Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.03.2018 w Odpowiedzi
-
Dzisiejszy SMR przywitał mnie zimową aurą, minusowa temperatura i prószący śnieg, ludzi bardzo mało, a przygotowanie tras rewelacyjne, umiarkowanie twardo, dominujący sztruks i zero lodu. Ta sielanka trwała niecałą godzinę, potem zrobiło się zdecydowanie lepiej, pustki na trasach pozostały, zamiast pochmurnego nieba wyszło słońce. Od godziny 13-ej wiosenne nartowanie, ale bez większych odsypów, czy muld, te zaczęły się tworzyć tylko w dolnych odcinkach tras i nie stanowiły żadnego wyzwania. Byłem przekonany, że wynik jaki zrobiliśmy z @johnny_narciarz (59 km, 32 wyjazdy kolejką) jest już maksymalnie wyśrubowany jak na SMR, no cóż, myliłem się…. Na ponad 30 dni nartowania w Szczyrku, biorąc pod uwagę takie czynniki jak: przygotowanie tras, pogoda, czy ilość ludzi na trasach, mogę stwierdzić, że dzisiejszy dzień był najlepszym jaki spędziłem w Szczyrku w tym sezonie.16 punktów
-
14 punktów
-
9 punktów
-
@JurekByd współczuję i życzę szybkiego powrotu na Stok Będziemy razem kaleczyć pewnie na początku swoją jazdę. Noc mi minęła spokojnie. Przeciwbóle miałem co 4 godziny i spałem jak suseł po tabletkach nasennych. Dzisiaj mnie nie wypuszczą, może jutro. Dwa razy już o kulach śmiałem do kibelka... ...ale z takim ustrojstwem na nodze jest to trudne. Sorry za brutalną fotę. Dzisiaj mają mi to ściągnąć8 punktów
-
6 punktów
-
Dokładnie, niech pozostanie. Gondola na miziową oznacza koniec tej góry, cokolwiek to znaczy :D:D Powstałaby kolejna tvnowska ślizgawka, mrówkoland, na podrzanej kanapce z jednej strony mister browarek z drugiej pancia seforcia a wszystko to pod oranżu kopułą...koszmar.5 punktów
-
COS dzisiaj - absolutna rewelacja. Czysty odlot (w najbardziej pozytywnym sensie) . Nie działa niestety FIS do dołu, ściągali dziś orczyki z liny. Cóż, nie można mieć wszystkiego. Góra, FIS i Kaskada, po prostu idealne. Puściutko, tylko parę trenujących grupek - akurat do podglądania dobrej jazdy . Działają do 4 kwietnia, potem przeglądy techniczne. Jest szansa że otworzą na weekend majowy.4 punkty
-
4 punkty
-
No Krzysztofie idziesz pod prąd:) jak widać kamerkowicze na posterunku:) Tyle to mam rekordu na chopoku Jak coś w piątek będziemy...3 punkty
-
WOW! Szacun! Pięknie! Toś poszalał! Ech, żeby nie ta robota...3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
Wisła Nowa Osada. Zaczynam o 9:00 wiec nie załapałem się na sztruksik. Stok zmrożony ale nie beton. Nowa Osada z południową ekspozycją stoku ma się świetnie, miejscami warstwa śniegu ok 1m. Zapowiadają koniec sezonu na 08.04. Z każdą minutą słońce operuje coraz mocniej co szybko odbija się na degradację stoku. ok 10:30 robi się grząsko. o 13:00 stok mocno "wymęczony" zwłaszcza dolna część ale nie było przetopów czy minerałów.3 punkty
-
3 punkty
-
Czesc, Ladnych pare lat na forum, ale nigdy nie pisalem relacji. Brak zdolnosci literackich, fotograf ze mnie tez zaden, ale coz kiedys musi byc ten pierwszy raz. Tymbardziej ze wybralem kierunek ktory nie jest dosc popularny na forum, coz moze komus sie przyda albo spodoba. Po dwoch wyjazdach w dolomity dosc nieoczekiwanie pojawil sie pomysl kolejnego tygodniowego wypadu. Jako ze sporo kilometrow juz spedzonych za kierwonica to pada propozycja wygodna tj wycieczka zorganizowana i samolot. Kierunek -> Francja. Przygode z powaznymi gorami zaczynalem prawie 10lat temu wlasnie od alp francuskich, wiec jakis sentyment pozostal do tego miejsca, jednak od wielu lat Francja w moim rankingu jest bardzo nisko i tam nie jezdze. Czas zobaczyc co sie zmienilo i czy w ogole sie zmienilo Wybor pada na trzy doliny i miejscowosc Les Menuires. W Val Thorens bylem juz kilka razy, wiec tym razem sobie daruje, a z LM blizej do Meribel i Courchevel, ktore bardzo mi pasuja trasowo. Podroż mija raczej bezproblemowo, samolot, nastepnie transfer z lotniska troche ponad 4h z dluzsza przerwa po drodze. Jako ze sobota to dzien zmiany turnusow nie obylo sie bez korkow jednak bez tragedii. Docieramy przed 20ta do rezydencji i tutaj dla niektorych uczestnikow pierwsze zaskoczenie, wiekszosc recepcji jest zamknietych. Francuzi nie maja w zwyczaju dlugo pracowac, klucze czekaja pozostawione w kopertach wiec z doestepem do pokojow nie ma klopotu, jednak problem maja te osoby ktore chcialyby domowic np reczniki czy dodatkowa posciel itp. Niby szczegol ale dla niektorych to wazne. Pokoje we francuskich rezydencjach to w wieszkosci typowe "szuflandie", miejsca jak na lekarstwo. Mieszkalem juz w roznych standardach 2*, 3* i 4* i roznil je tylko standard wykonczenia, czasem dodatkowe atrakcje typu basen i sauna, jednak metraz zawsze byl mizerny, no coz "elegancja francja" Mimo ze podroz krotsza niz czesci autokarowej to jednak zmeczenie daje sie we znaki takze szybkie "nocne polakow rozmowy" i spac. Pierwsze 3dni beda raczej skrotowe bo nie mialem w planach pisania relacji i dokumentowania mojej wycieczki. Druga czesc bedzie za to duzo bardziej obszerna, przynajmniej w fotografie. czesc I 1go dnia...pogody brak chmury bardzo nisko, mgla dosc gesta, jednak nie odpuszczamy i idziemy na stok. Sprawdzamy czy moze wyzej jest lepiej, wciagamy sie gondola ROC ale niestety widocznosc prawie zerowa. Spore muldy, brak kontrastu wiec zjezdzamy ostroznie co zajmuje nam troche czasu. Druga proba gondolka Bruyeres 1i2 tez nic nie daje. Widocznosc dalej slaba, blednik szaleje, wygladamy jak pijani na stoku Zjezdzamy do miejscowosci i tam troche bujamy sie na krotkich lawkach co by lekko nogi rozruszac. Dzien jednak konczymy szybko, nie ma co ryzykowac kontuzji. Zdjec specjalnie nie bylo...zrobilem tylko jedno.gondola bruyeres ponizej Dzien drugi, niestety powtorka z rozrywki jesli chodzi o pogode, postanawiamy jednak wciagnac sie do Val Thorens gondolka Bruyeres, skad zjezdzamy do centrum miejscowosci. Dalej funitelem Peclet wjezdzamy powyzej VT w nadziei na lepsza aure. Tutaj pierwsze pozytywne zaskoczenie, nowe wagoniki od 2012 roku, dosc pojemne bo mogace pomiescic 24osoby, ladne z duzymi oknami i wygodnymi siedzeniami... powialo nowoczesnoscia. Co do pogody nie ma jednak zaskoczenia, zjazd odbywa sie w totalnej mgle. Warunki do jazdy beznadziejne, muldy, slaba widocznosc, brak kontrastu. Umeczeni docieramy na dol do krzesla "plein sud" ktore zabiera nas do dosc znanej i obleganej knajpki la folie douce, w ktorej odbywaja sie huczne imprezy (mozna sobie znalezc na Youtube). Tutaj kolejne mile zaskoczenie tego dnia, bo zamiast dosc glosnej muzyki house'owej mamy spokojny wystep zespolu w skladzie dj, saxofonista i wokalista, troche jazzu i ogolnie znanych wolniejszych utworow, super popoludnie dla "troszke" starszej mlodziezy. Z Val Thorens zjezdzamy bezposrednio do Les Menuires, fajnie bo dlugooooo jednak wieszkosc trasy to bardziej nartostrada niz typowa trasa. Dzien trzeci...chmury znowu nisko jednak widac ze dzis bedzie sporo slonca, bedzie jezdzone Lawka do gory, znowu lawka i gondolka Bruyeres na sam szczyt LM. Krajobraz calkiem przyjemny wiec wykorzystujemy ten moment i robimy zdjecia. Nastepnie zaliczam dosc dlugi czerowno-niebieski zjazd do podnoza Mont Du Vallon podciagam sie troche krzeslem "plan des mains" w strone Les Menuires i stad niebieska trasa do Meribel 1750. Tutaj po raz pierwszy na wyjezdzie moglem sobie porzadnie dac w kosc, trasa pusta, przygotowana perfekcyjnie, zero odsypow czy muld. Reszte dnia spedzam w Meribel od strony Les Menuires, zjezdzajac praktycznie wszystkie niebieskie i czerwone trasy. Widok na strone LM z Meribel 1750... Koncze dzien z ponad 40km na liczniku co jak na "1" dzien normalnej jazdy jest niezla rozgrzewka. czesc II Dzien czwarty Pobudka z samego rana, niebo prawie bezchmurne, na balkonie kilka cm swiezego sniegu, dzien zapowiada sie wysmienicie. Pada pomysl wycieczki do Courchevel. Start tradycyjnie dwoma lawkami w srodku LM zeby przebic sie do gondoli Bruyeres i wjechac na Col de la Chambre, skad ruszam w strone Meribel niebieska trasa. Jako ze dalej do Meribel prowadzi prawie plaski trawers to podciagam sie krzeslem "plan des mains" w gore, po czym kolejna niebieska trasa do Meribel 1750. Warunki prawie idealne, dobrze zmrozony sztruks lekko przysypany puszkiem, ludzi raczej malo wiec mozna swobodnie pojechac cala szerokoscia stoku. Bez zbednego postoju kieruje sie na kolejny szczyt Saulire 2738m, dosc wiekowa gondola "pas du lac 1&2" (ze stacja przesiadkowa). Miejsce przerzutowe wiec ludzi w kolejce troche stoi, ale czas oczekiwania max 5min. widok z Saulire w strone Courchevel. Ruszam bardzo przyjemna i dosc dluga trasa creux w strone najdalej polozonej czesci Courchevel 1650. Docieram do krzesla "roc mugnier"... chwila odpoczynku w pelnym sloncu, czas podziwiac widoki... Kolejna godzinke lub dwie spedzam w czesci 1650, gdzie jezdze nowa (chyba jedyna nowa w courchevel) gondola Ariondaz i eksploruje okoliczne trasy. Ludzi malo, stok rowny, slonce swieci wiec czego chciec wiecej. Kolo poludnia obowiazkowa przerwa na nawodnienie i chwile opalania.. W knajpce ceny typowo francuskie tj kawka i piwko 14ojro. Po odpoczynku postanawiam sie przerzucic na czesc ze slynnym lotniskiem... dojezdzam do krzesla "aiguille du fruit", krotki zjazd do "marmottes" i laduje na samej gorze Courchevel. Mimo chmur widok i tak jest niesamowity.. po prawej czesc 1650 w ktorej przed chwila jezdzilem, na wprost w dole widac pas startowy gdzie przylatuja bogaci rosjanie w bognerach, po lewej ,troche uciete wybaczcie, czesc 1850 z 4ma gondolami, 1 duzym wagonem "zelazkiem" i kilkoma krzeslami. Ruszam w dol, trasa w strone lotniska niestety troche zatloczona poniewaz kazdy chce sobie cyknac fotke, co i ja rowniez czynie a Niestety w czesci 1850 jest dosc spory tlok takze nie zakotwiczam tutaj na dlugo, podciagam sie gondolka Verdons i krzeslem COQS w strone Meribel. Dostrzegam w dole dosc ladnie wygladajaca i pusta trase w strone czesci "La Tania", wiec szybko wlacza mi sie '"ted ligety mode" i mkne ile mam sil w nogach. Moj zapal skutecznie studzi taki oto widok.. momentalnie predkosc spada o polowe i dalej juz spokojnym tempem kieruje sie na dol La Tanii. Ta czesc wyjatkowo przypadla mi do gustu, ladna sceneria, troche drzew, pusto na trasie co przy odpowiednim nachyleniu stokow daje niezla frajde. Dalem sobie porzadnie w nogi i czuje zmeczenie, czas wiec wracac. Wjazd na "Col De La Loze" , fotka Meribel i jade w strone LM. Podoba mi sie ze czesto zmienia sie sceneria, zaczynam bialymi polanami a koncze trasami miedzy drzewami. Na dole Meribel dosc miekko, bardzo wiosennie, ale przy marcowym sloncu i takiej wysokosci nie ma co sie dziwic. Jeszcze jeden wyciag na "Tougnete" i z usmiechem na twarzy zjezdzam pod hotel. Wynik dosc przyzwoity. Co do predkosci to niestety aplikacje w telefonie nie sa najlepszym miernikiem tego. Specjalnie sprawdzilem na mapie przejazd ktory pokazal taka predkosc, okazalo sie ze w pewnym momencie, gps odchylil sie raz po razie o ~8-10m w przeciwne strony, co dalo taki nieprawdziwy efekt. cdn...2 punkty
-
Już jestem po zabiegu. Głupi Jasio przestał działać. Kolano zrobione... Z tego co pamiętam z zabiegu, gadałem z lekarzami, widziałem przeszczep... Zrobiony miałem ACL i łąkotkę szytą dwoma jakimiś metodami, bo nieźle ja rozwaloną miałem. Pierwsze wrażenia, to nieprzyjemne wkłucie w kręgosłup. Druga sprawa ciekawsza, to widziałem zabieg na ekranie. Najfajniejsze było widzieć wiertło w swojej kości. Teraz już leżę na sali. Kolano w jakimś urządzeniu chłodzącym. Bólu nie odczuwam na razie. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich. PS. Panie pielęgniarki i rehabilitantki bardzo ładne2 punkty
-
2 punkty
-
Jaworzyna Krynicka-jak u poprzedników-warunki najlepsze od początku zimy,ludzi nie ma...2 punkty
-
2 punkty
-
Klimczok działa jak tylko śnieg jest i są w schronisku grupy co chcą pojeździć. W tym roku byłem tam 3 razy w tym dwa razy załapałam się na jazdę. 15 złotych za godzinkę. Cały luty warunki były ok. Najlepiej dzwonić do schroniska i pytać. A z Szyndzielnią to trochę dziwne bo orczyki wisiały, warunki były a w schronisku raczej na frekwencja nie mogą narzekać...Ale przecież się nie opłaca, a moim zdaniem raczej im się nie chce! Wysłane z mojego ALE-L21 przy użyciu Tapatalka2 punkty
-
Klimczok działa, jeśli zbierze się grupa. Ja jeździłem w zeszłym roku, a w tym był tam nasz kolega @Mati1981. Natomiast z Szyndzielnią to ciekawa sprawa. Nie słyszałem, żeby choć jeden dzień działała, ale talerzyki są zawieszone!2 punkty
-
2 punkty
-
Byłem w SMR w sobotę i jestem mega zadowolony. Najwazniejsze, że było mało ludzi, bo bałem się, że będzie tłok (gondola bez kolejki, żółta 5 min). Włoska pogoda - bezchmurne niebo i super przygotowane trasy. Za 49zł za cały dzień to naprawdę okazja, mimo ze czynne tylko 4 trasy ( nie liczac COS bo tam nie dotarlem). Szkoda tylko, ze niebieska kanapa nie działa, bo wydaje sie ze sniegu jest tam dosc. Wiesci o smierci Szczyrku sa grubo przesadzone ;-). Trzeba tylko miec szczescie i nie trafic na wiatr (czyli zamkniete wyciagi) tlum ludzi lub zamkniete nie wiadomo czemu trasy. Ja w koncu to szczęście w sobote miałem. A mój 6 letni synek zachwycony Szczyrkiem. To dobrze, bo ja tez sie tam uczyłem jeździć ;-) Najbardziej podobała mu się gondola:-) Aha co do dzieci - rewelacyjne te kanapy - niższe niż gdzie indziej i mają pionową poprzeczkę między nogami ,zapobiegającą zsuwaniu się.Dziecko 100% bezpieczne. Ogólnie to był SUPER dzień na nartach!2 punkty
-
Szczerze - tego nie wiem. Domyślam się, że tak, bo bez dobrej woli Parku nie dałoby się zrobić tam nowego stoku. A właśnie - mogę jeszcze dodać, że w planach związanych z tą inwestycją jest wydłużenie trasy EURO (ma się zaczynać wyżej).2 punkty
-
To dodam jeszcze jedną relację. Zaczęliśmy po prostu nieprzyzwoicie. Z kreta (w połowie) wysiedliśmy z Kamilem sami. Nie dość tego jak popatrzyliśmy w dół ani jednego śladu człowieka. Nic. Pusto. Nawet niezbyt nam to pasowało bo liczyliśmy na jakąś wytyczoną ścieżkę przez lodowiec, a tak, jak tu iść??? Naszym kierunkiem był Strahlhorn - sympatyczny czterotysięcznik co go już znacie ze zdjęć. Z Britani, czy z kreta, idzie się parę kilometrów po połogim polu lodowca. Punktem zwrotnym wycieczki miała być przełęcz. Liczyliśmy tam na piękne widoki na grupę Monte Rosy i Matterhorn. Dalsze wejście na szczyt trochę stało pod znakiem zapytania. Po pierwsze droga nie wydawała nam się całkiem oczywista a dwu osobowy zespół w przypadku wpadnięcia jednego do szczeliny wymaga już mega ogarnięcia. Wyhamować, założyć stanowisko pod obciążeniem i być może jeszcze wyciągać kolegę. To w sytuacji gdy nie ma nikogo w pobliżu (a z łącznością różnie jest). W czwórkę jak ćwiczyliśmy wpadnięcia (i wyciągania) w różnych wariantach i sytuacjach to się czułem pewnie ale dwójka to zupełnie inna para kaloszy. Po drugie czas też nie wyglądał tu specjalnie dobrze bo w styczniu dzień jest jeszcze bardzo krótki. Jak się domyślacie na przełęcz pod Strahlhornem dotarliśmy a widoki były przednie. Samo wyjście na przełęcz jest dość strome a z dołu to nawet wyglądało na trudne - na szczęście z lewej (na podejściu) było zgrabne wejście z którego skorzystaliśmy. Na górze obowiązkowa fota - Kamil i Matterhorn Teraz Wiesiek i Matterhorn Tak wyglądałaby ewentualna dalsza droga na szczyt. Nie bardzo widzę dogodne przejście. Mamy oczywiście tracki innych ale to może być z innego stanu śniegu. Podziwiamy sobie widoki w drugą (czyli tą z której przyszliśmy) stronę jest tak. No koniec rozczulanek, bleblania itd. Trzeba twardym nie miętkim być! Czyli zjazd. Tu fota na dowód, że oprócz nas nikogo nie było. I jeszcze takie zdjęcie okoliczności. Po jakimś czasie dojeżdżamy do bardziej cywilizowanych miejsc - trafiamy na ślady poprzedników. I tak, tak - macie rację zbliżamy się do wariantu II. A tutaj jazda się dopiero zaczyna! Jezioro w dole, stromizna konkretna ale bez horroru. Było nieprzyzwoicie, orgiastycznie. Cudownie miękko, zmiennie. Falowanie i spadanie, falowanie i spadanie. Był ruch, magnetycznie ale była też ściana przy ścianie. Mokro w gaciach, z głową w chmurach. Tako było. Na końcu tylko człowiek mógł powiedzieć (za nieocenioną androgeniczną Alice z pingwinów z "Madagaskaru") - czemu to ja się tak głupio uśmiecham! Na dowód fota Kamila Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Dziś rano w Kazimierzu warunki bardzo dobre,twardo szybko i lampa.Z czasem zaczęło delikatnie puszczać.Ludzi sporo ale cały czas jazda płynna. Przed 8 na parkingu powtarzane bylo zdanie "miałem nadzieję że będzie mało osób bo wszyscy zaspia, a tu widać nie tylko ja tak myślałem",a zapala tylko obsługa ktura uruchomiala bramki i rozstawiala siatki już po uruchomieniu wyciągów,tak że pierwsze zjazdy gratis2 punkty
-
W dniu dzisiejszym zawitaliśmy znowu do SMR warunki do południa bardzo dobre. Śnieg twardy idealny do szybkich zjazdów ludzi mało. Dopiero po 10 więcej osób ale po 13 znowu coraz luźniej. Warunki od 11 do końca naszej jazdy coraz bardziej rozmiękły śnieg ale fun i szusy w dół fajne. Warunki jak na koniec marca ok. Ponad 40 km dziś przejechane po trasach SMR. Byliśmy rano na COS ale Kaskada bardzo bardzo twarda i przejechaliśmy do SMR 3a na której piękne widoki i dość zimny wiatr który miejscami również hulał na trasach SMR w ciągu dnia. Ogólnie weekend bardzo udany. Świąteczne szusowanie albo SMR albo BSA zobaczymy co pogoda nam pokaże w tygodniu.2 punkty
-
W dniu dzisiejszym zawitaliśmy jak co tydzień do SMR. Warunki do 11 bardzo dobre. Później lekkie odsypy i śnieg rozmiękły. Ogólnie wyjazd jak zwykle udany. Nawet 5 min kolejka do kanapy nas nie odstraszyła. Doceniamy inwestycje jakie wykonał TMR i na pewno będziemy wizytować w tym ośrodku gdyż to już nasz hmm 11 wyjazd w tym sezonie do SMR. Mamy wykupiona sprytną sezonówkę i na pewno będziemy w pełni z niej korzystać. Pozdrowienia od Jarka i Tadka i Młodego "Wojciecha". Jutro kolejny dzionek narciarski COS i SMR. Kilka fot. z dzisiejszego dnia dla forumowiczów.2 punkty
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Czyżby szykował się jakiś śnieżny niż? Poczatkowo deszcz ale potem ma spaść śnieg i to niemało. Może Beskid Śląski dostanie w końcu porządny opad ☺1 punkt
-
Niestety Wojgoc ma rację...zabieg nie jest najgorszy w tej całej "zabawie"... powiedziałbym, że raczej wręcz przeciwnie... ale Marboru... nie Ty pierwszy nie ostatni. Inni dali radę, ja dałem radę, to i Tobie nie pozostaje nic innego.1 punkt
-
1 punkt
-
Teraz będzie o miejscu w którym mi się nie spodobało, ku mojemu małemu zaskoczeniu. Janské Lázně to jedna z moich ulubionych, jeśli nie ulubiona tzw. "destynacja". Za dnia wizyta na stoku Protěž to stała część udanego wyjazdu do Janskich. A jednak wieczorem bite 3 godziny na tej trasie to trochę nuda i jazda po trochę krzywej, a trochę płaskiej trasie Janské Lázně Odległość z Wrocławia: 135km Godziny otwarcia: 18.00-21.00 Trasa: Protěž (1400m, "czerwona"). Właściciele ośrodka nazywają ją "najdłuższym nocnym stokiem w Czechach", dokładnie tak samo jak Špindlerův Mlýn nazywa swoją "Hromovkę" "Miodność" jazdy: Dziwna trasa. Najpierw dość stromo z lekkim spadkiem na prawo, potem krótkie wypłaszczenie, następnie kawałeczek stromo, a potem dłuuugie wypłaszczenie i tuż przed dolną stacją 30m nagłego spadku.Nie podobało mi się. Wyciąg: 4-osobowa kanapa Parking: Parking centralny z którego do wyciągu dojeżdża się darmowym skibusem (dosłownie 2 minuty). Powrót na parking po stoku. Gastronomia: Przy dolnej stacji pizzeria. Poza tym przy trasie nic nie ma. Cena: 350 koron (2017-2018) Moja ogólna ocena: 3/5 (+) długa trasa (-) upierdliwy dojazd z parkingu irytujący profil trasy Wirtualny zjazd: Obrazki:1 punkt
-
Pamiętaj, że nic Cię nie zwalnia ze zrobienia porządnej relacji! Suto okraszonej fotami szpitalnych korytarzy, infrastruktury (windy) i personelu Zwłaszcza ten pierwszy szus wózkiem nie zapomnij opisać Po schodach może sobie narazie daruj (na czarne przyjdzie pora), ale łagodniejsze podjazdy dla karetek to mógłbyś... No i sztruksu by nie zabrakło! Filmiki rozumiem kręcisz na bieżąco I wracaj jak najszybciej do formy Zdróweczka Też pamiętam jak mi na ekranach pokazywali, jak mi kabel do serca pchają - wiedzą w tych szpitalach jak pacjenta rozerwać1 punkt
-
Kilka słów pochwał dla COS. Byłem od piątku do niedzieli i bardzo zaimponowało mi podejście COS z wysyłaniem 4-5 panów z łopatami do poprawy jakości tras. Panowie jeździli praktycznie bez przerwy po wszystkich trasach. Usuwali kamienie, a na Ondraszku dosypywali śniegu w newralgiczne miejsca. Szacun to chyba nawet mało powiedziane. Poprzednie wypady w styczniu i lutym, też pokazywały zalety COS choćby pod kątem przygotowania tras przez ratraki. TMR ze swoją jakością i podejściem do klienta, może im buty czyścić.1 punkt
-
1 punkt
-
Dziś na Szrenicy warunki wręcz fenomenalne, piękne zakończenie sezonu i zamordowane nogi, ale tak miało być:-) Wysłane z mojego LG-M320 przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
R jak Rytro, R jak Rewelacja! Dzisiaj 25.03.2018 Stok idealnie przygotowany, w nocy na minusie wiec ładnie zmroziło, do 11 godziny było twardo i równiutko. Później stok puścił ale dalej jeździło się bardzo dobrze. W tygodniu jak były mrozy dośnieżali stok - brawo bo przez to super warunki. Mało ludzi, można było sobie pojeździć jak się chciało. Promocje na karnety 2h - 20zł. 30 zjazdów w 4h w super warunkach. Żal że to koniec sezonu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Mój opis możliwości Saas Fee będzie rozwijał się zgodnie z notacją muzyczną. O ile opisane już przytrasowe off piste w ON to było radosne allegro to wkraczamy teraz na obszar presto - czyli oficjalny i łatwo dostępny dla narciarzy pozatrasowy zjazd do Saas Almagell. Aby zaliczyć to cudeńko mamy dwie możliwości: - wysiąść w połowie kreta - rano są dwa takie kursy. Zgłaszamy to obsłudze, wypisujemy się. Technicznie odbywa się to w drodze powrotnej – czyli wpierw na górną stację, tam zostajemy w krecie. Ten w drodze powrotnej zatrzyma się na niepozornym peronie. Trzeba być w właściwym wagoniku (czyli tym co na mijance jest po prawej – patrząc orograficznie). O to dba obsługa. Wychodzi się ciasnym tunelem - lądujemy na skalnej półce i Bajka. - drugi punkt startu to schronisko Britania. Najprościej jest wjechać na górę niepozornym orczykiem w okolicach Felskin. A dalej praktycznie po płaskim z niewielkim podejściem na końcu do schroniska Britania Hutte. Tę drogę opisał już Mariusz. Obie te opcje pozwalają nam zrobić wariant I na poniższej wizualizacji Żółty wykrzyknik to start z metra. Czerwona strzałka to droga do Britanii i Britania. Jak widać w stosunku do startu z kreta zjazd jest krótszy ale bardziej stromy. Warto mieć na uwadze, że to ekspozycja południowa i ten stok dostaje bardzo dużo słońca. Po południowych roztopach (i nocnych przymrozkach) sympatyczniej może być jechać rano z kreta. Tam nawiasem mówiąc pierwsza ścianka w takich warunkach też jest betonowa. Ale gdzieś od 11:00 w słoneczny dzień Britania może być idealna. Jak widzicie oprócz znanego Wam wariantu I i IA zaznaczyłem też wariant II. Cóż to za cudo? Zastosuję tutaj autocytat "No to była masakra – miękki śnieg, kilkanaście tylko śladów na szerokości 300 m. Po prostu czad. Zgodnie uznaliśmy, że ten wczorajszy zjazd (czyli niedawna Bajka) to była Strata Czasu." Bajka to wariant I Przyjrzyjmy się jeszcze raz obu wariantom. Na oko wyglądają podobnie. Różnice są trzy. Jest troszkę stromiej, zdecydowanie mniej przejechane ale przede wszystkim inna jest rzeźba terenu. Występują liczne progi, strome ścianki, rynny na kształt half-pipe. To wygląda jak gigantyczny snowpark (w przeciwieństwie do pól śnieżnych wariantu I). Zjazd jest też bardziej zacieniony i śnieg podlega trochę wolniejszym przemianom. Jak się dostać na to cudo? Trzeba trochę podejść. Po krótkim zjeździe z kreta (tak aby nie tracić wysokości) zakładamy foki. Do przejścia jest 300-400 m lekko pod górę. W miejscu gdzie zaczyna się grań Allalina (lub zjazd z niej oznaczony 2) zdejmujemy foki i zgodnie z trackiem dojedziemy. Narciarze parę ruchów kijem a deskarze ze 100 m z buta zaliczą na tej drodze. Z innych punktów na wizualizacji "1" to oczywiście Britania. Na "3" zauważyłem ślady zjazdu - ktoś tam zaczynał mocno zmodyfikowany wariant I. "4" to naturalny zjazd z Fluchthorna (3795 m npm) - chyba najpiękniejszy zjazd w okolicy. Pewnie już nie damy rady tego zrobić ale wygląda fantastycznie. Co do zjazdu do Saas Almagell to da się to spoko zrobić trzy razy w ciągu dnia. Na zjazd trzeba przeznaczyć 45 min, reszta to logistyka. Skończyliśmy chyba presto i pora zabrać się za prestissimo. Mariusz - czekamy na relację z Allalina a później ja wrzucę relację z wejścia na przełęcz pod Strahlhornem. Pozdro Wiesiek1 punkt
-
Uzupełnię troszkę relację Mariusza. Zacznę od przytrasowego off piste. Z tym jest bardzo zmiennie - na początku sezonu możliwości były mocno ograniczone. Teren jest lodowcowy i skalisty. Wiemy, że w tym sezonie spadło dużo śniegu i teraz ośrodek w tym zakresie oferuje całkiem sporo. Zgadzam się z Mariuszem, że zjazd z góry kreta do wyjazdu z Felskin (czyli do dołu kreta) jest chyba najlepszy w ON. Decyduje o tym przyzwoite (ale nie stresujące) nastromienie - pewnie z 35 stopni oraz najlepszy śnieg. Relatywnie też mało narciarzy tam jeździ. Oprócz pokazanych na schemacie Mariusza linii warto odnotować zjazdy z Plattjen - olbrzymi bardzo zróżnicowany teren ze stromymi jarami potoków (po których można śmigać) oraz rozsianymi głazami. Wadą jest niska rzędna i słaby śnieg z tego tytułu, oraz spore przejeżdżenie. Równie wymagające są dostępne zjazdy pod dolną sekcją Alpin Express. Trzeba powiedzieć, że Szwajcarzy wyznaczyli sporo sympatycznych skirout - wadą takich oficjalnych dróg jest ich stan - bo narciarze jak widzą żółte tyczki to zawsze spróbują szczęścia. Czyli reasumując najlepiej jest na górze. Po prawdzie może to wynikać ze sznurków i ostrzeżenia aby tam nie jeździć. Czasem nawet potrafili postawić tam karbowego, który pilnował wjazdu pod restauracją. Objechanie tego fragmentu jest jednak proste - wystarczy strawersować na wschód z rogu budynku kreta. Ten wariant jest nawet ciekawszy bo krótszy i bardziej nastromiony. Zagrodzenie sznurkiem i znaki są oczywiście uzasadnione bo oprócz ekspozycji (umiarkowanej) teren jest podcięty klifami i szczelinami brzeżnymi. Miejsce jest po prostu dla tych co się po lodowcach poruszają. Poniżej dwie wizualizacje. Nad granicą cienia znajdziecie nartostradę przecinającą niebieską linię - tutaj kończy się freeride. Dalej można pojechać obok tras na zasadzie przyjemnych dojazdówek. Ta najciekawsza część ma 1,6 km długości około 500 m spadu. Wadą jest dość długi czas cyklu - wjazdy z Morenje na górę zajmuje > 42 min i w dodatku na stojąco. Jak widać pod tym względem szału nie ma ale moim zdaniem warto te 3-4 x to zrobić (w ciągu dnia) - szczególnie, że można zrobić różne podwarianty o czym już nie pisaliśmy. Podsumowując - przytrasowe off piste w Saas Fee ma się całkiem dobrze. Na szczęście ten ośrodek może znacznie więcej zaoferować. cdn Pozdro Wiesiek1 punkt
-
1 punkt







