-
Liczba zawartości
2 774 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
131
Zawartość dodana przez tanova
-
Byłoby strasznie nudno, gdyby wszyscy byli tacy sami i mieli identyczne upodobania.
-
Bez badań naukowych na reprezentatywnej próbie się nie obejdzie . I już jest temat na doktorat 😏
-
Dlaczego od razu kretyna? Asfaltowe ścieżki też są potrzebne. Sama widziałam na wspomnianej powyżej trasie Donauradweg czy na Odrze-Nysie rodziców z przyczepkami z małymi dziećmi czy emerytów. Nie każdy pojedzie rowerem mtb w góry, w polne drogi czy na szosę. Niekoniecznie wszędzie trzeba lać asfalt, ale jednak są pewne argumenty.
-
Ja niestety nędznie w ten weekend - ledwie ze 115 km. Niestety roboty tyle na najbliższe tygodnie, że trudno zaplanować całodzienną wycieczkę, nawet w weekend. Pewnie w najbliższym czasie tylko komunikacyjnie czy jakieś krótkie wypady, żeby nie zardzewieć całkiem . Wczoraj w duecie małżeńskim po znanych miejscach Puszczy Wkrzańskiej po polskiej i niemieckiej stronie. Załapaliśmy się na jakąś lokalną chmurkę między Rieth a Nowym Warpnem i nas trochę zlało. Rieth, port jachtowy nad Jeziorem Nowowarpnieńskim: Ścieżka rowerowa Rieth-Nowe Warpno: Nad jeziorem Piaski: I pałacyk nadleśnictwa w Zalesiu: A dzisiaj solo, "dookoła komina", czyli objazd okolicznych wiosek w kierunku na Lubieszyn, a potem po niemieckiej stronie - Bismarck, Blankensee i Pampow, w którym to zgubiłam drogę "przez zieloną granicę" do Stolca, znaną wśród ludności miejscowej. No więc odwrót już praktycznie na samej granicy, bo kierunek na przełaj był co prawda słuszny, ale bagno po drodze . Przez cały czas gęstniały czarne chmury, potem straszyły jęzorem deszczu, błyskawicami i grzmotami, ale w końcu burza przeszła bokiem i wróciłam sucha do domu. Różne drogi - asfalt, szutr, piach i bezdroża, ale pięknie było. 😀 No to wyjeździłam już w maju ponad 500 km i ponad 1750 km od początku roku. Jakbym jechała cały czas w jednym kierunku, to bym była w północnej Norwegii, albo w Szkocji, albo na Lazurowym Wybrzeżu albo gdzieś w południowej Dalmacji. Ech ...
-
A w Małopolsce to się nie jeździ w dużej mierze po terenach zurbanizowanych? Może się mylę, ale szeroko pojęte okolice Krakowa są strasznie gęsto zaludnione - jedna miejscowość przechodzi w drugą. Pewnie to dobrze, że powstają drogi dla rowerów, bo ruch samochodowy jest bardzo wzmożony i jest niezbyt bezpiecznie dla rowerzystów na jezdniach, ale do jeżdżenia rekreacyjnego to chyba jednak trzeba dość daleko wyjechać? Tak jak porównuję do swoich okolic, to jednak koło Szczecina jest chyba dużo więcej kierunków po polskiej i niemieckiej stronie i to całkiem blisko, nawet dla niedzielnych rowerzystów.
-
Na razie jest w dużej części gotowy głównie zachodniopomorski odcinek Blue Velo R-3 wzdłuż Odry - od Siekierek do Gryfina (choć odbija od doliny Odry w kierunku na Trzcińsko-Zdrój i Banie) i częściowo wzdłuż Jeziora Dąbie. Jak chcesz jechać przy rzece to lepiej niemiecką stroną - Oder-Neiße-Radweg
-
Mariusz, napisz po weekendzie, jak było i zjedź choć raz za mnie .
-
Podobna inicjatywa na Turracher Höhe w Karyntii, 18-19 maja jazda gratis w godzinach 8.00-13.00 oraz 40cm świeżego śniegu. https://www.turracherhoehe.at/de/Liftbetrieb
-
Nie ma się co zastanawiać - jak bym mogła pojechać, to do 16.00 na narty, a potem na rower .
-
A tak znalazłam przypadkiem, może się akurat komuś przyda, kto ma bliżej - w najbliższy weekend 18-19 maja jazda na nartach gratis w ośrodku Hochkar: https://www.skisport.com/Hochkar/de
-
A ja mam tyle ładnych, letnich sukienek . Kiedy ja je wreszcie będę mogła nosić? 😛
- 1 259 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- polska warunki
- narty
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Oboje wymieniacie rowery, czy tylko Ty? Ładnie tam, w tej Szwajcarii B. 😀 Rozbujałeś się ostatnio na rowerze .
-
@johnny_narciarz - współczuję 😟, mam nadzieję, że szybko wrócisz do zdrowia. Sezon rowerowy dopiero się rozkręca. Pozdrawiam serdecznie!
-
Serce boli, jak patrzy się na takie piękne trasy, którym brakuje dobrego zarządcy i dobrej infrastruktury . Gdyby chociaż był skibus, to przynajmniej rozwiązałby prowizorycznie transport do parkingu - do czasu, aż ktoś znalazłby jakieś wyjście z tej patowej sytuacji. Jako osoba z zewnątrz nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Pilsko nie tylko infrastrukturalnie, ale i mentalnie pozostało w czasach PRL-u.
-
@Sariensis bardzo ładnie się prezentuje Twój rower!
-
Ostatniej miejscówki (Udoli Jizery) nie znałam, ładny szlak. Intensywne i ciekawe trzy dni - dzięki za fajną fotorelację, dobrze, że pogoda Wam w miarę dopisała. 😀
- 4 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- czeski raj
- praga
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nad Bałtykiem najpiękniej i najprzyjemniej poza sezonem 😀. Choć dwie znajome osoby twierdziły, że strasznie dużo ludzi najechało do Świnoujścia na majówkę, pomimo nieszczególnej pogody. Spokojnego powrotu, oby bez korka na przeprawie. Posłuchajcie przed wyjazdem albo sprawdźcie na stronie Radia Szczecin - zazwyczaj podają aktualne komunikaty drogowe - również czas oczekiwania na promy, zwłaszcza w takich popularnych terminach.
- 12 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- świnoujście
- świna
- (i 4 więcej)
-
@JC, to ja w takim razie baardzo ładnie proszę o vloga z przejazdu downhill, jak już powstaną pierwsze ścieżki w lipcu 😀, szczególnie ta niebieska dla cykorów ... takich jak ja.
- 13 438 odpowiedzi
-
- szczyrkowski ośrodek narciarski
- szczyrk
- (i 7 więcej)
-
@Mops - jeśli są korki na przeprawie promowej, to proponuję drogę przez Niemcy - przez Anklam i Pasewalk - jest trochę dalej, ale bywa zdecydowanie szybciej. No i polecam wypożyczenie rowerów - o ile nie macie własnych - i pojeżdżenie po wyspie Uznam: super trasa wzdłuż wybrzeża aż do Peenemünde, można wrócić niemieckim szynobusem. Ale piękne też tereny w głębi wyspy i na południu. A najbliżej Świnoujścia - Heringsdorf, Ahlbeck i Bansin, czyli tzw. cesarskie uzdrowiska z bardzo ładną zabudową secesyjną i ciągnącą się kilometrami promenadą.
- 12 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- świnoujście
- świna
- (i 4 więcej)
-
Zugspitze czyli jak dostałem choroby morskiej
tanova odpowiedział rung → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Czasem nasz własny organizm płata nam figle ... Dzięki za ciekawą relację, fajna historia z prywatną mszą dla kolegi. Wiele razy przejeżdżałam przez Ga-Pa w drodze dalej w Alpy, ale dotychczas nigdy nie było czasu, żeby zatrzymać się choć na dzień i wjechać na Zugspitze. Jak widać - warto by było. -
Do indywidualnej wycieczki ślad na wyspie Wolin jest do korekty - nie polecam jazdy rowerem po S3, zwłaszcza bez eskorty policji 😏. Trasa po niemieckiej stronie w znacznej części pokrywa się ze szlakiem rowerowym Odra-Nysa, dość dobrze opisanym w necie i bardzo dobrze oznaczonym w terenie. Nie wchodząc w szczegóły - sprawy z kolanem są nieco bardziej złożone, ale dziękuję za troskę 😀.
-
Sezon był całkiem udany. I choć spędziłam na nartach zaledwie 15 dni , to i tak jest to chyba najwięcej w dotychczasowej „karierze”. Biorąc pod uwagę fakt, że mieszkam daleko od gór i każdy wypad to co najmniej kilka godzin jazdy w jedną stronę, oraz mocno ograniczone możliwości urlopowe w zimie, to jest nieźle, że prawie w każdym zimowym miesiącu udało się zorganizować jakiś wyjazd na narty. Nie wyszło tylko w grudniu – szkoda. Styczeń – cztery dni w Szczyrku z rodziną i spotkanie WZF. Było bardzo miło i cieszę się, że tyle sympatycznych osób z forum mogłam poznać . Luty – rodzinny wyjazd na ferie do Bregenzerwald. Piękna pogoda i intensywne zwiedzanie czterech narciarskich miejscówek w Vorarlbergu Marzec – jeden dzień w Brandnertal i trzy w Sankt Anton, połączone z objazdem Ski Arlberg. Zdecydowanie wartość dodana tego sezonu. Kwiecień – ostatni dzień sezonu w Białce – po prostu wiosenne narty i chillout w słońcu . No i cóż, narty już schowane na strychu i więcej km zrobione na rowerze niż na deskach.
- 16 odpowiedzi
-
- 9
-
-
-
- koniec sezonu
- podsumowanie sezonu 2018/2019
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
IX Rajd rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego
tanova odpowiedział tanova → na temat → Tanova - relacje
dziękuję za kibicowanie 150 zł all inclusive- 5 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- rowery
- rajd rowerowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
IX Rajd rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego
tanova odpowiedział tanova → na temat → Tanova - relacje
IX Rajd rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego (2) Drugi dzień to objazd wschodniego brzegu Zalewu – od Świnoujścia do Szczecina. Ale rano w niedzielę, jeszcze przed wyruszeniem, był czas na zdjęcia na plaży – i grupowe i prywatne. Przy pięknym słońcu i bezwietrznej pogodzie. Zaplanowany na niedzielę dystans był nieco krótszy, bo około 130 km. I też trochę inna jazda, bo wszyscy poruszali się razem w kolumnie rowerowej pod obstawą policji, drogami samochodowymi – zarówno tymi bocznymi, jak i tymi głównymi. Jazda w takim „kołchozie” ma jednak pewne mankamenty – wymaga większej koncentracji, żeby na siebie nie najechać w szyku, no i też ludzie różnie się zachowują. Niektórzy koniecznie muszą wyprzedzać – nawet ryzykownie, niektórym się nudzi i głośno puszczają muzykę z głośników. Czasem ma się stereo z dwóch różnych. Okropność i wiocha – jak dla mnie. Ale poza takimi wyjątkami to towarzystwo w porządku i sympatyczna atmosfera. Na zakrętach czy estakadach widać niekończący się barwny sznur rowerzystów – super to wygląda. Pierwszy odcinek – nad Jezioro Turkusowe w Wapnicy jedziemy we dwójkę z mężem, potem Darek zawraca do Świnoujścia, a ja jadę dalej z Gryfusami do Szczecina. Etap z Wapnicy do Wolina chyba najbardziej uciążliwy. Nie dość że po S3 (pasem awaryjnym) w smrodku spalin, to jeszcze sporo górek – odezwało się moje kolano i nie była to miła rozmowa. Postój w Wolinie, nad Dziwną – po drugiej stronie skansen Słowian i Wikingów: Potem, na szczęście było bardziej płasko, a kolano się uspokoiło. Jedziemy trasą alternatywną znad morza przez Stepnicę. Ruch samochodowy jest minimalny, wszędzie wiosna i zielono. W Stepnicy dłuższy postój w marinie i obiad. Chmurzy się i spada nawet parę kropli deszczu. Przedostatni przystanek w Lubczynie, nad jeziorem Dąbie – również w marinie. Tutaj trochę więcej łódek. Potem czekamy jeszcze na granicy Szczecina na pozwolenie na wjazd do miasta. Tego dnia w Szczecinie odbywało się kilka imprez, między innymi Marsz dla Życia, więc policja miała pełne ręce roboty i musiała te wszystkie wydarzenia jakoś bezpiecznie skoordynować. Przejeżdżamy przez Szczecin-Dąbie i Trasę Zamkową do centrum. Potem jeszcze rundka honorowa Aleją Fontann i nawrotka na Placu Grunwaldzkim, aby zakończyć rajd tam, gdzie zaczynaliśmy – czyli na Łasztowni. ślad: https://www.traseo.pl/trasa/zalew-szczecinski-z-gryfusem-2-aa9-2-2 Na koniec dostałam nawet medal Pierwszy dzień zdecydowanie ciekawszy krajobrazowo, ale myślę, że gdy skończą zachodniopomorską część Blue Velo, to będzie się jeździć dużo przyjemniej również po polskiej stronie Zalewu. Fajna impreza i naprawdę super zorganizowana. Duży ukłon dla organizatorów, którzy ogarnęli doskonale logistykę dla kilkuset osób i przez cały czas troszczyli się o sympatyczną atmosferę. Impreza miała charakter niekomercyjny, tym bardziej należą się podziękowania Gryfusowi za takie zaangażowanie i świetny rajd.- 5 odpowiedzi
-
- 15
-
-
-
- rowery
- rajd rowerowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
IX Rajd rowerowy dookoła Zalewu Szczecińskiego (1) Dotychczas nigdy nie uczestniczyłam w zorganizowanych wyprawach rowerowych, zwykle jeżdżę w co najwyżej kilkuosobowej grupce rodzinno-koleżeńskiej. Jednak w tym roku zapisałam się na rajd dookoła Zalewu, organizowany przez Szczeciński Klub Rowerowy Gryfus. To już dziewiąta edycja rajdu i chyba największa masowa impreza rowerowa na Pomorzu Zachodnim, bo zgromadziła ponad 400 osób. Pobudka w sobotę 4.30 – ciemno, zimno i … leje. Aż trudno uwierzyć, że dzień wcześniej – w piątek – było 27 stopni i piękne słońce! No, ale cóż – prognozy są umiarkowanie optymistyczne, przed południem deszcz ma ustać. Mąż podwozi mnie i rower na miejsce zbiórki, na Łasztowni, koło szczecińskich Dźwigozaurów, vis a vis Wałów Chrobrego. Jest 6.00 rano, znajduję swoją grupę, odbieram pakiet startowy i koszulkę, zdaję bagaż do samochodu, który przetransportuje go do Świnoujścia. Czekamy na sygnał do wyjazdu. Około 7.20 wyruszamy, wciąż pada. Przez miasto eskortuje nas policja, sprawnie to idzie. Niestety początek rajdu jest dla mnie trochę pechowy – na przejeździe tramwajowym chwila dekoncentracji i łapię szynę kołem, ślisko, lecę na kolana. Na szczęście tylko lekkie stłuczenie. Szybko się zbieram i jedziemy dalej, przez Dobrą, Buk i Stolec. Dobra wiadomość jest taka, że deszcz już tylko lekko mży, a wkrótce prawie przestaje padać. Na przejściu granicznym w Dobieszczynie, na 34 kilometrze,robimy pierwszy planowany postój. Organizatorzy ustawiają wszystkich do zdjęcia grupowego, a w międzyczasie fotki pstrykają sobie poszczególne kluby, na przykład Górny Śląsk: Generalnie Ślązaków bardzo dużo przyjechało – poza nami, lokalsami, chyba najliczniejsza grupa uczestników, coś koło setki albo i więcej. Jest też „Stargard na Rowery” – prawie trzydzieści osób, lubuskie i pojedyncze osoby z innych regionów. Przez Niemcy jedziemy w grupach w odstępach około kilkuset metrów, do każdej grupy przydzielonych jest dwoje przewodników, funkcjonuje to dobrze. Jedziemy przez Hintersee i Rieth - podobną trasą jak moja poniedziałkowa wycieczka, na chwilkę zatrzymujemy się za Rieth przy punkcie widokowym nad jeziorem Nowowarpnieńskim. Już nie pada. Generalnie zdjęcia robiłam tylko na postojach, bo jednak jazda w takiej ponad trzydziestoosobowej grupie wymusza pewną dyscyplinę. Tempo na tyle turystyczne, że można podziwiać widoki, ale na tyle żwawe, że lepiej nie zostawać w tyle bez wyraźnej konieczności. Ueckermünde: I moja grupa na słynnej ławeczce tamże: W rezerwacie Anklamer Stadtbruch mamy zaplanowany obiad. To piękne rozlewiska i chyba jedno z piękniejszych miejsc na trasie, ale nie wiem, czy miejscowego ptactwa wodnego nie wystraszył taki najazd rowerzystów. A obiadek był taki – rosół i filet z kurczaka. W wersji dla wegetarian była … ryba . Anklam Rozlewiska rzeki Piany (Peene) w pobliżu mostu w Zecherin na wyspę Uznam Następny postój mieliśmy w miasteczku Usedom, na południu wyspy. Tutaj miła niespodzianka – spotkanie z moim ślubnym. Początkowo mieliśmy na cały rajd jechać razem, ale jednak po dwóch tygodniach po zabiegu laparoskopowym nie doszedł do siebie na tyle, aby zrobić całą trasę. Wybrał się więc do Świnoujścia samochodem, swój rower wrzucił do bagażnika i wyjechał mi naprzeciw. Tak więc ostatni odcinek – do Świnoujścia – pokonaliśmy razem, a to ok. 30 km w jedną stronę, po dość mocno pofałdowanym terenie. Wieczorem jeszcze pokręciliśmy się trochę po plaży i promenadzie, ale na wieczorną imprezę integracyjną już nie bardzo mieliśmy siły - 160 km na liczniku i wczesna pobudka zrobiły swoje 😏. ślad: https://www.traseo.pl/trasa/zalew-szczecinski-z-gryfusem-2-aa9-aa-2 [CDN]
- 5 odpowiedzi
-
- 15
-
-
-
- rowery
- rajd rowerowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:







