Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
23.04.2016 - 23.04.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 23.04.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
cz.1Wahałem się czy warto dziś jechać,bo zapowiedzi pogody nie były najciekawsze,ale szansa na dobry poranek nawet spora.Jak zwykle pobudka o 4.00 i spojrzenie za okno - nie pada! Skoro tak,to może będzie dobrze. Zaspany gramoliłem się nieco dłużej niż normalnie,bo wczoraj wieczorem wpadła fucha,więc nawet nie odpocząłem. Na szczęście droga przebiegła spokojnie,tylko woku Oravskiej Polhory przybywa remontów i wahadeł. Przybyło też sporo nowego asfaltu od granicy. Najbardziej bawił mnie znak,jeszcze po polskiej stronie z napisem "Pozor!"Ciekawe jak to jest,kiedy Słowacy coś robią i muszą postawić znak po naszej stronie - potrzebują zezwoleń? Ale nie o tym dziś. Na miejsce dotarłem jeszcze przed ósmą. Parking praktycznie pusty. Odebrałem swoją naklejkę "King of Mountain" i pod krzesełko. Porównując do zeszłego weekendu,ludzi zdecydowanie mniej. Patrzyłem jeszcze na parkingu za polskimi rejestracjami,ale żadnej nie namierzyłem. Tak jakby ktoś z Forum przyjechał. Następne krzesło,tj. "wygwizdów" nie chodzi. Pozostaje biedronka,ale ta zjeżdża tak w sam raz. Łapie się na pierwszy kurs. Niestety widać,że wszędzie śniegu ubyło... Funitelem na szczyt i czas na pierwszy zjazd. Na górze chłodno,tj. 0 st. Na dole było +8. Za to wiatru praktycznie brak.Trasa już mocno zawężona na początku,ale przejazd bezproblemowy i tu szok - jest total beton! Ostro przymroziło i to tak u góry dość długo trzymało. Dla moich Armad to nie najlepsze warunki,choć one nieźle sobie radzą.Z resztą poniżej Lukovej dość szybko puszczało.Skoro warun niezły,na trasie dość pusto,to pozwoliłem sobie na nieco szybszą jazdę. Szło dobrze,ale na hamowanie brakło pary... Wywinąłem orła przy dużej prędkości i... nie mogłem się zatrzymać.Myślałem,że do Funitela dojadę,ale na plerach! W końcu się zatrzymałem,przejechałem dobre 200 m. Postanowiłem poczekać,aż trochę puści,zanim ponownie się bardziej rozpędzę. Chyba odczuwałem zmęczenie po rowerze. Pojeździłem trochę po trasie 1 abc no i przyszedł czas na browar. Początkowo miał być po Funitelem,ale ostatecznie postanowiłem dotrzymać tradycji i ruszyłem na południe. Na czarnulce nadal dość śniegu,ale ratrak już tam dawno nie jeździł. Mi to nie przeszkadza, gorsze jest dalej,na trawesie. Niestety są już spore przerwy,których objechać się nie da. Nie ma wyjścia,trzeba cisnąć z buta. Za to knajpa na Kosodrevinie totalnie pusta.Nawet część stolików z tarasu posprzątali.Obsługa się nudzi,bo nie ma ludzi. Przynajmniej spokojnie można złożyć zamówienie i wybrać sobie miejsce relaksu. patrzę na gondolki,a te jeżdżą puste. Czasem jedynie korzystają z nich piesi turyści. Raz na czas trafi się też taki wariat jak ja... :wink:9 punktów
-
6 punktów
-
Świetna opowieść z Jackson Hole. Wciąga w miarę oglądania :smile: Istne wariactwa :shocked: [video=vimeo;163214386] https://vimeo.com/1632143864 punkty
-
cz.2 - powrót na północUznałem,że nie ma już sensu jeździć na południu,bo więcej się nachodzę niż pośmigam.Wracam więc na północ i postanawiam sprawdzić pozostałe jeszcze przy życiu trasy po za 1 abc. Na początek Majova - początek wąski,później super jazda! Co lepsze,to się tak trzymało do końca. Następnie z Funitela obadałem ciągłość czarnulki nr 7 i jak tam się dostać. Ta miejscami już mocno wytopiona,ale w większości da się fajnie pojechać. Tą opcją jeździłem niemal do końca,mimo nieco wkurzającej biedronki - gdyby to było wahadło jak na Żarze... No ale opcja czerwono-czarna najbardziej mi leżała. Dlaczego taka opcja? Bo relatywnie najdłuższa trasa i najmniej dymania z buta. Do Funitela od "jęzora lodowcowego" już spory kawał. Jakby Wam to mogli Golce zaśpiewać: "Do Funitela wróć"... :biggrin: Nie chciało mi się,wolałem czasem poczekać na tą biedronkę. Większość czasu pogoda była niezła - trochę mętne niebo,ale słońce się przebijało.Później zaczęła straszyć ciemne chmury,ale dopiero po 14 pojawił się lekki opad. Na górze sypał śnieg (!!!) ,a na dole nieco kropiło. To był znak,żeby powoli kończyć. Na koniec wspomnę,że były też małe WZF-y.Najpierw na szczycie dostrzegł mnie TopPaner (mam nadzieje,że dobrze zapamiętałem nick),który dziś bez nart wybrał się z Żonką na wycieczkę. Później,kiedy zmierzałem już do parkingu,a właściwie do krzesła na Biela Put,rozpoznał mnie mój imiennik - Fafek. Miło było Was poznać. Fafek,szkoda,że mnie wcześniej nie dorwałeś,to byśmy sobie razem pośmigali. Serdeczne pozdrowienia dla Was!Cóż,Z Maćkiem odbyliśmy wspólnie drogę na dół i czas było się pożegnać.Kiedy kończyłem pakowanie,mocnie zaczął padać deszcz. Miejmy nadzieję,że to się zmieni w śnieg i jutro będzie przyjemnie. Trzymam kciuki!4 punkty
-
No to się pewnie gdzieś mijaliśmy po drodze :smile:My "zamykaliśmy" trasę tak około 14:20 to było tak: góra i gdzieś na wysokości Lukoveja tutaj ostatnia ścianka przed Funitelem i widok na Majovą. Ten ostatni zjazd Majovą - super :angel: Miałem napisać że to my "zgasiliśmy światło" i pozamykaliśmy bramki na Chopoku ale Johnny zrobi to za nas dzisiaj :tongue:Pozdr.TorresP.S- sorry za zdjęcia że takie "surowe" i bez obróbki ale.... ::biggrin:4 punkty
-
Oglądałem prognozy i zima na Kasprowym potrwa do pierwszych dni maja. Na nizinach też raczej chłodno. Szczerze to dla mnie to fatalne prognozy. Oczekuje ciepłej wiosny ,również w górach. Zimowo miało być na K.W. 09-10.04.16 a było ciepło,mokro i mgliście.3 punkty
-
Witam, Od dwóch dni jeżdzę w dolinie Otztal ze względu na zamknięcie zimowych tras w Solden jeżdzę w Gurglach - warunki genialne , pusto - jak ktoś ma chęci , czas .... nie ma się nad czym zastanawiać - Kierunek jest jeden Gurgle - otwarte jest 100 km tras !!!!! Zrobiłem spooro zdjęć po powrocie napisze solidną realcję.2 punkty
-
Lipa Panie - szkoda czasu... pieniędzy nie szkoda, bo byłeś na sezonówce - i to jest jedyny plus moim zdaniem - Ty Maćku pewnie zadowolony jak zwykle :biggrin: ...ale sztruksik na jednej fotce jest :cheerful: Trasy malina, ludzi mało :wink: Mam nadzieję, że to już ostatnia relacja z Chłopoka...bo szczerze, to już nim ż...m hahaha Skutecznie mnie Chłopaki w tych wszystkich relacjach do niego zniechęciliście. Maciek, będziesz chyba musiał w przyszłym roku mnie porwać i tam zawieźć, bo dobrowolnie się nie zgodzę :biggrin: Dzięki za relację i mam nadzieję, że już ostatnią z tego miejsca...2 punkty
-
http://katowice.tvp.pl/25010386/22042016-godz-1830 Nie mówili ile szerokości ale wytrzyma pod płachtami do plus 40 stopni a na stok można go rozłożyć w temperaturze do plus 10 stopni2 punkty
-
Wczoraj w aktualnościach tvp katowice mówili że ten zmagazynowany śnieg w BSA wystarczy na trase o długości jednego kilometra i grubości 30 cm2 punkty
-
Jasiek to jest nic , dzis usmialem sie do lez, wspaniala promocja z kasprowego : Dla wszystkich miłośników białego szaleństwa przygotowaliśmy wiosenne promocje. Po zarejestrowaniu karty PKLpass w sklepie online i zakupie trzech skipassów całodniowych na Kasprowy Wierch, czwarty skipass nabywa się z 10 proc. zniżką. )) buahahahahahahahahah2 punkty
-
Spójrz z kolegami na Stryn o którym pisałem. Myślę że dobra opcja letnia dla was. Daleko ale w paru zawsze droga idzie szybciej :smile:2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Byłem teraz 3 dni w Livigno,niestety zamiast jak zawsze na prognozę super last minute,tym razem na towarzystwo,które odłowiłem z forum,inaczej musiałbym jechać sam.Oni mieli rezerwację,więc pojechaliśmy o dzień za wcześnie. W nocy spadło około 30-40 cm śniegu świeżego i bardzo mokrego,nie zdążyli ubić,więc warunki ciężkie.Moje towarzystwo,para młodych deskarzy freeridowców zaczęło mnie ciągnąć poza trasę,myślę,że oczekiwali wartości ludycznych.Dotychczas poza trasą jeździłem tylko w lesie na firnie i po puchu na twardym podłożu i na slalomkach nie było problemu.Teraz miałem tylko komórkowe gigantki na 193 cm,ale postanowiłem stawić czoła nowości,nie było to proste,ale przetrwałem.Moi deskarze radzili sobie wyśmienicie,obserwowani przeze mnie narciarze na sprzęcie freeridowym różnie,ale raczej znacznie gorzej niż deskarze.Najbardziej dawała mi w kość długość narty,zapadającej się głęboko. Zastanawiam się,na ile lepiej by mi się jeździło,gdybym miał coś szerokiego i krótkiego-czy nic by na te warunki nie pomogło... Bo może jednak dołączyć do kolekcji coś nowego...1 punkt
-
W wątku kolegi Wojut wspomniałem,że obrabiam niektóre swoje zdjęcia,choć np. Jasiek tego nie dostrzegł.Taki był mój cel. :wink: Gdyby aparat oddawał realny obraz,na pewno bym nic nie poprawiał.Co konkretnie? Kilka przykładów na szybko z ostatniej wyprawy na Chopoka.1.Szczegóły na zdjęciu.Zwróćcie uwagę na muldy - niby widać ja na obu zdjęciach,ale... [ATTACH=CONFIG]31652[/ATTACH]Ciemny las - to nie jest najlepszy przykład,ale teraz tylko taki mam pod ręką.W skrajnym przypadku las był czarnym obrysem,a dopiero po obróbce było widać drzewa... [ATTACH=CONFIG]31641[/ATTACH] [ATTACH=CONFIG]31643[/ATTACH]2.wypoziomowanie zdjęciaLepiej się patrzy na zdjęcie,kiedy jest w poziomie,jakbyśmy naturalnie stali i patrzyli na widoki...Zwróćcie uwagę na krzywy słup na pierwszej fotce. W tym przypadku to dwa różne zdjęcia,ale kiedy nie mam wyboru,to je "prostuję" - da się! 3.SkadrowanieCzasem coś/ktoś nam się zaplącze w rogu zdjęcia,choć tego nie chcieliśmy. Wystarczy je obciąć... Jak znajdę przykład,to wrzucę,ale wszystkie nieudane zdjęcia chyba już skasowałem... Nie najlepszy przykład,ale mnie więcej o to chodzi.Lepiej tak: niż tak: 4.Lampa.Tu nie będzie o obróbce,ale przykład czemu czasem lampy nie używać.Gość chciał zrobić z lampą,a ja bez...Pierwsza fotka bez lampy,druga z lampą... :biggrin:To tak na szybko.Może przy następnym wyjeździe postaram się lepiej zobrazować co i czemu poprawiam. :wink:1 punkt
-
Maciek - ja tam bym nawet teraz na freeski nie pojechał - szkoda czasu i nart. Również lubię. Jak jest śnieg. Przygoda w błocie - to nie dla mnie...chyba, że w kajaku :wink: Moja dusza narciarska? Zapodziała się gdzieś między Tyrolem a Dolomitami :eek: Nizinne górki mają wiele zalet... po pierwsze są godzinę jazdy ode mnie autkiem. Są czynne wieczorami, kosztują malutko, są zazwyczaj bardzo dobrze przygotowane i jest mało ludzi...a trenować przed prawdziwymi przygodami przecież gdzieś trzeba :wink: Hehehe teraz to dopiero wszyscy powiedzą, napiszą... ...SB z forum zniknął a marboru tylko Alpy i Alpy, a wszystkie inne ośrodki bee :stupid: Musisz się śpieszyć, bo widziałem dzisiaj jak Gąsienicowa wygląda - i wygląda, że dopiero możesz mieć przygodę :angel: :happy: Chyba Jaśku będziesz musiał z Marcinnem się wybrać na majówkę...a on Ciebie wywiezie dalej... ale będzie Pan zadowolony :cheerful: Maciuś, Ty się nie maż, bo jak dla mnie - jeśli nie zaliczysz jazdy w gaciach...to sezonu zamknąć nie możesz :cheerful:1 punkt
-
Aaa Maciek... Ty po Chłopoku z kupki na kupkę skaczesz...a ktoś Ciebie nieźle w Alpach wyręcza... : Niejaki Adam...1 punkt
-
1 punkt
-
MB - twórczość poetycka kMarcina jest zachwycająca :eek: hahaha Dziękujemy za życzenia, zarówno ja jak i Paula, która mi tu zagląda przez ramię :happy: Janku - dziękuję za życzenia i jestem zaniepokojony tym co piszesz. Oznacza to, że z kolanem niedobrze po Kasprowym :frown:: Czekam na dobre wieści i to ja Tobie życzę dużo zdrówka i powrotu do sprawności sprzed tego nieszczęsnego upadku. Trzymaj się dzielnie i bądź dobrej myśli. Jasiek - jest taki jeden plotkarz forumowy, który Cię zdradził :1 punkt
-
Johny jest zachwycony twórczością... Ja jestem zawstydzony.:proud: Zawstydzony,że tak nie potrafię. W związku z tym,że nie potrafię składam Tobie szanowny jubilacie najzwyklejsze życzenia urodzinowe. STO LAT!!! Mnóstwo zdrówka i jeszcze trochę więcej miłości do i od " różowych porteczek".:cheerful:1 punkt
-
Do roboty się jakiejś byś się wziął a nie tylko Ci Chłopoki w głowie!!! :biggrin: :biggrin: :biggrin: Twój kolega z nizin dzisiaj np. cały dzień się relaksował w taki sposób: Sezon ogniskowy można zaczynać :happy:1 punkt
-
Ostatecznie wylądowałem w Pavcinej Lehocie - bo ciut bliżej. A pytałem jeszcze w apartamentach przy Białej Puti, ale o dziwo wszystko było zajęte... Dobra i tania pizza (4.50) jest w tutejszej, jedynej mordowni :-) wysłane z tostera1 punkt
-
Również dołączam się do życzeń! Wszystkie naj, przede wszystkim zdrowia i wielu udanych rodzinnych wyjazdów!1 punkt
-
Oj tam spacer... to są, jak to napisali obmedzene podmienky ;-) Ja mam teraz zasłużoną sjestę, a jutro poprawka. Ps. miło było poznać :-) wysłane z tostera1 punkt
-
Cześć Serdeczne życzenia bezawaryjnego funkcjonowania przez wiele lat. Pozdrowienia1 punkt
-
Cześć Koledzy, człowiek jest na samym początku swojej narciarskiej drogi. Nie sądzę aby był w stanie poprawnie ocenić swoje umiejętności, nie mówiąc o różnicach pomiędzy nartami. Kupił sprzęt i niech się dobrze bawi a za dwa trzy lata dokona właściwszego wyboru. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
A ja życzę ci Korony KGP! niech Ci lekką będzie.:smile: Rysy to mały pikuś!:smile:1 punkt
-
Eee tam Mariusz załapujesz-cię się :smile: Nie bierz ślubu :biggrin: (dystans i niepewność to jest to :stupid:)1 punkt
-
Z długości proponuję nie rezygnować,zwłaszcza jak narty mają sporego rockera.Rocker,że tak powiem,skraca nartę i to mocno! Dlatego ja od razu szukałem maksymalnej długości.Na takich nartach w głębokim miękkim śniegu jeździ się znakomicie! Dziecinnie łatwo się kręci,a same narty nie toną,nawet mocno dociskane w skręcie. Ja po prostu czuję się na nich bezpiecznie. Na takie warunki najczęściej zabieram Armady JJ,bo to sztywna narta,mimo rockera. Nie jest to "kłapak",jakby powiedział marboru. W takich K2 Hellbent rocker skacze na każdej nierówności,Armady mają z góry "ustalony" kształt rockera i twardość całej narty.Sprawdza się to znakomicie i w puchy i w ciapie.Polecam przetestować. :wink:1 punkt
-
Marcin,sezon w Alpach trawa cały rok! Kto jak kto,ale Ty na pewno o tym wiesz. :wink: Zdarzyło mi się być początkiem lipca na Kitzsteinhornie,głównie dzięki "Lewemu",naszemu lekarzowi. Dwa dni jeździliśmy w puchu! Dwa dni było nieźle,choć ciepło i dwa były już takie cięższe,ale satysfakcja pełna. No i duuużo słoneczka było! :angel: Nie wiem,czy w tym roku nie zawitam tam ponownie,tym razem z Żoną,choć to zależy sporo od sytuacji w mojej firmie... :1 punkt
-
To prawda i ja na pewno jeszcze to mam. Przyznaje się bez bicia. :wink: To właśnie kwintesencja skitourow! Tu trafiłeś w samo sedno,no ale przecież jesteś już bardziej zaawansowany niż ja. Wystarczyło mi zobaczyć zdjęcia z Salatina,żeby zatęsknić za skitourami.Ta przestrzeń,natura,brak tłumów i w końcu szerokie połacie śniegu, gdzie człowiek może pojechać jak chce... Zdecydowanie to jest mój kierunek.Natomiast nie wiem czy będę chciał iść dalej,tj. we wspinaczkę wysokogórską itp. Tak jak pisałem poniżej,w tym kierunku będę zmierzać. Nie potrzeba 120 mm pod butem,żeby fajnie się jechało.Te 80 - 90,przy moich parametrach powinno wystarczyć. Pozdrawiam, Maciej1 punkt
-
Maciek daj temu koledze plecak 15-20kg i puść go na stok 35st z mokrym ciężkim śniegiem . To jest fajne na skiturach, że tutaj nikt Ci później nie powiem "stary, ale dociążyłeś za bardzo górną nartę, w tym i w tym momencie miałeś dociążyć 95% dolną, a górną tylko 5%", albo "zrobiłeś A-frame". A jazda jak to już napisał nurek jest z bananem na buzi . Wiesz w pisaniu takich relacji jest stała grupa ludzi, którzy się tym fascynują... i 3 razy więcej osób, które patrzą prześmiewczo.... czytają, ale oglądając zdjęcia czy filmiki boki zrywają . W śród nich są też pewnie "onaniści techniczni", którzy wybrali inny rodzaj narciarstwa i poszli bardziej w sport. Ja rozumiem, że można wybrać inną drogę, ja wybrałem przeciwną stronę. Ale wszystko jest ok, jeżeli się rozumiemy, akceptujemy i nikt na siłę nie próbuje drugą stronę wyśmiać. Dla mnie osobiście rzeźbienie co drugi dzień tej samej trasy, tych samych bramek, czy zbijanie tyczek gardą jest trochę jak... yyy może to nie ładnie zabrzmi ale jak "niemieckie porno" kompletnie bez emocji, nie tego szukam w narciarstwie. Ale rozumiem, ze ktoś woli wybrać tą fizyczną i techniczną stronę narciarstwa, czy w ogóle w jakiejkolwiek innej dziedzinie sportu (zauważ, że podobnie może być z bieganiem - asfalt czy teren?, rower szosa czy mtb?, wspinaczka siedzenie tydzień w skałach nad 1 drogą, czy tatry/alpy? itp). Problemem wielu osób na początku uprawiania skiturów jest zapożyczenie myślenia z narciarstwa zjazdowego. Też miałem ten problem i o dziwo 90% osób, które przechodzi do skiturów z narciarstwa zjazdowego ma to samo. Myślisz, w takich kategoriach, że tylko zjazd się liczy , ale skoro coś Cię ciągnie w kierunku skiturów to pewnie masz duszę podróżnika, odkrywcy, lubisz przebywać w górach. I po czasie zauważasz, że samo podejście czy w ogóle przebywanie w górach sprawia Ci ogromną frajdę, zakładasz "base camp" i napawasz się widokami, wchodzisz na szczyt, przełęcz itp i po prostu nie możesz się przestać cieszyć, jesteś szczęśliwy, a zjazd... to już jest wisienka na torcie A co do tematu to ciekaw jestem czy dojdziemy do innych wniosków niż te o których się dyskutuje od kilku lat na forach skiturowych... że takim uniwersalnym sprzętem (gdyby ktoś chciał mieć jeden zestaw), jest narta ok -10cm do + 5cm wzrost, 80-85mm (w dobie lekkich nart z carbonem chyba to się trochę poszerzyło nawet w kierunku od 80mm do 90-95mm), wiązania TLT i buty w granicach 1200-1600g/szt. Wszystko w zależności od priorytetów, wagi i techniki narciarza. Oczywiście w kategorii sprzętu narciarskiego, bo reszta sprzętu cały czas się zmienia i sam plecak można sporo odchudzić Pozdrawiam Tomek1 punkt
-
Nie wiem które filmy widział ?? Ale np naszą jazde na Dachstain można by tak było określić, i wcale nie myślę inaczej a dlaczego bo już na jazdę z finezją nie było sił, a to ma przełożenie na ciężar który dźwigaliśmy. Plecaki były za ciężkie co zmienia środek ciężkości i wież mi że to ma ogromne znaczenie podczas jazdy, przy zjazdach na fokach zdarzało się że po prostu przy zatrzymywaniu się, lądowałem na dziobach twarzą, przy normalnej jeździe górę ciężko ustabilizować, dodatkowo zmęczenie które, włożyłem w to żeby ten ciężar wytargać na szczyt, potem to wszytko widać na filmie i nie jest tak jakbyśmy chcieli, co nie zmienia faktu że i tak był banan na ustach. Ja już do paru wniosków dochodzę i tak narty będę szukał 80-85mm pod butem w długości 1800-1850mm całość z wiązaniami nie może przekroczyć z fokami 5500g buty max 2500g jak będzie lżej to lepiej tyle jestem w stanie z normalną prędkością wytargać wszędzie i da mi to potem komfort z jady równie dobry co teraz, taki jest cel a wszytko zrewiduje portfel i okazja pozdrawiam Rafał1 punkt
-
Dokładnie tak samo zrobię. Dla mnie to będzie jakiś kompromis pomiędzy wagą a późniejszą przyjemnością z jazdy.Parę dni temu pokazałem koledze,który bardzo dobrze jeździ na nartach, wasze filmiki z wypraw skitourowych.Tak obejrzał i stwierdził ,patrząc na jazdę: "wszystko fajnie,ale wyglądają jakby walczyli o przeżycie"... :wink: Kupowanie skrajnie krótkich i wąskich nart,jak dla mnie to nie ma sensu. Dla mnie na pewno nie.Zawodnicy walczą o każdą sekundę i nie jest nawet istotny styl jazdy czy czerpanie z tego przyjemności.Ja Idę na wycieczkę i czy będę na szczycie pół godziny szybciej czy później,nie ma żadnego znaczenia.To ma być przyjemność, kontakt z naturą,podziwianie widoków,a na końcu nagroda - zjazd na dół. :angel: A jak koledzy nie poczekają,to najwyżej będę chodzić sam,jak dotychczas.Bez żadnej spinki,bicia rekordów przewyższenia itp. Tak samo podchodzę do wypraw na rowerze czy pieszych wędrówek po górach.1 punkt
-
Słuszna uwaga , nie ma co popadać w jakieś skrajności , zwłaszcza jak traktujemy skitury jako hobby a nie startujemy regularnie w zawodach . Jak chyba wszyscy , również uważam , że każdy gram , który targamy do góry się liczy , ale też sprzęt i wyposażenie które niesiemy w plecaku trzeba dopasowywać do własnych gabarytów , preferencji itd , itp . Przykładem chociażby może być waga butów . Możemy mieć ten sam model , ale np kumpel ma rozmiar 40 ja 43 i już mamy różnicę w wadze pewnie jakieś 100-200 g na bucie . Tak samo z nartami , wiadomo że dłuższe (ten sam model) to cięższe . Ja mam 186cm wzrostu , waga ciała 93 kg i siłą rzeczy sprzęt dla mnie (narty ,wiązania , odzież itd) musi być cięższy niż to samo dla kogoś kto mierzy np. 170cm i waży 70 kg .Istotny jest tu raczej stosunek wagi sprzętu do wagi ciała o którym wspomniał Majorski .Teraz do skiturów używam Atomic Access dł 191cm ,100mm pod butem + wiązanie G3 Onyx . Waga pary z wiązaniami to 5,90 kg . Niby dużo , ale już mnie nie zabija :smile: . Skiturowe narty o takich gabarytach mają swoje zalety , ale też i wady . Niemniej , jak już będę składał drugi komplet ,tzw. lekki , to będą to narty o długości ok. 175-180cm i talii ok. 75-80mm + jakieś lekkie wiązania kłowe . Dla mnie to będzie optimum - mniejszych nart (krótszych , węższych ) po prostu nie chcę , nawet za cenę tych kilkudziesięciu gramów więcej .1 punkt
-
Dobrze, że wymienili w SONie gdzieniegdzie krążki linowe. Jeszcze długo posłużą :smile:1 punkt
-
Jak zacząłem chodzić w Karkonoszach i pojawiły się pierwsze zakosy, to stwierdziłem że o co chodzi, przecież to nie jest trudne. Nasłuchałem się wcześniej opowieści, jak ktoś się przewrócił na zakosie, jak mu nie trzymało, jaka to techniczna dojrzałość itp. A mi idzie całkiem dobrze. Później były Tatry i góra 40st, wtedy doceniłem po co mam lekki sprzęt i wszystkie te gadżety: super foki, harszle z 2 stopniami, 3 stopnie wysokości pod stopą, lekki but z wychyleniem 70st, w miarę lekkie wiązanie kłowe. W takich momentach docenia się lekkość sprzętu i jego jakość i wszystkie na niego wydane pieniądze. Na 40 stopniach nadal te zakosy to nie jest jakiś kosmos, przekładasz narty robisz zwrot. Ale w pewnym momencie jedna narta idzie nad stokiem w powietrzu, i wówczas lekkość sprzętu decyduje nawet o tym, że się nie przewracam i daję radę podejść. Jakość sprzętu decyduje że stoję pewnie na stromym zboczu i wiem że dobrze postawiona jedna narta, na której jest cały ciężar, nie odjedzie mi w dół. Na forach skiturowych jest takie powiedzenie: pierwszy zestaw dla wroga, drugi dla przyjaciela, trzeci dla siebie.... Ja jestem przykładem osoby, która za pierwszym razem kupiła "zestaw trzeci", z którego jestem zadowolony i który nadaje się w Tatry i w Alpy. Ja w ciemno zaufałem radą dwóm swoim kolegom. W szczegółach sam dobierałem modele, ale oparłem się na strategii która jest w tym wątku prezentowana. Popełniłem tylko jeden drobny błąd, wybrałem zbyt ciężkie wiązanie TLT (620g) ... zbyt ciężkie w stosunku do lekkiej narty (1070g). Ale to nie jest tragedia. Sprzęt, który mam na nogach, wynosi 8% mojej wagi, czyli idealnie w widełkach skiturowych 5-10% wg skali cytowanej przez Tomka. Jeśli macie ambitne cele czyli skituring w górach wysokich, to zróbcie to samo, nie uczcie się na własnych błędach i własnej źle wydanej kasie.1 punkt
-
Maciek - dzięki za relację. Po niej doskonale widać, że pora już na inne aktywności niż na siłę cisnąć na narty... za tydzień odpalam kajaczek :happy:1 punkt
-
Wpadaj w tym roku też. Posiedzimy dłużej, wieczorem wypijemy piwko :applause: W zeszłym roku był z nami również deskarz, mój kumpel :happy: los dell rio my nie dyskryminujemy ze względu na sprzęt :happy:1 punkt
-
1 punkt
-
Tradycyjnie jeśli nic na przeszkodzie nie stanie... to razem z Paulą jesteśmy. Nie wiem tylko, czy od piątku, czy od soboty? Oby pogoda dopisała :happy:1 punkt
-
1 punkt
-
Grzegorz a ja kompletnie się z Tobą nie zgodę. Znamy się dosyć dobrze, wiem, że jesteś świetnym narciarzem, instruktorem itd. „pokaż mi śmig…” Ja? Ja raczej jestem z tych co się bujają z boku na bok…i wciąż się uczę. To właśnie jest pogląd, który również niejednokrotnie wyrażał Mitek. Uczę się ale… - śmig i styl klasyczny kompletnie mnie nie kręci (chodź go jako, tako umiem), - śmig i styl klasyczny jest dla mnie nudny i jest uosobieniem czegoś, co odchodzi do lamusa (z różnych przyczyn – przede wszystkim dlatego, że narciarstwo się rozwija zupełnie w inną stronę). Uczę się szeroko pojętej jazdy skrętami ciętymi, karwingowymi itd. To mnie kręci, taka jazda mi się podoba i z tego mam fun. Pisząc „pokaż mi śmig…” Mierzysz podobnie jak Mitek wszystkich swoją miarą. Czy jest ona słuszna? Gdybyśmy zrobili ankietę na forum, to pewnie nie byłoby to już takie pewne. Maciek u góry zgadza się z poglądami Grzegorza. Dlaczego? No bo preferuje właśnie styl klasyczny…w którym jak doskonale zauważył – narty już nie mają takiego dużego znaczenia jak obydwaj piszecie. Nie raz będąc razem na nartach dyskutowaliśmy o stylu jazdy…po prostu mamy je diametralnie inne. Czy Maciek jeździ dobrze? Tak, oczywiście. Czy ja jeżdżę dobrze, czy źle mimo tego, że unikam śmigu? Na forum jest wiele filmów z mojej jazdy, wielu z forumowiczy widziało jak jeżdżę na żywo. Możecie to ocenić. Ale, czy ocenicie, to tak jak piszesz Grzegorz, że jeżdżę słabo? Gorzej od Maćka? Po śmigu? Wątpię. PS. Piotr, Ty też jeździsz klasycznie - stąd Twoja opinia jest zbieżna z Kolegami. Ja jeżdżę inaczej... ...jeździliśmy razem. I co? Jestem złym narciarzem, bo unikam śmigu? Jeźdżę słabo? Proszę - zastanówcie się.1 punkt
-
To nie przypadek :happy: Widocznie Ona wie, co dobre :applause: Pozdrowienia dla Ewy od Pauli, która podziela pogląd na zieloną nartę dla Ciebie :biggrin:1 punkt
-
Cóż? Przez jakiś czas zarówno mnie jak i Johnnego N na forum nie było...dlaczego? Ano szlajaliśmy się to tu, to tam po Polsce :smile: Na początku, pierwsze, małe WZF odbyło się w Polsce środkowej - oczywiście nie obyło się bez wizyt na stokach narciarskich... ...ale nim one nastąpiły, mieliśmy dosyć napięty program zwiedzania, kosztowania pysznych potraw i regionalnych piw - oczywiście towarzyszyły nam, nasze drugie połowy. Zgadniecie gdzie poniższa fotka została zrobiona? Mała podpowiedź jeśli ktoś nie zgadł: Po zamku i staropolskim dworze przyszła pora na przeprawę promem po królowej polskich rzek oraz odwiedziny starego nadwiślańskiego grodu. Tutaj oczywiście również warownia... ...i przepiękny widok ze wzgórza trzech krzyży na całe miasteczko. Oczywiście dyskusja o poprowadzeniu trasy narciarskiej z tego miejsca była rozważana i razem z Maćkiem stwierdziliśmy, że byłby to jeden z najpiękniejszych stoków narciarskich - nie tylko z pięknym, malowniczym widokiem ale również z bardzo wymagającą, ostrą trasą. W drodze powrotnej, po zwiedzaniu itd - oczywiście próba nart na zielonej trawce :wink: Najpierw na jednym z okolicznych stoków: ...a potem na drugim: Jestem przekonany o tym, że większość z Was poznała powyższe miejsca i oczywiście ośrodki narciarskie - gościły w zimę na skionline wielokrotną ilość razy. Na drugi dzień postanowiliśmy zmienić nieco miejsce naszych wędrówek i tym razem udaliśmy się w prawdziwe Góry oraz Górę będącą jedną z 15 w Koronie Gór Polskich. Łysica: Nim jednak przybyliśmy na nią - odwiedziliśmy stok w Bodzentynie (niestety zapomniało mi się pstryknąć)... ...oraz inną tutejszą górkę i milionem letnich atrakcji: Wszystko co dobre - niestety się kończy. Nasze wspólne i pierwsze, małe WZF skończyło się burzą z gradem i deszczem - ciekawe, czy oryginalny dach knajpki, powyższego ośrodka narciarskiego - przetrwał? ...nas nawałnica zastała w drodze powrotnej.1 punkt
-
Andrzeju, długość ujęć jest wprost proporcionalna do wielkości ośrodka narciarskiego :wink: Taką maksymą na razie się kieruję :biggrin:1 punkt
-
Dzięki, dzięki obiecuję zastosować się do porad w przyszłości :happy:1 punkt







