Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.02.2015 - 14.02.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.02.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
Dziś wybór padł na Ochodzitą. Dlaczego? Bo można tu pojeździć bez stania w kolejkach:-) Wspomnienia z tą górką mam dobre, pamiętam jak dwa lata temu jeździłem tu z Johnnym i Andym-w i byliśmy zadowoleni!Jeździłem dziś 2 godzinki od startu do 11:00 za 30 złotych. Warunki dobre i bardzo dobre. Po godzinie jazdy stałem może minutkę w kolejce, może dwie, odpalili wtedy druga nitkę wyciągu i można było śmiało śmigac na bieżąco!Poza trasami warunki trudne, warstwa zmrożona na wierzchu, ale da się bez uszczerbku na sprzęcie zjechać. Pozdrawiam Maciek12 punktów
-
Ostatnio tu puszczano piękne zdjęcia ponad chmurami... Trzeba być w czepku urodzonym,żeby wzbić się z aparatem w powietrze takiego dnia: :applause:12 punktów
-
Słoneczna Parchatka Po wczorajszym wieczornym nartowaniu w Tumlinie, dla odmiany dzisiaj wypad w lubelskie - do Parchatki. Dlatego w to miejsce, bo zostało ono polecone przeze mnie Koleżance z Warszawy, która chciała sobie zrobić weekendowy wypad w celu odnalezienia chwili ciszy i spokoju - przy okazji pojeździć na desce. Karczma w tym miejscu oferuje noclegi, a sama miejscówka jest z daleka od cywilizacji - na uboczu, idealna na reset i naładowanie akumulatorów. Jedziemy z Radomia, w stałym trzyosobowym składzie z moją drugą połówką i expatem. Podróż jest z przygodami... ...przed Zwoleniem łapie mnie Policja... 96km/h to trochę za dużo... Ponieważ są Walentynki, to udaje się mojej Pięknej wytargować pouczenie i symboliczną karę dla mnie: 50zł i 2pkt. Nie jest źle... Docieramy na miejsce dopiero ok 11...dalej po drodze blokady rolników...i protesty - traktory jakimi przyjechali - potwory...podobno najtańszy taki wypasiony ciągnik kosztuje 500tsd zł. Z samego rana przymroziło na biało...kałuże zamarznięte... Temperatura u celu naszej podróży +2. Kupujemy karnety... ...i cieszymy się, że mimo weekendu zero kolejek do wyciągów. W świętokrzyskim ferie i pewnie trochę odmienna sytuacja? W Kazimierzu z pewnością dużo więcej narciarzy. Witamy się z Koleżanką, zamieniamy kilka słów i na górę jeździć. Start: W tym sezonie byłem już w Parchatce - w deszcz i wieczorem...dzisiaj jest inaczej - Słońce, pięknie - stok twardy i szybki, czynne obydwie tutejsze trasy. Warunki na "niebieskiej", szerszej i łagodniejszej wyglądały tak: Przybyło zabawek snowparkowych... Przez cały pobyt GoPro kręci filmik, za filmikiem...ale będę miał składania... Wczorajsza noc w Tumlinie i dzisiejsze Słoneczko w Parchatce. Jazda jest wspaniała...a ja żałuję, że nie założyłem dzisiaj cieniutkiej kurteczki, bo w temperatura wyraźnie rośnie. Czyżby niedawno były tutaj jakieś zawody? U góry ustawiony start...na dole: Kursują dzisiaj obydwa wyciągi orczykowe. Testujemy mało uczęszczaną, tutejszą, "czerwoną" trasę. Początek jest płaski i po łące - w odróżnieniu do zeszłego roku - górna stacja dłuższego talerzyka został nieco podniesiona. Jedziemy... Zakręcamy o 90 stopni i docieramy do wąskiej "ścianki"... Jest bardzo szybko i twardo - fajnie. Jeździmy raz jedną, raz drugą trasą. Bawię się kamerą, bawią się też inni. Podskoki, zakręty, krótka jazda, hamowanie i przed siebie jechanie - w kółeczko. Współtowarzyszom nie podoba się wąska trasa... ...mi się podoba! To dynamiczna trasa. Kończymy jazdę wspólnymi pogaduchami w karczmie... ...niestety kierowca piwa pić nie może - pije colę. Kolejny, 35 dzień na deskach mija w super sympatycznej atmosferze. Ja z kamerą na kasku wyglądam jak jakiś Teletubiś hahaha DYSTANS 22.16 km MAKS. PRĘDKOŚĆ 72.2 km/h KALORIE 1852 kcal MIN WYSOKOŚĆ 43 m MAKS. WYSOKOŚĆ 254 m Nie nudzę dłużej, biorę się za produkcję filmową. pozdrawiam marboru7 punktów
-
Ponownie Tumlin w nocy. Ostatnio coś się obijałem...bo i jak tu się nie obijać, jak brak mrozu? Ranek obudził pięknym, białym szronem i zamarzniętymi kałużami - już idąc do pracy, wiedziałem, że nartoholizm da o sobie znać i wyciągnie mnie na wieczorny trening :happy: Oczywiście nim dotarłem do domu już po ostatnim dniu w robocie w tym tygodniu - milion spraw i przeszkód...ostatecznie wyjazd w stronę Tumlina o 18:30. Na miejscu jesteśmy przed 20stą, więc spokojnie dajemy do godziny 22 - czyli nocna zmiana. W dniu dzisiejszym, ponieważ jesteśmy we trójkę, postanawiam przetestować swoje nowe GoPro w warunkach nocnych. Ludzi na stoku kilkoro, a warunki dosyć fajne - twardo z delikatnym cukrem po wierzchu. Jeździmy góra dół, a ja próbuję na wszelkie sposoby uchwycić swoją drugą połowę w trakcie jazdy. Temperatura -1, bezwietrznie - przyjemnie. Stok jest szybki. Kolejek brak: Jadąc po cichu myślałem, że na jazdę skusi się Bumer...no ale ani go nie ma, ani nie odpisał na esemesa...oj Andrzejku minus zaliczony :wink: Czas mija szybko, bateria w kamerze powoli się wyczerpuje - wracamy do domu. Dzień zdjęciowy był wyjątkowo udany... ...produkcję oczywiście wrzucę, jak ją poskładam w wątku o teście GoPro Hero 4 Silver. Matplanetyczny cień: 34 dzień na deskach zaliczony. Wg Endo: Dystans 22,86km Max prędkość 57,3 km/h Kalorie 1233 pozdrawiam marboru7 punktów
-
Pilsko dzisiaj. Dzisiejszy filmik z wyjazdu na Pilsko. Wyjazd z Bielska 6,30, na miejscu 7,30. Wyjazd na górę po ósmej. Do dziesiątej jazda praktyczne na okrągło. Później coraz więcej ludzi i kolejki. Po 11 odwrót. Pogoda wspaniała, słońce, wietrznie, rano mroźno, w południe powyżej zera. Po dwunastej zakończyliśmy jazdę. Filmik z dzisiaj: [video=youtube_share;UywTfRiixcI] Pozdrawiam JaroW6 punktów
-
Marboru, nie mam profesjonalnej kamery, ale mam trasy: kultowa "1" przez Młaki Podkład muzyczny w oryginale aby podkreślić doznania z jazdy tą najlepszą trasą w Beskidach według mnie.6 punktów
-
COS-wczoraj.Ruszyliśmy około 8 (wymagania postawione przez dziecko kumpla - podobno nie moglo zostać same w domu a ma już około 1,5 roku?). Na miejscu meldujemy się około 9:40 i równo godzine później wsiadamy na krzesełko nr 1. U góry po obserwacji kooooleeeeejki do kanapy decydujemy się na karnet puntowy. I ruszamy. 55 pktów na karcie, przechodzę przez bramke a tam komunikat "pozostało 36 pkt"WHATTTT!!!!Ale nic, może jakiś error się wkradł. Ruszamy FISem w dół i ....szacun. Chyba jeszcze nie jeździłem po takim podłożu w COSiu!!! Deseczka prowadzi się idealnie, śnieg pięknie ubity, po bokach ładne bandy które można wykozystać do oderwania się choć na chwile od ziemi...miodzio.I tak do samej Jaworzyny. Idealne warunki. Zaliczamy dwa zjazdy i troszkę odechciewa nam się czekac w kolejce. Przy drugim zjeździe jest atak na predkośc maks. na desce (moją maks). Tydzień temu z ciekawości zerknąłem na endomondo i maksa wykazał mi 45 km/h. Patrząc na warunki stwierdziłem ze da rade to poprawić i: Chwilka przerwy na kielbaske z grilla na Jaworzynie. Bez pośpiechu, w końcu czasówek nie mamy.Po 12 ruszamy dalej na stok i wygłupiamy się na FISie. Zaliczamy jeden przejazd Ondraszkiem i tam zdziwko niesłychane. My ( jednośladowcy ) mamy pewne problemy na Ondraszku w dwóch miejscach. Niemal na samym początku jest długa prosta przez las gdzie trzeba mieć kijki,lub prędkośc żeby dojechać do jej końca. Zaczynam się rozpędzać tam gdzie zwykle, jestem w polowie rozpędzania się i nagle drogę zajeżdża mi mała dziewczynka. No niby udało się wychamowac ale teraz speeda braknie i trzeba będzie się męczyć żeby dobrnąć do końca prostej, lub deske odpinać. No ale probuje dojechać do końca wykozystujac połowe z całej części "rozbiegu". I o dziwo , udaje się dojechać!!!Nastepne miejsce to małe wzniesienie przed dłuuuuga prostą którą widać niemal w całości z wyciągu. Zazwyczaj ciężko znaleźć miejsce pomiędzy ludźmi pełznącymi do góry (bądź stojącymi na szczycie i odpoczywającymi) żeby się przecisnąć.Rozpedzam się znowu. Jade coś szybciej, ludzi przede mną niewielu więc ciągle nabieram prędkości. Zajmuje prawy skrajny pas i mkne. Niby już się wspinam do góry ale ciągle prędkość wysoka. Kiedy wylania mi się szczyt wzniesienia, zauważam dźwigająca się postac na "moim pasie" zaraz za wzniesieniem. Prędkośc naprawdę niezła, lekko skrecam deskę tuż przed szczytkiem i nagle deska ODRYWA SIĘ OD PODLOŻA!!! W tym miejscu naprawdę się tego nie spodziewałem.W końcu zawsze były problemy żeby dojechać do szczytu (omijając ludzi). Ostatecznie wylądowałem w takim miejscu że niewiele moglem zrobić. Proba gwałtownego hamowania skończyła się na płocie ( w sumie to wystawalo go jakies 40cm). I na desce dwie pamiątkowe rysy.Pewnie nie było by problemów gdybym wiedział że coś takiego może się przydarzyć....no ale wiem dopiero teraz. Ogolnie wypad niesamowicie udany. Szkoda że nie brałem kamerki tym razem, bo widać było naprawdę sporo!!!Z moim karnetem okazało się że pierwsze wejścia miałem na koszt dobrodusznego kogoś któremu bramki kasowaly po dwa wejścia.Ale jak to mówią w podstawówkach "oliwa sprawiedliwa" czy coś takiego. Przed ostatnie wejście na wyciąg na jaworzynie, na wyświetlaczu "zostało 15 pkt".Kolejny wjazd : ) "0 pkt!!!!"6 punktów
-
Dwójka w połowie trasy, na rozwidleniu przy "3" zasypana kamieniami. Mówię to z premedytacją, niech słowacy sobie radzą z krytyką za to,że Bieńkuli nie śnieżyli. Przed ścianką na "1" zwolniłem o nie, no przecież nie z powodu ścianki - łupało pod nartami, ale co tam, rzadko można tam pośmigać. To ciemna strona dzisiejszego wypadu, narty do serwisu. Na Pilsku zostawię jutro ślad D2 Sl, wracają do łask, wolę je zajechać niż oddać w inne nogi w tak niskiej cenie. Ogólnie po stronie Czyrnej gorzej ze śniegiem, za to doskonałej jakości, jadąc do Suchego na kiełbaskę czuje się różnicę między naturalnym i sztucznym ale tam żadnych przetarć i kamieni. Te wcześniej opisane to kamienie nie kamyczki i głazy. To znaczy na trasie spoko, tylko wpadasz na ściankę na zniwelowanym odcinku dwójki i przed ścianką na "1" to uważaj. Ale i tak warto było poświęcić ślizgi, krawędzie w porządku, resztę się zrobi. Poza tym w głowie mam już Fisher Motive lub Rossi. Pozdro... P.S. Andi Jedynki nie śnieżą, tylko natura.4 punkty
-
Dzień 5 ostatni. Piątek 13-go.Dzisiaj wybraliśmy się całkiem rano na otwarcie gondolki na Hauser Kaibling, ale mieliśmy pecha bo kolejka miała awarię. Miała ruszyć o 9 i coś tam ruszyła, ale znowu stanęła.Chyba w ciągu dnia działała, ale nie chciało na się tego sprawdzać bo wczoraj narciarze przez godzinę wisieli w gondolkach.Szybka decyzja i 400 m z buta powrót na kwaterę do samochodu i za 15 min. jesteśmy pod kanapą Hofi Express nr 1, która biegnie także na Hauser Kaibling z przesiadką na Hofi Express nr 2.Kanapa startuje z ponad 1000 m.n.p. więc wyjazd z doliny był bardzo kręty i stromy, ale to w ramach atrakcji. Na parkingu kilkanaście aut.Aha w dolinie mgła a przy dolnej stacji kolejki wspaniałe słońce i tak do szczytu.Warunki na trasach bajeczne. Trasy czerwone, niezbyt trudne, bardzo szerokie z zakrętami. Ze szczytu na sam dół jest dobrze ponad 3 km jazdy.Raj i jeszcze raz raj narciarski. Co najważniejsze, że stacja jest lekko na uboczu to i ludzi jest malutko.Ok. południa wjeżdżamy następna kanapą na sam szczyt Hauser Kaibling skąd są fantastyczne widoki oraz biegnie na dwie strony czarna trasa. Po kilku fotkach zjeżdżamy czarną trasą i długim niebieskim łącznikiem do podszczytowej doliny (najbardziej przypominającą mi Rohace) z 6 osobową kanapą Alm i tam zostajemy na kilkanaście zjazdów. W knajpce zaliczamy rosół z parówką (?!)i słodkie co nieco. Nawiasem mówiąc te ich kiełbaski (wurst) z grilla to są jak nasze parówki. Szału nie ma.Czas na powrót bo godz. 15 się zbliża a w nogach wiele kilometrów. Byłem przekonany, że kończymy, ale jak okazało się, że po całym dniu trasy przy Hofi Express są w całkiem dobrym stanie to ujeżdżaliśmy je do zamknięcia kolejki czyli do godz. 16. Oj ciężko rozstać się ze Ski Amade.5 dni nartowania tutaj to jak 5 dni w narciarskim raju. Mimo ferii i sporej ilości ludzi.Na pewno pogoda zrobiła swoje i wcześniejsze opady śniegu. Mieliśmy dużo szczęścia, że tak się aura ułożyła.Teraz rozumiem ludzi, którzy wracając stąd przez dłuższy czas nie mają ochoty na narty u nas.Ale trzeba lubić co się więc do zobaczenia za kilka dni w naszych górach4 punkty
-
3 punkty
-
Skolnity wczoraj i test czerwonej trasy tutaj: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20019-Skolnity-test-czerwonej?p=212456#post2124563 punkty
-
hahahaha dupa jasiu :biggrin: jest jest jest Tadeusz !!! Zwyciężyła sztuka nad fizyką :smile:3 punkty
-
Dzisiaj byłem na północy i na południu, ale najpierw wietrzna północ. Temparatura od -4*C do +3*C. Powyżej Rovnej Holi silny porywisty wiatr, powodujący ogromne zamiecie śnieżne. Cały dzień bezchmurnie. Trasa 1c, 1b: Jechałem tam dopiero o 15.55. Często wystawał lód i kamienie-wiatr wywiał sporo śniegu, po bokach małe zaspy; twardo. Trasa 1a i 1 Świetnie przygotowane. Brak lodu i kamieni, twardo. Trasa 2 i 2a (Rovna Hola - Priehyba - Koliesko): Śniegu dużo, brak przetarć. Jedynie na 2 czasami wystawał twardy podkład; na słońcu miękkawo. Trasa 5 i 5a (Lukova - Rovna Hola - Zahradky): Świetnie przygotowane, brak kamieni i lodu. Po 16. na 5a 30-40 centymetrowe zaspy. Na wysokości Rovnej Holi pojawiły się przetarcia spowodowane silnym wiatrem. Na górnym odcinku 5 pojawiły się muldy, ale czego się spodziewać na koniec dnia? Trasa 7 (czarna) i niebieska 7a : Świetnie przygotowane, twardo. Miałem wrażenie, że czarna jest łatwiejsza od czerwonego FIS-u . Trasa 10 (Brhliska-Otupne): Twardo, bez przetarć. Kolejka do gondoli o dziwo mała. Trasa 11 (dolny FIS) : Dobrze przygotowana, aczkolwiek pojawiały się małe grudki zmrożonego śniegu. Trasa 11a (górny FIS) : Niestety przez silny wiatr wywiało trochę śniegu. Pojawiały się przetarcia i lód, po bokach nie brakowało małych zasp. RUSZYŁO KRZESŁO NA KONSKI GRUN!!! Trasa 12 (Priehyba-Zahradky) : Na samej górze trochę lodu i twardego podkładu. Poza tym w porządku, twardo. Trasa 14(na Lućky): "perfektna zjazdovka" Jak zjeżdżałem tamtędy o 16:15, to była cały czas tak dobrze przygotowana jak rano (oczywiście sztruksik zniknął :wink: ). Jazda przez las przy trasie cudowna :angel: Chyba zacznę opuszczać trasy, a pojawiać się w lesie :stupid:. Trawers 41, 42 (Priehyba - Koliesko"Jasna" - Otupné) : Bez przetarć, jedynie małe gałązki leżały na trasie, ale taki urok tras w lesie . Jazda poza trasami powyżej granicy lasu zła. Nawet tuż obok tras wystawały kamienie. Jak tak dalej będzie wiało, to chyba zamknął 1c z Chopoku :angry:. Podobno po południu zamknęli kanapę na Rovną Holę i wolne krzesło na Lukovą. PS Dzięki za spotkanie Jasiek ! Szkoda, że tylko kilka minut, ale mam nadzieję, że do czwartku z raz chociaż przyjedziesz, a jak nie, to do zobaczenia za rok !2 punkty
-
Bodzentyn zaliczony. Na tle innych, tych prawdziwych ośrodków narciarskich, taki Bodzentyn wypada blado. Według właściciela stok ma 650 m długości, nachylenie takie sobie, w miarę jednostajne. Dziś było twardo, pod spodem lód, na wierzchu cukier. Było szybko! Narty nasmarowałem parafiną z jednego z sanatoriów z Krynicy ( kupiłem to jako smar do nart), wypolerowałem szczotka z włosia świńskiego. W ciagu 3 godzin ( skipas 3 godzinny 40 zł) zjechałem 35 razy, z przerwa na herbatkę. Moje trasy pokazały, że zrobiłem 42,11 km. z tego wynika, że stok ma te 600m długosci. Max predkość 63,86 km/h. Zdjęcia robiłem telefonem i wstydzę się zamieścić. Stok ten mogę polecić. Wyciąg jest dość szybki, (nastawiony na 4 minuty jeden zjazd karnetu czasowego). Nowe, zainstalowane bramki pochodzą z demobilu z Wierchomli, jak poinformował mnie właściciel. Dzis od godz 19 do 23 zorganizowano jazdę nocną. Koszt karnetu to 20 zł, czyli tanio! Popieram!2 punkty
-
Cześć To był po prostu łatwy gigant, co nie oznacza, że łatwo go było wygrać. Był taki moment przy przejściu na ostatnia ściankę gdzie wszyscy dostawali odciążenie i byli tym zaskoczeni - otwierali się a narty szły w powietrzu. Ted w tym miejscu włożył kije pod pachy. On dokładnie wiedział jak pojechać ten drugi przejazd a niesamowita technika pozwoliła mu tą wizję idealnie zrealizować. Szacun dla Marcela H. i innych za piękną walkę i sportowe zachowanie po - po to jest sport. Pozdrowienia2 punkty
-
2 punkty
-
Swieze info: Stoję w korku na wjeździe do szczyrku. Nie wygląda to dobrze. Kto chce tu jechać - odraszam. Na juliany mam jeszcze 10 km i obawiam się, że zajmie mi to z godzinę, żeby tam dojechać2 punkty
-
Szczyrk Czyrna 13.02.05 Jazda do 10:00 bez kolejek bo o 8:50 uruchomiono orczyk przy Bieńkuli [video=youtube_share;UBBZNyt9uTQ]2 punkty
-
cz.2 - test czerwonej No to ruszam. Początek nieco oblodzony,poniżej gródki lodu,ale równo i da się pojechać. Ponieważ ostrzegali,to jadę uważnie. Widać było kilka minerałów na starcie, później dobrze, następnie przy końcu brązowe plamy i tam mnóstwo kamieni,ale tylko miejscowo. Bardzo łatwe do ominięcia i tylko na krótkim fragmencie. Szczerze,to zazwyczaj na trasach do Czyrnej jest ich sporo więcej... :tongue: Chwalę to,że nie piszą bajek,przynajmniej jak ktoś ma nowe narty,ma ostrzeżenie. Mimo tego,po za dwoma odcinkami,warun dobry! A jak wygląda sama trasa? Mi przypomina fragment pewnej lubianej przeze mnie trasy na Kronplatz,tej najdłuższej. Nieco się wije,nie ma zbyt stromo,ale da się pojechać. Co ciekawe,w środkowej części jest zdecydowanie szersza od niebieskiej. Jej trudność nie jest wielka - początek średnia ścianka,w sam raz do nabrania prędkości,później dość płasko,ale nawet dość szeroko i na koniec mała ścianka. Mi się ona podoba! Krótka,ale ma fajny przebieg, taki "powiew świeżości" we Wiśle. Skolnity nie za bardzo da się porównać do którejkolwiek stacji narciarskiej we Wiśle. : Inne moje odczucie,to nasłonecznienie - najfajniej jest tak od rana do ok 13 godz. Później słońce częściowo chowa się za drzewami i w niewielkiej ilości dociera do stoku. Pod tym względem czerwona trasa jest zdecydowanie lepsze od niebieskiej. My jeździliśmy do nieco po 14. Wtedy na trasach więcej cienia niż słońca,ale ciągle opalamy się na krzesełku. Pod koniec jazdy niebieska trasa dość zdegradowana,sporo lodu,a po bokach,a zwłaszcza przy dole kopny,mokry śnieg. Temperatura na plusie,ale nie wiem ile. Ilość ludzi przez cały pobyt tak w sam raz,a momentami pustki. Jednak widać,że frekwencja dużo większa niż jeszcze podczas mojej ostatniej wizyty. W weekend mogą się pojawić niewielkie kolejki. W knajpkach też ruch umiarkowany,przynajmniej jak myśmy się posilali. Za to wszędzie bardzo miła i pomocna obsługa. Bardzo dobrze się tam czuję i pewnie jeszcze nie raz zawitam,bądź zawitamy. Tu jeszcze spojrzenie z knajpki na górze na wyciąg. Baaardzo udany dzień! Żeby tak zawsze pogoda dopisywała i żeby tak całkiem tą czerwoną otwarli! :applause: PS.Nowy wyciąg,a podnoszony pałąk skrzypi jakby 10 lat tego nikt nie smarował...2 punkty
-
W Szczyrku w son-ie dzisiaj piękna pogoda i całkiem w porządku warunki. Pod orczykami zazwyczaj równiutko, jedynie w słońcu robił się trochę nieprzyjemny lód, ale w porównaniu np sprzed dwóch tygodni było o niebo lepiej. Jedynie na dwójce i jedynce przy dole pojedyncze kamienie, poza tym bez zastrzeżeń, na Małym w końcu widać prawdziwa zimę i da się wbić do śniegu cały kijek jak za starych dobrych czasów :biggrin: Ludzi dość sporo, ale można było rano tak kombinować żeby nie stać dłużej niż 2-3 minuty, bo w Czyrnej kolejki były bardzo niesymetryczne :wink: Zdjęć było ostatnio sporo więc zamieszczam tylko dwa ilustrujące pogodę2 punkty
-
Dzień 4. Flachau i Wagrain.Rano w dolinach mgła. W TV jest podgląd na kamery na szczytach gdzie jest pełne słońce, więc o pogodę nie musimy się martwić.37 km z Haus do Flachau szybko mija. Miejscowość jest nieco wyżej i w innej dolinie i tutaj słońce już dociera.Tutejsze stoki uchodzą za nieco łagodniejsze więc niestety już od rana jest dużo narciarzy.Dlatego, choć tego nie było w planach przenosimy się na trasy schodzące ze szczytu w stronę Wagrain.Obie czerwone są szerokie i bardzo urozmaicone. Ścianki, wypłaszczenia, fajnie nachylone polany. Miodzio.Z każdej wiedzie na górę osobna gondolka.Po kilku zjazdach postanawiamy przenieść się na drugą stronę doliny najnowszym cudem techniki czyli koleją G-Link zawieszoną kilkaset metrów nad ziemią.Podróż choć krótka (niecałe 5 min) robi wrażenie.Tutaj trasy także bajeczne. Korzystamy z atrakcji jaką jest mierzony czas na zamkniętej trasie giganta.Każdy z przejazdu ma zrobiony profesjonalny film niczym z Pucharu Świata.Film można obejrzeć w necie podając nr skipasu. Śmiechu było sporo.Na szczycie jest oczywiście słynny bałwan.Czas szybko mija i musimy wracać G-Linkiem w stronę Flachau, gdzie zaliczamy słynną trasę Hermana Maiera na której odbywają się slalomy Pucharu Świata.Kończymy jazdę po 16 godz. i głodni udajemy się do miasteczka na wienner sznycla.Jutro ostatni dzień na trasach Hauser Kaibling i Planai.2 punkty
-
Dzień 3 w Ski Amade.Jak było zaplanowane tak zrobiliśmy.W ramach zwiedzania rejonu Ski Amade wybraliśmy się na góry Reiteralm i Hochwurzen.Ja z młodszą młodzieżą pojechałem samochodem do Pichl (ok 13 km), a starsza młodzież udała się tam szczytami i dolinami z Haus gdzie mamy kwaterę.My wystartowaliśmy w górę z parkingu w Pichl krzesłem przypominającym to na dole Skrzycznego. Z jakiś względów ostał się taki zabytek, ale to miłe.Na górze i w pozostałych rejonach to już wyciągowy wypas.Trasy na Reiteralm jak dla mnie to narciarski raj, przeważnie szerokie czerwone ze ściankami, które u nas byłyby oznaczone jako czarne.Nie żebym za takimi przepadał, ale te bardzo przypadły mi do gustu. Sporo jest też niebieskich obejść stromych odcinków.Widoki z Reiteralm na masyw Dachsteinu na prawdę zapierają dech w piersiach.Przy trasach sporo domów do wynajęcia z których jest bezpośredni dostęp do stoku. Ok. godz. 14 przenosimy się na pobliską górę Hochwurzen. Ze szczytu widoki też wspaniałe. Z góry biegnie saneczkowa trasa z której korzysta wiele osób. Narciarze też mogą po nie jechać objeżdżając pierwszą ściankę. Jako, że jest już późne popołudnie to trasy są już trochę zniszczone, ale można było znaleźć odcinki prawie nietknięte. Kończymy 16.30.Wrażeń tyle, że trudno wyrazić słowami. Jutro Flachau. Przepraszam za obrócone fotki, ale dodawanie ich na forum coś szwankuje, ja je widzę w kompie normalnie.Dzisiaj już nie mam siły z tym walczyć. Może admin je obróci.2 punkty
-
Od kilku sezonów planowałem ten wyjazd. Nareszcie się udało. Przez trzy dni mmy okazję jeździć wokół Sellarondy, aby odkryć sekrety tej jednej z najbardziej znanych karuzeli narciarskich w Alpach. Mimo, że objazd masywu Sella zajmuje ok 4 godziny, naszym celem (moim i Pawła) jest sprawdzić, gdzie warto pojechać i co zobaczyć spędzając tygodniowy urlop w Dolomitach. To pierwszy etap podróży dookoła Sellarondy, w który skupiliśmy się na regionach Alta Badia i Val Gardena położonych w Południowym Tyrolu. Następny w przyszłym sezonie1 punkt
-
Od poniedziałku jesteśmy w Haus, 400 m od dolnej stacji kolejki na Hauser Kaibling.Pierwszy dzień na nartach to śnieżyca (jak w PL), ale te 3 godz. na rozgrzewkę przejeździliśmy.Dzisiaj to już inna bajka. co prawda rano jeszcze chmury, ale wysokie, więc widoczność bardzo dobra.Ludzi sporo. Trasy przygotowane bardzo dobrze, ale z czasem niektóre miały już sporo muld.Z Hauser Kaibling przenieśliśmy się na Planai i trasy do Schladming.Tu znaleźlismy swoją ulubioną 2 i 3 na której warunki były mimo popołudnia dobre i bardzo dobre.Próbowaliśmy na odcinku testowym pobić rekord prędkości. Ja niestety tylko 68,5, ale syn 73 km/h wykręcił.Powrót do Haus górą i zjazd na dół niestety już nieco zmuldzonymi trasami.Jutro jedziemy do miejscowości Pichl na następne dwie góry za Planai czyli Reiteralm i Hochwurzen.1 punkt
-
A ja się cieszę że druga była Szwedka , trzecia Czeszka , czwarta Słowaczka a np dwudziesta czwarta Brytyjka (43 nr startowy ) . I co ? da się prezesie od skoczków panie Tajner i cała reszta fachowców od polskiego narciarstwa alpejskiego ???1 punkt
-
1 punkt
-
Cisza, bo wszyscy siedzą jeszcze z otwartymi koparami, nie doszli do siebie. Moje spostrzeżenie jest takie: te mistrzostwa są zdecydowanie za krótkie!1 punkt
-
Johnny ok postaram się po krótce opisać ale jak masz coś konkretnego to pytaj Na I dniach byłem tak że o 18 wyjechaliśmy z Jaworzna i przed 21 byliśmy na parkingu w Palenicy, więc o czołówkach poszliśmy do schroniska w Roztoce (ok 30min lajtowego spacerku), rano mieliśmy wyjść bardzo wczas, ale jak to zawsze bywa, tutaj zaspaliśmy (wieczorem siedzieliśmy i "dyskutowaliśmy", tak długo że nas głowa rano bolała ), rano ciężko się wyzbierać i tak jakoś chyba o 9 ze schroniska wystartowaliśmy (a szkolenie zaczynało się chyba od 8:30 ), ja szedłem na ciężkich skiturach kolega miał zjazdówki przytroczone do plecaka ale to chłopak który ma chyba przeszczepione płuca od dinozaura bo nie ważne czym mu załadujesz plecak i co do niego dotroczysz on i tak będzie zapychał z przodu i Cię poganiał a Ty nawet jak na lekko to zostajesz przy nim w tyle )))) nie mniej jednak ja "zamykałem tyły" i co 15min robiłem 3min postoju no tak początki były ciężkie i jakoś doczłapałem przez Roztokę do D5S na chyba 11:30 hehehe więc szybkie szkolenia lawinowe na 3 polach (o dziwo udało się jeszcze załapać), wieczorem wykłady/prelekcje i znowu impreza tym razem dosiadli się Słowacy ze swoimi medycznymi ziołowymi miksturami )))))) nocleg na jadalni o dziwo nawet luźno. Rano znowu głowa bolała na zawody nie zostawaliśmy więc spakowaliśmy się i o 10 pojechaliśmy w dół do auta... Najciekawszy był zjazd z Nizniej Kopy (nachylenie ok 33-34stopnie), a potem "rynna" Doliną Roztoki to były akrobacje )) potem pojechaliśmy jeszcze na narty do Korbielowa... gdzie kupiśmy karnet 2h ja wyjechałem raz... i zachciało mi się "freerajdu" tak mi się spodobał zjazd że nie zauważyłem jak trasa odbija w prawo na Buczynkę a ja pojechałem w Dolinę w dół wpakowałem się gdzieś na drogę z małymi "wiatrołomami" i jak wróciłem jakoś z buta do ośrodka (zapadałem się po jaja) to mineły prawie 2h II Dni już opisywałem to przekleję linka: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/19130-II-Dni-Skiturowo-Lawinowe-D5S Nie było chętnych więc wybraliśmy się trudniejszym wariantem --------------------------------------------------------------------------------------------------- A teraz konkretniej: - fajnie być tam już w piątek wieczorem - dojść można trudniejszym wariantem przez Zawrat (męcząca i trudniejsza trasa), lub "lajtowo" standardowo przez Dolinę Roztoki - polecam jednak drugi wariant , wtedy auto zostawiasz w Palenicy Białczańskiej i masz 30min spacerkiem do Wodogrzmotów Mickiewicza i odbijasz w prawo do D5S przez Dolinę Roztoki tak idziesz ok 1h-1,5h pod próg, a potem ok 30min do schroniska, najważniejsze nie idzie się przez Siklawę zielonym bo jest zimą zamknięty tylko czarnym a potem jego wariantem zimowym omijając Niznią Kopę z lewej strony (zdjęcie w załączniku), jeżeli będą bardzo bardzo twarde warunki to raki mogą być konieczne, ale w piątek i sobotę raczej będzie bardzo dużo osób tamtędy szło. Przy 3 lawinowej trzeba uważać bo teren na progu ma ok 30-35stopni nachylenia. - jedzenie: każdy żywi się tak jak lubi i tak jak go stać.... jest do dyspozycji kuchnia turystyczna w pełni wyposażona. Ja zawsze biorę suchy prowiant na śniadania i kolację, a obiady kupuję na miejscu. Kolega bierze zawsze całe wyżywienie - śpiwór: w sumie to lepiej mieć niż nie mieć, szczególnie jak wyląduje się na glebie - noclegi: nie wiem jak będzie z pokojami ja czekam na odpowiedz czy jest coś wolnego chciałem zarezerwować pokój 8 lub 10 osób (na razie mam 4 chętnych i 2 osoby w rezerwie co się zastanawiają) jak będę miał coś wolnego to dam znać a jak nie to zawsze w pokoju znajdzie się miejsce na glebie... lepsze to niż na glebie na korytarzu - alkohol: piwo jest, mocniejsze trunki trzeba samemu wtargać : P - szkolenia: poziom podstawowy, najczęściej uczestniczą w nim osoby które nigdy nie miały do czynienia z lawinami, skiturami, turystyką zimową wysokogórską. Często są to narciarze zjazdowi lub turyści. Sporo osób które miały pierwszy raz sprzęt skiturowy na nogach, nie wiedzą że wiązania są "uchylne" i po co są te "foki" (jedna Pani cały staw przeczłapała w zapiętych wiązaniach do "zjazdu"), wycieczki raczej krótkie ok 2h, raczej po płaskim w okół stawów, tak żeby zapoznać "z czym to się je". - nagrody: dużo : ) chociaż jak na razie nic nie wygrałem Ja będę chciał się wybrać w piątek ok 5-6 z Jaworzna i pewnie powrót w niedzielę ok 14 ze schroniska.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Odgłosy.... "paszczą" - wskazują na dosyć mocne uzależnienie... tzw. nartoholizm :biggrin: :applause: :applause: :applause:1 punkt
-
Ad. Wydaje mi się, że przez 6 dni człowiek się tam nie ma prawa nudzić. Tzn. na upartego 2 dni wystarczą, żeby przejechać wszystkie trasy, ale niektóre są na tyle fajne, że warto się na nich skupić trochę dłużej Co do kwater, inni mogą chyba na ten temat więcej powiedzieć, bo ja byłem służbowo, więc nic nie organizowalem. Natomiast zarówno w moim hotelu, jak i w hotelu vis a vis (tam, gdzie dobry aperol mieli) było sporo osób, które na własną rękę organizowały wyjazd.1 punkt
-
Jak dzieci, qva, jak dzieci :crazy:, (też tak mam :laughing:).1 punkt
-
Darek a ja myślę że oryginalnym podkładem torowałeś sobie drogę do dołu :tongue: Całkiem ci to wychodziło1 punkt
-
Coś pięknego, a co do najlepszej trasy to zgadzam się zdecydowanie :wink:. Zazdrość, że macie tak blisko.1 punkt
-
Ten gigant był ustawiony tak , że Ted mógł pojechać to co najbardziej lubi , czyli czysty carving , gdzie jego technika była jego atutem .On praktycznie przyspieszał w każdej bramce , gdzie inni walczyli , żeby nie wypaść z linii . Hirscher jeździ giganta siłowo i ,z całym szacunkiem do jego umiejętności , na tym stoku i na tym ustawieniu miał małe szanse żeby wygrac z Tedem , i dobrze:biggrin: .1 punkt
-
1 punkt
-
cz.1. - rozruch. Udało się wyrwać jeden dzień wolny,piękna pogoda,to czas na narty.Dziś Żonka się zabrała,więc trzeba było odpowiednio dobrać stok.Na Złotym Groniu czy Zagroniu zazwyczaj sporo ludzi,podobnie na Nowej Osadzie (stoki dobrze jej znane),więc dobra okazja,żeby zapoznać drugą połówkę ze Skolnity. Dodam jeszcze,że po 3 dniach wstawania o 4 rano nie chciało się ustawiać budzików,więc tym bardziej trzeba właściwie wybrać miejscówkę. Wyjechaliśmy o 9 rano.Drogi suche,korków brak,ale samochodów sporo,zwłaszcza tuż przed Wisłą.Parking pod Skolnity,ten darmowy,pełny,ale jakimś cudem uchowało się jedno miejsce idealnie skrojone pod moją brykę. Szybki gramoling i po schodkach do góry. To się Żonie nie bardzo podobało,więc wziąłem jej narty,a ona moje kijki. Na górze żar leje się z nieba,już zaczynamy się topić,więc podejmuję jedynie słuszną decyzję,tj. ściągamy część odzieży i... po schodkach na dół i znów do góry. Niestety to jest jedna wada - jak czegoś zapomnimy,albo zechcemy np. się rozebrać,trzeba się pomęczyć. Szybko zanoszę ciuchy,kupiliśmy karnety 4 godzinne i na stok. Ilość ludzi niewielka,kolejek do wyciągu brak. No to jedziemy do góry, Widzę w międzyczasie,że po czerwonej jeżdżą narciarze. Ponoć miała być zamknięta. Przy samej górze czuć lekki wiaterek,chwilami nawet mocny,ale nie przeszkadza cieszyć się słońcem. Warunki ok. 10 dobre,ale na niebieskiej widać już trochę zmęczenia. Za to nie dostrzegam minerałów. Żonka jechała bardzo powoli,ale odczucia miała bardzo pozytywne. Skoro tak,to ja patrzę w stronę czerwonej.Ta jest zagrodzona,ale zostawili szparę i karteczkę,że trasa zamknięta,ale można jeździć na własną odpowiedzialność. Co mi tam,moja slalomka ma 10 lat i trzeba znaleźć powód,żeby ją kiedyś zastąpić... :wink: Najpierw jednak test monopoda: Wydane 15 zł + koszt wysyłki i już można sobie robić zdjęcia lub filmiki. Taki też zrobiłem,ale nie wiem co wyszło. Jak będzie ok,to wrzucę na You Tube.1 punkt
-
Chciałoby się,traska jest fajna! Szef jeszcze śpi,proszę go nie budzić! :wink: :eek: Mój szef nie lubi tego sportu,ale przecież nie może mnie zatrzymać w robocie 24h na dobę... :wink: Czasem moja robota przypomina "wysiadywanie jajek",więc siedzę przy tablecie... :cheerful:1 punkt
-
Jak dla mnie Skolnity to dużo lepsza,ciekawsza opcja niż często,gęsto zatłoczona Nowa Osada czy Złoty Groń Jak na razie nie ma tam tłoku,(chyba sporo narciarzy jeszcze nie ma swiadomości o tej nowej stacji w centrum Wisły1 punkt
-
Mam haldexa w s3 i sprawuje sie znakomicie, zalacza sie bardzo szybko i spokojnie można polatać bokami jakby co...z trakcją tez zero problemów...Moze ten typ napędu nie jest idealny ale mowa o autach na drogi publiczne a tu sprawdza sie idealnie... Żeby było ciekawie to zamówiłem sobie sterownik haldexa dzieki któremu mogę go spiąc 50/50 lub jeździć tylko na napędem na przód1 punkt
-
Lagazuoi Ski Tour w Południowym Tyrolu Lagazuoi Ski Tour w Południowym Tyrolu - wycieczka narciarska z Alta Badia na szczyt Lagazuoi 2778 m oraz zjazd, uznawaną za jedną z najładniej położonych w Alpach, trasą o długości 8,5km. Zapraszam do galerii zdjęć1 punkt
-
Ja myślę, że opis techniczny i negocjowanie ceny nie ma tu nic do rzeczy - po prostu kobiety! Jak zwykle owinęły nas wokół palca... Co gorsza, to były kobiety wykreowane przez Twoją wyobraźnię - 165 cm, 55 kg - Ty myślami byłeś gdzie indziej uważaj na kobiece wdzięki w czasie pracy nad postami, uważaj - one potrafią omamić. Niby potężni i silni jesteśmy, niby rządzimy światem, a nasze panie i tak znajdą sposoby na to, żeby z wdziękiem i niby przypadkiem postawić na swoim. Mógłbym teraz przytoczyć wiersz "Do tejże" Morsztyna, ale po prostu odsyłam do niego co bardziej ciekawskich1 punkt
-
Dostałem takiego oto mms'a obrazującego ilość śniegu w Zakopanem . Śmiga ktoś tam? Jaki warun? Wysłane z mojego HTC One przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Obecny prezydent już znacząco wpłynął był na "sytuację narciarską" upominając ( chyba w Niepołomicach) dyrekcję Lasów Państwowych aby nie ważyła się startować do przetargu na zakup kolejki na Kasprowy! Jaki miał w tym interes? Czyżby był zainteresowany przekazaniem tego dobra w obce ręce? Widzę w tym elementy ustawiania przetargu, ale może się mylę, może to tylko niewiedza lub do "bulu" szczera wypowiedż? A więc do urn, za 5 lat to samorządy będą płacić obcym za wodę z topniejących sztucznie naśnieżanych stoków! :smile:1 punkt
-
Dwa spostrzeżenia takie trochę obok całej rywalizacji: Nie zadziwiły was drzewa na 3000 m? W Alpach tak wysoko nie rosną. Realizacja i przekaz zawodów. Kamery na linkach jadące z zawodnikiem. Rewelacja. Pozdrawiam.1 punkt
-
Tak jak pisałem - poniosło mnie do Szczyrku. Późno wyjechałem, to i przy Skrzycznym tylko się uśmiechałem machając ludziom w dłuuuuuuuuuuuugiej kolejce do kasy i pojechałem dalej.Padło na SON. Wiadomo, im później, tym bardziej miękko, ale za to słońce i piękne widoki. Jedyne, co mi nie pasuje - niezależnie od warunków - to szczyrkowskie orczyki i kolejka wpisana w klimat tego miejsca. W sumie to i tak nie było najgorzej. W czasie ferii czy w weekendy w Szczyrku zawsze się stało, więc takie stanie po 10 minut jeszcze nie jest tragedią (pamiętam, że jako dziecko stałem tam nawet po godzinie...).Ogólnie, bardzo pozytywnie1 punkt
-
Ok to lecimy dalej czyli sobota :)Pobudka po 7... na jajecznice trzeba było poczekać 20min. Od godz. 8 ustawiaja sie kolejki do zapisow na kursy. My spokojnie dojadamy i o 8:40 wychodzimy takze ustawic sie w kolejce. Zjawiaja sie Panie organizatorki i tak kolejno dostajemy: mape, odblask na ramie/nogawke, napój oshee. Docieramy do stoliczka dostając kartkę z numerkiem który będzie brał później udział w losowaniu nagród oraz jest jednoczesnie przepustką aby otrzymać darmową szarlotkę z herbatą . Można zapisać się na:1. Lawinowe ABC (podstawy)2. Pole lawinowe 1 (szukanie detektorem i sondowanie)3. Pole lawinowe 2 (j.w.)4. Pole lawinowe 3 (kopanie łopatą)5. Pole lawinowe 4 (głębokie zasypania)6. Skitury 1 (podstawy czyli co to są skitury, jak się poruszamy, jak zapiąć foki, jak zjechać na fokach, jak iść zakosami)7. Skitury 2 (wycieczka w stronę Zawratu teoretycznie do poziomu Kołowej Czuby)8. Stacja TPN9. Stacja TOPR (ratownictwo itp)10. Turystyka zimowa 1 (podstawy czekan i raki)11. Turystyka zimowa 2 (baaaardzo rozbudowana wersja Maćka Ciesielskiego niby wykład a jednoczesnie dyskusja rewelacja )Każdy blok trwa ok. 30min wiec ciezko obskoczyć wszystko, skitury2 ok 2h, a blok Maćka niby 1h ale wsumie siedziałem tam chyba z 2h i nic sie praktycznie nie powtarzało :)I tak od 9 do 14 zleciało.... losowanie nagród i zrobiła sie 15 niestety znowu nic nie wygrałem . Obiad z małym co nieco a o 16 rozpoczynaja sie wykłady (TPN, Klaudi Tasz, TPN, TOPR, FILM). Wykład Klaudi Tasz rewelacja tajniki skialpinizmu... masakra kobieta z taka lekkoscia opowiadała o zjazdach gdzie mi mrozi krew w żyłach gdybym miał teraz zjechać (oczywiście wiadomo doświadczenie robi swoje). Przy okazji dowiadujemy się jak skręciła kolano a kolega z TPN przymyka oko na kilka zdjęć ze zjazdów . O 20 po kolacji i kolejnym małym co nieco powoli szykuje się do spania aby rano moc byc wyspanym przed powrotem, bo w planach jest zjazd z Koziego Wierchu i Zawratu. Tej nocy jest jeszcze ciaśniej ale o 22 udaje mi się położyć... niestety znowu zostaje obudzony 3 krotnie ale o dziwo tym razem nie dostałem ani razu z buta o 2:30 krzyki kobiety ktora chyba pobiła się z siostrą ))). Poranek o 7:30 niestety o tej mielismy wyruszyć.... poranna kąpiel, śniadanie i robi się 9 na jadalni odprawa... z ciekawości zostajemy. I tak wyruszamy przed 10. Przy okazji dołącza do nas nieznajoma Ania która chciała się przejść. Dochodzimy do Szerokiego Żlebu i tutaj zakańczam trasę na nartach dalej już z buta z nartami przy plecaku. Śnieg się zapada idziemy grzędą ale porządnie przytyka. Końcówka żlebu stroma do tego spory obsuw u wylotu. Dochodzimy do ok połowy i o 11:30 szykujemy się do zjazdu.. niestety koleżanka Ania bez obciążenia pognała do góry i nie zdąrzyliśmy się pożegnać . Patrząc na pieszego który robi "dupozjazd" i ciągnie za sobą zsuw decydujemy się na zjazd żlebem obok.. bliżej do Zawratu . Śnieg mokry deszcz zrobił swoje kilka trawersów aby sprawdzić jak duże zsuwy... albo trzeba przejechać na raz szybko albo co kilka skrętów "ucieczka" w bok. Śnieg tworzy "strumyczki" w dół stoku... a na dole widać już że trochę się go obsuneło. Zjezdzamy na doł Tomek2 robi foki obsuwów i jedziemy dalej tym razem na wypłaszczeniu trzeba się rozpędzić ale za to można założyć długi ślad ehh bardzo przyjemnie. Docieramy do szlaku przy odbiciu na Kozią Przełęcz. Krótki postój i ruszamy na Zawrat. Ze względu na małą ilość śniegu decydujemy się na wariant letni trawersując zbocza Kołowej Czuby i Małego Koziego Wierchu. Na południowej stronie śnieg bardzo miękki deszcz też zrobił swoje na stromych trawersach narty sie kilku krotnie osuwajac raz praktycznie 2-3m w doł. Ale o 15:15 udaje sie dostać na samą górę i jesteśmy na Zawracie . Ale nie ma co się teraz cieszyć będzie można na dole... tym bardziej że od Hali Gąsienicowej spora mgła widoczność bardzo spadła ale też nie jest najgorzej bo ok 30-40m do połowy żlebu. Kilka osób zeszło piechotą, 4 skiturowców zjechało przed nami. My zapieliśmy narty pożegnaliśmy się z 3 turystami i w doł. Śnieg dużo przyjemniejszy niż na południowej stronie. Tak przyjemnie że można lecieć rytmicznie kilka skrętów ale nogi od razu czuć. Zjezdzamy nad Zmarzły Staw i spoglądamy na naszą trzecią S2 na tym wyjeździe (gdybym miał ocenić w kolejności to Karb, Zawrat, Kozi). Teraz z progu Zmarzłego stromo w dół do tego kamienisto trzeba się momentami obsuwać albo mocno manewrować i na końcu przyjmujemy pozycję Jędrka Dobrowolskiego aby dojechać jak najdalej nad Czarnym Stawem Gąsienicowym . Z Czarnego Stawu wzdłuż szlaku letniego trawersując zbocza Małego Kościelca mijamy turystów pieszych i dojezdzamy prawie do Murowańca. Zastanawiamy się czy drałować przez Boczań piechotą czy wyjść na Kasprowy i zjechać przez Goryczkową, ale dowiadujemy się że tam też jest dużo chodzenia na piechotę. Decyzja idziemy do Murowańca uzupełnić termosy coś zjeść i schodzimy. Postój oczywiście zrobił się dłuższy i tak po o 18:15 wyruszamy na piechotę znowu z przytroczonymi nartami do plecaków. Widoki na Skupniów Upłazie piękne... i znowu wracamy jako ostatni tak jak w piątek. O 20 lądujemy w Kuźnicach obowiązkowy postuj na ławeczce bo plecy, ramiona, biodra i nogi dają w kość. Przerwa 10min i lecimy dalej do auta. I tak zakończyliśmy chyba mój najlepszy weekend zimowy było wszystko: wiedza, widoki, adrenalina, super zjazdy i przede wszystkim.. góry! o tak! Także alternatywna wersja drogi do D5S przez Roztokę mogę uznać za naprawdę udaną :)PozdrawiamTomek1 punkt







