Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

Objechałem pętlę podkarpacką Green Velo. W zeszłym roku jechałem z Białegostoku wzdłuż granicy wschodniej do Zwierzyńca. Co prawda planowane było do Ulanowa, lecz z uwagi na deszcz w ostatnim dniu trasę zakończyłem w Zwierzyńcu. Co sie odwlecze, to nie uciecze. W związku z tym w tym roku zacząłem od Ulanowa. Co to za różnica w którym kierunku, grunt aby trasę pokonać.  Moja trasa to : Ulanów, Zwierzyniec, Narol, Wielkie Oczy, Przemyśl, Dynów, Łańcut, Ulanów. Oczywiście po drodze odwiedziłem wiele fajnych miejscowości i ładnych miejsc, np. Józefów, szumy na Tanwi, Horyniec Zdrój, Krasiczyn, Rzeszów, Leżajsk...

Trasa: Moim zdaniem średnio trudna. Oczywiście z uwagi na podgórski charakter w części, trudniejsza niż wzdłuż wschodniej granicy. Na trasie były 4 dość trudne podjazdy. Prolog to podjazd na drodze z Przemyśla do Krasiczyna. Jazda po drodze o dużym natężeniu ruchu drogowego, syf i tyle. Do tego upał!!! Nie lubię tego okropnie. Szacuję, że ok. 10-20% trasy to drogi szutrowe. Niektóre lepsze, niektóre dość fatalne. Najgorsze to te z dziurami i dużymi kamieniami. Około 10-20% trasy przebiega w oddzieleniu od ogólnodostępnego ruchu pojazdów, po prostu po drogach dla rowerów. W większości  trasa prowadzi lokalnymi drogami ogólnodostępnymi dla wszystkich. Ruch na tych drogach jest z reguły niezbyt duży. Drogi o dobrej nawierzchni asfaltowej ale także i fatalne, polepione smołą i dziurawe. Ja jechałem rowerem bez amortyzacji i na dość wąskich oponach, miejscami tak trzęsło że ręce drętwiały, no i trzeba było uważać aby w co nie wjechać i nie wyrżnąć fikołka, że o awarii sprzętu nie wspomnę. Cała pętla to coś koło 500 km. Miejscami trudno zrozumieć czym kierowano się wyznaczając trasę. Np poprowadzono ją krętymi szutrowymi dróżkami przez pola tak, aby 3 razy pokonywać autostradę . Cywilizowana droga była trzykrotnie krótsza i o dobrej nawierzchni. Po jakiego grzyba pędzono rowerzystów po kamieniach przez pola?  Takich miejsc było o wiele więcej, np. w okolicach Rzeszowa, no i Dynowa.

Miejsca: Wspaniałe miejsca warte zobaczenia. Jazda wśród pieknych lasów, pól, nad brzegiem rzek i  zbiorników wodnych. Bajka. Był też kurz, gryzące muchy, burze, upał i niespodzianki. Piękne miasta, Rzeszów, Przemyśl, Zwierzyniec, Leżajsk, Łańcut.

Kwatery: Nocowanie odbywało się w kwaterach na trasie eskapady. Z reguły były to tzw agroturystyczne gospodarstwa. Ceny wahały się od 30 do 45 zł za noc. Najdrożej było w Łańcucie. Cena nie odzwierciedlała  jakości kwatery. Najlepsze warunki były w Narolu, gospodarstwo agroturystyczne. Dom do naszej dyspozycji, do tego ogród ze stawem, gustownie i wygodnie urządzona wiata z grilowiskiem. Właściciel sympatyczny i uczynny, rozpalił grila i zaprowadził do sąsiada, producenta wspaniałych wyrobów wędliniarskich. Co tu więcej pisać, tylko gościć się i cieszyć. W Wielkich Oczach nocleg był w domu weselnym. Sala balowa służyła za garaż dla rowerów, kuchnia, holl z telewizorem i kanapami skórzanymi to miejsce do goszczenia się. Gorzej było w Przemyślu, tu nocleg był w  ośrodku PTTK. Lokalizacja kwatery super, warunki spartańskie. Jedno oczko prysznica w korytarzu, jeden kibel, kuchenka z lodówką i zlewem, półka służyła za stolik. W pokojach łóżka piętrowe. Za dopłatą po 2 złote zamieniliśmy pokój 4 osobowy na 2 osobowy, po prostu uprzejma obsługa dała nam  dwie czwórki. Nikt nie musiał włazić więc na pietro i nie musieliśmy włazić  na siebie na tak małej powierzchni. Obiekt ten jest połozony przy dość ruchliwej , stromej ulicy o nawierzchni z kostki. Okna mojego pokoju wychodziły właśnie na ulicę z której dobiegał głośny hałas   opon. W nocy ruch ustał, ale od godz 4,30 znów się zaczęło. Wspaniała kwatera była w Ulanowie, tanio, czysto i wygodnie. Tu znów dwie czwórki posłużyły nam za dwie dwójki abyśmy się o siebie nie obijali. Grill, taras itp... 

Ludzie:  Fajnie, miło, wesoło. Praktycznie wszyscy właściciele kwater zasługują na pochwałę.  Skłonni do pomocy, mili, życzliwi. Po prostu Polska, taka zwykła, nie z telewizji. Na trasie rowerzystów niewiele! No może w okolicach Zwierzyńca, a byliśmy tam w weekend, było tam ich sporo. Dziennie mijaliśmy się z kilkoma osobami podróżującymi na rowerach!!!  Trudno w to uwierzyć, trasa Green Velo nie żyje! U ujścia Tanwi do Sanu spotkaliśmy biwakującą w namiotach grupę Czechów kajakarzy.

Niespodzianki: Szumy na Tanwi, ludzi multum, samochodów ogrom, w dole kilka uskoków na rzeczce. Jak powiedział kolega, na Kamiennej są lepsze. Józefów, jeziorko. Parking zapełniony autami. plaza mała, ludzi ogrom, wody w zbiorniku mało, kolejka po piwo 15 osób. W Zwierzyńcu w jeziorku zostało niewiele wody, samo błoto. To w centrum miasta jakoś ma jeszcze trochę wody. San ma bardzo niski stan wody. W Ulanowie flisacy nie kursują barkami. Co prawda mozna się z nimi umówić indywidualnie i jakoś tam przewiozą pomiędzy łachami piasku. Kościół w Leżajsku przepiękny! Organy cudne. Rzeszów centrum pierwsza klasa, nad jeziorkiem palmy i swobodnie chodzące po trawnikach łabędzie z młodymi i kaczki. Na deptaku pomnik T Nalepy. ( A propos, własnie mija 50!!! lat od wydania płyty "Na drugim brzegu tęczy". Kiedy to zleciało, przecież nikt do mnie nie "przychodził zawsze gdy zapadał zmrok", te 50 lat byłem na jawie! Oznakowanie trasy Green Velo miejscami fatalne!!!

Gdyby ktoś miał jakieś pytania szczegółowe, chętnie odpowiem , doradzę. Zdjęcia wrzucę później.Tydzień zleciał nie wiadomo kiedy, kółko podkarpackie zamknięte z ogonkiem  42 kilometrowym z Ulanowa  do Zaleszan. Zostaje teraz świętokrzyska część, znana mi i trochę za krótka. Może będzie zmodyfikowana i wydłużona o trasy nadwiślańskie? Co będzie za rok, zobaczymy? 

  • Like 5
  • Thanks 6

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przemyśl,  piękne miasto. Wybrałem się na wycieczkę na kurhan, a ze było ze 35 stopni upału,  skrócie trasę. Dotarłem do miejsca znanego wielu, ale w scenerii zimowej, górnej stacji wyciągu krzesełkowego.  Na rynku odwiedziłem stare miejsca. Ponad 40 lat temu byłem w tym mieście na praktykach studenckich w ramach "Studenckiej Akcji Przemysl". Pamiętam klub "Niedzwiadek". Zaszedł tam, teraz to jakaś knajpka. Zapytałem panienke zza lady czy tu był Niedzwiadek, zdziwiła sie. Słyszał to gość trochę starszy i potwierdził ze to Niedzwiadek. Szkoda ze teraz to lody, piwo i oranzade tam sprzedają,  nie artystów z Piwnicy Pod Baranami. Cóż,  takie czasy. Krasiczyn piękny,  warto zawsze tam pospacerować w parku i zachwycać się wspaniałą architektura. 

20190730_145727.jpg

20190730_161402.jpg

20190730_162216.jpg

20190730_164351.jpg

20190730_164616.jpg

20190730_164723.jpg

20190730_165024.jpg

20190730_210927.jpg

20190731_091445.jpg

20190731_091721.jpg

20190731_091802.jpg

20190731_091808.jpg

20190731_091812.jpg

20190731_091805.jpg

  • Like 5
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Z Krasiczyna do Rzeszowa to było trochę po górach. San tam dość leniwy, mało wody. Rzeszów mnie zaskoczył pozytywnie.

20190731_101659.jpg

20190731_131047.jpg

20190731_174704.jpg

20190731_174708.jpg

20190801_093714.jpg

20190801_094048.jpg

20190801_121434.jpg

20190801_122051.jpg

20190801_131914.jpg

20190801_132016.jpg

20190801_132404.jpg

20190801_132450.jpg

20190801_132457.jpg

20190801_132423.jpg

20190801_131926.jpg

  • Like 5
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Łańcut,  Leżajsk,  ujście Tanwi do Sanu i... koniec. Palac w Lancucie caly w remoncie. Jeden plac budowy. Odwiedze go po zakonczeniu robot. Ostatnie zdjęcie to most na Sanie w Radomyslu. W 1982 kiedy szkolił żołnierzy na poligonie w Lipie, był tu prom. Kiedy jeździłem na przepustki do domu, wracałem pociągiem do Sandomierza a dalej rowerem, składakiem do Radomysla i promem pokonywalem San.

20190801_182022.jpg

20190801_184222.jpg

20190801_184234.jpg

20190801_184241.jpg

20190802_091306.jpg

20190802_091342.jpg

20190802_123606.jpg

20190802_123614.jpg

20190802_123633.jpg

20190802_123645.jpg

20190802_152019.jpg

20190803_090653.jpg

20190803_092916.jpg

20190803_093202.jpg

20190803_115030.jpg

20190803_115057.jpg

  • Like 5
  • Thanks 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jak jest zrobione (technicznie) i jaka jest jakość oznakowania trasy?

Czy są miejsca serwisowe (i np mycia rowerów). Te agroturystyki to dedykowane do Green Velo?

 

Pozdro

Wiesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, Wujot napisał:

Jak jest zrobione (technicznie) i jaka jest jakość oznakowania trasy?

Czy są miejsca serwisowe (i np mycia rowerów). Te agroturystyki to dedykowane do Green Velo?

 

Pozdro

Wiesiek

http://greenvelo.pl/ jest dość przyzwoicie zorganizowana, jak na polskie warunki, na stronie znajdziesz gospodarstwa współpracujące, oznakowanie czasem lepsze czasem gorsze, zależy pod czyim zarządem. Na pewnych odcinkach bywa tłoczno jak na autostradzie, ale ogólnie projekt udany, bo popularyzuje turystykę rowerową.

Edited by Sariensis
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oznakowanie na drzewach czy dedykowane słupki? Da się jechać 100%  bez nawigacji?

Edited by Wujot

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 minuty temu, Wujot napisał:

Oznakowanie na drzewach czy dedykowane słupki? Da się jechać 100%  bez nawigacji?

Spójrz na mapę i sam sobie odpowiedz na to pytanie, całość jeść ogromna i ma różne kolory, jeśli tylko po mocno zielonym to raczej da się bez, ale ja bym takiego dystansu bez GPX nie robił, a tutaj lista MPR-ów:

 

http://greenvelo.pl/artykul/124/miejsca-przyjazne-rowerzystom

 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
27 minut temu, Sariensis napisał:

Spójrz na mapę i sam sobie odpowiedz na to pytanie, całość jeść ogromna i ma różne kolory, jeśli tylko po mocno zielonym to raczej da się bez, ale ja bym takiego dystansu bez GPX nie robił, a tutaj lista MPR-ów

 

Intencją mojego pytania było tylko ustalenie "jakości" oznaczenia. A nawet sprawdzenie tego co w tej materii mówią inni. 

W

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Wujot napisał:

Intencją mojego pytania było tylko ustalenie "jakości" oznaczenia. A nawet sprawdzenie tego co w tej materii mówią inni. 

W

Można powiedzieć, że jest przyzwoite, ale nie wszędzie, jak to w Polsce, są duże różnice w różnych województwach, podobie jak na WTR jest dużo pomarańczowych tablic i drogowskazów z odległościami, wiele ulega rownież, jak to Polsce, dewastacji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie radzę jechać bez nawigacji czy nawet mapy. Oznakowanie niby jest na słupkach ale... sa miejsca, i to czesto, ze mijasz skrzyżowania i nic. Jedziesz na czuja i trafiasz na trasę lub nie. Jak masz navi, mapę, łatwiej się jedzie. Poza tym niektóre odcinki szkoda jechać skoro jest trasa alternatywna i to lepsza! No chyba ze ktoś za wszelką cenę pragnie " główny nurt"pokonać. Po trasie są tzw MOR, miejsca obsługi rowerzystów. Jedne lepsze inne gorsze. Z reguły to altanka z ławkami, stojak do oparcia "konia" i kosz na śmieci.  Różnie to jest utrzymane, niektóre MOR są zniszczone,  pomazane, nawet wypalone żywym ogniem, także posrane przez ptactwo. Ogólnie szału nie ma, ale znaleźć miejsce odpoczynku nie jest trudno. Wydaje mi się,  że wszystko zależy od samorządów które opiekują się trasa. Jedne dbają,  inne dawno ja olaly. Tylko raz zapytano mnie na kwaterze o pewne dane z uwagi na ankietę dla potrzeb Green Velo. Green Velo w necie wygląda znacznie lepiej niż w rzeczywistości. Wydaje mi się,  że niektóre samorządy urządzając trasę myślały przede wszystkim o swoich mieszkańcach i urządzili im dojazd do pol, posesji, bo logiki w pokonywaniu zawijasów przez bezplciowe wiochy, pola czy wzdłuż torów kolejowych nie widzę. Lepiej posłużyć się mapa i wybrać bardziej dogodna drogę.  Ogólnie jednak oceniam dobrze Green Velo. Zaskoczony jednak jestem minimalnym zainteresowaniem rowerzystów ta trasa. Umyć rower możesz w rzece lub stawie, nareperowac w warsztacie. Załatwić potrzebę w krzakach. O i tyle! Nie, np MOR nad Zalewem Sieniawskim na Podlasiu ma bieżącą wodę,  kuchnie i kible, ale to wyjątek. 

Edited by Bumer
  • Like 2
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aha, odległości na znakach bywają. Są sytuacje gdzie najpierw podawana jest mniejsza odległość by po kilku kilometrach wzrosnąć!  Niektóre odległości nie są zgodne z rzeczywistością.  Może to wynika z korekty trasy na jakimś odcinku i nie zmieniniu wcześniej ustawionych znaków? 

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Co tam trasa i obsługa roweru. Jak pomylisz trasę nadrobisz kilometrów lub skrócisz odcinek. Jak rower się zepsuje, ludzie pomogą.  Atmosfera super, wszyscy na trasie życzliwi.  W przyszłym roku znów na trasę wyrusze. 

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
40 minut temu, Bumer napisał:

Co tam trasa i obsługa roweru. Jak pomylisz trasę nadrobisz kilometrów lub skrócisz odcinek. Jak rower się zepsuje, ludzie pomogą.  Atmosfera super, wszyscy na trasie życzliwi.  W przyszłym roku znów na trasę wyrusze. 

Nie do końca rozumiem koncepcję wyjazdu niby 500 km pętla ale...plecaka nie widzę ani sakw. Cała trasa na komplecie ciuchów na sobie? Raczej nie bo koszulki różne i cywilki też widzę.  Czyli auto w odwodzie...

Pozdro

Wiesiek

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Wujot napisał:

Nie do końca rozumiem koncepcję wyjazdu niby 500 km pętla ale...plecaka nie widzę ani sakw. Cała trasa na komplecie ciuchów na sobie? Raczej nie bo koszulki różne i cywilki też widzę.  Czyli auto w odwodzie...

Pozdro

Wiesiek

Jedzie 4 rowerzystów, trzech pedałuje, jeden prowadzi "wóz techniczny". Wychodzi średnio ze każdy pokonuje 75% trasy. Wygoda jest, ciuchy, żarcie i inne rzeczy jada samochodem, my na rowerach. To dobre rozwiązanie.  Nawet koszulka rowerowa potrafi w aucie wyschnac w godzinę.  Tak się złożyło ze zdjęcia są w jednej koszulce rowerowej. Zaręczam,  że zużylem ich więcej. Ta koncepcja z autem jest optymalnym rozwiązaniem w przypadku jakiegoś zdarzenia, awarii, nagłej zmiany pogody. Wyobraź sobie, rowery poradziły sobie, auto odmówiło posłuszeństwa.  Wylądował się akumulator  po tym, jak cała noc grała muzyka i zostawiliśmy otwarte auto. Dobrzy ludzie pomogli, auto ruszyło. Gorzej gdy nie da się autem jechać po trasie, np z uwagi na zakaz czy choćby jakość drogi. Ze o sytuacji gdy most jest za wąski nie wspomnę. 

  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Super wyprawa. Zjeździłem okolice Roztocza od Zwierzyńca/Biłgoraja przez Przemyśl po Arłamów w każdą stronę.

Werchrata, Horyniec-Zdroj, Basznia - to okolice, które uwielbiam , wracam kiedy tylko mogę. 

A co do Przemyśla, gdyby ktoś jeszcze potrzebował rozsądnego cenowo, spokojnego spania to polecam Dom nauczyciela."Belferek". Natomiast średnio polecam Hotel Europejski oraz stary Hotel Gromada w nowej odsłonie "Accademia".

W Rzeszowie, warto zapłacić spore ceny za obiad w Hotelu Bristol, część Restauracja Folk. Jedna z najlepszych kuchni w jakich jadłem w życiu. 

 

Sporo do zobaczenia w całym regionie :)

  • Like 1
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

W Przemyślu jedliśmy w barze/restauracji  polecane przez obsługę PTTK.  Dwie ulice dalej. Smacznie i tanio. Dla mnie obecnie sprawy żywienia są bardzo istotne, to wszystko po przejściach zdrowotnych w lutym i marcu. No cóż,  wszystkiego nie można mieć.  Przemysł to dla mnie taka sentymentalna podróż w przeszłość.  Nie da się zapomnieć dwukrotnego pobytu w tym mieście na praktykach studenckich. Młodsi to chyba nie maja zorientowani jak to kiedyś bywało wśród braci studenckiej. Akcja Przemyśl, uczelnie krakowskie w ramach praktyk pomagały młodemu województwu. Byli przyszli inżynierowie,  lekarze, nauczyciele, artyści.  Każdy znalazł pożyteczna robotę dla miasta, firm i ludzi, a po robocie.... No właśnie,  młody lubi się zabawić,  wiec się bawił.  Kluby krakowskie w tym pomagały i studenci oraz przemyslanie z tego korzystali. Obowiązkowe praktyki, obowiązek pracy łączył się z miłym pobytem. Myślę,  że do Przemysla niedługo wrócę,  choćby na 2-3 dni. No ale jest jeszcze jedna uwaga, ponad 40 lat temu wszędzie na ulicach słychać było specyficzny akcent wschodni w mowie, dziś praktycznie go nie ma!

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, Bumer napisał:

Jedzie 4 rowerzystów, trzech pedałuje, jeden prowadzi "wóz techniczny". Wychodzi średnio ze każdy pokonuje 75% trasy. Wygoda jest, ciuchy, żarcie i inne rzeczy jada samochodem, my na rowerach. To dobre rozwiązanie.  Nawet koszulka rowerowa potrafi w aucie wyschnac w godzinę.  Tak się złożyło ze zdjęcia są w jednej koszulce rowerowej. Zaręczam,  że zużylem ich więcej. Ta koncepcja z autem jest optymalnym rozwiązaniem w przypadku jakiegoś zdarzenia, awarii, nagłej zmiany pogody. Wyobraź sobie, rowery poradziły sobie, auto odmówiło posłuszeństwa.  Wylądował się akumulator  po tym, jak cała noc grała muzyka i zostawiliśmy otwarte auto. Dobrzy ludzie pomogli, auto ruszyło. Gorzej gdy nie da się autem jechać po trasie, np z uwagi na zakaz czy choćby jakość drogi. Ze o sytuacji gdy most jest za wąski nie wspomnę. 

Jak widać koncepcja liniowa szlaku ma poważne minusy i zresztą myślę, że to jeden z powodów dla których nie ma ruchu na Green Velo.  Mnie zdecydowanie bardziej leży system stacjonarny. Wybierasz punkt i robisz okolice. Jak popatrzyłem na mapę to widać, że bez problemu można to zrealizować bo jest sporo "dodatkowych" szlaków. 

Które wybrane fragmenty Green Velo uznalibyście za najlepsze do takiego modelu? I dlaczego?

 

Dodam parę moich ulubionych dolnośląskich "kładek rowerowych"

spacer.png

IMG-20190727-WA0000.thumb.jpg.a6c27f7095e0957eb8aaf512afd0309d.jpg

 

spacer.png

 

Pozdro

Wiesiek

Edited by Wujot
  • Like 3
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

@Wujot,  jednoznacznie Ci nie odpowiem, ale myślę,  ze okolice Zwierzynca wraz z trasą na wschód, okolice Białowieży, Świętokrzyskie. Wiesz, jazda z miejsca na miejsce to odkrywanie za każdym razem czegoś nowego. Oczywiście można zakotwiczyc w bazie i robić wypady, to także jest atrakcyjne. W tym tygodniu od 9 do 11 są dni wymiany kuturalnej, czy jakoś tak, w okolicach Włodawa.  Otworzą most pontonowy na Bugu wiec można wybrać się na rowerach nad jezioro Switez  ( tak, to mickiewiczowskie) Woda tam ponoć czysta, atrakcji sporo, choćby cenowych. Myślę,  że rowerem na 2 -3 dni byłoby fajnie się wybrać. Zobaczyć Switez, Szack, objechac jeziora, popływać lodkami,  no i skosztować kuchni, że o tanich pamiątkah w postaci trunków i papierosów nie wspomne.

Edited by Bumer
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
11 godzin temu, Bumer napisał:

Ogólnie jednak oceniam dobrze Green Velo. Zaskoczony jednak jestem minimalnym zainteresowaniem rowerzystów ta trasa. Umyć rower możesz w rzece lub stawie, nareperowac w warsztacie. Załatwić potrzebę w krzakach. O i tyle! Nie, np MOR nad Zalewem Sieniawskim na Podlasiu ma bieżącą wodę,  kuchnie i kible, ale to wyjątek. 

Świetna, naturalistyczna relacja. Dzięki Bumer.

Ja się spotkałem z paroma negatywnymi recenzjami, np. że nawierzchnia "nie trzyma jakości". Myślę że w kraj poszła fama że Green Velo jest słabo zrobione. Jak ktoś podchodzi tak jak Ty, to jest to super, mi też się podoba. Ale jeśli ktoś był np. na szlakach rodzinnych w Niemczech czy w Austrii, to tam będzie zawiedziony.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Bumer napisał:

@Wujot,  jednoznacznie Ci nie odpowiem, ale myślę,  ze okolice Zwierzynca wraz z trasą na wschód, okolice Białowieży, Świętokrzyskie. Wiesz, jazda z miejsca na miejsce to odkrywanie za każdym razem czegoś nowego. Oczywiście można zakotwiczyc w bazie i robić wypady, to także jest atrakcyjne. W tym tygodniu od 9 do 11 są dni wymiany kuturalnej, czy jakoś tak, w okolicach Włodawa.  Otworzą most pontonowy na Bugu wiec można wybrać się na rowerach nad jezioro Switez  ( tak, to mickiewiczowskie) Woda tam ponoć czysta, atrakcji sporo, choćby cenowych. Myślę,  że rowerem na 2 -3 dni byłoby fajnie się wybrać. Zobaczyć Switez, Szack, objechac jeziora, popływać lodkami,  no i skosztować kuchni, że o tanich pamiątkah w postaci trunków i papierosów nie wspomne.

Takie liniowe szlaki są wprost idealne dla organizatorów z busikami. Ogarniają logistykę (noclegi, żarcie, przewozy rzeczy i oczywiście sensowne warianty trasy). Być może dla sukcesu Green Velo zabrakło tego elementu (znam jednego z takich organizatorów ale ten kierunek jest dla niego drugorzędny). Na pewno jest pole do zrobienia takiej oferty.

Na razie "na odległość" trudno ocenić wartość tego produktu. jest multum niepochlebnych opinii i to nie tylko od niedzielnych rowerzystów. Dla równowagi, sporo osób bardzo dobrze wypowiada się o regionie. W każdym razie sprawdzę, ale chyba green velo załapało się w pierwszej 10-ce najlepszych miejsc do jazdy w Polsce (w opracowaniu POT).

Pozdro

Wiesiek

Edited by Wujot

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Bumer napisał:

Jedziesz wśród pól ok 6-7 km, nawigacja prowadzi, a tu na Sanie taki most!

zdjęcie0323.jpg

Na Sanie takich sporo, fajnie się bujają ;), gdy po nich idziesz w kilka osób .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...