Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

MarioJ

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    3 570
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    75

Zawartość dodana przez MarioJ

  1. W samolocie czytałem Twojego ebooka. Ten akapit o przewodniczce na Spitsbergenie miodzio Mario
  2. Pracujemy, pracujemy U mnie teraz przerwa świąteczna ...
  3. Uzupełnię Kamila relacje grafiką. Start o piątej rano na lotnisku w Gdańsku, gdzie dojechaliśmy w nocy autami, niektórzy pociągiem. Bacznie monitoruje czy nasze torby są ładowane do samolotu podczas przesiadek w Kopenhadze i Oslo. Na lotnisku w Oslo mieliśmy 2h odpoczynku, gdzie raczyliśmy się ciekawą architekturą oraz norweskim chórem. Na odcinku Tromso-Oslo pojawiły się już dreszcze. Najpierw chmury, ale przez pół h mieliśmy już okienko pogodowe z widokiem na pierwsze fjordy. Widoki zapierały dech. Ciarki przechodziły już po plecach. Lądujemy w Tromso, które wita nas śniegiem już na poziomie 0m. Jest zima ! :-) Ładujemy się całą ósemką z bagażami do taxi-busa i jedziemy do portu. Tutaj witamy się z naszą łodzią, która będzie przez następnych wiele dni naszym domem i transportem. Jeszcze wieczorem pobiegliśmy uzupełnić zapasy żywieniowe do marketu, po drodze obejrzeliśmy norweskie klimaty. Większość jedzenia przywieźliśmy z Polski w wielkich torbach narciarskich, a to co nie zmieściło się w 23kg limitu na osobę, musieliśmy dokupić w Tromso. Wydaliśmy w spożywczaku 1000 koron lekką ręką :-) Ale to na wszystkich ! :-) Niektórzy poszli czy też pojechali busem nawet do centrum miasta i coś tam miłego zobaczyli.
  4. Tylko że kwiecień-maj to jednak loteria. Raz będzie +10 i deszcz, a innym razem zero i słońce, full śniegu. Nawet w marcu gdzieś tam w Tyrolu padał deszcz dzień czy dwa. Poza tym ludzie się już najeździli, urlopy zużyli, a trawa sama się nie skosi itp. Ale ja np. posypałem nawóz w marcu, posiałem nasiona w dziurach, później skitury, a wczoraj skosiłem piękną trawę 30-centymetrową.
  5. Robert wachtował raz w butach skiturowych prosto z gór, nawet nie zdążył wejść pod pokład. Raz próbowałem czy rzeczywiście jesteśmy na morzu, a nie na szerokiej rzece. Woda była morska Dobrze, będziemy robić szersze relacje, ale musimy najpierw ogarnąć zdjęcia, poselekcjonować, wywołać w ciemni, nauczyć się Lightrooma, damy radę
  6. To jeszcze mała zajawka . Foto MajorSki, narciarz MarioJ. pisaliśmy z Tomkiem razem
  7. Dodam że foty, które ja wstawiałem, pochodzą od całego zespołu. Późno w nocy wstawiałem i już nie dałem rady opisać autorów. Wybaczcie proszę To cytowane jest Tomka albo Piotra.
  8. Dzień drugi. Chyba część ostatnia. Zjeżdżamy z przełęczy. Zrobiło się pochmurno i widoczność chwilami była słaba, więc czekaliśmy na przetarcia. Górna część przełęczy twarda, poorana, ale około 100m niżej zrobił się świetny śnieg, stromizna rzędu 30-35 st i to był super zjazd. Poszaleliśmy tam na pełnej prędkości. Jak to często bywa, jak jest dobra zabawa to jest mało zdjęć. Część ekipy stwierdziła że w tak dobrych warunkach śniegowych trzeba zrobić jeszcze jeden cel. Obraliśmy Śnieżną Przełęcz. Jak to zwykle wychodzi, około 16:00 byliśmy dopiero pod ścianą i już zabrakło czasu na wejście szczytowe. Ale doszliśmy drugi raz gdzieś na 2300m. Zjazd ponownie był przedni. I żegnamy się z cudowną Doliną 5 Stawów Spiskich. Aha, Barania Przełęcz ma wysokość 2389m. To był piękny cel. Takie dni dają spełnienie !
  9. Dzień drugi c.d. widzę że z Marionenem piszemy razem. Jesteśmy w Dolnie 5 Stawów Spiskich. Tak wygląda ona w całej okazałości latem. Po prawej stronie widać Chatę, a troszkę na lewo nasz pierwszy cel czyli Barania Przełęcz. Będziemy szli od Chaty przez Pośredni Staw Spiski w kierunku Baranich Spadów, zaczepimy lekko o Baranie Pola i łukiem wejdziemy pod ostatnią stromą ścianę przełęczy. jeszcze pamiątkowa fotka przez schroniskiem widok zimowy na całą Dolinę Idziemy w kierunku przełęczy i ją podziwiamy, to jest nasz dzisiaj główny cel, nastromienie w górnej części jak się okaże to 40-42 st. Zbliżamy się z boku do przełęczy, okolica coraz bardziej poraża, wchodzimy w bramy Mordoru. Na przełęczy sporo miejsca, w pasku każdy jeden obok drugiego znajduje swoje miejsce na przepięcie. Musimy się pilnować aby nie spaść na drugą stronę albo nie wejść niechcący na nawis śnieżny.
  10. Dzień Drugi. W czasie gdy Mariusz samotnie zgłębiał tajniki Doliny Zimnej Wody, reszta ekipy od razu z rana ruszyła w górę w kierunku Chaty Teryho. Pogoda tego dnia nam dość sprzyjała, rano było bezwietrznie i bez chmur tak jakoś. Idziemy sobie lekko pod górę, relaksacyjnie. Po drodze podziwiamy żleb Łomnicki, zwany też , i tu pamięć zawodzi, pewnie Tomek podpowie. Żleb schodzi z przełęczy pod Łomnicą, na którą z drugiej strony prawie dojeżdża krzesło dwuosobowe. Ktoś może tam się jeszcze wybierze ... Widoczność jest znacznie lepsza, niż pierwszego dnia, i widzimy że przed nami całkiem niezła ściana. Dzielnie stawiamy jej czoła. Dochodzimy żwawo do schroniska, gdzie pewnie zrobimy krótki popas. Chata Teryho znajduje się na wysokości nieco ponad 2000m, czyli jesteśmy już dość wysoko. W tym schronisku nie ma ciepłej wody do mycia, do kibelka trzeba samemu wodę wlewać, warunki są już bardziej spartańskie. Ale bufet jest w pełni zaopatrzony.
  11. A na Baraniej Przełęczy bylo mniej więcej tak: Posługuje się czyimś filimkiem z grupy Freeriderzy, ale on pokazuje problem puszczenia się pierwszy zakręt w stromym zjeździe. I jest wesoły: "Jedziesz? Albo daj jechac!"
  12. Relacja Marionena super, i fajnie że się wszystkim podoba. Fajnie się dowiedzieć czegoś nowego od Mariusza, jak mu tam było. Ja jednak zwrócę Wam uwagę na ten akapit. Bez mapy i kompasu lub gps, w górach wysokich poszedł na własną odpowiedzialność . Nie bierzcie przykładu
  13. Bo trza się pakować na wyjazd, a nie biegać po górkach
  14. tylko trzeba się nauczyć lepiej jeździć, zastanawiam się jak tu przyspieszyć naukę w żlebach 40 st, może by tak coś z wyciągu poszukać, przyczaić się na warunek i ze 4 razy coś obrócić w ciągu dnia, np. taki Klimkovy żleb
  15. Dałem lekką zajawkę a tu pełen raport, dzięki Tomek Ze strony północej można wejść, a zjechać na drugą. Może kiedyś
  16. a na drugą stronę pośrednia przełączka ma też jakiś żleb ? Mario
  17. A u nas w Karkonoszach na 1300 padał deszcz !!!
  18. Moje marzenie kiedyś ładnie zjechać taki "fucking steepness"
  19. Świetne, szalone, cztery dziewczyny zjechały w maju 2016 wschodnią ścianą Matternhornu, ale nie z samego szczytu (4478m). Doszły nieco powyżej schronu Solvay, do wysokości 4050m. Nachylenie ściany 45 st. Większe nachylenie do 60st robi się wyżej, były w historii zjazdy z wysokości 4400m. Na tripa pojechali świetnym samochodem, Skoda Octavia, o czym można przeczytać na blogu najstarszej z nich, 40-letniej Liv Sansoz https://livsansoz.net/2016/05/20/quatre-filles-et-un-cervin/ Jest również relacja po angielsku http://www.planetmountain.com/en/news/snow-ski-skimountaineering/matterhorn-east-face-ski-descent-in-the-right-place-at-the-right-time.html Kilka zdjęć: p.s. Liv reklamuje polskie jedzenie lio http://lyofood.pl/pages/liv-sansoz
  20. MarioJ

    Ischgl

    Pisaliście coś o taniej stacji benzynowej w Samnaun. Cała stacja to ten jeden dystrybutor. Oto szwajcarskie usługi:
  21. Polscy frirajderzy odpalili lawinę na Kizku, jeden zasypany, koledzy go uratowali. Brawura plus zimna krew. Wszystko już napisane w komentarzach na fejsie. https://m.facebook.com/groups/294468103939206?view=permalink&id=1527693737283297
  22. Czy mógłby ktoś zaznaczyć na mapie które obecne orczyki zostaną usunięte na następny sezon?
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...