Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      30

    • Liczba zawartości

      5 139


  2. Jeeb

    Jeeb

    Użytkownik forum


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      4 228


  3. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      2 852


  4. sstar

    sstar

    Użytkownik forum


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      5 038


Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 22.08.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Dwa tygodnie temu udało się ruszyć na kolejna weekendówkę. Tym razem padło na Beskid Śląsko-Morawski. Startujemy jak zwykle w piątek po robocie, kwaterę mamy zaklepaną na campingu w Horni Becavy, na którą dojeżdżamy przed 21:00. Sam meldunek przebiega dość wolno, bo następuje zmiana domku z nr 14 na nr 5. Czesi to wyluzowani ludzie i pan z obsługi pokazuje nam tylko kierunek mniej więcej gdzie ten domek się znajduje - identycznych domków jest ponad 20. Ciemności zapadają dość szybko i znalezienie naszego lokum zajmuje ładnych parę, a może i paręnaście minut. No ale w końcu jest - warunki mocno spartańskie, ale jest czysto i dla naszej dwójki miejsca aż nadto:-) Rano na ta trasę ruszamy około 9:30, dość późno, ale dzień cały czas długi, więc mamy czas. Po niespełna 4 km lekkim zjeździe doliną Roznovskiej Becvy, rozpoczynamy pierwszy podjazd tego dnia na przełęcz Pustevny (1018 m n.p.m.) Sam podjazd ma długość około 10km (536 m w pionie) ze średnim nachyleniem około 5,5%. Sztywniejsza jest druga połowa podjazdu gdzieś od 5 kilometra - nachylenia praktycznie cały czas oscylują na poziomach 7-9%. Na przełęczy znajduje się kilka schronisk i tam spędzamy krótką chwile na odpoczynek. Jest tu sporo ludzi, głównie dlatego, że na górze jest duży parking i większość wjeżdża tu samochodami. Zjazd jest dość wąską drogą o świeżo położonym asfalcie. Niestety rozpędzić się za bardzo nie ma jak, bo i nachylenia spore i dużo osób podchodzi/podjeżdża tą stroną. Ale widoki zwłaszcza na samym początku zjazdu są bardzo ładne. Zjazd z przełęczy jest dość długi, ponad 20 km w dół, aż do Frydlanta - jakieś małe hopki są po drodze, ale bardzo krótkie. Z daleka widać główny cel dzisiejszego dnia, szczyt Lysa Hora z charakterystycznym masztem na szczycie. W okolicach Frydlantu jedziemy bardzo fajną ścieżką rowerowa wzdłuż Ostravicy, prawego dopływu Odry. Przed miejscowością Prazmo zaczynamy jazdę w górę, najpierw 7 km doliną rzeki Mohelnica. Tu nachylenia są niewielkie, przy okazji obserwujemy akcje gaśniczą - "ktoś styrte podpalił":-) Po 7 km w Papezovie skręcamy na kulminacyjny podjazd na Lysa Horę. No cóż, podjazd jak dla mnie był mega trudny. Pierwsze 1,5 km to dwie ścianki po około 500 metrów z nachyleniami 13-14% (przedzielone 5% wypłaszczeniem). Ten odcinek na świeżości wchodzi mi całkiem gładko. Później kolejne 1,5km to dość płaski odcinek, a nawet kawałek jest w dół. Od 3km zaczyna się najtrudniejsza część. Przez kolejne 3km nachylenia cały czas po 8-9%. Od 6km już jest miazga, bo nachylenia równo trzymają 10-12%, dodatkowo wyjeżdża się z lasu na całkiem długą prostą i jak na złość słońce również wychodzi zza chmur. Na 1,5km przed końcem podjazdu muszę zrobić krótkiego stopa (myślę że około 1minuty), bo mnie przytkało solidnie. Po odpoczynku wjeżdżam na szczyt. Na szczycie jestem konkretnie umordowany, w sumie trochę nie wiem co ze sobą zrobić:-) Najpierw staje w kolejce w schronisku, żeby coś kupić do picia, ale ludzi mnóstwo i kolejka wcale się nie rusza. Postanawiam w końcu zrobić pamiątkowe zdjęcie przy tabliczce, przy okazji zauważając budkę, głównie z napojami. Tam kupuje wodę, kofolę i zupkę ala kwaśnica, którą wchłaniam w ciągu minuty:-) Chwilę jeszcze kontempluję widoki, ale jestem wypruty na maksa i nawet zdjęć nie chce mi się robić. W międzyczasie dostaję wiadomość od Marcina, że czeka na mnie w połowie podjazdu, więc rad nie rad zabieram dupę troki i zjeżdżam do niego. Zjazd jest słaby, mocno nierówny asfalt, dodatkowo mocne nachylenia, które powodują, że chwilowe puszczenie klamek wystrzeliwuje rower jak z procy, trzeba mocno uważać:-) Po zjeździe zatrzymujemy się kilka kilometrów dalej w przydrożnej knajpce. Tam dzielimy się wrażeniami z podjazdu. Za długo nie marudzimy, bo na kwaterę mamy jeszcze ponad 40 km, w tym dwa podjazdy po około 4 km. Jedziemy w kierunku zbiornika zaporowego Sance na Ostravicy. Najpierw mamy prawie 1,5 ostrego zjazdu po grubym szutrze, na szczęście w końcu dobijamy do asflatu i tam jedziemy już w miarę sprawnie. Sam zbiornik z drogi widać tylko momentami pomiędzy drzewami. Przez Stare Hamry docieramy do drogi 56 (jechaliśmy nią samochodem na camping) i z niej ruszamy na przedostatni podjazd. Podjazd nie jest zbyt trudny, ale mamy już w nogach ponad 100km i ponad 2 tys w pionie. Na górze odpoczywamy chwilę i zjeżdżamy w dół, na jeden z ładniejszych dzisiaj zjazdów. W Podolankach ruszamy na ostatni podjazd tego dnia, początek nie zapowiada nic złego;-) Cisza, spokój, ładna droga, jest sielsko. Niestety ostatnie 600-700 metrów to gruby szuter i nachylenia 14-18%. Ledwo wtaszczam się na górę. Sam zjazd jest już po bardzo przyjemnym asfalcie. Obiadokolacje pochłaniamy w restauracji mieszczącej się w hotel Relax Valaska. Jedzenie jest bardzo dobre, ja zamawiam karkówkę z ziemniaczkami pieczonymi, a Marcin kotlet z piersi kurczaka z ziemniaczkami z wody. Statystyki 1 dnia - wpadł rekord przewyższeń, bo wyszło ponad 2600 m w pionie, Rysy zdobyte:-) Na drugi dzień na śniadanie jesteśmy na otwarciu, czyli równo o 8:00. Ludzi full, ale szybko się ogarniamy, przy okazji łapię jeszcze jednego banana z fajną naklejką:-) No cóż, nie ma przypadków...:-) Drugiego dnia w pierwszej kolejności uderzamy na pobliski zbiornik Horni Becva. A później lecimy na podjazd, który zaprowadza na przełęcz na granicy czesko-słowackiej. Sam podjazd ma około 8km, ale nachylenia są dość łagodne, tylko 1 km trzyma około 6-7%, reszta to 4-5%. Na przełęczy wjeżdżamy na Słowację, ale tylko na chwilę, bo po skręceniu w drogę 487 ponownie jesteśmy w Czechach. humory jakby lepsze niż wczoraj:-D Teraz czeka nas około 60 km drogi prowadzącej generalnie w dół doliną Vsetinskiej Becavy. W większości pokonujemy ją fajną ścieżką rowerową. W wielu miejscach czuć zbliżającą się jesień. Bardzo fajna miejscówka nad niewielkim zbiornikiem Balaton. W okolicy miejscowości Bystricka, skręcamy z doliny w kierunku zbiornika o tej samej nazwie. Jeszcze tylko kilka machnięć korbami i będziemy na koronie. zbiornik Bystricka Malownicza droga do Valasska Bystrica. Po krótkim podjeździe i szybkim zjeździe docieramy do Rožnov pod Radhoštěm. Tam wbijamy się na kolejną fantastyczną drogę rowerową wzdłuż Roznovskiej Becavy I koniec, jeszcze tylko posiłek w tej samej knajpce co wczoraj i po 16:00 ruszamy do domu, gdzie melduję się o 21:00. Statystyki drugiego dnia
    10 punktów
  2. ubiegły tydzień w dolinie Saas Dolina Saas to nie tylko narciarska zima, ale także bardzo ciekawa oferta dla turystów letnich. Poczynając od łatwych spacerów po asfaltowych dróżkach w dolinie, poprzez liczne znakowane szlaki, via ferraty, trasy MTB, narciarstwo na lodowcu po wycieczki na 4 tysięczniki, których jest tutaj aż 10. Najłatwiejsze to Allalinhorn 4027, Alphubel 4206, Weissmies 4017 i Lagginhorn 4010. Korzystając z kolejek linowych, można je zdobyć w ramach jednodniowej wycieczki. Pozostałe są znacznie trudniejsze i wymagają co najmniej jednego noclegu w wysokogórskich schroniskach. Jako ciekawostka to mieszkając w całej dolinie w ramach opłaty klimatycznej (7 CHF na dzień) otrzymuje się kartę gościa upoważniającą do korzystania z bardzo dobrze działającej komunikacji autobusowej i prawie wszystkich kolejek linowych. Wyjątkiem jest metro pomiędzy 3000 a 3450 m, tu trzeba dopłacić 45 CHF za cały pobyt. Jedynie, jeśli chcemy uprawiać narciarstwo alpejskie na lodowcu należy wykupić skipass za 82 CHF na dzień albo 389 za tydzień. Jako ciekawostka to cały teren ma powierzchnię ok. 205 km kwadratowych, czyli mniej więcej tyle co całe Polskie Tatry
    8 punktów
  3. Po 10 latach znów zawitaliśmy na troszkę dłużej nad Gardę co by przypomnieć sobie bardzo fajny czas nad tym największym a zarazem chyba najczyściejszym jeziorem Włoch otoczonym wysokimi górami. Aktywnie to i obowiązkowo rowery zabrane ( nie mylić z padalcem😅) i codzienna jazda w większości na północną część- mieszkamy na południu gdzie i temperatura jeziora zdecydowanie cieplejsza niż północna część -ok 25 stopni. Co tu dużo pisać zdecydowanie świetne miejsce na aktywny wypoczynek,plażowanie i takie tam Jedyna rzecz mocno oczywista to spora liczba turystów.Tak czy siak polecam z czystym sumieniem Gardę 👍 Parę foci
    7 punktów
  4. Coś tam pojeździliśmy ale…, Moje dziewczyny zapowiedziały że to pierwszy i ostatni wypad na narty w lecie przynajmniej w Europie. Dużo w tym niestety prawdy Lodowiec na Passo Stelvio dogorowuje Praktycznie od rana miękko , jazda w pewnych miejscach na żywym lodzie,średnio przyjemne Sam dojaz na lodowiec z wyjścia z górnej klatki wagonu wygląda atrakcyjnie jak ktoś lubi jeździć ratrakiem. Następne dni nad Gardą rowerowo i trochę w Toskani nad morzem IMG_1367.mov IMG_1387.mov
    7 punktów
  5. Nie udało się zrobić Cingue Terre na majówkę więc teraz wyskoczyliśmy na dwa dni z nad Gardy co by nadrobić zaległości.A teren piękny i super połączony podziemna koleją z miasteczka do miasteczka - fajny patent Każde z pięciu miasteczek tworzy tu śliczny klimacik riwiery liguryjskiej. Polecam spokojnie na tydzień urlopu. ps.Jedyny zgrzyt to płatne leżaczki w kwocie od 20 euro na większości plaż od osoby, a jak nie zapłacisz to niestety nie możesz sobie kocyka tudzież ręczniczka rozłożyć Parę foci
    6 punktów
  6. Oczywiście że jest szlak łączący 5 urokliwych miasteczek- płatne,trzeba zakupić specjalną kartę 10 euro. Treking do ok 40 km między miasteczkami 👌
    5 punktów
  7. Kalkalpen dz5 Rosnące temperatury zdecydowanie wskazywały aby szukać jazdy w lasach, może nawet gdzieś blisko rzek i potoków. Czyli w obszarze Alp Wapiennych (Kalkalpen). Był jednak z naszego "punktu siedzenia" dość poważny problem - ten Park Narodowy jest dostępny wygodnie od północy. Zielone kropki to początki tras - jak widać południe odcięte jest wysokim grzbietem. Dojazd w te "oficjalne" punkty dostępowe zająłby nam autem 1,5 godz. - niezbyt nam się uśmiechało. Przestudiowałem mapę i znalazłem hipotetyczny wjazd z Unterlassa drogą na północ. OSM i satelita wskazywały, że znajdziemy tam parkingi. Wyznaczyłem pętlę, Locus wskazał mi 1500 m vericalu. Profil trasy był dość dziwny. Teren z mapy wyglądał bardzo, ale to bardzo interesująco. Dojazd samochodem 40 min - do wytrzymania. Jeszcze uwaga ogólna - w Austrii można jeździć tam gdzie są wyznaczone drogi dla rowerów. Praktyka jest taka, że ludzie jadą jednak gdzie chcą. Tutaj byliśmy jednak na terenie PN, bardzo dużo dróg miało wielkie zakazy jazdy (rowerów). Austria to kraj dość restrykcyjny, dlatego plany jazdy opierać najbezpieczniej na tych oficjalnych (tutaj niebieskich) pętlach. Szczególnie, że ktoś to jednak przemyślał i przejechał, więc można się od tego odbijać. Nasz ślad zaznaczyłem na jasnoczerwono. Dojeżdżamy do Unterlassa, droga na północ miejscami wąska. Gdy kończy się asfalt (w Mosshohe) parkujemy. I teraz zdziwko - wielka tablica z zaznaczonymi trasami rowerowymi. Szkoda, ze tego nie ma w necie (albo gdzieś głęboko zakopane). Znajduję od razu połowę "naszej trasy". Żółta pinezka to nasz parking i start. Trasa była zgodna z tym co odczytaliśmy na mapie. Czyli stromo wcięta, wzdłuż sporego potoku. Pewnym (dla mnie niemiłym) zaskoczeniem to standard. Szeroka, gładka i wyszutrowana. Ten szuter na górze ostry, luźny a ponieważ stale góra, dół to na zjazdach ostrożnie. Po dwóch godzinach osiągamy punkt zwrotny i zaczyna się clou programu. Na początku niewinnie. Przejazdem kolejowym. Akcentów tunelowych jest coraz więcej. Najlepsze, że te tunele robią się coraz dłuższe i wyprowadzają na wprost bajkowe okoliczności. Wszystko się kończy, ostatni tunel. Było ich chyba z 10. W środku przyjemnie chłodno, w dodatku z kapiącymi mroźnymi prysznicami. Ta turystyczna trasa to pozostałość po linii kolejowej do przewozu pozyskiwanego drewna. Cudeńko. Całość była luzacka 44 km i 900 m verical. Mój locus nieźle nakłamał - chyba nie miał informacji o tunelach i policzył "po wierzchu" - prognoza to 1500 m. Gdybym to wyłapał to pewnie byśmy coś dołożyli (pewnie wjazd do schroniska Anlaufalm)
    5 punktów
  8. Dzień czwarty Spieszeni rowerzyści czyli bike & hike Jazda na rowerze jest fajna ale... patrząc na wyniosłe szczyty Kleiner i Grosser Pyhrgas nad naszymi głowami trochę mi było szkoda, że nas tam nie ma. Udało mi się namówić Kamila na połączenie jazdy z wejściem per pedes na któryś a nich. Plan był taki aby dotrzeć na kole do schroniska Gowilalalmhutte. Końcówka to miał być już ostry wpych (z mapy). Życie trochę zweryfikowało plan, bo spory kawałek niżej był zakaz jazdy rowerem oraz... tablica, że jest to jeden z pomysłów Bike @ Hike. Trochę szkoda, że nie znaleźliśmy tego wcześniej na jakiejś stronce. W każdym razie faza 1 to było 7,7 km podjazdu (620 m vertical i do 15%). Na końcówce nawet stromiej. Po spieszeniu było tylko 2,7 km drogi na szczyt ale też 800 m (lub 1000 m) w pionie. Rowery przypinamy do jakiegoś znaku. Przebieramy buty, składamy kije (jechaliśmy od razu z plecakami, gdzie teraz wrzucamy bidony). Od początku jest bardzo efektownie. Przy schronisku trzeba się zdecydować na co idziemy. Z analizy czasu Grosser Pyhrgas dość słabo wychodzi. Poza tym przykleiła się do niego jakaś chmura (jak często do Krywania) i boimy się, że na górze możemy nic nie zobaczyć. Czyli Kleiner będzie naszym celem. Szlak szybko nabiera górskiego charakteru, jest zmienny, czasem z sporą powietrznością. Tygryski to lubią najbardziej. Na górze jest bardzo ciekawie - chmura na Grosser Pyhrgas dalej przyklejona (i tak było do zejścia). Czyli dobrze obstawiliśmy... Robimy popas, foty i po prostu lampimy się w tych okolicznościach. Pora na zejście. Po drodze ostatnie kadry. Powrót na rowerze to była po prostu wypłata. 15 km oglądania krajobrazów. To robi różnicę. Domykamy pętelkę jadąc przez miasto. Po drodze jeszcze zakupy. Razem wyszło 30 km i 1530 m vertical. Z buta dość ciężko byłoby to zrobić (przynajmniej w te 4:25 godz efektywnego ruchu).
    5 punktów
  9. Z FB https://www.facebook.com/share/v/1Ja3D4yo18/ Zmieniamy się dla Was i wdrażamy nowoczesne ''technologie w trosce o śnieg'' Nartorama sp. z o.o. realizuje projekt inwestycyjny z dofinansowaniem z UE 🇪🇺 z Funduszu na rzecz Sprawiedliwej Transformacji pt.: „Zwiększenie konkurencyjności firmy Nartorama Sp. z o.o. oraz wzmocnienie endogenicznego potencjału subregionu wałbrzyskiego poprzez inwestycję w energooszczędne urządzenia do produkcji śniegu ❄️ w Zieleńcu.” ''Przedmiotem projektu jest zakup środków trwałych, w postaci 6 energooszczędnych automatycznych armatek 700ASE produkcji SUPERSNOW ( Supersnow ) do wytwarzania technicznego śniegu ❄️ wraz z systemem sterowania za pomocą aplikacji mobilnej. Pozwoli to na wdrożenie nowej usługi w firmie, tj. otwarcia na trasie zjazdowej Alpina odcinka slalomu 🏂⛷️ do organizacji zawodów w narciarstwie alpejskim. Projekt skierowany jest do szkół i klubów narciarskich, ponieważ technicznie wytworzony śnieg – popularnie nazywany „sztucznym” – doskonale nadaje się jako podłoże do treningu, organizacji zawodów i konkursów w slalomie. Planujemy wprowadzić nową usługę: udostępnianie stoku slalomowego z gwarancją śniegu, co ma spowodować wzrost konkurencyjności firmy w subregionie wałbrzyskim. 👉Więcej informacji znajdziecie Państwo na stronie Nartoramy (link w komentarzu)
    4 punkty
  10. Kamil zagrał mecz życia - w piątym secie przegrywał 5:2 i wyszedł z tego - niebywałe - zwłaszcza w męskim tenisie.
    3 punkty
  11. Dla nich zwłaszcza gratulacje bo nie byli faworytami, Kamil po dwóch przegranych setach nie poddał się i wygrał z dużo wyżej notowanym przeciwnikiem, brawo!
    3 punkty
  12. Gratulacje również dla Magdy i Kamila.
    3 punkty
  13. Gratulacje dla Igi. Przepchnęła ten mecz.
    3 punkty
  14. W Austrii odbyłem mnóstwo takich wycieczek czyli część rowerem a potem pieszo , szczególnie jak podjazd był mocny to potem szlo się zaskakująco dobrze na jakiś trzytysięcznik . Austria to kraj bardzo nieprzychylny jeździe MTB po górach , poza za parkami też jest mnóstwo zakazów jazdy rowerem nawet jak szutrem prowadzi szlak turystyczny i jest to też dojazd autem do wyżej położonych pastwisk to Austriacy bardzo zwracają uwagę jak się ten zakaz łamie i dzwonią na Policję . Idea była taka aby jak najwyżej wygonie podjechać szutrostradą a zjazd ścieżką , i czasem się udało jak pogoda była kiepska i w promieniu kilkunastu kilometrów żadnego schroniska nie było. Od paru lat jeżdżę do Włoch tu dużo większy liberalizm MTB i nie ma tego Radfahren verboten
    3 punkty
  15. Przeglądając powyższy wątek wygląda na to że: Sprzedajni Eko-debile, eko-terrorysci, eko-dzbany, eko-trole i eko-świry wyd...ały dla kasy biednych ski-forumowych narciarzy. Narciarzy, którzy jako jedyni wiedzą co tak naprawdę jest dobre a co złe dla Rysia i dla przyrody. Dosyć "ciekawe" postrzeganie rzeczywistości.
    3 punkty
  16. trzeba było do Zernatt pojechać kilka fotek obrazujących warunki narciarskie z 11 sierpnia 2025 na lodowcu w Zermatt. Do dyspozycji mamy 4 wyciągi orczykowe i jedną dużą kabinę między 3420 m.npm i 3890m. Rano o 7 kilka stopni poniżej zera, trasy zmrożone i bardzo twarde, od 11 godziny zaczynają być miękkie ale wytrzymują do zamknięcia o 13.
    3 punkty
  17. Dzień trzeci Wykorzystujemy pociąg (podjazd 4 przystanki). Pierwsze 20 -30 km nic specjalnego, wycacane wszystko na maksa, asfalt i niestety słabo z przydrożnymi drzewami. Od wjazdu do PN (Kalkalpen) jest lepiej. Choć dupy nie urywa. Ale nagle droga zmienia się w ścieżkę i jesteśmy w zupełnie innych okolicznościach! W jednej chwili wybaczamy nudny początek. A dalej jest jak zawsze na piętrze pośrednim, gdy stopniowo zanurzamy się w austriacki ordnung (musi być) Razem 54 km i 1200 m przewyższeń
    3 punkty
  18. Frech i Majchrzak meldują się w komplecie.
    2 punkty
  19. Gratulacje dla Igi, Magdy i Kamila.
    2 punkty
  20. nawalanką czy nie ale i tak ma zerowy wpływ na jakiekolwiek decyzje
    2 punkty
  21. Z FB: Kupcie karnet sezonowy, który zapewni Wam wstęp do dwóch ośrodków narciarskich! Monínec – zaledwie kawałek od Pragi, oraz Rokytnice nad Jizerou – górska legenda w Karkonoszach, gdzie czekają na Was zjazdy z Łysej Góry (1310 m n.p.m.). Kupcie go już teraz i zdobądźcie najlepszą cenę – oferta ważna tylko przez ograniczony czas!
    2 punkty
  22. Wiesz jak to jest - niektórzy patrzą przez pryzmat samego siebie, przenoszą swoje myśli i działania na innych.
    2 punkty
  23. Nie no, gdyby był czynny tylko w tygodniu i do tego od stycznia do marca, to by było wszystko ok. Od kwietnia to już Rysie koczują na parkingach. Ale zaraz,zaraz.... Gdyby był czynny tak krótko to by nie myśl uzasadnienia ekonomicznego. I tak właśnie działają eko trole... Takie rzeczy możliwe są tylko w tym kraju. Ze tez te Rysie muszą być akurat tam, jak Beskid Sądecki ma dosyć spore połacie..... Przecież tu widać, że eko świry chcą kasy !!!
    2 punkty
  24. Gondolo-krzesło (nowe) w śladzie dotychczasowego krzesełka. Krzesełko (używane z Austrii) praktycznie w śladzie dotychczasowej Tatrapomy na szczyt. Nic na razie o rozbudowie nie było konkretnie mówione, jakieś plany tylko na przyszłość (połącznie z Jaworzyną).
    2 punkty
  25. Nie, nie odtworzyć. Rozbudować. Robiły to, co do nich należało. To co mają w programach. Grzecznie i skutecznie.
    2 punkty
  26. nie zgadzam się, nie było tragedii. warun na Górze Kamieńsk 26.02.2025 wyglądał jak niżej: https://www.skiforum.pl/topic/69069-sezon-20242025/?do=findComment&comment=760572
    2 punkty
  27. Donald nie zna się, nie ma co tu wierzyć w te bohomazy 😁 kiedy planeta umiera 😁
    2 punkty
  28. W tej części tej wypowiedzi (i tylko w tej części, nie aprobuję języka ataku) się zgadzam. W USA to już się dzieje, oczywiście chodzi o ich interesy. U nas wymaga głębszych zmian i przyjęcia CZYSTO POLSKIEGO punktu (interesu) widzenia w gospodarce (prawie? polityce?), co byłoby rewolucją kompletną nieznaną u nas od lat, a może i dekad. My, narciarze, doświadczamy tego mocno. Nie twierdzę, że każdy pomysł jest cool, ale dobija mnie kontrast: w Szczyrskim Plesie nowa kolej jest ekologiczna (tak napisali, przeszło we wniosku), w Zakopanem wszystko (Nosal, Goryczkowa) jest nieekologiczne... Przecież to... frajerstwo!
    2 punkty
  29. Gratulacje! W 1995r na Łysa Hora była meta Wyścigu Pokoju - stałem na szczycie wśród śniegu i tysięcy kibiców na rowerach. Muszę znowu spróbować
    2 punkty
  30. Nie tak łatwo wrócić. Randa. Pod Zermatt. Dalej rower i pieszo w górę... quo vadis my sister?
    2 punkty
  31. 1 punkt
  32. Wiesz jak jest jak się za młodu Centkiewiczow i Szklarskiego człek naczyta… ABRAMEK KOPLOWICZ MARZENIE Jak ja mieć będę dwadzieścia lat, Zacznę oglądać nasz piękny świat. Usiądę w wielkim ptaku motorze I wzniosę się w wszechświata przestworze. Popłynę, pofrunę w świat piękny, daleki, Popłynę, pofrunę przez morza i rzeki. Chmura siostrzycą, wiatr będzie mi bratem. Się będę zdumiewał nad Nilem, Eufratem, Zobaczę sfinksy i piramidy W prastarym kraju boskiej Izydy. Przepłynę nad ogrom wody Niagary Kąpać się będę w słońcu Sahary. Przez szczyty Tybetu, co w obłokach giną, Nad cudną, tajemną magów krainą. A wydostawszy się spod skwarów mocy Będę szybował nad lodem Północy. Przefrunę nad wielką wyspą kangurów I nad szczątkami Pompei murów. I nad świętą Ziemią Zakonu Starego I nad ojczyzną Homera słynnego. Się będę zdumiewał nad pięknym światem - Chmura siostrzycą, wiatr będzie mi bratem.
    1 punkt
  33. Może jeszcze zimą na skitury wystatruje ps. Fajne oferty podsyła reklama skąd oni wiedzą że to moje ulubione miejsca
    1 punkt
  34. Tym razem zabieram Was w podróż nietypową – z włoskich Alp (Limone Piemonte) do Andory, w sam środek Pirenejów. To dzień pełen pakowania, transferów, lotu i długiej trasy samochodowej, ale też okazja, by pokazać Wam kulisy moich podróży. W filmie zobaczycie m.in.: 🎿 Pakowanie sprzętu narciarskiego i moje sposoby na oszczędzanie miejsca w walizce 🕶️ Porady dotyczące gogli narciarskich i wymiany szyb ✈️ Lot z Turynu do Barcelony tanimi liniami Vueling 🛍️ Zakupy w strefie wolnocłowej na lotnisku 🚗 Transfer przez Francję aż do Andory 🏨 Hotel Grand Pas – powrót dokładnie rok po mojej poprzedniej wizycie Wskazówki dotyczące roamingu i korzystania z telefonu w Andorze To nie klasyczny vlog z trasy narciarskiej, a raczej „dzień w podróży” – od śnieżnych stoków w Piemoncie po nocleg w Andorze. Jeżeli chcecie częściej takie kulisy moich wyjazdów – zostawcie 👍 i komentarz!
    1 punkt
  35. no to nieźle im odbiło, dużo drożej niż szwajcarski Magic Pass
    1 punkt
  36. 1 punkt
  37. No popatrz jakie mamy szczęście, przynajmniej w jednej rzeczy Polska jest liderem. Mi się wydaje, że dopiero trzeba być skrzywdzonym aby nie widzieć działań eko świrów tylko tam gdzie pojawiają się pieniądze... Ale cóż masz prawo do swojego zdania....
    1 punkt
  38. Ja nie znam tutaj szczegółów i nie jestem przeciwny wszystkim inwestycji. Nie mogę jednak zrozumieć jak można być takim tępakiem, żeby nie pojąć, że za działaniami innych może jednak stać coś innego niż kasa. To trzeba być naprawdę solidnie skrzywdzonym przez życie.
    1 punkt
  39. 1 punkt
  40. A jak nazwiesz to co zrobiły organizacje ekologiczne z tym projektem ? Czy pozbawienie szans rozwojowych jest gorsze od nazwania tego po imieniu ? Czy Wójt, który zrobił naprawdę bardzo dużo, by REAKTYWOWAĆ tę kanapę się mylił. Przecież tam ludzie zjednoczyli się by odtworzyć to CO JUZ BYŁO. Jednak Ty (i Tobie podobni) masz tych ludzi gdzieś. Wiadomo dlaczego.
    1 punkt
  41. Warunki dla koneserów - jako ciekawostka bardziej. Jak dla mnie, to w porze letniej jest taka mnogość różnych aktywności do wykonywania że i tak się nie wyrabiam w skromnym wolnym czasie jaki mam. Tak że utwierdziłeś mnie w przekonaniu że narty spokojnie mogę zostawić do zimy, albo przynajmniej późnej jesieni
    1 punkt
  42. Jacy adwokaci sprawy, takie rezultaty 😘. Oby tak dalej.
    1 punkt
  43. Spekulacje, plotki, ploteczki 😉 nawet jeśli, to przecież nie da się żyć tylko pracą 😉
    1 punkt
  44. Szczerze współczuję tak wąskich horyzontów.
    1 punkt
  45. Wielkie brawa nigdy w całości mnie się nie udało ale prawie wszystkie kawałki w różnych latach Pierwszy wyjazd w Alpy z dziećmi w sierpniu 1990 roku - miały wtedy 4 i 7 lat przeszliśmy część północną z pomocą kolejek linowych, pamiętam że było bardzo upalnie
    1 punkt
  46. ja cały czas twierdzę, że kwestia bezpieczeństwa na Goryczkowej powinna być priorytetowa. I naprawdę te przepychanki ekologów powinny być natychmiast ucięte. I zacząć powinna się MODERNIZACJA. A jak się sytuacja zmieni w przyszłości, to trzeba zrobić naśnieżanie, ale najpierw 1 krok, by nikt tam NIE STRACIŁ ŻYCIA.
    1 punkt
  47. Ciekaw jestem czy pojawi się sezówka na Solden z Obergurgl za ok 464 E…..Pamiętacie z zeszłego sezonu ?
    1 punkt
  48. Siena też zrobiła na mnie wrażenie lata temu, większe niż Florencja, ale myślę że było to kwestią odczucia w danym momencie. Muszę tam wrócić żeby sobie to wrażenie odświeżyć - oby jak najszybciej. Spokojnego powrotu 🙂
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Dodaj nową pozycję...