Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Greg

    Greg

    Użytkownik forum


    • Punkty

      61

    • Liczba zawartości

      580


  2. johnny_narciarz

    • Punkty

      39

    • Liczba zawartości

      8 428


  3. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      33

    • Liczba zawartości

      5 316


  4. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      26

    • Liczba zawartości

      4 615


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2017 uwzględniając wszystkie działy

  1. Czołem, parę fotek z czterodniówki z Soelden. Klasyka, męski wyjazd, noc w aucie i na narty. Początek nową gondolą na Giggijoch A tam już właściwy świat :-) Potem przerzut w rejony "Bondowskie" Nowe krzesło w rejonie Gaischlachkogl Kolejna, świetna trasa - ale już nie na te temperatury. Jedna z najniżej położonych w Soelden. Widokowość - ogólnie OK :-) Co prawda Białka to nie jest, ale da się żyć.... Teren działania agenta 007. Ciąg dalszy nastąpi wieczorem, czas wracać do realiów i pracy.....
    16 punktów
  2. Szkoda Tak się zastanawiałem, czy kogoś z forum nie będzie. Filmik z "Plażowej Osady" - nieco więcej się napracowałem...
    15 punktów
  3. Zapowiadali full lampę, + 18 st. a Nowa Osada zakończenie sezonu. Nie było co się zastanawiać, tylko szybko gnać do Wisły! Tym bardziej, że od 10.00 do 14.00 (godz. zamknięcia) miała być darmoszka. No jakby mi czytali w myślach! Załatwiłem wolne, zawiozłem Żonkę do pracy, a samemu ruszyłem na narty. Celowałem oczywiście tak, żeby być na stoku o równej 10.00, bo nie chciałem jeździć po zmrożonym. Narty do zadań specjalnych lubią przede wszystkim zadania specjalne. Po za tym, wolę od razu wyjść w odpowiednim stroju. Jak sobie wymyśliłem, tak też wykonałem. Godzina punkt 10.00 wchodzę na stok. Wszystkie oczy na mnie! O co im chodzi? A, no tak. Krótkie gacie i podkoszulek to standardowy strój narciarza. Patrze jeszcze czy faktycznie otwarli bramki i ruszam. Upał niemiłosierny! Już o tej porze w życiu nie ubrałbym kurtki! Jak przyjechałem, miałem na sobie cienkie, długie spodnie, ale już na parkingu zaczęły się kleić. Jak ci ludzie znosili taki upał? Ale najlepsze jest to, że stok o tej porze wyglądał znakomicie! Widać, że rano musiało być twardo i nawet trochę lodowo. Mimo upału stok mięknął powoli - niesamowite! Mogę tylko chwalić. Zacząłem nawijać i oczywiście kręcić filmik. Zabawy było sporo. Roboty też zapewne będzie... Stok powoli puszczał, ale to dla mnie bez znaczenia. Dopiero gdzieś pod koniec, jak pokazały się kałuże i w jedną trafiłem, lekko mnie zachwiało. Gleba była blisko... Przy okazji spojrzałem na Siglany, które już nie działają, ale śniegu tam nie brakuję! Pewnie brak frekwencji... Podobnie wyglądał Soszów z daleka, więc może ruszy na weekend? Zobaczymy po opadach... Na takie dni zawsze czekam niecierpliwie! Niestety są to pojedyncze przypadki,a chciało by się tak cały tydzień. Choć teraz jestem tak spalony, że nie wiem jakbym to wytrzymał. Niestety stok mi zamknęli już o 14.00 i mam mały niedosyt. Tak choć do 16 by mogli... Ale zbliża się weekend i "Bikini Day" na BSA! Stoki pozamykane więc ruszyłem na rower. Tłuste 70 km mnie ostatecznie zadowoliło. Baaardzo udany dzień! Pozdrawiam, Johnny.
    9 punktów
  4. To jeszcze trochę - z cyklu kto rano wstaje - poranny Giggijoch: Później było już trochę ludzi,
    8 punktów
  5. Po drodze na górę nawadnianie na 2666 :-) I szaleństwo na pucharówce Jedna z nielicznych tras, gdzie amator może wyciskać grruubo ponad sto km/h - równo, twardo, szeroko, stromo - bez ludzi, z hektarem płaskiego do wylądowania :-) Ogólnie debeściarsko. W tym roku dość mocno trasa zawężona - lodowiec schodzi w oczach niestety... Parę lat temu chodził orczyk jeszcze - teraz stracił się pod nim grunt na kilkadziesiąt metrów
    7 punktów
  6. Co do temperatur - zawsze byłem w Soelden w kwietniu, czasami mocno po 20 tym. Paradoksalnie, teraz było najcieplej - Dół na Giggijochu puszczał już koło 11 tej. Wtedy skok na górę i megastyczny, lekko "ujemny" śnieg
    7 punktów
  7. A tak naprawdę pomogła zmiana czasu - ludzie zaczęli się pojawiać godzinę później :-)
    7 punktów
  8. Ja wiem, że to trudne, ale lepiej uczyć się na cudzych błędach..... następnym razem będę mądrzejszy (chyba?) Muszę zrobić zrzut zdjęć, a z tego dnia sporo ich. Już startuję... Dokładnie "Nie bierzcie przykładu" Również z niecierpliwością czekam na kolejny sezon "Gry o tron"... a mnie do nich..... każdy sobie dopowie! Niektóre gadżety warte są największych pieniędzy, życie ludzkie to nie kocie... kolejnej szansy nie będzie. Łysica ma swój mroczny klimat. Nocne wejście, z pewnością ciekawe.... Jakoś tak się składa, że mam naturalne skłonności do sytuacji dziwnie surrealistycznych i dramatycznych Był ułamek sekundy w którym pomyślałem - zadzwonię. Ale przekalkulowałem, sam żeś w to wlazł, to teraz sobie radź. Wystarczyła sama świadomość, że mogę do Was zadzwonić i liczyć na pomoc. O wiele łatwiej wtedy znaleźć właściwe rozwiązanie problemu, umysł lepiej pracuje.
    6 punktów
  9. Chopok wczoraj 29.03 Temperatury: szczyt 4C Kosodrzewina 12C Krupowa 17C Warunki dobre zdjęcia robione po 14:00 Krupowa Czarna 32 nieodśnieżana i nieratrakowana Północ
    6 punktów
  10. Kiedy skitourowi kozacy z Wrocławia znikają gdzieś w dolinie, ja mozolnie pnę się do góry. Zaczyna wiać coraz mocniej, a pobliskie szczyty znikają w oparach mgły. Sądzę, że to zaraz przejdzie... za moimi plecami (Teryho i Grań Pośrednia) dalej ładnie i przyjemnie.... w tej samej chwili robię zdjęcie w drugą stronę (kierunek Śnieżna Przełęcz)... staram się przyspieszyć (na tyle na ile mogę - czyli słabo), mija 10 minut.... staram się iść dalej, mocno wieje i mam jeszcze przekonanie, że wiatr mi pomoże i rozwieje chmurę (mgłę), po 5 min... tracę cierpliwość i zaczynam zastanawiać się nad powrotem, mija kolejne 5 minut i widzę, że nic nie widzę... Od zdjęcia na którym jestem minęło raptem 20 minut i nic nie widzę, wydaje mi się, że zawróciłem, ale ciągle mam pod górę. Nie przygotowałem się na taką ewentualność. Nie mam aplikacji turystycznej, a nawet prostego gps. Nie widzę nawet własnych śladów, wiatr już je zasypał. Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić. Może kogoś spotkam i liczę ciągle na poprawę widoczności. Chmura nagle przyszła, to i nagle pójdzie. Wydaje mi się, że kogoś widzę... Idę w tamtym kierunku. Po chwili widzę wielkiego jak żubr muflona z ogromnymi rogami. Po sekundzie niestety znika. Czy naprawdę widziałem muflona? Czy to tylko moja wyobraźnia, a może mgła go powiększyła w moich oczach (lekko przerażonych). Stoję w miejscu 10 minut i słyszę psa i po chwili widzę narciarkę i parę deskarzy. Jestem uratowany... To Słowacy (a raczej on i dwie one). Szli na Śnieżną Przełęcz, ale przez załamanie pogody zawrócili. Nocują w Chacie Teryho. Też błądzą, ale lepiej błądzić w czwórkę (i pies) niż w pojedynkę. Czasami coś widać i znajdujemy jakieś ślady po nartach. Raz widać, a za chwilę znowu nic. Tu przykład 2 zdjęć prawie z tego samego miejsca, odstęp czasowy 30 sek. Przepraszam za zdjęcia, ale chciałem pokazać jak szybko w górach zmienia się pogoda i jak łatwo wpaść w tarapaty. Jako przestroga dla naiwnych (jak ja w tym momencie). Z radości w Chacie Teryho wypijam herbatę z rumem i pora zaliczyć extra zjazd. Choć przez chwilę myślę, czy nie nocować u Teryho. Zjazd jednak zwyciężył...sprawdzam kierunek i zmykam na dół... Poniżej 2000 m widoczność prawie idealna, zza gór wyłania się księżyc i oświetla mi powrót Widzę pięknie oświetlony Poprad Zatrzymuję się bo jest pięknie. Cykam zdjęcia i nagle z gór po lewej stronie (Łomnicka Grań) słyszę głośne jęki ałłłłłu. Powtarzają się kilka razy. Włosy stają mi na plecach i robi się nieswojo. O co chodzi, ktoś spadł ze skał i jęczy, czemu nie woła o pomoc. Może nie ma siły? Może to jednak zwierzę. Przypominam sobie wakacje u babci na wsi, kiedyś miała nutrie i potrafiły płakać jak dzieci. Postanawiam ja się wydrzeć. Hallo, jest tam kto, co się stało, potrzebujesz pomocy. I tak drę się kilka razy. Jęki od razu ucichły. Jednak chyba zwierzyna to była. Ale jakie zwierzę? Na wszelki wypadek, z duszą na ramieniu cisnę ile mogę, do naszego schroniska, przez las. Zjazd mega udany...dobrze, że nie zapomniałem o czołówce Przepraszam za zdjęcia (nie ma co oglądać). Dla wytrwałych obiecuję, że zdjęcia z 3 dnia będą o niebo lepsze od dzisiejszych!
    6 punktów
  11. Jak w temacie. http://eurosport.onet.pl/zimowe/poprawia-sie-stan-zdrowia-karoliny-riemen-zerebeckiej/rg7z3h Nie odzywałem się, ale cały czas na bieżąco śledziłem sytuację na fb i es. Wygląda, że wszystko będzie OK. Kala trzymaj się i walcz. Pozdrawiam
    5 punktów
  12. I tak na finał - nie ma to jak przyjechać spontanicznie w czterech chłopa na narty Podsumowując - jak zwykle super, pełnia zimy, doooskonałe szerokie i świetnie przygotowane trasy. Dało się zjechać na sam dół ( zresztą też świetnymi dwoma trasami) - a tam 15 w plusie . Oczywiście na koniec dnia kartoflicho i rzeźnia, ale to świetna dobitka. Nakręciłem trochę z kasku - ale to za jakieś 5-10 lat uda mi się pewnie obrobić :-))) Coś jeszcze ze zdjęć pewno się wykroi. Pozdrawiam, G
    5 punktów
  13. W tle Pitztal W oddali gdzieś tam Dolomity A tu na horyzoncie wspominane Gurgle
    5 punktów
  14. A na Baraniej Przełęczy bylo mniej więcej tak: Posługuje się czyimś filimkiem z grupy Freeriderzy, ale on pokazuje problem puszczenia się pierwszy zakręt w stromym zjeździe. I jest wesoły: "Jedziesz? Albo daj jechac!"
    5 punktów
  15. Widoczek z Tiefenbachgletscher I specjalnie dla @leitner :-) -sprowokowałeś mnie - i nie żałuję :-))) Odkryłem przy okazji fragment trasy, wcześniej nie objeżdżony w tym ośrodku
    4 punkty
  16. Wreszcie odkrywam prawdziwe (właściwe) skitoury. Czekałem,czekałem i się doczekałem. Termin naszej penetracji Wysokich Tatr 09-12 marca. Skład rozszerzył nam się do 8 osób. Niestety ze Skionline nikt się nie dołączył (może miałbym wtedy łatwiej). A tak byłem ja i 7 kozaków (w zasadzie 6 kozaków i jedna kozaczka). Grupa wrocławska: Kamil, MarioJ, Wujot i ja; grupa małopolska: MajorSki i znani z licznych relacji Tomka, jego przyjaciele z KW Lidka, Sławek i Piotr. Po drodze okazuje się, że Tomek z Piotrem dotrą dzień później (obowiązki służbowe). Docieramy do Starego Smokowca bez problemów przed 10. Po drodze zmieniamy się za kółkiem (jedynie Wiesiek zwolniony z obowiązków, dopiero co wrócił z Alp). Na dodatek drażnił mnie fotami z freeridu (bardzo udanego niestety). Parkujemy przy Grand Hotelu, szybka przebiórka, przepakowanie plecaków, a ja dodatkowo wzbogacony o gadżety przez Kamila. Dostaje detektor lawinowy, łopatę, sondę, raki koszykowe (chyba) i solidną dziabę. Okazuje się, że nie mieszczę się do plecaka, mam za dużo elektroniki (na górze i tak brak internetu) i ładuję się do dwóch plecaków. foto. MarioJ Dla zaoszczędzenia czasu (i moich możliwości) wciągamy się za 8 euro (od łba) szynową lanowką (przypominającą kolejkę na Gubałówkę) i po chwili docieramy na Hrebienok 1285m foto. MarioJ Dalej idziemy czerwonym szlakiem w stronę naszej bazy wypadowej czyli Chata Zamkovskeho (wys. 1475m) Wreszcie docieramy do bazy...obok nas wchodzi dziwny gość - tragarz-noszowy Schronisko malutkie, ale przytulne, mi osobiście pasuje. W chacie prąd jest z agregatu. Wszystko (napoje, piwo, jedzenie) wnoszone jest ze Smokowca na plecach tragarzy, byłem w lekkim szoku. Tak są zaopatrywane wszystkie okoliczne schroniska (nawet te położone powyżej 2000m). Kolejne krótkie przepakowanie i idziemy dalej w stronę Chaty Teryho (wys. 2015 m) Ponownie siłacz na trasie Temu było mało to przysiady ćwiczy... Do Tery'go idziemy Doliną Małej Zimnej Wody (Studena Dolina). Wzdłuż naszej drogi wije się Maly Studeny Potok... Docieramy w końcu do bardziej stromego odcinka prowadzącego w pobliże Żółtej Ściany (Zlta Stena 2182 m), to ta po lewej, częściowo we mgle, wreszcie pierwszy raz w życiu korzystam z harszli i na zakosach próbuje poprawnych zwrotów (ze słabym skutkiem) Kolejny stromy odcinek I wreszcie docieramy do Chaty Teryho Odpoczynek, jakiś posiłek, spotykamy Lidkę i Sławka. Ja już wykończony (zwłaszcza mój kręgosłup). Kozaki jednak chcą iść dalej. Chyba plan był na Baranią Przełęcz (ale nie jestem pewny). Koło Chaty Teryho idziemy przez Dolinę Pięciu Stawów Spiskich. O tej porze trudno je dostrzec, ale wiemy, że na wypłaszczeniach po nich idziemy. Na pewno szliśmy po Pośrednim i Wielkim Stawie. Jest jednak późno, wyższe partie gór spowija mgła i po krótkiej naradzie postanawiamy zawrócić. Warunki cały czas dość trudne, twardo i lodowo. Podczas odwrotu do pokonania mamy trudniejszy fragment, trawersując w okolicy nawisu śnieżnego, posuwamy się pojedynczo co kilkanaście metrów... Od dołu poprawia się widoczność. Teraz widać Kotlinę Pięciu Stawów Spiskich, Chatę Terje'go, a po prawej Prostredny Hrot (Pośrednia Grań 2441 m). Za ganią po drugiej stronie, jeśli się nie mylę wspaniały zjazdowy żleb. Wydaje mi się, że wspominał o nim Tomek (chyba najdłuższy w Tatrach). Mogłem coś poplątać i pewnie Tomek to skoryguje. Wreszcie to na co czekałem cały ciężki dzień, zjazd do bazy, a po drodze piękne widoki... na Dolinę Studena Żółta Ściana, tym razem z innej perspektywy Super zjazd, choć było twardo Jeszcze raz widok na wymienione wcześniej góry, które tym razem ukazały się nam w pięknej krasie... Wyczerpany, ale szczęśliwy docieram do "naszej chaty". Jeszcze pyszna obiado-kolacja i w końcu brzuchem do góry na swoim koju. Jedyny problem to mój kręgosłup i telefon który został w samochodzie. I muszę po niego wrócić. Dziś nie dałem rady. A pisząc ten felietonik czuję jak znowu bolą mnie plecy
    3 punkty
  17. Dlatego tak mi się spodobał, bo jest "turystyczno - krajoznawczy", pokazuje przebieg trasy i ładne "okoliczności" przyrody.
    3 punkty
  18. Dzisiaj przez przypadek podczas ponownego zgrywania po poprawkach filmiku ze Szpindla omyłkowo zostawiłem 30 kl/s zamiast 50 i wyszło spowolnienie, nie zastanawiając się podmieniłem muzykę i niby te same ujęcia, a jakby inny film; https://www.youtube.com/watch?v=C1PjuBtOq5o No i po wtorkowej samotnej wizycie w BSA zrobiłem małą chałturkę;), ale wrzucam. Tutaj wychodzą braki w sprzęcie zwłaszcza w porównaniu z waszymi filmikami z Włoch, które są świetne. Jakby jeszcze na złość złamał mi się selfie stick (chiński szmelc z marketu) i kamerkę przyczepiłem rękawiczką do kijka, niestety brak szerokiego kąta jest tu dosyć widocznym mankamentem. Z innych nowych pomysłów, to przypinałem kamerę rzepem do buta narciarskiego, tylko wiosenny śnieg zasypuje obiektyw, jakby było twardo to pewnie wyszłoby trochę lepiej. https://www.youtube.com/watch?v=Wnokq7OwTAc
    3 punkty
  19. Mam podobne odczucia do marboru, chociaż rozumiem ideę powstania tego pierwszego filmiku i sobie ją cenię, bo sam lubię zobaczyć jak dane trasy wyglądają a im dłuższe tym lepsze Ciekawego sprzętu też użyto. Jednak to chyba inna bajka niż filmiki własnej produkcji forumowiczów. A dla mnie te są bardziej ciekawe, a gdy nic nie "włazi" w kadr to filmiki są trochę odrealnione. Często też, gdy ktoś kręci z kamerki umieszczonej na kasku ma się wrażenie jakby to dron z kamerką nad trasą przeleciał. Musi być tak, jak leitner ostatnio napisał, że człowiek oglądając sam zaczyna się "pochylać w skrętach". A najlepiej jeszcze się "zmęczyć" oglądając na przykład"
    3 punkty
  20. Nie mam filmów z przodu, nie udało się też w tym roku, albo mało się starałem. Ja tak tasuję ?
    3 punkty
  21. Znalazłem coś takiego: Zdumiała mnie jakość i odczucia (bardzo pozytywne) w trakcie oglądania tego i innych filmów tego samego autora. Po obejrzeniu i zobaczeniu (po kliknięciu na "Piste View" odtwarza się filmik informacyjny) czym są kręcone te filmy już się dziwiłem trochę mniej. Zastanawiałem się dlaczego te filmy zrobiły na mnie takie wrażenie i doszedłem kilku wniosków : - świetna redukcja drgań - płynność - pogoda - widać horyzont - trasa nagrana w całości od początku do końca - wysokość na jakiej jest obiektyw nad śniegiem - nic nie "włazi w obiektyw" (narty, gogle, kask, kije, dłonie) - dźwięk (wyciszony szum śniegu, przejeżdżający narciarze) - miejsca, w których jeździłem - prędkość (niemała) I jeszcze jeden filmik, który bardzo mi się spodobał (na rzucanym cieniu widać, że z ręki):
    3 punkty
  22. I tym razem, na szczęście, skończyło się to bez problemów. W górach nie ma żartów i trzeba zawsze to mieć w tle głowy. Mając włączone nagrywanie śladu (nawet bez wgranej mapy) można łatwo uniknąć takich przygód. Na pewno wyjazd w Tatry Wysokie to był lekki skok na główkę do głębokiej wody. Najważniejsze, że udany - później będzie już tylko lepiej. Mam wielkie uznanie dla Marionena, że pisze bez owijania w bawełnę i prób wybielania rzeczywistości. Dzięki temu może to być nauka dla nas wszystkich a i też źródło inspiracji. Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  23. Relacja Marionena super, i fajnie że się wszystkim podoba. Fajnie się dowiedzieć czegoś nowego od Mariusza, jak mu tam było. Ja jednak zwrócę Wam uwagę na ten akapit. Bez mapy i kompasu lub gps, w górach wysokich poszedł na własną odpowiedzialność . Nie bierzcie przykładu
    3 punkty
  24. A ja już bym swój teraz zrobił deko inaczej . Zupełnie inna muza. Znalazłem petardę, ale o tym ciiii. Jak znajdę trochę czasu to może coś zmontuję. Te filmy dla mnie to takie antidotum na letnią chandrę - czyli syndrom "odstawienia od nart" . Teraz doszedł jeszcze twój Co do ps-a to nie nieścisłość. W wątku z Dolomitów pisałem, że pierwsze dwa ujęcia są bez gimbala. Tutaj po prostu tego nie napisałem. Pozdrawiam
    3 punkty
  25. Będziecie jeździć w bikini?
    3 punkty
  26. Drugi dzień skitourów, zaczynam nietypowo dla mnie, bez nart. Rano dociera do nas Tomek z Piotrkiem. Kozacy szykują się na wejście na przełęcze, a ja w drugą stronę zejście do Smokowca do auta po telefon (żyć bez niego nie mogę). O 10 ruszam w dół, ale nie czerwonym szlakiem, jak przy podchodzeniu. Wybieram zejście drogą tragarzy, krótszą i bardziej stromą. Od schroniska idę wzdłuż Maly Studeny Potok, aż do Obrovsky Vodopad gdzie wchodzę na czerwony i zielony szlak prowadzący na Hrebienok. Mijam Staroleśny Potok i dochodzę do Razcestie nad Rainerovou Chatou Do Smokovca z Hrebienoka schodzę szlakiem przy kolejce Przy dolnej stacji kolejki mijam uroczy kościół i jestem na parkingu Łyk jakiegoś płynu (nie, nie piwa) i droga powrotna do bazy. Buty Dynafita do turystyki górskiej idealne, wygodne, lekkie, nic nie uwierają, krótko mówiąc mega wypas. Gdzieś tam poniżej chmur jest nasza baza. Po 13 startuję już jak przystało na skitourowca na nartach w stronę Chaty Teryho. Trzymam swoje tempo i powoli sunę w górę. Przy moich umiejętnościach lepiej (bezstresowo) się czuję sam. Nie muszę nikogo gonić i nikt na mnie nie musi czekać. Jest super, pogoda dopisuje, choć trochę wieje. Ponownie jestem w Dolinie Małej Zimnej Wody. Nie sprawdzam czy jest zimna, wystarczyła mi ta z Fugen, ale tamta nie była zimna tylko jakaś podgrzewana chyba. Po płaskim odcinku pora potrenować zakosy i zwroty. Wczoraj podglądałem kozaków, ale nie wychodziły mi zwroty najlepiej. Dzisiaj jak jestem sam od razu załapałem o co chodzi. Przed stromizną założyłem harszle i w górę. Od dołu kolejny raz podziwiam Żółtą Ścianę i Pośrednią Grań... Za plecami widzę już Studeną Dolinę z góry Wczoraj mieliśmy tu piękny zjazd, rozpoznaję chyba nasze ślady (taki indianin ze mnie) Ostatni stromy odcinek przed chatą Na podejściu mijam się ze zjeżdżającym Tomkiem z ekipą KW . Pokazuję moim wilczkom jaki odcinek pokonaliśmy... A sam ustawiam się pod Żółtą Ścianą i Pośrednią Granią, żeby nie było, że mnie tu nie było! Posilam się w Teryho i idę zdobywać jakąś przełęcz ( wszystko jedno jaką, byle do góry), a czasu mam coraz mniej. Widoki mam cudowne... Gdzieś pode mną stawy spisskie... Próbuję iść w stronę Śnieżnej Przełęczy. Dostrzegam na górze po prawej trawersujących kozaków z Wrocławia. Są gdzieś w okolicy śnieżnego nawisu. Wydaje mi się, że pierwszy idzie Wujot. Kamil z Mario czekają na swoją kolej. Po chwili rusza chyba Kamil i na końcu MarioJ (tak myślę) Zaraz za nimi podążają chmury, czy to coś zmieni. Za chwilę się przekonam...
    3 punkty
  27. Dzień drugi c.d. widzę że z Marionenem piszemy razem. Jesteśmy w Dolnie 5 Stawów Spiskich. Tak wygląda ona w całej okazałości latem. Po prawej stronie widać Chatę, a troszkę na lewo nasz pierwszy cel czyli Barania Przełęcz. Będziemy szli od Chaty przez Pośredni Staw Spiski w kierunku Baranich Spadów, zaczepimy lekko o Baranie Pola i łukiem wejdziemy pod ostatnią stromą ścianę przełęczy. jeszcze pamiątkowa fotka przez schroniskiem widok zimowy na całą Dolinę Idziemy w kierunku przełęczy i ją podziwiamy, to jest nasz dzisiaj główny cel, nastromienie w górnej części jak się okaże to 40-42 st. Zbliżamy się z boku do przełęczy, okolica coraz bardziej poraża, wchodzimy w bramy Mordoru. Na przełęczy sporo miejsca, w pasku każdy jeden obok drugiego znajduje swoje miejsce na przepięcie. Musimy się pilnować aby nie spaść na drugą stronę albo nie wejść niechcący na nawis śnieżny.
    2 punkty
  28. Trzeci dzień w Wysokich Tatrach zapowiada się mało atrakcyjnie, mocno wieje i jest mgła. Pierwsza część tury tradycyjna (znowu Chata Teryho). W schronisku od rana spory ruch, ale wiadomo sobota. Dla mnie dzień trudniejszy od wczorajszego, luzu już nie będzie. Wczoraj sam sobie byłem sterem i kapitanem. W piątek wieczorem rozmyślałem jak nie dać się zgubić kozakom. Nic mądrego nie wymyśliłem, braków kondycyjno-technicznych przy podchodzeniu nie mam szans nadrobić. Jedyne co mogę zrobić, to wyruszyć przed nimi. Po śniadaniu zbieram się pospiesznie i ruszam pierwszy. Nie mam czasu na fotki, aparat wyciągam dopiero pod pierwszą stromizną, energetyczny batonik, harszle na narty, oglądam się za siebie, jeszcze mnie nie gonią. Teraz wiem jak czuje się kolarski outsider. Peleton (czyli moi skitourowi kozacy) pozwalają poharcować pariasowi, a w decydującym momencie i tak mnie przegonią, kwestią pozostaje tylko kiedy. Nie ubrałem się zbyt ciepło. Jak zmarznę, to przyspieszę, by się rozgrzać. Grupa pościgowa ma mnie już w zasięgu wzroku Pierwszy dopada mnie Kamil. Na pierwsze wypłaszczenie wchodzimy prawie razem. Zaraz za Kamilem dochodzi MarioJ. Chmury gdzieś znikają, ale mocno wieje i Mario z Kamilem chowają się przed wiatrem za skałą. Ja atakuję drugą stromiznę, ostatnią przed Teryhem. Dołączają kolejni tourowcy... Jeszcze odrobina wysiłku i wreszcie dotrę do schroniska, a pierwsza część tury zaliczona. Po lewej stronie widzimy Łomnicką Grań, a po prawej Kościoły (Kostoly). Dochodzi Lidka ze Sławkiem i w komplecie jesteśmy w ciepłym schronisku. Powodzeniem cieszą się palacinki i smażony ser. Robimy dłuższą przerwę na poprawę pogody, bo wieje zbyt mocno. Na szczęście po kilkudziesięciu minutach wiatr słabnie i możemy ruszać dalej. Myślałem, że naszym celem na dzień dzisiejszy będzie Lodowa Przełęcz Za schroniskiem odbijamy w lewo, mijamy Niżni Staw Spiski i wchodzimy do Lodowej Dolinki (Dolinka pod Sedielkom). Przed nami mały fragment zjazdu. Nikt nie ściąga fok. Zjazd z założonymi fokami nie należy do najłatwiejszych, ale dajemy radę... Powoli zagłębiamy się w Dolinkę, nie jest duża, ale urocza jest zapewne. Ten żlebik po lewej prowadzi prawdopodobnie do Żółtej Ławki... a fotę w tamtym kierunku strzela Tomek, pewnie coś kombinuje? Teraz mam piękny widok na Przełęcz Baranią 2389 m (to ta najbardziej po lewo), a od niej w prawo Spiska Grzęda 2483 m, kolejne dwa szyty to Mały Durny Szczyt 2590 m i Durny Szczyt 2621 m. Dalej jest niewidoczna tu Łomnica 2634 m. Widać też (w domyśle) część Spiskich Stawów. Proponuję zwrócić uwagę na Chatę Teryho. Cóż ona znaczy przy ogromie znajdujących się naokoło gór? Między głowami Piotra i Sławka widać Lodową Przełęcz 2376 m , po lewej Mały Lodowy Szczyt 2462 m ,a po prawej Lodową Kopę 2603 m oraz Lodową Grań Kamil pod Pośrednią Granią 2441 m Słabnę, mam objawy chorobowe i znowu zostaję leaderem od du.y strony. Wszyscy zakładają harszle, kozacy oczywiście bez ściągania nart, tylko przykucając, ja tak jeszcze nie umiem. Coś się będzie dziać Po lewej stronie zbliżenie Czerwonej Ławki 2352 m . Niemożliwe ktoś tam włazi. Chyba szaleńcy, myślę sobie. Teraz nagle wszystko dzieje się szybko przepinka, wszyscy zakładają raki, narty na huzara, w ręce dziaby i nim do nich dochodzę zasuwają już do góry na Czerwoną Ławkę. Masakra, a co ze mną. Myślałm, że raki i dziabę (czekan) nosi się dla szpanu. Ja chyba tu zostanę? Do pomocy zostaje mi Kamil i Wujot. Pomagają z przepinką, a ja pierwszy raz w życiu mam raki na butach i dziabę w ręce. Reszta kozaków już pod przełęczą Ruszamy i my. Obserwuję co robią Kamil i Wujot. Staram się robić to samo. Nie jest źle. Idąc (podchodząc) z buta nie tracę tak dystansu jak na nartach. Zaczyna mi się podobać. Mimo, że podchodzę ostatni, czuję się kozakiem, a nie ich ogonem... W końcu i ja docieram na przełęcz. Widoki cudowne na obie strony. Było wejście to musi być też zjazd. W zjeździe czuję się zdecydowanie lepiej i pewniej, choć i tu sporo jeszcze pracy przede mną!
    2 punkty
  29. Dzień Drugi. W czasie gdy Mariusz samotnie zgłębiał tajniki Doliny Zimnej Wody, reszta ekipy od razu z rana ruszyła w górę w kierunku Chaty Teryho. Pogoda tego dnia nam dość sprzyjała, rano było bezwietrznie i bez chmur tak jakoś. Idziemy sobie lekko pod górę, relaksacyjnie. Po drodze podziwiamy żleb Łomnicki, zwany też , i tu pamięć zawodzi, pewnie Tomek podpowie. Żleb schodzi z przełęczy pod Łomnicą, na którą z drugiej strony prawie dojeżdża krzesło dwuosobowe. Ktoś może tam się jeszcze wybierze ... Widoczność jest znacznie lepsza, niż pierwszego dnia, i widzimy że przed nami całkiem niezła ściana. Dzielnie stawiamy jej czoła. Dochodzimy żwawo do schroniska, gdzie pewnie zrobimy krótki popas. Chata Teryho znajduje się na wysokości nieco ponad 2000m, czyli jesteśmy już dość wysoko. W tym schronisku nie ma ciepłej wody do mycia, do kibelka trzeba samemu wodę wlewać, warunki są już bardziej spartańskie. Ale bufet jest w pełni zaopatrzony.
    2 punkty
  30. Mimo wszystko jakoś tak.... To to obowiązkowo! Po Plażowej Osadzie nieco cierpię... i jestem mocno czerwony!
    2 punkty
  31. Trudno by mi było się przełamać...
    2 punkty
  32. Maciek takim strojem np.ze slipami na twarzy jak ten angol siedzący obok mnie tez byś na siebie zwrócił uwagę ,bankowo
    2 punkty
  33. Czekałem na ten film! Super - to taki wstęp przed BSA jak rozumiem Na BSA proponuję przygotować coś ekstra Jakiś odlotowy, nietypowy kask albo majtki w batmana... hahaha Tylko nie zapomnij kamery!
    2 punkty
  34. Dzięki Mariusz! Oczywiście, jak czasu starczy. No, takie warunki uwielbiam i taka pooogooooda.... Pewnie macie rację, ale niż jakoś do mnie nie pasuję...
    2 punkty
  35. No nareszcie jakieś pozytywy w sprawie Karoliny. A byli tacy co doszukiwali się podobieństwa do Michaela S. Żeby tylko nie brakło pieniędzy na pełną rehabilitację. I PZN nie zapomniał o swojej najlepszej zawodniczce!!!
    2 punkty
  36. To samo pomyślałem... Czyta się to znakomicie! Co ważne, zdjęcia, które niby nic nie pokazują, pokazują wszystko!
    2 punkty
  37. kolejny tasownik: a tak btw, to spotkaliżmy tego gościa na Kitzku kilka dni temu: jak pojechał, to szczęki leżały na śniegu, pod koniec filmiku można przeczytać na jakiej narcie gość robi krótkie skręty
    2 punkty
  38. "Dobrze, że mam telefon, ale siara byłaby dzwonić." To jest boskie
    2 punkty
  39. Zostawię to sobie na wieczór! Zaparzę pyszną herbatkę, najlepiej z rumem, zajmę wygodną pozycję, odpalę kompa i przekonam się co dalej u naszego Głównego Bohatera! To coś jak czekanie na nowe odcinki "Gry o tron" !
    2 punkty
  40. Mario brawo Ty[emoji108] Jakże świetny przekaz, czym są tak naprawdę góry i jak szybko z fajnej tury można nagle wpaść w tarapaty. Pozdrawiam Paweł
    2 punkty
  41. A nawet jest szansa, że topless Pozdrawiam
    2 punkty
  42. Ja tylko Piter napiszę, że filmik jakże inny od mojego To, że każdy z nas ma inny styl montażu? Bezcenne! (można porównać, bo na obydwóch klipach są te same sceny). Świetna muza, piękne chwile, super! Chętnie by się tam wróciło... zwłaszcza na trasy Cortiny d'Ampezzo. PS. W cytacie i filmiku jest pewna nieścisłość chyba? - (jak się mylę, to sprostuj proszę) - pierwsze sceny klipu Piotra, widoczki z Marmolady kręcone były bez gimbala.
    2 punkty
  43. Dzisiaj Chopok uraczył piękną pogodą. Do godz. 11 w miarę twardo(nie licząc południowej strony tam kopanisko od rana.) Jak dla mnie najlepsze warunki na czarnej 7 ( Majstrovska). Potem już warunki wiosenne czyli cukier i muldy. Można przynajmniej przypomnieć sobie jazdę na muldach i odświeżyć jazdę "klasykiem". pzdr.
    2 punkty
  44. Dla mnie to była pierwsza wyprawa w Wysokie Tatry Słowackie i Słowację (nie liczę tranzytu autobahną) W trzeci dzień przejście przez Czerwoną Ławkę i widok na Dolinę Staroleśną zwalił mnie z nóg, a szczęka opadła mi na moje Dynafity! Również ja byłem zachwycony i nie wiem czy bardziej nie podobały mi się Tatry Wysokie od Alp. Po pierwsze element zaskoczenia, drugie bliskość skał, w zasadzie potykałem się o nie, chodziłem po nich. Mogłem je dotknąć, powąchać (jeść nie próbowałem). A Alpy oczywiście widoki piękne, ale wszędzie docierałem kolejkami, a to nie to samo.
    2 punkty
  45. Filmik z Czarnego Gronia. Składany na szybko, bo czasu mało, ale chyba nie najgorszy.
    2 punkty
  46. Mogą się obronić, ale chyba się nie garną... CAŁOSEZONOWY WIŚLAŃSKI SKIPASS!!! To jedyna rozsądna odpowiedź na Gopass... Kończą się czasy "każdy sobie rzepkę skrobie" ... Czas na większy rozwój regionu!
    2 punkty
  47. Sam go sobie zrobiłem, ale trochę waży... Materiału tyle, że pewnie do piątku zejdzie, a jeszcze z Czarnego Gronia mam... Nie! Najpierw "Bikini Day" na BSA... Będzie w ten weekend.
    2 punkty
  48. Być może nie wszyscy śledzili, śledzą mój wątek z Dolomitów, więc wstawiam również tu Klip został nakręcony: kamerami GoPro Hero 4 Silver, GoPro Hero 3+ Black, aparatem Sony DSC - HX80. Do niektórych scen użyto Gimbala 3-osiowego Feiyu-tech typ WG. Program do montażu MAGIX Video Delux 2014 Pro. Komentarze i uwagi mile widziane Zapraszam do obejrzenia:
    2 punkty
  49. Taki gość ostatnio ze mną wjeżdżał krzesłem Ochrona od słoneczka w postaci slipek to je to
    2 punkty
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...