Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
02.01.2016 - 02.01.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 02.01.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
-12 stopni Celsjusza rano nie odstraszyło nas przed wyjazdem do Korbielowa. Jak to przez czas świąteczny mało kto rano wstaje, ale o dziwo moja żona z racji 4 dni wolnych od pracy się decyduje.Rano o 8 pusto na stoku, tylko moja dziewka kosi sztruks: A sztruksik z rana był pierwszorzędny: Jako że mróz jazdy nie uprzyjemnia szybko bo już o 9,15 udajemy się do ciepłej Bacówki pod krzesłem Baby. Ciepło, kominek i smaczne przekąski zatrzymują nas tam dłuższą chwilę: Pamiętam, miałem takie narty. Przednie wiązanie wypinało się w bok: Ciepła gulaszowa i herbatka z cytryną skutecznie mnie rozgrzały i dalej już do 12,00 świetnie się szusuje mimo pogarszających się warunków i przybywających narciarzy: A jak tam w słoneczku z drugiej strony Pilska na Sihelnem?23 punktów
-
Powtórka z Kazimierza Kolejny, drugi dzień na nartach w tym sezonie, to ponownie Kazimierz. Tym razem udało się wyjechać nieco wcześniej i na miejscu być jeszcze przed zachodem Słońca. Ekipa dzisiaj też była większa, bo w sumie paczka liczyła siedem osób... cóż? Narciarstwo zaraża, a ja chyba przenoszę tę chorobę na innych :biggrin: Temperatura spadła do -11, ale co tam? Mróz nam nie straszny. Kupujemy karnety na dwie godziny w cenie 35 zł i udajemy się na stok. Dzisiaj uruchomiono drugą, krótszą trasę: Johnny, prawda, że zimą to zupełnie inaczej wygląda? Ponieważ jeden z forumowiczy bardzo lubi zdjęcia Pań, romantyczne historie - to specjalnie dla niego, udało mi się uchwycić pewną niewiastę, dla której zupełnie straciłem głowę... ...tym razem foto w nowych barwach :happy: Ludzi dzisiaj zdecydowanie było więcej niż wczoraj i niestety do wyciągów trzeba było czekać ok 3 minut do dwóch talerzykach przy dłuższej trasie, około minutki do orczyka krótkiego. Oprócz nowego, małego budyneczku dla instruktorów, w dolnej części ośrodka właściciele przeprowadzili trochę robót ziemnych latem i w tzw jarze powstaje właśnie całkiem nowiutki snowpark z naprawdę imponującą skocznią - prace chyba jeszcze nie zostały ukończone...ale jak to ruszy, to trzeba będzie mieć sporo odwagi by sobie tu wyskoczyć. Dojazdówka z górnej stacji dwóch wyciągów talerzykowych do ostrzejszej górki jest intensywnie naśnieżana - pewnie ruszy już jutro. Śniegu przybywa z każdą godziną. Widok na szerszy i dłuższy zjazd. Momentami stok był całkiem pusty. Dzisiaj, w odróżnieniu do dnia wczorajszego miejscowe oblodzenia zniknęły. Śnieg twardy i szybki. Xsy na wyciągu: Widok: koniec podwójnego orczyka i produkcja śniegu. Końcówka jazdy w dniu dzisiejszym, to krótsza i ostrzejsza trasa. Bardzo lubię tę górkę. Już miałem kończyć a tu, ku mojej radości pojawił się ratrak...a ponieważ moderator SB uwielbia w relacjach ratraki, to postanowiłem zrobić mu przyjemność i go sfotografować. Zagadałem nawet Pana, który obsługiwał urządzenie i spytałem ile pali to cacko? Facet z uśmiechem odpowiedział, że nie chcę wiedzieć :laughing: Na koniec niniejszej relacji przyznam się publicznie... ... Kocham narty! Pozdrawiam marboru22 punktów
-
Czarny GrońDzisiaj udało mi się wyskoczyć pojeździć na Czarnym Groniu. Generalnie warunki fajne, twardo, równo tylko trasy zwężone. Nowa kanapa nie jest demonem prędkości ale i tak lepsze to niż orczyk Ludzi było w sam raz, od czasu do czasu chwilkę w kolejce ale w większości przypadków jazda na bieżąco. Tylko ten mróz ..... brrr Kilka fotek poniżej.20 punktów
-
Dzisiaj ruszyła Nowa Osada w Wiśle.Rano twardo, równo, szybko. armatki pracowały intensywnie, krzesło jechało wolno (?) wiatr wiał i zrobiło się zimno karnet 4h (od 8 do 12) z czego 3 h na krześle i ostatnia godzinka na talerzu.Pogoda super (wiatr trochę wyziębił) ale to też trochę moja wina bo nie chciało się iść do samochodu włożyć cieplejszy polar.Polecam, stok przygotowali moim zdaniem starannie.14 punktów
-
14 punktów
-
Urlop narciarski zaczynamy!Dzisiaj Słotwiny Arena (dawniej Azoty). Meldujemy się pod stacją o 7:50, ruszamy parę minut po 8:00. Jest twardo, ale bez lodu. Działa połowa szerokości trasy. Drugą połówkę intensywnie śnieżą. Rano ludzi mało, później trochę więcej. -15 stopni. Generalnie ok! Czekam jak otworzą całą szerokość trasy. Ps. Widać rękę (pieniądze) nowego inwestora. Nowe bramki :applause: między jednym a drugim wyciągiem w końcu pojawił się chodnik! Oby tak dalej!13 punktów
-
Pora na relację z Sylwestra w Karpaczu. Leitner pisze dwie relacje w wersji short i long - ja za stary już jestem, mamy 2016 r.:stupid: Nie chce mi się. A Johnny wersję dwa w jednym. Może bym też tak napisał, ale nie umiem pogrubiać tekstu.:sorrow: Próbuję zrobić relację średnią:wink: Może zadowolę jednych i drugich (albo wkurzę jednych i drugich?). Dlaczego Karpacz? Bo w Sudetach to dla mnie najbardziej klimatyczna i malownicza miejscowość górska. Ma wszystko co kocham w górach. Znam tam wielu wyśmienitych narciarzy, którzy bardzo pomogli mi w opanowaniu techniki ciętego skrętu. Brak w Karpaczu tylko jednego - ciekawej infrastruktury narciarskiej. Jakby tu były trasy narciarskie i wyciągi byłoby to genialne miejsce dla narciarzy, a tak jest piękne miasto dla turystów. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi Biały Jar w Karpaczu. Za sylwestrową jazdę trzeba było zapłacić 70 zł od głowy. Był lekki mróz, armatki cały czas śnieżyły, ludzi było średnio dużo. 2-3 minuty w kolejce. Trasa dobrze przygotowana i tradycyjnie świetnie oświetlona. Jeździło się...... dostojnie, jak to na Białym Jarze. Dodatkową atrakcją był DJ i spora dawka muzyki: Po nocnym nartowaniu na resztę nocy sylwestrowej udaliśmy się do miejscowości Ściegny graniczącej z Karpaczem. I ze świetnym narciarskim towarzystwem bawiliśmy się do rana. Przy okazji prawdopodobnie dopięliśmy kolejny wyjazd narciarski w okolice Czarnej Góry i Siennej na przyszły tydzień. Wszystkim czytającym jeszcze raz Do Siego Roku 2016. (nieczytającym też, choć skąd będą wiedzieć?) Pozdrawiam serdecznie. PS tradycyjnie nie obyło się bez drobnych acz uciążliwych przypadków gapiostwa. Nie zabrałem torby z ciuchami, kremami, smarami, szczoteczkami i musieliśmy bawić się do południa w strojach narciarskich. Mam nadzieję, że przyjaciół to do nas nie zraziło.:stupid: Janusz łagodzi obyczaje.11 punktów
-
Jeździliśmy tak, ale w koncu nie wytrzymali, zjechali śnieżoną trójką :crazy: Na samym początku kilka kamieni (ale co to jest w porównaniu do Chopka!), potem biaaało. Po 10 miesiacach przerwy przejechałem się po puchu (sztucznym, ale jednak puchu ). Warunki świetne! Swoją drogą to ciekawe, że często zamknięte trasy ze śniegiem są lepsze niż te otwarte... To koniec jazdy po słowacku (na razie :wink:), za to w środę planuje Kazimierz i/lub Rąblów/Parchatka. Jakoś trzeba żyć :biggrin:. PS Filmiki będą jutro, bo na razie nie chcą na YT wejść...11 punktów
-
Długa relacja Niestety pobyt na Chopku dobiegł końca, więc trzeba było wracać. W dzień powrotu, jak zwykle, chcieliśmy odwiedzić jeszcze jakiś ośrodek po drodze. Dosyć długo się nad tym zastanawialiśmy - braliśmy pod uwagę Babę w Korbielowie, Szczyrk, Białkę i Jurgów. Generalnie chcieliśmy pojeździć w Polsce. Po kolei odrzucaliśmy kolejne ośrodki - Białka zatłoczona, w Jurgowie byliśmy rok temu. Baba? Pewnie będzie tłok (otwarcie, Nowy Rok itd.). Podobnie w Szczyrku (po relacji Górala widzę, że popełniliśmy błąd!). Przypomniałem sobie o Rohaćach. Z info na stronie widać, że jeżdżą, więc nie pozostało nic innego, jak tam pojechać! I przy okazji wypróbować drogę przez Zuberec, którą nigdy nie jechaliśmy. Droga przyjemna, ruch mały, niespodzianek brak. Chociaż wyżej zdarzał się lód na poboczu. Na drodze do Zverovki (parking przy ośrodku) lodu było więcej, ale wyjeżdżone koleiny były czyste. Na parkingu stało kilkanaście samochodów, więc zapowiada się luźno. Kupujemy 3-godzinne karnety i na stok! Na Rohaćach jestem pierwszy raz, ale dzięki relacjom znam ten ośrodek prawie na pamięć! Na początku wciągamy się złamanym talerzykiem z parkingu. Coś się psuł, więc od razu śmignęliśmy do kanapy. Kolejka podobna do tej z Lucek, ale ma zupełnie inny kolor - stacje dolne i górne są biało - niebieskie a nie czarno-niebieskie. Podobnie z zawiesiami - na Rohaćach są one szare, a na Lućkach czarne. Kanapa jedzie z maksymalną szybkością, więc po 6,5 minutach jesteśmy na górze. Widoki na Rohace piękne! Od razu zjeżdżamy do górnego talerzyka. Twardo, przyjemnie. Można się przyczepić do lodu, ale po walce o przeżycie na Chopoku, takie trudności nie robią na nas wrażenia :biggrin: Dawno tak przyjemnie mi się nie jechało! Talerzykiem na górę i główną trasą jedziemy do Leitnera. Trasa poniżej talerzyka w porządku aż do ścianki. (Jak coś, to jazdę zaczęliśmy o 10:29) Ścianka z małą iloscią lodu, więc spokojnie da się zjechać. Najlepsze warunki na dole - lodu prawie nie było. Generalnie kręciliśmy się po tej trasie i dwóch wyciagach (raz tylko zjechaliśmy do złamanego). Z biegiem dnia lodu przybywało (powoli Rohaće dorastaly do Chopoku :stupid:).11 punktów
-
Dobra już się poprawiam: I jeszcze pozdrowienia z buziakiem dla wszystkich: A w lutym zapewne znajdę czas na małe dolnośląskie WZF!9 punktów
-
Witam, udało mi się dzisiaj rozpocząć sezon na pomorskim pagórku Wieżyca-Koszałkowo, warunki dobre, brak przetarć ciut lodowo ale nie stanowiło to żadnego problemu, kilka fotek , pod wieczór zaszedłem jeszcze zerknąć do sąsiada zza miedzy Wieżyca-Kotlinka pozdrawiam i do zobaczenia na południu:wink:8 punktów
-
Po dwóch latach przerwy postanowiłam znów odwiedzić czeski ośrodek SkiResort Cerna Hora – Pec. Ten sam czas – przełom roku, ten sam hotel w Cernym Dule, prawie to samo towarzystwo. W sezonie 2013/14 było to niemal jedyne miejsce w Karkonoszach, gdzie wówczas był śnieg i w miarę dobre warunki narciarskie.W niedzielę 27-go grudnia ruszyliśmy ze Szczecina. W planach było pięć dni białej jazdy w, jednak pogoda zweryfikowała nasze plany: po drodze termometr wskazywał +14 stopni, na miejscu niewiele lepiej. Zatrzymaliśmy się na chwilę w Jańskich Łaźniach, żeby zobaczyć, jakie to wygląda – niestety po narciarzach ani śladu – na Proteżu tylko trawa, a na Hoffmankach smętne biało-brązowe łaty i spływające resztki trasy narciarskiej. Wiosna w górach.Do 30 grudnia w całym resorcie otwarta była jedna jedyna sjezdovka (800m) przy orczyku Andel w Jańskich i to też w kiepskim stanie. W Pecu czynne były krzesełka na Zahradky, ale trasa pod nimi już oficjalnie nie, można było zjeżdżać na własną odpowiedzialność. Niewiele lepsze warunki były w Szpindlerowym Młynie, dokąd też zajrzeliśmy – warunki do jazdy na jednej czerwonej trasie przy Hromovce i niebieskiej Turistickiej, śniegu mało, mokry i rozjeżdżony, a ludzi tłumy.Na szczęście pogoda była w miarę i pierwsze trzy dni można było wykorzystać na wędrówki górskie. Między innymi miałam okazję przejechać się nowymi gondolami na Śnieżkę - czynne były obydwa segmenty, bo dzień był bezwietrzny, a nawet na Śnieżce było cieplej niż w dolinie, co mile mnie zaskoczyło. Swoją drogą można byłoby wytyczyć bardzo fajne tereny narciarskie z Rużowej Góry, szkoda, że nikt na to nie wpadł, a może wpadł, ale istnieją jakieś obiektywne przeszkody?Ochłodzenie przyszło dopiero w nocy z wtorku na środę i zacżęło się naśnieżanie stoków, jednak dopiero w Sylwestra otworzyli w Pecu 3 km tras i wyjście na narty miało sens. Działał orczyk Javor, ale zjazd był możliwy tylko z dolnej połowy stoku 2b, na górnej trwało intensywne „armatkowanie”. Dostępne były Zahradky z trasą 10b wzdłuż krzesełek i Smrk (6b) wzdłuż orczyka (nie chodził), a także dwie niebieskie łącznikowe U Potoka (9b) oraz Lyzarska (5b). W sumie więc można było albo jeździć wzdłuż Javora, ale warunki śniegowe były raczej trudne – zmrożone grudy śniegu, takie „kartofle”, albo trasą okrężną, która była całkiem-całkiem, albo na Zahradkach. Ludzi sporo, można się było tego spodziewać, około 20 minut czekania do wyciągu, ale cały dzień był mróz, więc trasy się w miarę trzymały. Miejscami trochę lodu, trochę muld, ale śnieg był sypki, więc nie było źle. Tyle, że jeździło się między pracującymi armatkami, co było pewną niedogodnością. Do tego chaos komunikacyjny w samym Pecu – rano najpierw straż miejska kierowała na parking pod Śnieżką, potem jednak wpuszczali do miasteczka, gdy my już szliśmy z buta spory kawał do Javora, skibusy miały nie jeździć, potem jednak kilka jeździło – pewnie takie uroki dnia „rozruchowego”. Rano w Nowy Rok szybka lektura strony internetowej ośrodka i decyzja – jedziemy do Jańskich, bo mają ruszyć Hoffmanky, co łącznie z Andelem daje zawrotną ilość 3 km czynnych tras. Poza tym na Hoffmankach jeszcze nie jeździliśmy – dwa lata temu były dopiero w planach. Od 1 stycznia wznowiono kursowanie Skubisów, również linii z Cernego Dulu, gdzie mieszkaliśmy, a po Sylwestrze wiadomo – bezpieczniej nie wsiadać rano za kierownicę. Przyjechaliśmy pod Hoffmanky, a tu niespodzianka – kolejka nieczynna, „technicka porucha”, więc radzi nie radzi ładujemy się z powrotem do Skubisa i jedziemy pod gondolę. Warunki na Andelu już ok. 10.30 rano były nienajlepsze – lód, muldy i wyjeżdżona „rynna” oraz spory ogonek do orczyka. Ale w znacznie lepszym stanie był przejazd na pięknie przygotowaną trasę 5a Hoffmanky. Szeroka, długa, o zróżnicowanym nachyleniu – tak lubię! Stamtąd skibusem (paskudne zejście po grubym tłuczniu na parking!) znów pod gondolę Cernohorsky Express. Trochę to było kłopotliwe, szczególnie, że busów było za mało, żeby zabrać wszystkich chętnych. Ale potem widziałam, że ściągnęli innego przewoźnika, który wsparł kursy liniowe i rozładował tłumek czekających. Około 13.00 awarię kolejki udało się usunąć, więc miałam okazję przejechać się kilka razy wyciągiem, który reklamowany jest jako najszybszy i najnowocześniejszy w Czechach. Fajnie, jak w Alpach. Sprawnie to idzie, nie czeka się długo do wyciągu, bo ma dużą przepustowość. Niestety na stoku po południu zrobiło się tłoczno i mimo, że to trasa czerwona to trzeba było bardzo uważać przy wymijaniu wielu osób uczących się. Myślę, że Hoffmanky – trasa i kolejka - podnoszą znacząco atrakcyjność tego już wcześniej popularnego i ciekawego ośrodka. W piątek temperatura była na lekkim plusie, więc w dzień armatki nie chodziły i wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie udało się w sobotę uruchomić czerwonej trasy od górnej do dolnej stacji gondoli. Może jutro.Jedna dobra wiadomość to skipasy oferowane w cenach z niskiego sezonu, dopóki nie ruszy dalsza część ośrodka. W sumie jednak wyjazd udany i sezon uważam za zainaugurowany.7 punktów
-
Minął kolejny rok,więc trzeba było godnie przywitać nowy.Były plany,żeby dla odmiany zawitać na Nową Osadę,ale tam nie dali rady.Warunki na drogach dobre,nawet na rower,co osobiście wcześniej sprawdziłem.Samochodów sporo,tak od Ustronia sznureczek podążał,ale wszystko na bieżąco.Na miejscu meldujemy się o 7.30 - pół godziny przed startem imprezy.Temperatura mocno na minusie,dokładnie -9 st.Ponieważ wcześniej nie sprawdziłem,co mamy w cenie karnetu,oprócz jazdy oczywiście,musiałem udać się do Informacji.Wypasu jakiegoś nie ma,ale dają kiełbaskę i napój alkoholowy - grzane wino lub piwo.Od razu widać,że obawy o śnieg wielu zniechęciło,bo frekwencja wyraźnie mniejsza niż przed rokiem.A co na stoku? Normalnie cud!!! Jeszcze w niedzielę wyglądało to tak: Zaledwie 4 dni później,czyli w Sylwestrowy wieczór tak: :applause: Myślałem,że co najwyżej zdążą przygotować wąską przecinkę,w dodatku mieszaninę kamieni ze śniegiem,a tu nic z tych rzeczy!Warunki na stoku określiłbym jako dobre i dostateczne.Na początku sztruks i w większości równo,później gdzieniegdzie wyszło trochę lodu,tudzież gródki lodowe,a pod armatkami trochę więcej kopnego śniegu.Ten ostatni odpowiadał mi najbardziej.Jednak do samego końca żadnych kamyczków nie zobaczyłem.Jeden minus to zsiadanie z krzesełka - zjazd po plastikowej macie.To sprawiało wielu ludziom problemy.Nie bardzo rozumiem,czemu nie mogli tego lekko podsypać. Ludziom,którzy zostali w domach, chyba żal się zrobiło, bo zaczęli dojeżdżać i przy kasie nawet kolejka się tworzyła.Niestety to też przenosiło się na stok i kolejka do kanapy była dość spora.Stanie tak na 10 do 15 min. W sumie przyjechaliśmy się pobawić,a nie tylko pośmigać i nawet nam to specjalnie nie przeszkadzało. Impreza - na dole była scena,był DJ,konkursy z nagrodami i zabawa. Każdy mógł znaleźć coś dla siebie. My dość wcześniej poszliśmy zrealizować kupony na jedzonko i picie,co było dobrym posunięciem.Wtedy kolejki do baru jeszcze nie było i nie straciliśmy zbyt wiele czasu.Dobre,zwłaszcza temu,że panowie coś nie za bardzo się wyrabiali. Chyba powinni większego grilla sobie sprawić.Później tam z godzinę trzeba by czekać. Po jedzonku przetestowaliśmy jeszcze talerzyk,bo tam kolejki nie było.No i super!Warunki dobre i bez straty czasu na czekanie. Później,jak się ludzie porozchodzili po barach,nawet do krzesełka wchodziło się niemal na bieżąco.My postanowiliśmy przywitać Nowy Rok na górze.Z resztą tak zrobiło sporo luda.Stamtąd fajnie widać,jak wszędzie dookoła strzelają. Wspomnę jeszcze o tym,że nikt się nie opił! Do samego końca pełna kultura.Nie było czuć w tłumie "oddechu Grzechotnika".Impreza była dobrze zabezpieczona,ochrona spisała się na medal.To tak,jakby ktoś chciał w przyszłości,ale miał obawy. Również i My,po raz drugi,przywitaliśmy Nowy Rok na trzeźwo. Na koniec jeszcze taka zabawna historia.Kiedy coś podobnego opisywał MB (dawniej Figo).Otóż Żona,ubierając na szybkości buty po ciemku,miała problem z ich zapięciem... Ciekawe czemu? :wink: PS.Dla tych,co nie chcą czytać moich wypocin,a chcą tylko informacji,jak warunki itp,pogrubiłem kluczowe fragmenty tekstu - może tak być? PS2.Więcej zdjęć możecie zobaczyć w galerii skionline.pl Pozdrawiam, Johnny7 punktów
-
Dziś ruszyła część stoków w Kielcach i okolicy. Jak pierwszy rano odpalił kielecki Stadion, a o 12 ruszył Niestachów. Tym razem nie byłem na wyciągu pierwszy :sorrow: ale najważniejsze, że pojawiłem się i rozpocząłem sezon 2015/16. W sumie to rozpoczęliśmy, bo wziąłem ze sobą syna. Na stoku byliśmy ok 13:30 i.... jeden parking zapełniony, drugi parking w sporej części zapełniony, do wyciągów kilkunastometrowe kolejki i gdyby nie młody, to pewnie zawróciłbym. No ale miejsce znaleźliśmy, przemarsz do kasy i widzę, że nie opłaca się kupować karnetów czasowych, ze względu na mróz -10'c, dość mocny lodowaty wiatr i te kolejki do wyciągów. Tak, że biorę aż po 6 zjazdów i w kolejkę, a potem na stok. No i generalnie w Niestachowie jest tak: Śniegu ok 50-70 cm, śnieg twardy, ale bardzo fajny, zero odsypów, muld, zero lodu, na całej szerokości i długości stoku oraz pod wyciągiem równiutko. Jedynie pod wyciągiem w okolicach jednej z ostatnich podpór kilka drobnych kamyczków, a tak to wszędzie czysto.Zjechaliśmy 5 razy czekając po każdym zjeździe ok. 7 minut w kolejce do wyciągu. Po 5 zjeździe Bartek już nie dał rady, bo przemarzły mu palce u nóg i u rąk. Mi palce stóp też porządnie zmarzły, więc szybka decyzja o końcu jazdy i do domu. No a obrazkowo to wszystko wyglądało tak:7 punktów
-
Jest pierwszy filmik z wczorajszych Rohaczy. Za niedługo będzie i drugi. [video=youtube;T0X4lkeGQYs]7 punktów
-
I ja postanowiłem rozpocząć sezon na Czarnym Groniu, droga bez niespodzianek i docieram do celu po 1h 10min tak jak kolega wyżej napisał warunki fajne, ludzi w sam raz, kolejek nie było chyba, że kanapa chwilkę stała to się troszkę ludzi zebrało, ale to góra 2 minuty i już się jechało do góry. Przyjechałem na parking około 17.20 temperatura -12,5. Koło kas byłem o 17.40, karnet 3h - 45zł, a tuż po 17.50 pierwszy wyjazd na górę. Na górze trochę wiało, ale osobiście ani wiatr ani mróz mi nie przeszkadzał. Im bliżej końca tym więcej w górnej części stoku zaczęło się pojawiać przetarć do lodu, minerałów zero. Trasa wzdłuż nowej kanapy 4-os w zasadzie te bardziej strome odcinki również w lodzie. Z wyjazdu jestem zadowolony trzeba się cieszyć tym co aktualnie jest. Przy drodze powrotnej temperatura bez zmian. Wrzucam również parę fotek a jutro dorzucę film. EDIT:Obiecany film za dużo nie nagrywałem bo mi ręka marzła ale zawsze coś. [video=youtube;DmIO4lQBzRU]6 punktów
-
Stacja Kazimierz Lepiej późno niż wcale - rozpocząłem sezon narciarski 2016. Na nizinach jest już czynnych kilka stacji - miałem do wyboru: Rąblów, Parchatkę bądź Kazimierz Dolny. Wybrałem ten ostatni z racji najdłuższej trasy. Temperatura -8, od czasu, do czasu prószący delikatnie śnieżek - piękna zimowa aura. Komplet zabaweczek: Główna, ostrzejsza trasa w ośrodku jeszcze nie śmiga...ale za to śmigają na maksa armaty. Podejrzewam, że jutro zostanie otworzona. Jeździmy dwie godziny po dłuższej, szerszej ale za to bardziej płaskiej. Warunki? Rewelacyjne! Śniegu co najmniej 40 cm, jest równo, twardo i szybko. Ludzi niewiele - ruch przy czynnych dwóch wyciągach orczykowych odbywał się prawie cały czas na bieżąco. W tym roku wystartowałem późno...ale mam nadzieję, że będzie to intensywny sezon. Rozgrzewka w dniu dzisiejszym została zrobiona... ...myślę, że jutro będzie kolejny trening. Pozdrawiam serdecznie. marboru6 punktów
-
BałtówByłem dziś w Bałtowie. Czynny jest cały ośrodek, krzesło i orczyki. Stoki dobrze przygotowane, są nierówności ale ujdzie. Ludzi dziś było sporo mimo dość sporego mrozu. Na górze doskwierał wiatr. Jakieś 15 lat temu byłem tam pierwszy raz. Akurat tam była mate jakiegoś rajdu. Coś tam zdobyłem ale pamietam jedynie boisko, jednego, czy dwa dinozaury i jakieś ławki z ogniskiem. Jak wygląda dziś ten kompleks, kazdy powinien zobaczyć. Szkoda, że górka mała i stok krótki. Szkoda. Muszę nieskromnie przyznać, że dołożyłem swoją rękę, no może paznokieć od palca, do tego osrodka ( i nie tylko, bo i Krasiejów moje palce tykały). Dziś jest tam kino, restauracje, domki do wynajecia, mini ZOO, dom Św. Mikołaja, kajaki, tratwy na Kamiennej, konie, kuligi, wypożyczalnia sprzętu narciarskiego, może cos jeszcze pominałem. Parking moze słuzyć za przykład dla wszystkich ośrodków narciarskich. Nowa restauracja, "Bałtowski Zapiecek" jest super. Może kiedyś urządzimy tu skionlinowe WZF?5 punktów
-
5 punktów
-
Kaszubskie górki-TrzepowoWprawdzie nie zdałem jeszcze relacji z ostatniego wyjazdu z Alp ale sylwester goniłTak więc sylwester miał być bez nart ale wyszło jak zawsze :tongue:Na zabawie sylwestrowej nieszczęśliwie poznaje narciarza z kaszubDziś rano męldujemy się 50 km od Sopotu w ośrodeczku narciarskim TrzepowoSzybkie wypożyczanie sprzętu i jedziemy sie powygłupiać na 300 metrowej łagodnej górceStok przygotowany przyzwoicieZalega dobre 20-30 cm śniegu Brak minerałów,przetarćZaplecze gastronomiczne ok z dobrymi cenamiMuszę wspomnąć o zaplaczu sanitarnym które jest zdecydowanie lepsze,czyściejsze niż w naszych beskidzkich stokachJak na tak malutki ośrodek wszystko tu bardzo ładnie się zazębiaTak więc narciarze z północy polski spokojnie już sobie mogą poszusowaćJutro pod lupę pójdzie Góra Chrobrego albo Wieżyca5 punktów
-
O dzisiejszym Chopoku nie ma wiele co pisać, to samo co wczoraj, tylko dużo więcej ludzi: Dodatkową atrakcją było to, że na niektórych trasach, pojawiały się pośrodku hałdy śniegu. Czy oni nie są wstanie tego rozratrakować przed otwarciem ?Sytuację ratowało słowackie Bombardini: Oraz to, że udało mi się wreszcie trochę pojeździć na moich nowych GSach. Nie zabiły mnie, mimo sygnałów, że mogą wywieźć do lasu i zgwałcić :crazy: Dodatkowe 15 cm w niczym nie przeszkadzało. Od teraz wszelkie rozważania na temat czy kupić narty o 3 cm dłuższe czy krótsze będą budziły we mnie spore rozbawienie :laughing:Pojeździliśmy do 11 i odpuściliśmy. Jutro Tatralandia. Może w poniedziałek będzie mniej ludzi. W prognozach pojawia się też jakiś opad.3 punkty
-
Kupiłem już nart używanych... nie wiem ile sporo, dla siebie i znajomych którzy poprosili mnie o pomoc w zakupie, kupuję zdecydowanie z internecie, szukanie w realnym świecie to jak szukanie igły w stoku siana. Jeśli kupuję to szukam konkretnego modelu w konkretnej długości i tu jest trochę problem głównie z nartach z grupy GS, czy "udających" GS(np. Head I speed, czy Blizzard R Power), problem polega na tym że jak potrzebuję taką nartę dla siebie to chcę ją w maksymalnej długości w jaka była/jest produkowana dla danego modelu, a tu się okazuje że można kupić ja na 164 albo max 170 cm, po prostu wychodzi na to że nikt nie kupuje narty na 184, a co za tym idzie nie trafia ona na rynek wtórny:frown::. Nie sugeruję się przebiegiem narty, to nie do ustalenia, jedynie stwierdzam na podstawie zdjęć czy są warte zakupu czy nie. Przyznam że w miarę rzetelnie sprzedawcy opisują stan nart, zwracam głównie uwagę na grubość krawędzi, stan ślizgów już mniej istotny, byle wyrw nie było koło krawędzi, bo tam jest trudno zalepić. W każdym razie, jak kupisz używaną nartę to masz ją swoją, a jest ona w mniej więcej takim stanie jak byś poszedł do wypożyczalni i pożyczył, bo wiadomo że 90% nart z rynku wtórnego oferowanych w internecie pochodzi z alpejskich wypożyczalni.3 punkty
-
Muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Byłem w niej na nartach 2 razy, jest bardzo lekka i swoboda ruchu wydaje mi się w niej duża. Tym bardziej mnie zaskoczyła, że nie jest narciarska, brak rękawa przeciwśnieżnego, nie ma kieszeni na skipas. Przy niewielkim minusie daje radę. I zapłaciłem za nią śmieszne pieniądze. Problem będzie w niej pewnie przy opadach deszczu, może też przy bardzo niskiej temperaturze i wietrze. A odnośnie muzyki to Trójka obudziła moja świadomość muzyczną i ukształtowała moje upodobania na zawsze. Wychowałem się przy takich dziennikarzach muzycznych jak Piotr Kaczkowski, Marek Gaszyński, Wojciech Mann, A audycje np MiniMax, czy wcześniej jeszcze Muzyczna Poczta UKF to jest to co takie tygryski jak ja uwielbiają. Przez kilkadziesiąt lat zbierałem płyty, kasety, później płyty CD. Niestety całą kolekcję szlak trafił kiedy okradli mi dom.:sorrow: Pozdrawiam serdecznie.3 punkty
-
Dalej zjechaliśmy 36 na Krupovą. Tak samo, jak wyżej - twardo, ale zaczął pojawiać się lód na górze. A na dole pojawiła się kolejka - na 8 minut. Po wciągnięciu się talerzykiem, odczekaniu przy krześle i wjeździe krzesłem, zjechaliśmy 34a. Twardo, bez lodu i BEZ KAMIENI!. Na Kosodrevinie spotkałem się z Jaśkiem, więc mały pit-stop na 20 minut zaliczony. Po zobaczeniu jego nart, nie będę już narzekał na stan swoich :wink: Po spotkaniu zjechałem 5 razy Zjazdarską. Niestety miód zaczął się psuć - pojawiło się sporo lodu. W końcu wróciliśmy na północ. Trasę na Konsky Grun można opisać krótko - lodowomuldowa TRAGEDIA!!! W momencie kiedy połowa jeżdżących leży na stoku, nie jest zbyt dobrze. Nie mam pojęcia, co oni z tym zrobią. Poniżej Konskiego trasa w dobrym stanie. Lodu trochę jest, ale dużo mniej niż wyżej. Z Priehyby zjechaliśmy do krzesła na Lukovą. 2b z dużą ilością lodu, ale bez przetarć. Trochę żałowałem, że nie pojechałem dwójką, bo mimo zamknięcia wyglądała nieźle. Z Lukovej zjechaliśmy na Rovną Holę i przerwa na ostatnią buchte w tym roku. Stamtąd jedziemy... o pardon. Zsuwamy się FISem. LÓD. Więcej nie trzeba pisać. Jak przy skręcie czułem twardy, śnieżny grunt, to ulga była taka, jakbym się na nowo narodził! Potem zjechałem Turisricką 5. Do Vyhliadki ok. Później DRAMAT. Mnóstwo ludzi - dzieci, młodych, starych, świetnych narciarzy, słabych narciarzy i uczących się. Jakim cudem w nikogo nie wjechałem (brakowało metra), to nie wiem. Po wjedzie na Rovną Holę rozdzielamy się. Ja cisnę FISem, pomarańczowymi, 2b i na Lukovą, a tata z bratem 2a, 2b i też na Lukovą. Szaleńczy zjazd FISem trwał jakieś 6 minut. 2b ledwo co dojechałem (zahaczyłem o czyjeś narty). Przy bramce do krzesła znalazłem się o 15:28. Uff... Na górze byłem o 15:38. Na spokojnie zjechałem 5a (tak, jak pisałem, dało się już JECHAĆ), 5 i 14. Powiem tak... jak śnieg nie spadnie, to cienko to widzę... wody w zbiorniku nie ma, a ilość lodu na trasach to jest jakaś porażka... Jutro zahacze o Rohaće. Ktoś coś?3 punkty
-
Trzeba było się pożegnać, bo dzisiaj ostatni dzień na Chopku... w tym roku! Rano na dole przyjemny mrozek -10 Przy bramkach na Lućkach meldujemy się o 8:35. Piękna sloneczna pogoda i góry śniegu na trasie. Leitnerem hop na górę i prosto piątką na Záhradky (nie jechaliśmy na Lućky, bo tłok się robił). Trasa póki co twarda i bez lodu. No i otworzyli NOWĄ TRASĘ! Prawie 100 metrów wariantu 5! :biggrin: Na Záhradkach okazało się, że ratrakują Pretekarską 1, niestety nie otworzyli jej dzisiaj. Kanapą jedziemy na Rovną Holę. Stamtąd 2a do Funitelu. Trasa ładnie dośnieżona i praktycznie bez lodu. Z Priehyby widać, że śnieżą Jeleni Grun i 2. Na Chopku... ciepło -5. Kierujemy się na 33a. Trasa... MIÓD!!! Twardo, z kilkucentymetrową warstwą nieratrakowanego śniegu. Niestety w miodzie trafił się fragment żądła (wystające głazy na początku). Trasa do gondoli twarda i bez lodu! Potem pojechaliśmy czerwoną do Srdiećka. Twardo, przyjemnie się jechało. Tylko na początku kilka kamieni.3 punkty
-
I jeszcze choinka [ATTACH]25023[/ATTACH] Po odpoczynku jedziemy 33a - na początku wystające kamienie, jednak na większości warunki świetne. Trasę do gondoli sporo dośnieżyli. Gdzieniegdzie pojawiał się lód, ale przetarć nie było. [ATTACH]25024[/ATTACH] Zaraz wskakujemy na 31, początek może być (mniej przetatć niż wczoraj), dalej świetnie. Natomiast ścianka z kamieniami. Lepsza niż wczoraj - gdyby zaśnieżyli drugie tyle, to mineraly by nie wystawały! Dalej jedziemy 36 na Krupovą. Twardy, betonowy podkład, dlatego zjechaliśmy tam tylko raz. Potem wjechaliśmy na Kosodrevine, żeby sprawdzić niebieski trasowers. Początek wyglądał obiecująco, ale ok. połowy (100m za tym ostrym zakrętem) powtórka z wczoraj - straciatella. Koniec był dobry (zasypali wczorajsze przetarcia), za to z boku zaczęły na trasę spadać... kamienie! Widocznie po poszerzeniu trawersu nie zabezpieczyli tego fragmentu. Żeby już dalej nie niszczyć nart wracamy na Chopok. Trasami 1c, 1b i 1a dojeżdzamy do Priehyby. 1c pełna lodu i kamieni. Jak się jechało, to co chwila ktoś się przewracał. Wyglądało, to tak, jakby z tyłu ktoś strzelał do narciarzy :stupid: 1b bardzo dobra, lodu niewiele, równo bez muld.3 punkty
-
Zima dotarła na Chopok!Rano -3 (tak, jak zapowiadali), ale słońca nie było widać. Góry w chmurach. Na Lućky przyjechaliśmy o 8:20. Pierwsze przejście przez bramki o 8:29. Nic nie padało, ale było widać, że na górze sypie. [ATTACH]25020[/ATTACH]Mniej więcej od Záhradek w górę pruszył śnieg. Jak zwykle pierwsze dwa zjazdy przejechaliśmy na Luckach. Twardo i lodowo. Potem przejechaliśmy na Záhradky. Widać było, że śnieżą górną część Priehyba - Záhradky. Kanapą jedziemy na Rovną Holę i wracamy FISem. Warunki bardzo dobre. Lodu niewiele i bez przetarć. Niestety za drugim zjazdem lodu było już więcej. Po kolejnym wjeździe przezroczystymi/białymi/beżowymi bublinami kierujemy się na Priehybę jadąc 2a. Na początku dużo lodu, potem (gdzie w sobotę było błoto) świetnie, bez żadnych niespodzianek. Z Priehyby zjechaliśmy 2b na Koliesko. Trasa z lodem i przetarciami (ale co by nie mówić, dzisiaj lepsza niż wczoraj). [ATTACH]25021[/ATTACH] Po wjeździe na Lukovą zjeżdżamy 1a (oficjalnie otwarta) do Funitelu. O ile na początku była wyśmienita, o tyle na 2/3 długości zmrożony lodowy śnieg. Na Chopoku trochę wiało, tam też zrobiliśmy małą przerwę. Widoki z tarasu wyśmienite![ATTACH]25022[/ATTACH]3 punkty
-
2 punkty
-
Ha, ha. to w SkiWelt to conocne trzeszczenie łóżka, to też nie były myszy ani przewracanie się z boku na bok :crazy: :laughing:2 punkty
-
01.01.2016r. znaleziono biały telefon na szlaku z Szczyrku na Klimczok. Kontakt: [email protected]2 punkty
-
hahaha, ja proponują panom SB i marboru spotkanie na ubitym stoku, które opisze johnny_narciarz :wink:2 punkty
-
Pięknie! Ja w odróżnieniu do morderatora SB uwielbiam romantyczne wyprawy narciarskie :cheerful: Hehehe i iksik jest :happy: Nice!2 punkty
-
Trochę zazdroszczę jegomościowi wyjazdu narciarskiego z fajną Laską... ...skoro napisał romantycznie, że nawet górskie szczyty wydają mu się piękniejsze, to pewnie i noce miał udane, pewnie bardzo udane :applause: Dlatego też nie dziwię się, że w porywie uniesienia napisał o tym również na forum. A to, że Ty lubisz krótko a nie długo... ...cóż ja wolę jednak długo :happy: Oczywiście chodzi mi o relację.2 punkty
-
Dzięki za wyczerpującą podpowiedź, ale tak po prawdzie to troszkę skłamałem, coś tam jednak potrafię czasami pogrubić jak bardzo mi się chce. A wczoraj to zawładnęła mną muzyka. W radiowej trójce była audycja na którą czekam cały rok. Trwa od 12 do 22 i całkowicie mnie pochłania. Jest to oczywiście Top Wszech Czasów Radiowej Trójki.2 punkty
-
Leitner wersja dłuższa zdecydowanie lepsza :cheerful: Wczoraj byłem w Kazimierzu: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/20422-Polska-warunki-narciarskie-15-16?p=226727&viewfull=1#post226727 Warunki rewelacyjne, jedyny minus, że chodzi tylko dłuższa trasa. Krótszą intensywnie naśnieżali i pewnie dzisiaj ruszy, co nie omieszkam sprawdzić osobiście dzisiaj popołudniu. W środę niestety planuję narty w świętokrzyskim (być może uruchomią już Tumlin) więc się nie złapiemy. We wtorek wieczorem będę w Parchatce. Trzeba by się w końcu złapać na tych lubelskich stokach i poznać - w zeszłym roku pamiętam, że też byłeś a ja niestety nie mogłem dołączyć. Jakby co to pisz na Priv. Pozdrawiam2 punkty
-
Prognoza pogody sezon 15/16 Oglądam właśnie prognozę Norwegów i... na szczęście zmieniła się na lepsze! Norwedzy nie zapowiadają już tak dużego ocieplenia. Oby to się sprawdziło!2 punkty
-
Gratuluję!!! Tak trzymać!!! :applause: Oby już warunki sprzyjały wszystkim szusującym - tego życzę całemu Forum! :cheerful:2 punkty
-
2 punkty
-
Jeszcze raz pojechaliśmy do gondoli i na Chopok. W rotundzie kilkuminutowa przerwa na zakup pocztówek. Jak się okazało zatrzymali Funitel (myślałem, że ktoś nie wysiadł, ale zatrzymanie trwało zbyt długo...). Gondola z południa też stanęła. Wyłączyli też tablice, krany w łazienkach, suszarki i całe światło. Oznaczać to mogło tylko jedno. BRAK PRĄDU. Po krótkiej naradzie decydujemy się na zjazd do Lukovej. Trasa z muldami i lodem. Na Lukovej zobaczyłem, że jeździ gondola na Brhliska. No to jedziemy. Jak byliśmy na lukovej, to włączyli resztę kolei na napędzie awaryjnym (ok. 0,5- 1m/s). Trasa na Priehybę z lodem. 2b z niewielkimi przetarciami na początku, dalej w porządku. Biela Put jak zwykle w dobrym stanie. Przy gondoli bez kolejki, więc szybko zdążyliśmy obrócić dwa razy. Trasa 10 Vrbićka do wariantów z niewielką ilością lodu. Potem niebieski wariant i część do 7a z loooodem. Na wariancie leżało trochę kamieni. Dalej ok. Na Brhliskach zrobiliśmy małą przerwę. Po niej okazało się, że prąd wrócił, więc można było porzucić Brhliska na rzecz FISu, którym jeszcze nie jechaliśmy. Po odczekaniu w kolejce na Biela Put, wjechaniu na Koliesko i dalej na Lukovą, pojechaliśmy 5a. Część jak zwykle trzeba było przejść. Część trasy śnieżyli bo zostawili taką 1,5 - metrową czapę. FIS z niemal samym lodem, dlatego ludzi nie było za dużo. Żeby już się nie męczyć na nim, do końca dnia katowaliśmy 5 i 14. Lodu trochę było (najwiecej poniżej Vyhliadki), więc sporo osób się powywracało. Jutro ostatni dzień na Chopku. W tym roku Mam nadzieję, że nie w tym sezonie!2 punkty
-
Dzisiaj, dzięki naśnieżaniu, było generalnie lepiej... chociaż nie obyło się bez niespodzianek Przy bramkach na Lućkach znaleźliśmy się o 8:39. Chłodno (-7*C), niebo bezchmurne, wiatru całe szczęście nie ma. Jadąc kanapą, widzieliśmy, że śnieżą Chopok-Konsky Grun i Pretekarską Priehyba-Záhradky. Lucky przejechaliśmy, jak zwykle, dwa razy. Twardo, z niewielką ilością lodu (takiego pod sztucznym śniegiem), bez przetarć. Potem, inaczej niż zwykle, piątką zjechaliśmy do pomarańczowych bublin. Kanapą wciągamy się na Priehybę. Widać było, że śnieżą 2 i zaczynają Jeleni Grun. Funitelem wjechaliśmy na Chopok. Temperatura -7*C i piękne widoki! Niemalże idealnie przygotowaną 33a (cały czas śnieżyli, lodu praktycznie nie było, może 2-3 kamienie na początku). Trasa-dojazd do gondoli nawet ok. Lodu prawie nie było, podobnie z kamieniami. Z Kosodreviny zjechaliśmy 31 i 36. Obie trasy prawie świetnie przygotowane. Kilkanaście kamieni leżało na początku 31, ale poza tym super! Ścianka twarda, bez muld i lodu. Trasa na Krupovą też w dobrym stanie. Po dwukrotnym wciągnięciu się na Srdiećko, hop na krzesło i do niebieskiej 34a. Trasowers podobny jak wczoraj. Widać, że śnieżyli, ale górek śniegu nie rozgarnęli. Straciatella po raz x. Taki plus, że miejsce, z którego wczoraj leciały kamienie, zasypali :biggrin:. Potem jeszcze raz zjechaliśmy czerwoną. Następnie krótki spacer do gondolki i do 33a. Kamerkę GoPro (jak wrócę do domu, to wstawię filmiki) przymocowałem na narcie. Niemalże cały czas, kiedy jechałem czarną, patrzyłem na kamerkę. Mniej więcej za połową długości, po spojrzeniu na nartę, okazało się, że jest ona czysta. Zbyt czysta. Nagle, ni stąd ni zowąd, tuż obok nart przetoczyła się kamerka :eek: Całe szczęście udało mi się ją złapać. Wszystko się ładnie nagrało! Jak się później okazało, to nie koniec niespodzianek.2 punkty
-
2 punkty
-
Kolejny raz zamkniętą dwójkę. Niestety to ona wypróbowała nas :eek: Na zmrożonych bryłkach śniegu i świeżym sztucznym śniegiem łatwo się nie jechało. W końcu dojechaliśmy do Kolieska i dalej do gondoli. Biela Put jak zwykle - bez muld, twardo i bez przetarć. Gondolą wjechaliśmy chyba 4 razy i 2 razy górnym talerzykiem. Raz kolejka do niego była taka: Vrbicka (10) pełna lodu, a objazd ścianki na dodatek z przetarciami (mimo wszystko warunki lepsze od wczorajszych). Potem podeszliśmy do 6 minutowej kolejki do krzesła Biela Put. Po wjeździe nim oraz krzesłem na Lukovą, znaleźliśmy się na górze o 15:30. Jedyna trudność jaka przed nami została to jeszcze ta nieszczęsna 5a. Aż do miejsca z kamieniami pełno lodu (niestety pomimo kilkidziesięciometrowego hamowania, wpadłem na kamienie). Po przejściu (a właściwie zjechaniu na butach po lodzie) było już coraz lepiej Z Rovnej Holi spokojnie zjechaliśmy 5 i 14 na parking. Piątka na początku miała trochę zmrożonego betonu, ale nie było źle :wink: Jest coraz lepiej, może w końcu wyratrakują 1c z Chopka. PS Warunki takie sobie, ale widoki rekompensuja je2 punkty
-
Trasa 10 prawie bardzo dobra - bez przetarć, jedynie śnieg bardzo miękki. ALE! Fragment trasy omijający czerwoną ściankę TRAGICZNY. Kamienie i ziemia! Jeśli w nocy tego nie dośnieżą, to jutro będzie tam koszmar![ATTACH]25002[/ATTACH] Potem wjechaliśmy na Koliesko i dalej na Lukovą. Z Lukovej 1a na Priehybę i Funitelem na Chopok. Powyżej Lukovej nic nie było widać. Nawet w górnej stacji kolejki wisiała mgła :shocked: Na górze nie dość, że się okazało, że zamknęli 33a, to jeszcze strasznie mocno wieje i nic nie widać. Zamknięta 33a i trasowersem dojechaliśmy do Kosodreviny. Czarnulka się popsuła. Na górze widoczność zerowa. Półmetrowe muldy, przetarcia i kamienie. Niżej było lepiej, nawet słońce wyszło Trasowers na początku świetne, ale pod koniec z ziemią i kamieniami. Na Kosodrevinie zrobiliśmy małą przerwę. Ja wziąłem pećeną klobase Po małej przerwie zjeżdżamy Slnećną 31 na Srdiećko. Na początku i na ściance mokry śnieg w muldach pomieszany z kamyczkami. [ATTACH]25003[/ATTACH]Krzesłem wyjeżdżamy na górę i tym razem kierujemy się na Panoramę 34a. Do 2/3 długości jechało się całkiem nieźle - bez przetarć i lodu. Dalej TRAGEDIA. Jedna wielka straciatella. [ATTACH]25004[/ATTACH] [ATTACH]25005[/ATTACH]Żeby już nie katować nart, wskakujemy na czerwoną do Krupovej i tam się trochę kręcimy. Początek słaby - z prawej strony spore przetarcia. Bardzo miękko. W dolnej części dużo lepiej - czysty biały śnieg. cdn.2 punkty
-
Dzisiaj kolejny dzień na Chopku.Przy bramkach na Lućkach meldujemy się o 8:34. [ATTACH]24997[/ATTACH]Jest cieplej niż wczoraj, poza tym szczyt jest w chumrce. Pierwsze dwa zjazdy na Lućkach przyjemne - co prawda śnieg jest miękki, ale nie ma jeszcze muld. [ATTACH]24998[/ATTACH]Potem jedziemy 5 na Záhradky. Trasa tak samo jak Lućky - trochę miękka, ale bez kamieni. Wjeżdżamy dwa razy na Rovną Holę - za każdym razem jedziemy FIS-em. FIS był bardzo dobrze przygotowany - bez kamieni, a lodu było niewiele. Potem wjechaliśmy pomarańczowymi bublinami na Priehybę i zjechaliśmy 2b na Koliesko.[ATTACH]24999[/ATTACH] [ATTACH]25000[/ATTACH] Trasa rozorana, w niektórychmiejscach pełno ziemk i minerałów. Bardzo miękka. Z Kolieska wyjechaliśmy na Lukovą. Stamtąd 1a na Priehybę. [ATTACH]25001[/ATTACH]Było nawet twardo (w porównaniu do innych trasa), bez kamieni i lodu. Z Priehyby czerwoną 2 przedostaliśmy się na Biela Put. Czerwona była bardzo twarda - ze zmrożonym śniegiem (nie została otwarta, więc się nie czepiam). Biela Put 13 jak zwykle dobrze przygotowana - miękko, ale bez przetarć. Ludzi pełno, kolejka do krzesełka na ok.8 minut. Po dwóch zjazdach kierujemy się do gondoli. Ludzi więcej niż w sobotę, ale kolejki nie ma. Na Brhliskach dwa razy wjechaliśmy talerzykiem. Podobnie gondolą.2 punkty
-
Zapraszamy serdecznie! Przeciągnę Cię po naszych nizinnych szczytach - zobaczysz odrobinę prawdziwego narciarstwa :wink: hehehe Oj plusujesz u Pauli, plusujesz :happy: Masz pozdrowienia. Jutro będzie fotka w nowych portkach :biggrin: Zdradzę tajemnicę, że nie różowe :wink:1 punkt
-
Doskonały pomysł. WZF w stylu Kasprowego, to byłoby coś! Ktoś więcej chętny? Bo z Januszem gadałem i On jest na tak!1 punkt
-
Darku pierwszy raz z drugą połową w relacji - brawo! :happy: "Dziewka" - rewelacyjne słownictwo :cheerful: Dzięki!1 punkt
-
Krótka relacja Na Rohaćach dzisiaj temperatura ok. -6*C na górze). Nie było dużo ludzi, więc nie trzeba było stać w kolejkach do wyciągów. Warunki dobre i dostateczne. Lód (taki od sztucznego śniegu, nie chodzi mi o żywy lód) gdzieniegdzie się zdarzał, z biegiem czasu przybywało go. Najgorzej na ściance (głównej trasy). Tam luźnego śniegu było niewiele - niemal wyłącznie LÓD. Otwarta była główna trasa z góry do dolnego orczyka i do kanapy. Trasę 3 śnieżyli, ale dało się nią przejechać. Czynne wyciągi: dwa talerzyki z parkingu (złamany i dla dzieci), górny talerzyk i kanapa Leitnera. Zdjęcia i filmiki wstawię do długiej relacji, która powinna się pojawić za kilka minut.1 punkt
-
Mnie wszystko pasuje, ale jestem mało wymagający i czytam prawie wszystko od dechy do dechy (jest tylko kilka wyjątków- ale to w innych tematach). Relacje generalnie przeglądam prawie wszystkie. Pozdrawiam serdecznie.1 punkt
-
1 punkt







