Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Bumer

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    4 396
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    47

Zawartość dodana przez Bumer

  1. Ty Śpiochu nie powinieneś zajmować stanowiska w temacie. Z racji ksywy(przynajmniej) jesteś nieobiektywny!😉
  2. Trochę się zmieniło w Langefeldzie. Jak tam byłem pierwszy raz to termy były na polu przy ścianie góry. To były ciepłe źródła, takie bajorka, grajdołki. Nie powiem, była drewniana szopa robiąca za szatnię. A Schlick 2000 i Mutteralm to jeszcze nieczynne, ale nie żałuj, do Stubai się nie umywają. Może będzie jeszcze okazja tam pośmigać? Ja mam z tymi ośrodkami miłe wspomnienia, mnie się podobało, choćby z uwagi na mniej ludzi na trasach. Pozdrawiam!
  3. Będę krytyczny! Typowa Magdalena siląca się na żarty. Te dżet laki niech sobie zabierze pod poduszkę. Ileż to takich prelegentów szlaja się po świecie i zatruwa ludziom głowy jakimś rozwojem, doskonaleniem, wypaleniem, osiąganiem celów i pies jeszcze wie czym? Dużo mnie to kosztowało ale dotrwałem do końca. Wake up! Its time to die!
  4. Spróbujmy podsumować dyskusję o wyborze nart, w tym wątku jak i w innych na tym forum. 1. Aby jeździć na nartach należy dobrze umieć na nich jeździć. Ten który dobrze na nartach umie jeździć pojedzie na każdej narcie w każdych warunkach . 2. W związku z punktem 1 nie ma sensu szukanie i wybieranie narty dla siebie i pod swoje potrzeby. Dobry narciarz pojedzie wszędzie i na wszystkim. 3. W związku z pkt 1 oraz 2 nie ma sensu jakiekolwiek testowanie , próbowanie, sprawdzanie różnych typów nart, bo to jest zarezerwowane jedynie dla wąskiej grupy szczególnie wprawionych narciarzy, którzy i tak mogą dokonywać mylnych ocen nie mówiąc już o plebsie, którego jakiś typ narty może tylko rozleniwić i nie będzie się on doskonalił w sztuce jazdy narciarskiej. 4. W związku z pkt 4 musimy wiedzieć, że jakiekolwiek rozpoczęcie przygody z narciarstwem nakłada na nas obowiązek tzw rozwoju, nieustającej nauki sztuki szusowania, zdobywania kolejnych dyplomów, certyfikatów, tytułów itp. Załóżmy że to podstawowe wnioski, wystarczy! Można by temat jeszcze rozwijać, ale nie będę drobiazgowy, główne wnioski chyba mamy. Ad. 1. Założenie słuszne co do zasady umiejętności jazdy. Umiejętności nigdy za wiele, ale.... Przyjmijmy takie porównanie, trzeba umieć chodzić to w każdych butach wszędzie pójdziemy! Mamy gumiaki, buty do biegania, klapki, takie do tańca, do łażenia po górach do.... No dużo ich mamy, ale to chyba wymysł marketingowy, nieprawda? Dobry piechur to i po Tatrach w klapkach czy szpilkach pochodzi. Myśliwy w japonkach uda się na polowanie a biegacz puści się w gumiakach na dystansie maratonu! Ad. 2 Nie ma sensu próbowanie czy przymierzanie się do czegoś. Na przykład chcesz kupić sobie portki, bierz co ci doradzą. Bez przymierzania! Że one będą cię piły w kroku, że będą trzymały w udach to pikuś. Twoja wygoda, twoje samopoczucie i zadowolenie tu się nie liczą! Ad. 3. Testy. Oczywiście nie mają sensu, bo to sztuka tajemna, zarezerwowana jedynie dla samozwańczych guru, mistrzów nad mistrze sztuki narciarskiej. Porównując, dlatego jeśli kupujesz np. samochód bierz pierwszy lepszy sportowy. I tak nie jesteś w stanie ocenić, i docenić, jego parametrów użytkowych, często ukrytych. Co prawda potrzebujesz wygodnego i taniego w eksploatacji auta na dojazdy do pracy, bierz jednak z górnej półki auto o charakterystyce sportowej. Twarde, sztywne, na którym będziesz mógł się rozwijać, co by to słowo nie miało znaczyć! Że potem okaże się że głową po dachu trzesz, że siedzenie niewygodne do wsiadania, paskudna deska rozdzielcza lub chla ogromne ilości paliwa, to nic! Tylko samochody o charakterystyce sportowej są godne kupna a ty testując je nie potrafisz odkryć ich ukrytych zalet, np zachowania na autostradzie przy 200 km/h. To nic że przy dojeździe do pracy nigdy nie będziesz jechał 200 km/h. (tylko slalomka komórkowa jest godna uwagi). Ad. 4. W Polsce kilka milionów ludzi jeździ na nartach. Kilka milionów na rowerze, kilkanaście milionów jeździ samochodem, ogromna ilość biega, a wszyscy, no może poza kalekami, chodzą. Trzeba chyba niektórym zrozumieć, że przygoda z nartami nie musi zawsze prowadzić do tzw. rozwijania się, (ach to słowo nowomowy korporacyjnej), nieustającego treningu i podnoszenia swoich umiejętności i potwierdzania ich jakimiś papierami czy dyplomami za zwycięstwa w zawodach narciarskich. Korzystanie z roweru nie musi prowadzić rowerzysty na trasy Tour de Pologne, choćby amatorów, czy Lotto Poland Bike Marathon. Czasem jedzie się na tzw majówkę, aby przewietrzyć du.., znaczy głowę. Zdobycie prawa jazdy nie musi być początkiem nieustającego pędu kierowcy na zawody, tory, trasy rajdów itp. A już na koniec, chodzenie na spacery nie musi obligować nas do naśladownictwa R. Korzeniowskiego. ( A tak a propos, ciekawe jak by mu poszło na zawodach gdyby stratował w japonkach? Przecież on umie chodzić, na wszystkim i wszędzie pójdzie, nieprawdaż?) No i to by było na tyle.
  5. Bumer

    Rowerowe eskapady - relacje

    No dobra, zawsze ktoś jest nie bardzo, (i mozna mu łatkę przypiąć), ale czy "współzawodnictwo" to rywalizacja "zawodników"? Jesli tak, to konieczna jest definicja prawna "zawodnika". Oczywiście wiemy kim jest zawodnik w potocznym tego słowa znaczeniu. Rywalizując nie jest się zawodnikiem. Mój rozum nie ogarnia tych prawniczych idiotyzmów. To musi kiedyś ulec zmianie. Mam doświadczenie, i szlag mnie trafia jak czytam niektóre wyroki i ich uzasadnienia. To wszystko stoi na głowie. Stoi bo, istota prawa , rozsądek i logika, że nie wspomnę o SPRAWIEDLIWOŚCI, zupełnie zeszły tu gdzieś na bok. PS, a czy jak się ma dużo kłaków w nosie to można sobie pozwolić na noszenie maseczki jedynie na ustach. Kłaki mogę nawet nasączać specjalnym olejkiem do samochodowych sportowych filtrów powietrza.
  6. Na youtube T. Kurdziel radzi jakie narty wybierać kiedy z różnych przyczyn możemy , lub musimy, mieć tylko jedną parę nart. Jego rady będą akceptowalne przez większość narciarzy. Nie poucza, nie sadzi się, a rzeczowo radzi.
  7. Temat dotyczy sprzętu jaki należałoby zabrać ze sobą na wyjazd w Alpy. Zrobił się tu taki misz-masz , zresztą jak zwykle. Nie musicie chwalić się swoimi osiągnięciami narciarskimi, wiedzą z zakresu szkolnictwa, wyższego w szczególności, z zakresu nauk społecznych dot. aktywności społeczeństwa i zachowań, zasobnosci materialnej..... itd, itp. Urwał, gdzie ja trafiłem?! To nie jest forum psychologiczne. A zresztą, co mi tam, gryźta się!
  8. Dziś też każdy zabiera to co ma, lub to co sobie pożyczy, kupi, itp. A że wybór jest duży, to i widać to na stoku . Tyle w temacie. Zupełnie niepotrzebne są te "wcinki" odnośnie umiejętności narciarskich swoich i innych forumowiczów. Tak to już jest że wiele naszych działalności sprawia nam przyjemność, uprawiamy je na niekoniecznie poprawnym czy dobrym poziomie. To że ktoś lubi tańczyć nie oznacza że musi to robić na poziomie choćby fana czy zawodnika turniejów tańca towarzyskiego. To samo obserwuję na drogach. To że ktoś jeździ samochodem do pracy, na wycieczki, nie oznacza że ma dobra technikę i umie jeździć. ale lubi jeździc i to sprawia mu satysfakcję i zadowolenie. A skoro ma mozliwość kupna auta naszpikowanymi systemami ochrony bezpieczeństwa, korzysta z tego. Bo i czemu miałby nie korzystać? To samo dotyczy nart. Jest wybór bierze to co mu pasuje i na czym czuje się dobrze. Po co tu jakieś oceny innych nic nie wnoszące do tematu? Kto, urwał, płacze nad jazdą w puchu? Wydaje mi się, że nie ma wśród nas forumowiczów kogoś kto wcześniej niż ja właśnie jeździł po puchu. No i co z tego wynika? Ano tyle samo, co kto zarobił pierwszy grosz, do jego obecnego stanu majątku. Czyli nic! To że jeździłem na syfie niemożebnym, to że sprzęt kompletowało się latami, to że buty pękały na mrozie i jeździło się na stoku podchodząc, w najlepszym przypadku trzymając liny z której wystawały druty, po stoku z muldami na metr i więcej, to co, była to nauka? Czego? Ja wiem, za klawiaturą każdy mistrz, gorzej w realu. Ale przecież my tu radzimy co zabrać w "duże góry" aby pojeździć sobie i mieć z tego frajdę. No i może warto wrócić do tematu?
  9. Nie ma się co spierać. Świat idzie naprzód, mamy dostępne nowe technologie, nowe produkty. Nie ma co szukać jakiś wyjątków bo one potwierdzają regułę. Może i auto z zeszłego wieku ale silnik skonstruowany w oparciu o doświadczenia technologiczne z ówczesnej formuły 1. Ale opony juz współczesne, zawieszenie współczesne, kierowca.... współczesny. No cóż, wszyscy współcześni lubią iść na łatwiznę, chyba.
  10. Wymyślono różne narty na różne warunki śniegowe i dla różnych dyscyplin narciarskich. Wymyślono piłki do nożnej, siatkówki, koszykówki, ręcznej. Wymyślono rowery szosowe, górskie, bmx, trekkingowe. Teraz, kolarz, naucz się jeździć i na jednym rowerze uprawiając downhill, jazdę po lesie, wycieczki szosowe i sztuczki na specjalnych torach. Siatkarzu, naucz się grać dobrze to zagrasz piłka do nogi, ba, koszową zagrasz, a nawet jak będziesz mistrzem to nawet lekarska! Narciarzu, naucz się jeździć i zapier.. na slalomkach w puchu, a jak będziesz mistrzem to i na biegowkach slalom pojedziesz! Bo, kiedyś były jedne narty i jakoś jeździli, były bicykle, tez na nich jeździli, no i była jedna gała zwinieta ze skóry, i jakoś nią grali. Jak grali, jezdzili na rowerach, nartach, możemy na przyklad sprawdzić oglądając stare filmy.
  11. Możesz się nauczyć. Nawet fruwac, jak jak potrafisz. Bylem kiedyś na Stubai kiedy codziennie padał świeży śnieg, a ja wziąłem krotkie narty elan sl. Ja na nich nie umiem jeździć w kopnym śniegu. Po prostu nie umiem, nie mówiąc o jakiejkolwiek satysfakcji czy przyjemności z takiej jazdy. No ale to dotyczy mnie, jak sądzę i wielu innych narciarzy. A poza tym to wdzięczny jestem propagatorom narciarstwa i konstruktorom nart za różnorodność ich typów. Ps. W wypożyczalni mieli takie samo zdanie jak ja i uratowali mi weekend jakimiś rossiniolami.
  12. Co zabrać? Zabierz wszystko co masz, może się przydać! no może nie zawsze, jak nie lubisz freeride nie bierz sprzetu, to samo z biegówkami. Nie będziesz tego uprawiał, zostaw sprzęt w domu. Każdy ma jakieś upodobania, to jasne. Jeden lubi zaliczać kilometry tras i różne ośrodki, drugi lubi "katować" jedną, lub kilka tras, aby poczuć prędkość i zabawić się na poznanym i przewidywalnym stoku. Ileż to krytycznych komentarzy tu na forum było gdy ktoś chwalił sobie jakiś mały ośrodek narciarski z dwoma, trzema trasami. Następna sprawa, warunki pogodowe i na stoku. Jesli z rana trasy są twarde i równe jak stół, aż prosi się pośmigać na SL. Kiedy na stoku zrobi się kasza i zostanie on zryty, wypadałoby zmienić narty na szersze. To samo gdy trafimy na opady śniegu. Reasumując, nie ma jednej rady co do sprzętu. Jednak z uwagi na ograniczenia, choćby z uwagi na ilość bagażu, musimy pójść na kompromis. Wówczas weźmy jakieś narty uniwersalne z grupy allround czy allmoutain.
  13. Temat zupełnie pozbawiony sensu. Tak, ja wiem, że w tak zwanych obecnych czasach, kiedy to ludzie są manipulowani, trudno o zdrowy rozsądek i rzeczowe myślenie. A wystarczy zadać sobie pytania: 1. Czy obecny koronawirus jest pochodzenia naturalnego czy został sztucznie wyhodowany? 2. Jeśli jest sztucznym tworem, to gdzie został wyhodowany? 3. Jeśli został wyhodowany, to przez kogo i w jakim celu był hodowany? 4. W jaki sposób wydostał się na świat, czy wypadek i nieuwaga, czy świadomie? To są podstawowe pytania na które należałoby odpowiedzieć aby zacząć snuć jakiekolwiek wizje rozwoju sytuacji. Oczywiście do tego potrzebna jest także wiedza z zakresu szeroko rozumianej biologii w celu umiejętności radzenia sobie z wirusem. My nic nie wiemy. No i o czym tu dyskutować? Dyskusja o tym czy zasłaniać twarz, o półtora czy dwumetrowym odstępie, o zamykaniu knajp o godz. 22 czy o jednaj czy pięciu osobach w kabinie kolejki to tematy zastępcze. One nic do wyjaśnienia problemu nie wnoszą.
  14. Nigdy nie kupiłbym nart których bym nie próbował na stoku. No chyba że mógłbym je kupić za 20-30% ceny katalogowej, co w przypadku gdyby mi nie pasowały, mógłbym bez trudu komuś sprzedać i jeszcze na tym zarobić😉. Ale to takie dywagacje. Każdy samochód który kupowałem, a miałem ich ze 30, zawsze musiałem spróbować (tak odpadła octavia , seat leon, toyota avensis i celica, fiat barchetta, mazda mx5 i jeszcze jakieś inne). Co prawda narta w żaden sposób swym skomplikowaniem nie przystoi nawet do roweru, a co mówić do auta, to jednak jej używanie związane jest z pewną przyjemnością, tak jak używanie roweru czy auta. Naturalnym więc jest próba i wybór tego co sprawia nam najwięcej przyjemności i zadowolenia.
  15. Musi mieć jakąś traumę związaną z Italią. Kto to wie? Znałem panią którą na widok zupek i kostek do gotowania Knorr po prostu odrzucało. Tak nazwijmy to z definicji, odrzucało. No ale ona jadła toto w obozie pracy podczas wojny, zupy na tym im faszyści gotowali.
  16. Daj no Mitek trochę swoich opinii do zamieszczonych tu odpowiedzi. Zastanawia mnie tylko dlaczego większość wyszukuje, i ze znawstwem opisuje takie niuanse nart , przydatne jedynie w wyczynowej czy sportowej jeździe? Sami mistrzowie! Sami znawcy co to gdyby im narty naostrzyć na 89 stopni, od razu rzucą je w kąt!
  17. Chłopie, bądź poważny. Jakiej odpowiedzi oczekujesz od forumowiczów? Każdy jest inny, każdy ma inne upodobania, lubi co innego. Jesli ktoś napisze ci że ten ośrodek jest dobry, drugi że tamten, a trzeci że jeszcze tamten, to co ci to da? Jesli zapytasz co lepiej zjeść, pierogi, suszi czy kotlet, jakiej odpowiedzi oczekujesz? Dla jednego pierogi będą rarytasem, drugi skrytykuje ten wybór bo dla niego suszi będzie o.k. Takie nowoczesne, światowe. Wiesz chyba że jak nie trafisz na pogodę to dupa będzie z całych tych nart. Jak nie będziesz miał fajnego towarzystwa to także wyjazd może nie należeć do udanych. Pogoda to raczej loteria, towarzystwo mniej. Zadbaj więc o to na co masz wpływ. Chcesz zaliczać czarne trasy, wybierz ośrodek gdzie takich jest najwięcej. Chcesz chwalić się kilometrami pokonanych szlaków, wybierz największy ośrodek . Wybór należy tylko i wyłącznie do ciebie, dokonaj go i..... staraj się aby był trafny i zadbaj aby się udał. Przy okazji tego tematu, przypomina mi się pewien teleturniej. Prowadzący podaje dziedziny pytań do wyboru, np. polityka, geografia, historia. Jakiś idiota ( czyżby) nakazuje publiczności wykrzykiwać swoje preferencje. Gawiedź krzyczy, polityka, polityka, historia, geogr... polit.... Ogłupiały uczestnik, dziki w oczach, wybiera, - a niech będzie geografia! Urwał, to mi się nie mieści w głowie, kto coś takiego wymyślił, dla kogo i czemu? A jednak jak widać..... Tu przyznaję, solidaryzuję się z Mitkiem, kiedy on odpowiada dość niegrzecznie na bzdury np. o wyborze nart dla szybkich narciarzy, co to nie wiedzą jaką długość nart dla siebie wybrać. Ludzie, wam przyjdzie wybrać szkołę, wybrać żonę, wychować dzieci, podjąć pracę, stworzyć rodzinę, dom! Co, na forum będziecie się pytać czy wybrać blondynkę czy bogatszą, ryżą ? Czy mieć jedno dziecko, czy troje, czy kupić czerwony dywan czy brązowy, bo w innym kolorze nie możecie kupić, bo wszystkie sklepy pozamykane a wy możecie iść na zakupy tylko do jednego, tego co otwarty w niedzielę, a tam są tylko czerwone i brązowe!
  18. Wiesz gdzie mam jakieś przerwy międzysemestralne? Twój problem, tak jak i niemożność samodzielnego podejmowania decyzji. Wiesz co, bądź facetem, jedź do Aspen. Przez Szwajcarię nie będziesz musiał jechać, brudnymi skibusami także. A i relację zrobisz że hej. I nie pisz mi że nie rozumiem tekstu bo o Aspen nie pytałeś.
  19. Wiem co napisałeś odnośnie auta. Jestem z tych którzy pojmują tekst pisany. W związku z tym przypomniałem o ski busach jako opcji do przemieszczania się. Widząc jak rozwija się wątek, czytając kolejne wpisy, przestają rozumieć Twoje pytanie. Rozumiem, że sam nie jesteś w stanie podjąć decyzji i oczekujesz na podpowiedzi? Zastanów się czy to dobra droga? To co dla mnie może być rarytasem dla kogoś innego juz nie musi, to co mnie się podoba, co ja oceniam jako dobre, nie musi tak być postrzegane przez innych. A weź się człowieku i zdobądź na odrobinę samodzielności. Masz tyle informacji w necie, poczytaj, pooglądaj i wybierz. Tak robi facet! Aha, facet też potrafi dokonać oceny, fatalny wybór terminu!
  20. Śmiać mi się chce. W Ponte di Legno dopłacisz ze 20 euro i dostaniesz karnet na całe Val di Sole. Ile tam kilometrów, nie pamiętam, ale sporo. Ile ośrodków, sporo. W tydzień trudno będzie przejechać choć raz wszystkie trasy. Są tam też skibusy, choć lepszym rozwiązaniem byłoby mieć auto do dyspozycji. Ja przynajmniej tylko raz korzystałem tam ze skibusa, kiedy byłem na kacu. Tonale, *Ponte di Legno) ma też wady. No bo jak zrobić relację z miejsca znanego i popularnego?
  21. No to już jest trochę forsy. Wiadomo, czym więcej tym lepiej, górnej granicy chyba nie ma. Ja napisałem o takim minimum aby wystartować w GSMP.
  22. Tu relacja jak inni jeździli. Tym razem załapałem się.
  23. Przygotowanie mojego auta do wymogów regulaminu GSMP to kwota około 25-35 tys zł. Do tego strój, kask , no i koszty związane z wynajęciem mechaników, kwater, wyżywienia i opłat wpisowego. Sądzę, że około 30-40 tys potrzeba dodatkowo na obsługę, kiedy z autem nic się nie będzie działo, nie będzie awarii czy dzwonu. To za dużo jak dla mnie. Gdybym miał sponsora, np firmę produkującą leki na opóźnianie starości (sic!!!), z chęcią bym startował i prezentował się wraz ze sponsorem! Wracając do rzeczywistości, moja honda ma seryjny silnik, tylko 160 koni. To mało, tym bardziej że większość moich rywali dysponuje o wiele mocniejszym sprzętem i bardziej przystosowanym do warunków wyścigu ( przerobione skrzynie biegów, mocno ustawione szpery, nowe opony itp). Wiekszość ma bardzo zmniejszoną wagę przez zastępowanie maski, drzwi, klap, dachu, szyb, elementami lekkimi, czy nawet wycinane elementy nadwozia. Że nie wspomnę o usunięciu wszelkich wykładzin, wygłuszeń i zabezpieczeń antykorozyjnych. Moja honda waży ponad 100 kg więcej niż najlżejsze hondy startujące w mojej klasie. W tym roku ta pandemia sporo zamieszała, zawody poodwoływano, wprowadzono ograniczenia które bardzo psują klimat tego typu spotkań i rywalizacji. Poczekamy do następnego sezonu.
  24. I kto to mówi? A Ty kiedy skończysz starty w zawodach narciarskich? Pamiętam jak kiedyś jakiś redaktor z gazety zapytał mnie jak długo będę startował. Miałem wówczas nieco ponad 40 lat i 20 letni staż startow w zawodach . Odpowiedziałem że dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność, będę jeździl. Mijają lata a mnie jeszcze to jara. Z tego chyba się nie wyrasta.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...