Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Cosworth240

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    1 795
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    54

Zawartość dodana przez Cosworth240

  1. Nasze dwa rodzynki dzisiaj całkiem nieźle - Maryna 25-ta w SG w Zauchensee - górę pojechała bardzo fajnie, trochę więcej straciła na dole, ale generalnie było bardzo ciasno, bo ten SG specjalnie długi nie był i w sumie jedna dziesiątka sekundy w tą, czy w tamtą robiła nieraz dużą różnicę. Magda Łuczak startowała w Pucharze Europy - gigant w Orcieres 1850 - można było oglądać live przez stronę FIS - wczoraj była 7-ma; dzisiaj wynik powtórzyła - wyniki całkiem niezłe, ale trochę niedosyt jest, bo była trzecia po pierwszym przejeździe i w sumie długi czas było na zielono w drugim przejeździe, a na dole jednak straciła na tyle, że spadła na 5-te miejsce, a po niej jeszcze jechały dwie dziewczyny i niestety ją wyprzedziły. Nie ma jednak co narzekać, bo zawody były mocno obsadzone, było trochę zawodniczek z PŚ - jak choćby zwyciężczyni Simone Wild, czy druga Coralie Frasse Sombet (wczoraj wygrała). Była też Clara Direz (dzisiaj 4-ta), ale za Magdą, 11-ta była zwyciężczyni slalomu równoległego z Lech, punktująca w w tym roku w gigantach w PŚ - Anreia Slokar,. Francuskiego niewiele rozumiem - komentarz był po francusku, ale zrozumiałem że było tam trochę zachwytów nad Polką - zwłaszcza w trakcie pierwszego przejazdu. Jeżeli forma będzie szła w górę, to jest nadzieja na dwie punktujące Polski w PŚ częściej niż raz na jakiś czas w trakcie sezonu.
  2. Czy harszle Dynafit i ATK są ze sobą wymienne - w szczególności chodzi mi o to, czy do wiązań ATK będą pasować harszle Dynafit?
  3. Moja znajoma to kiedyś coś dla nich testowała. Miała to naklejone na nartach, widzę ze jest tez jakiś sensor na pierś. Wydaje mi sie, ze takie rzeczy to moze jakiś nowoczesny trener i zawodnik sa w stanie wykorzystać. Dla narciarza rekreacyjnego, to trochę jak w kolarstwie rekreacyjnym jazda z czujnikiem mocy - co z tego, ze widzisz jakie waty, na jakiej nodze generujesz, skoro nic nie jesteś w stanie z tym wynikiem dalej począć. P.S. Jeżeli to snowcookie jest rzeczywiście polskie, to Na ich stronie www nie bardzo sie do tej polskości przyznają - bode Miller, „Swiss made”; imiona osób tez jakies z angielska pisane…
  4. Omikron; duża liczba przypadków, stosunkowo mniejszy przyrost osób hospitalizowanych niz przy delcie. W Austrii w przeszlosci o lockdownach decydował wskaźnik zajętych łóżek, a nie liczba przypadków. Jeżeli dalej tak będzie, to mimo dużej liczby nowych przypadków jest szansa, ze nie bedą nic zamykać.
  5. A tak właśnie w związku z tym co napisałeś. Widziałem, ze jest tam jakieś centrum skiturowe - ktoś był? Ktoś korzystał? Warte polecenia? Pytam, bo Ja swój sprzęt mam, ale moi znajomi bardzo często nie. Zwykle braliśmy sprzęt w „skiturowe Beskidy” i maja tam głownie atomica, aczkolwiek w okresie boom’u zeszłorocznego często trafialiśmy na juz taki mocno wychodzony, a często w ogóle był problem z załapaniem sie.
  6. Na pewno - co nie zmienia faktu, że IMHO u nas ciężko jest tym klubom, które mają do tego takie zdrowe, jak opisane przez Ciebie powyżej, podejście się "przebić", bo u nas dzieciak w klubie to przede wszystkim klient, którego definiują oczekiwania jego, a przede wszystkim jego rodziców, którzy opłacają składki klubowe, bez których klub się nie utrzyma - bo u nas klub, to najczęściej przedsięwzięcie komercyjne, a nie klub sam w sobie. No i kółko się zamyka. Dlatego trenerzy, nawet ze zdrowym podejściem, którzy wiedzą że życie narciarskie nie zaczyna się i nie kończy na tyczkach, zawodach, uginają się, bo inaczej musieliby ten swój klub zwinąć. W Austrii klub to najczęściej taki wioskowy przybytek, z lokalnymi sponsorami, trenerami, którzy często są byłymi zawodnikami nawet PŚ, którzy trenują społecznie - więc nikt tam nikomu nie wchodzi na głowie, bo to jest pewna lokalna społeczna praktycznie instytucja, a nie firma.
  7. Było takich niestety wielu... choć nawet w ich przypadku szansa na to, że świat by zwojowali raczej pewnie była mniejsza niż większa. Swoją drogą Słoweńcy mają taki system hybrydowy - szkolenia centralnego i takich prywatnych rodzico-teamów opłacanych prywatnie i jakoś to u nich funkcjonuje.
  8. Rozmawiałem z kilkoma osobami po sms'ach i od paru to ja usłyszałem, że w sms'ie to przede wszystkim nauczyłem się pić... w sumie też sport, ale chyba nie o to w tym chodzi. Może się to coś poprawiło, ale jak słyszałem ile tyczek mieli do trenowania swego czasu w jednym z sms'ów w jednej z górskich miejscowości, to się za głowę chwyciłem, bo dzieciaki w byle klubiku mają więcej, ale może kiedyś doczekamy się jakiejś polskiej wersji szkoły narciarskiej z austriackiego Stams.
  9. W sumie chyba jesteśmy wszyscy dość zgodni. Nie wiem, na ile to prawda, a na ile taki powtarzany od trenera do trenera i przekazywany rodzicom mit - że w takiej Norwegii podobno do 12-go roku życia nie ma jazdy na tyczkach. Mój znajomy będąc we Francji na feriach po dużym nacisku i namowach wykorzystał bytność w jakimś tam francuskim ON i przyłączył syna do treningów z lokalnym klubem narciarskim - młody pomimo swoich 9-10 lat gadał perfekt po francusku. Pojawił się w pierwszy dzień, jak to normalnie w klubie w Polsce, na treningu w gumie. Trener podszedł do mojego znajomego i powiedział mu - wie pan, dzisiaj wyjątkowo, bo jesteście pierwszy raz i może nie wiedzieliście, pozwalam dziecku na jazdę na treningu w gumie; normalnie bym was odesłał do domu; guma to jest strój na zawody, a nie na treningi. Niby nic, ale to też trochę pokazuję "napinkę" u nas, a gdzieś gdzie z tym sportem są bardziej obyci. Mógłbym tak mnożyć, bo trochę też się tematem klubów i ich treningów interesowałem na przykładzie jakiś lokalnych klubów w Austrii. Smutna konstatacja jest pewnie taka, że u nas dzieciaki do pewnie 13-14 lat nie odbiegają od rówieśników z krajów alpejskich (jakieś tam zawody Kids Trophy w Zauchensee trochę tą tezę mogą potwierdzać), tylko że tam (w krajach alpejskich) w pewnym momencie kiedy trzeba sypnąć naprawdę sporą $$$ rolę przejmuje centralne szkolenie/szkoły sportowe itd., a u nas portfele rodziców, które często na to nie pozwalają. Zresztą uważam, że narty to taki niewdzięczny sport do "inwestowania" - kupę kasy to kosztuje, a szansa że ktoś przebije się na taki poziom żeby się z tego utrzymać jest dość mizerna, bo utrzymać się z tego może pewnie top 30-40 zawodników na świecie. Widzę, że we w takich Włoszech, czy Niemczech działa to trochę tak, jak u nas za komuny trochę, że zawodnicy, często formalnie są policjantami, celnikami - co nawet czasem widać po ich strojach (taki Oliver Paris ma na kurtce naszywkę carabinieri) - więc pewnie mają normalną pensję, niezależnie od tego co są w stanie wypracować od sponsorów. U nas takich możliwości póki co się nie oferuje zdaje się.
  10. 100 proc racji. Co nie zmienia faktu, ze fajnie jak te wyniki sa. Dzieci sa naprawdę różne - moja własna córka jeżdżąc w tym samym klubie, ma na zawody kompletnie wywalone, na nartach liczy sie dla niej bardziej aspekt towarzyski, moze trochę poczucie takiej klubowej wspólnoty, jezdzi nieporównywalnie słabiej choć na nartach spędza wcale niemało czasu. A sa takie dzieci jak ta dziewczynka z filmiku, które żyją tymi nartami i zawodami bardzo. Iza ogłada w wieku 11lat wszystkie zawody PŚ (na ostatnim wyjezdzie wszystkie dzieci sie bawiły i chciały żeby ona bawiła sie z nimi, a ona wybrała oglądanie zjazdu w bormio); sama z siebie trenuje sobie na sucho w domu - podgląda jakieś ćwiczenia na instagramie i YouTube, które robią zawodniczki i jakoś tam stara sie trochę na nich wzorować - nikt jej nic nie każe, nic ja do niczego nie zmusza. Bardzo nakręca sie z siostra na wszystkie zawody - nie mogąc doczekać sie kolejnego startu. Myśle, ze tu akurat jest bardzo zdrowe podejście rodziców, trenera co na tym juz żeby zjadł; dzieci sa sprawne, maja do tego dryg i same bardzo tego chcą - wynik jest tutaj pewnym efektem ubocznym.
  11. Zacytuje sam siebie - dziewczynka z filmu - link w moim poprzednim poście powyżej - zajęła na początku tygodnia dwa razy trzecie miejsce w zawodach ligi MOZN w stawce ok. 70 dziewczynek w jej grupy wiekowej. Niestety nie mam podobnego filmiku z jej dwa lata młodszą siostrą - ta dla odmiany była dwa razy pierwsza w swojej grupie wiekowej. https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=6906354966071757&id=382584505115535
  12. - kanapa na Solisku; - kanapa na Buczynce (wiem lata stała i się kurzyła); - mostek z parkingu; - restauracja na Solisku; - inwestycje w armatki i naśnieżanie; Ten ON był takim pacjentem w stanie agonii, oni może go nie uleczyli, ale twierdzenie, że był regres moim zdaniem jest mocnym nadużyciem - gdyby był regres, to tego ośrodka by już nie było. Żeby było jasne - nie twierdze, że byli idealni; masz racje, można im zarzucić, że nie zrobili kompleksowego naśnieżania; nie skonsumowali pozwolenia na budowę na wymianę orczyków ze Szczawin na Miziową; że nie zrobili inwestycji w górnej części ośrodka - tylko, że do tego wszystkiego pewnie potrzeba by było wydać z wielką bidą 40 dużych baniek - jakoś nikt skory do tej pory do takich inwestycji nie był, a CTE pod koniec po prostu ich nie miało. Zobaczymy jak pójdzie Zasadzie. Trzymam kciuki, bo na Pilsku jeżdżę od dziecka co przy moich około 45 latach oznacza, że trochę lat tego jeżdżenia się zebrało i pamiętam ten ośrodek i w czasach "minionych" i jak wygląda dzisiaj.
  13. Nie do końca rozumiałem aż tak negatywnego nastawienia do CTE, bo co by o nich nie powiedzieć, to wybudowali na dole kanapę, knajpę, mostek, zrobili coś naśnieżaniem; OK - był cyrk wokół Buczynki - ostatecznie kanapa zaczęła działać i dzisiaj służy, choć sami sobie z tematem nie poradzili to też trzeba powiedzieć, ale jest i działa. Pilsko łatwym tematem nie jest, bo gdyby było to TMR, który przez krótko testowo zarządzał ośrodkiem, by w to wszedł; Rusinek (ośrodki Pingwina) - wiem z pierwszej ręki - też tematem nie był zainteresowany. Generalnie chętni nie walili drzwiami i oknami. Na Pilsku nie jest łatwo przyrodniczo (Natura 2000 i te sprawy), właścicielsko (trzeba się z nimi dogadać, co nie zawsze jest łatwe), wodnie (brakuje wody do naśnieżania) i jeszcze np. Gmina nogę podłoży poprzez wydzierżawienie parkingu komuś, kto potem pobierał opłaty zniechęcające klientów ON. Jasne gmina szuka kasy, ale z drugiej strony, życia gestorom ośrodka tym ruchem nie ułatwiła. W Austrii gminy raczej robią wszystko żeby wspierać właścicieli wyciągów, bo od tego zależą wpływy do kasy gminnej, praca dla ludzi, powodzenie biznesowe hoteli, pensjonatów, restauracji. Suma summarum - CTE na pewno idealny nie był, ale też nie można twierdzić, że nic na Pilsku dobrego nie zrobili, bo zmian jednak sporo na plus było. Życzę Pilsku żeby nie było tak, że wszyscy za tym CTE jeszcze za tęsknią, bo Zasada to jest pewna marka, ALE biznesowo wbrew pozorom wcale nie wszystko tam wychodzi, a do tego, jakoś ich ON mimo wszystko nie wyróżniają się na plus w stosunku do tych najlepszych w Polsce.
  14. W takich rurach woda ma mega ciśnienie - zależnie, jak wysoko i jak dobra jest instalacja, to może być 30bar lub więcej. Dobrze, że nikomu się nic nie stało.
  15. Nie czuje się alfą i omegą, ale mam to szczęście że córka jeździ w klubie narciarskim i uczyłem się tego przy wielu osobach - przynajmniej z 10-ciu - najczęściej byli zawodnicy, czasem z kadry Polski, jakiś były Mistrz Polski też się trafił - i to bardzo fajne doświadczenie jest, bo generalnie wszyscy robili to dość podobnie, ale jednak mieli jakieś tam swoje patenty i ja dość to chłonąłem. Generalnie, jak ze wszystkim, ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Najlepiej robić narty równolegle z kimś doświadczonym, kto zawsze podpowie albo po prostu pokaże. Natomiast nie chce rozpływać się na wyższością serwisu ręcznego nad maszynowym ALE miałem okazję macać narty robione ręcznie przez osoby mega doświadczone i były naprawdę ostre jak brzytwa - tak zrobionych maszynowo nie dotykałem. Robienie samemu ma IMHO także ten plus, że można bawić się trochę kątami, jakimś tam przytępianiem miejscowo i potem metodą prób i błędów dochodzić do tego co komu odpowiada najbardziej. Ja doszedłem do tego, że lubię narty bez tępienia gdzieś tam newralgicznych miejsc - SL na 87 stopni, inne na 88 stopni, od spodu 0,5 stopnia do 0,7 próbowałem - tu akurat nie czuję większej różnicy między tymi dwoma wartościami. Ale tak generalnie jeździ mi się dobrze i tak narty sobie sam przygotowuje. Przy czym ja nie mam takiego czucia, jak byli zawodnicy w miarę niezłego (jak na polskie warunki) kalibru, z którymi miałem okazję narty przygotowywać i którzy na pewno czują sporo więcej niż taki amator jak ja.
  16. Ale przecież nie o to w tym chodzi, żeby jechac tym pilnikiem póki wióry lecą…
  17. Niektórzy sprawdzają paznokciami, sam sprawdzam ręka - wierzchnia strona palców, ze tak to nazwę - czuć dobrze czy krawędź jest ostra. Diament - tak - średni do ściągania drutu, czyli z boku i od spodu i potem czasem trochę sztuka dla sztuki, czyli diament fine na boku.
  18. Idąc dalej w ten nieco żartobliwy ton, to lepiej 30 dni na sniegu nawet na płaskim stoku, niz 30 dni jeżdżenia wirtualnego polegającego jedynie na podglądaniu kamer na stokach… 😀
  19. Tak - na razie obiecująco to wyglada. Tez podskórnie odbieram zmianę trenera na plus.
  20. Pięknie jej poszło, ale w półfinale z Barty zapewne łatwo nie będzie…
  21. Cosworth240

    Rejon Lungau

    Ale Semmering to jeszcze raczej nie Lungau, chyba ze to przystanek w drodze do tego regionu i stad nazwa tematu. No nic - czekam na dalsza cześć relacji.
  22. Wszystko zależy jakie masz podejście IMHO i na czym Ci zależy. Znam człowieka, który przed zawodami FIS odgonił serwismenow pewnej znanej austriackiej firmy, uznając ze sam zrobi to lepiej niz oni. Podobno przygotowywał sobie narty na zawody prawie 4h. Szczerze nie do końca wiem, co robił, ale mnie na przykład nie bardzo chce sie bawić w ściąganie brudu, smarowanie x razy, czy nawet jakieś niewiadomo jakie szczotkowanie - betamix, cyklina, od wielkiego dzwona jakaś szczotka. Czasem nawet nie cyklinuje, tylko wychodzę z założenia, ze po kilku zjazdach i tak będzie jak należy. Tylko, ze ja to robię dla siebie i w żadne zawody sie nie bawię. Ale cieszy mnie to, ze nauczyłem sie coś tam przy tych nartach robić i czasy serwisów mam generalnie raczej za sobą.
  23. Z drugiej strony, jeżeli zratrakują to namoczone, które następnie zmrozi to na taflę lodu, to nic tylko sypać potem na to śnieg z armat i będzie idealnie - na twardym podkładzie, śnieg techniczny. Będzie pięknie na sobotę/niedzielę i zaraz po weekendzie. Dlatego zaczynam zagęszczać ruchy, aby po weekendzie gdzie choć na pół dnia wypaść na Podhale.
  24. Można "Pingwina" ganić za "kastrowanie" stoku, za niekoniecznie wspieranie klubów narciarskich (kwestia treningów klubowych), za coraz wyższe ceny, za postawienie wieży widokowej, która raczej walorów przyrodniczych nie podnosi (to taka subiektywna lista zarzutów na tzw. szybko) ALE trzeba im przyznać, że dużą kasę inwestują w topową infrastrukturę - co widać po tym jak naśnieżone są trasy w ich ośrodkach; topowe krzesła, czy ratraki. Co roku dostawiają tego sprzętu więcej, oferują nowe atrakcje, otwierają nowe knajpy; przejmują do prowadzenia kolejne ON (Kurza Góra, Skolnity). Generalnie w ramach coraz wyższych cen, oferują rokrocznie coraz więcej i to nie tylko zimą. Jestem przekonany, że idzie to wszystko w kierunku dalszej budowy, rozbudowy, dodawania nowych atrakcji i ON. Pewnie w gusta wielu z nas przy tym nie trafią, ale trudno im odmawiać pomysłów i konsekwencji. Do tego z tego co piszecie, sensowne podejście do Klienta i relacji z nim.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...