Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.02.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
EXTRA TO PRZEDSTAWIASZ... pogratulować. a to ze ekolodzy wozą dupe autem to juz inna bajka, przeciez to nie ekologiczne, to ze w naszym kraju weszły piece eko - na zajaebiscie drogi eko groszek to też jest przeciez nie ekologiczne, albo ze ludzie pala czym popadnie bo kasy nie ma....stezenie CO2 w moim regionie to dramat w zeszłym roku nawet kazali z domów nie wychodzić bez potrzeby. Te niedżwiedzie sie pewnie przeniosły moze do słowackich kolegów? ..nie wygineły, tam przeciez jest ich podobno za duzo, tam się robi odstrzał. a wiesz ile jeleni jest do odstrzału - rocznie ? 30-40% populacji....to jakieś 50tyś osobników - to jest ekologiczne? co do Twojej wypowiedzi bym poczytała książkę - nie jest to pyskówka na forum, wytykanie co kto wie i gdzie ma sie douczyć. Przypomne ze w moim regionie ponad miesiąc padał deszcz non stop, w lasach na stokach romanki woda płynela wszytkimi mozliwymi kanałami, a woda nie miała juz gdzie wsiakać bo ani drzewa aniz zadna roslinnośc pić jej nie chciała... przypomne Romanka jest rezerwatem, tam sie lasów nie wycina. Co do regulacji rzek, proszę nie wciskaj kitu, mieszkam 40 metrów od rzeki, w zeszłym roku widziałm regulację , wjada wielkim sprzętem - najlepsza pospułę rzeczną ładuja na auta i za flaszkę wozą na budowę komuś. zamiast rzeke pogłębic i wyprostowac to wybieraja naniesione kamienie...w zeszłym roku obok mnie rzeka zabrała 8 metrów brzegu, bo jesli płynie esami frolesami to na załamaniach obija sie o brzegi, brzegi sa niezabezpieczone, źle zrobione wały...bo w naszej polsce daje sie zezwolenie na budowę na terenach zalewowych. i bardzo Cie prosze nie pisz o renaturalizacji dorzecza Renu w Niemczech, bo tam pozwolenia nie wydaja na budowanie sie na terenach zalewowych, tam stan wałów jest b.dobry - jak to niemiecka precyzja.. widac nie znasz realiów beskidzkich, jakie szkody rzeka Koszarawa zrobiła przez brak regulacji..7 punktów
-
Ja również byłem w tym roku w Alpbachtal, a konkretniej mieszkałem w wiosce Hygna pod Reitherkogel co ma taki plus, że gdy jest dużo śniegu można zjechać bezpośrednio pod dom na nartach i z Wiedersberger Horn i Reithkogel. Dla całkowicie początkujących właściwie tylko początkowa część trasy nr 4 przy wyciągu talerzykowym i 2 orczyki w Reith im Alpbach na Reitherkogel. Minimalnie bardziej zaawansowani mają już zdecydowanie większy wybór bo trasy niebieskie nr 4, 12, 13A są dla nich w sam raz, ponadto czerwone 3,5,15,11 też są spokojnie do ogarnięcia. Dla zaawansowanych natomiast bardzo polecam czarną 1 i czerwoną 2, ponadto bardzo fajna jest czerwona 8, bardzo długa i z fajnymi "szyjkami" dla odpoczynku nóg, można też ją przerobić na bieg zjazdowy, gdyż w połowie można wybrać alternatywną trasę i puścić się na krechę przy czym warto najpierw zrobić wstępne rozpoznanie. Uwaga przy samym końcu "biegu zjazdowego" aby nie wypaść z trasy bo jest zeskok prawie metrowy, ale lot był fajny:). Dalej niezła jest czerwona 3 no i jedna z najlepszych czarna 7 idealna moim zdaniem do ćwiczenia stylu, mało rozjechana i z najlepszym śniegiem nawet o godzinie 16. Marna natomiast moim zdaniem jest czerwona 9 i jeszcze nędzniejsza jest 5. Są to właściwie takie trasy dojazdowe. Dla odważnych polecam natomiast freeride w szczególności po obu stronach Hornlift 2000. Na prawo od wyciągu (patrząc z góry w dół) jest ścianka z nachyleniem około 70 stopni, z pięknym śniegiem, a czuć przy tym nachyleniu zsuwający się na sobą śnieg bezcenne. Po drugiej stronie wyciągu jest trochę mniejsze nachylenie, a dalej zaczyna się trasa z przygotowanymi muldami. Zaraz dalej pod wyciągiem jest mały żleb/dół z którego przy odpowiedniej prędkości można prawie pionowo wyskoczyć na 1,5 metra. W rejonie tego własnie najdalej wysuniętego wyciągu są idealne warunki aby trochę pokombinować. Ponadto pod gondolą z Inneralpbach jest przyzwoity snowpark, w którym są mniejsze i większe skocznie oraz pudła i poręcze do slajdów. Podsumowując oceniam całą dolinę Alpbachtal pozytywnie, wytyczone trasy są dość ciekawe i różnorodne, a do tego można dość dużo pokombinować na własną rękę. Nie ma również kolejek do wyciągów, ceny są niższe niż w okolicznych ośrodkach, a gdy ktoś chce zrobić sobie jeden dzień przerwy to zapewne nie będzie się nudził (basen, lodowisko, trasa biathlonowa, trasy biegowe i wiele innych), a do tego nie wyda żadnych pieniędzy, gdyż wszyscy wynajmujący apartamenty w Alpbachtal otrzymują karty pobytowe, które upoważniają do tych wszystkich atrakcji za darmo. UWAGA bez tej karty za skipassy w Alpbach trzeba zapłacić chyba 10 euro więcej (zresztą podobnie jest w innych regionach). Moim zdaniem jest to miejsce idealne do pojeżdżenia na 3-4 dni. Atutem Alpbach jest też położenie na granicy dwóch regionów Kitzbuheler Alpen (do którego należy Alpbachtal) oraz Zillertal. Zatem w pozostałe dni polecam udać się do Hochzillertal Kaltenbach (20 minut samochodem z Alpbach, bez wjeżdżania na autostradę) lub trochę dalej do Zillertal Areny, a nawet dla chętnych na lodowiec do Hintertuxer (około godziny samochodem). Nie warto natomiast jechać do Wildschonau bo według informacji mojego austryjackiego Landlorda za 2 lata powstanie gondola z Inneralpbach, która połączy te 2 ośrodki narciarskie:) Tak na marginesie dodam, że wytyczanie trasy przebiegu gondoli, uzgodnienia z ekologami i uzyskiwanie pozwoleń trwało tylko 2 lata, a jak to wygląda u nas? Natomiast co do rodzinności to myślę, że rodzinność w Alpbachtal polega głównie na tym, że jeżdżąc na jednej górze Wiedersberger Horn każdy z rodziny znajdzie coś dla siebie bez względu na umiejętności (od nauki u podstaw po freeride) przy czym nie trzeba się wcale rozdzielać na cały dzień, a jeździć prawie obok siebie. W kwestii dojazdu dodam jedynie, że jechaliśmy trasą przez Niemcy z Poznania do Świecka i dalej Berlin, Monachium i Alpbach, co zajęło również 10 godzin. Takim sposobem cała trasę jedzie się autostradami poza masakrycznym odcinkiem Nowy Tomyśl - Świecko, gdzie budowana jest dalsza część A2, jeżdżą same ciężarówki z materiałami do budowy autostrady i pokonanie tego odcinka zajmuje prawie 1,5 h, więc gdyby nie to, to droga trwałaby ledwie 9 godzin. Ale jeszcze tylko 9 miesięcy tego syfu i z Poznania w Alpy samymi autostradami:) Podaję jeszcze przydatne linki: -interaktywna mapa regionu Kitzbuheler Alpen http://skimap.kitzalps.com/de/brixental/ -info sniegowe, kamerki itp regionu Zillertal http://www.ski-optimal.at/ aby wejść na interaktywna mapę tras trzeba wejść na Live-Bilder, a później Lifte in Betrieb. -nocna jazda na Reitherkogel we wtorki, piątki i soboty. To chyba wszystko w razie pytań możecie swobodnie pisać.6 punktów
-
Noc w Sodzie może być też widowiskowa - Ortler w gwiazdach Na nartach wczoraj było tak:6 punktów
-
Mam wrażenie, że sprawa koncentruje się na tym , co Durczok napisał o ekologach, a nie na temacie ochrony przyrody w połączeniu z rozsądnym rozwojem infrastruktury narciarskiej. O takie wnioski jemu raczej chodziło. No ale paru gości się obraziło i teraz będą płakać do usranej śmierci.5 punktów
-
przeczytaj ten artykuł http://narty.onet.pl/reportaze/najczestsze-przyczyny-wypadkow-na-nartach,1,4020555,artykul.html i stosuj się do kodeksu narciarskiego;)4 punkty
-
Bez przesady Jeżdżę w sumie jakieś 37-38 lat i nigdy w nikogo nie wjechałem, we mnie w zasadzie też nikt, aż do całkiem niedawna kiedy to wjechał we mnie kumpel, gdzieś w parku na Pitztalerze na takich małych hopkach, był za mną, wjechał we mnie ale ja się nawet nie przewróciłem Ot, przypadek, w końcu musiał się zdarzyć skoro jeździmy razem dość często, pewnie od jakiś 25-30lat Jeden epizod z węgierskim snowboardzistą też pomijam, bo owszem wjechał we mnie ale to było na wąskiej zjazdovce z Malino w Rużomberku, w jakieś ferie przy dzikim tłumie na tej trasie - bez większych konsekwencji, poza szramą na klamrze buta Piszę to bo nie warto się zniechęcać i bać - generalnie narty to przyjemny i wg mnie dość bezpieczny sposób na wypoczynek na świeżym powietrzu, w zasadzie bardzo bezpieczny sport amatorski Wygląda to czasem w mediach przerażająco ale weź pod uwagę, że wypadki zawsze były, są i będą, w dobie szybkiej informacji lepiej/szybciej o nich wiesz po prostu. Do tego media szczególnie łatwo wpadają w "moral panic", mówiąc prościej robią z igły widły - narciarzy jest na stokach setki tysięcy, czy w sumie nawet miliony, to coś prędzej czy później zdarzyć się musi. Sądzę, że pewnie więcej staruszek połamało nogi na chodnikach czy krawężnikach, wielokrotnie więcej ludzi zrobiło sobie krzywdę na drogach i więcej dzieciaków połamało ręce na trzepakach czy płotach ...spokojnie więc Niestety na rozmaitych narciarskich forach ludzie też ulegają "moral panic" i zawzięcie dyskutują o rozmaitych przepisach, obowiązkach, prawach, zakazach nakazach itp., zamiast o czym innym, np. ... ... żeby było bezpiecznie i przyjemnie warto do narciarstwa podchodzić świadomie, i narzucić sobie parę rzeczy: - stały rozwój własnych umiejętności - dobrze dobierać miejsca i stoki, unikać zatłoczonych, popularnych miejsc typu Białka*) - dlatego warto także czytać np. forum jedno czy drugie - myśleć na stoku, mieć oczy dookoła głowy, zasada ograniczonego zaufania ...do wszystkiego obowiązuje - czyli ogólnie dobra taktyka jazdy, kiedy i gdzie jechać, stanąć itp. - czyli także kodeks FIS - trzeba znać, stosować się ...ale ogólnie nie ma czego się bać *) wymieniam akurat Białkę bo miejsce to ze względu na nadmiar wyciągów, ludzi itd., zwląszcza w okresie feryjnym to patologia czystej postaci jak sądzę - statystyka zakopiańskiego szpitala też jednoznacznie pokazuje, że to miejsce najmniej bezpieczne3 punkty
-
W tym wątku wszyscy mają racje jak i ekolodzy tak i narciarze jedną zasadniczą różnicą jest że obydwie te grupy popadają w skrajności wypowiadając się w obronie swoich racji. Nie ma chęci do uzgodnienia wspólnie rozwiązań który by te dwie grupy pogodził, np. ekolodzy odpuszczają Szczyrk i Korbielów i tam powstają stacje z prawdziwego zdarzenia, a w zamian za to są wydzielone obszary na których takich inwestycji się nie będzie realizowało lub jakieś inne sensowne rozwiązanie. Tymczasem u nas jedni i drudzy robią wszytko żeby tylko dokopać jednej ze stron. Pozdrawiam3 punkty
-
Mysiauek ja działam, zgłosiłam strazy mijeskiej ze bałwany popiół z pieca nad rzekę wywalają, ze kradli z rzeki pospołę podczas jest "ala" regulacji. zgłosiłam brak koszy na smieci - teraz koszę są. Ja myslę ze tu się pisze o wielkich rzeczach, a tak na prawdę całego swiata sie nie zmieni od razu, najlepiej zaczynac od siebie. Bo ekologie to własnie tak widzę. Pisąło się tu też o głosnych skuterach latem o kładach, niestety w tej materii nie wiele sie dzieje, - zwyczajnie uważam ze to jest dopiero bark eko cos tam3 punkty
-
Rozumiem , że nigdy nie miałeś do czynienia z naszym wymiarem sprawiedliwości do czynienia jako poszkodowany, bo wtedy Byś tego nie napisał. W obecnym stanie prawa : 1. W razie wypadku sprawca odjeżdża i tyle go szukaj, wszyscy maja Cię w du....!, gestor wyciągu - bo po co sobie robić problem. 2. Policja - bo po co problem i statystyka + większość to olewające pracę gnojki / jak ktoś ma inne zdanie, czytaj jest policjantem , mogę wskazać konkretne przypadki i podyskutować 3. GOPR - jesteś tylko kolejnym numerem w ich statystyce i księdze wypadków. 4. My narciarze, nie reagujemy na powodujących zagrożenie i wypadki bo mamy więcej kłopotów z powodu naszej pomocy / ciąganie po przesłuchaniach, sądach - w innych miejscowościach / nikt nas nie informuje że możemy składać zeznania na odległość i wiele szykan które nas dotykają. I dlatego moje słowa o odpowiedzialności sprawców - powinno byc prawo które od początku chroni poszkodowanego, tj. zobowiązuje do pomocy na stoku przez GOPR, POLICJĘ, Gestora wyciągu / udostepnienie zapisów kamer / czytelny system dla świadka, nie powodujacy dla nie go uszczerbku w kosztach i wizerunku / czyt. szykany z strony sprawcy / i wielu, wielu innych spraw. To jest dobre prawo, o które powinniśmy walczyć. Z racji wieku i kilku życiowych sytuacji , patrzę na te przypadki realnie i smiem twierdzić że obecne prawo nie chroni w żaden sposób poszkodowanych i to nie tylko w narciarstwie ale równiez w innych przypadkach - łyżwy, rower, rolki itd. Obecnie , żeby dochodzić swoich praw w postępowaniu cywilnym , to musisz być prawnikiem lub mieć ogromny wór kasy. pozdrawiam2 punkty
-
Polecam taki kodeks sobie wydrukować i najlepiej przed każdym sezonem przypomnieć całej rodzince, to naprawde jest bardzo ważne; bo zapewne wypadków wówczas byłoby znacznie mniej. 2 kwestia to odpowiedni wybór stoku; jeżeli decydujemy sie na stok "przetłoczony" to prawdopodobienstwo wypadku znacznie rosnie, podczas gdy na stokach o odpowiedniej przepustowosci procent wypadkow jest minimalny. Statystyki tutaj nie kłamią - w niesamowicie przetłoczonej Białce w zeszłym sezonie na 1760 wypadków w skali kraju miało miejsce aż 760!!2 punkty
-
nihuja Są trzy sklepy. Jeden jest Polaka, drugi Ruska i trzeci Niemca. Do sklepu Ruska przychodzi diabeł i mówi: - Chcę kupić 3 kilo nihuja, a jak nie masz to cię zabiję. Rusek szuka ale nie znalazł, więc go zabił. Następnie idzie do Niemca i mówi: - Chcę kupić 3 kilo nihuja, a jak nie masz to cię zabiję. Niemiec szuka, ale też nie znalazł, więc go zabił. Idzie do Polaka i mówi: - Chcę kupić 3 kilo nihuja, a jak nie masz to cię zabiję. Polak myśli i w końcu mówi do diabła: - To choć ze mną na chwile. Zaprowadził go do piwnicy, zgasił światło i mówi: - Widzisz coś? - Nihuja - To bierz 3 kilo i spier*******!2 punkty
-
Jak zobaczysz gościa, który wrzuca smieci do rzeki i zwrócisz mu uwagę, a on Ci odpowie... to co wtedy ? sam widzisz, że głupi argument, nie ma sprzecznosci w rozwoju cywilizacyjnym i jednoczesnym chronieniu środowiska, oraz pozostawieniu skrawków dzikiej przyrody Nie łudzę się, że przekonam wszystkich do moich pogladów, ale kurcze ja nie nazywam kogos idiotą, tylko dlatego, że jeździ na nartach, a Durczok tak zrobił, świat nie jest czarny, albo biały, zawsze trzeba mieć troche szerszy horyzont myślowy i byc otwartym na poglądy innych. Tak jeszcze na marginesie, cięzko o bardziej inteligentną, uczciwą i na poziomie grupe społeczną w tym kraju, niż ekolodzy. Wberw powszechej opini, wcale nie mają dredów, oraz pajęczyn między palcami, sa to normlani ludzie i pewnie byscie się sami zdziwili, usłyszawszy że ten kumpel, czy ta kumpela ma takie poglądy jak ci ekoidioci. Sam się o tym przekonałem, bo jeszcze 3-4 lata temu byłem w temacie zielony tak jak i Wy, i tez nie zdawałem sobie sprawy jak cholernie dewastyjemy przyrode w naszym kraju, chyba nie mniej niż w PRLu, sa pozytywy, ale nie powiedział bym aby przeważały nad negatywami. Wystarczy wymienić liczebnosc niektórych gatunków zwierzat. orzeł przedni - 30 par na cały kraj, wystarczy jeden nowy domek letniskowy na polanie i stanowisko przepada głuszec - 300-400 osobników na cąły kraj, obwodnica Augustowa, planowany wyciąg na Police i Mogielnice w b. wyspowym niedźwiedź - 90 osobników na cały kraj, na Jaworzynie Krynickiej była gawra, po wybudowaniu wyciagu stanowisko przepadło ryś - 200 osobników na cały kraj, podobnie jak wyżej, coraz wieksza fragmentacja siedlisk, one muszą mieć duży zwarty kawał lasu 300-500km2, aby zyc, połączony z innymi kompleksami leśnymi, aby wymieniać geny mamusia z synkiem zrobi skrzywione kociaki żbik - trudno powiedzieć, 100-200 osobników, tylko w Bieszczadach i może BN, jw kraska 50-60 par lęgowych na cały kraj, odejscie od tradycyjnego rolnictwa, wycinanie zadrzewien sródpolnych w celu intensyfikowania rolnictwa można tak wymieniać i wymieniać2 punkty
-
Zachęcony pozytywnaymi opiniami na forum i ciekawym artykułem ze strony głownej http://www.skionline.pl/stacje/?co=przeczytaj&id_txt=3571 jako cel wyjazdu obraliśmy Dolinę Alpbach. Spędziliśmy tam drugi tydzień ferii tj. okres 22-29.01.2011. Wyjechaliśmy wcześnie rano z B-B i po około 10h i przebyciu około 800km dotarliśmy do celu. Wybraliśmy "tradycyjny" wariant dojazdu tzn. przez Znojmo, z małą modyfikacją – tzn. przekraczaliśmy Dunaj nowym mostem w okolicach Kerms zamiast dotychczasowej trasy przez Tulln (mała uwaga dla spieszących się – w okolicy nowego mostu jest ograniczenie do 100 km/h i zarówno jadąc w stronę Alp jak i wracając była tam "łapanka"). Może od razu napiszę o drodze powrotnej. Zdecydowaliśmy się przetestować nową obwodnicę Wiednia. Porównując te dwie trasy, jeżeli chodzi o czas przejazdu wyglądają bardzo podobnie(uwzględniam oczywiście "małe przygody" z drogi powrotnej). Na pewno w wariancie drugim jest więcej autostrad i ekspresówek, ale jest trochę dalej. Jak dla mnie chyba jednak na razie zostanę przy drodze przez Znojmo, choć muszę przyznać, że wracając mieliśmy trochę pecha i musieliśmy odstać, na szczęście niewiele bo około 0,5 h w korku – na A5 paliła się, jak się potem okazało, ciężarówka z Polski. Wracając do opisu regionu – właściwie niewiele można dodać do świetnego opisu JC, może tylko kilka wrażeń i odczuć. Mogę stwierdzić, że ogólna ocena regionu jest na pewno pozytywna, choć nazywanie go przede wszystkim ośrodkiem rodzinnym to, moim zdaniem, lekka przesada. Jest to niewątpliwie miejsce dla osób z dziećmi, ale już raczej pewniej czujących się na stokach. Nie wiem jak jest w Reith, ale w Alpbach miejsc do nauki jazdy jest moim zdaniem mało. Są to właściwie tylko dwie trasy biegnące koło dwóch wyciągów talerzykowych, co powoduje, że prawie zawsze jest na nich mnóstwo szkółek. Można także zjechać trasą nr 4, ale żeby dostać się z powrotem na górę trzeba wjechać niesamowicie wolnym krzesełkiem Gmabahn (niewysprzęgane, bez taśmy rozbiegowej). Jedyne rozsądne krzesełko dla dzieci to 4os. Kohlgrubenlift (niewysprzęgane, z taśmą rozbiegową). Można do niego dojechać trasą 13a i dalej nartostradą biegnącą od dolnej stacji talerzyka, bądź od drugiej strony – także nartostradą (trzeba skręcić w lewo z knajpą Hornboden). Za to dobrze już sobie radzący narciarze znajdą tu wiele ciekawych miejsc. Bardzo fajna, choć krótka trasa 13, trasy prowadzące do dolnych stacji obu gondoli oraz trasy czarna i czerwona biegnące w rejonie najwyższego punktu ośrodka – krzesełka Hornlift. Ośrodek daje wiele możliwości do jazdy poza trasami – przede wszystkim w okolicy wspomnianego krzesła Hornlift, ale także chociażby w okolicach tras 13 i 13a. Przyznam, że zachęceni świerzymi opadami śniegu także my spróbowaliśmy swych sił. Po nartach można bezpłatnie skorzystać z basenu w Alpbach. To mała uwaga do opisu ze strony głównej – w kompleksie jest basen, zjeżdżalnia, wodospad, a nie baseny, zjeżdżalnie, wodospady. Podsumowując – wyjazd należy na pewno zaliczyć do udanych a region godny polecenia. Kilka zdjęć dodałem do galerii.1 punkt
-
ZAMULONE? ha,ha,ha. Podczas jazdy wlasnie na chipach, mialem zdarzenie Przy aktywnym wejsciu w skret, dziób narty górnej z twardego dostał sie w miekki mokry śnieg. Spowodowało to nagłe zatrzymanie narty (od dziobu) i obrócenie gwałtowne, o 180stop. Działo się to bez upadku. Jechałem b. szybko, ciętym krótkim. Podobny przypadek widziałem podczas przejazdu slalomu w wykonaniu zawodnika. Tez było to na narcie heada.1 punkt
-
Jest wielu ekologów, społeczników, radnych i nas zwykłych uczciwych ludzi którzy chcą dobrze dla środowiska, miasta, dzielnicy , stoku , mamy słuszne wyważone opinie na podstawie bezpośrednich obserwacji, piszemy na takich forach jak te, i co , i nic, my nie mamy z tego kasy, my mamy nadzieje że będziemy zyć na lepszym osiedlu, jeździć na lepszym , bezpieczniejszym stoku. Niestety toniemy wśród skurw.......w i gnoj....w którzy mamili wyborców do sejmu, , sejmiku wojewódzkiego, rady gminy itd, to oni maja parcie na szkło i pieprzą głupoty, forsują chore ustawy, ciągle wskazują że to my narciarze / kierowcy / jesteśmy tym największym złem , bo szybkość, alkohol, itp , nikt z nich nie słucha nas , że to brak zabezpieczeń, brak prawa górskiego, złe przygotowanie i zwykłe błędy są odpowiedzalne za wypadki. Jak to napisał kolega wyżej, Ja też w końcu musiałem wyrzucić z siebie te żale, mam już dość czytania o pomysłach kretynów posłów, radnych i innych władnych. Kurcze , na tym forum jest wielu mądrych przejmujących się ośrodkami narciarskimi w Polsce, nawet bardzo mądrych ludzi , ale my tylko piszemy a i tak nikt nas nie słucha.1 punkt
-
kolega Nurek jest niewinny Kamień z serca że kolega Nurek jest niewinny . Masz rację narciarze czyli my dajemy najbardziej wyważone opinie. A czy wszyscy ekolodzy zarabiają na swoich "przekonaniach" czy naprawdę może mają szczytne cele i ratują przyrodę .1 punkt
-
Oj przesadzasz. Są inwestorzy którzy zdecydowanie należą do tych normalnych, problem w tym, że żaden NORMALNY inwestor nie będzie inwestował w nie swoje grunty, a to dopiero pierwsza kłoda pod nogi. Jest ich znacznie więcej... Między innymi fakt tego że Szczyrk czy Pilsko to są wisienki na torcie, spoglądając w przyszłość, którą tu opisałeś są to miejsca warte miliardy. I każdy normalny inwestor o tym wie, nie trzeba być inwestorem by sobie z tego zdawać sprawę i tak oto stoimy w miejscu, bo podstawowym problemem jest zagadnienie jak by tu rozwiązać sprawę tej wisienki, by na tym dobrze zarobić. A zarobić chce każdy! Od polityka, który może wydać decyzję o prywatyzacji po małego rolnika który ma na terenie stacji 1 arową działeczkę - i jednemu (bo to hieny), i drugiemu (bo to prosty człowiek ceniący swoją własność) zależy na tym by coś z tego mieć. A to jest problem, który przerasta całą naszą klasę polityczną, a widać to dokładnie po nieudolnych próbach wprowadzenia prawa śniegu, które faworyzuje zwykle inwestorów, a temu nie ma się co dziwić - przecież nasi politycy często są opłacani przez takie grube ryby. To jest trudne i głupie ale tak jak upadające szpitale są dobrem dla lekarzy posiadających swoje gabinety prywatne (znacie choć jednego lekarza posiadającego prywatny gabinet, który wziął udział w strajku) ja znam... jak był strajk to złamał nogę będąc na nartach w Austrii Tak samo jak tym lekarzom, są osoby/elity (jak kto woli) którym obecny stan odpowiada. Ośrodki te wciąż przynoszą dochody, które są rozkradane bo inwestycji żadnych nie widać. Jednocześnie spada wartość tego ośrodka co jest pocieszające dla przyszłego inwestora... Nie wydaje się wam, że inwestor jest już dawno wybrany pod stołem i po cichu (to taki, który wniesie odpowiednią zapomogę na poczet przyszłej owocnej współpracy), a wszystko czeka na to aż tym idiotom i złodziejom (politykom) uda się przepchnąć pod stołem prawo śniegu, które będzie korzystne dla inwestora, bo zyskiem trzeba się dzielić. Ekologów można uciszyć zmieniając ustawę, a potem pościągać ich z drzew i oskarżyć o działanie na niekorzyść rozwoju gminy. Niestety dzisiaj wszystko kręci się wokół pieniądza. I dopóki wszyscy (z góry na dół) nie będą zadowoleni i nie napchają kieszeni, takie szare ludziki jak my nie pojeździmy tam na nowoczesnych wyciągach. Po prostu jestem pesymistą... Tak samo nie podzielam entuzjazmu inwestycji PKL. Bo to nic innego jak PKP, czyli państwowy moloch, gdzie tradycją jest dbanie o własne interesy na nie zadowolenie "głupiego/naiwnego/sentymentalnego żywiciela". PKP szykuje się do prywatyzacji i kupowanie tanich ośrodków (Mosorny był kupiony za bezcen) jest sprytnym sposobem na podniesienie wartości PKL'u. A utwierdzają mnie w tym przekonaniu relacje naszych użytkowników, że stacja MG pogorszyła się... opłata za wc itp. To nic innego jak dojenie klienta. Przy okazji trochę pomydlą oczy mrzonkami o wielkich inwestycjach. A tymczasem wystarczy wejść na google i zobaczyć, że tam nie da się zrobić więcej tras niż ze 3. A co to jest 3 trasy... Jak dzisiaj standardem w białce jest 5 krzesełka... O wejściu na tereny Policy nie mamy co marzyć, tam jest tak pięknie, że wiele zapalonych narciarzy nie postawili by tam wyciągu. Owszem wiem, że przekoloryzowałem sprawę, ale tyle lat - a my dalej w du...e. O czymś to świadczy, przecież nie przylecą obcy i zmienią wszystkiego jednej nocy. Z tak głębokiej du...y w jakiej znajdują się te zapuszczone ośrodki, przy naszych rozgarniętych politykach i kłótliwych góralach wychodzić będziemy laaaatami. Ale trzeba się cieszyć, że normalni inwestorzy z Białki, Jurgowa itp będą dzięki temu zarabiać uczciwe pieniądze. A my możemy sobie ponarzekać a jutro serwer padnie i nikt tego nie wspomni Tymczasem sprawa, która dotyczy wszystkich ludzi (budowa wyciągów) utonie pomiędzy tak "wielkimi i ważnymi dla nas wszystkich" sprawami jak katastrofa samolotu. PS. Podziwiam tych co przeczytali. Musiałem się wypłakać w gronie ludzi, gdzie choć trochę zrozumienia ukażą1 punkt
-
... cóż ja moge powiedziec, moja wiedza (nabyta bo sam tego przeciez nie wymyslilem) jest taka ze gigant opiera sie na "square stance" czyli pozycji prostopadlej, to jest esencja nowoczesnego narciarstwa, chodzi oczywiscie o prostopadlosc do nart nie do linii spadku stoku. Janka ma wlasnie taka pozycje. Moze trzeba to inaczej nazywac? nie wiem, ja nazwywam to z angielskiego "square stance" czyli pozycja prostopadla. Spotkalem sie tez z okresleniem pozycja frontalna. Cuche i Grandi na filmie ktory zalaczyl ROSSIGNOL w poprzdnim poscie robia to samo, tam Grandi nawet w skrecie slalomowym ma sylwetke w miare prostopadla (w miare bo przy krotkim skrecie calkowitej prostopadlosci sie oczywiscie nie utrzyma). Ja nie mam zamiaru na temat pozycji prostopadlej polemizowac bo to sa dla mnie podstawy narciarstwa.1 punkt
-
Podobnie jak Gajowy spędziłem na nartach około 38 lat i również w nikogo nie wjechałem , a we mnie to sporadycznie , gdzieś na wyciągu, krzywdy nie było. Obecnie śmigam z synem , 8 latkiem i też czasem mam obawy o niego, bo młotów na stokach wielu. Ale generalnie do nart podchadzę jak do samochodu - oczy dookoła głowy i wszyscy chcą mnie zabić - ale trzeba wyluzować, zarówno narty jak i auto to dla mnie wielka przyjemność jazdy i kocham tę jazdę , ale zawsze z ograniczonym zaufaniem dla innych użytkowników, na szczęście w obu przypadkach bez dużych wypadków i bez krzywdy dla postronnych. Narty to wspaniały sport , tylko trzeba myśleć, za siebie i innych.1 punkt
-
10.02.2011r. Pec - piękna pogoda, bardzo dużo ludzi (pewnie czeskie ferie bo sporo dzieci), słaby śnieg - lód, bardzo oblodzone stoki pod warstwą sztucznego śniegu.1 punkt
-
Posłusznie melduję, Panie Gajowy, że zapoznałem się z kodeksem FIS. Melduję również, że choć nie znałem tej kodyfikacji, instynktownie się do niej stosowałem. Chciałem również wyznać Panu Gajowemu, że w moich zmaganiach z narciarstwem stosuję się do zasady: UMIARKOWANY POSTĘP W GRANICACH PRAWA. Dziękuję za poprawę nastroju1 punkt
-
Łokieć to teraz spokojnie mozesz dać lekcje temu chłopakowi lekcje jak robić 'low kinga" bez połamania skoro masz 'tytana" : [YOUTUBE]PETM9ZILKsw[/YOUTUBE] uśmiech na twarzy Jacek będzie ok !1 punkt
-
Nikt nie ma chęci ? Przecież i ja i kolega Nurek i 99% innych narciarzy mają chęci i chcą rozmawiać od bardzo dawna. Ale nie za pomocą przykuwania się do drzew. Te argumenty do mnie nie trafiają . Powtarzam my narciarze jesteśmy gotowi rozmawiać. Pod warunkiem że nasze argumenty i potrzeby będą brane pod uwagę .1 punkt
-
Jaki SzCyrk? Toż to Kasprowy jak 2x2 Widzisz przecież Gąsienicową, Świnica z tyłu itd.1 punkt
-
1. Moim zdaniem robią co mogą: piszą sobie w necie Poczytałem temat z Twojego linka. Poziom wypowiedzi jest 1 klasa. "ale dla pedałów na motorach i rowerzystach sie sprawdzało " i raczej nie chodzi tu o rowerzystow. To tylko przykład więc dalej go nie roztrząsajmy. Natomiast co widzępo przeczytaniu: chęc działania w terenie żadna. Możemy sobie popisać na forum ale czy ktoś działa na zewnątrz swojego ciepłego domu? 2. W Czorsztynie moim zdaniem pokazali jak należy walczyć i w pełni popieram bezsensowność budowy zapory. Patrząc na koleżkę Bożka z klubu Geja, to nie szczerze mowiać nie widzę aby chociaż raz podłożył się pod quada. Pewnie znasz filmiki z walki o Czorsztyn ?1 punkt
-
Powinny być jeszcze dostępne http://www.top-narty.pl/narty/fischer/rc4-wc-sc-8465.html - P.S. nie jestem handlowcem i nie jestem związany z tym sklepem. Link podaję jako przykład. Na e-bayu na początku sezonu były w podobnej cenie1 punkt
-
Ziom! Jest lepiej. Jarek dobrze zauważył , ze skręt lewy jest gorszy. Popatrzmy na niego.W 3 sec. zwróc uwagę na cofniete ręce i nisko prowadzone. To będzie się powtarzać. Wzrok (położenie głowy) skupiony (pod nogi ) zamiast daleki. Jestes jakby sztywny w karku, i ramionach. 4 sec.to wlasnie przygotowanie lewego skrętu. Popatrz co zrobiłeś z lewą reką. Ty jestes jeszcze w prawym skręcie, ręka powinna być nizej i bardziej z boku, głowa patrzy na wprost a powinna już być zwrócona w kierunku skrętu. Jeszcze cos pojawia się lewa noga jakby w powietrzu i wysuwa sie do przodu( za wczesnie). Kombinuj z ustawieniem kolejnego kadru .Rece masz juz w dole (czemu?) I chyba najważniejszy moment, wysunieta narta nie jest adekwatna do wysunietego biodra (lewego). Następny kadr, noga nadal się wysuwa a biodro pozostaje w miejscu. Zaczyna sie napinac tułów , pojawia się sztywnosc. Prowadzi to do przyjecia przedziwnej pozycji (duży rozkrok, nie szeroki slad, wyciągniete sztywno do przodu rece, usztywniony kark). Prawy skret duzo lepszy Tu biodro prawe mocno w przodzie (to dobrze), rece za nisko, lewa powinna być dalej od tułowia. I dalej lewy....sytuacja sie powtarza. Ładnie pracujesz cialem (góra dół). Brakuje pracy przód-tył. Wisisz na dziobach a sytuację pogarsza ten fatalny rozkrok Powtarzam: rozkrok a nie szerokosc sladu nart. Rozkrok to trudnosci z przyjeciem układu, utrzymaniem równowagi. To te usztywnienia . Wróc do spokojnej jazdy, uporządkuj prowadzenie rąk , znajdz oparcie (interakcję ze sniegiem) na krawędzi wew. narty zewnętrznej. Jedz wiraze w linii spadku z poszerzeniem sladu i niską pozycją i przed zmianą krawedzi wezej i podwyższonej pozycji. Musisz czuc mocne oparcie na krawedzi w linii spadku i przyspieszenie jazdy nart. Jesli tego niema to bedziesz mówił ,że lód przeszkadzał w jezdzie. Jak dobrze jedziesz niema takiej opcji. Zalezy tylko od techniki.1 punkt
-
ojaaaa co się dzieje? Jeden dzień mnie tu nie było i dziś czytam o drugim wypadku wśród forumowiczów jakieś fatum skionlinowców? Łokciu niech noga się szybko zrasta. Te wszystkie pręty brzmią strasznie, ale mam nadzieję, że szybko się zagoi! Trzymaj się dzielnie1 punkt
-
1 punkt
-
Dobrze o tym wiem miło , że zauważyłeś , ale ja już to napisałem w tym temacie. Chciałem tylko pokazać to specjalnie dla Figo.1 punkt
-
3 miesiace temu mialem wlasciwie to samo, tez piszelowa poszla, bez strzalkowej jedynie... po 2 miesiacach juz bez kul chodzilem ale na narty za wczesnie jeszcze. Jest szansa (mala ale zawsze to szansa ) ze na majowke pojade. Obylo sie bez gipsu, ale za to mam jakies plytki i z 8 srub... wiem co teraz czujesz, wracaj do zdrowia szybko, ja juz najgorsze mam za soba, ale teraz jeszcze trzeba troche odczekac...1 punkt
-
1 punkt
-
http://allegro.pl/snowblade-salomon-minimax-99-9-cm-okazja-i1412893000.html może wystarczy napisać do niedoszłego Sprzedawcy, może jeszcze je gdzieś ma1 punkt
-
Zdrowia, zdrowia życzę Bedzie dobrze:) Cos za duzo złych informacji o wypadkach u miłośników białego szaleństwa.1 punkt
-
Zyczę zdrowia i szybkiej rehabilitacji. Kiedys byłem pacjentem szpitala w Liptowskim Mikulasu.....1 punkt
-
Ale nawywijałeś kolego!! Szybkiego powrotu do zdrowia i cierpliwości w rehabilitacji. Generalnie na przyszły sezon powinieneś wrócić na stok. Kilka lat temu miałem podobne złamanie, również piszczel i strzałka strzeliły w prawej nodze, jednak stało sie to nie na nartach, a podczas wspinaczki. Poskładali mnie właśnie na tytanową blaszkę, to moim zdaniem dużo lepsze niż gips. Po bodajże 2 miesiącach chodziłem już bez kul, a zanim mi to żelaztwo wyciągneli z nogi zaczołem się spowrotem wspinać. W sumie chodziłem z tym pół roku. Śmiesznie to trochę wygląda bo generalnie blaszka jest na zewnątrz a tylko przez skórę do kości przykręcone są śruby. Niemniej szybko się idzie przyzwyczaić. Uważaj tylko na początku żeby nie moczyć długo miejsc styku śrub ze skórą bo będzie się maziać, ale jak już się zagoi to nie ma prawie żadnych niedogodności (prawie bo można przypadkiem żonę w nocy pocharatać jak się zapomnisz ) Po kilku latach mogę powiedzieć że żadnych skutków tego załmania nie odczuwam. Pozostała mi tylko blizna na pamiątkę. Pozdrawiam i jeszcze raz szybkiego powrotu do pełni formy!! SKIer1 punkt
-
1 punkt
-
Nie jesteś w tych cierpieniach sam! Mnie też 5 grudnia 2010 w Livigno, w pierwszym dniu jazdy, przytrafiło sie złamanko. Dziś to ja juz prawie nie czuję tego złamania. Po kieszeni tylko oberwałem bo 450euro musiałem zapłacić za badanie, które mój ubezpieczyciel zakwestionował jako niepotrzebne.Mam nadzieję że Ciebie to nie spotka! Szybko wracaj do zdrowia i na stoki! A tak swoją drogą, karta EKUZ załatwia wszystko. W Polsce, każdy pracujący ( i nie tylko) objęty jest obowiązkowym ubezpieczeniem społecznym. W dobie internetu bez problemu mozna mieć informację o ubezpieczeniu osoby- jak się chce! To PO co jeszcze wymagać od nas jakiś papierków,pieczątek, wniosków, POdpisów, POzwoleń...... Czyżby dla zmniejszenia stanu bezrobocia?1 punkt
-
1 punkt
-
wracaj do zdrowia. i przede wszystkim MYŚL POZYTYWNIE !!! możecie się śmiać oraz wierzyć lub niw - ale pozytywne nastawienie i wiara w szybki powrót do zdrowia niezwykle pomaga w rekonwalescencji.1 punkt
-
no Łokciu to żeś wywinął mumer:o mam nadzieję ,że speed był przynajmniej konkretny i będzie co kumplom przy piwie opowiadać szybkiego powrotu do formy pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Jan nie dobijaj Łokcia;)chociaż znam gości,że po śrubach zaczęli jeździć,i to jak-twierdzili,że teraza czują,że mają mocne podudzia:)1 punkt
-
Współczuję bardzo. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia. P.S. He he, dopiero teraz zauważyłem, że mieszkamy 30 km od siebie. Chyba, że to nie ta Brodnica1 punkt
-
zdrowia Łokciu 3 życzę szybkiego powrotu do zdrowia!!! Też kuruję się w domu. Naderwane wiązadło strzałkowe (25.01 Czantoria, leżałem 8 razy na sześć zjazdów) ,ale jest dobrze i przy mojej łagodnej jeździe początkującego narciarza mam zamiar za dwa tygodnie pojechać na łagodny stok ( może Nowa osada).1 punkt
-
Współczuję i życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Niestety też wyglebiłem w niedzielę w Krynicy na azotach. Początek ferii ostatni ranny zjazd przed śniadaniem ;(. Warunki świetne jak na odwilż . Wyglebiłem na prawy bark i nie mogę ruszać ręką od łokcia w górę. Jutro idę do lekarza, ale przypuszczam, że to może dysk plus stłuczenie - choć się na tym nie znam. Nie ma siniaka, ani żadnego innego śladu. Ci co widzieli i zwieźli mi kijki i nartę mówili, że widowiskowo walnąłem. Najgorsze, że nie wiem co było przyczyną. W pewnym momencie poleciałem i zostawiłem nartę i kijki u góry, a ja znalazłem się dużo niżej. Mam nadzieję, że jutro okaże się, że wszystko OK i jeszcze pośmigam w tym sezonie.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Za obciach uznałbym chamstwo i brak szacunku dla innych użytkowników na stoku, a nie odzież, bo przecież nie każdego stać na super ciuchy.1 punkt
-
Chciałbym wam przybliżyć i zachęcić Was do odwiedzenia terenu narciarskiego Alpwndorf –Wagrain . Ten wspaniały ośrodek jest położony bardzo blisko naszego kraju bo zaledwie ok. 650 km. od granicy w Cieszynie, jednak pozostaje w cieniu sąsiedniego ośrodka Flachau-Wagrain. Ośrodek Alpendorf – Wagrain jest częścią Salzburger Sportwelt, a ten z kolei wchodzi w skład największej korporacji skupiającej 5 regionów narciarskich Ski Amade ziemi salzburskiej i Styrii: Salzburger Sportwelt, Gastain, Hochkoning, Grossarltal i stryjska część to Schladming-Dachstein Tauern . mamy tu do dyspozycji 25 miejscowości,860 km tras zjazdowych i 270 wyciągów. Gastorzy tej największej korporacji w Austrii postanowili zaoszczędzić narciarzom dylematów które znamy z włoskich ośrodków przy kasie i nie ma innych karnetów jak tylko takie które obowiązuję w całym Ski Amade(dotyczy karnetów wielodniowych) . Teren narciarski Alpwndorf –Wagrain choć nie pozornie wyglądający jest dość rozległy i składa się z 3 szczytów:Hirschkogel 1755 m., Gernkogel 1787 m.i Sonntagskogel 1850 m. Do dyspozycji na narciarzy czeka 5 wyciągów orczykowych, 1 krzesło 2 os, 2 krzesła 4 os, 6 krzeseł 6 os z czego 5 jest podgrzewanych i 3 kolejki gondolowe. Tras jest ok. 50 km głównie czerwone i w zdecydowanej mniejszości niebieskie. Wszystkie trasy są szerokie i urozmaicone choć bez niespodzianek. Z racji stosunkowo nie dużych wysokości są to trasy położone w lesie i brak tu wysokogórskich skalistych krajobrazów, które zresztą nie wszyscy kochają. Mapy zawierają masę błędów i analizując je ciężko ustalić faktyczne długości tras(np. trasa nr 54 biegnąca wzdłuż krzesła Gernkogel I według mapy ma 800 m, a krzesło ma 1946 m). Z takich kultowych tras tego regionu mogę polecić 3,5-kilometrową trasę nr 60 obsługiwaną przez nową gondole Gipfelbahn, trzeba mieć duże zacięcie żeby machnąć ją na jeden raz. Gdy się zmęczymy czeka na nas masa przytulnych stylowych regionalnych karczm i gospód, w których panuje swojska atmosfera, dobre jedzenie, a czasem można się załapać na gratisowego sznapsa:). Więcej fotek: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=513&c=5 Widac ze polski narciarz jest tam ceniony, strona korporacji jest również po polsku:http://www.skiamade.com/pl/Region/salzburger-sportwelt/wagrain/1 punkt







