Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      32

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      16 752


  4. .13.

    .13.

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      5


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.03.2016 w Odpowiedzi

  1. Kilka fotek z naszej miejscówki.Są już wszyscy w komplecie,podział kijków poszedł sprawnie,bez kłótni. :wink:
    12 punktów
  2. WST - dzień pierwszy. Tak jak Maciek zameldował - jesteśmy już na miejscu. Po drodze raz deszcz, raz słońce. Oznaczone auto gdzieś na trasie... W Karyntii jestem pierwszy raz w życiu. Doszliśmy z Maćkiem do porozumienia, że tutejsze góry są takie jak Beskidy - jedynie odrobinę większe :wink: Pierwszy śnieg: Na dole wiosna pełną parą ciśnie... ...są kwiatki ale są również alpejskie zapachy wiosenne. Malowniczo Jeden z ośrodków, które mijamy po drodze. Mimo tego, że temperatura oscyluje wokół +11 i jest nisko - gondole, krzesła chodzą - narciarzy jak na lekarstwo. Zameczek Kolejny ośrodek - może ktoś rozpozna? I już na miejscu w Katschbergu. Widoczek z balkonu na czarną trasę - szkoda, że test nie będzie tutaj. Na uczestników czekają prezenty... ...a uczestnicy czekają na ekipę Skionline i JC. Jutro zaczynamy. Wieczorem dowiemy się z kim jesteśmy w grupie, i o której godzinie pobudka. Podobno pierwsza grupa testerów zaczyna o 7:30. Pewnie coś skrobniemy wieczorem. Pozdrowienia z Karyntii marboru
    11 punktów
  3. Witam wszystkich, chciałem podzielić się relacją ze swojego wyjazdu do Włoch. Wyjazd odbył się w dniach 12-19.3.2016. Miejsce noclegu: mały hotel w miejscowości Dimaro. Łącznie 6 osób, 2 samochody. Miejsce jazdy: region dookoła, czyli okolice Madonna di Campiglio, Folgarida, Marileva, Pinzolo Wyjazd z Polski w sobotę po północy, przyjazd na miejsce koło południa. Generalnie droga do Włoch jest dobra, gorzej droga powrotna. W dzień z powodu kontroli na granicy Austriacko-Niemieckiej tworzą się gigantyczne korki, dlatego celowaliśmy tak, żeby być tam w godzinach nocnych. Wariant ten jest bardzo dobry, wieczorem ruch jest dużo mniejszy, jest zwężenie do 1 pasa, ale idzie to płynnie. Warto dodać że ta kontrola jest tam ustawiona raczej na dłużej - zwężenie na 1 pas zbudowane jest z betonowych bloków, jest rozłożony namiot i (zapewne) miły pan policjant patrzący kto przejeżdża zaprasza niektóre samochody na boczek w celu kontroli. Jadąc do Włoch z powodu tego zwężenia korek miał kilkanaście ładnych km. Na stok dojeżdżaliśmy własnymi samochodami. Generalnie pierwotnie chciałem znaleźć hotel przy wyciągu, ale jako iż mi się nie udało, dojeżdżaliśmy codziennie samochodem. Okazało się to o tyle dobrym rozwiązaniem, że mogliśmy się zdecydować codziennie na start w innym miejscu - każdym z wymienionych powyżej. Zawsze to większa różnorodność tras już od samego początku jazdy. Warunki pogodowe - tydzień przed naszym przyjazdem napadało trochę nowego śniegu. Dzięki temu śniegu nie brakowało, a do tego był dość nowy. Drugiej nocy spadł nawet nowy śnieg, przez co jazda trzeciego dnia odbywała się początkowo po świeżym, nie wyratrakowanym śniegu. Trasy przygotowane są bardzo dobrze, jedyny problem ze śniegiem występuje popołudniami na niższych wysokościach (przy dolnych stacjach). A tak nie ma co narzekać. Z uwagi na lekki przymrozek nie było ciapy, nie było wielkich muld. Nic tylko jeździć. Tłoku można było doświadczyć jedynie w niedzielę. Poza tym spokojnie i luźno, no z wyjątkiem łącznika pomiędzy Madonną i Folgaridą w godzinach popołudniowych - mogliby tam wybudować wydajniejszy wyciąg, skoro codziennie tworzą się "korki". Miłym zaskoczeniem była wizyta w Pinzolo - niby trochę na uboczu, ale świetna trasa no i piękny widok ze szczytu. Na pewno warto tam skoczyć na 1 dzień. Jeżeli ktoś się zastanawia czy warto - to tak, warto. Trochę tras przedstawiłem na filmiku poniżej. Poza tym otoczenie szczytu passo groste we mgle - cudowne. Również warto tam pozjeżdżać Pierwszy raz na nartach byłem 5 lat temu w Folgaridzie. Tym razem pojechałem tam i byłem w stanie przejechać praktycznie cały kompleks - i mogę polecić tą okolicę każdemu. Być może osoby lubiące bardzo strome trasy nie znajdą ich tam bardzo bardzo wielu - ale warto przynajmniej dla widoków i dla dużego zróżnicowania tras. Uważam też że termin marcowy nie jest zły - karnety są już trochę tańsze, ludzi znacznie mniej niż w sezonie, a warunki wyśmienite. W drodze powrotnej żeby zgubić trochę czasu zahaczamy o Bolzano, gdzie decydujemy sie poszukać jakiejś lokalnej knajpki (a więc nie nastawionej na turystów) i zjeść lokalną pizzę. I d e a l n a. Mógłbym tam siedzieć i jeść ją codziennie przez tydzień. I zachwytu nad pizzą i całym wyjazdem nie popsuł nawet fakt, że jeden z samochodów postanowił nie odpalić. 5 prób pchań bez rezultatu (nie polecam pchać samochodu wyładowanego rzeczami dla 3 osób + bagażnik dachowy z nartami... - siłownia gratis). Znalezienie sklepu z kablami do akumulatora zajęło nam ledwie... ponad godzinę, bo stacje to tam nie pracują w sobotnie popołudnia. Na ostatnią chwilę udało nam się wpaść do OBI, tuż przed zamknięciem. Zadowoleni wracamy z kablami do drugiego samochodu żeby go odpalić, a on... tym razem normalnie odpalił. Mały złośliwiec... Nocny przejazd przez granicę - bez problemu. Jeżeli ktoś ma taki zasięg, tankować polecam w Austrii. Straszne są te różnice w cenach. W Niemczech przy autostradzie 1.4E, w Austrii 1.3E, a we Włoszech 1.7E. Opłaca się też zjechać z autostrady - pierwsza lepsza miejscowość i już paliwko po 1.01E. Także warto. Jeżeli ktoś by miał jakieś pytania odnośnie wyjazdu w te okolice - chętnie podpowiem, jeżeli będę coś wiedział Jeżeli ktoś miałby ochotę - załączam filmik z naszego wyjazdu. Montażysta ze mnie amator (to moje pierwsze filmiki z nart, sam widzę trochę niedociągnięć):Filmiki oczywiście polecam w wersji HD i na całym ekranie. Filmik ogólny, bardziej chaotyczny, z całego wyjazdu - 4 minuty:https://youtu.be/zUB5YnQq0rU Filmik z Pinzolo, pokazujący tamtejsze trasy - bardziej nastawiony na trasy - 12 minut:https://youtu.be/M8FBves2ucE Dorzucam też kilka zdjęć, jeżeli ktoś jest ciekawy widoków.
    8 punktów
  4. WorldSkitest 2016 Cześć Panowie, ekipa w składzie Paweł i Jacek dojechała na miejsce
    8 punktów
  5. Krajobrazy z człowiekiem (przeważnie) w tleTomek pięknie opisał nasz trzeci dzień. Dorzucam więc jeszcze trochę "refleksji artystycznej". PozdroWiesiek
    6 punktów
  6. Wielkanocne nartowanie rano Szrenica popołudniu Jakuszyce To chyba ostatnie wypad na narty w tym sezonie choć warunki były super na Szrenicy rano twardo na biegówkach już miękko. Pozdrowienia
    6 punktów
  7. Oficjalna cześć powitania za nami. Chłopaki mieli już okazje przywitać się z Klamerem, Mayerem i Walhoferem . A teraz mich
    5 punktów
  8. Spojrzenie w drugą stronę...
    5 punktów
  9. Czantoria? Zrobili naśnieżanie niebieskiej? :biggrin:
    4 punkty
  10. Jesteśmy na miejscu.Mieszkamy obok stoku. Apartament bardzo duży i dobrze wyposażony.
    4 punkty
  11. Dzień 7. Kuhtai. Cz.1 Nim zaprezentuję relację z wczoraj (jestem już w domu) i ośrodka Kuhtai odniosę się jeszcze raz do ośrodka Soelden - podkreślę, bez lodowców. To, że Wam się podoba - chodzi mi o Ciebie Jodku (jeszcze raz dzięki za wskazówki przed wyjazdem i polecenie Kuhtaiu), Pływaku... Mitku. Teren Gaislachkogl i Giiggijoch porównując do innych terenów narciarskich w jakich bywałem w Alpach - jest przeciętny i mi się nie podobał, co nie oznacza, że są tam trasy, które przypadły mi do gustu. Może i mi się poprzewracało w tyłku... ...ale w przyszłości jeśli będę miał wybór - nie wybiorę Soelden (chyba, że będzie to wyprawa na lodowce, które mi się bardzo podobały). Dlaczego tak się stanie? Powtórzę - jest drogo (a kasa dla mnie jest istotna), tłumy ludzi, trasy są średnio przygotowane, zdarza się sporo minerałów (niestety jeden ukryty pod śniegiem zaliczyłem - co zaskutkowało sporą dziurą w ślizgu). Mitku i nie jest to zła optyka - tylko zwykły wybór konsumenta, który wydając nie małe pieniądze na wyjazd w Alpy oczekuje wielkiego WOW! Co dla mnie nim jest, na takich wyjazdach? Przede wszystkim: super trasy i ich przygotowanie, mała ilość narciarzy, klimat Gór a nie festiwal blichtru i dudniąca muzyka, czego niestety doświadczyłem w Soelden. Dzięki Mitku - już wróciliśmy do Polski cali i szczęśliwi, obyło się bez wypadku z naszym udziałem - innym, się to nie udało. W Soelden helikopter w ciągu tych dwóch dni kursował kilkakrotnie zwożąc rozwalonych narciarzy (i jeśli chodzi o ten ośrodek - nie dziwię się). Wracając do szczegółów - te dwa krzesła ala Goryczkowa, to porażka i zwyczajna strata czasu bo są wolne. W złą pogodę...porażka totalna. Tym bardziej, że jak dla mnie zasięg tych wyciągów jest istotny z punktu widzenia poruszania się po ośrodku (powrót na Gigi, droga powrotna w górę po zjazdach fajną trasą 14 i 19). Powtórzę - Soelden w moich oczach obroniło się dzięki terenom lodowcowym gdzie mi się bardzo podobało. Gaislachkogl i Giiggijoch fajne trasy: 1, 2, 11, 14, 25...ale? To za mało... Powtórzę raz jeszcze - te rejony i podobne będę unikał jak ognia w Alpach (powody wyżej). Tak jak Artix napisał... do Zillertal ma się to nijak. To moja subiektywna ocena - możecie się zgodzić bądź nie. Nie wpłynie to na moje decyzje narciarskie. W części miasteczkowej ośrodka się nie pojawię już...no chyba, że będę musiał. Złamanego euro centa tam nie wydam. Wracając do relacji z ostatniego dnia. Ponieważ było to nartowanie na powrocie, to jazda na nartach tylko do godziny 12:30. Taki karnet na Kuhtai kosztuje 25 EUR. Wjazd do ośrodka od doliny Otztal dla mojej jednolitrowej Yariski był dosyć mocnym przeżyciem. Stromo, miejscami trochę biało - padający śnieg i mega stromo. Na niektórych serpentynach musiałem jechać na jedynce! Drugi raz takim autem się tam nie wybiorę... Wjazd jest na wysokość: Na miejscu jesteśmy przed otwarciem, przed godziną 9. Jest kameralnie, zero ludzi z klimatem Gór - to lubimy. Symbolem Kuhtai jest krowa. Kasę obsługuje jedna bardzo miła Pani - innych osób z obsługi nie widzimy...przy wyciągu na początku dnia jesteśmy jedynie my i dwóch instruktorów z Innsbrucka. Pierwsze rozgrzewkowe zjazdy zaliczamy przy krześle, spod którego zaczynamy jazdę. Pada śnieg i jest mgła. Na trasach ok 20-30 cm lekkiego puchu. Pięknie! Po pół godzinie wychodzi Słoneczko, a my jedziemy do jedynej w ośrodku gondoli. Widoki z niej? Zaliczamy łagodną trasę numer 5 - po niej na świeżo przejechały ratraki. Potem trasę przy orczyku... ...by wrócić w górę i zjechać w puchu trasą 16. Mapka wspólnego terenu narciarskiego z Hochoetz - szkoda, że na ten drugi zabrakło czasu... "Krowiasta" G Przejeżdżamy pod ulicą na drugą stronę. Tutaj charakterystyczny dla miejsca widoczek na całą miejscowość i skocznię narciarską (jak się nazywa ośla łączka dla skoczków?) dla adeptów skoków narciarskich. Cała miejscowość, to w zasadzie "narciarnia" i noclegownia dla narciarzy. Dużo tras biegowych, sporo terenów dla narciarzy poza trasowych, skocznia, ustawionych kilka slalomów i gigantów. Atmosfera jak w wiosce olimpijskiej - fajnie, bo wszystko w klimacie górskim gdzie, tak jakby czas zwolnił. Piękny widok na "fest" trasę czarną 14. Kolor wody powala! JC - dzwoniłeś do mnie właśnie jak podjechałem, w to właśnie miejsce. Musiała być stąd pamiątka.
    4 punkty
  12. Dzień 7. Kuhtai. Cz.2 ...powrót. Jest po prostu pięknie! Kameralnie z świetnymi trasami czerwonymi i czarnymi. Cisza, spokój i szusowanie... ...my to Kochamy! Czarna 14stka na drogowskazach oznaczona jest 50% spadkiem... ...pierwsza ścianka na moje oko, to pochylenie podobne do Harakiri. Stromiznę widać dokładnie na poniższej fotce. Po naturalnym śniegu - zjazd tutaj jest przyjemnością. Wciągamy się najdłuższym tutejszym krzesłem Dreiseenbahn i zaliczamy wszystkie dostępne spod niego zjazdy. Po drodze dopiero co pozakładane ślady w puchu. Widoczek z górnej stacji. O dziwo w ośrodku jest mnóstwo Włochów. Jesteśmy zaskoczeni ponieważ u siebie mają tyle ośrodków... Jedna z czarnych tras po tej stronie doliny. Widok na miasteczko z innej perspektywy. Ostatni zjazd 7a... ...super! Przebieramy się w toalecie na dolnej stacji, z której zaczynaliśmy jazdę - podążamy w stronę Innsbrucka. W tę stronę droga jest o wiele bardziej bezpieczna dla mojego auta, stromizna nie jest tak straszna. "Dolomity Salzburgelandu": Do domu docieramy przed 2 w nocy. Na granicach - cisza spokój i na bieżąco. Jechaliśmy ponownie przez Lofer. Najtańsza 95 1,04 EUR przed Itter. Teraz przepierka, mały odpoczynek i w drogę na WST do Karyntii. Filmowe produkcje w wyjazdu w terminie późniejszym. PS. Wynik z Endomondo (łącznie z wyciągami) na nartach, to blisko 700 km. Brawo Paula, nie liczyłem na takie mocne wyjeżdżenie. Pozdrawiam marboru
    3 punkty
  13. Wyruszamy we trójkę z Wrocławia 4 marca o godzinie 6:30: Kamil, jego syn i ja. Chcemy się stawić najpóźniej o 9 w Jakuszycach. Droga przebiega bez większych problemów, tylko z powodu naszego zagadania Kamil omija zjazd na autostradzie na 5-ke i zjeżdżamy następnym ślimakiem. Przed Strzegomiem znajdujemy drogę nr 5 i tniemy na Bolków, następnie na Jelenią. Za Szklarską widać już wzmorzony ruch kołowy, biegacze dojeżdżają do Jakuszyc, ale jakiegoś strasznego korka nie ma. Łapiemy pierwszy wolny parking i się zatrzymujemy. W dniu zawodów wszyscy chcą extra zarobić i płacimy 30zł za postój (zwykle pobierają 10zł). Do tego dochodzi opłata startowa w wysokości 80zł, która systematycznie rośnie w miarę zbliżania się zawodów aż do 200zł.Przebieranko i lecimy już na nartach do namiotu z wydawaniem numerów. Mamy kilkaset metrów, więc w sam raz aby się troszkę rozgrzać i rozjechać świeżo nasmarowane w domu narty. Pogoda zapowiada się bajecznie, jest pełne słońce i lekko na minusie. Docieramy do namiotu z numerami, mała kolejka, stoimy jakieś 10-15 minut. Odbieramy numery startowe oraz prezenty, oglądamy mapki i czapeczkę Biegu Piastów. Ruszamy dalej, do szatni. Wzieliśmy ze sobą plecaki z ubraniami na przebranie, aby zostawić je blisko startu i jednocześnie mety. Do kieszeni wkładam dwa batony musli, zapinam sobie dwie buteleczki z wodą. Po szatni robi się godzina 9:45, więc najwyższy czas ładować się do swoich sektorów. Formalnie o godzinie 9:50 sektory zostają zamykane. Kamil i Kuba mają wyznaczony sektor drugi, dzięki wynikowi z poprzedniego sezonu na tym samym dystansie. Ja mam sektor chyba szósty. W Biegu Piastów wszyscy zawodnicy są podzieleni na sektory. Jeden sektor zawiera 200 zawodników. Sektory startują w odstępach 3 minut. Kieruję się do swojego sektora, ale nie jest to takie proste. Wszędzie są płoty, muszę znaleźć dokładnie swój sektor oraz bramkę do niego. Na bramce stoi funkcjonariusz Straży Granicznej, który sprawdza zawodników i odznacza na liście tych do weszli. Przed 10 jestem na torach, ale jeszcze nic się nie dzieje, rozciągam się trochę czekając na start. Rozmawiam też z najbliżyszmi Panami, którzy są z Radomia i z Łodzi. Pytają się mnie że skoro ja z Wrocławia, to czemu tak daleko stoję :-) Kiedy pierwsze sektory ruszają, my jeszcze na nogach przesuwamy się powoli do przodu. Dopiero kiedy jesteśmy tuż przed startem, zazynamy zakładać swoje narty. Na starcie jest 8 torów równolegle, bardzo szeroko, i tak za metą jeszcze przez kilkaset metrów. Pierwsze sektory ruszały tak: W końcu jest, rusza mój sektor, bieg zaczyna się i dla mnie. Ruszamy spokojnie, prędkość grupy raczej niska, jedziemy wszyscy razem, jest pięknie. Niektórzy próbują już wyprzedzać, też się rozglądam, ale odpuszczam, trochę ciasno. Zakręcamy 180 stopni, jakieś pierwsze upadki, ja biegnę. Widzę już przed sobą zwężenie, 8 torów schodzi się do trzech. Cały czas biegnę w grupie, obieram tor skrajny z lewej. Rozglądam się co się dzieje, jak inni wyprzedzają i zaczynam to samo za nimi. Wyprzedzanie generalnie pomiędzy dwoma torami albo skrajnie z prawej. Szczególnie po 2-3 km od mety to już moja stała praktyka, jest tam cały czas z 1m szerokiej trasy wyratrakowanej. To jest miłe, cały czas prawie równa trasa , jeszcze że śladem ratraka. W torach jadę zwykle w dół i po płaskim, tory są twarde i szybkie. Pod górkę jednak zwykle tory opuszczam i wchodzę po lepiej trzymającym wyrównanym śniegu z prawej strony. Wracając do wyprzedzania. Jakoś dobrze mi się biegnie i co jakiś czas próbuję wyprzedzać. Ludzie zwykle układają się w większe grupy, po ich ominięciu jest trochę spokojnej jazdy , po czym dochdodzę kolejną grupę. I taka taktyka się fajnie układa. Przed schroniskiem Orle wybiegamy na polanę. Słońce świeci, zaraz będzie popas. Trasa biegnie kilkoma zakosami lekko w dół, widać całą plejadę biegaczy, baaardzo ładnie to wygląda. Mi się fajnie zjeżdża, zakręty, bardzo przyjemnie. Przy większej prędkości jak jest miejsce, to biorę zakręt na przekładance. Zbliżamy się do punktu popasowego, rozglądam się co dają i łapie kawałek kajmaka produkcji domowej, wyśmienity. Do tego dopijam kilka kupków ciepłego napoju. Biegniemy dalej, teraz jest pod górkę, zrobiło się wyraźnie luźniej, wyprzedzanie jest spokojne, biegnę swoim tempem. Na około 20km drugi popas, tutaj tylko w biegu łapie garść rodzynków, popijam dwoma kubkami i bez zatrzymania jadę dalej do mety. dojechałem do ludzi którzy biegną taką prędkością jak ja. Do tego pojawiły się 4 tory, biegniemy jak na autostradzie po Dolnym Dukcie. Szeroko, warunki super, lekko w dół. To już ostatnie kilka kilometrów. Najlepiej byłoby bezkrokiem odbijając się rękami, ale niestety lędźwie już nie dają rady. Biegnę na zmianę jednokrokiem i krokiem klasycznym. W ten sposób wpadam na metę, gdzie otrzymuję medal na szyję. Wspaniale mi się biegło, warunki śniegowe były bardzo dobre. Przez kilka dni przed zawodami, po troszkę dopadywał świeży śnieg. Było równo i gładko. Trasa była niezbyt trudna, były tylko dwa miejsca gdzie musiało się użyć wyraźnie podejścia nożycami. Poza tym większość trasy pod górkę szło się krokiem klasycznym z odbica.Idę teraz do szatni po plecak i robię przebranko bielizny górnej. Wchodzę do namiotu, rozglądam się w prawo w lewo czy nie ma kogoś znajomego, podchodzę do lady po plecak, a tu widzę że Pani mi już z daleka podaje worek z moim numerem. To było bardzo miłe. Przebieram się szybko i udaje się do stołówki zawodników na posiłek i picie. Tam spotykam kolegów i z emocjami omawiamy wyniki. Mój czas to 2.5h, miłe zaskoczenie dla mnie. Kamil miał zbliżony czas do mnie, jego syn natomiast wymiata mocno 2h 5min. W przyszłym roku startuję więc z sektora 2-3. To mnie cieszy, od początku będę mógł biec swoim tempem. Impreza była wspaniale zorganizowana. Polecam biegaczom wziąć przynajmniej raz udział. Tym bardziej że są do wyboru trzy główne dystanse: 12, 25 i 50km. Moim ulubionym jest 25km. Szef zawodów oraz zwycięzca:
    2 punkty
  14. Tym razem wybór padł na region Lungau. Wyjazd z Katowic koło 23 w piątek,, na miejscu jesteśmy o 7 rano w sobotę. Droga bezproblemowa z jednym postojem na krótką drzemkę. Kwaterę mamy w miejscowości St Martin ok 500 metrów od dolnej stacji gondoli na Grosseck-Speireck.Kupujemy 4-dniowe karnety Ski-Lungau, obejmujące Katschberg-Aineck, Grosseck-Speireck i Fanninberg. Pogoda 3 dni lampy, w ostatni dzień do południa pochmurno z lekkim opadem śniegu, potem z każdą chwilą coraz lepiej i słonecznie.
    2 punkty
  15. To jest na 99% Katschi, widok na Aineck od strony St. Margarethen. No chyba, że się mylę. To ja poproszę o te trzecie kijki w nagrodą za odgadnięcie zagadki :biggrin:
    2 punkty
  16. Jedź. Przetrzyj szlak a kto wie...:smile: Paweł - my własnie wróciliśmy, warunki super ale dzisiaj już od rana miękko. Wczoraj super twardo bo w nocy było podobno -11*C ale dzisiejsza noc ciepła i miękko od rana a startowaliśmy 8:35 -niektórzy wcześniej : Może coś skrobnę później, no chyba że Jasiek coś wrzuci :biggrin: A i ludzi dzisiaj to nie było wcale. Na twoje narty dzisiaj to tylko góra FIS -11 i Majstrovska ale musisz się rano szybko zbierać... Pozdr.Torres P.S- Paweł gdybyśmy jechali np. w czwartek( nie jest to pewne ale..:wink:) to poślę Ci namiary na PM
    2 punkty
  17. Takie cos zmontowałem wczoraj na próbę w GoPro Studio :
    2 punkty
  18. Pi arowcy się wyżywią, jak padoł klasyk. Ja to odbieram jako lekki nacisk na wszelkie organa, które mają coś do powiedzenia w kwestiach decyzji, zgód itp. Trzeba przyspieszyć, więc trzeba pisać. Zresztą nie dziwię się. Ile można zmieniać i aktualizować plan z.p. Bez sensownego planu, ta gmina nie będzie miała z czego żyć. A sensowny plan to turystyka kwalifikowana (narciarstwo, rowery itp.). Wisła to zrozumiała i się coś dzieje. Może wreszcie ktoś zrozumie, że można połączyć rekreację z przyrodą. De facto zbocza Skrzycznego (północne) są łyse, do zalesień, które można pogodzić z infrastruktórą sportową, ale to wymaga myślenia, rozmów a nie pyskówki i nalatywania na siebie. Ot, tak mnie naszło, jako również "mieszkańca" Szczyrku. Wysłane z mojego V819_3G przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  19. Kocham Pilsko!!![video=youtube;7cguUMohuEE] Dziś w Poniedziałek Wielkanocny ostatni dzień kiedy można pośmigać na najlepszej polskiej górze obok Kasprowego w tym sezonie. A tak było jeszcze wczoraj: Zresztą pierwsze zdjęcie Andi-w mówi samo za siebie. Sztruksik jak i warunki wogóle jakich jeszcze nie było na Pilsku w tym sezonie. Szkoda, że to już koniec. Pozdrowienia Andrzej i Marek: No to spadamy, jak na taką zimę to i tak sporo tego było 40 dni na nartach a ciągle jeszcze przed nami finał - Kasprowy:
    2 punkty
  20. Raczej nie zniszczysz nart ale jakieś tam pojedyncze minerały na powierzchni śniegu były. Było miękko nawet z samego rana. Ratrak jeździł rano a my zakładaliśmy pierwsze ślady na sztruksie na każdej trasie. Na deser wyszliśmy powyżej wyciągów na mały free ride. Było pięknie. Jutro ponoć ostatni dzień jeżdżą wyciągi.
    2 punkty
  21. Wielkanocne PilskoDla wszystkich którzy skończyli sezon pozdrowienia z Pilska.
    2 punkty
  22. Jako, że organizatorzy WST 2016 opublikowali listę zaproszonych gości / gwiazd, nie pozostaje mi nic innego jak podać ją na forum. Chłopaki szykujcie telefony do selfików, bo będzie z kim się fotografować. W tym roku na teście mają gościć: Mistrz Olimpijski - Franz Klammer, Mistrz Olimpijski - Fritz Strobl, Mistrz Świata - Michael Walchhhofer, Mistrzyni Olimpijska i Mistrzyni Świata - Petra Kronberger, Tina Weirather, Othmar Striedinger, Tamara Tippler, Medalista Mistrzostw Świata - Philipp Schörghofer, Fabienne Suter, Mistrz Świata - Michael von Grüningen, Linus Strasser, Stefan Luitz, Mistrzyni Świata - Niki Hosp, Medalista Olimpijski i M.Świata - Christian Mayer, Medalista Olimpijski - Rainer Schönfelder, Matthias Lanzinger, Urska Hrovat, Mitja Valencic, i ... ekipa skionline.pl
    2 punkty
  23. Dzień 5 - Lodowce. Cz. 2 Ostatni zewnętrzny orczyk jest miejscami naprawdę z mocnym pochyleniem. Środkowy wyciąg i trasy wokół niego. I? Dzisiaj pojawiła się radość. Pierwszy dzień w Soelden, po opadach śniegu (nie tylko lodowiec) wygląda zupełnie inaczej. Kamienie poznikały, lód poznikał... ...Pięknie! Znany z fotek taras widokowy...a za nim, niewidoczny lodowiec Pitztal, do którego mam sentyment po moim pierwszym wyjeździe w Alpy... 10 kwietnia... nie napiszę jakiego roku. Opuszczamy teren lodowcowy długą i płaską nartostradą. Tam gdzieś w tle dojazd do lodowców. Team w komplecie. Ostry orczyk na "wypłaszczonej" focie: To też pewnie lodowiec... Tak, tak, tak - lubimy lodowce! Kończymy dzień slalomem. Cudowny dzień. Nie tylko ze względu na pogodę i trasy - przede wszystkim dzięki ekipie. Było wesoło i narciarsko. Kolejna stówka zaliczona. Na koniec wypada mi przeprosić jeszcze raz Soelden - nie jest tak źle jak mogło się wydawać po pierwszym dniu na nartach. Jutro robimy poprawkę lodowcowego terenu. Pora mocniej wyjeździć Rettenbach. Pozdrawiam marboru. PS. Termy w Langenfeldzie - bardzo ok.
    2 punkty
  24. Dzień 5 - Lodowce. Cz. 1 Rano dzień nie zapowiadał się dobrze. Mgła, opady śniegu, słaba widoczność. Pod Gigi jesteśmy przed 8. Ekipa ze Szwecji ma opóźnienie, Chłopaki muszą wypożyczyć sprzęt. Jedziemy na górę i pierwsze zjazdy zaliczamy po sztruksie przykrytym pierzynką. Nart nie widać. Zaliczamy trzy zjazdy i już razem podążamy ku lodowcowej krainie. Na focie trzech Szwedów. Początki są trudne. Jazda z ograniczoną widocznością...ale już nam się podoba - trasa przy gondoli super! Artix & Paula. Po krótkiej przerwie kawowej tak jakby zaczęło się przejaśniać. ...aż tu nagle, po godzinie 11 - zaatakował nas wielki, jasny punkt na niebie! Odsłoniły się widoki. Dół: I w górę... My trasy, chłopaki poza trasami. Wszyscy mega zadowoleni - jazda jest pierwsza klasa. Malowniczo... Tiefenbach w pełnej okazałości:
    2 punkty
  25. Mnie również Soelden nie powala na kolana - to dobry ośrodek na listopad i kwiecień, natomiast nie rozumiem pchających się tam w szczycie sezonu.W Gurglach zawsze jest dużo mniej ludzi niż po sąsiedzku-na obrzeża sezonu również niczego sobie. My eksplorując Kuhtai zawsze zaczynamy z Oetz - po 1 wjeździe gondolką i 1 zjeździe do Ochsenalm - co zajmuje niewiele czasu - wsiadamy w skibusa do Kuhtai i potem powrót - szkoda auta na ten podjazd na ponad 2000 mnpm.
    1 punkt
  26. Marionen. Ruszając z Jakuszyc trasą turystyczną w kierunku na Chatkę Górzystów i dalej Świeradów pierwszy przystanek mamy w schronisku Orle. Na stronie Jakuszyce info w zakładce pogoda/kamery jest online omawiane schronisko. Pozdrawiam Grzegorz
    1 punkt
  27. Białka chodzi tylko do 3go kwietnia.
    1 punkt
  28. Lućky, Brhliska i talerzyki na południu ruszą w weekend.
    1 punkt
  29. Szlakiem nie, ale z przewodnikiem można :smile: Cytat z letniej wycieczki w Dolnie Złomisk: "Dlaczego nie weszliśmy na Wschodnie Żelazne Wrota ? Nie dopisała nam pogoda. Przede wszystkim było bardzo ślisko. Zrobiło się też tak pochmurnie i wietrznie - że postanowiliśmy przerwać naszą wycieczkę i powrócić nad Popradzki Staw. Była to nasza 18 wyprawa prowadząca poza turystycznymi szlakami – i pierwsza, gdzie nie udało się osiągnąć zamierzonego celu." http://www.tatryinietylko.pl/artykuly/dolina-zlomisk-zlomiskova-dolina
    1 punkt
  30. Orczyki z Krupowej też na czerwono... I stoi też gondolka Grand Jet... Od jutra do soboty jestem na Chopoku.
    1 punkt
  31. Dzisiaj Lucki nieczynne. Zamknęli trasę na Jelenim Gruniu.
    1 punkt
  32. Czołem! Parę słów komentarza. Gurgle -nie byłem, od lat się napalam - w tym roku zapewne jeszcze zrobię :-) (a zdjęcia i opisy nakręciły mnie jeszcze bardziej). Soelden - narciarsko pełen max. Podstawa to oczywiście słoneczko i -1 do -5 stopni, w połowie kwietnia (a najczęściej wtedy tam jeżdżę). Wyjazdy na "prognozę pogody" - coby się nie wpakować w jakieś mgły i śnieżyce. Te stare krzesła i orczyki - w tym okresie są kompletnie nieistotne, mało kto z nich korzysta. Jeden z nich (ten a`la Goryczkowa) służy za poranną "podwózkę" z niżej położonych hoteli w Hochsoelden i nic więcej. Większość łorcyków i tak w tym czasie nie chodzi, bo po co.... wszyscy śmigają gondolami i zarąbistymi krzesłami. Warun i minerały - kwestia aktualnej pogody, opadów, kalendarza itp - a raczej nie słabego przygotowania.... Tłok, też jest kwestią względną, jak wspominałem, w połowie kwietnia zjawisko to raczej nie występuje. Zjazd na sam dół - to tylko droga powrotu na chatę - ja się lubię pomęczyć na koniec dnia trasą jak w Szczyrku 30 lat temu, ale to tylko ostatni zjazd. Normalnie nie ma sensu zjeżdżać na dół, mając taki wachlarz możliwości powyżej 2500 m. Zawsze można śmignąć w dół gondolą o 16.30, a w pewnym momencie już trzeba, bo na dół nie ma po czym zjechać. Ceny nie są lajtowe, ale (podkreślam znaczenie pogody) warto je przełknąć, aby zaznać narciarskiej ekstazy :-) Jak wspomniałem - zawsze jeździłem tam w kwietniu (więc po sezonie, niższe ceny, mało ludzi itp) - ale warunki zawsze mieliśmy wyśmienite. Zgadzam się też z tym, że przy kaszaniastej pogodzie, tłumie ludzi etc wrażenia mogą być słabe... Zaraz poszukam jakiś zdjęć na poparcie ww zdań :-) Pozdr, G
    1 punkt
  33. Jeśli przez "klimat" rozumiesz klimat ludzki, zapotrzebowanie na ten rodzaj rekreacji, to zdecydowanie się nie zgadzam . Myślę, że gdyby tylko były regularne, śnieżne zimy, wzrost świadomości ruchowej u Polaków, chociażby wielka popularność zwykłego biegania, na pewno przełożyłby się na popularność biegania na nartach. W tej chwili o to trudno, bo kto będzie jeździł tylko do Jakuszyc czy pod Śnieżnik? Tylko najwięksi wariaci... Przy okazji - fantastyczny szlak na biegówki pod Śnieżkiem właśnie - fajna robota miejscowego samorządu: http://www.znajkraj.pl/przez-gory-bialskie-i-masyw-snieznika-na-biegowkach Bardzo polecam zajrzeć, rzucić okiem na zdjęcia. Piękna trasa przez piękne tereny. Trzy bezśnieżne zimy czekała, by w końcu ruszyć. :] Szy.
    1 punkt
  34. Sezon zimowy powoli chyli się ku końcowi. Trzeba znaleźć sobie zajęcie na kilka miesięcy. Ponieważ świąteczne śniadanie przeciągnęło się w czasie, na narty już za późno, a szkoda dzień spędzić w lenistwie.... Stwierdziliśmy, że fajnie byłoby zobaczyć Szczeliniec Wielki kiedy jest jeszcze tam sporo śniegu, byliśmy tam wielokrotnie tylko latem. I tak to mniej więcej wyglądało: Wracając postanowiliśmy sprawdzić co się dzieje w mniejszych stacjach narciarskich i niestety nie napawa to optymizmem. W przeciwieństwie do Czech wszystko już prawie pozamykane. Rymarz w Jugowie zakończył sezon. To samo w Sokolcu, na przełęczy i górnik pozamykane. W Rzeczce Na Stoku na trasie przy orczyku śnieg jest i trasa wyratrakowana ale zamknięte. Podobno zamknęli bo nie było chętnych. Pamiętam jak kilkanaście lat temu na tym samym stoku to wyglądało, gdy był jeszcze poprzedni właściciel. Musiało się zebrać minimum 10 narciarzy to wtedy pan z obsługi włączy wyciąg. Mieliśmy wtedy 2 metody. Pierwsza szliśmy na drogę zatrzymywać samochody i namawialiśmy kierowców z nartami, żeby dołączyli do nas. Druga to dokupowaliśmy karnety do brakującej dziesiątki. W Czechach od kilku lat widzę działające wyciągi nawet jak na stoku jest jeden, dwóch lub trzech narciarzy. Może jednak metoda najpierw włącz wyciąg niż nazbieraj narciarzy jest lepsza? A trasa w Na Stoku naprawdę wyglądała bardzo zachęcająco. Narty miałem w boksie i z godzinkę lub dwie bym pozjeżdżał. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  35. Do domu wracać czas. Kolejny dzień na Gurglach i to był dobry wybór. Ośrodek mimo świąt był bardzo luźny i można było super pojeździć. Sezon w Alpach zakończony. :sorrow:
    1 punkt
  36. W ostatni dzień, po porannym szybkim pakowaniu udajemy się do kolejnego miejsca i eksplorujemy stoki Fanninberga. Ośrodek to dwie kanapy 6-osobowe, z których poprowadzone jest kilkanaście, wyciętych w lesie niezbyt długich tras (około 500m przewyższenia)Wadą wg mnie jest duża ilość krzyżówek gdzie trzeba zachować szczególną ostrożność oraz liczba szkółek narciarskich i osób uczących się co w połączeniu z niezbyt szerokimi trasami sprawia iż jazda w niektórych miejscach jest mało komfortowa.Lepsze wrażenie robiły trasy po lewej stronie wjeżdżając długim krzesłem, szersze, fajnie nachylone i z mniejszą ilością osób. Ośrodek na pół dnia lub ewentualnie dla mniej wymagających osób.Po 14 schodzimy ze stoku i po zapakowaniu boksa, udajemy się w drogę powrotną i ok. 22 jesteśmy pod domem w Katowicach.
    1 punkt
  37. Kolejny dzień nartowania spędzamy w stacji położonej najbliżej naszej kwatery czyli Grosseck - Speireck. Ośrodek to dwie gondole wychodzące z dolin oraz szybkie 4-osobowe krzesło z bublinami na szczyt Speirecka, reszta to starsze wyciągi typowo transportowe. Genialna trasa schodząca do Mautendorf, długa, szeroka, kręta w lesie, spędziliśmy tam dobrych kilka godzin. Poza tym super trasa ze szczytu Speirecka poprowadzona początkowo grzbietem w wariancie do dolnej stacji w St Michael daje dobre 6 km bardzo zróżnicowanego i ciekawego zjazdu.Nie jest to może ośrodek dla połykaczy kilometrów, ale trasy są ciekawe i fajnie poprowadzone i można tam spędzić, szczególnie przy pięknej pogodzie super dzień. Niestety ostatni zjazd tego dnia trasą nr 2 do St Michael już bardzo zdegradowany z licznymi przetarciami. Wogóle odniosłem wrażenie iż trasy na Katschbergu były lepeij przygotowane i trzymały się do samego końca w dobrej kondycji tu natomiast bardzo miękko i duże odsypy, mimo bardzo podobnej wysokości npm. Dzień jak najbardziej na plus.
    1 punkt
  38. Pilsko 25.03.2016.Na Pilsku w dalszym ciągu ogólnie warunki można określić jako bardzo dobre - jak ktoś pojedzie nie powinien żałować :smile:
    1 punkt
  39. Dzień 6 - Lodowiec Rettenbach. Cz. 1 Miała być piękna pogoda i co? Po dobrze zapowiadającym się "niebie" o świcie - niestety prognozy się sprawdziły. Cały dzień chmury, przez które słoneczko jedynie próbowało się przebić, śnieg, wiatr i zero kontrastu. Dzień szósty w dolinie Otztal okazał się najgorszym z powodu aury. W planach - pojeżdżenie na lodowcu Rettenbach i po pucharówce. Zaczynamy od trasy numer 11 - to tak specjalnie dla Idealist. Trasa, z samego rana, gdy nie ma na niej tłumów - jest cudna! Dzisiejsza rozgrzewka to podwójny zjazd właśnie nią. Góra jest szeroka, konkretnie pochylona, ma sporo ciekawych garbów, dołków... ...dół, zwężka i kawałek wypłaszczenia przy knajpkach. Gdy nogi już nabrał odpowiedniej temperatury postanowiliśmy udać się w kierunku celu dnia dzisiejszego. Ekipa ze Szwecji...zaspała... Kilka minut i jesteśmy na miejscu. Początek jest niebieski. Mimo tego, że jesteśmy na miejscu ok 10siątej, to trasa nosi znamiona ratrakowaniu. Wieje i jest zimno. No to na czarną 31 - pucharówkę. Jeszcze rzut oka na niebieską w pełnej krasie... Czarna zaczyna się od kolei pośredniej gondoli. Szeroka, konkretnie pochylona ze wspaniałym naturalnym śniegiem. Jazda nawet w tak niesprzyjających warunkach pogodowych jest czystą przyjemnością. Kontrastu jest zero... fotki z dzisiejszego dnia są mocno podrasowane inaczej nic na nich nie byłoby widać.
    1 punkt
  40. Dzień 4 - Soelden początek. Cz. 1 Niestety fart chyba mnie opuścił...? Wstajemy rano, a za oknem chmury i lekko prószy śnieg. Cóż? W prognozie Skionlinowej było również słoneczko zza tych "baranów", więc nadzieja jakaś była. Ośrodek Soelden czynny jest od godziny 8, do 16:30...i po co tak wcześnie? Wyspać się człowiek nie wyspał... Hochgurgl jeśli chodzi o to dużo bardziej przyjazne miejsce...ale jak się po dzisiejszym dniu okazało - nie tylko ze względu na późniejszy start. Kupujemy karnety - 3 dni kosztuje 141,50 EUR - cena jak absolutny Top alpejskiego świata...a czy rzeczywiście Soelden zasługuje na takie stwierdzenie? Zaraz pewnie się narażę wielu forumowiczom... ...moim zdaniem Soelden jest przereklamowane. Ośrodek jest ok, trasy również... ale to nie wszystko. Zaznaczę, że to moja subiektywna ocena, po zjeżdżeniu praktycznie wszystkiego wyłączając lodowiec (dzisiaj z lodowca była uskuteczniona jedna trasa - widoczność zerowa). Lodowiec, to ostatnia deska ratunku dla Soelden - by się wybronić w moich oczach a zwłaszcza nogach. Skąd taka niepochlebna ocena? Tysiące ludzi, trasy kiepsko przygotowane, a na trasach lód, niektóre krzesła podobne do tych z Goryczkowej...i ta cena za karnety?... Nie żebym lodu nie lubił...ale jeśli mam wybierać, to wolę jednak śnieg (może być sztuczny) o konsystencji śniegu a nie grudek lodu, kaszy pomieszanej z cukrem. Duży zonk, to również olbrzymia ilość minerałów na trasach - nawet na tych pełnych śniegu...a na dole (wszystkie zjazdy do miasteczka) horror - przetarcia, błoto, kambury a rano przygotowaniem tych tras chyba zajmowali się ratrakowi po sznapsie (doły, grudy lodu, bruzdy - ogólnie masakra) - pierwszy nasz zjazd dzisiaj to było Giggijoch następnie trasa 13, 20 i 21. Dużo negatywów jak na ten pierwszy dzień w "Topie" doliny Otztal. Oj... w moim indywidualnym rankingu ośrodków - końcówka stawki jak na razie. Ale zacznijmy od początku. Kto pierwszy na gondolkę? A kto pierwszy na trasie? Pogoda nie rozpieszcza - mleko, chmury, padający śnieg i porywisty wiatr - rano tylko czasami u góry przebłyski słoneczka. Od strony Giggijoch jedyna sensowna trasa to czarna 14 i czarna 25 - reszta... no może poza 11 - to istna Białka z milionem ludzi wszędzie. Czarna 20...a zwłaszcza wyciągi w tej części... Dramat! Szczególnie jeśli chodzi o ośrodek narciarski pretendujący do światowej czołówki. W taką pogodę jak dzisiaj - podwójne krzesło rodem z Goryczkowej - to duże nieporozumienie...a podobnych krzeseł w ośrodku jest niestety kilka... Udajemy się na drugą stronę... ...w poszukiwaniu Agenta 007 i jego miejscówek. Szczyt Gaislachkogl oraz "bondowski" wyciąg, zabudowania - to jedyne miejsce, które przypadło nam do gustu...choć bez przesady. Wyciągi widzieliśmy wyglądające lepiej. ...stacji dolnej - fakt: nie. Trasa numer 1 biegnąca ze szczytu - fajna, malownicza...niestety również mocno zaniedbana. Jak to możliwe by na jej środku znajdowały się kamienie wielkości kurzych jaj? I to nie jeden, i to nie w jednym miejscu? Jakaś kamienna lawina była, czy co? Zewnętrzna część Gaislachkogl... Czerwona 2a w odróżnieniu od niebieskiej - ufff bez ludzi. Już w niebieskiej części... ...a to akurat była "wolna luka". PS. Większość zdjęć z tej części zrobionych w czasie pierwszych 1,30 h. Tłumy się jeszcze nie przedostały na górę.
    1 punkt
  41. No to jeszcze raz. Trochę jej nie wyszedł początek, ale to tylko mój zjazd na Tschaneck`u czerwoną 4a, nie tą testową. Reszta jest OK. [video=youtube;YZnOARCPHbE]
    1 punkt
  42. Dzień trzeci - in action! Widoczki, trasy już były... ...pora na zdjęcia akcji :biggrin: Najsajmprzód - Fly... Lady Ski Race! Hero Bez teleranku :frown:: Cóż za mina :biggrin: Na krawędzi... To tyle na dzisiaj. Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  43. Dzień trzeci - powtórka Hochgurgl. Rano, tak jak pisałem, w Langenfeldzie przy szczytach chmury... ...już myślałem, że odetchnę od Słońca, ale gdzież? Po dojechaniu do Hochgurgl - lampa. Dzisiejszy dzień - to mało fotek, sporo kręcenia kamerą jazdy i opalanie. Cały dzień - frajda na całego! Trochę ujęć z opaski na nodze - fotki wyszły lepiej niż filmik. Podziwianie widoków. Na horyzoncie Italia. Tutejszy "kawałek pierzynki"... Czilaut. Aktorka niektórych ujęć... Kolejny widoczek. Podobny szczyt jest na Tuxie... Tutejszy mini ratraczek. Dzień minął nie wiadomo kiedy. Materiału na filmik aż nadto - pytanie: kiedy znajdę na to czas? Kolejna stówka z Endo odhaczona. Obergurgl, Hochgurgl oceniam bardzo wysoko. Fajne, urozmaicone trasy - miejscówka idealna na dwa... góra trzy dni - każdy znajdzie coś dla siebie, nie sposób się tu zgubić. Wprawny narciarz zrobi wszystkie trasy, z powtórzeniami najciekawszych w ciągu jednego dnia. Jutro Soelden. PS. Jak to jest? Jedni piszą Solden z dwoma kropkami nad o, inni Soelden - jak jest prawidłowo?
    1 punkt
  44. Hej Dzięki Teresa za informacje Kiepsko znaleźć coś więcej, a w ostatnich 2 tygodniach trochę potestowałem, więc może ktoś uzna te informacje/doświadczenia za pożyteczne 2 tygodnie temu testowałem na Chopoku gogle fotochromowe: Wed'ze Land 700 S1-S3 oraz udało się kupić żonie promocyjnie Julbo Vesta z szybką Zebra Light S1-S3 model 2012/2013. W ten weekend (przedłużony - 4dniówka) testowałem w Tatrach 2 dni totalna lampa, 1 dzień początek pochmurno potem lampa i 1 dzień pochmurno/wiatr/śnieg gogle Julbo Aerospace też z szybką Zebra Light S1-S3 model 2015/2016. Tak prezentuje się zakres szybek Julbo - Cameleon, SnowTiger, Zebra i Zebra Light Fotki gogli w półcieniu/pokój - rozjaśnione szybki: 1. Julbo Vesta Zebra Light żony 12/13 2. Wed'ze Land 700 3. Julbo Aerospace Zebra Light 15/16 Fotki gogli w pełnym słońcu: 1. Julbo Vesta Zebra Light żony 12/13 2. Wed'ze Land 700 3. Julbo Aerospace Zebra Light 15/16 Nie porównywałem do innych gogli Uvex, Brenda, Smith itp. w mojej opinii szybki Zebra Light są genialne! szczególnie do backcountry, w pełnym słońcu nie były może bardzo ciemne (trochę jaśniejsze od moich okularów Cat. 4), ale w słońcu na śniegu nie raziły, można było swobodnie użytkować, przy ograniczonej widoczności lub w lesie dużo jaśniej, zmiana następowała bardzo płynnie i szybko jest niezauważalna. Zebra Light ma dużo większy zakres w stosunku do Land 700, tz. są dużo jaśniejsze, a w pełnym słońcu dużo ciemniejsze (nie widać oczu, na zdjęciu Land 700 delikatnie widać). Na pewno jak będę wymieniał okulary w przyszłości to kupie Julbo z szybką Cameleon . Oczywiście każdy ma inne priorytety i ocenia w kategorii cena/jakość. Jeżeli wytrzymają 4-5 lat to uważam za bardzo udany zakup, do zestawu załączony jest solidny pokrowiec, warto z niego korzystać jeżeli kupujemy już gogle tej klasy. Acha nie jest to test sponsorowany, tylko prywatny użytkowy Pozdrawiam Tomek
    1 punkt
  45. Szrenica Kiedy ja sobie uprzyjemniałem dzień nartowaniem, Ania z buta zdobywała Szrenicę i tak to wyglądało: Schronisko na Hali Szrenickiej A zima w Karkonoszach naprawdę jeszcze się nie skończyła Wodospad Kamieńczyk Ania pozdrawia serdecznie.
    1 punkt
  46. Szrenica, Szklarska Poręba I mnie los rzucił w niedzielę do Szklarskiej Poręby. Szkoda Jodek1 i MichalR, że się przy okazji nie poznaliśmy. Ja zjeżdżałem głównie przy orczyku Świąteczny Kamień z racji zawodów. MichalR w niedzielę można było obniżyć koszty. Opłata startowa wyniosła mnie 20 zł. Mogłem za to korzystać z Karkonosz Express i orczyka Świąteczny Kamień. Dodatkowo w barze Żywiec, obiad z napojem i browar. Jak na 20 złotych to chyba całkiem, całkiem. O pogodzie i warunkach na trasach pisaliście i nic dodać nie mogę. Jedyne co mogę powiedzieć , to Szrenica jest bajecznie piękna, niestety nie zawsze to widać. Dla mnie to jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce. W oddali majaczą chyba "Końskie Łby" Powód mojej wizyty na Szrenicy Bramki niejednokrotnie leżały na śniegu Nieco niżej ze Śnieżynki można podziwiać panoramę Szklarskiej Poręby. Trochę odpoczynku się należy Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  47. Dzień 2 - Obergurgl cz. 1 Dzisiejszy drugi dzień? Cóż tu dużo gadać - był wspaniały. Plan - Obergurgl. Auto parkujemy tam gdzie wczoraj - wbijamy się na Top Mountain Star...musiałem poprawić ujęcia filmowe... zjeżdżamy pod Top Expres i przedostajemy się do miejsca przeznaczenia. Pogoda? Mróz ok -5, słońce. Żegnamy Hochgurgl... ...i zaczynamy po kolei testować trasy po drugiej stronie ośrodka. Na początek czerwona 5 i jazda pod gondolę do samego miasteczka. I w górę... Z Festkogl na początek 7... ...a potem niebieska6, czarna 8. Kolejna to czarna 9. Boska! Śnieg naturalny - jest cudnie! Powoli podążamy ku zewnętrznej stronie Obergurgl. Naszym oczom ukazuje się tutejszy Materhorn... ...tak naprawdę to Hangerer, któy jest łudząco podobny do wyżej wspomnianego. Wysokość 3020 m npm. Miasteczko Obergurgl z innej perspektywy... Wbijamy się na Hohe Mut 2670 m npm i...
    1 punkt
  48. Dzień Pierwszy cz. 2. Hochgugrl. Jeździmy to tu, to tam zachwycając się tym jak piękny i wspaniały to sport, to nasze narciarstwo! Ośrodek - bajka! Filtr do twarzy numer 20 jest dzisiaj za mały. Jeżdżąc, mimo mrozu czujemy na twarzy delikatne pieczenie. Czerwona 28 bardzo nam się podoba. Jest szeroka i słusznie pochylona. Przebijamy się do zewnętrznej części ośrodka. Ludzi, warunki...? Tak jak widać... Jestem przerażony tymi tłumami w weekend... ...aż strach pomyśleć, co będzie jutro? Na muzeum starych motocykli szkoda nam czasu. Jesteśmy nienasyceni jazdą i jeździmy praktycznie bez żadnej przerwy. Najczęściej różnymi wariantami z samej góry, na sam dół - kończąc jazdę trasą numer 25. Zaliczamy wszystkie trasy i powtarzamy, te które najbardziej przypadły nam do gustu. Czarną 27, czerwoną 28...a potem do samego dołu... Mimo, że słońce operuje coraz mocniej - dół trzyma praktycznie do 16stej. Kończymy pierwszy dzień. Endomondo wskazuje przejechanych 106km. Jak na rozruch - jest ok. Na koniec zdrówko, tych, którzy mieli razem z nami być, śmigać - a z różnych względów nie pojechali... Pozdrawiam i do jutra. marboru
    1 punkt
  49. Podróż Pewnie podróż w Alpy, droga niewielu z Was zainteresuje, dla wielu pewnie jest nudna i jest to tylko konieczność przejechania setek kilometrów...ja to trochę inaczej postrzegam i inaczej przeżywam. Bardzo pozytywnie i radośnie. Widok pierwszych górek, choć widzianych już przecież tyle razy stanowi w moim organizmie paliwo do produkcji endorfin. Szczęścia i uśmiechu. Jechaliśmy przez Mikulov, Salzburg, Lofer, St. Johann in Tirol...a dalej wiadomo... W Salzburgu na granicy korek w jedną, korek w drugą stronę - stąd odbicie na Lofer gdzie przejazd jest bezproblemowy (zero korków, zero kontroli na granicy). Po drodze i po zjeździe z autostrady najtańsza E95 w St. Johann in Tirol - za litr trzeba zapłacić teraz 1,06 EUR. Pierwsze górki... Tradycyjna fotka przy wodospadzie: Czyż takie widoki z drogi nie są piękne? Pogoda dla tych, którzy dzisiaj byli w górach, na nartach była boska... ...boskie są Alpy! Kmarcinie, Piotrze_67, Bumerze...pamiętacie tę podróż z przed roku, z przed dwóch lat? A teraz trzy zagadki... ...zagadki narciarskie z drogi. Co to za miejsca, co to za ośrodki narciarskie? Numer jeden: Numer dwa: Numer trzy: Jest to absolutnie banalne zadanie... ...ale dla tych, którzy nie byli, nie jechali - mała podpowiedź. Po powrocie na autostradę...w okolicach Innsbrucku termometr w aucie wskazuje taką oto temperaturę! Ottt droga, którą tyle razy, tylu narciarzy podąża... Wjeżdżamy do doliny Otztal i niebawem mijamy kolejny ośrodek narciarski... To może pytanie numer cztery - jaki? Na miejscu jesteśmy późnym popołudniem. Powitalny "sznaps" a potem piwko...i dopiero czuję zmęczenie. Widoczek z balkonu na tyrolską wieś. Uwielbiamy takie okoliczności przyrody. Jutro zaczynamy jazdę!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...