Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 27.02.2017 w Odpowiedzi
-
Dzisiaj odwiedziłem Kasprowy. Wyjazd zaplanowany wcześniej ze względu na ładną pogodę. Jeśli chodzi o warunki to na obu trasach górne odcinki przygotowane bajecznie, dolne niestety nie były ratrakowane. W Gąsienicowej od rozjazdów do dolnej stacji były oblodzenia, zwłaszcza tuż przy bramkach gdzie było jedno wielkie klepisko. Wraz z upływem dnia i wzrostem temp. warunki w dolnej części uległy znacznej poprawie za to początek trasy się zniszczył [emoji6]. Z Goryczkową było gorzej, po przejechaniu rozjazdów i dojechaniu do polany zastałem jedno wielkie lodowisko i kilka przetrać oraz wystających kamieni. Na szczęście z lewej strony trasy dało się złapać nieco fajnej przyczepności. Z biegiem dnia narciarze nieco trasę przejeździli i jeździło się znośnie. Ogólnie znaczną część wyjazdu jeździłem w dolinie Goryczkowej, sztruks można było tam zastać jeszcze o 14stej[emoji6]. Ludzi na stoku ogolnie mało, znacznie więcej po stronie doliny Gąsienicowej. Bezproblemowy zjazd do Kuźnic z doliny Goryczkowej, mnie się udało pod samiutki parking[emoji4]. Wyjazd bardzo udany. Niestety wydaje mi się że jeśli coś nie dosypie trasa w Goryczkowej szybko przestanie być przejezdna. Klepisko w Goryczkowej Panorama po stronie Gąsienicowej. To tyle. Pozdrawiam! Wysłane z mojego SM-G935F przy użyciu Tapatalka11 punktów
-
Kluszkowce - Czorsztyn Ski. Warunki rano rewelacyjne. Stoki twarde, zmrożone. Śniegu sporo. Około południa jazda typowo wiosenna.10 punktów
-
SKOLNITY-GRANDE Piękny warun dziś z rana na Skolnitach Temperatura z rana na małym plusie Gruntowny przymrozek i na trasie piękny zmrożony sztruksik Parę osób jeżdziło,plus snowbordzista Szkoda że obowiązki wzywały bo można by pojeżdzić w takim warunkach jeszcze parę godzinek,ech... No ale jutro też jest dzień10 punktów
-
Skorzystałem z okazji by poznać po raz pierwszy Rohacze - ośrodek narciarski w Tatrach Zachodnich na Słowacji. Z Sosnowca Skibusem wyjazd w sobotę rano o 5.30 przez Korbielów i Namestowo po 9 rano byliśmy na parkingu ośrodka. Pogoda - pochmurno z przejaśnieniami, przelotne opady śniegu zanikające, temperatura na dole od -3 rano do -1 w południe a na górze od -8 do -5 prawie bezwietrznie. Warunki - trasy z kilkucentymetrowym opadem świeżego puchu na zmrożonym betonie lub lodzie - tu nie mam pewności może to wina trochę przytępionych już nart które przy zwrotach odrobinę mi uciekały. Ośrodek osłonięty górami i lasem z bardzo szybką sześcioosobową kanapą gdzie przeważnie ustawiała się kilkuminutowa kolejka i drugim czteroosobowym starym wolnym i raczej pustym krzesłem oraz trzema talerzykami. Trasy niebieska, czerwona i krótka czarna, kilka łączników. Na czerwonej raczej tłoczno ale górny odcinek przyjemny równy dopiero niżej na ściankach duże odsypy i tony cukru na metrze kwadratowym utrudniają jazdę. Niebieska przyjemna szeroka równa. Przed ostatnią najgorszą ścianką łączy się z czerwoną. Ogólnie wyjazd poznawczy udany z powodu pogody i warunków , tłok na trasach w sobotę trochę zniechęca do kolejnych odwiedzin w weekendy może w tygodniu są tam luzy. No i to ukształtowanie tras takie dziwne - kawałek niebieska potem czerwona albo odwrotnie. Koniec jazdy przed szesnastą dwa upadki i stłuczony kciuk, powrót i po dwudziestej w domu. Góra Żar widoczna z dwupasmówki z okolic Żywca i jakiś stok gdzieś na Słowacji Nasz Skibus ze Śląska i widok z parkingu na ośrodek Rohace Kolejka do kolejki linowej na kilka minut za to szybko bo w 6 minut wjeżdża się na górę Różne odcinki tras Fragmenty niebieskiej z opcją jazdy poza trasami A to początek trudniejszego odcinka czerwonej Widok na czarny odcinek, dolną stację czteroosobowej kanapy, orczyk no i ta panorama Filmik z czarnego odcinka8 punktów
-
Będąc na targach ispo w Monachium wpadła mi w oczy nowa nartach Fischera - The Curv GT. Dzisiaj miałem ... przyjemność przetestować ten model na stoku. Warunki wymarzone do sprawdzenia - rano trasa twarda, zmrożona -2C, koło południa miękko i mniej równo. Narta spadła się znakomicie. Mimo, że przez 80mm pod butem nie jest to demon zmiany krawędzi na zmrożonym stoku jeździło się dynamicznie i bardzo pewnie. Nartę testowałem jak pierwszy, fabrycznie nową. Ze swoim 16m promieniem skrętu przy długości 175cm można dobrze dokręcać wiraże, bez obaw o "puszczanie" krawędzi. Ten model Fischera jest bardzo sztywny i dynamiczny. Przy niewielkim odchyleniu do tylu narty natychmiast chciały uciec do przodu. Bardzo dobrze jeździło mi się także w czasie gdy śnieg puścił i zrobiło się miękko i nierówno. Szerokość zrobiła swoje. Na narcie jedzie się pewnie i stabilnie. Nie ma problemów w przebijaniu się przez grząski śnieg. Będę się starał pożyczyć ten model do testów dla Was. Dam nać kiedy i gdzie będzie można potestować Fischera The Curv GT5 punktów
-
Koniecznie obejrzyjcie do końca... ...niezły spryciarz - nie dosyć, że się wybronił, to ostatnie dwie bramki pokonał wzorowo Mały bonus w postaci drugiego filmiku... ..."Spryciarz ustrzelony"5 punktów
-
Skrzyczne. Dzisiaj chciałem odmiany i padło na narty chodzone. Nie będę dzisiaj pisał w wątku skiturowym, bo moje wyczyny mają się nijak do osiągnięć MajoraSki, więc nie chciałem tam zaśmiecać. Zaczęło się średnio fajnie. Prawie u celu w Szczyrku przypomniałem sobie, że chyba nie zabrałem butów. Rzut oka do bagażnika... - szybka nawrotka i za 40 min. jesteśmy z powrotem. Godz. 10 startujemy spod Soliska. Początkowo wzdłuż trasy. Nie jestem zwolennikiem takiego podchodzenia, ale tam nie ma jak iść. Potem odbicie w lewo i lodową rynną dostajemy się na Suche. Znów boczkiem i w końcu upragniony las. Idzie się świetnie po 2 cm świeżego śniegu na prawie betonie. Las się zagęszcza i trzeba zrobić odwrót i odbicie na niebieską trasę. Jesteśmy przy kiełbasianej chatce. Dalej idziemy skrajem trasy. Polana i jesteśmy przy goprówce na Hali Skrzyczeńskiej. Wiatr szaleje. Mimo +1 stopnia odczucie jest jak przy minus 5-8 stopni. Chowamy się na schodkach za rogiem goprówki. Jemy, pijemy i dalej w drogę. Ostrożnie brzegiem trasy i odbijamy w lewo na bypass trasy głównej z M.Skrzycznego , a następnie na szlak narciarski w kierunku Skrzycznego. Piękne widoki na dolinę Szczyrku, Beskid, Klimczok. Las osłania od wiatru. Zbliżamy się do szczytu Skrzycznego, gdzie jest coraz bardziej lodowo i wietrznie. Wiatr trochę pcha pod górę. W końcu docieramy do schroniska. Trudno wejść, ponieważ klamka jest urwana. Jakoś udaję się ją dopasować do zamka i jesteśmy w środku. Tutaj sami narciarze chodzący i kilku pieszych bez nart. Kominek grzeje. Klimat wewnątrz jak z lat 60 ubiegłego wieku, bo chyba wszystko tu pochodzi z tamtego okresu . Zamawiamy bigos i grochówkę. Posileni i ogrzani ściągamy w arktycznym przedsionku foki i zmierzamy w kierunku SON. Lodowaty wiatr mocno hamuje na odkrytej grani. W lesie jest już przyjemnie. Docieramy do Hali Skrzyczeńskiej. Jazda bardzo przyjemna. Jedziemy dalej i tutaj mój kompan Darek myli trasę i zjeżdża do Czyrnej. Ja docieram do Soliska po bardzo już zmęczonej trasie w dolnym odcinku. Odsypy po kolana. Zabieram kumpla z Czyrnej i z bananami na gębach udajemy się w kierunku Bielska na zasłużony odpoczynek.4 punkty
-
Kilka ciekawych linii Na początek dwie szparki... Numer jeden: Druga: Podejście granią... Zjazd granią: Ciekawych kilka skrętów... I na koniec spacer na linie3 punkty
-
Wiedeń - to nazwa jachtu. Jacht jest stary, bo zbudowany w 1982 roku - ma pięć koi a w kojach głównie śpią narciarze. Co tam robią, gdzie pływa łajba? Głównie na wodach wokół Vancouver - gdzie wilki morskie pływają na narty? Po dziewiczych terenach British Columbia. Jak to wygląda? Pięknie! Zapraszam na filmik:3 punkty
-
Ten facet z trójki, wejście po grani, to nie jest jakiś przypadkowy freerider, to jest Kílian Jornet ! Czyli taki nasz Bargiel. Górski biegacz i skialpinista. Ma koncie taki rekord jak poniżej 5h na trasie Chamonix-Mont Blanc. http://www.climbing.com/news/extraordinary-speed-record-on-mont-blanc/ Realizuje projekt wejścia i zejścia (a właściwie to biegu) na najważniejsze szczyty na świecie w najkrótszym czasie "Summits of My Life". Ciekawostka że on i Bargiel obecnie występują w tej samej drużynie Salomona, czarne narty S-Lab. https://en.wikipedia.org/wiki/Kílian_Jornet_Burgada3 punkty
-
Cena 655 $ Czy coś takiego się sprawdzi? Może dla narciarzy free, może dla zmęczonych turowców ? Wyciągi nie będą potrzebne? Czego to ludzie nie wymyślą Filmik i dane techniczne ustrojstwa: Źródło energii: Akumulatory z systemu dokującego. Silniki: Electro Fan Nacisk: ~ 300N / 30 kg Waga: ~ 10 kg Czas użytkowa: ~ 15-30 min średnio użytku Prędkość maksymalna: około 80 km / t na równym podłożu Czas ładowania: ~ 6 godzin Użytkownik Wiek: 16 lat Przepustnica: 2.4 Ghz Bezprzewodowy regulator prędkości Dodatki: Akumulatory3 punkty
-
Dodam jeszcze krótki filmik gości na fajnych nartach, jeździli gdzie chcieli3 punkty
-
Ja dziś Zwardoń i Rachowiec Duży z tego co widziałem zamknięty. Jako że byłem przejazdem postanowiłem sprawdzić warunki na Małym Rachowcu. Normalnie dałbym -4 ale dzień wcześniej byłem na Słowacji i widziałem jak idzie przygotować stok dlatego wg mnie warunki na Małym Rachowcu dziś były na 3+ Na stoku przed godziną 12-tą była masa odsypów, śnieg cukier i małe muldy. Jedynie w okolicach podpór krzesła był lód i w tędy sobie śmigałem przez godzinkę, zaś odsypy na dole trzeba było ciąć. Ludzi średnio, stok wypełniony ale kolejek większych do krzesełka nie było. Generalnie Zwardoń, Milówka, Kamesznica, Rajcza itd - zielono i nie ma zmiłuj. Temperatura o 12 tej sięgała 9 stopni więc nie ma się co dziwić. Na niewiele oddalonej Wielkiej Raczy nie wiele lepiej +5st i też wszystko puszcza.3 punkty
-
Italia Bałtowska Dziś znów Bałtów. Ośrodek czynny od godz 13 do 20, w weekendy dłużej, bo od rana. Najlepsze jest to, że wszystkie karnety są za pół ceny, ja jeżdziłem 2 godz. za 17 zł!!! Takie ceny powinny obowiazywać zawsze! Inne ceny natomiast mnie zastanowiły. Zapomniałem wziąć kijów. Poszedłem do wypożyczalni i pożyczyłem nz 3 godz. Po skończonej jeżdzie zapłaciłem 10 zł. Skoro kije kosztują około 100 zł, a narty 10 do 20 razy tyle, to wypożyczenie tych drugich powinno kosztować min. 100 do 200zł za 3 godz aby zachować proporcje do ceny kijów. Jak do tego dołożyć bity, kask.... Kije nie bardzo zużywają się więc skad taka cena? No ale nie o tym. Stok był równy, ludzi mało. Kasa robi jedynie ta przy łorcykach. Widziałem nawet sztruks wytopiony przez "sole" ! Sole operowało fest, w aucie miałem 16 stopni na plusie. Z początku jazda nie była przyjemna, śnieg był wolny i mało śliski. Tak po 15, jak sole zaszło za górke i zrobił się cień, śnieg przyspieszył. No i se pojeżdziłem. Trasa najdłuższa, ta objazdowa jest już prawie nieprzejezdna, wylazła ziemia. Po pierwszej godzinie zmieniłem narty na bardziej miękkie. Dokończyłem jazdę na nich. Zdjęć stoku nie daję dużo bo to chyba najbardziej obfotografowany stok na forum. Daję natomiast widoczki Bałtowskich "Dolomitów". A co, jak Italia Bałtowska to i Dolomity Bałtowskie! Jak słońce przygrzeje, stok niedługo przestanie działać. Szkoda. Na górze natomiast widoki będą lepsze, ośrodek rznie drzewa!2 punkty
-
2 punkty
-
W sumie, to się trochę nie cieszę... w tym roku byłem w Karpaczu w porze letniej - patrzyłem na dolną stację tej kolejki i pomyślałem, że dobrze byłoby się nią przejechać w zimę z nartami. W tym roku nie dam rady...cicho liczyłem, że w przyszłym roku - zapowiada się, że nie zdążę2 punkty
-
To już niemal pewne - w tym roku powstanie nowa kanapa 4-osobowa na Kopę w Karpaczu. Zastąpi 1-osobowe krzesełko, które po modernizacjach ma już 58 lat. http://www.gazetawroclawska.pl/dolny-slask/a/bedzie-nowa-kolejka-na-mala-kope-pojedziemy-nia-juz-w-przyszlym-roku-zobacz,11811182/ Kiedyś było tak: A niedługo będzie tak:2 punkty
-
Kilka dni temu wstąpiłem do miejscowości Bałucianka w celu obejrzenia tamtejszego ośrodka narciarskiego. Strona ośrodka (http://wyciag-balucianka.pl/) nie działa - przekierowuje na wyspę Bali, więc ciężko sprawdzić czy da się tam pojeździć na nartach. Dojazd jest dosyć prosty: z Rymanowa kierujemy się na Rymanów Zdrój, po przejechaniu którego skręcamy w prawo. Po ok. 1 km dojeżdżamy do celu. Stacja niestety, ale wygląda na niedziałającą. Szkoda, bo mam do niej rzut mokrym beretem, można by się tam czasami powygłupiać. Kilka fotek: brak bramek, karnety pewnie kasowane dziurkaczem: Ten autobus pełni pewnie rolę kasy i wypożyczalni, przez szybę było widać jakieś narty. Stacja była czynna jeszcze dwa lata temu: info znalezione w sieci: Na podkarpaciu w okolicach uzdrowiska Rymanów Zdrój znajduje się niewielka wieś Bałucianka. Od nazwy miejscowości powstał ośrodek narciarski Bałucianka. Ośrodek usytuowany został na północnym stoku Przymiarki. Wyposażony on został w wyciąg talerzykowy, którego prędkość została dostosowana do umiejętności osób początkujących jak i dzieci. Wzdłuż wyciągu wyznaczone zostały dwie trasy, pierwsza ma 800 metrów długości, bardzo łatwa i idealna do „stawiania pierwszych kroków” na nartach i snowboardzie, natomiast druga trasa mierzy 550 metrów i jest nieco trudniejsza. Obie trasy są na bieżąco ratrakowane, dzięki temu zawsze panują na nich dobre warunki do szusowania, natomiast po zmroku są one oświetlane. Obok stoku wyznaczone zostały darmowe trasy dla biegaczy narciarskich. Tras jest cztery: 1 km, 1,5 km, 2,5 km i 5 km. Na terenie ośrodka instruktorzy ze szkółki narciarskiej ofertują kursy nauki i doskonalenia techniki jazdy na nartach i snowboardzie. Oprócz tego w punkcie gastronomicznym można się posilić i ogrzać. Na wszystkich przyjezdnych czeka bezpłatny parking. kilka fotek znalezionych w sieci:2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Spójrzcie na poniższy, krótki filmik - technika wykonywania skrętów, praca rąk i balans idealny! Wielkie brawa2 punkty
-
2 punkty
-
Mnie na Nosal zawiódł ojciec, miałem 8 lat i poniemieckie drewniane narty w bieli maskujące.Było to bardzo, bardzo dawno.Nigdy wcześniej nie siedziałem na wyciągu, bo koło mnie ich nie było.Wsadzono mnie na krzesło i wysłano w górę. Na górze dostałem ataku paniki, bo nie mogłem się uwolnić od krzesła-pchałem pałąk a on nic.Obsługa zatrzymała wyciąg i wyekspediowała mnie na trasę.Zjechałem na 4 lub 5 etapów, cały czas na plecach, ale był to relaks po wyciągowej traumie.2 punkty
-
Dziś z córką odwiedziłem ponownie Szczyrk. Rano szybkie spotkanie z Marionen i Anią poczym rozdzielamy się. Maroionen ma wyższe cele niż slizganie się ? Gigant. Pare zjazdów na Dużem Skrzycznem i postanawiamy uciekać na małe. Nie byłem wcześniej więc chęć tym bardziej wielka. Bylo lodowo i zimno ❄ jazda mało przyjemna. W nocy było dużo na minusie, a co się dzieje po odwilzy pisać nie muszę. Decyzja więc była strzałem w 10. Góra dostajemy się na drugą stronę. Świetna przygoda dla mojej córki i przepiękne widoki gdyż słońce zaczyna przebijać się coraz mocniej. Mimo prób nie udało się poznać Andyiego Może się jeszcze kiedyś uda. Na Małym fajna jazda. Dużo lepsze warunki w porównaniu z Dużym. Jeździmy cały czas góra dół. Kolejny polski ośrodek z wielkim potencjałem. W pewnym momencie zauważam odpiera kieszeń w spodniach córki. Pytam, gdzie twój telefon. Prawie płacz ? Panika, córką się trzęsie, ja próbuję dzwonić na jej telefon. Jest sygnał. Odbiera Pan w knajpie na górze. Telefon znaleźli Rosjanie i oddali do baru Nowy iPhone 6 Gdy pojechaliśmy byli tam na kolejnego kielicha. Tym razem ja uregulowałem rachunek i serdecznie podziękowałem. Dobrzy ludzie. Cdn1 punkt
-
1 punkt
-
Nie raz zjeżdżałem z Bieńkuli lub czerwonej na parking u Kowalskiego i nawet nie trzeba użyć kijków do odpychania.1 punkt
-
Ambitnie Tomku Trasa robi wrażenie - zrobienie czegoś takiego byłoby świetne. Będę kibicował jeśli się na to porwiesz. Jak nie Ty, to kto to ma zrobić? Potrzebujesz drugiego śmiałka, kompana do wyprawy - myślałeś o kimś konkretnym? Dzięki za temacik - czekałem na to1 punkt
-
Tak Tam była kiedyś taka trasa dojazdowa - cały czas jest widoczna z lewej strony 3 (patrząc od góry). Odjazd będzie przed drogą (która jest na "trójce") prosto na parking Jak ktoś chce się przejechać pojedynczymi wyciągami w SON (jedynymi takimi na ŚWIECIE), to ma na to ostatnią szansę - za kilka miesięcy pozostanie po nich jedynie wspomnienie.1 punkt
-
To i ja zrobię krótkie podsumowanie mojego pierwszego razu na Chopoku. Spędziłem tam 4 dni z czego jeden dzień zamknięte wszystko poza Biela Put. Wydaje mi się, że TMR ma sporo do zrobienia na wypadek wiatru - komunikacja z Biela Put na pozostałe wyciągi jest fatalna, bo Biedronka to zdecydowanie za mało. Zakochałem się w Południowej stronie, a konkretnie niebieskiej 34c oraz czerwonych 33 i 35. Byłem tam tylko jeden dzień, ale jak pojechałem o godzinie 9 to wróciłem po 15. Najpierw świetny klimat na niebieskiej Panoramie, a potem mega dynamiczna jazda na czerwonych 33 i 35. Warunki idealne do szybkiej i bezpiecznej jazdy. Czarna 33a na Południu skutecznie mnie zniechęciła, pokonałem ją 3 razy, ale jazda nie sprawiała mi przyjemności z powodu wielkich odsypów. Północna strona ma ciekawe trasy od Lukovej do Zachradek w różnych wariantach. Bardzo fajna też czarna 7. Sam szczyt z powodu wielkich połaci lodu mnie nie zachwycił, można zjechać ale chyba żadna przyjemność z jazdy. Jedynie oko można nacieszyć widokami. Otupne, Biela Put i trasa na Lucky to nic wartego odnotowania. Na bank wrócę tam w przyszłym roku, by się jeszcze lepiej zapoznać z górą.1 punkt
-
Szóstkę miałem na myśli a wpisałem - 5. Oczywiście miałem na myśli przejście po taśmie. Mario, Major - dzięki za informacje i wpisy. Tomek - czekam na info w sprawie planowanego Twojego tatrzańskiego przejścia1 punkt
-
Cześć Powiem Wam szczerze, ze same zjazdy mnie tak nie szokują ale podejście (a właściwie wbieganie) po grani jest dla nie nie do ogarnięcia. Jest taki moment jak gość się potyka.... Linie w każdym razie piękne a formacje jeszcze piękniejsze. Dzięki. Pozdrowienia serdeczne1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
A nic o kiełbasce u Józka w Hiltonie nie piszecie, nawet P. Martyna W. zawsze do niego wstąpi jak jest na Skrzycznem.1 punkt
-
No to my już w domu, więc zamykam relację [emoji41] Oczywiście dzień wyjazdowy otworzyła lampa na niebie, no ale widocznie tak musi być, ważne że na drogach sucho więc jechało się bardzo dobrze. Wyjazd udany, w przyszłym roku jest plan tam wrócić żeby objechać resztę nie objechanych ośrodków [emoji6] Pozdro dla czytających. Tapnięte Tapatalkiem z Androida.1 punkt
-
Piękny pokaz Air Show na Mistrzostwach Świata w St. Moritz Warto zobaczyć:1 punkt
-
1 punkt
-
Czantoria Expata. Relacja z dzisiaj, Piotrek pisze: "Zima powoli się kończy, więc postanowiliśmy z Gosią dokonać inspekcji stoków w Beskidzie Śląskim. Na pierwszy ogień poszła Czartoria, najwyższe wzniesienie wspomnianego pasma. Świetny stok (995 metrów), o fajnym wyprofilowaniu, dość szybka kanapa, słońce, brak tłumów - warunki średnie, bo cukier tak sobie trzyma, ale polatać się da bez problemu. Rosoły naostrzone, więc nawet lokalne oblodzenia nie stanowią wyzwania. Gosia radzi sobie świetnie, to jej pierwszy sezon na parapecie a zasuwa jak Jagna Maczułajtis Istny talent! Ze szczytu Czartorii możemy podziwiać panoramę Beskidu i pobliskiego Ustronia - próbka na fotach. Generalnie jestem na tak i nawet nie żałuję nieczynnej niebieskiej trasy, choć patrząc z kanapy może być dość widokowa. 16:30 zamykają kanapę, więc przenosimy się na orczyk. Stay tunned! " Widoczek na leśną część trasy: Ludzi do wyciągu - brak. Humory dopisują Górna stacja: Widoczek z Czantorii:1 punkt
-
1 punkt
-
No dobra, to do rzeczy bo jestem tak zmęczony że mi się oczy same zamykają ale jak dziś nie napiszę to jutro już nie będzie to samo. Dziś pospaliśmy trochę dłużej bo do około siódmej. Szybkie śniadanie i patrzymy co za oknem. A tam szaro i buro, chmury nisko, lekki opad deszczu. Szybkie sprawdzenie kamer i decyzja że do Dienten nie jedziemy bo nic nie widać. Co ciekawe u nas w Angertal było widać wszystko, więc decydujemy że tam zaczniemy. Temperatura za oknem jakieś 2 stopnie, co daje nadzieję że padający deszcz wyżej stanie się śniegiem. Tak też było, im wyżej wjeżdżaliśmy tym więcej śniegu padało. Przy dolnej stacji całkiem spora śnieżyca. Ruszamy na początek krzesłami na niebieską na rozgrzewkę. Im wyżej tym mniej widać ale w sumie nie było źle. Dużo świeżego śniegu co nastraja mnie pozytywnie bo lubię takie warunki. Ruszamy i jest bajkowo, wciąż sypie, trasę pokonujemy jako pierwsi, zanurzając narty w świeżym puchu. Jadą znakomicie, pełna kontrola, śnieg fruwa dookoła. Mimo że go dużo to nie przeszkadza, nie zakopujemy się. Dojazd do czerwonej i tam trochę gorzej, więcej ludzi, trasa lekko rozjechana. Nie do końca rozgrzane nogi nie chcą się składać do skrętów ale to szybko mija. Na chwilę na niebieską i znów ścianka czerwoną, jest lepiej, dużo lepiej. Tniemy ściankę sprawnie i znów niebieską na sam dół, gdzie przechodzi w czerwoną o genialnym nachyleniu do szybkich skrętów albo ślizgu z krawędzi na krawędź. Trenujemy i to i to, wszystko wchodzi jak w masło. Drugi zjazd z samej góry, ze Stubnerkogel. Tam warunki trudne, nic nie widać, część tras zamknięta. Pokonujemy grań i ruszamy czerwoną ścianką ostro w dół przy prawie zerowej widoczności. Mimo tego jest zabawa. Kilkaset metrów poniżej wjeżdżamy na znaną niebieską i do dołu. Jestem zachwycony śniegiem i tym co wyprawia mój dzieciak, jeździ jak natchniony, nogi prawie złączone, strome ścianki pokonuje znakomicie, niesamowicie się rozwinął przez ten tydzień. Jeździmy tak do południa i obiecana dziecku zmiana ośrodka na Dorfgastein (snowpark). Dojeżdżamy tam w 15 minut i pierwszy zonk - nie działa gondola na dole, chyba się coś popsuło. Wsiadamy na krzesła obok i klimat mamy jak z Korbielowa z wyciągu na Szczawiny[emoji41] Wyciąg jedzie powoli ale jedzie, wokół ośnieżone świerki bo wciąż sypie. Z krzesła robimy krótki trawers do drugiego krzesła i dalej w górę. Krzesło nie dojeżdża na sam szczyt Fulseck, trzeba 2km zjechać w dół niebieską. Dużo śniegu, wycinamy skręty jak dzicy. Po drodze spotykamy młodego Szweda który wypadł z trasy i zgubił mamę. Dodatkowo zdechł mu telefon, krótka rozmowa, daję mu swój telefon, dzwoni do mamy i okazuje się że ta jest w widocznym niedaleko przystanku. Ruszamy razem, dzieciak spotyka się z mamą, wszyscy są bezpieczni i szczęśliwi. Krótka rozmowa i dowiadujemy się że jechali razem, dzieciak się wywalił i zniknął za załomem, reszta nawet tego nie zauważyła i pojechali dalej. Młody w szoku nie widział że mama do niego macha z dołu, potrzebował pomocy i akurat byliśmy w pobliżu. Morał z tego taki że trzeba uważać na trasie i uczyć się języków. Byłoby mu ciężko gdyby nie mówił po angielsku i dodatkowo trafił na kogoś kto też w tym języku nie mówi. Ruszamy dalej i dojeżdżamy do drugiego odcinka gondoli który o dziwo działa. Wyjeżdżamy więc na Fulseck i niebieską do przełęczy między Fulseck i Kreuzkogel. Tam czerwona stroma ścianka ze zwałami świeżego śniegu. Tniemy w dół mimo kiepskich warunków, ale wciąż jest zabawa i dobra forma. Dalej krzesłem na górę i jesteśmy na Kreuzkogel. Tam jest świetna niebieska, szeroka i równa, dalej FunSlope, snowpark i dalej niebieska. Ja wycinam skręty raz krótkie raz dłuższe, narty idą jak po sznurku. Młody to samo, dodatkowo bawi się jazdą na przeszkodach. Jeździmy góra dół, ludzi jak na lekarstwo, trasy puste, można dociskać. I tak do końca, do ostatniego wyjazdu wyciągu na górę. Aż się nie chce wierzyć że trzeba spadać do domu. Ostatni wyjazd na Kreuzkogel i prawie jako ostatni jedziemy niebieską siódemką do Dorfgastein. Wyżej trasa obsypana świeżym, sypkim śniegiem, niżej mega muldy bo ciepło ale bawimy się narciarstwem, zjeżdżamy na sam dół w rytm Bon Jovi "It's my life". Na dole w knajpie zabawa, tańczymy na parkingu, jest miło, wszyscy uśmiechnięci. To był piękny dzień, świetne zakończenie wyjazdu który wykorzystaliśmy na maksa. Dziś w nogach 52 km, jutro wracamy do Polski. Szkoda wyjeżdżać, obiecuję sobie że wrócę tu za rok bo zakochałem się w dolinie Gastein. To tyle, czas spać, jutro w drogę. Dobranoc. Tapnięte Tapatalkiem z Androida.1 punkt
-
WOW czterech narciarzy na jednej parze nart - nieźle! Czegoś takiego nie widziałem. Znalazłem dwie osoby, czterech nie.1 punkt
-
1 punkt
-
tym razem trochę zabawy z montażem i kamerkami GoPro: synchronizacja obrazu podczas pełnego zjazdu - kamery w osi jazdy tył prżód oraz slowmotion1 punkt
-
Tez się odezwę. W karczmach na stoku jadłem 5-6 razy w ciągu ostatnich 10 lat. Wpadam na grzane wino i tyle. Dla mnie to drożyzna ,a w menu przeważnie ,,szajs" czy w Polsce czy w Alpach . W Alpach byłem 7 razy z BP to po śniadaniu dopiero konkretnie jadłem około 18-tej (obiadokolacja). Na stoku;czekolada, banan, jakaś kanapka,, zwinięta'' ze śniadania , w termosie herbata z miodem ,ostatnio również napój energetyczny.Wszystko w plecaku. Na mnie karczmy mało zarobią bo jeszcze dwa lata temu nawet na grzańca nie wpadałem tylko woziłem z sobą setuchnę żołądkowej gorzkiej. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Czołem, nie spodziewałem się takiej aktywności w tym wątku :-) Dla "obrony" austriackich knajp - zamieszczam trochę fotek energetyków - szybkich dań ze stoku. Wszystkie potrawy były zrobione na miejscu -czyli w restauracji, barze etc, gdzie je podawano. Tam normą jest pełnoprawna kuchnia, kilku kucharzy itp. Świeże, nie podgrzewane, nie rozmrażane, proste - a smaczne. Cenowo - 3,5 - 7 euro (najdroższy był flammkuchen, ale za to dwie osoby przekąsiły :-) Żeby była jasność - nie mam nic przeciwko smacznej i świeżo zgrillowanej karkówce na naszym stoku. Miejmy jednak trochę pokory dla ogólnej kultury narciarskiej w alpach - w tym dla szybkiej kuchni, nie koniecznie z austriackimi korzeniami. Aha - foto z zeszłego tygodnia - SkiAmade1 punkt
-
Mam nadzieję, że po inwestycjach w koleje na stokach staną restauracje w których będzie można tak zjeść jak we Włoszech1 punkt







