Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 13 Październik 2026
-
Rok
13 Październik 2025 - 13 Październik 2026
-
Miesiąc
13 Wrzesień 2026 - 13 Październik 2026
-
Tydzień
6 Październik 2026 - 13 Październik 2026
-
Dzisiaj
13 Październik 2026
-
Wprowadź datę
30.04.2016 - 30.04.2016
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 30.04.2016 uwzględniając wszystkie działy
-
Co prawda to jeszcze kwiecień,a właściwie ostatni dzień tegoż miesiąca,ale też początek weekendu majowego. Wariantów było kilka,ale ze względów technicznych zdecydowałem jechać na Chopok. Jasiek niestety nie mógł do mnie dojechać,Moloo dostał zbyt późno ode mnie "esa".Ale cóż,ja też byłem późno w domu. Tym razem postanowiłem się nie spieszyć nadmiernie,bo źle się wstaje o 4 rano,kiedy idzie się spać po północy. Na szczęście się zwlekłem i nawet o rozsądnej porze. Na miejsce dojechałem 8.20 - niby idealnie,ale ten wygodny parking wypełniony na full! Nawet małe autko nie szło wepchnąć.Trudno,udałem się piętro niżej. To mnie nie martwiło,bardzie była obawa o ilość szusujących. Jest strasznie ciepło,przynajmniej w słońcu,więc lekki ubiór. No to na pierwsze krzesełko i do góry. Na Biela Put biało i to na tyle,że teraz jeszcze by tu spokojnie zjechał. Krzesło "wygwizdów" chodziło,więc szybka decyzja i grzeję do niego. przy okazji niezłe zdziwko - śnieg zmrożony! Następne przy krzesełku - narty ściągamy. To można przeboleć,ale kiedy orientuję się jak ono wolno jedzie,to nieco mina zrzedła... Zeskoczyć się nie da,więc pozostaje podziwiać widoki.Pierwsze spojrzenie i wygląda to nieźle.Śniegu na trasie nie brakuję,nawet tam gdzie tydzień temu już go nie było.Co lepsze,jest bardzo twardo! Warunki dla GS a nie szerokich łopat. Próbowałem też nieco po za trasą,ale tam lodoszreń,przynajmniej na początku. Pozostaje sprawdzić krawędzie łopat. jestem pod wrażeniem,więc Funitelem do góry. W tym momencie nie ma jeszcze kolejek,a gondole jeżdżą na wpół puste. To dobry moment,że rozejrzeć się za JC,bo dostałem wcześniej wiadomość,że jedzie na toury. Niestety tutaj jest ich tylu,że trudno zgadnąć który to. Przy zjeździe zwalniałem,bądź nawet zatrzymywałem się przy każdym,który mógł być potencjalnie Jackiem. Niestety nie dopatrzyłem. Za to sporo fajnych,uśmiechniętych dziewczyn... Później się "zesemesowaliśmy". Ale może jeszcze o warunkach - na górze to już w ogóle beton! Oj,pojechałoby się na takiej gigantce. Co lepsze,praktycznie nie ma wiatru,co tu jest rzadkością. Pogoda wzorowa! Później umówiliśmy się w knajpie i ja w dół,a Jacek do góry. Niestety musiałem zrobić mały Pit-Stop,bo coś mnie lekko w brzuchu bolało. Poszedłem na małe pifko. W tym momencie słyszę,że kolejka będzie nieczynna i prosimy korzystać w tym czasie z innych urządzeń. Zaraz,zaraz,tylko co zostało??? Patrzę na krzesło "wygwizdów",a to stoi. Pozostaje więc Biedronka i ewentualnie hardkor na Biela Put. Czekam więc i przy okazji odnajdujemy się z Majorem. W tym momencie szlag mnie trafiał,że nie zabrałem fok. Co najmniej jakby ważyły 500 kg i zajmowały 3/4 samochodu. A tak często się walały w bagażniku... Na szczęście mamy plan awaryjny - można przytroczyć narty do plecaka i cisnąć z buta! :applause: Trochę mnie to przerażało,bo przy dole śnieg już grząski się robił,a do tego waga nart. Może kogoś poprosić o pomoc? Może tego? Kiedy już prawie byliśmy gotowi do drogi,otwarli drzwi i Funitel ruszył! na początku ospale,jak w tej bajce o lokomotywie,żeby nabrać rozpędu i już szło. Uff! Można ruszać dalej do boju,choć był plan,żeby teraz na południe zjechać. Dostrzegam jednak Jacka z gondoli i to przy górze,więc postanawiam trochę widoczków uwiecznić i zaczekać. Rozczaruję Was,to jeszcze nie koniec relacji...13 punktów
-
12 punktów
-
cz.2 - wszystkie drogi prowadzą do RotundyPorobiłem widoczki,czas się zaczaić na Jacka. Zoom mam dobry,to pewnie się nawet nie zorientuję. Już się wyłania zza śniegu i patrzcie na jakim luzie maszeruję! Tempo miał dobre: tutaj jakiegoś "leszcza"w czapeczce wyprzedza... Ale żeby "leszczowi" nie było głupio,dał mu fory,rozmawiając przez telefon. No cóż,po takim wysiłku, między kolejnymi wdechami wykrztusić jeszcze z siebie jakieś słowa? No no... No to z uśmiechem na twarzy na WZF... Udaliśmy się do Rotundy na jedzonko.Jacek owocki,ja ponownie spróbowałem Wyprażonego Syra. Porcja dobra,widoki piękne,więc tak fajnie się siedziało i na tatry patrzyło... W tym czasie Major z Małżonką ostro cisnęli na fokach. Ponieważ przy moim wyjeździe co chwilę zatrzymywali gondolę,uznali,że tak będzie bezpieczniej. Trochę im zajęło,ale w końcu wszyscy zebraliśmy się do kupy. Trochę to nasze spotkanie potrwało... :proud: Na tyle fajnie się siedziało,że nam się ruszyć nie chciało,ale w końcu trzeba wziąć się do roboty. Był pomysł,żeby zjechać na południe,ale ze względu na szybko wytapiany śnieg,zrezygnowaliśmy. Tak więc odprowadziliśmy JC,że tak powiem,a My jeszcze na Funitela i do dzieła! Teraz ludzi już mało,to i pojeździć więcej można. U góry ciągle jeszcze dość twardo,poniżej Lukovej już miękko i sztorm na stoku. Mimo to całkiem przyjemnie,tylko nieco pary brakowało.No ale na koniec dnia? Oczywiście w drodze na dół trzeba przejechać Majovą - tu ciągle dość równo,ale niesamowicie tępy śnieg.Można by na krechę jechać i prędkości by raczej nie było... Dziś dało się dojechać niemal na sam dół na Biela Put. Taką jazdę kombinacyjną to My lubimy. Dalej już z buta i pożegnanie - Major zaparkował jeszcze piętro niżej. Tutaj tak ciepło,że włożyłem krótkie gacie do samochodu i klima na full!Powrót...Ledwie wyjechałem a tu Jacek dzwoni - znowu Policja łapie tam gdzie to opisywałem.Niby nie ma o czym pisać,ale trochę zabawna sytuacja była. Otóż od pewnego czasu jechało za mną jakieś Audi na słowackich numerach. Kiedy ja wzorowo w terenie zabudowanym,on niemal chciał mnie w powietrzu przeskoczyć. Kiedy wyjeżdżałem po za miasto,jadąc 90 - 100 km/h,Audi znikało,jakbym jechał Ferrari. Kiedy dojechałem do kluczowej miejscowości,pomyślałem,że owo Audi mnie dojdzie i tak się stało. Wiedziałem,gdzie będą celować,więc bezwzględnie nie przekraczałem prędkości. Audica gaz,a 300 metrów dalej lizaczek... :tongue: Czemu o tym sobie napisałem? Trudno mi zrozumieć gościa,który tak się niby spieszy,ale jak może legalnie pojechać szybciej,nie korzysta z tego,ale jak jest 50 to ciśnie... Zrozum tu Słowaka,jak pisał Jasiek. :proud: Oczywiście info o patrolu puściłem dalej do Majora,bo podejrzewałem,że jedzie kawałek za mną.Mam nadzieję,że bez przygód.Na koniec dzięki Jacek,Major i Justynka za spotkanie,wspólnie spędzony dzień na nartach i nie tylko. Szkoda,że takie piękne dni tak szybko się kończą. Pozostaje czekać na następne. Może za tydzień?Pozdrawiam.Johnny11 punktów
-
8 punktów
-
8 punktów
-
A już się bałem... Dzisiaj ostatni raz ratrakowali trasę. Chociaż "ostatni" miał być tydzień temu :wink: Na majówce lepszy warun jak w grudniu :angry:: Mam nadzieję, że za rok sezon się wcześniej skończy , bo inaczej z nauki nici i będę potem w Macu siedział :stupid:4 punkty
-
Wszystko wskazuje, że za niecały rok odwiedzimy te piękne okolice - założymy ślad dla następców. Ekipa już jest, załatwiamy właśnie statek - jak podpiszemy umowę to będzie już w zasadzie pewne. Start z Tromso... Pozdro Wiesiek3 punkty
-
Wisła przywitana rowerowo Dziś po pracy postanowiłem zrobić sobie traskę,którą bardzo lubię. Objechałem dookoła J.Goczałkowickie,a następnie trasą wiślaną udałem się ,przez Skoczów i Ustroń, do... Wisły.Plan napięty,bo czas ograniczony,ale poszło sprawnie. Najgorszy był powrót - ok. 50 km jazdy non stop pod wiatr! : Mimo wszystko wyszła całkiem przyzwoita średnia całej trasy: ponad 22 km/h. Mimo wiatru, mimo szutrów itp. Wyszło 127 km,a dziś łącznie 148 km. czas chyba planować odwiedziny Krakowa. :angel: J.Goczałkowickie Po nieco ponad 40 km docieram nad Wisłę Część trasy biegnie betonowym wałem... Większość trasy to lepsze, gorsze szutry W Ustroniu zrobiłem krótką przerwę,po czym udałem się na lody do Wisły - widać "Gołębia" Cel osiągnięty! Centrum Wisły,a w tle skocznie i... Skolnity. Później trzeba było się uwijać,ale jeszcze taki mostek uwieczniłem... No dobra,jutro narty! :biggrin:3 punkty
-
Johnny ty to narty na plecy i rowerem na Chopok :stupid::crazy: tylko sobie opony zmień na bardziej turystyczne :laughing:2 punkty
-
Cześć Tak i warto go zwiedzić ale trzeba sporo czasu. Spędziłem w Norwegii pół roku na początku lat 90 i równać się może w moim prywatnym rankingu tylko ze Słowenią i Portugalią. Biorąc pod uwagę, że podróżowaliśmy dużym fiatem z własnymi zapasami, posiłkując się dorywczą pracą to wyprawa sama w sobie jest świetną zabawą. Lofoty i Senja to zupełnie niesamowite miejsca, które kupi każdy kochający góry. Zima w Norwegii jest niestety długa i do podróży nie nastraja. Problemem nie tyle jest zimno i śnieg ile krótki dzień - lub jego brak - co albo wpływa na psychikę. W letnią wyprawę można spokojnie wpleść narty pod Goldhopiggen na przykład i połączyć to z wejściem na ten najwyższy szczyt Skandynawii. Zresztą tam jest tyle zajebistych miejsc, że 3 miesiące mogą nie wystarczyć. Pozdrowienia2 punkty
-
Radom - PiotrówkaKolejna miejska wycieczka wieczorową porą po Radomiu.Trochę kolorów na starcie rowerowania: Przez cały czas jeździliśmy po obrzeżach frontu atmosferycznego... Niebo miało dzisiaj różne barwy... Główny cel dzisiejszej krótkiej wyprawy - średniowieczne pozostałości Piotrówki. Groźne niebo i wzniesienie na pozostałościach Grodu: Paula i Expat Jest moc! Mleczna River Przejażdżka nieco ponad 20 km... ...w nogach drzemie siła :wink:2 punkty
-
Maciek relacja standardowo :cheerful: Ja jeszcze tydzień i też coś pojeżdzę parę dni :smile:1 punkt
-
Pieknie:) dawno nie bylo takich warunkow na weekend majowy. Duza w tym zasluga pucharu swiata, bo jednak trasy mocno dosniezyli. Fajne spotkanie sie Wam trafilo:) Pozdrowienia1 punkt
-
Ekk, nie pisz takich zdań(nigdy). Twoje relacje są bardzo dobre i fajnie że są. Fajnie śnieg znaleźć i go wykorzystać:cheerful:. Brakuje mi Twojej żony na zdjęciach:cool::1 punkt
-
Ale to jednak co innego, nie ta skala sprzętu. Żeby w ogóle było na zdjęciach widać np Drogę Mleczną, trzeba aparat ustawić na czułość 1600+. Matryce aparatów DSLR APS-C przy takich czułościach zaczynają niemiłosiernie szumieć. I trzeba się sporo natrudzić żeby tę Drogę Mleczną było dobrze widać. Często robi się kilka zdjęć o różnych parametrach ekspozycji i skleja to później w jedno zdjęcie. Nie sprawdzałem jak dużą matryce mają kamery GoPro, ale przypuszczam że nieduża, co powoduje że przy niższej czułości niż te 1600 takie matryce szumią. Widać to choćby na moim filmiku na ujęciach nocnych, które mają fatalna jakość (kręcone modelem 3+ Silver). Zdjęcia zwykłe z tego modelu tez wychodzą kiepskie, nawet przy dobrym świetle. A to co pokazałeś na tym ostatnim przewodniku to można dostrzec gołym okiem, więc i kamera to zarejestruje. Drogi Mlecznej wyraźnej nie widać zbyt dobrze, dopiero aparat ustawiony na rzeczone wysokie ISO będzie w stanie to pokazać. tu już to lepiej wygląda, ale szumy i zniekształcenia powodują że skórka imho nie jest warta wyprawki, czyli poświęconego czasu. porządny nocny lapse to tylko z lustrzanki, przy założeniu że umie się porządnie obrobić materiał wsadowy. Wyssane z mTalk'a1 punkt
-
1 punkt
-
Respekt! Będzie przygoda :smile: Czekam zatem na relację. Może do tego czasu sam coś spróbuję ponartować w tamtych terenach.1 punkt
-
Cześć Jeszcze jak napiszesz, że jacht żaglowy...to będzie jak żywo przypominało pomysły Glowacza. Opisuj jak najwięcej bo to jest COŚ do opisywania. Szacun!. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt
-
Taka była zima, że sezon rowerowy trwał w najlepsze przez cały rok i to zarówno mtb jak i szosa. Ja zimą więcej razy jeździłem na rowerze niż na nartach, tylko nie wiem czy cieszyć się z tego czy raczej smucić.1 punkt
-
Super :happy: dzięki Paweł za info :smile: Dla siebie przed chwilą zamówiłem bez problemu, to zaraz dla młodego jeszcze biorę. No to w przyszłą zimę szykuje się kilka wyjazdów po 3,4 dni na Chopok, Łomnicę i Pleso kosztem jeżdżenia po kieleckich i podkieleckich górkach :happy:1 punkt
-
Teraz przedpłata 49E dla wszystkich a w pazdzierniku dopłata 90e dla dzieci zamiast 150e.1 punkt
-
1 punkt
-
Wynajmujemy jacht jako bazę do wypadów turowych - przemieszczając się od portów do portów. Punkt startowy to Tromso do którego dolecimy. Finansowo wychodzi to bardzo rozsądnie - praktycznie w cenie noclegów plus oczywiście transport. Coś więcej napiszę jak domkniemy czarter łódki. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt
-
Dwa lata temu w Bergen w sierpniu miałem zmrożony o dziewiątej rano namiot mimo pełnego słońca. Wieczorem na kolejnym kempingu było 20 stopni i lało jaką cebra. Kraj piękny, pogoda szokująco zmienna.1 punkt
-
1 punkt
-
Kasprowy dzis rano super, bylismy juz po 7 i praktycznie pierwsi an gorze. Slonce, 10cm puchu na ratrakowanej trasie. Przynajmniej gora, i srodkowa czesc. "Rynienki" na koncowce raczej ratraka nie widzialy. Ogolnie super 2-2.5h z rana, ludzi malo, slonce. Potem juz cieplo, wiecej ludzi i chmura wiec sie zmyslismy. Fajnie, trzeba bedzie powtorzyc w nastepna zime1 punkt
-
1 punkt
-
Tam gdzie biurokracja nie blokuje, TMR buduje Wielki plac budowy w Śląskim Wesołym Miasteczku1 punkt
-
1 punkt
-
Trzeba było piniądz odżałować , bo chciałem być na górze jak najwcześniej , czyli wyjazd pierwszym wagonikiem :smile: .Szkoda , że nie spotkałem się z Piotrem , ale też nie dawałem nic znać wcześniej , bo mój wyjazd ważył się wczoraj do późnych godzin wieczornych , ale nie żałuję :biggrin:Co do warunków , to na trasie wyglądało to bardzo dobrze , natomiast ja głównie uskuteczniałem przywyciągowy FR czyli zjazdy z Beskidu . Na koniec zjechałem przez Goryczkową do samych Kuźnic , a sam zjazd z Pośredniego Goryczkowego to prawdziwa PETARDA - mój najlepszy śnieg tego sezonu :angel: .1 punkt
-
Przy okazja info i fotka z skitury.fora.pl Beskid jak widać trzeba uważać po takim opadzie, zresztą mamy 3 lawinową!1 punkt
-
Zacnie było, ale że myśmy się nie spotkali????!!!!!!:biggrin:Najlepiej, że widziałem gostka podobnie jeżdżącego i sobie myślę może Aklim, ale jakoś się nie spiknęliśmy.Miałem bardzo mało czasu niestety i musiałem jak Kopciuszek o północy znaczy się w południe uciekać na dół.Na schodkach gdzieś straciłem zresztą rękawiczki. Na szczęście nie bucik :biggrin::wink:Niestety pokój był do 13.00Ale od początku.Obudziłem się dzisiaj o 6.00 i co zobaczyłem? Nie było innej opcji jak jechać na górę.To co tam zastałem..... Takich warunków się na koniec kwietnia nie spodziewałem.Jeździło się "malinowo".I na koniec ciekawostka. Przyjechaliśmy do Zakopca 26.04.2016 i jeszcze udało się na koniec dnia wjechać do góry żeby choć zobaczyć....Wtedy zresztą plany były - jeżdżenie 27.04.2016. Niestety aura nie pozwoliła.Ale wracając do jazdy w górę, na pośredniej widzieliśmy takie cudo :smile: Pozdrawiam wszystkich i zalecam celem uspokojenia w innych tematach wyjazd na narty.Przy tej ilości śniegu do 08.05 pociągną bez problemu.1 punkt
-
1 punkt
-
Tytuł wątku ,,Chopok jeszcze żyje" Podobne wątki: (podpowiadane przez forum)Marek Galiński nie żyjePiotr Nurowsi nie żyje"Toni" Sailer nie żyjeKolejny wypadek 13-latek nie żyje. No i poszła lawina o wyższości jednej górki nad drugą, nie przypuszczałem że z takiego tematu może wypłynąć tyle złych emocji. --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Na Chopok jeździłem jeszcze w czasach korzystnej waluty SK, a po nartach Besenowa z widokiem na góry(niestety widok zabudowali hotelami). Później regionalnie Beskidy i wyjazdy w Alpy, a Chopok poszedł w odstawkę. W wiosną 2016 sprytny karnet wraz z basenami plus dobry dojazd do Żywca S69 skłonił mnie na ponowne odkrycie Chopoka.Dojazd z B-B spoko 3godz. Jeżdżę w Alpy głównie dla turystyki narciarskiej i jest to całkiem inna jazda niż wypad na 2-3 godziny na intensywne pojeżdżenie na trudnej trasie. Na Chopoku mam to co lubię najbardziej, max 4 godziny nart, a potem na termy i sjesta . Teoretycznie można wyskoczyć na jeden dzień, w praktyce jadę po południu żeby zdążyć na wieczór do Tatralandii, a rano narty a później basen. Chopok wraz z aktualną infrastrukturą i dużą ilością wymagających tras przypadł mi do gustu bardziej niż się tego spodziewałem i aby tylko zdrowie dopisywało. Pewnie będzie to przygoda tylko na jeden sezon, a 2017/18 karnet sezonowy BSA z trasą czarną i Park Wodny Tychy plus wyskok w Alpy. Pozdrawiam1 punkt
-
Szybki rower po pracy... ...coś w tym sezonie trudno do jazdy się zmobilizować. Tym razem miejska wycieczka. Deptak w Radomiu Jeden z bardziej znanych Kościołów i Klasztorów w mieście, "Bernardyni" z XV wieku. I złapana w fotce wymiana dachu z remontem - chłopaki mają trochę wspinaczki w centrum kraju. A zachód słońca? Był dzisiaj wspaniały!1 punkt
-
Ja też wykorzystałem czas i wybrałem się ponownie nad J.Paprocany do Tychów i po drodze do Parku w Pszczynie.1 punkt
-
Znów krótka przerwa w pracy, trzeba było jakoś czas zagospodarować, do tego piekna pogoda więc szybki szosing. Przegibek i Łysa przełęcz zaliczone. Pozdrawiam Maciek Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Ostatnio pokręciłem się trochę na rowerze. Po małych wycieczkach zostały mi zdjęcia i zapalenie gardła :stupid:1 punkt
-
No to jeszcze mały "zdziś"... Wybrałem się na cały weekend do Jasnej (ach to śrubowanie rekordów :stupid:). O tym jak było wczoraj, pisał już ze szczegółami Johny. A dziś... no cóż... mina mi zrzedła, gdy budząc się, wyjrzałem za okno - paskudny deszcz No, ale zapowiadali kiepską pogodę... Samopoczucie się poprawiło po odpaleniu dyliżansu - termometr wskazał ledwo +3st, a jeszcze dobrze nie wyjechałem z Pavcinej Lehoty jak już było +2. Więc na górze powinno śnieżyć. I rzeczywiście od Lucek już padał śnieg, na parkingu w Jasnej -1. Mimo opadów i mgły było całkiem nieźle. W odróżnieniu od soboty tym razem nic mi nie przemokło (wczoraj rękawice od razu wymiękły od noszenia mokrych nart). Warunki śniegowe... dobre. Na samej górze beton z cienką warstwą świeżego śniegu - szczególnie rano jeździło się dobrze, póki mocno nie wiało. Najgorzej między Lukovą, a Priehybą, zaś poniżej - na Majovej wyborny kilkucentymetrowy puch :applause: I ten stan się dość długo utrzymywał, bo chętnych do jeżdżenia było dziś w porywach kilkanaście osób :biggrin: Z biegiem dnia śniegu i wiatru przybywało. Na szczycie już nie trzeba było ani metra z buta pokonywać. Trasa się trochę degradowała - sporo nawianego i wywianego śniegu na górnym odcinku i rozjeżdżony stok poniżej, jednak lepszy niż wczoraj. Spróbowałem też trasy nr 7. Początek ciężki, bo ratrak przejechał jeden pasek... ale tylko gąsienicami. Potem za to poezja! Nikogo przede mną nie było tam, a zdążyło się już uzbierać 5-10cm puchu na wyrównanym podkładzie. Prawie, że Powder Day :applause: I tak sobie obróciłem te kilkanaście razy Koliesko <-> Chopok, by na koniec... uwaga... zjechać prawie do parkingu na nartach :1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt







