Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      52

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. surfing

    surfing

    Użytkownik forum


    • Punkty

      18

    • Liczba zawartości

      4 038


  3. piter100

    piter100

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      633


  4. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      16 752


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 09.03.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Tak jak zapowiadali od środy pełna lampa Nasz plan się nie zmienił i kolejno ujeżdżamy sektory Grau Roig (mój ulubiony) i Costa Rodeona też mój ulubiony Kto był w Grandvalira to wie że mimo nie najnowocześniejszej sieci wyciągów warto tu przyjechać A dla rodzin z dziećmi istny raj Tyle od mnie,następne dni raczej w dwóch wyżej wymienionych sektorach będziemy jeżdzić Ja od siebie dodam jeszcze kilka fotek i idę się nasmarować kremkiem mordkę bo piecze,oj piecze
    9 punktów
  2. 8 punktów
  3. To już ostatnie zdjęcie, z wczoraj Była jazda po pachy
    7 punktów
  4. Polska warunki narciarskie 16/17
    7 punktów
  5. BSA mój pierwszy raz, wrażenia. Mam duży sentyment do tej górki bo to stok mojego dzieciństwa. Widać że Inwestycja profesjonalna przygotowana z dużą pasją, przez ludzi co jeżdżą na nartach. Warunki na początkowej i końcowej ściance bardzo dobre, w środkowym trawersie na złączeniu tras 1 i 2 prawdopodobnie pod śniegiem płynie dziki potok bo nad wyraz miękko. Stok znakomity lecz nie dla początkujących. Minusy: Dziwacznie wąski stromy i niebezpieczny końcowy dojazd, przypuszczam że plany były inne ale nie udało się wykupić pewnej działki z domkiem. Bardzo głośne bucząca krzesła, wydająca mnóstwo odgłosów, ciężko zamknąć samemu podnóżki. Dla mnie hałas krzesełek podziałał tak że jeździłem głównie na orczyku WN1 który jeździł na pół gwizdka (czytaj powoli) a powinien przy najtrudniejszym odcinku zasuwać na ful. Zdecydowanie wolę kanapy 4 w Wisła Skolnity lub Poniwiec - cisza i spokój, nawet zabytkowe kanapy na Palenicę w Ustroniu jeżdżą ciszej. Na pewno nie wybiorę się tam w Weekend i z małymi dziećmi,nawet nie próbuje wyobrazić sobie co się dzieje na wąskim dojeździe przy dużym ruchu. Do jazdy w BSA może zachęcić mnie dobry karnet całosezonowy i czarna trasa. Współczuje właścicielom tych kanap od Tatralift i mam nadzieję że dostawca upora się z reklamacją. Powodzenia. Ps. W tym sezonie jeszcze nie było wypadku na końcowym przesmyku, i tak trzymać.
    6 punktów
  6. A tak dziś angole chronili się od słońca Majty na łebie,sorry twarzy Mam nadzieje że bez pas startowego A może to terroryści
    4 punkty
  7. BSA 08.03.2017 mój pierwszy raz, wrażenia. Mam duży sentyment do tej górki bo to stok mojego dzieciństwa. Widać że Inwestycja profesjonalna przygotowana z dużą pasją, przez ludzi co jeżdżą na nartach. Warunki na początkowej i końcowej ściance bardzo dobre, w środkowym trawersie na złączeniu tras 1 i 2 prawdopodobnie pod śniegiem płynie dziki potok bo nad wyraz miękko. Stok znakomity lecz nie dla początkujących. Minusy: Dziwacznie wąski stromy i niebezpieczny końcowy dojazd, przypuszczam że plany były inne ale nie udało się wykupić pewnej działki z domkiem. Bardzo głośne bucząca krzesła, wydająca mnóstwo odgłosów, ciężko zamknąć samemu podnóżki. Dla mnie hałas krzesełek podziałał tak że jeździłem głównie na orczyku WN1 który jeździł na pół gwizdka (czytaj powoli) a powinien przy najtrudniejszym odcinku zasuwać na ful. Zdecydowanie wolę kanapy 4 w Wisła Skolnity lub Poniwiec - cisza i spokój, nawet zabytkowe kanapy na Palenicę w Ustroniu jeżdżą ciszej. Na pewno nie wybiorę się tam w Weekend i z małymi dziećmi,nawet nie próbuje wyobrazić sobie co się dzieje na wąskim dojeździe przy dużym ruchu. Do jazdy w BSA może zachęcić mnie dobry karnet całosezonowy i czarna trasa. Współczuje właścicielom tych kanap od Tatralift i mam nadzieję że dostawca upora się z reklamacją. Powodzenia. Ps. W tym sezonie jeszcze nie było wypadku na końcowym przesmyku, i tak trzymać. BSA cd.
    4 punkty
  8. Kolega jest teraz tydzień w Val di Sole. Póki co jeździł w Pinzolo i Marilleva 1400. Mam trochę zdjęć Dzisiaj: I wczoraj:
    4 punkty
  9. Sądzę, że interes połączenia może być obopólny. Dla Szczyrku - odciążenie komunikacyjne, to raz. Dwa - możliwość szybkiego dostania się na SON przez ludzi, którzy pomieszkują wakacyjnie (i nie tylko) - w dolinie Brennej, w rejonie Skoczowa itp. Spróbujcie drogowo szybko przeskoczyć z Górek Wielkich np. na Czyrną.... Jadąc ze Śląska A1 - możliwość dojazdu z Żor do Brennej i wskoczenie na narty - bezcenna (prawie godzina do przodu). Przy okazji zwinięcie Ustroniowi, Wiśle i Istebnej sporej ilości narciarzy, którzy wylądują w Szczyrku. Dla Brennej - reanimacja narciarskiego trupa. Powrót do życia (poniekąd bardzo fajnych) tras w rejonie Kotarza, odpowiednich dla początkujących rejonów ostatnio zwanych Węgierski. Tranzytowo to nawet Świniorki zyskają. Impuls dla całego przemysłu noclegowego etc - obecnie jest on tam w dużej recesji. (coby nie powiedzieć w d....e) Działając wspólnie - ośrodek się rozrasta, można napisać dajmy na to 60 km tras, największy w PL, albo w tej części Europy itp itd :-) Akurat Morawieckiego i tych jego planów trochę bym się bał :-) . Bardziej wierzę w chłodną kalkulację i podejście firm typu TMR - a tacy Morawieccy przede wszystkim niech nie przeszkadzają, a jakimś mądrym przepisem wspomogą.
    4 punkty
  10. Witojcie! O Retro Day na Szóstce będzie relacja jeszcze. Muszę filmy pomontować a to trochę zajmie. Brak doświadczenia...? Na razie kilka fotek z wczoraj z Soliska i Czyrnej.... Kończy się pewna era...?
    4 punkty
  11. Kolejka na Szyndzielnię już po remoncie, ale jeszcze nie działa. Zmodernizowana kolejka na Szyndzielnię gdzie wymieniono napędy, linę, gondole, zmodernizowano perony miała ruszyć chyba w połowie lutego. Niestety kilkukrotnie podchodzono do odbioru technicznego do którego nie doszło. Z tego powodu nie odbył się jeden z koncertów Bielskiej Zadymki Jazzowej (zespół Voo Voo) w schronisku na Szyndzielni. Koncert ten zorganizowano na szybko w namiocie na Magurce. Ale chyba perypetie z odbiorem powoli się kończą. Cytat z strony bbfan.pl: " Zmodernizowana Kolej Linowa „Szyndzielnia” przechodzi właśnie odbiory. Jednym z ich elementów była próbna ewakuacja pasażerów. Przeprowadzenie ćwiczeń było niezbędne ponieważ podczas modernizacji infrastruktury został stworzony nowy plan ewakuacji stosowany w przypadku awarii kolei. Wykonanie tego przedsięwzięcia było też jednym z wymogów uzyskania pozwolenia na użytkowanie. Przebieg ewakuacji był obserwowany przez przedstawicieli Transportowego Dozoru Technicznego. Do jej przeprowadzenia zaangażowano GOPR, Straż Pożarną, Bielskie Pogotowie Ratunkowe, Policję i Straż Miejską. " Poniżej link do artykułu opisującego próbną ewakuację, która jest ważną częścią odbioru: http://bbfan.pl/ewakuacja-pasazerow-kolejki-szyndzielnie/
    3 punkty
  12. W niedzielę warunki pogodowe nie zapowiadały się dobrze z uwagi na spory wiatr, który szalał w Tatrach pomimo tego postanowiliśmy razem z Andrzejem i Rafałem zrobić Kozi Wierch. Z parkingu w Palenicy Białczańskiej ruszyliśmy o 6:30 z buta asfaltem do Wodogrzmotów Mickiewicza, potem zielonym szlakiem jeszcze pierwsze podejście w rakach (dało się bez ale lodu było sporo) by po dojściu do pierwszego mostku zacząć foczyć. Śniegu na szlaku ubogo z dużą ilością igliwia trochę to marnie wyglądało ale czym wyżej podchodziliśmy tym było lepiej, w końcu doszliśmy do czarnego szlaku (wersja zimowa) którym już w rakach wspięliśmy się do schroniska. W schronisku zrobiliśmy sobie godzinną przerwę pośmialiśmy się przy stoliku z fajną parą turystów, na marginesie dużo fajnych wesołych ludzi spotkaliśmy tego dnia, pomijam już innych w "adidasach" których, chyba nie da się nie spotkać na szlaku w Tatrach. Jakoś nie bardzo nam się już chciało iść dalej ale postanowiliśmy spróbować wejść na Kozi bez ciśnienia dokąd wyjdziemy tyle będzie bo wiatr czasem powalał, i tak dreptaliśmy z czekanem w ręku pomału aż dotarliśmy na szczyt o dziwo mniej na nim wiało niż niżej :). Zrobiliśmy parę fotek i trzeba było zmykać bo czas gonił zeszliśmy ciut niżej, szybka przepinka w dość ciężkich warunkach bo pogoda zaczęła się załamywać i wio centralnym żlebem w dół niestety filmy ze zjazdu ani fot nie ma bo chyba za bardzo przejęci byliśmy zbliżającymi się warunkami. Zjazd był mega choć dla mnie był to test nowych nart i początek trochę mi nie szedł ale czym niżej to było lepiej po dotarciu do piątki zaczął sypać śnieg i mocniej wiać a na dole padało. Do samochodu dotarliśmy o 17-tej i tak skończyła się nasza przygoda, poniżej kilka fotek z tego wypadu. Pozdrawiam.
    2 punkty
  13. Pozdrowienia z Grandvaliry Tak dziwnie wyszło że dostałem 2 dni temu propozycję wyjazdu z Infoski.pl nie do odrzucenia Wszystko w cenie za 35 procent ceny całkowitej,więc jak nie jechać ,choć Sławek (SB) coś marudzil że drogo,no ale to chyba z zazdrości Mieszkamy w Canillo w hotelu Ski Plaza ,300 metrów od gondoli Dziś w większości ujeżdzaliśmy ten sektor,plus coś tam jeszcze Warunki b.dobra,choć dzisiaj było bardzo zmiennie z pogodą A po 14 udaliśmy się na termy Caldea do Andory i mały rekonesans po stolicy księstwa
    2 punkty
  14. Tu na filmach są młodzi ludzie. To nie "Janusze", bo ci są w kolejkach do lekarzy bądź na listach emerytów czy w cmentarnych wykazach. Tu mamy raczej do czynienia z "Sebastianami", "Dawidami" nart!
    2 punkty
  15. Właśnie wróciliśmy z krótkiego pobytu we Włoszech w którym to zachaczyliśmy rodzinnie wyrównać naszą nieudaną wyprawę zeszłoroczną do zamkniętej wysoko położonej doliny Val di Lei. Niestety to newralgiczny punkt jakże uroczej i klimatycznej stacji Madesimo.Przy wietrznej pogodzie często nie można dostać się do najwyższych punktów ośrodka i pojeżdzić w dolinie Val di Lei. Tym razem udało się i pojeżdziliśmy również tam Dla samych widoków i jakże innej anomali pogodowej gdzie w Madesimo rano -3 w dolinie -14 warto było bujać się starym wagonem ala nasz Kasprowy na szczyt Co do ośrodka to opisałem go rok temu. Średniej wielkości ośrodek,ok 60km b.fajnych tras w większości czerwonych,nawet jedna niebieska zakończona ścianką Tak więc dla początkujących narciarzy nie specjalnie się nadaje Ośrodek nie posiada orczyków tylko kanapy,wagon,gondola Jeśli chodzi o ceny ta najniższe w Alpach,fajny ośrodek,polecam Ps.Sorry,za pospieszny opis ale czas goni,czas brać się na męski narciarski wyjazd
    2 punkty
  16. Andrzej no co Ty fotkę Jackowi zrobili tuż przed glebą
    2 punkty
  17. JC super fota , taka do kalendarza Ps a zazdrość zżera
    2 punkty
  18. Dzisiaj sypie od rana, trochę wiało i dalej wieje, ale funitel chodzi cały czas, południe też. Mgła, na trasach świeży i przywiany śnieg, na górze puch. Bajka Pozdrawiam
    2 punkty
  19. Jakoś ciężko uwierzyć, że w Brennej wreszcie dojrzeli do połączenia ze Szczyrkiem. Jeszcze całkiem niedawno twierdzili, że auta turystów drogi im rozjadą, a oni sami kasę w Szczyrku zostawią w Brennej jedynie parkując. Widocznie wreszcie widmo biedy zaczęło im w oczy zaglądać, tym bardziej gdy zobaczyli co TMR szykuje. Tymczasem w Brennej regres lub zastój infrastruktury narciarskiej jest totalny. Węgierski po sporach z właścicielami gruntów zamknięty i wystawiony na sprzedaż. Zresztą w coraz bardziej okrojonym obszarze, bo Hyrca od lat stoi, zarasta i niszczeje. Na Świniorce po szumnych sprzed kilku lat zapowiedziach o krześle chyba mało kto pamięta. Jedynie co to otwarto nowy 500 metrowy talerzyk na górze parę lat temu. W centrum też bez zmian stary orczyk na szczęście działa dalej. Także reasumując nieciekawie to wygląda. Ten Kotarz to jedyna szansa dla Brennej, żeby nie umarła narciarsko.
    2 punkty
  20. Pojawił się nowy filmik z zawodów. Widok z okolic trasy 11A. Ma chłop nogi ze stali.
    2 punkty
  21. A jak poszło innym zawodnikom. Większość próbowała iść na całość, zwłaszcza młodzi. Skutek różny, jedni lepiej, inni słabiej kilka przykładów... Maciej K. (WLK) starał się bardzo dynamicznie, opóźniał skręty coraz mocniej, ale ambicji nie brakowało. Linie optymalną jednak zgubił, efekt na mecie, czas 1.22 Artur K. (PDL) próbuje bliżej tyczek, jednak między tyczkami, a bandą czysty lód i zawodnik i tak wgniatany jest w odsyp kosztem czasu, na mecie 1.31 Podobnie blisko tyczek Marcin K (LUB) wiek 36-45, 4 pozycja i czas 1.11 Marcin R. (WLK) ta sama grupa - 7 i czas 1.18 Roman W. (MAL) 2 w grupie do 46 l z czasem 1.03 Kolejny z faworytów Damian S. Ząbkowice (DLS), nie do końca zadowolony z wyniku 2 w kat. 20-35 l. Czas 1.01 Też na Mastersach Rossignola jak zwycięzca zawodów Marek M. W tej samej grupie zaraz za Damianem, Wojciech K. (WLK) Wynik 1.01 z ogonkiem Na koniec dla mnie rodzynek ziomal Artixa z Olkusza, Przemysław Rusiniak (MAL). Nikt taką linią nie pojechał. Fakt, była wymuszona. Przeleciał na czerwonej przez bandę i pomyślałem - już po nim, będzie za mną Chyba pojedzie zaraz w pole, a On prosto na niebieską, bez objazdu, no bo jest za nisko, myślę musi wypaść... Przejechał koło niebieskiej i wali prosto w bandę i odbija na czerwoną, jak przy tym gazie przeszedł i wrócił na optymalną linię tego nie wiem, ale dalej pojechał idealnie i wygrał w kategorii 20-35 lat Drugi wynik zawodów 57 z okładem... I to by było na tyle o finale Family Cup 2017 Pozdrawiam serdecznie. PS To była zabawa, a w nocy kierunek Słowacja i prawdziwe wyzwania, może kiedyś coś napiszę...
    2 punkty
  22. Nie mogę pojąć jednej rzeczy, jak przed zawodami zdegradowała się trasa, wcześniej była ratrakowana, wygrodzona i poza organizatorami nikt nie mógł się na niej znajdować. Oglądać trasę można było z boku, a już przed startem wyglądała dziwnie i próbowano ją wyrównać...może byli równi i równiejsi (to tylko bezpodstawne pomówienie) Równa trasę przed zawodami jeden z faworytów Maciej Harasym z Wysokiej (DLS), ostatecznie wygrał grupę 36-45 lat z czasem 1.03 Po jedenastej wreszcie ruszyły zawody, na początek dzieci i młodzież, chemia działała i mieli w miarę równe warunki, później już było bagno Co moim zdaniem istotne w takich zawodach. Przy zbliżonych umiejętnościach liczy się sprzęt i taktyka. Pomijam tu byłych zawodników bo to inna kategoria, oni ścigają się osobno, chyba że wypnie im narta lub wyglebią. Mówiąc o sprzęcie nie chodzi mi o smary (takie czy siakie), kąty (87 czy 86 stopni, podwieszenie 0.5 czy 1.25) ani markę (tylko Heady albo Atomici...) Osobiście mam z tym sprzętem największy problem. Nawet jak znamy stok, trasę to może być lód albo ciapa, bramki wąsko, daleko ewentualnie szeroko, blisko ustawione (lub inne kombinacje ustawień) Trzeba na zawody zabierać 3 pary przygotowanych nart, slalomki 165, niezbyt sztywna gigantka o mniejszym promieniu 18-20 i coś szybszego i sztywnego od 23-27 m. Ja ostatnie zawody zawaliłem pod tym względem. W Zieleńcu wszyscy startowali na slalomkach 160-165, a ja gigantka promień 25 i jeździłem między tyczkami ześlizgami o czasie lepiej nie mówić. Na finałach myślałem, że trafię z nartą idealnie i przygotowałem te same narty. Na miejscu niespodzianka i bez możliwości zmiany nart. Obserwując faworytów większość wybrała narty klasy masters. Oczywiście mając narty o promieniu 18-20 m byłych zawodników też bym nie pokonał, ale czas mogłem zrobić lepszy. Teraz taktyka, jechać na maksa, pełnym ciętym skrętem w niskiej pozycji. Nie po tych bandach to nie dla mnie. Plan mam inny, spokojnie w wyższej pozycji (jadąc nisko na nogach brak możliwości amortyzacji nierówności i garbów, a jadąc wyżej pochylony, mogę amortyzować) do tego nieco niższa prędkość ale więcej płynności w zjeździe. To wszystko teoria, a następnie jazda wychodzi jak wychodzi, teoria sobie, a wykonanie sobie. Ania robiła mi zdjęcia już na dolnym płaskim odcinku, jedynie pierwsze zdjęcie było na stromszym. Miała być płynna spokojna jazda. Bandy nie były równe i były też poprzeczne nierówności, taka nierówność mnie zaskoczyła i zamiast ją zamortyzować, to mnie podbiło, nie tak planowałem. Mój czas to 1.08 powiedzmy średni. Taktycznie i sprzętowo przygotował się do zawodów wręcz idealnie Marek Malison, Wałbrzych (DLS). Jego przejazd był wzorcowy w tych warunkach. Płynny, dokładny, z wykorzystaniem band, bez szarpaniny, jakiś przyruchów, mięciutko na nogach wybierał wszystkie nierówności. Wyglądał jakby jechał po świeżo wyratrakowanej trasie, bez wysiłku. Jego atutem okazał się wiek - 51 lat. Jak był zawodnikiem, to prawie zawsze ścigał się po takich trasach. Pokonał teoretycznie silniejszych i młodszych rywali. Jego czas 57 z ogonkiem. Tak startował... A wystartował na 18 m Rossignolu Masters Hero i nie był jedyny na takich nartach Jedni pojechali mądrze taktycznie (Marek M), a inni (np. ja) chcieli tak pojechać. I tym właśnie różni się zawodnik od amatora. Ale i ja miałem swoją chwilę chwały...
    2 punkty
  23. DS5 zawsze wymiata. To przy okazji wrzucę jak to wyglądało gdzieś w styczniu. Szlak do schroniska i samo schronisko. A właśnie w Tatrach szykują się kolejne opady przez kilka dni, więc zima wraca
    2 punkty
  24. Dziś całkiem udany dzień ze zmienną pogodą,po 14 z deszczykiem i b.mocnym wiatrem Jazda dzisiaj była w sektorach Soldue i El Tarter Warun ok,ale jak pisałem po opadach deszczyku,śnieg tępy,hamujący Do tego wiatr napierał z taką siłą że sporo wyciągów zamknęli ze względów bezpieczeństwa Od jutra poprawa pogody,więc plan na wysokogórskie rejony Granvaldi będzie brany pod uwagę
    2 punkty
  25. A tak dziś było w Pirenejach,Grandvalira
    2 punkty
  26. Końcówka "letko" wgniotła mnie w fotel:
    2 punkty
  27. Wreszcie marzec! Minęły ferie, więc można ruszyć na narty. Co prawda zawsze przynajmniej raz w tygodniu gdzieś jestem, ale teraz można się więcej nacieszyć. Niestety obowiązki nie pozwoliły pojechać z rana, ale może to dobrze, bo ja lubię jak jest miękko. Ruszam dopiero ok 13,żeby być w Szczyrku gdzieś przed 14. O drogach nie ma sensu pisać, bo korków brak, a asfalcik suchy. Dojeżdżam pod Golgotę, gdzie parkuj i ku mojemu zdziwieniu nikt się nie pojawił, żeby pobrać opłatę. Niemożliwe... Szybkie przebieranie i do kasy. Biorę 3 godzinki, bo pewnie więcej i tak nie pojeżdżę. Dziś zabrałem moje "śmiertelne" narty, bo jazda na nich w takich warunkach jest mega przyjemna! Na dole ciepło, coś koło +15 st. Ubieram tylko cienkie, letnie spodnie , cienką koszulkę i Soft Shell. Myślałem nawet o krótkich gaciach, ale ten wiatr... Czas ustawić się w kolejce do wyciągu, jak to w niedzielę... Niestety, wyciąg na Suche już nie chodzi. Można jeszcze pojeździć na Golgocie, powyżej na zielonej (teraz już niebieskiej) i na czerwonej na Julianach. Śnieg ginie w oczach, choć tu go jeszcze sporo. Długo nie zastanawiając się, biorę na pierwszy ogień Golgotę. Warun mega, choć pewnie większość już by psioczyła... Są muldy, a jakże! Ale ja lubię takie miękkie, morskie fale sztormowe. Kiedy wokoło mało obiektów, a właściwie ich brak, to można się wyszaleć! Podoba mi się, więc ruszam sprawdzić pozostałe czynne trasy. Jeden wyciąg na Julianach chodził, więc ruszam na "10". Tutaj również spoko warun, ale fale nieco mniejsze. Da się fajnie rozpędzić. Tutaj też nieco więcej ludzi, choć oczywiście jakichkolwiek kolejek brak. Zacząłem nawet żałować, że nie udało mi się wystartować z samego rana. Piękne słoneczko, ludzi malutko, a śniegu mnóstwo! Ale z drugiej strony i tak szybko się męczyłem, bo jednak ten sztorm wypompowuję energie... Kilka zjazdów "10" i wracam pod Golgotę, oraz niebieską "8". Teraz jeżdżę całą długością na sam dół. Przy okazji mam swoja wersję "Splasch"... Ale na tym dzień się nie skończył. Po dwóch godzinach jazdy spotkałem się z Pawłem, tutaj Mostostalem. Przywiózł on interesujący przedmiot... Dokładnie to orczyk, jakie kiedyś tu można było spotkać. Dokładnie to w latach 60-ych! Pierwsze kotwice, takie drewniane. Pewnie Paweł uzupełni nieco moją relację, jeśli tu trafi. Chodziło o to, żeby przed ostatecznym demontażem całego wyciągu, porobić jak najwięcej pamiątkowych zdjęć i filmików z jego udziałem. To znaczy tego orczyka. Przy okazji przejechaliśmy się na nim. Ciekawe doświadczenie! Oczywiście wszystko działo się już po zamknięciu wciągu. Nawet sobie nie wyobrażacie ile trzeba było za tym "chodzić", żeby taką chwilę zorganizować... Wspomnę tylko o zaangażowaniu ludzi zza granicy! Ale ewentualną opowieść pozostawiam Mostostalowi, o ile będzie mieć czas na to. Kilka fotek z zabawy: Wielki dzięks dla Pawła za możliwość jazdy na wyjątkowym wyciągu i wzięcia udziału w całym wydarzeniu! Dla mnie to był pierwszy i pewnie ostatni raz na takim sprzęcie. Wkrótce zdemontują ów wyciąg i pozostaną tylko wspomnienia. Niby orczyk jak orczyk, ale jednak wyjątkowy! Chwilę po tym, jak kończyliśmy akcję, rozpadało się, tak symbolicznie. Chyba to Szczyrk opłakuję koniec pewnego etapu, a wraz z nim pewna część ludzi. To tak w skrócie, bo czasu mało. Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  28. 200 km tras bez odpinania nart... Coś jeszcze Ci trzeba wyjaśnić?
    1 punkt
  29. Marcin, ja o silniku forum [emoji23] Head Rally - Probably the best ski in the world [emoji6]
    1 punkt
  30. To tak coby wszyscy wiedzieli ile za całość 1300zł plus 250 za przebukowanie Dobra cena,czy nie
    1 punkt
  31. SB, chyba coś nie tak z tym postem. Ale to znany problem silnika forum
    1 punkt
  32. Jest to środek Niemiec, Kreuzberg - górka 928m. Przez to że zimy coraz gorsze to nie inwestują i takie zabytki się tu zachowały Do Sczyrku nie można tego porównywać, nie to przewyższenie, nie te trasy. https://youtu.be/vmO_aGxIKHU Był lepszy filmik ale nie moge znaleźć. W pozostałych wyciągach są już nowe, w tym najdłuższym drewniane zostały. Tak wyglada ten ośrodek http://www.skilifte-kreuzberg.de/skigebiet/skigebiet_karte.htm W okolicy jest dużo ośrodków narciarskich tylko że jest jeden problem, mało śniegu. Dowiedziałem się że były plany budowy kanapy ale przez pogodę zostały porzucone. Jak już napada to pojeździć można i jest gdzie. Tak że mamy tutaj skansen, z drewnianymi orczykami. Zapomniałem jeszcze napisać, na samej górze znajduje się klasztor i można zjeść golonko, popijając pysznym piwem robionym przez zakonników na miejscu.
    1 punkt
  33. Zapisz mnie na listę chętnych.
    1 punkt
  34. Nie chcę wyręczać Mostostala, ale dodam tylko, że starania o samą akcję powieszenia orczyku zacząłem już już grudniu. Dyrektor był trochę w szoku jak to usłyszał. Niestety wyciąg idzie pod młotek. Suche i krótkie z Czyrnej już leżą (dokładnie lina leży). Za to drewnianym orczykiem może będzie jeszcze dane się przejechać Starania o tę akcję zaczniemy już niedługo. To będzie coś na dużo większą skalę!
    1 punkt
  35. Rozpoczęto drążenie tunelu nowej zakopianki. Film z wizualizacją nowej drogi Lubień - Rabka Zdrój - Chabówka
    1 punkt
  36. Jeżeli dobrze kojarzę to jest to zjazd u Miro Peto "E2" do Lukovej Doliny. Hmmm... 44s filmu jest wjazd do stromego żlebu, góra na pierwszych 20-30m ma 45-50st, zjeżdżałem go w tamtym roku... ale trwało to trochę dłużej pewnie z 10min Jak patrze na ten filmik to jestem przerażony Pozdr Tomek
    1 punkt
  37. 1 punkt
  38. Greg ogólnie ciężko coś stwierdzić bo nie mamy dostępu do danych a nad nimi pracuje cały sztab ludzi. Mogę jedynie ocenić sytuację na podstawie swoich obserwacji, a one potwierdzają to że w narciarstwie nie dzieje się dobrze. Tu gdzie mieszkam są góry ok 1000m i jak po odwilży na weekend otworzyli stok (dobrze przygotowany) to pojechałem wcześniej bo bałem się że nie będzie gdzie zaparkować i jakie było moje zdziwienie gdy parking był pusty! Jeździłem do 14-ej i w 50% zjazdów byłem sam na stoku! (Ok były też inne trasy, ale jeździłem po wszystkich) Pozostali narciarze to 70% to 50+ , 10% to małe dzieci które przyjechały z rodzicami lub dziadkami, 15% to 35+ , Reszta to 5%!!! Niestety, od paru lat to obserwuje i ta dziura (te 5%) robi się co roku większa i przypuszczam że tego się boją w Alpach, bo co będzie jak tych 50+ zabraknie. Dzisiaj jeszcze rodzice zabierają 20-latków na ferie w Alpy ale co będzie jak dorosną i będą same gdzieś jeździć - czy wybiorą narty? Czynniki pogodowe nie są bez znaczenia bo przez brak zimy ludzie odzwyczajają się od zimy i jak spadnie trochę śniegu to narzekają i chcą lato, a nie myślą o nartach. Narciarstwo poza tym robi się coraz droższe i zaczyna się kalkulucja jak już chyba ktoś wcześniej o tym pisał. Zostają tylko zapaleńcy i do tego ośrodki będą się musiały dostosować żeby przeżyć. Znam młodych ludzi którzy przestali na weekendy jeździć w Alpy bo słońce niszczy trasy i źle im się jeździ. Na tym forum jesteśmy bo kochamy narty i czekamy na śnieg i chcemy żeby był jak najdłużej. Kto z was nie jeździł na trasach że był slalom między kamieniami, ale to nie ważne, bo można pojeździć i tylko to się liczy. Takich zapaleńców jest coraz mniej, przynajmniej w Niemczech. Widać to wszędzie, sklepy nie mają wyboru botów narciarskich bo im się to nie opłaca, powiedzieli mi ze coraz więcej ludzi chce wypożyczyć cały sprzęt bo na te parę dni nie ma sensu kupować i co jak sniegu nie będzie, taniej wypożyczyć. Ale to są tylko moje spostrzeżenia i mogę się mylić. Tylko nie porównujcie sytuacji w Alpach z sytuacją na Polskich stokach bo to nie ma sensu. A to by była szansa dla narciarstwa. Ja nie mam nic przeciwko takiej małej epoce lodowcowej.
    1 punkt
  39. odnośnie połączenia Kaniówki z Remiaszowem to na 90 procent będzie na tą zimę .Wiem bo na mojej działce będzie prawdopodobnie stacja dolna .Natomiast odnośnie połączenia z Rusin ski to prawdopodobnie nigdy to nie nastąpi . Widać po tym ,że rusiński nie przystąpił do TATRY SKI ..Pozostaje za dużo niesnasek, nienawiści wobec konkurencji Bukowiny do Białki Tatrzańskiej . Na pewno ludziom z Białki na tym stoku nie zależy , tym bardziej , że propozycje które były zostały odrzucone od strony bukowiańskiej .
    1 punkt
  40. Padło kilka propozycji na spędzenie ostatniego weekendu, m.in. WZF w Szczyrku. Ze względu na czas wybrałem się z Andy-w i jego synem na skitoury w miejsce,do którego mam sentyment: Ochodzita w Koniakowie. Tylko wspomnę, że wjeżdżać do Szczyrku po godz. 10 nie ma sensu i nie na moje nerwy. Przynajmniej tak wywnioskowałem po komunikatach drogowych. Po za tym miałem już wcześniejsze swoje plany, które były mocno zbieżne z Andrzejem. Tyle tytułem wstępu. Tak więc po godz. 10 rano wyjechaliśmy w trzy osoby. Fullwypasówka dość pusta, podobnie sam dojazd do Koniakowa. Warunki na drodze dość dobre, gdzieniegdzie tylko małe oblodzenia. Szybko docieramy na miejsce i pozostał już tylko jeden problem - gdzie zaparkować? Początkowo myśleliśmy pod karczmą, ale to nie za bardzo fajne miejsce. Pojechaliśmy więc tam gdzie zazwyczaj się to robiło. Wszystko fajnie, ale teraz tu nikt tego nie odśnieża! Chwila kombinacji i udaję się wpasować koło zaspy. Teraz już łatwizna i można ruszać na stok. Oczywiście drogą tą samą co zawsze... Dalej po zasypanych schodach i już jesteśmy na trasie przy dolnej stacji. Widok przyjemny. Pogoda niezła a następnego dnia ( fota z niedzieli) wręcz brzytwa! Gramoling i do góry wzdłuż wyciągu. Wspinamy się powoli robiąc zdjęcia i ujęcia filmowe. Temperatura szybko rośnie, toteż trzeba się rozbierać. Jak to na tourach... Mimo tego wejście zajmuję nam nie więcej jak 25 - 30 min. Ale tu krótko! Przynajmniej z perspektywy wspinającego się. Drugim razem robimy sobie wycieczkę dookoła góry i jest ciekawiej. Czas pojeździć, choć tego może wiele nie było. Pierwszy zjazd główna trasa, drugim razem pojechaliśmy mniej więcej niebieska trasą. Pierwszy wariant bardzo twardy, co trochę psuło przyjemność, drugi to wystawa południowa i wyraźnie przyjemniejsza. Jak wcześniej wspominałem, czasu wiele nie mieliśmy, toteż po dwóch zjazdach kończymy dzień. Ale ja miałem wieeelki niedosyt! Trudno, jutro tez jest dzień. Następnego dnia o tej samej porze melduję się ponownie, tym razem sam. Andrzej już w drodze do narciarskiego raju... Ale wiecie co? Ja też dziś w nim byłem! Pogoda mega - czyste niebo, ciepło i bezwietrznie. Odczuwalna temperatura na poziomie +15 st! Najkrótszą drogą do góry i pierwszy zjazd przy orczyku. Podobnie jak wczoraj, znowu jest dość twardo, ale da się przywyknąć. Szybko dopracowuję drogę wyjścia, żeby rytm łapać i ponownie do góry. Tym razem będę zjeżdżał na wystawę południową. Tak, to była dobra decyzja! Tam zupełnie inna bajka - miękko, równo i całe szerokie połacie śniegu tylko dla mnie! Tylko końcówkę dojeżdżam nieco po twardym, choć i tu z każdą chwilą zaczyna puszczać. Po dopracowaniu trasy, mimo wolnego tempa, wychodzenie zajmuje mi jakieś 20 min. Pomyśleć, że tyle często trzeba czekać do wyciągu w topowych miejscach... Wyszedłem i zjechałem 6 razy i się nasyciłem. Spokojnie mogło być i 10 razy, ale przy okazji się opalałem, przewędrowałem między kujokami i takie tam. Pięknie spędzony dzień! Dodam jeszcze, że tak było ciepło, że chodziłem i zjeżdżałem w jednej cienkiej koszulce, bez czapki i rękawiczek. Normalnie plaża! Najlepiej zobrazują to filmiki: pierwszy z kompanami, drugi samemu, ale za to pobawiłem się więcej kamerką i jest chyba nieco ciekawszy... Taka krótka relacja... Pozdrawiam, Johnny
    1 punkt
  41. BSA usunęło komentarze (oceny) z FB i zablokowało dodawanie nowych
    1 punkt
  42. Taa,jak nie ma pogody to faktycznie wyjazd robi się kaszanowaty :
    1 punkt
  43. Chopok masz blisko:applause:
    1 punkt
  44. No i co Ci mam powiedzieć Mariusz : Zazdroszcze i muszę szybko gdzieś ruszyć bo mnie nosi :wink:
    1 punkt
  45. Małe podsumowanie. Przede wszystkim chciałbym trochu podziękować. Mariusz,przede wszystkim Tobie,że pomyślałeś o mnie i namówiłeś.Za wspaniałą zabawę i wspólne szusy.Po prostu było fantastycznie,a Dolomity to chyba najpiękniejszy teren narciarski! : Sławek,jeszcze raz wielki dzięks za przygotowanie nart!Całe 6 dni jeździło się wyśmienicie,na czarnych zawsze pchałem się na lód i się nie zawiodłem!Teraz wiesz,że już będziesz miła przej... :wink: Jeszcze wielki dzięks dla wszystkich członków naszej ekipy,którzy nie są tu zalogowanie,ale pewnie relację przeczytają. :wink: Serdecznie pozdrawiam! Jazda autokarem. Niewątpliwa zaleta jest taka,że mamy wszystko w nosie,mają nas dowieźć,kiedy My balujemy, :biggrin: nie ma stresów,czy w aucie coś się nie rypnie,nie obchodzą nas opłaty na autostradach,fotoradary i inne wynalazki do czyszczenia portfela pod pretekstem "dla naszej wygody" bądź naszej niepraworządności. Wad chyba niestety więcej... Od początku do końca jesteśmy uzależnieni od kogoś,sami mieliśmy okazję się przekonać,jak się siedzi na walizkach od 10-je do 17-ej. :eek: Gdyby było auto,pewnie jeszcze wczoraj byłby Kronplatz. :applause: A jak nie,wieczorem sączyłbym piwko w domciu.Dojazd na stoki też nieco problematyczne... Jeśli grupa się upiera,że chce tu a nie tam,nic nie wskóramy,trza się z tym pogodzić.Autobus jedzie z przerwami,w sumie łącznie dobre 2 godz. straty,do tego mniejsze tępo jazdy.Spróbujcie się wyspać! :eek: Ciasne siedzenia,do tego baba,która opuszcza mi siedzenie i miażdży kolana. :tongue: Siedziałem od środka,więc nie miałem gdzie oprzeć łba,ci przy szybie choć tyle mogą.Ilość bagażu... do auta zabiorę co chcę,autobus już ma jakieś ograniczenia,przecież zgrzewki nie wezmę,bo mnie nie wpuszczą,albo będzie przynajmniej niesmak. Jak ktoś ma uwagi,niech dorzuci,warto temat przemyśleć. : Sprawdzałem karnet.Chyba rekordów żadnych nie pobiłem.Łącznie przejechałem 259km,najwięcej w ostatni dzień 52km.największe przewyższenie 9093m,też w o9statni dzień.Chyba tragedii nie ma? :redface: Po tym wyjeździe chyba ograniczę miejscową aktywność na rzecz takich wyjazdów.Tego się na da po prostu porównać.Negocjacje z Żoną trwają... :biggrin: Cieszę się,że relacja się podobała! Pozdrawiam!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...