Narty - skionline.pl
Jump to content

Recommended Posts

Kiedy tydzień temu pojechałem do Oberwiesenthal nie spodziewałem się, że to ostatnie podrygi sezonu narciarskiego, który nie był dla mnie udany, a z powodu koronawirusa zakończył się tak, jak wyglądał :(

Krótki wypad na niemiecko-czeskie pogranicze uważam jednak za bardzo udany, ponieważ był on pełen ciekawostek

Ciekawostka pierwsza jest taka, że Oberwiesenthal to najwyżej położone miasto w Niemczech (914 m.n.p.m.). A macie, wy wymuskane alpejskie osady!
Druga ciekawostka jest taka, że z miasta na górę Fichtelberg wozi narciarzy najstarsza w Niemczech kolej linowa, kursująca od 1924r. Uroczy, czerwony wagonik kursuje co 15 minut a podróż nim zajmuje raptem 4 minuty.

PSX_20200307_133657.thumb.jpg.94f31c5ebd2db0d308a403686aa10622.jpg

PSX_20200307_091012.thumb.jpg.b9127668afe0ac66e612dd4cd79dc40d.jpg

PSX_20200307_160303.thumb.jpg.d51de15fd4c600c44fbfd6d1c40df1d3.jpg

Kolejna ciekawostką było to, że podczas mojego pobytu w mieście obywały się właśnie Mistrzostwa Świata Juniorów w narciarstwie klasycznym. Postanowiliśmy zatem z kolegą podopingować skoczków podczas konkursu drużynowego. Chciałem stworzyć pansłowiańską grupę wsparcia, gdyż miałem do dyspozycji flagę polską, czeską, słowacką, ukraińską i rosyjską. Jednakowoż kolega z flagami miał dotrzeć dopiero na drugą serię. W międzyczasie się okazało, że Słowacy i Ukraińcy nie startują, Czesi i Polacy odpadli już w 1. serii, a samą rosyjską flagą jakoś głupio było machać... Toteż w milczeniu obejrzeliśmy, jak chorągiewkami machają, a zawody wygrywają inni...

PSX_20200307_174545.thumb.jpg.db57f239f6e3f734d9897f557aaa4f20.jpg

PSX_20200307_214933.thumb.jpg.beee06e4e1a7542b224ff62c5eccf555.jpg

A skoro o skokach mowa, to kolejną ciekawostką jest to, że w Oberwiesenthal mieszka i jego honorowym obywatelem jest Jens Weissflog (jak ktoś nie wie kto to jest, niech zapyta Małysza). Podobno prowadzi tu (Weissflog, nie Małysz) restaurację, ale w niej nie byliśmy, bo na bank serwuje w nich sznycle i soljanki, a te wychodziły nam już uszami

Narciarską ciekawostką jest to, że niemiecki ośrodek ten połączony jest z nieodległym, czeskim ośrodkiem Klínovec, tworząc wspólnie tzw. „Interskiregion”.

interskiregion.thumb.jpg.6d3b5ebd4886855de9edf62ecd874946.jpg

Ośrodki łączy skibus, który co 30 minut wozi narciarzy od ośrodka do ośrodka. Co ciekawe, przystanki znajdują się na szczytach gór – Klínovcu i Fichtelbergu, z jednym przystankiem pośrednim w dolinie, przy niesłusznie budzącym niepokój nazwą, małym ośrodku Neklid.
Skibus obsługują Czesi za pomocą dość wysłużonego, wycieczkowego autokaru, którego kierowcą, w dniach gdy akurat z niego korzystałem, był odziany w wełnianą czapkę, wąsaty pan, bez wątpienia o imieniu „Honza” lub „Pepa”. Miał on dość osobliwy zwyczaj – mimo że na znajdującym się na szczycie przystanku pojawiał się często ok. 15 minut przed odjazdem, nie otwierał drzwi, tylko w najlepsze biesiadował w autobusie, smarując chlebíčky różnymi pomazánkami i raz po raz spoglądając na czekających na zewnątrz narciarzy. A przypominam, że przystanki znajdują się na szczycie, a tam często było zimno, mgliście i wietrznie. Dopiero 1-2 minuty przed godziną odjazdu (a nawet po niej), otwierał drzwi i wpuszczał to hipotermiczne towarzystwo do środka.
Nic nie było w stanie zmącić spokoju pana kierowcy, nawet sytuacja, gdy w ostro skręcającym autobusie otworzyła się burta i wszystkie narty oraz snowboardy, dzięki sile odśrodkowej, malowniczym wachlarzem rozsypały się po szosie, tamując ruch uliczny w dwóch kierunkach. „Halt!”, „Stop!”, krzyczał cały autobus, a pan kierowca ze stoickim spokojem zatrzymał autobus, otworzył drzwi i pozwolił narciarzom biegać po szosie i poboczu i zbierać swój sprzęt, który wrzucony na powrót do luku bagażowego pojechał wkrótce w dalszą drogę.

PSX_20200309_224014.thumb.jpg.9d5b964b5bc9110c1590425f6a8a662f.jpg

Na koniec słów kilka o narciarskich walorach Oberwiesenthal. Sam ośrodek nie jest duży i oferuje głównie łagodne, niebieskie trasy, idealne do nauki lub rodzinnego, spokojnego szusowania. Odcinki „czerwone” są krótkie i nieliczne. Jedynie pod kolejką linową znajduje się bardziej wymagająca, oznaczona kolorem czarnym trasa Rennstrecke, posiadająca homologację FIS.

PSX_20200307_134359.thumb.jpg.a46020ac0066e14d344dd0d2bd64f001.jpg

PSX_20200308_111537.thumb.jpg.81961b7b162385747d46f5eaf4b2ed36.jpg

PSX_20200308_111158.thumb.jpg.eb3e6e90d2ad11453e7a1b00ac40593b.jpg

PSX_20200308_111115.thumb.jpg.6d17a1210812aa917e44d5a14323a2c0.jpg

PSX_20200308_111342.thumb.jpg.4b3ec0d588748b0f6abc0885c32d464a.jpg

PSX_20200308_111425.thumb.jpg.3ec0470bd701b517ed6f9fe7b74f52b8.jpg

Tak jak wspomniałem, Oberwiesenthal tworzy wraz z czeskim Klinovcem tzw. Interskiregion, oferujący łącznie ponad 40km tras. Karnet obowiązujący na oba ośrodki można nabyć przy zakupie skipasu na co najmniej 1,5 dnia. Ośrodki łączy bezpłatny skibus, odjeżdżający co 30 minut raz z jednego, raz z drugiego szczytu, a po drodze zatrzymujący się jeszcze w niżej położonej stacji Neklid.

Sam Klinovec jest ośrodkiem większym, oferującym całkiem długie i szerokie trasy, na czele z blisko 3 kilometrową „Jáchymovską” (trasa nr 1). Także sama infrastruktura (wyciągi) po stronie czeskiej jest nieco nowocześniejsza.  Narciarze mogą wjeżdżać i parkować na szczycie Klinovca, przy czym wjazd na prowadzącą na szczyt drogę jest płatny (opłata zależy od czasu między wjazdem a wyjazdem).

PSX_20200308_132318.thumb.jpg.0afded175ff851ecc1dd0bf4d50268bc.jpg

PSX_20200308_143217.thumb.jpg.27b33c5187964f736d6da48009c3c0f1.jpg

PSX_20200308_143736.thumb.jpg.124a16d1814df8cf3c96cb7fa3f54a52.jpg

Na szczycie Fichtelbergu i Klinovca znajdują się hotele – ten niemiecki jest czynny, natomiast czeski jest zamknięty i bardzo malowniczo niszczeje, przywodząc na myśl horrory i filmy ze Scooby Doo

PSX_20200307_134251.thumb.jpg.c2e80fe444bcdc38ca86876172d9fe7f.jpg

PSX_20200307_150052.thumb.jpg.5624af332ba1d42ee920d226bd323eb9.jpg

PSX_20200307_145945.thumb.jpg.894828f2d54b0a6e86c875a9b803a6f0.jpg

Jak się okazało, weekend 7-8 marca był ostatnim tchnieniem narciarskiej zimy, bo już w czwartek ośrodek wyglądał tak jak poniżej, a tydzień później dobiła go pandemia.

Screenshot_20200312_124404.jpg.57e05e7978b007da97fcc587e27f2bae.jpg

 

Strona Interskiregionu:

https://interskiregion.com/

 

A koniec mała reklama - można polubić mnie na facebooku, gdzie na moim niekomercyjnym fanpage opisuję różne narciarskie przygody.

Zapraszam   :)

https://www.facebook.com/skibumpl/

 

  • Like 19
  • Thanks 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

I jest nareszcie jakiś super fajny, narciarski temat zamiast koronawirusa :) 

Super miejscówka @rung dzięki za relację i fotki, z ciekawego miejsca!

PS. Ten opuszczony hotel - świetny i rzeczywiście jak ze wspomnianej bajki.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, marboru napisał:

I jest nareszcie jakiś super fajny, narciarski temat zamiast koronawirusa :) 

Super miejscówka @rung dzięki za relację i fotki, z ciekawego miejsca!

PS. Ten opuszczony hotel - świetny i rzeczywiście jak ze wspomnianej bajki.

Byłem szybszy od wirusa ;) W ten weekend już bym nie pojeździł 🤷‍♂️

Share this post


Link to post
Share on other sites
15 minut temu, marboru napisał:

I jest nareszcie jakiś super fajny, narciarski temat zamiast koronawirusa :) 

Super miejscówka @rung dzięki za relację i fotki, z ciekawego miejsca!

PS. Ten opuszczony hotel - świetny i rzeczywiście jak ze wspomnianej bajki.

Cześć

A pamiętacie schronisko na Szrenicy? Ielż to lat ono tak stało?

Ale ten budynek jest po prostu kosmiczny.

Pozdrowienia

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Relacja super. 🦾❤️💋

Malownicze miejsce z klimatem jak widać. 

Nie słyszałam nigdy o tym ośrodku.

Pozdr. 
 

Ps. Zazdraszczam bardzo takich mikro wypadów. Ja jestem ze Szczecina i wszędzie mam daleko, wiec jak już się wybieram to na długo i daleko.😔

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
7 godzin temu, Mitek napisał:

Cześć

A pamiętacie schronisko na Szrenicy? Ielż to lat ono tak stało?

Ale ten budynek jest po prostu kosmiczny.

Pozdrowienia

Pamiętam je jako działające, coś się zmieniło?

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rung z przyjemnością śledziłam Twoją relację na FB i przeczytałam jeszcze raz tutaj. To niewiarygodne jak zniknął śnieg w ciągu paru dni! Rozważałam zakończenie sezonu w ostatni weekend marca w tym ośrodku, ale życie napisało inny scenariusz. Cóż - może w grudniu?

8 godzin temu, barattolina napisał:

Relacja super. 🦾❤️💋rZazdraszczam bardzo takich mikro wypadów. Ja jestem ze Szczecina i wszędzie mam daleko, wiec jak już się wybieram to na długo i daleko.

@barattolina - jak miło, że jest tutaj jeszcze ktoś ze Szczecina, bo myślałam że jestem całkiem sama - niczym latarnia morska B|.

Do Oberwiesenthal wcale nie jest od nas tak daleko - niecałe 5 godzin jazdy niemieckimi autostradami, tylko końcówka lokalnymi drogami . Da się spokojnie ogarnąć na weekend.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
10 godzin temu, Zibi28 napisał:

Pamiętam je jako działające, coś się zmieniło?

Cześć

Nie działało chyba około 25  lat i było takim szokującym białym domem, który straszył jak wjeżdżało się na górę. Otworzono je dopiero w latach 90 gdy stało się własnością prywatną.

Pozdrowienia

Share this post


Link to post
Share on other sites
9 godzin temu, tanova napisał:

@barattolina - jak miło, że jest tutaj jeszcze ktoś ze Szczecina, bo myślałam że jestem całkiem sama - niczym latarnia morska B|.

Do Oberwiesenthal wcale nie jest od nas tak daleko - niecałe 5 godzin jazdy niemieckimi autostradami, tylko końcówka lokalnymi drogami . Da się spokojnie ogarnąć na weekend.

Sprawdziłam na mapie. Google pokazuje 4,5h 👀

Można wyjechać więc w piątek po robocie i wrócić w niedziele - wychodzi 1,5 dnia jeżdżenia 😻 Już tak robiliśmy z Jańskimi Łaźniami, bo tam po uruchomieniu prawie całego odcinka S3 jedzie się ok.5h. Ośrodków w D nie brałam w ogóle pod uwagę, a widzę że to duży błąd ! 

Dziękuję @tanova za bezcenną uwagę i jeszcze raz @rung za relację. Oboje otworzyliście mi oczy na nowe możliwości ❤️

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
17 godzin temu, barattolina napisał:

Relacja super. 🦾❤️💋

Malownicze miejsce z klimatem jak widać. 

Nie słyszałam nigdy o tym ośrodku.

Pozdr. 
 

Ps. Zazdraszczam bardzo takich mikro wypadów. Ja jestem ze Szczecina i wszędzie mam daleko, wiec jak już się wybieram to na długo i daleko.😔

Nie przeginaj z tą odległością - masz w Alpy bliżej niż z większości polskich miast...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Teraz, JurekByd napisał:

Nie przeginaj z tą odległością - masz w Alpy bliżej niż z większości polskich miast...

No jak nie przeginaj. Na weekend, abo jeden dzień się nie wyrwie. Do PL to już w ogóle pozamiatane. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
31 minut temu, JurekByd napisał:

Nie przeginaj z tą odległością - masz w Alpy bliżej niż z większości polskich miast...

Najbliżej to do Garmisch-Partenkirchen - około 8 h jazdy :/.

29 minut temu, barattolina napisał:

No jak nie przeginaj. Na weekend, abo jeden dzień się nie wyrwie. Do PL to już w ogóle pozamiatane. 

Zdarzało mi się jeździć do Zieleńca i Czarnej Góry na weekend. Tak jak piszesz - wyjazd w piątek po południu, na miejscu późno wieczorem, a w niedzielę jazda do 14-15 i powrót. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A propos czeskich ośrodków przy południowej i zachodniej granicy, to zastanawiałem się nieraz nad Spicakiem w Zeleznej Rudzie. 5 tras przy jednej kanapie (wszystkie w lesie), ale za to przy okazji jest to niezły punkt wypadowy w Alpy - stamtąd do Garmisch jest 3h drogi (lub ciut dalej na Zugspitze-Gletscher), więc można np. tam przenocować i wyskoczyć w Alpy na dzień, nie płacąc na miejscu za droższe noclegi. A powyższa relacja faktycznie ciekawie napisana.

Share this post


Link to post
Share on other sites
41 minut temu, koliber napisał:

A propos czeskich ośrodków przy południowej i zachodniej granicy, to zastanawiałem się nieraz nad Spicakiem w Zeleznej Rudzie. 5 tras przy jednej kanapie (wszystkie w lesie), ale za to przy okazji jest to niezły punkt wypadowy w Alpy - stamtąd do Garmisch jest 3h drogi (lub ciut dalej na Zugspitze-Gletscher), więc można np. tam przenocować i wyskoczyć w Alpy na dzień, nie płacąc na miejscu za droższe noclegi. A powyższa relacja faktycznie ciekawie napisana.

Tamtejsze pogranicze też rozważałem, ale było ciut za daleko. Niedaleko po niemieckiej stronie są ciekawe ośrodki Arber i Hochficht.

https://skimap.org/data/651/3397/1548000741.pdf

https://skimap.org/data/2152/2205/1488129524.pdf

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Similar Content

    • By tanova
      Wyciągnęliśmy z Darkiem tym razem nasze poczciwe trekkingi, które trochę się zdążyły już zakurzyć przez cztery tygodnie, od powrotu z Alzacji i korzystając z pięknej, jeszcze letniej pogody zrobiliśmy weekendową objazdówkę po Pojezierzu Meklemburskim.
      Sobota:
      Rano pobudka 5.45 – śniadanie, szybki gramoling, pakowanie rowerów na bagażnik samochodowy i o 6.45 ruszamy w trójkę – z sąsiadką Moniką i moim Darkiem. Przed nami ok. 150 km dojazdu do Mirow, gdzie planujemy zostawić auto i przesiąść się na rowery. Dojazd – taki sobie – tylko kawałek autostradą, a tak to niemieckie drogi, głównie rangi krajowej i powiatowej, więc trwa to dobre dwie godziny, zanim jesteśmy na miejscu.

      Po dziewiątej zwarci i gotowi włączamy endomondo i ruszamy w trasę. Najpierw trochę kręcimy się po Mirow – jest tutaj ładny, klasycystyczny pałac z XVIII na wyspie na jeziorze Mirower See. Urodziła się tutaj późniejsza brytyjska królowa Sophie Charlotte von Mecklenburg-Strelitz, żona Jerzego III i babka królowej Wiktorii. Robimy kilka zdjęć:


      Trochę kluczymy po Mirow, zanim znajdujemy oznaczenia szlaku rowerowego i DDR-kę do Rechlin, poprowadzoną trasą dawnej kolejki wąskotorowej. DDR-ka jest na początku asfaltowa i szybka, potem kończy się asfalt, brakuje ok. 1 kilometra nawierzchni i jedzie się po prostu przez piach. Przekraczamy dawny most kolejowy na kanale, dalej droga trochę lepsza – szutr i twarda gruntowa.
      Dojeżdżamy do Rechlin, na południu jeziora Müritz. Samo jezioro objechaliśmy już dwa lata temu (szlak rowerowy ma 88 lub 101 km - w zależności od tego, jaki wariant obierzemy), więc odwiedzamy częściowo te same miejsca, ale tylko częściowo. Müritz to największe wewnętrzne jezioro Niemiec – wschodni brzeg jest prawie niezamieszkały: dużo tutaj mokradeł, przez które prowadzi nasz szlak, a linia brzegowa jest porośnięta trzciną i – poza kilkoma miejscami – trudno dostępna. Sporo tu płycizn – w przeciwieństwie do brzegu zachodniego, rozczłonkowanego w kilka wąskich i głębokich (do 30m) zatok, nad którymi rozsiadło się kilka malowniczych miasteczek. Cały obszar wchodzi w skład Parku Narodowego Müritz.     

      Teraz objeżdżamy Müritz od wschodniej strony:






      Plaża z widokiem na Waren – największe miasteczko nad Müritz:

      Samo miasteczko – bardzo zadbane i tętniące życiem:




      Ulica surowego sędziego 😉:


      Trochę już zgłodnieliśmy, więc w Damerow, parę kilometrów na zachód od Waren, zjeżdżamy do knajpki rybnej nad jeziorem Jabelscher See. Bardzo tu ładnie i można zjeść "fiszbuły" - czyli bułki ze świeżą rybką na ciepło i na zimno, albo całe dania obiadowe.

      Po drodze zaglądamy jeszcze nad Kölpinsee i Fleesensee. Co prawda szlak nie prowadzi tutaj bezpośrednio nad jeziorem, ale jest kilka dojść na brzeg. Wszystkie jeziora na naszej trasie są ze sobą połączone, więc jest to też ciekawy region dla miłośników sportów wodnych.

      Stąd już niedaleko mamy do Malchow, gdzie zarezerwowaliśmy nocleg. Meldujemy się na recepcji, zostawiamy sakwy w pokoju i „na lekko“ jedziemy jeszcze zrobić pętlę wokół najbardziej na zachód wysuniętego z wielkich jezior – Plauer See. Jest 17.30, a przed nami jeszcze ok. 50 km szlaku, ale bardzo mi zależy na tym odcinku, bo czytałam, że jest wyjątkowo malowniczy.

      Plauer See w Lenz:


      Woda w jeziorze jest bardzo czysta i przejrzysta, ale dziś nie bardzo mamy czas na kąpiel. Południowo wschodni brzeg objeżdżamy gruntową drogą przez las i szosą. Ponoć jest ścieżka piesza nad wodą, ale bardzo zarośnięta i trudno dostępna - na pewno nie zdążylibyśmy objechać jeziora przed zmrokiem. Ciekawie robi się w Bad Stuer na samym południowym cypelku Plauer See, do którego dostajemy się z szosy długim i efektownym zjazdem. Bardzo ładna zabudowa willowa:


      Teraz szlak prowadzi ścieżką przez las liściasty, nad brzegiem jeziora, przez dość ciekawie ukształtowany teren:



      Dojeżdżamy do Plau am See – eleganckiego kurortu na zachodnim brzegu. Również tutaj nad wodą podziwiamy okazałą zabudowę willową, a przy plaży zatrzymujemy się na krótki postój – czas nagli.

      Jeszcze rzut oka z mostu nad kanałem Müritz-Elde-Wasserstraße:


      Starówka – pewnie również warta odwiedzenia, ale nie dzisiaj. Jesteśmy w połowie drogi, a słońce już nisko.


      Szlak rowerowy prowadzi w dół i wzdłuż kanału kieruje nas z powrotem nad jezioro. Na zdjęciu - hangary dla sprzętu pływającego:



      Przy trasie mijamy jeszcze uroczą zagrodę z osiołkiem, kucykami i owcami kameruńskimi, które ponoć nie wymagają strzyżenia – jak się dowiadujemy na miejscu:



      Jedziemy DDR-ką na północ, wzdłuż drogi do Karow. Takie widoki …


      Na obrzeżach Karow skręcamy na wschód, już w kierunku na Malchow. Po drodze przejeżdżamy środkiem przez bardzo  długi kemping – tak prowadzi szlak. Mnóstwo kamperów – jeden przy drugim, ludzie grilują, piją piwko, siedzą ze znajomymi i z psami. Wszyscy na kupie – no nie wiem, czy ja bym tak odpoczęła. Chyba jednak wolę ten rower i drogę przed sobą …


      Za kempingiem szlak prowadzi dalej wzdłuż brzegu, my jednak wracamy do DDR-ki wzdłuż szosy, bo czas najwyższy wracać najkrótszą drogą. Do Malchow docieramy po 21-ej, tuż przed całkowitym zapadnięciem zmroku. Ja bardzo nie lubię jeździć po ciemku, więc to już ostatni moment na powrót. Jeszcze po drodze zatrzymujemy się w Netto, kupić coś do jedzenia i picia i docieramy na nocleg.

      Mapka i dane wycieczki:

      Przewyższenie jest raczej zawyżone - w zapisie u Moniki było ok. 480 m w górę i w dół.
      [cdn.]

    • By tanova
      W tym roku na Dzień Dziecka cała rodzina była na miejscu i w komplecie, więc - korzystając z pięknej pogody - wybraliśmy się wczoraj na wycieczkę do Stralsundu oraz na Rugię. Obydwa miejsca są w zasięgu jednodniowego wypadu ze Szczecina (2-3 godziny samochodem w jedną stronę), choć oczywiście gdy się ma do dyspozycji cały weekend lub kilka dni, to warto wybrać się na dłużej - bo pięknie tam. Niestety w sobotę musiałam iść do pracy, ale za to niedziela wolna - to jedziemy!
      Obiecaliśmy dzieciom w Stralsundzie zwiedzanie Ozeaneum - nowoczesnego oceanarium o ciekawej architekturze, w którym z wielkim rozmachem zaprojektowano wystawy tematyczne i akwaria pokazujące florę i faunę Bałtyku i Morza Północnego oraz eksplorację mórz i oceanów. Znajduje się ono nad brzegiem cieśniny Strelasund, wśród dawnych spichlerzy i zabudowań portowych.
      A na dachu mieści się pingwinarium i taras widokowy z panoramą na stare miasto i port w Stralsundzie

      Większość osób zwiedza tylko Ozeaneum, ale warto kupić bilet, dający wstęp również do Muzeum Morskiego, mieszczącego się na Starym Mieście, w gmachu XIII- wiecznego klasztoru Św. Katarzyny. Można tam zobaczyć akwaria śródziemnomorskie i tropikalne (ładne) oraz wystawę o historii rybołówstwa (dla koneserów tematu )

      Potem spacer po starówce, wpisanej zresztą na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO. Rynek:


      Ulica Fährstrasse

      Niedaleko Ozeaneum cumuje również żaglowiec-muzeum Gorch Fock, zbudowany w Stralsundzie jako żaglowiec szkolny w latach 30-tych, po wojnie przejęty przez ZSSR i pływający pod imieniem "Towariszcz" aż do lat 90-tych XX wieku
      A z nabrzeża widać prawie trzykilometrowy most drogowy na Rugię, którym zresztą pojechaliśmy pod wieczór, w moje ulubione miejsce - do parku narodowego Jasmund.

      Klify kredowe na Rugii to dla mnie osobiście chyba najpiękniejsze miejsce na wyspie i za każdym razem, gdy tam jestem, to mnie zachwycają. Dotrzeć tam można na kilka sposobów - są szlaki piesze z Hagen, Lohme i Glowe (od strony zachodniej), jest szlak rowerowy (choć po ścieżce na samych klifach jeździć rowerem nie wolno), można też przyjechać autobusem z Sassnitz i na przykład wrócić pieszo szlakiem Höhenweg - górą klifów. Albo - gdy ma się więcej czasu - pójść w jedną stronę górą, a wrócić plażą. My zostawiliśmy auto na oddalonym o kilka kilometrów parkingu w Hagen i szlakiem pieszym przez las dotarliśmy na miejsce.
      Po drodze jeziorko Herthasee

      Centrum informacyjno-medialne przy punkcie widokowym Königsstuhl. Tam kasują za wstęp, ale tylko do 19.00, a my byliśmy później - gdy już nie ma tłumów, wycieczek i całej tej komercji.

      Co ciekawe - kawałek dalej jest nie mniej spektakularny punkt widokowy Victoria Sicht, bez żadnych kas i biletów. Ponad 100 metrów w dół kredowych urwisk.



      Do domu wróciliśmy lekko po północy, młodzież chyba zadowolona, rodzice też .


    • By Argon
      Witam narciarską brać. Znalazłem ciekawą ofertę noclegów koło Ga-Pa ale zastanawiam się czy warto się tym interesować? Może ktoś tam był  jeździł na Zugspitze i może podzielić się swoją opinią  Na stronie ośrodka trudno się połapać czy skipass może być wykorzystywany w innym miejscu. Na mapie Googla widać tam w pobliżu jakiś inny ośrodek, ale co to takiego nie znalazłem. Liczę na Waszą pomoc i opinie czy warto tam  się wybarć. Mam w planie wyjazd na ferie ( II połowa lutego) i jestem ciekaw czy w tym okresie jest tam tłok. Mile widziane wszystkie informacje. Dzięki
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...