Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Michas222k

    Michas222k

    Użytkownik forum


    • Punkty

      23

    • Liczba zawartości

      515


  2. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      4 615


  3. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      4 972


  4. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      5 316


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.01.2025 w Odpowiedzi

  1. 17 punktów
  2. 15 punktów
  3. Na gryglu warunki przyzwoite, śnieg trochę w stylu cukru, ale to niewielka warstwa nad twardym podkładem. Pomarańczowa kanapa- odsypy cukru. Grapa twardo lodowo i odsypy po dziennej jeździe( widać brak ratraka na jazdy sylwestrowe). Na W5 masakra z muldami zaraz za mostkiem, reszta trasy przyzwoita.
    11 punktów
  4. Do 12:00 w szczyrkowskim warunki b.d później trzeba wyżej się przenieść na M.S, niżej wałka narciarzy przed i na lodowych ściankach.
    10 punktów
  5. 10 punktów
  6. Spełnienia narciarskich marzeń w Nowym Roku, świetnych warunków, braku kolejek i jazdy w ulubionych ośrodkach. Ja swoje spełniłem dzisiaj, warunki ciągle bez zmian... Jedyna restauracja na lodowcu nienależąca do właścicieli Hintertux Gletscher. Tuxerjoch coś w rodzaju naszego PTTK A taki śnieg (naturalny) można spotkać w okolicy dolnej stacji Talstation... Pozdrawiam.
    10 punktów
  7. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku. A w nowy rok alpy od strony włoskiej wyglądają tak...
    9 punktów
  8. Sylwester jakoś na szczęście przeleciał. U nas był spokój ale w Juns, Madseit i Hintertuxie fajerwerków nie brakowało Głodni spać nie poszliśmy Nowy Rok przywitany w możliwie najlepszy narciarski sposób. Na trasach coraz mniej naturalnego śniegu, robi się coraz więcej betonu i lodu też nie brakuje, nie zmienia się tylko słońce, mróz i ilość narciarzy, jaki Nowy Rok taki cały rok chciałoby się powiedzieć... Tak by częściej wyglądała Austria gdyby nie turystyka zimowa a właściwie to całoroczna... Pozdrawiam.
    7 punktów
  9. Dosiego Roku duzo sniegu i blekitu
    7 punktów
  10. Wisła Nowa Osada dzisiaj Jak na brak zimy to radzą sobie dobrze z przygotowaniem trasy.
    6 punktów
  11. Dziś warunki bomba, kto nie jeździł ten .... Rok kończyłem narciarsko oraz basenowo. Syn dał mi pojeździć na swoich nowych nartach. Dogtouring ? Pies fantastycznie ułożony. Na basenach brak tłoku. Życzę Wam tyle samo słońca w nadchodzącym 2025 co ja dziś miałem.
    6 punktów
  12. Kasina sylwestrowa. Sporo ludzi na otwarciu, ale nie przybyli nowi. Teraz zaczyna ubywać. Warunki wiosenne.
    6 punktów
  13. Wokół boosterów chodziłem od paru lat. W międzyczasie dopasowałem buty, w stopniu mnie satysfakcjonującym i temat na chwilę umarł. Ale wróciłem do tematu i zacząłem go rozgryzać na nowo. Tutaj filmik z twórcą boosterów, generalnie tłumaczy co jak i dlaczego. W moim przypadku problem sprowadza się do dość szczupłej i wysoko zaczepionej łydki, co powoduje luz w cholewce buta. Żeby go ograniczyć, musiałem bardzo mocno spinać górne klamry, co pomagało jedynie częściowo ale jednocześnie pogarszało krążenie w stopach. Kilka lat temu wygasł patent na boostery, co spowodowało rozszerzenie rynku (Sidas, Atomic, etc.) i spadek cen. Uznałem, że warto wydać niecałe 300 zł i sprawdzić co toto warte. Montaż zajął mi jakieś 5 minut (tutaj filmik, z precyzyjną instrukcją): Tak wyglądają zamontowane: Zwracam uwagę na sposób zapinania (pod plastikiem górnych klamr!). Jestem po paru jazdach i muszę wam powiedzieć, że w moim przypadku to działa. Działa na kilku polach: 1. Sposób zapięcia powoduje, że noga jest przytrzymana przy tylnej części buta, co skutkuje, po pierwsze, wyraźnie zmniejszonym luzem w cholewce (przy lżejszym zapięciu klamr), po drugie, lepszym przełożeniem siły nogi, gdyż nacisk na przód powoduje jednocześnie pociągnięcie tyłu buta. 2. Flex buta stał się zdecydowanie bardziej progresywny. Przy seryjnym strapie Lange, flex był w moim odczuciu zdecydowanie bardziej liniowy. 3. Poprawa krążenia w nogach. Mogę zapiąć buty mocniej niż poprzednio, a nogi mi nie cierpną. Generalnie jestem bardzo zadowolony. Przy wadze 85 kg zamontowałem booster expert/race. Są twardsze "worldcup", miększe "intermediate" i wersja dla dzieci. Polecam przede wszystkim tym, którzy mają kłopot z luzem w cholewce i/lub z bólem piszczeli.
    4 punkty
  14. Pojechałeś się powozić na "oponkach".?.. Najlepszego!!
    4 punkty
  15. 4 punkty
  16. Z nimi jest jak z PRLem-gdybyśmy mieli blachę,to produkowalibyśmy konserwy,ale nie mamy mięsa..
    3 punkty
  17. Powiem Ci że na talerzyk nie chcieli mnie wpuścić 😅
    2 punkty
  18. Dzięki wielkie. Historia jest taka, że kupiłem te narty w marcu 2024 i jeździłem na nich jakieś dwa tygodnie i teraz chciałbym je przygotować. Wiem, że jest czarny flamaster i metoda zbierania, ale szybciej jest jak ktoś wie. Kupiłem ja dla siebie, chociaż nie jestem juniorem. Dopiero później kupiłem mastery dla dorosłych, na których teraz jeżdżę, ale w sumie fajnie się na tych Rossi jeździło i sobie zostawiam. Jak to komórki juniorskie dużo nie kosztowały, są spokojnie sprzed około 8 lat biorąc pod uwagę kolorystykę. Dziwne jest to, że nie widnieją w żadnych katalogach, stąd moje pytanie. Jeszcze raz dzięki za sugestie.
    2 punkty
  19. Ja znalazłem tak : Model Base Consumer Models 1 2 Hero Adult Models (w/R22 plate) .5 3 Rental Models 1 1
    2 punkty
  20. Dzisiaj chciałem sobie przypomnieć warunki na dolnośląskich stokach to wypadało jeździć głównie na orczykach, w zasadzie to głównie Olperer i Kaserer. Trasy dobrze wytrzymały cały dzień, mimo 5000 osób na trasach tego nie było widać a przy orczykach to już pojedynczy narciarze i jazda po pustych piste... Olperer Kaserer Schlegeis see Takie tam... Najwięcej ludzi w takich okolicach, przy paśnikach... Pozdrawiam.
    2 punkty
  21. ..żartowałeem - też ich poznałem po nartach..
    1 punkt
  22. Życzę Wszystkim "nartującym" Szczęśliwego Nowego Roku. Stopy śniegu pod kilem, czy jakoś tak. Przełom roku spędziłem pracowicie w ON Nowa Osada w Wiśle. Temperatura ujemna, warunki do jazdy dobre, brak kolejek do wyciągu. Poluzowałem jeszcze bardziej sprężyny wiązań Black Diamond Pitbull 2 wychodząc z założenia, że jeśli Norwegowie posiadali pietę buta ustabilizowaną sznurem wyplecionym z łoziny, czy innej giętkiej witki, to nie jest potrzebny bardzo duży docisk przodu buta do wiązania aby spełniało swoją rolę. Nie myliłem się. Lekko zatrzaśnięte buty lepiej reagują na mocne dociążenie w fazie sterowania skrętem. Zniknęła tendencja do samoistnego podnoszenia piętek butów które należy dociążyć w fazie skrętu. Przejście z krawędzi na krawędzie stało się jeszcze prostsze. Z Nową Osadą katowaliśmy się naprzemiennie. oczywiście z różnym skutkiem. "Jak się nie przewracasz, to nie robisz już postępów"... Czyniłem postępy... Kondycja 70%, "czucie" 70%, radość z "nartowania" 90%. Wiele pytań od "nartujących" dotyczących Techniki Telemark-u jaki i jej historii powstania. Istnieje wiele niedomówień związanych z "wolną piętą", jak np. Różnica Techniki Telemarku od uprawiania Skitouringu i biegania na nartach. Czas spędzony na wyciągu mijał bardzo szybko w miłej atmosferze. Dzisiaj od rana stok po nocnej zabawie został uprzątnięty, dośnieżony , tak mi się wydaje i wyratrakowany. Sztruks jak malowany, tylko miękki. Dla mnie doskonałe warunki do dalszego studiowania niuansów Techniki Telemark-u. Były długie łuki, śmig, jazda dowolna...musiałem powalczyć z czasami lekko szorującym o śnieg kijkiem. Skąd ta "maniera" się znalazła nie wiem. Dzisiaj o niej zapomniałem, kijki pracują poprawnie. Jeśli chodzi o spostrzeżenia w błędach Techniki Alpejskiej, pierwsze miejsce u "nartujących" to pozostawianie barku w skręcie, (nie chodzi o alkohol). Drugie miejsce, całkowity brak sterowania skrętem, "rzucanie tyłami nart i trzecie bark kijków lub kije przylepione do tułowia. Widoczny jest też brak pracy góra-dół. Ale cóż, każdy ma prawo "nartować" jak chce, byle bezpiecznie a nie było. Dzisiaj incydent w połowie stoku z dzieckiem na Ace, czy jak ten "rydwan" GOPR-u się obecnie nazywa. Mam nadzieję, że nie groźny. Zabawa na całego, zaczął wiać wiatr a to przyniesie zmiany w pogodzie. Oby spadł śnieg. Z serdecznymi pozdrowieniami od opalonego Starego Wariata Techniki Telemark-u. Oczywiście upierdliwego i zrzędliwego. Powodzenia w postępach w "nartowaniu" w roku 2025.
    1 punkt
  23. 1 punkt
  24. Mogę wróżyć tylko na podstawie doświadczeń z ciągłej eksploatacji Jaworzyny: Na pewno nie otworzą tras 4,5 i dolnej 2.Mimo tego nie będzie kolejek do krzesła na 6 i talerzyka na 3,co najwyżej do gondoli,ale nie na 1 h,więc będzie można pojeździć... Aczkolwiek dla narciarza ,który jedzie z Bydgoszczy,optymalnym wyjściem jest decyzja last minute,czyli w piątek po południu...
    1 punkt
  25. używam power strapa Sidasa, polecam...
    1 punkt
  26. One mają 175 cm przy R23. Raczej juniorskie. Płyta R21. Aczkolwiek nie będę się wykłócał. Poza tym były dość tanie jako nowe (chociaż sprzed kilku lat). Dorosłą nartę mam teraz 183.
    1 punkt
  27. Booster składa się z trzech, lekko elastycznych pasków. Oryginalny jest sztywny.
    1 punkt
  28. Teraz im się przyglądnąłem. Jeśli one mają promień 23 metry, to nie są juniorskie, tylko regularne komórki gs. Przypuszczam, że robione dla mniejszych, lżejszych zawodników, do startów w zawodach nie objętych regulacjami FIS. W katalogach 2016 i 2017 znajdziesz je w dziale seniorskim: https://issuu.com/professionalsport/docs/rossignol_race_katalog_15_16 https://issuu.com/kmsport_pl/docs/rossignol_katalog_race_2017_2018
    1 punkt
  29. Workbook race 24/25. Strona 13. https://www.mozn.pl/2024/rp/PM/RACE_24_25.pdf
    1 punkt
  30. Tu nowsze ale seniorskie 88 i 0.75 vs tego co znalazłem o juniorskich 87 i 0.75 więc pytanie skąd wiesz że wychodzą na 0.5? https://www.xspo.com/rossignol-hero-master-lt-r22-2024/25
    1 punkt
  31. Obecnie junior race wychodzą na 87 i 0,5. Narty ze zdjęcia są na oko z 2017/2018. Ciężko znaleźć info z tego okresu (w katalogu race nie ma). Ale obstawiałbym, że również 87 i 0,5.
    1 punkt
  32. Tamte są juniorskie. Fis. Choć hero adult blisko tego co ja znalazłem. 0.5 vs 0.75, a 87+3=90 więc git.
    1 punkt
  33. Na szybko z netu 87 i 0.75 czemu pytasz, jak wrażenia? https://www.xspo.com/rossignol-hero-athlete-fis-gs-u14/u16-r22-2024/25 Rossignol Hero Athlete FIS GS U14/U16 R22 (2024/25) XSPO.com https://www.xspo.com › rossigno... · Tłumaczenie strony Rossignol Hero Athlete FIS GS U14/U16 R22 (2024/25) ... Ski Finish. R22 WC binding plate; Sole length: 264 - 352 mm; Base edge angle: 0,75°; Side edge angle: 87°.
    1 punkt
  34. To jest foto z kamerki internetowej 😔
    1 punkt
  35. Dzis nad ranem TMR przesunął betonowe elementy przy drugim parkingu blizej krawedzi jezdni aby nie mozna tam bylo zaparkowac za free (jakies 8 samochodow). Tak, ze nie mozna powiedziec ze nie ma inwestycji - musieli wynajac koparke a to koszty. Nie wiem jak to sobie wydumali... w niedziele o 8:30 korek mial z 4 km mimo, ze drugi parking byl zupelnie pusty. Wszyscy stali przed pierwszym i czekali az kazdy kierowca zgodnie z procedura pobierze bilecik, otworzy sie szlaban itd...
    1 punkt
  36. Ja widzę (choć się wyczerpuje) JEDEN WIELKI POZYTYW: "Szczyrk wysysa klienta przypadkowego i masowego i śmiało i dobrze można jeździć GDZIEŚ INDZIEJ!"
    1 punkt
  37. Dziś warunki można opisać krótko, cud, lód, malina. Tym razem pasek (karnet dla Chrześniaka bezproblemowo). Za to w restauracji obok basenów skończyło się jedzenie i Pani nas poinformowała, że czas oczekiwania to około godziny do 1,5 bo pojechali po towar. Rano wylizane. Z bliska tak. Fantastycznie. Ludzi mało, niektórych to mocno przygrzało. Chrześniak coraz lepiej sobie radzi na nartach. Stok trzymał się zaskakująco dobrze.
    1 punkt
  38. Witam serdecznie "nartujące" i "nartujących". Oczywiście "deskujące i "deskujących" również. Sobota spędzona od rana w ON NOWA OSADA w Wiśle. Nowa Osada mnie katowała. Trasa przygotowana w miarę starannie ale widać było pośpiech w czasie ratrakowania i przygotowywania trasy. Twardo, - trzy stopnie Celsiusza, dużo "kalafiorów" ale cóż to lód a nie śnieg naturalny. Jazda w miarę przyjemna, do 10:00 brak kolejki na wyciąg. Próba jazdy na nowo "okutych" nartach - nieudana. Coś nie tak z wiązaniami, może za wysoko na płytach...do weryfikacji. Niedziela przyniosła zmianę w pogodzie. Przepięknie...Dzisiaj ja katowałem Nową Osadę. Kolejna para nowych nart z nowymi wiązaniami Black Diamond robi robotę. Krawędź podniesiona do 1 stopnia, boki 88 stopni. Bardzo miła jazda, ale trzeba było troszkę wyczuć zmiany w prowadzeniu. Po paru zjazdach ogień na kolana i nie ma zlituj się. Trasa przygotowana znacznie lepiej ale to może być efekt rozjeżdżenia betonu w dniu poprzednim. Około 10:00 pojawiały się odsypy i przybywała ludzi. O 11:00 kolejka na 10-15 minut. Nie trenowałem specjalnie, "czucie" wróciło, psychomotoryka w porządku, kondycja wraca więc jest bardzo dobrze. Problem z wiązaniami w tych nartach wyeliminowałem - zbyt duża responsywność i problemy z właściwym dociążeniem nart. Nie męcz więcej, do zobaczenia na stoku... Serdecznie pozdrawiam: Stary Upierdliwy Wariat jazdy Techniką Telemark-u.
    1 punkt
  39. Dziś, nartowanie w szerszym gronie. Dojechał @Lexi z synem, szwagier z Chrześniakiem. Młody wymieniał się nartami i pokazywał co one potrafią jechać. Ludzi ilość umiarkowana, gdyby jeszcze obsługa ośrodka była bardziej ogarnięta. Mam pod opieką 7 letnie dziecko, miałem dziś problem z uzyskanie darmowego karnetu oraz wejścia na basen. W końcu nas wpuścili. Sami publikują taki oto cennik (na końcu relacji). Same trasy rano mocno zlodzone, po wieczornym ratrakowaniu, roztopiło w nocy a nad ranem przymroziło. Stoki puste rano bo ... Ludzie stali w nieustających kolejkach do kasy bo obsługa miała ciągłe problemy. Tak to wyglądało. Około 13;00 gorzej. Pełna lampa. A tak tuż przed zamknięciem, jak my wychodziiśmu już z term. A to wspomniany cennik, którego chyba sama obsługa ośrodka nie rozumie.
    1 punkt
  40. Dzisiaj narciarzy nieco mniej, poniżej 2000. Trasy najlepsze od Wigili, śnieg po opadzie związał. Trasy twarde, prawie bez odsypów, jazda zdecydowanie szybsza niż wcześniej, kolejki do kolejek to zjawisko nieznane (jak na razie) Jeżdżone szybko, w doskonałych warunkach. Jazda po boiskach dzisiaj wyjątkowo nudna, nic się nie dzieje, zjazd za zjazdem... Po 12 się poddałem. Chciałem się chociaż zmęczyć. Zmiana sprzętu i dyscypliny, wreszcie jakieś zmęczenie... podejście za Bichlalm koło Madseit, zjazd do Hintertuxa i przez las kierunek Sommerberg. Razem jakiś kilometr przewyższenia. Warunki podejścia różne, dużo zakosów, śnieg puch czasem twardo i trochę szreni... Czasem nieoczywiste wybory Dalej już prosto do celu... Sommerberg I Dolina Z Udało się dzisiaj 2 w jednym. Mały mróz na razie trzyma, wiatr minimalny. Pozdrawiam.
    1 punkt
  41. Dolni Morava dziś, warunki podobne do wczoraj, więc więcej nie piszę tylko fotki:-P
    1 punkt
  42. Mariusz powoli zaczynam myśleć o nartach (czyli Norwegia już obstalowana). Ale rower o tej porze roku, szczególnie w nocy to jest kosmiczne przeżycie. Nie ma zieleni i doskonale znane tereny nagle są zupełnie inne, a po ciemku jeszcze inne. Jazda jest trudniejsza technicznie (bo, w zasadzie cały czas mokro). A jak pojawia się lód lub śnieg, no to robi się dopiero ciekawie. Single (kotowickie, Winna Góra), które w lecie są w miarę łatwe, w zimie wchodzą do wyższej ligi. To jest mieszanka ekscytacji, zauroczenia, mega koncentracji, a czasem strachu. Koło wyrzuca chmurę drobnych iskierek rozbłyskujących niczym fontanna sztucznych ogni. A za cienką kurteczką - pancerz zimna - czujesz go wprost fizycznie. Razem kosmos. Szczególnie jak jest do tego Superksiężyc. Do takich terenów dojeżdżam rowerem w 20 min. Oddzielną kwestią jest przygotowanie roweru i siebie. Siłą rzeczy jestem bardzo lekko ubrany (wczoraj na dole jedna warstwa). Góra - dwie. Ale na przedramionach trzy. Muszę jeszcze jakieś dobre rękawiczki dobrać - ciągle mam z tym problem - po dwóch, trzech godzinach nie jestem w stanie zmienić przełożeń. Ale najważniejsza sprawa to oświetlenie - już nie raz pisałem, że silna latarka KONIECZNIE z kolimatorem eliptycznym i sensowny uchwyt. Ten ostatni szukałem dwa lata, i po niezliczonej liczbie testów... udało mi się go wreszcie zrobić(zestawić) z dwóch samemu. Trzeba też mieć w tle głowy wariant awaryjny - w takich warunkach dętki się nie zmieni... Nigdy mi się to nie przytrafiło, ale kiedyś może się zdarzyć. Czyli coś na doubranie i zapięcie do roweru i jednak trasa przemyślana pod tym kątem. Warto pomyśleć o dodatkowym oświetleniu (na wszelki wypadek), szczególnie, że wracam po drogach publicznych. Wystarczą trzy godziny wolnego czasu, plus pół godziny na sprzątanie, pranie, serwis. Za to zero kosztów dojazdu. Moim zdaniem warto. Spróbuj - jak Cię znam - będziesz zachwycony.
    1 punkt
  43. Kolejny raz Dolni Morava, tym razem cały długi weekend. Dziś słonecznie i ciepło. Otworzyli wyciąg Słoń co dało aletrnatywe dla głównego wyciągu. Narciarzy sporo na trasach.
    1 punkt
  44. W ostatni weekend z braku chętnego towarzystwa ruszyłem na pierwszą samotną wycieczkę dwudniową. Z domu startuję samochodem w piątek chwilę po 5:00. Cel Niepołomice gdzie docieram po 3 h jazdy. Parkuję prawie w centrum na bezpłatnym parkingu. W trakcie przebierania się i ogarniania roweru podchodzi starszy pan, zagaduje, a gdzie dokąd po co itp. Stwierdza, że do Myślenic może mi podpowiedzieć trasę w miarę po płaskim. Ale moim celem jest pojeżdżenie po górkach stąd nie korzystam:-) Z Niepołomic kieruje się do Dobczyc, po minięciu A4 i pierwszym podjeździe pokazują się pierwsze ładne widoki. Tak często kończą się drogi rowerowe na wioskach. Stąd zazwyczaj omijam je szerokim łukiem. Pierwszy popas robię w Gdowie nad brzegiem Raby. W sumie zupełnie nieplanowany, ale jest czas i miejsce na zjedzenie kanapek które przygotowałem na drogę. jezioro Dobczyckie mijam od południa, prawie go nie widząc Garmin i jego climbpro, na niby płaskiej końcówce podjazdu pokazuje, że ostatnie 300 metrów będzie miało średnie nachylenie 1%. Rzeczywistość była trochę inna i to 300 metrów miało nachylenie 10%. Malowniczo położony kościółek św. Wojciecha w Drogini. W parku w Myślenicach robię kolejny mały popas. Zaczynam ogarniać kwaterę na nocleg. Plan minimum dojechać do Makowa Podhalańskiego (90km trasy), plan optimum to Skawinki przed Lanckoroną, a maksimum dotrzeć pod Wadowice. Plan minimum od początku mi się nie podobał, bo zostałoby ponad 160km na sobotę, dodatkowo od razu z rana czekałby mnie podjazd na górę Makowską. Plan optimum odpadł, bo jedyna sensowna kwatera została zarezerwowana, został plan maksium. Ceny niestety dla 1 osoby wysokie, bo oscylowały w okolicach 170-250pln. Zaczynam obdzwaniać kwatery korzystając z googla maps i trafiam na agroturystykę Rudy Kot pod Wadowicami. Cena 80 pln jest świetna biorąc pod uwagę, że w ofercie jest wielki pokój + łazienką i oddzielna kuchnią. Dodatkowo rower bez problemu będę mógł wprowadzić do mieszkania, a sklep spożywczy w odległości 5 minutowego spaceru. Szybka decyzja i kwatera zarezerwowana. Informuje właścicielkę, że mogę być dość późno, około 18-20 w zależności jak mi pójdzie droga. Nie ma z tym żadnego problemu. Raba w Myślenicach. Do Makowa jadę początkowo wzdłuż S7 - droga znana z wielokrotnych podróży na Podhale również na narty:) Barierkoza level hard, IMHO zupełny bezsens zwłaszcza, że ruch na tej drodze relatywnie niewielki. Za Pcimiem odbijam od doliny Raby i przez Skomielną Czarną jadę do Wieprzca. Tej drogi nie polecam, choć w sumie alternatywnej nie ma. Ruch bardzo duży, jadę przez ciągnące się w nieskończoność zabudowania, więc widoków zero. Również zero cienia i cały czas lekko pod górkę, co powoduje, że trasa umyka powoli. W Wieprzcu odbijam na Żarnówkę i tam już robi się całkiem spokojnie i ładnie. Robię mały popas na przystanku, wcinam batona i coś tam piję;-) Do Makowa dojeżdżam całkiem żwawo i już bez zbędnych formalności wbijam się na podjazd na górę Makowską - 3.3km średnie nachylenie 7,3%. Podjazd początkowo idzie małymi serpentynami, jest dość sztywny (około 8-9%), ale idzie całkiem sprawnie. Po pokonaniu serpentyn robi się bardziej stromo i nachylenie nie spada poniżej 10%, a bywa i 14%. Trudności kończą się po 2,5km w okolicy kapliczki, później jest nawet mały zjazd i krótki odcinek 7%. Odpoczywam chwilę przy kapliczce, a kawałek dalej otwiera się bardzo ładny widok na okolicę. Zjazd do Jachówka jest znacznie bardziej stromy niż podjazd. Po około 1km nie spada praktycznie poniżej 12-13%, a jest odcinek około 500 metrowy z nachyleniami po 17-18%. Ręce bolą. Za Budzowem jest kolejny podjazd, według garmina łatwy ze średnim nachyleniem 4%, ale w połowie podjazdu jest kilkusetmetrowy zjazd, więc wiem ze końcówka będzie bardzo stroma no i taka była. Ładne widoki z drogi do Skawinek Za Skawinkami decyduje się ominąć Lanckoronę i podjazd na nią prowadzący. Jestem mocno zmęczony, upał też już daje popalić. Droga do Stryszowa jest mocno ruchliwa, nie wiele zmienia się po odbiciu z niej na Łękawicę. Tam też zaczyna się przedostatni podjazd tego dnia. Według garmina ma się skończyć na krzyżówce drogi z Dąbrówki, ale po dotarciu do zakrętu okazuje się że do szczytu brakuje ładnych 600 metrów. Na szczycie na przystanku autobusowym odpoczywam wcinając ostatnia kanapkę. Ruch jest cały czas duży i odpoczynek jest mało przyjemny. Z Łękawicy zjeżdżam nad jezioro Mucharskie, tu ruch jest już bardzo niewielki, przyjemna droga na której można odetchnąć. Po minięciu jeziora czeka mnie ostatnia wspinaczka, idzie ona całkiem sprawnie. Teraz już tylko zjazd nad Skawę, do kwatery zostało niewiele kilometrów, a część z nich po VeloSkawa Mocno zmęczony docieram na kwaterę - wszystko jest tak, jak pani obiecywała przez telefon:-) Podsumowanie dnia 1 Dzień drugi Rano idę do sklepu (czynny w soboty od 5:00) po zakupy na śniadanie. Okazuje się, że są dostępne gotowe kanapki. Biorę dwie + drożdżówkę. Po śniadaniu w miarę szybko się ogarniam i już o 7:00 jestem na trasie - Skawa o poranku. Dzisiaj czekają mnie podjazdy tylko w pierwszej część trasy, czyli do Krakowa. Zdarzają się ścianki, ale są krótkie. Ruch na drogach znacznie mniejszy i jest całkiem ładnie. Przez pogórze Wielickie kieruje się powoli do doliny Wisły. Kanał Łączany - Skawina idący równolegle do koryta Wisły, powstał w celu doprowadzania wody do elektrowni Skawina. Alwernię omijam od wschodu zahaczając o rezerwat przyrody "Dolina potoku Rudno". Za Grojcem przejeżdżam nad trasą A4 i jadę do zamku Tenczyn. Znaki mówią ze jest objazd, ale liczę że rowerem bez problemu przejadę. Niestety już z daleka widzę, że droga jest dokumentnie rozkopana wiec rezygnuje z dotarcia do zamku i jadę dalej przez Tenczyński Park Krajobrazowy. Jadąc przez park krajobrazowy przypominam sobie pewne zdjęcie zrobione dokładnie w tym samym miejscu 15 lat wcześniej podczas podróży z Krakowa do Częstochowy odbytej z kolega Januszem - jednej z pierwszych wielodniowych wycieczek rowerowych. Łezka w oku się zakręciła:-) Docieram do Krakowa, jeszcze tylko ostatni podjazd do ZOO w Krakowie. Tam w kawiarence kawka, ciastko i lemoniada. W planach miałem małą kąpiel nad zalewem w Kryspinowie, ale dzikie tłumy zniechęciły mnie do tego. W Krakowie wbijam się na WTR. Niestety z uwagi na remonty czasem muszę od niej odbić. Zwłaszcza w okolicy klasztoru sióstr Norbertanek oraz przy bulwarze inflanckim. Sama jazda jest dość monotonna, zwłaszcza po minięciu centrum Krakowa. Mokry sen "czasowca" - WTR w okolicy mostu S7 na Wiśle. Nie przepadam za takimi trasami. Trasę miałem kończyć od razu w Niepołomicach, ale postanawiam jeszcze przez Wole Batorską dotrzeć do puszczy Niepołomickiej. W puszczy - plan był dotrzeć do południowych rubieży lasu i przez Kłaj wrócić do Niepołomic, ale jest mocno zmęczony, upał daje się mocno we znaki i jakoś bardzo słabo mi się jedzie. Stąd rezygnuję z jazdy dalej i najkrótszą drogą wracam do samochodu. Statystyki 2 dnia.
    1 punkt
  45. Nie wiem w jakim rejonie Belgii operujesz, ja najlepiej się czuję w części Walońskiej (zwłaszcza Ardeny i Moza). Dawno jednak nie byłem. Za Antonin u mnie masz zawsze dzięksa (chyba, że nie zauważę posta) @cyniczny jak zwykle świetna relacja i piękne foty. Objechane przez Was tereny często odwiedzam, oczywiście ja nie na rowerze, tylko auto, łażenie z buta i jest tu bardzo dużo tras via ferrata (np Decin). W tym roku sporo dni w okolicy spędziłem na ferratach Pozdrawiam.
    1 punkt
  46. Pobudka 6 rano i szybko na rowerze. Po raz pierwszy od 2015r prędkość średnia powyżej 26km/godz: IMG_2821.mov
    1 punkt
  47. Wrzucam odpowiedź do tematu sprzętowego. Kupiłem na wyprzedaży w holenderskim sklepie outdorxl (chyba coś w stylu Decathlona) Salomony QST 98. Dlaczego akurat ten model? Szukałem desek szerokich jako drugą parę do zastąpienia trochę już wysłużonych XDR 84. Początkowo celowałem w okolice 88 mm, ale po testach Mavericków 95 Ti i Bent 100 okazało się że nie taka szerokość straszna, jak ją malują, dodatkowa wyporność jest przyjemna w miękkim śniegu, a ponieważ oprócz katowania muld i slushu brałem pod uwagę okazjonalne wypady przytrasowo-pozatrasowe to poszerzyłem zakres poszukiwań o większe szerokości. Z racji ograniczonej dostępności modeli do testowania musiałem polegać na recenzjach, których przeczytałem i obejrzałem chyba z milion na temat różnych modeli z tego przedziału i wyszło mi, że QST 98 mogą być blisko tego, czego szukam. Ich dodatkową, dużą zaletą była też niska w porównaniu z innymi modelami cena, zatem pomimo tego, że nie miałem możliwości odbyć jazdy testowej zdecydowałem się zaryzykować. Przebierałem nogami na możliwość przetestowania ich jeszcze w tym sezonie, chociaż wyglądało to kiepsko patrząc na polskie stacje, ale szczęśliwie wpadłem na pomysł odwiedzenia południowych sąsiadów i warunki do testów trafiły się modelowe, czyli dokładnie takie o jakich myślałem kupując te narty (więcej o warunkach na załączonych zdjęciach i filmach 😉 Przed zakupem miałem potężną zagwozdkę jaką wybrać długość, bo wydawało się że parametrami jestem pomiędzy dwoma rozmiarami - 176 i 183 cm. 183 wydawało się ciut za długie (miałem okazję przejechać się krótko na Salomon Stance 84 w długości 185 i prowadziły się już trochę jak autobus, a przynajmniej większy bus), z kolei 176 wydawało mi się za krótkie biorąc pod uwagę potężne rockery z przodu i z tyłu QST 98. Ostatecznie nauczony doświadczeniem strzeliłem w 183 cm i całe szczęście, bo ze 176 mógłbym być w dupie. Otóż te narty mają dosyć nietypową dla mnie charakterystykę jazdy właśnie ze względu na wielkie rockery i bardzo krótką w stosunku do długości całkowitej krawędź użyteczną. Pierwsze wrażenie jest mocno zaskakujące i wymaga chwili na zaadaptowanie się, bo te narty skręcają po prostu w miejscu. Nie rozumiem skąd jest ten ich deklarowany promień 17 m, bo jedyne co pamiętam, co może skręcało ciaśniej to slalomka 155. To powoduje że genialnie manewruje się nimi w muldach i między ludźmi, również przy bardzo małej prędkości (a ja zazwyczaj nie jeżdżę bardzo szybko, a już na pewno nie między ludźmi 🙂 ). Co ciekawe pomimo całkowitego braku metalu w konstrukcji to odcinek pod butem bardzo dobrze trzyma na stromym i oblodzonym podłożu. To oczywiście nie są narty które bym zabrał na poranny beton mając do wyboru coś bardziej dedykowanego do takich warunków, ale w często występującej sytuacji wyślizganych pól lodowych pomiędzy miękkimi odsypami sprawdzają się doskonale, trzymają lepiej niż moje XDRy - myślę że dlatego, że całe to trzymanie pochodzi właśnie z tego krótkiego, sztywnego odcinka w środkowej części narty, gdzie w XDRach rozkłada się to na dłuższy odcinek krawędzi i wtedy niezbyt duża sztywność skrętna dziobów i piętek może powodować obsuwanie się na lodzie. No i teraz przejdę do tego gdzie QST 98 błyszczą, czyli do slushu. Te narty to prawdziwi pogromcy wiosennych warunków. Bardzo duża wyporność i ogromne rockery powodują że po miękkim śniegu jedzie się po prostu fantastycznie. W porównaniu z Maverickami 95 Ti o których pisałem, że prowokują do zapierdalania w takich warunkach, QST prowokują do zabawy przez swoją manewrowość. Krótkie skręty, nagłe zmiany kierunku, wybór optymalnej linii, manewrowanie pomiędzy ludźmi i garbami, bardzo łatwa kontrola prędkości na stromych odcinkach, to wszystko jest w pakiecie z tymi nartami i powoduje że te narty to świetny wybór dla osób, które nie czują się bardzo pewnie w trudnych warunkach śniegowych a nie chcą odpuszczać jazdy i czekać wyłącznie na poranny sztruks. Nie mogę się doczekać kiedy będę miał okazję popróbować ich poza trasą. Co prawda wczoraj podszedłem sobie kawałek ze skiturowcami od górnej stacji wyciągu w kierunku Salatyna, ale zaledwie piętnastominutowe podejście z nartami na ramieniu i w butach zjazdowych po którym byłem bliski zawału to za mało żeby coś więcej napisać, bo zjazdu z tego było może 30 sekund pomiędzy kosówką (a przy tej okazji kolejna zaleta QST 98 - doskonałe narty do noszenia 😉, przez swoją szerokość świetnie leżą na ramieniu i nie ugniatają). Żeby nie było że są takie doskonałe to jeden minus który przychodzi mi do głowy - przy tej szerokości postawienie ich mocniej na krawędzi wymaga pracy i to się trochę czuje w nogach, zwłaszcza na twardym podłożu, bo na miękkim nie czuć tego bardzo. Nie zrozumcie mnie źle - można sobie z powodzeniem prowadzić je płasko i one nadal ciasno i łatwo skręcają, ale żeby przycisnąć je mocniej i pojechać bardziej dynamicznie to już wymaga odrobinę pracy mięśni i nawet utrzymanie ich na postoju na stromym twardym odcinku wymaga włożenia trochę wysiłku, bo ramię siły przeciwdziałającej stawianiu na krawędzi jest spore i czujemy że narty chcą leżeć płasko a nie stać na krawędzi. Tylko czy to jest rzeczywisty minus modelu, czy zwyczajnie przypadłość każdej narty szerokiej to inna kwestia. 20240317_114645.mp4 20240317_144609.mp4
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...