeszcze nie jeździłem. Zapiąłem i zacząłem jazdę na "standardowym" programie. Niestety nie działał, narty nie jechały jak chciałem. Wiecznie gdzieś coś za późno, bo jadąc po stoku wśród innych narciarzy, komputer non stop wyznacza nową trasę. Ja jeżdżę umiarkowanie szybko, ale jednak szybciej niż spora część innych narciarzy. To tuning programu. Ale nic się nie dzieje, niby lepiej ale dalej to nie to co powinno być. Dopiero za którymś tam razem jak sam początek skrętu zrobiłem szybciej i dużo bardziej zdecydowanie reszta timingu zaczęła się zgadzać. Nie miałem instrukcji, ale jakoś poszło. Stąd wniosek, bo te Deacon-y 84 to super narty. Ale nie chciały początkowo współpracować. Pewnie jeśli miało by to być bujanko z wte i we wte, pomyślałbym - narta jak narta - wielkie mecyje. Gorzej jak już miała jechać tak jak ja chcę, bez żadnych kompromisów. Wtedy to jest bezpieczna jazda, jak w pełni kontrolujesz to co robisz. pozdrawiam2 punkty
-
Niemcy -Bawaria Ostatni sezon jazdy https://turystyka.wp.pl/osrodek-narciarski-w-alpach-zamyka-sie-na-zawsze-inwestycja-za-60-mln-na-nic-6993473675188768a2 punkty
-
odpowiadam poniekąd victorowi choć tego nie widać;-) to ile radości i pewności w oparciu daje narta master gs w zap... po pustym szerokim stoku z rana (tylko na takich z gs jeździłem) a przez pewien czas to była podstawowa narta; slalomka do kręcenia wąskim pasem na małych górkach nawet gdy tłok, am po opadzie, obok, w marcowych śniegach, też mega, zdaje się, że fajnie popróbować optymalnych nart w optymalnych dla nich warunkach, nawet jeśli przez większość czasu jesteśmy zmuszeni do kompromisów, na hybrydach, performansach nie jeździłem więc się nie wypowiadam, ale sądząc po opiniach doświadczonych narciarzy być może ten kompromis nie jest taki zgniły na jaki wygląda...2 punkty
-
2 punkty
-
Victor, zaznaczony tekst to klucz (nie bronię @marekbtl ) i nie atakuję innych forumowiczów, jak ładnie mawia @Marxx74 "rozmawiamy" . O trudności narty szerokiej, czy jej łatwości, jeśli jesteś na takim levelu, to pojedziesz tak na wszystkim, ale im szerzej pod butem tym ten level musisz mieć wyższy (fizycznie i technicznie) aby tak poprowadzić deski 100mm Natomiast mając taki level jak poniżej i tak się poruszając, każdą "łopatę" ogarniesz. Wszystko co mamy pomiędzy zarówno w szerokości nart i poziomu narciarza będzie wypadkową jednego i drugiego. Zatem jak napisał @Lexi im mocniej bardziej wchodzimy w etap nauki krawędziowania nart, im szersza, tym bardziej to utrudnia. Oczywiście jak napisałeś jeszcze rodzaj podłoża to łagodzi lub potęguje.2 punkty
-
Przecież zlot jest w weekend (chyba, że jakaś praca ciągła) możesz przyjechać w piątek po pracy (ja tak pewnie się pojawię z moją żoną) fajnie było by się poznać osobiście. Także wbijaj do Zwardonia.2 punkty
-
Choroba! Człowiek ledwo wrócił z tygodniowego urlopu w Dolomitach, a już gdzieś by sie wyskoczyło. W tym roku ferie w dolnosląskiem zbyt szybko wyznaczyli!!! Z racji braku białego w odpowiedniej ilości w okolicach Wrocławia zrodził mi się pewien pomysł. Gdzie najbliżej z Wrocławia w Alpy na "przedłużony" wekend skoczyć? Jakby człowiek cudem dostał dwa dni urlopu powiedzmy czwartek i piątek albo piątek i poniedziałek to chyba by wydało?? Wyszły by ze trzy dni jazdy😇! Jakieś pomysły? Delikatnie myślałem o Alpach Salzburskich. Internet podpowiada że nawet przez Czechy to 7,5 godziny w wersji optymistycznej (na korki w Monachium już mam powoli alergię) Widzę, że oferty noclegowe na niepłny tydzień da się znaleźć. Pytanie z cyklu mini-max. Minimum drogi maximum przyjemności z pobytu😁1 punkt
-
Chcąc uniknąć zderzenia z innym narciarzem ,którego poniosło i zaczął z boku przecinać mi mój ślad ( chwilę wcześniej go minąłem - stał na lewym skraju trasy , naraz kątem oka widzę że rozkraczony dogania mnie i widzę że będzie niżej "kolizja"),na kilkanaście metrów przed punktem w którym powinniśmy się zetknąć zjechałem na pobocze , trasy. Na trasie prawie nikogo nie było ,było to zaraz po otwarciu wyciągów( mój 3 zjazd...). Niestety na poboczu był miękki śnieg i wyrwało mnie z nart. Jechałem szybko długim skrętem i za bardzo nie miałem gdzie uciec stąd wypad na pobocze. Gościu który chciał we mnie " trafić" to był "rusek". Skąd wiem - ano z 200-300 metrów niżej stali na poboczu narciarze i jak jechał na krechę to krzyczał do dniach " wnimanje" i prawie ich staranował. Ja zapłaciłem za zbyt szybką jazdę ( Skitraker pokazał 92,8 km/h) złamaną nogą - kość strzałkowa i piszczelowa i rok przerwy. Wiem ,wiem- zbyt duża prędkość. Ale na swoje usprawiedliwienie powiem tylko że jeździłem tak szybko tylko z rana kiedy stoki były puste a trasa świeża. Długie skręty na krawędzi....... . Zapłaciłem już za głupotę ,choć jeździłem tak z 20 lat : z rana ,gdy stoki były jeszcze puste...1 punkt
-
1 punkt
-
Ski Arena odpaliła Karkonosza, jako środek transportu na Hale Szrenicka. Puchatek stoi. Trochę obserwuje Szklarska i takiego manewru jeszcze nie widziałem.1 punkt
-
1 punkt
-
Ale o takiej narcie pisze 80-85 bo co więcej to już bardziej off niż trasa . Choć 65 a 85 to dość spora różnica bez dwóch zdań ! Ale wprowadzić 85 na krawędź dla dobrego narciarza to nie problem a przynajmniej nie powinien.byc problemem a jeżeli jest to moim skromnym ma braki 😉 i cała dyskusja jest dość śmieszna pod kontem amatora nie zawodnika bo on potrzebuje narty zdecydowanie wąskiej żeby uzyskać te mega ważne sekundy .1 punkt
-
Ja tego nie neguje i jest to oczywistość. Podział na narty ich wady i zalety. Narta o sportowym charakterze taka pozostanie.Jednak jestem amatorem i jeżdżę rekreacyjnie, z lekkim pazurem szybszej zajawki do tego nie nie mam zwciecia ,ba nigdy nie odważę się pojechać 140 kmh pełnym palnikiem ale równie sprawnie mogę pojechać taka narta R15 i 83.5 przy prędkości powiedzmy 60-70kmh choć jeszcze nigdy prędkości nie mierzyłem . Tylko tyle. Czasami wydaje mi się,że w tych wszystkich dyskusjach jest wszystko pomieszane amator-zawodnik ! ps Paweł taką postawę jak na pierwszym zdjęciu stop- klatka uzyskasz na narcie 80 pod butem bo to nie problem dla dobrze jeżdżącego który ma już wyuczoną dobrą technikę jazdy .1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Tadziu, masz rację, Zbyszka doświadczenia są cenne jak każdego z nas. Ale długo już jeżdżę po trasach i głównie po trasach i wiem jak wyglądają zwykle i wiem nie z netu tylko ze swojego doświadczenia co się sprawdza w typowej jeździe trasowej. Koledzy potwierdzili także ze swoich doświadczeń, że narta szeroka jest inna i trudniejsza od narty relatywnie wąskiej. Ponadto zbyt duża elastyczność w nartach trasowych jest nie pożądana. Nie mówiąc już o potężnych rockerach. Będąc teraz we Włoszech po wieczornych opadach i nocnych przymrozkach, stoki były zlodowaciałe. Puszczało koło 11.00. Miałem taką nartę i niestety jedyną - chodzi o elastyczność, pierwsze 2h to była walka o życie. Narta świetnie się sprawowała na śniegu, nawet jak juz rozmiękło mocno, bo w dzień lampa i temperatury na plusie, ale po betonowym stoku nie dało się na niej jeździć. Poranny beton nie jest nowiną i narty które nie dają mi pewności w takich warunkach, nie są w mojej ocenie do jazdy trasowej. Do mnie walory narty, którą Izydar przedstawił nie przemawiają, bo strata zaufania do sprzętu to koniec zabawy na stoku. pozdrawiam1 punkt
-
Czyli typowe, mam ale nie umiem.... Zdarza mi się ze 2-3 razy w sezonie zagraniczne wojaże. Zmuldzone stoki zdarzają się rzadko, a jeśli już to fragmentarycznie i są to strome odcinki lub przejazdówki. Nie wiem co obejmuję i na ten temat się nie wypowiadam, jako narciarz trasowy opisuję co widuję na trasach, nie poza, bo się tam nie zapuszczam, bo przyznaję że nie mam sprzętu do tego, a te formy aktywności mnie nie kręcą. O gustach nie dyskutujemy, bo gusta się ma. Ja lubię przebieranki a Ty szydełkować. Doskonale zrozumiałem. Skoro nie ma wpływu, to mnie narty wąskie wystarczą. Kolega z 50-cio letnim doświadczeniem narciarskim opisał swoje wrażenia, a nie jest to odosobniony głos. Sam miałem okazję ostatnio się przekonać, że zmiana szerokości jest odczuwalna i trzeba dość dobrych umiejętności, aby się w miarę szybko do niej zaadoptować. Pomijam fakt jazdy przytrasowej na szerokich nartach, a miałem okazję 2 x w życiu, bo sprzęt bardzo ułatwiał, ale były takie opady, że w stricte sportowych nie dałoby się jeździć, a przynajmniej ja bym nie potrafił, bo mnie level nie puszcza. Wiesz, nie przeinaczaj moich słów, ja pisze o nartach o konstrukcji sportowej, nie o komórkach w spec. FIS. Jeśli komuś coś doradzam, to szerokość 70-75 pod butem jest idealna do nauki. Ja lubię narty o konstrukcji sportowej i SL ma mityczne 66 a GS 71 - bo to udawana gigantka. Narty niezwykle elastyczne dopasowane do mojej wagi i umiejętności. Sprawdzają się doskonale od porannego betonu do miękkich śniegów, bo nie są przesadnie sztywne. Czyli stricte trasowe narty. Owi Włosi czy inni produkują obecnie przednio napędowe "SUV"-y, które to ani nie są tak pojemne jak podstawowa skoda octavia, a o zachowaniu się na drodze nie wspominam , ale są ładne i modne no i sporo droższe. Widocznie odwiedzam "złe stacje", ale je lubię. Oczywiście, Twój ból jest większy niż mój - jak zawsze. Prawdziwe narciarstwo zaczyna się w żlebach. pozdrawiam1 punkt
-
Wiesz, ja jestem stricte trasowym narciarzem i nart szerokich nie mam - bo nie potrzebuję. Nawet do jazdy przytrasowej wystarczają mi te które mam. Jeżdżę już dość długo i nawet sporo jak na przeciętnego amatora. Ale to jazda stricte trasowa bez względu na warunki jakie panują na stokach. Nie jeżdżę też na 2h poranny sztruks, bo dla mnie strata czasu, bo mam za daleko gdziekolwiek. Moja wypowiedź jest z perspektywy narciarstwa, które uprawiam ad vocem wypowiedzi Kolegi. Dla mnie narty o charakterystyce sportowej nie są trudne ani nie wymagają tytanicznej siły, aby na nich jeździć. Zresztą nie jestem tytanem. Raczej drobny ze mnie gość. Twoje narciarstwo pewnie jest w inną stronę skierowane, a trasy są przy okazji. Starasz się udowodnić że Jeep Wrangler jest tak samo dobry na torze jak choćby RS3, bo ma napęd na 4 i blokadę mostów, skok zawieszenia 40 cm i przejeżdża po tarkach bez zająknięcia. A to cegła na kółkach do jazdy w terenie, gdzie pokaże swoje oblicze, po torze można także nim jeździć, ale dla mnie to nie jazda, bo wiem jak wygląda w samochodzie, który się do tego nadaje. Z Twojej wypowiedzi wynika, że masz spore braki techniczne i brak Ci objeżdżenia w jeździe trasowej, skoro masz problem z carverem i punktujesz "wady", które dla mnie nie istnieją. Jedynie bezpośrednie porównanie na stoku ma jakiś sens, najlepiej w warunkach, które sporo osób uzna za trudne, czyli odsypy i wyłażące płyty lodowe, które na stokach występują nader często. Przy obecnych technologiach stosowanych na stokach, naśnieżaniu, cyklicznym ratrakowaniu muldy występują bardzo rzadko i jedynie na stromych odcinkach. Reszta tras jest w stanie bardzo dobrym. Do narciarstwa trasowego potrzebna jest ogólna sprawność fizyczna i siła poniekąd też, ale nie trzeba być kulturystą aby jeździć na nartach, szczególnie, że to stricte amatorska jazda. Większość jest potrzebna do kontrolowania sił występujących podczas jazdy, które są wypadkową masy pacjenta, prędkości, umiejętności i energii wytwarzanej przez narty, a nie do jej wytwarzania. W Alpach, czy Dolomitach spotykam na trasie skiturowców zjeżdżających po wejściu. Ale to tylko wynik wejścia, a nie cel sam w sobie. Nie utkwił mi w pamięci żaden z nich. Zazwyczaj to była co najwyżej dość przeciętna jazda trasowa, a nierzadko poniżej przeciętnej. Bardzo rzadko można spotkać na trasach kogoś, kto w specjalistycznych szerokich nartach potrafi jeździć tak jak w sportowych. Ja spotkałem parę osób. Ostatnim z nich był chłopak, narty 110 pod butem, który skończył karierę zawodniczą i zafascynował się jazdą pozatrasową. Przyjechał na rozjazd, bo jechał do Francji. Ale takich osób jest promil. Jedynie mogę się z Tobą zgodzić z doborem sztywności wzdłużnej, dla mnie przy moich umiejętnościach i wadze zbyt duża przeszkadza. Wolę narty bardziej elastyczne, czyli standardowy GS lub SL sklepowy bez płyty rasowej, bo w miękkich śniegach mi to przeszkadza, narty nie pracują jak trzeba. pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







