Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      25

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      4 153


  4. bolec

    bolec

    Użytkownik forum


    • Punkty

      10

    • Liczba zawartości

      333


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 27.03.2018 w Odpowiedzi

  1. Już jestem po zabiegu. Głupi Jasio przestał działać. Kolano zrobione... Z tego co pamiętam z zabiegu, gadałem z lekarzami, widziałem przeszczep... Zrobiony miałem ACL i łąkotkę szytą dwoma jakimiś metodami, bo nieźle ja rozwaloną miałem. Pierwsze wrażenia, to nieprzyjemne wkłucie w kręgosłup. Druga sprawa ciekawsza, to widziałem zabieg na ekranie. Najfajniejsze było widzieć wiertło w swojej kości. Teraz już leżę na sali. Kolano w jakimś urządzeniu chłodzącym. Bólu nie odczuwam na razie. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich. PS. Panie pielęgniarki i rehabilitantki bardzo ładne
    19 punktów
  2. Pomimo obaw @przemo_narciarz , „bielska „ekipa stawiła się dzisiaj na stoku W dniu dzisiejszym powiedzenie „nie lubię poniedziałku „ nabrało zgoła innego wymiaru.... Z rana zastaliśmy: pusty parking, brak kolejki na Luckach , praktycznie puste stoki , bardzo dobre warunki. Jeździliśmy tylko na północy. Na szczycie przez większość dnia utrzymywala się mgła. Mankamentem (poza brakiem słońca ) były wyłączone kanapy : szara z Zahradek i z Jasnej na Łukową czyli problem jak dostać się szybko na prawie dziewiczy dolny FIS i czarną siódemkę ale dawaliśmy radę . Pod koniec każdy z naszej ekipy pojechał w swoim kierunku i wszyscy spotkaliśmy się na parkingu 16.15 z bananami na twarzach Na „majstrowskiej” do końca było super a na dolnej ściance prawie sam sztruks. To były naprawdę dwa fajne dni na Chopku w miłym towarzystwie z mega warunkami !
    8 punktów
  3. Trzeba było zrobić relację LIVE z operacji
    6 punktów
  4. To dodam jeszcze jedną relację. Zaczęliśmy po prostu nieprzyzwoicie. Z kreta (w połowie) wysiedliśmy z Kamilem sami. Nie dość tego jak popatrzyliśmy w dół ani jednego śladu człowieka. Nic. Pusto. Nawet niezbyt nam to pasowało bo liczyliśmy na jakąś wytyczoną ścieżkę przez lodowiec, a tak, jak tu iść??? Naszym kierunkiem był Strahlhorn - sympatyczny czterotysięcznik co go już znacie ze zdjęć. Z Britani, czy z kreta, idzie się parę kilometrów po połogim polu lodowca. Punktem zwrotnym wycieczki miała być przełęcz. Liczyliśmy tam na piękne widoki na grupę Monte Rosy i Matterhorn. Dalsze wejście na szczyt trochę stało pod znakiem zapytania. Po pierwsze droga nie wydawała nam się całkiem oczywista a dwu osobowy zespół w przypadku wpadnięcia jednego do szczeliny wymaga już mega ogarnięcia. Wyhamować, założyć stanowisko pod obciążeniem i być może jeszcze wyciągać kolegę. To w sytuacji gdy nie ma nikogo w pobliżu (a z łącznością różnie jest). W czwórkę jak ćwiczyliśmy wpadnięcia (i wyciągania) w różnych wariantach i sytuacjach to się czułem pewnie ale dwójka to zupełnie inna para kaloszy. Po drugie czas też nie wyglądał tu specjalnie dobrze bo w styczniu dzień jest jeszcze bardzo krótki. Jak się domyślacie na przełęcz pod Strahlhornem dotarliśmy a widoki były przednie. Samo wyjście na przełęcz jest dość strome a z dołu to nawet wyglądało na trudne - na szczęście z lewej (na podejściu) było zgrabne wejście z którego skorzystaliśmy. Na górze obowiązkowa fota - Kamil i Matterhorn Teraz Wiesiek i Matterhorn Tak wyglądałaby ewentualna dalsza droga na szczyt. Nie bardzo widzę dogodne przejście. Mamy oczywiście tracki innych ale to może być z innego stanu śniegu. Podziwiamy sobie widoki w drugą (czyli tą z której przyszliśmy) stronę jest tak. No koniec rozczulanek, bleblania itd. Trzeba twardym nie miętkim być! Czyli zjazd. Tu fota na dowód, że oprócz nas nikogo nie było. I jeszcze takie zdjęcie okoliczności. Po jakimś czasie dojeżdżamy do bardziej cywilizowanych miejsc - trafiamy na ślady poprzedników. I tak, tak - macie rację zbliżamy się do wariantu II. A tutaj jazda się dopiero zaczyna! Jezioro w dole, stromizna konkretna ale bez horroru. Było nieprzyzwoicie, orgiastycznie. Cudownie miękko, zmiennie. Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie. Był ruch, magnetycznie ale była też ściana przy ścianie. Mokro w gaciach, z głową w chmurach. Tako było. Na końcu tylko człowiek mógł powiedzieć (za nieocenioną androgeniczną Alice z pingwinów z "Madagaskaru") - czemu to ja się tak głupio uśmiecham! Na dowód fota Kamila Pozdro Wiesiek
    6 punktów
  5. Ja z dzieciństwa pamiętam takie: Na hali Miziowej 3 wyrwirączki. Hala Rysianka - wyrwirączka Hala Lipowska - wyrwirączka Krawców Wierch - wyrwirączka I z czasów szkoły średniej Wielka Racza - wyrwirączka. Na wszystkich jeździłem. Co do fotek to brak. Mam tylko z "naszej" wyrwirączki (Technikum elektryczno-elektroniczne w Bytomiu) w Złatnej: Na fotce mój braciszek co "na gowie mo gogle carera....." Pozdrawiam
    4 punkty
  6. Będzie boleć, czy tylko pot? U Pauli wszystko ok, była dzisiaj u mnie
    4 punkty
  7. Baby w domach a oni o jednym! Zdrowia Mariusz, pozdrawiam. Ty w szpitalu a ja w tym czasie w Baltowie.Z rana śnieg szybki, potem coś jakby przyhamowywalo.
    4 punkty
  8. A tak młody jeździł w ostatni weekend, ma za sobą około 10-ciu treningów z WKN. Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka
    4 punkty
  9. Pamiętaj, że nic Cię nie zwalnia ze zrobienia porządnej relacji! Suto okraszonej fotami szpitalnych korytarzy, infrastruktury (windy) i personelu Zwłaszcza ten pierwszy szus wózkiem nie zapomnij opisać Po schodach może sobie narazie daruj (na czarne przyjdzie pora), ale łagodniejsze podjazdy dla karetek to mógłbyś... No i sztruksu by nie zabrakło! Filmiki rozumiem kręcisz na bieżąco I wracaj jak najszybciej do formy Zdróweczka Też pamiętam jak mi na ekranach pokazywali, jak mi kabel do serca pchają - wiedzą w tych szpitalach jak pacjenta rozerwać
    3 punkty
  10. Szczerze - tego nie wiem. Domyślam się, że tak, bo bez dobrej woli Parku nie dałoby się zrobić tam nowego stoku. A właśnie - mogę jeszcze dodać, że w planach związanych z tą inwestycją jest wydłużenie trasy EURO (ma się zaczynać wyżej).
    3 punkty
  11. W najbliższych latach w Karpaczu powstanie Narodowy Ośrodek sportów zjazdowych dzięki współpracy z Ministerstwem Sportu i Turystyki, Dolnośląskim Urzędem Marszałkowskim, Karkonoskim Parkiem Narodowym, Gminą Karpacz, właścicielem ośrodka narciarskiego na Kopie oraz Szkołą Mistrzostwa Sportowego w Karpaczu. Na razie nic więcej nie mogę powiedzieć
    3 punkty
  12. 3 punkty
  13. Słynne Schronisko PTTK Andrzejówka (za Wałbrzychem) - Góry Kamienne / Suche Wyciąg Gwarek - orczyk 360m - działa rzadko bo stok południowy Wyciągi Muflon - dwa talerzyki po około 250m - jak tylko się da to kręcą źródło: https://mieroszow.pl/turystyka/narciarstwo-zjazdowe/ Nigdy tam nie jeździłem, ale wygląda to klimatycznie. Znam okolice z letnich wędrówek. Można by się kiedyś wybrać lajtowo na skiturach na kilka szczytów w Górach Kamiennych, w tym na Waligórę.
    3 punkty
  14. Schronisko PTTK ''Orlica" w Zieleńcu, z bogatym wyposażeniem wokół w wyciągi. Góry Orlickie.
    3 punkty
  15. Troszkę musiałem ochłonąć po pierwszej części Ale czego się nie robi dla kolegów. Nie piszę tego dla własnej sławy, ale dla Was drodzy członkowie Kościoła Skituriańskiego i dla wyznawców tegoż Kościoła
    3 punkty
  16. 13 marzec - wejście na Allalinhorn 4027m Doszliśmy do ostatniego odcinka, albo do kilku ostatnich odcinków, jak Wujot też coś dopisze To był przedostatni dzień naszego pobytu w Saas Valley i ostatni pełny dzień. Pogoda nie szykowała się idealna, miało być trochę chmur, troszkę słońca i nie padać, mróz do -10 st. Jak się później okaże, prognoza się nie sprawdziła, było znacznie gorzej. Po dyskusjach doszliśmy do konsensusu że podejmiemy próbę właśnie w ten dzień, mimo że 13-ty. Wujot jeszcze naciskał na jeden-dwa frirajdziki ale go "spałowaliśmy" że podchodzimy do szczytu z respektem i zaczynamy od rana walkę. Wjeżdżamy z dołu kolejno dwoma odcinkami gondoli Alpin Express, następnie przesiadka na metro i około 9:30 jesteśmy na 3500m. Do pokonania mamy jedyne 530m w górę. Zrobimy szybko rach ciach i jeszcze obrócimy kilka zjazdów w puchu. Taki był plan. Na początku podejście łatwe, idziemy po śladzie który robią dwie grupy przed nami. Nachylenie niewielkie. Na zdjęciach powyżej w tle widać górną stację metra. Wydaje się wyżej niż nasza pozycja, ale to złudzenie. My jesteśmy wyżej. Widoczność, jak widać, słaba, więc często kontrolujemy ślad na GPS wg załadowanych wcześniej tracków. W międzyczasie jedna grupa zatrzymuje się i szykuję się do zjazdu. Tak wcześnie ? Widocznie mają jakieś inne swoje cele. Na polu boju pozostają dwie drużyny: 3-osobowy przed nami i nasz zespół 4-osobowy. Po zbliżeniu się do naszych torowaczy okazuje się że jedna z osób to samotny strzelec. Zbliżamy się nieuchronnie do sporej szczeliny, ściana lodowca robi wrażenie. W zasadzie nawet nie jest to szczelina, ale potężny uskok lodowca. Brzeg pod drugiej stronie uskoku jest znacznie wyżej niż nasza strona, co odsłania ładnie widok na przekrój lodowca. Dochodzimy do jedynego przejścia, jakie rysuje się na horyzoncie, do mostu śnieżnego. Na tym zdjęciu chyba najładniej się prezentuje. Trudność polega na tym że most nie jest poziomy, lecz dość mocno nastromiony szczególnie przy drugim brzegu. Zespół 2-osobowy robi popas i po niemiecku dyskutują nad techniką przejścia. My też odpoczywamy i rozważamy sposób przejścia mostu. Oceniamy że przejście na wprost na nartach nie będzie możliwe, potrzebne są zakosy. Druga możliwość to wejście na wprost w rakach na drugą stronę uskoku. Szwajcarski (chyba) zespół 2-osobowy wygląda na doświadczony, niebawem zabierają się do przejścia. Pierwsza osoba rusza na nartach powoli, co chwila bada kijkami stan mostu, widać że czasami kijek przechodzi z brzegu mostu na wylot, a pośrodku jest opór. Narciarz robi kilka zakosów, w najbardziej stromym miejscu trochę się ślizga. Największy problem jest w momencie dojścia do drugiego brzegu, gdzie spod sypkiego śniegu odsłania się lód i foka dobrze nie trzyma na twardym lodzie. Widać trochę poślizgów, ale z drugiej strony widać że narciarz porusza się pewnie i bez strachu, osiąga drugi brzeg. Po nim przechodzi jego partner w podobny sposób. Na zdjęciu poniżej widać jak pierwszy narciarz zmienia jeden kijek na czekan w pewnym momencie. Przy przechodzeniu mostu para narciarzy asekurowała się wzajemnie liną. My decydujemy się na przejście mostu w podobny sposób. Dodatkowo zakładamy harszle, aby przy szorowaniu po lodzie mieć lepsze oparcie. Każdy pojedynczo przechodzi przez most, reszta czeka w napięciu i w gotowości przywiązana do liny. Pamiętam że pierwszy szedł Kamil. Najtrudniej było tuż przy drugim brzegu szczeliny, gdzie było sporo miękkiego śniegu, w którym narty nie mogły znaleźć pewnego oparcia, Mało miejsca na zrobienie zakosu, narty się kopały i to była walka o każdy krok do przodu na foce. Wszystkim jednak udało się przejść bez żadnych przygód typu upadek na dno szczeliny W momencie zapięcia się do liny aparat schowałem do kieszeni i następne zdjęcie jest dopiero na przełęczy. Tutaj więc zacytuję foto zrobione następnego dnia, na którym zaznaczyłem drogę dojścia do przełęczy Feejoch. Jaka różnica w pogodzie ! Wspomnę jeszcze że w listopadzie oglądaliśmy to miejsce z daleka i zamiast mostu śnieżnego leżała drabina do przejścia. Za mostem kilka stromych zakosów, wysokość daje znać o sobie i toczymy się wolnym tempem. Zaraz za nami most przekracza trzecia ekipa tego dnia, której członkowie okazali się Polakami. Później aż do przełęczy Feejoch na wysokości 3800 idziemy prostym śladem. Jak widać na zdjęciu, śnieg pada a widoczność taka sobie, czasami coś przebłyska. Jesteśmy na tej przełęczy i powinniśmy widzieć stąd rejony Zermatt, np. piękny Matternhorn. Jednakże 13-ty się spełnia i nie widzimy nic poza białym śniegiem. Gadamy troszkę z Polakami z drugiej ekipy, którą prowadzi przewodnik IVBV z Zakopanego. Okazuje się że z trzech ekip, które są na przełęczy, dwie zawracają w dół. Pozostajemy sami na placu boju, jedyni decydujemy się iść na szczyt w tym dniu. Szwajcar ostrzega nas że kopuła jest często wywiana i dobrze jest mieć raki (twardy lód). Teraz torowanie i prowadzenie śladu przejmuje Kamil. Podejście jest łagodniejsze, max 35 st, bez szczelin, góra pokryta ciągłym lodowcem, na którym teraz zalega śnieg. Zostało nam 200m w górę do szczytu i idziemy systematycznie do góry. Ciekawie zaczyna się robić tuż przed szczytem. Pojawiają się płaty lodu całkowicie odsłonięte. Przy podejściu udaje się je ominąć przechodząc po śniegu. I pojawia się krzyż na szczycie, dzięki czemu jednoznacznie wiemy dokąd zmierzamy. Dochodzimy do ostatniego kawałka drogi, gdzie nastromienie rośnie do 40 st. Tam brak jest pełnej pokrywy śnieżnej, wystaje skała w postaci kamieni. Pozostawiamy narty pod tą ścianą i ostatnie około 50m do góry pokonujemy w rakach, wchodzimy na grań i już po śniegu dochodzimy na szczyt. Znalazłem zdjęcie z tą granią zrobione w ładnych warunkach. Wejście na grań prowadzi z lewej strony na dole. Kolejne znalezione zdjęcie pokazuje drogę od przełęczy do grani. Ostatni kawałek stromy do grani jest z prawej strony zdjęcia, a sama grań podejściowa jest "z tyłu". Szczyt tutaj wygląda bardzo efektownie. Robimy kilka fotek i zmykamy na dół, bo wieje wiatr i odczuwalna temperatura jest w granicach -15-20 st. Schodzimy kawałek na rakach i wpinamy się w narty. Rozpoczynamy zjazd. Widoczność słaba, więc szaloną jazdę w miękkim śniegu odkładamy na inny dzień Jest kilka kawałków fajnego zjazdu, ale jest też czujne szukanie śladów. Jak widać na fotce powyżej, zbytnie zjechanie w bok może się zakończyć upadkiem w przepaść. Dojeżdżamy do bardziej stromego odcinka tuż przed szczeliną. Okazuje się że nowego śniegu napadało dość sporo i stok wygląda naprawdę groźnie. Znowu prowadzi Kamil i decyduje się jechać bardzo powoli zakosami, zamiast zakrętów wykonuje zwroty w miejscu bez uderzania w pokrywę. Robimy wielkie odstępy i wszyscy zjeżdżamy tą samą techniką. Stok nie wybucha. Dojeżdżamy do mostu śnieżnego, który ponownie pokonujemy z asekuracją linową. Kamil i Robert zakładają poręczówkę ze stanowiskami dolnym i górnym, wzdłuż liny zjeżdżamy ześlizgiem przez most. To było znacznie łatwiejsze niż pokonywanie pod górę. Najwięcej czasu zajmuje zakładanie stanowisk. Kilka zdjęć z przejazdu przez most w dół. Ostatni kawałek drogi, mimo że przy coraz gorszej widoczności, był najłatwiejszy. Dojeżdżamy do tras narciarskich około 16:00. Pozostaje zjazd do dołu ośrodka, już w bezpiecznym terenie. Allalin, mimo że okrzyknięty najłatwiejszym 4-tysięcznikiem w Szwajcarii, nam dał w kość. Wiatr i brak dobrej widoczności zwiększył znacząco trudność. Bardzo nas ucieszyło jego zdobycie.
    3 punkty
  17. Teraz będzie o miejscu w którym mi się nie spodobało, ku mojemu małemu zaskoczeniu. Janské Lázně to jedna z moich ulubionych, jeśli nie ulubiona tzw. "destynacja". Za dnia wizyta na stoku Protěž to stała część udanego wyjazdu do Janskich. A jednak wieczorem bite 3 godziny na tej trasie to trochę nuda i jazda po trochę krzywej, a trochę płaskiej trasie Janské Lázně Odległość z Wrocławia: 135km Godziny otwarcia: 18.00-21.00 Trasa: Protěž (1400m, "czerwona"). Właściciele ośrodka nazywają ją "najdłuższym nocnym stokiem w Czechach", dokładnie tak samo jak Špindlerův Mlýn nazywa swoją "Hromovkę" "Miodność" jazdy: Dziwna trasa. Najpierw dość stromo z lekkim spadkiem na prawo, potem krótkie wypłaszczenie, następnie kawałeczek stromo, a potem dłuuugie wypłaszczenie i tuż przed dolną stacją 30m nagłego spadku.Nie podobało mi się. Wyciąg: 4-osobowa kanapa Parking: Parking centralny z którego do wyciągu dojeżdża się darmowym skibusem (dosłownie 2 minuty). Powrót na parking po stoku. Gastronomia: Przy dolnej stacji pizzeria. Poza tym przy trasie nic nie ma. Cena: 350 koron (2017-2018) Moja ogólna ocena: 3/5 (+) długa trasa (-) upierdliwy dojazd z parkingu irytujący profil trasy Wirtualny zjazd: Obrazki:
    2 punkty
  18. Bez przesady z tym wykluczeniem komunikacyjnym, z Żywca do Korbielowa jest 6 km dalej niż z Liptowskiego pod Chopok. Choć i tak zostają samochody + autobusy. A szkoda, choć tutaj wina naszej beznadziejnej ulicówkowej urbanistyki; nie wiem kto i kiedy wymyślił że taka zabudowa ma jakiekolwiek plusy, ale przeprowadzenie jakiejkolwiek inwestycji w PL bez wysiedleni jest prawie że niemożliwe Myślę, że prędzej czy później ktoś się na poważnie zainteresuje inwestowaniem tutaj, potencjał rynku narciarskiego w Polsce jest bardzo duży, ale jak już koledzy wspomnieli, bez zmian prawnych przeprowadzenie jakiejkolwiek sensownej inwestycji może być niemożliwe. No i zgadzam się z tym, że nowe wyciągi, z narciarskiego punktu widzenia, bez nowych tras nie mają żadnego sensu. Miejsce jest, ale z drugiej strony - rzeczona Pracownia... Choć obecnie IMHO priorytet to i tak naśnieżanie + ew. lekkie poszerzenie części tras. 18km to na nasze warunki bardzo sensowna ilość, lepiej chyba najpierw zadbać o warunki śniegowe, potem brać się za rozbudowę oferty. + podbijam pytanie Honza do leitnera. EDIT: okej, brzmi bardzo obiecująco, ale mam dziwną nieufność do tych wszystkich "Narodowych coś tam, coś tam", niestety mocno to wieje "Misiem", a Bareja wiecznie żywy. Jedno pytanie: możesz zdradzić jak ma się do tego Karkonoski Park Narodowy? Mam na myśli stawiane wymagania i ograniczenia.
    2 punkty
  19. Dzięki Chłopaki i Dziewczyny Trochę spałem a teraz już zaczyna trochę boleć Zaraz dostanę tramal, to trochę ożyję. Do 21 unieruchomiony, zero picia, zero jedzenia. Cieszę się, że najgorsze już za mną
    2 punkty
  20. To mogę zajrzeć z flaszką? [emoji12] Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    2 punkty
  21. Mam Heady Super Joye. Jestem zadowolona, ale nie znam pierwszych wymienionych przez Ciebie nart. Przetestuj tez Heady i będziesz mieć własne porównanie
    2 punkty
  22. Zupełnie jak bym czytał wspomnienia z naszego wyjazdu do doliny Ötztal Byliśmy tam dokładnie miesiąc wcześniej. Pierwszego dnia wybraliśmy się do Hochgurgl. Wjechaliśmy na górę gondolą i wylądowaliśmy w kompletnym mleku. Trudno było nawet wypatrzeć tyczki na brzegu trasy, co tu mówić o wyborze drogi w nieznanym nam ośrodku. Zaczęliśmy się zsuwać w dół na wyczucie. W pewnym momencie moja druga połowa za mocno odbiła w bok i wpadła do jakiegoś rowu (tak to opisała, bo ja i tak nic nie widziałem), tylko dzięki radiu wiedziałem, że jest cała. Uratowała ją gruba warstwa śniegu. Niestety wydostanie się stamtąd było dla niej jak wyprawa himalajska. Końcem narty wykuwała stopnie i tak krok po kroku wracała na trasę. Dotarła do mnie wykończona. A co ja zrobiłem by jaj poprawić humor? ...............Pomyliłem trasy! Zamiast do osiedla hoteli (skąd jest zjazd na dół trasą lub gondolą), zaprowadziłem ją do muzeum motocykli. Miejsce fajne. Odpoczęliśmy w knajpie, ale nie da się z tamtąd zjechać do dołu. Musieliśmy znów wciągnąć się gondolą na górę i zacząć "wymacywać" drogę od początku. Na szczęście tym razem dotarliśmy na sam dół bez przygód. To jednak wyczerpało resztę sił mojej pani i na tym zakończyliśmy jazdę tego dnia. Wróciliśmy tam dnia następnego. Góry przywitały nas pełną lampą (chmury tylko w dolinie) i mogliśmy wyhasać się do zamknięcia. Trauma z jazdy we mgle jednak pozostała. Jej skutki dawały o sobie znać codziennie rano, każdego następnego dnia. Wyglądamy przez okno - gór nie widać, same chmury. Sprawdzam prognozę - wszędzie chmury. Decyzja? - pytam. - W taką mgłę nie pojadę znowu do miejsca którego nie znamy (Solden). I tak w gurglach (jednych i drugich razem) spędziliśmy 5 dni. Poza czwartkiem (kiedy wiało tak, że wyłączono część wyciągów) widoczność na górze okazywała się dobra lub doskonała (wbrew prognozom). Jedynie doliny przykrywały chmury. Jednak cały wyjazd uznaliśmy za bardzo udany i planujemy jeszcze odwiedzić ten rejon - w końcu mamy jeszcze całe Solden do "przejechania"
    2 punkty
  23. Dopiero teraz "zauważyłem" ten temat. U nas to wygląda czasem trochę inaczej - wyciągi na Hali Szrenickiej (przy Schronisku na Hali Szrenickiej) wchodzą w skład większego systemu SudetyLift. To Karkonosze - wyciąg na przełęczy Okraj (obok Schroniska na przełęczy Okraj) - wydaje mi się, że ciągle działa. Też Karkonosze - wyciąg przy Schronisku Orzeł wchodzi w skład kompleksu Przełęcz Sokola (razem 6 orczyków). Góry Sowie - wyciągi przy Zygmuntówce - 2 szt. Góry Sowie Te cztery miejsca (a szczególnie 2 i 4) chyba spełniają oczekiwania założyciela wątku. Troszkę na siłę (ale nie wiem jak to było historycznie) jest z górnym odcinkiem złotówki przy Strzesze Akademickiej. Nic więcej mi nie przychodzi do głowy. Po stronie czeskiej na pewno jest jeszcze parę takich miejsc. Pozdro Wiesiek
    2 punkty
  24. Dwie informacje dot. wyciągów przyschroniskowych: - na Hali Lipowskiej doszło do awarii silnika i wyciąg nie działa. Być może będzie postawiony nowy, ale szanse są raczej małe - na Rysiance wyciąg działał jeszcze tydzień temu. Czy w następnym sezonie będzie śmigał? Na razie nie wiadomo.
    2 punkty
  25. Dziś ostatni dzień jazdy w Cortinie. Wróciliśmy na Falorie i Monte Cristallo. Ludzi jakaś zupełna garstka, na Cristallo byliśmy całkiem sami. Trasy twarde. Pogoda do 13:30 piękna, potem sie trochę zachmurzyło, co nas nie powstrzymało przed jazda do ostatniego wagonika. Suma sumarum - Cortina nam sie super podobała. Pogoda siadła, śnieg świetny, ludzi brak. Patent z lotem do Wenecji i albo podróż Flixbusem, Cortina Expressem albo rent a car’em tez dobry. Ciekawy jestem nowości infraatruktralnych przed MS za 3 lata. W tym roku skrócili sezon do bodaj 3 kwietnia, bo podobno maja duża pracy przy wyciągach. My jeszcze mamy przed sobą miły wieczór w Cortinie i jutro powrot do KRK.
    2 punkty
  26. Wróciłem z weekendowego Szczyrku i od dwóch miejscowych usłyszałem informację, że TMR po sezonie zmieni/przebuduje system naśnieżania. Podobno obecny ma problem z wydajnością i nie może działać w 100%(nie wiem dokładnie o co chodzi, ale nie spełnił oczekiwań) oraz lance przynajmniej w części mają być zastąpione przez armatki. Generalnie TMR myślał, że będzie lepiej, a wyszło jak wyszło. Szczyrk miał być Chopokiem, a jest tylko Szczyrkiem
    2 punkty
  27. Potwierdzamy . Warunki bardzo dobre i lampa na północy. Mamy tu małe WZF : @keisyzrk, @przemo_narciarz, @moloo, Jasiek .
    2 punkty
  28. W dniu dzisiejszym zawitaliśmy jak co tydzień do SMR. Warunki do 11 bardzo dobre. Później lekkie odsypy i śnieg rozmiękły. Ogólnie wyjazd jak zwykle udany. Nawet 5 min kolejka do kanapy nas nie odstraszyła. Doceniamy inwestycje jakie wykonał TMR i na pewno będziemy wizytować w tym ośrodku gdyż to już nasz hmm 11 wyjazd w tym sezonie do SMR. Mamy wykupiona sprytną sezonówkę i na pewno będziemy w pełni z niej korzystać. Pozdrowienia od Jarka i Tadka i Młodego "Wojciecha". Jutro kolejny dzionek narciarski COS i SMR. Kilka fot. z dzisiejszego dnia dla forumowiczów.
    2 punkty
  29. Przez lata nie cierpiałem Czarnej Góry. 45 minutowe kolejki w oparach radia eska, wyciąg w/s którego kustosze muzeów narciarstwa z całej Europy dzwonili pewnie ze 2 razy na tydzień, zatłoczone szkółki w rozpadających się budkach-grzybkach itd. Powróciłem do CzG po latach i... podobało mi się Co prawda jeździłem wieczorami i w tygodniu, dzięki czemu nie doznałem bólu stania w kolejkach i tłoku na stoku, ale mogłem docenić walory Luxtorpedy oraz nowych, przestronych obiektów (restauracja, szkoła, wypożyczalnia). Bardzo lubię instruktorów z CzG, i mi się bardzo podobały lekcje z nimi, moje dzieciaki zaczęły tam samodzielnie zjeżdżać. Minusy - brak ogrzewania Luxtorpedy nawet przy -16C! i dość szybka degradacja stoku nawet przy niedużym obciążeniu. Czarna Góra Odległość z Wrocławia: 122km Godziny otwarcia: 17.00-22.00 Trasa: B (czerwona, 1680m), G,H (niebieska, 450m) "Miodność" jazdy: Na czerwonej bardzo mi się podobało, wieczorem nie było tłoku, nachylenie przyzwoite (krótkie wypłaszczenie w połowie długości). Niebieska - idealna do nauki, mogłem pojechać z dzieciakami w tygodniu i zostawić je z instruktorami. Dzięki krzesełku nawet początkujący snowboardzista nie musi dymać do góry "z buta" Wyciąg: 6-osobowa (teoretycznie) ogrzewana kanapa z kopułką (trasa B ) 4-osobowa kanapa (trasa G i H) Parking: Duży parking bezpośrednio przy dolnej stacji Gastronomia: Duży bar dostępny przy dolnej stacji Cena: 50zł - 60zł (zależnie liczby godzin; 2017-2018) Moja ogólna ocena: 4,5 / 5 (+) Długa, "czerwona" trasa. Łagodna, "niebieska" trasa, idealna do nauki. Nowoczesny wyciąg. Infrastruktura (parking, restauracja, szkółka, wypożyczalnia). Długie godziny otwarcia (-) Kłopoty ze śniegiem. Szybka degradacja trasy. Wyłączone ogrzewanie kanapy. Wirtualny zjazd: Obrazki:
    2 punkty
  30. I jeszcze sytuacja na zdjęciu Mariusza (fota z Britani). Najwyższy zaznaczony szczyt do Strahlhorn, z lewej jest Fluchthorn (którym jako celem narciarskim tak się zachwycałem). Trzecia czerwona strzałka to ten zauważony w terenie początek zmodyfikowanego wariantu I. Widać, że jest to interesujący i wymagający zjazd (środkowa fuksja). Z lewej wariant II. Z prawej , przy Bartku kawałek śladów klasycznego wariantu I. A to wyjście z metra i w drugą stronę pozdro Wiesiek
    2 punkty
  31. Kolega Sstar namówił mnie na wizytę w niewielkim ośrodku Kopřivná pod Pradědem v Jesenikach. Ośrodek malutki, raptem dwie trasy (do niedawna była jedna, niebieska), ale obsługiwany przez nowy, 6-osobowy, ogrzewany wyciąg z kopułką (ogrzewanie było włączone, w przeciwieństwie do Czarnej Góry). Do tego nowy bar, dogodny parking. Trasy trochę krótkie, ale jak ktoś lubi sobie wieczorem spokojnie pojeździć, to jest bardzo sympatyczne, kameralne miejsce. Kopřivná pod pradědem http://www.koprivna.cz/skiareal Odległość z Wrocławia: 146km Godziny otwarcia: 18.00-21.00 Trasa: Niebieska 1 (1300m) i Czerwona 2 (900m) "Miodność" jazdy: Trasa niebieska szeroka i łagodna. Czerwona jest "czerwona" tylko na początku, potem łączy się z niebieską. Wyciąg: 6-osobowa kanapa, ogrzewana, zamykana Parking: Nieduży parking bezpośrednio przy dolnej stacji, nieco większy w odległości ok. 150m przy drodze Gastronomia: Jeden bar przy dolnej stacji. Ośrodek znajduje się w wiosce, na większe apres ski nie ma co liczyć Cena: 400 koron (2017-2018) Moja ogólna ocena: 2/5 (+) 2 szerokie trasy nowoczesny wyciąg (-) dość płasko stosunkowo wysoka cena Wirtualny zjazd: Obrazki:
    2 punkty
  32. Szybkiej rehabilitacii życze acl jeszcze też mnie czeka nie moge się zdecydować drugi termin już mi przepadł wszystko przez to że nie odczuwam ich braku ale muszę się tym też zająć. Ps.trudna noc przed tobą jak całkiem zejdzie znieczulenie wewnątrzoponowe dostaniesz raz może dwa jakąś morfine ale później już słabsze jutro już będzie z góry
    1 punkt
  33. i jedno i drugie - dasz rade, jesteś w dobrej kondycji fizycznej i znasz wagę ćwiczeń dla organizmu, wiec zaciśniesz żeby i będziesz swoje robił. A jak do tego, jak tu piszą, zadba o Ciebie P. Ewelina to nie ma zmiłuj sie - postęp w dochodzeńiu do sprawności bedzie przebiegał jak ciąg geometryczny Tak jak pisze @mamad - najważniejsze jest głowa.
    1 punkt
  34. To żeś fachowców wymienił ,od wszystkiego czyli od niczego, szczególnie mamut to fachura 1 klasa
    1 punkt
  35. Wytrwałości... i cały czas do przodu
    1 punkt
  36. Mariusz, teraz tylko do przodu
    1 punkt
  37. Bracie narciarzu, wracaj na stoki, bo kto będzie pisał kwieciste relacje...
    1 punkt
  38. Szybko poszło... Oby równie szybko poszła rehabilitacja i powrót na stok! Może majówka na Kasprowym?
    1 punkt
  39. Pozdrowienia i szybkiego powrotu do pełnej sprawności. Teraz pewnie dwa tygodnie odpoczynku i ogień z rehabilitacją. Pozdrawiam Paweł
    1 punkt
  40. No to w kwestii szczegółów technicznych dodam jeszcze coś o przechodzeniu tej szczeliny. Nie wiem jak ten Szwajcar zrobił tam te wszystkie zakosy. Szacun. Ja z dwóch ostatnich zrezygnowałem i pokonałem ten odcinek metodą schodkową. Koledzy za mną chyba też.
    1 punkt
  41. Kilka słów pochwał dla COS. Byłem od piątku do niedzieli i bardzo zaimponowało mi podejście COS z wysyłaniem 4-5 panów z łopatami do poprawy jakości tras. Panowie jeździli praktycznie bez przerwy po wszystkich trasach. Usuwali kamienie, a na Ondraszku dosypywali śniegu w newralgiczne miejsca. Szacun to chyba nawet mało powiedziane. Poprzednie wypady w styczniu i lutym, też pokazywały zalety COS choćby pod kątem przygotowania tras przez ratraki. TMR ze swoją jakością i podejściem do klienta, może im buty czyścić.
    1 punkt
  42. Ja ostatnio jeździłem w podkolanówkach - takich do garnituru, że kostek nie widać kiedy się usiądzie i spodnie podejdą do góry. Bardzo dobrze mi się jeździło. Kosztowały w Auchan 3 lub 4 zł.
    1 punkt
  43. No i kolor jeszcze . Trzy ostatnie focie to widoczki z naszej miejscówy w Kauns. PZDR M
    1 punkt
  44. Pierwsza gondola w Karpaczu! Póki co będą dwie Fot. Jacek G./FB
    1 punkt
  45. We Wrocku w Skiteam-ie kuzyn dostał w gratisie 4 lata temu do Fischerów. Jak poprosisz to dodadzą też do butów skiturowych na Hallera u p Arnolda. Nie każde skarpety narciarskie kosztują 150 zł (są również droższe, ale i tańsze), dlaczego za 150 ( proszę nie odpowiadaj, to Twoja sprawa). Generalnie dostaniesz w każdym sklepie sportowym i nie tylko. Masz jeszcze sklepy outdoorowe. We Wrocławiu jest dużo (np Skalnik) W Pałacyku u Darka Mazura. Możesz kupić na Dworcu Świebodzkim, masz jeszcze Intersport (kilka).Jak nie potrafisz kupić (dostać) skarpet narciarskich to jak sobie radzisz ze sprzętem narciarskim. Mogę Ci polecić paru kolegów z Wrocławia to pomogą znaleźć odpowiadające Twoim wymaganiom. Skarpety z wyższych półek są tak paczkowane, że przymierzysz większość, tak samo jak bieliznę sportową. Nigdy nie miałem problemu z wyborem skarpet narciarskich i nawet nie znam nikogo kto by takie problemy miał. Osobiście używam Loopa, Hi-Tec, Brobeck, 2 par (różnych) X-Socks i to mi wystarcza. Nawet do głowy mi nigdy nie przyszło, by pytać kogokolwiek o skarpety... Twoja specjalność na forum to pytania ( o wszystko, jak leci), ja niestety tak nie mam. Pozdrawiam serdecznie. PS Z uwagi na to, że zależy mi na moim życiu i zdrowiu to @wojgoc proszę bardzo (prawie błagam) Ciebie nie zadawaj mi więcej pytań w temacie skarpetek....
    1 punkt
  46. Dzisiaj był Nauders i najlepsza pogoda jak do tej pory. Ośrodek bardzo fajny i może to zabrzmi kretyńsko, ale wreszcie się wyjeździłem. Znalazlem dla siebie optymalny zjazd tzn. Z góry krzesła Zimbahn na sam dół- czyli dobre 5 km zjazdu [emoji16]. Góra przyjazna dzieciom i rodzinom. Polecam na 1-2 dni. Na skipasie są jeszcze inne małe ośrodki więc jest opcja dłuższego pobytu. Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...